W sumie to rozumiem czemu Sapkowski pije…

…nienawidzi gier, demonstracyjnie pogardza swoim fandomem i zgrywa buca przy każdej okazji. Odpowiedź jest prosta. Jakbym ja miał takich fanów, to też bym pił.

A jeśli jednak nie pije, to go podziwiam.

Czas jakiś temu wdałem się na Facebooku w dyskusję o twórczości Andrzeja Sapkowskiego. W jej trakcie mój oponent posłużył się argumentem, który zacytuje z pamięci, bo nie przyszło mi wtedy do głowy go zarchiwizować. Brzmiał on mniej więcej tak:

„Nie grałem w gry, ale pół roku temu kupiłem książki i już przeczytałem ze trzy opowiadania”.

Zapewne rozmawialibyśmy tak dalej jak ekspert z ekspertem, gdyby na te słowa nie otworzyły się niebiosa i zaczęło z nich bić piękne, złociste światło. Spojrzałem w tą stronę i ujrzałem, jak piękny Budda Amida wskazuje na mnie palcem. I zdało mi się, że doznałem oświecenia i zrozumiałem świat i ludzi i jestem o krok od osiągnięcia Nirwany.

A tak naprawdę to nowo powstały guz uciskał mi śródmózgowie.

Takiego raka dała mi ta wypowiedź.

Zrozumiałem jednak dlaczego Andrzej Sapkowski od lat zachowuje się tak, jak się zachowuje. I prawdę mówiąc nie dziwię mu się. Facet napracował się, napisał kilkanaście książek, włożył w nie zapewne masę serca i co osiągnął? Fanatycznych wyznawców, którzy nawet nie przeczytali tego, co spłodził.

Gdybym miał takich fanów, to też bym pił. Ostro pił. I ich obrażał. Dla niektórych ludzi po prostu nie warto pisać książek.

Tak więc:

Sapkowski: gwiazda polskiej prawicy

  • bądź drugim (po Dukaju) największym lewakiem* polskiej fantastyki

  • napisz 7 książek, w których połowa postaci jest homo- lub biseksualistami

  • pełną feministycznych podtekstów

  • jawnie przyklaskującą idei kobiety spełniającej się zawodowo, rezygnującej z życia rodzinnego kobiety

  • niech zawodowo przeprowadzają skrobanki

  • i wyrażają dla nich poparcie

  • na każdym kroku umieszczaj wtręty antyrasistowskie

  • z krasnoludów zrób Żydów

  • i używaj do krytyki antysemityzmu

  • krytykuj postawy nacjonalistyczne

  • krytykuj na każdym kroku kseno- i homofobie

  • wyrażaj słowa poparcia dla społeczeństwa wielokulturowego i akceptacji inności

  • promuj postawy internacjonalistyczne i pacyfistyczne

  • uczyń w swoich książkach militaryzm obiektem pogardy

  • na każdym kroku wyrażaj poparcie dla ruchów proekologiczny

  • przy każdej okazji krytykuj zinstytucjonalizowaną religię

  • wszystkich jej przedstawicieli w swoich książkach uczyń czarnymi charakterami

  • jedynych, pozytywnych przedstawicieli kleru uczyń wiccańskimi neopogankami

  • nazwij bohatera Żerard

  • każ mu świętować irlandzkie święta ludowe

  • niech twoi bohaterowie żyją w niesakramentalnych związkach

  • z wszystkim, co ma dwie nogi

  • i chleją na umór

  • od „Chrztu Ognia” w górę na każdym kroku nabijaj się z polskiego hurrapatryjotyzmu

  • napisz opowiadanie „W leju po bombie” którego jest jedną wielką parodią polskiego hurrapatryjotyzmu

  • napisz kolejne trzy książki

  • neguj polskość Sląska

  • już całkiem jedź walcem po katolicyzmie

  • i ogólnie po chrześcijaństwie

Opowiedz rasistowski dowcip na konwencie.

Został idolem polskiej prawicy.

Piłbym ostro.

* dokładniej rzecz biorąc poglądy polityczne Sapkowkiego, przynajmniej opierając się na jego książkach opisać można jako socjoliberalizm. Łączą w sobie poglądy wolnorynkowe z programem społecznym lewicy.

Sapkowski i wielka, biała Polska:

  • napisz osiem książek

  • niech ich główny bohater cierpi z powodu inności, uprzedzeń i błędnych stereotypów

  • na każdym kroku umieszczaj wtręty antyrasistowskie

  • z krasnoludów zrób Żydów

  • i używaj do krytyki antysemityzmu

  • krytykuj postawy nacjonalistyczne

  • krytykuj na każdym kroku kseno- i homofobię

  • wyrażaj słowa poparcia dla społeczeństwa wielokulturowego i akceptacji inności

  • opisuj jak ofiary stają się katami

  • i pokaż jak przemoc rodzi przemocy

  • uczyń to głównym tematem trzech ostatnich tomów

  • niech bohater i jego kochanka zginą podczas rasistowskiego pogromu

  • do ostatka broniąc prześladowanych

Z każdego zakątka internetu słuchaj, że „czarny wiedźmin to byłaby katastrofa”.

Piłbym do nieprzytomności.

AS turbosłowiaństwa:

  • napisz trzynaście opowiadań

  • pomysły trzech oprzyj na baśniach Andersena

  • trzech kolejnych na baśniach Braci Grimm

  • siódmego na bajce arabskiej

  • zaraz w pierwszym wyśmiej ludowość i ludowe wierzenia

  • nabijaj się z nich też w opowiadaniu „Kraniec świata”

  • obśmiej polską legendę w „Granicy możliwości”

  • głównego bohatera nazwij „Żerard”

  • ogólnie to używaj głównie imion o rdzeniach celtyckich jak Yenefer czy Crach

  • i wywodzących się z języków romańskich jak Cirilla, Falka czy Fringilla czy Tris

  • kilka angielskich jak Merigold

  • oraz wywodzące się z innych języków germańskich jak choćby Geralt

  • a także Włoskich

  • Niemieckich

  • a nawet francuskich

  • zżynaj potwory z amerykańskich gierek, zwłaszcza z Advanced Dungeons and Dragons

  • z języka irlandzkiego zrób język elfów

  • a z niemieckiego krasnoludów

  • każ bohaterom obchodzić irlandzkie święta ludowe

  • napisz artykuł o tym, skąd brałeś inspiracje

  • wylewaj w nim żółć na słowiańskie fantasy

  • napisz dwie książki tłumaczące dokładnie skąd brałeś pomysły

  • wreszcie napisz ósmą książkę

  • jedną z kluczowych postaci zrób z japońskiej demonicy

Zostań mistrzem turbosłowiańców.

Piłbym wszystko, co by mi wpadło w ręce: danturat, wodę brzozową, borygo, płyn do spryskiwaczy…

Twarz antyfeminizmu:

W tych nieszczęsnych książkach, które, zamiast trzymać w w szufladzie, skuszony podszeptem Szatana niestety wydałeś, ku swemu wiecznemu utrapieniu:

  • uczyń z kobiet jedyne, pozytywnie przedstawiane członkinie kleru

  • trzy niech będą koronowanymi głowami

  • z czego dwie babami żelazną ręką trzymającymi ster swoich krajów, dowodzącymi wojskiem i odznaczonymi licznymi zasługami

  • niech jedną nazywają „Lwicą z Cintry”

  • niech druga będzie niezłomną wojowniczką, nawet po przegranej wojnie dowodzącą partyzantkami przeciwko najeźdźcom okupującym jej kraj

  • i niech ich w końcu z tego kraju wygna

  • i stwórz cały las ekologicznych feminazistek

  • z królową ekologicznego feminazizmu na czele

  • oczywiście przedstaw je w pozytywnym świetle
  • oraz całą masę wojowniczek

  • niech bohater adoptuje córkę

  • i niech ta córka będzie drugą, główną bohaterką przez większość tomów

  • i stwórz całą masę czarodziejek

  • ideałów poświęcających się pracy, odrzucających wartości rodzinne kobiet

  • niech w zawodzie czarodzieja stanowią większość nad facetami

  • i niech potajemnie rządzą światem

Patrz jak Internet się piekli, bo baba produkująca serial na podstawie twoich książek napisała, że „widzi w nich wiele, silnych kobiet”.

Jak mówiłem: piłbym. A jakbym już się upił, to wpadałbym w pijacki szał. I obrzucał bluzgami każdego, kto by się nawinął. Wymyślałbym nowe przekleństwa i tworzył z nich takie wiązanki, że ludziom uszy by nie tylko więdły, a także krwawiły.

A gdybym już od tego klęcia opadł z sił, to bym płakał.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Fantasy, Komputery, Książki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

76 odpowiedzi na „W sumie to rozumiem czemu Sapkowski pije…

  1. DoktorNo pisze:

    W Polsce wszystko jest prawicowe, łącznie z wedkarstwem i ufologią… Taki mamy klimat. 😐

    • Adam pisze:

      Poczytaj lewaków. Dla nich każdy autor fantasy jest prawicowcem, łącznie z Rafałem Ziemkiewiczem. I przez co cały gatunek jest faszystows… znaczy prawicowy bo… bohaterowie są samodzielni. A p. Sapkowski nie umieścił w książce żadnego Murzyna, za to od razu widać jaką nację przebrał za krasnoludy, więc jest też antysemitą jak Tolkien. W ogóle cała światowa fantasy jest rasistowska, bo biała (a pewnie i Gaimanowi za czarnego w Chłopakach Anansiego by się oberwało i zaraz – czy w Amerykańskich Bogach jedyna lesbijka nie pije moczu, by się naćpać?) Zindoktrynowani debile to poprostu debile z instrukcją obsługi napisaną przez marnego politruka – nie ma sensu dzielić ich na prawicę i lewicę.

      • slanngada pisze:

        Ale Ziemkiewicz jest prawicowy?

      • Grisznak pisze:

        Dzisiejsi prawacy dostaliby piany na ustach i zaczęli wyzywać od Urbanów i lewaków, gdyby przeczytali „Jawnogrzesznicę” RAZa. To jedna z najmocniej walących rzeczy w polski katolicyzm.

      • elos izomalkus pisze:

        krasnoludy to sa niemcy (robotni, soldidni, techniczni, trzymaja ordung), zydzi to sa elfy(terrorysci komunistyczni, walczyc nie potriafa wiec uciekaja sie do strzal w plecy)

      • adaśko pisze:

        Ale Ziemkiewicz jest samozwańczym endekiem, zaś prawicowość nie ma nic wspólnego ani z katolickim klerykalizmem ani z samodzielnością (wręcz przeciwnie, prawica to autorytaryzm)

      • jasio pisze:

        >Rafałem Ziemkiewiczem

        To jest były członek UPRu. Weź już Adamie nie pierdól proszę..

    • @Grisznak,

      Ale taki „Pieprzony żywot kataryniarza” czy parę innych z tego okresu (pamiętam „Czerwone dywany, wyważony krok”) to taki jęk prawaka za światem minionym i ach utraconym, jak tylko może być.

      Ziemkiewicz potrafi być krytyczny wobec kleru, ale ideolo ma tak w prawo, jak tylko się da.

      • DoktorNo pisze:

        Mam te dwie pozycje i rzadko która analiza politologiczna nie jest w stanie bardziej klarowniej naświetlić poglądów tego środowiska niż ta beletrystyka.

  2. Najlepsze co przeczytałem w tym tygodniu.
    PS: W Polsce wszystko jest prawackie albo lewackie, niema szarości, półśrodków albo neutralnych. Jeżeli dla Ciebie szczupak to król polskich rzek to jesteś lewakiem/prawakiem (zależy za kogo uważa się zwolennik sumów i wybiera przeciwność) i koniec kropka!

  3. Grisznak pisze:

    Ta wiara w prawicowość czy słowiańskość Sapka jest faktycznie rozczulająca. W zasadzie jedynym argumentem za tą drugą wydawał się fakt, że Wiedźmin zdobył pewną popularność w krajach b. ZSRR. Acz to może po prostu świadczyć o ogólnej biedzie tamtejszej fantasy.

  4. Qba pisze:

    Kilku pozytywnych (a przynajmniej niejednoznacznych) kapłanów płci męskiej się u Sapka przewinęło, chociaż co do ogólnego przekazu się zgadzam. Swoją drogą jest to bardzo wymowne, że prorynkowy liberał obyczajowy Sapkowski i umiarkowany konserwatysta Dukaj to dla naszego prawackiego fandomu „lewaki”… Sam Dukaj napisał na ten temat fajny tekst: https://ksiazki.wp.pl/wyobraznia-po-prawej-stronie-czesc-pierwsza-6146197796046465a

    • Ada pisze:

      Też się zdziwiłam czemu Dukaj niby taki lewicowy, bo w zasadzie w jego książkach ja tego nie widzę

    • slanngada pisze:

      Szczerze to polskiej prawicy bliżej do komunistów niż jakichkolwiek konserwatystów…

      • Qba pisze:

        Prędzej do autorytarnych reakcjonistów, którym marzą się układy gospodarcze a’la wiek XIX i obyczajowe a’la wieki jeszcze wcześniejsze…

      • DoktorNo pisze:

        Tu istotna ciekawostka: PZPR mocno odwoływał się do nacjonalizmu, szczególnie za Gomułki. Nie zapominajmy o frakcji Mieczysława Moczara, byłym ONRowcu Piaseckim i jego PAXie i Stowarzyszeniu „Grunwald” parodiowanym przez Bareje w „Zmiennikach”.

  5. ajuc pisze:

    Świetny post, gratuluję. Podobnym przypadkiem był Kaczmarski 🙂 A to, że Mury były „hymnem” Solidarności, i dziś lecą na marszach Radia Maryja czy LPR, to już po prostu …

  6. Skate pisze:

    Co czytam Sezon Burz, to zastanawiam się, czy nie pisał tego jakiś ghost writer.

    • Grisznak pisze:

      Moja teoria jest taka, że to jest kilka pomysłów z szuflady, starych i nowych (np. podróż po rzece statkiem jak żywo wyjęta z „Yarry, rzeki śmierci”), czasem zupełnie nie pasujących do kanonu (lisica) lub odrzuconych na różnych etapach pisania sagi i opowiadań, które Sapek dał komuś do poskładania i zrobienia z nich całości.

      • VAT23 pisze:

        A czy aby na Polconie ’13 nie zostało wprost powiedziane, że książka została napisana jako „maszynka do drukowania pieniędzy”? Na którymś z konwentów tuż przed wydaniem książki padło takie hasło, klasycznym „żartem ASa”, więc nikt nie wiedział, czy on kpi, czy tak na serio, czy może jedno i drugie.

  7. Kolo pisze:

    Dodałbym jeszcze, że ukazał nie tylko kobiety rezygnujące z życia rodzinnego na rzecz kariery. Yennefer pragnęła dziecka, ale na skutek zmian, jakie magia uczyniła w jej ciele, była bezpłodna. Mimo to poświęcała ogromną ilość środków, aby spróbować się uleczyć. To właśnie dlatego uczestniczyła w polowaniu na złotego smoka.

  8. – kształć się w prawdziwej a nie marksistowskiej ekonomii i przerabiaj ją w praktyce w czasach głębokiej komuny
    – zachwycaj się w swoich książkach wolnym rynkiem, handlem i obrotem gotówką tak że Krul może sobie swoje paróweczki wetknąć gdzie niewidzialna ręka rynku nie sięga
    – w wywiadzie-rzece wprowadź Beresia w stupor stwierdzeniem „Dostęp do broni powinien być swobodny, albowiem dostęp do wszystkiego winien być swobodny. Do absolutnie wszystkiego. Nie wolno zakazywać pornografii, tłumacząc, że ma ona na kogoś zły wpływ. Na mnie nie ma, dla mnie więc argumentacja jest bzdurna, a zakaz odbieram jako atak na moją wolność. Zachce mi się pornografii, nawet tej najostrzejszej, mam ją mieć na zawołanie, bo taka jest moja wola. Prawda, mało prawdopodobne, by mi się zachciało, ale to nie zmienia zasady. Domagam się swobodnego dostępu. Do broni również. A że broń jest niebezpieczna? Trudno, żeby nie była. I za darmo nie wezmę broni, która nie zabija. Broń musi być niebezpieczna”
    – w książce o średniowieczu opisz Inkwizycję taką jaka była a nie taką jak wyobrażają sobie ją na lewo i na prawo. Jedną z nielicznych pozytywnych postaci zrób inkwizytora.

    Zostań ikoną lewicowych fantastów z KOMPOSTU jako Panżej
    Piłbym tak że Jerzy Pilch zacząłby wysyłać mi prośby o opamiętanie

    • kształć się w prawdziwej a nie marksistowskiej ekonomii i przerabiaj ją w praktyce w czasach głębokiej komuny

      Kształć się w prawdziwej, a nie marksistowskiej ekonomii na Uniwersytecie Łódzkim, państwowej uczelni w komunistycznym państwie, założonej za komuny… I nie, Sapkowski nie przerabiał „prawdziwej ekonomii” w czasach głębokiej komuny. Po pierwsze: był „tylko” agentem handlowym w „Skórimpex”, państwowym przedsiębiorstwie, działającym w komunistycznym kraju. To nie czyni go bogiem ekonomii. Po drugie: nie miało prawa to się dziać za głębokiej komuny, bo facet urodził się w czerwcu 1948, poszedł na studia i je ukończył przed rozpoczęciem pracy. Jako, że 1948 + 19 + 5 = 1972 czyli okres wczesnego Gierka.

      Czyli widzę, że mamy do czynienia z ekspertem od historii państwa ludowego.

      Pozostałych punktów nie chce mi się komentować, ani nawet czytać.

      • Agnieszka pisze:

        No ale AS sam tak o tym opowiadał:
        (Bereś) Ale koniec końców poszedł pan studiować na handlu zagranicznym. Uważał pan więc zawód handlowca (w systemie absurdalnej ekonomii komunistycznej!) za coś, co można zaakceptować?
        (AS) Absurdalna, jak się pan wyraził, ekonomia komunistyczna dotknęła mnie w stopniu
        niewielkim, na szczęście. Wyjaśnię to, kontynuując odpowiedź poprzednią. Gdy zbliżał się czas, gdy latorośl należało posłać na studia, rodzic mój wiedział już, że politechnika w grę nie wchodzi i że inżyniera zrobić się ze mnie nie da. A że otwierano akurat w Uniwersytecie Łódzkim kierunekhandlu zagranicznego, uznał, że to jednak lepsze niż prawo czy filologia, że handlowiec zagraniczny to taki „półinżynier”. Takim to sposobem trafiłem do fachu, w którym ekonomia była ekonomią, realną, autentyczną i wolną od absurdów, tak jak przykazali Pan Bóg, Adam Smith i John Maynard Keynes. Był, prawda, gdzieś w tle i Karol Marks, ale, jak się rzekło, mało przeszkadzał.

  9. Siman pisze:

    Wiesz, że już cię ukradli na fejsie?

  10. Pelikan pisze:

    rozum i godność człowieka bije z tego wpisu

    no i widzę, że jesteś jedną z niewielu osób, które poprawnie rozumieją mojego mema z „pieniędzmi z góry”

  11. pobortzapl pisze:

    Cirilla to romańskie imię? Kiriłła też? 😀
    Cirilla to żeńska forma od Ciril, zromanizowanej wersji zlatynizowanego greckiego imienia Kyrillos.

  12. EkspertBoNieCzytałamTylkoŻmiji pisze:

    Autorze, to było piękne. 10/10. Kur*wa, 11/10. Jesteś moim idolem dziś. Masz rację, myślisz i dochodzisz do wniosków w punkt! Gdybyś strzelał, trafiłbyś w sam środek strzały wbitej w dziesiątkę. Na tarczy, której nikt nie widzi.

  13. jprdl pisze:

    Dukaj lewakiem. Sapkowski lewakiem. Umieram ze śmiechu.

  14. Deathman666 pisze:

    Już trochę czasu minęło odkąd miałem do czynienia z Wiedźminem. Która postać nawiązuje do „japońskiej demonicy”?

  15. slanngada pisze:

    No homopostaci w wiedźminie nie ma połowy, choć związek Mistle/Ciri jest istotny i bardziej dosłownie pokazany niż loras/renly w Starciu, choć nie wiadomo czy ciro nie była aseksualna w sumie.

    • Kasieł pisze:

      Nie widzę powodu, dla którego Ciri miałaby być aseksualna, skoro w wielu momentach opisuje się jej pociąg czy to d omężczyzn, czy kobiet. Także magia czerpana z ognia, której spróbowała za młodu, dała jej orgazm i sprawiła przyjemność.

  16. Arieen pisze:

    Bo to dobry wpis jest, tylko mogliby ci go nie kraść. Zasługujesz na kazdy view plus te, ktore ten śmieszny fan page wyżej wygenerowal bazując na twoim tekscie. Az mi ciśnienie podnieśli.

  17. Hans pisze:

    W końcu ktoś o tym napisał, jak jest. Szanuję Sapkowskiego i uwielbiam jego książki. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich, ale jestem na najlepszej drodze. Jako, że studiuję między innymi historię literatury germańskiej, odkrywam co raz to dokładniej czym inspirował się Sapkowski i im więcej wiem, tym bardziej wbija mnie to w fotel. Szacunek dla tego Pana. I wcale nie dziwię się, dlaczego się tak odnosi do swojego fandomu, jak sam tutaj, autorze napisałeś.

  18. DoktorNo pisze:

    @Qba

    Prędzej do autorytarnych reakcjonistów, którym marzą się układy gospodarcze a’la wiek XIX i obyczajowe a’la wieki jeszcze wcześniejsze…

    Nawet nie tyle to… To raczej miks francuskiej i amerykańskiej skrajnej prawicy, szczególnie tej drugiej od której to zapożyczono skrajny indywidualizm, rasizm, paranoje, kult broni palnej i ultrakapitalizm.

  19. szopeno pisze:

    Dodałbym jeszcze – napisz feministyczną książkę – a w amerykańskich recenzjach co chwilę będziesz oskarżany o seksizm, pogardę dla kobiet i tak dalej. Też bym pił.

  20. elos izomalkus pisze:

    Gdzie Ty widzisz te „spoleczne poglady lewicy”? :O Sapkowski to przeciwnik wszelkiego lewactwa. szkolnictwo wg niego powinno byc prywatne jak i fundacje powinny sie zajmowac dobroczynnoscia.

  21. VAT23 pisze:

    Od puenta wyliczanki spod znaku „gwiazda polskiej prawicy” dalej boli mnie brzuch xDDD

  22. Od siebie w temacie ASa jako twarzy antyfeminizmu dodałabym jeszcze: patrz jak w grze komputerowej na podstawie Twojej gry postaci kobiece „zalicza się” i uprzedmiotawia w postaci kolekcjonerskich kart…

    Piłabym. Piłabym i potem może też bym zapłakała.

    PS. Fantastyczny tekst!!!

    • Qba pisze:

      W książkach Geralt też sporo „zaliczał”. Różnica polega na tym, że tam nie było takiego uprzedmiotawiania, a strona żeńska często była tą , która inicjowała zbliżenie (poniekąd można powiedzieć, że Geralt „był zaliczany” wielokrotnie).

      • To w Sezonie Burz dobrze widać (w sumie to chyba jedyna rzecz, która w Sezonie wypada dobrze). Wydaje się, że dla czarodziejek trochę sportem było przespać się „z tym wiedźminem Yennefer”.

  23. Bartosz pisze:

    Samo złoto. Przydałoby się tłumaczenie na angielski, to bym tym dzbanom na tt wklejał.

  24. Agnieszka pisze:

    Jeśli idzie o „lewicowość” Sapkowskiego to może mniej jednak patrzmy na literaturę którą pisze a raczej zerknijmy do tego co sam o sobie mówił w wywiadzie z Beresiem.

    Jak ognia wystrzegam się moralizatorstwa, a według mnie utożsamianie się z bohaterem bezpośrednio do tego prowadzi. I teraz pozwolę sobie na przypuszczenie: myślę, że nie ma pisarza, który nie uważałby, że jego intelekt, poglądy na życie, religię i miłość są najwspanialsze i wzorcowe, więc wszyscy ludzie powinni uczyć się od niego.Przełożenie rysuje się prosto: w mojej powieści – rozumuje pisarz – bohater postępuje tak, jak ja bym postąpił, w związku z czym czeka go nagroda i wieczysta szczęśliwość. Ewentualnie – à rebours: mój bohater robi rzeczy, do których ja nigdy nie byłbym zdolny, i popełnia czyny, które odradza mu moje powieściowe alter ego (ukryte w jakiejś drugoplanowej postaci), więc za to spotka go sroga kara.
    Nigdy w życiu nie zdobędę się na podobne moralizatorstwo – z bardzo prostej przyczyny: bynajmniej nie mam pewności, czy moje własne poglądy na życie warte są tego, aby wszystkich do nich przekonywać. Również przykładanie ideologicznej warstwy, obecnej w napisanych przeze mnie książkach, do moich własnych poglądów może okazać się problematyczne. Kiedyś zwróciły się do mnie dwie partie o krańcowo różnych programach politycznych: czarnej sotni i czerwonego sierpa i młota. Obie uznały, że powinienem wstąpić do ich jaczejki, ponieważ z analizy mojej twórczości jakoby ewidentnie wynikało , że jestem wręcz sztandarowym reprezentantem ich poglądów. Dwie najzupełniej skrajne partie!

    Broń zawsze jest zagrożeniem, z samej natury. Błędne jest też przekonanie, że to nie broń zabija, lecz człowiek. Jest to nieprawda, broń potrafi zabić przy minimalnym, niechcianym i niezamierzonym udziale czynnika ludzkiego. Jest jednak druga strona medalu. Broń w ręku jest jedynym – powtarzam: jedynym sposobem, w jaki spokojny obywatel może realnie i skutecznie zapewnić sobie obronę życia, zdrowia, rodziny i majątku przed zakusami przestępców, zwłaszcza w krajach, w których bandytyzm rozwija się niepowstrzymanie, a bandyci rosną w siłę i żyje się im dostatniej, na co aparat ścigania i sądy patrzą w głupawym bezwładzie i rozczulającej bezsile. Wie pan, o jakim kraju mówię, n’est ce pas? To primo. Secundo, dostęp do broni powinien być swobodny, albowiem dostęp do wszystkiego winien być swobodny. Do absolutnie wszystkiego. Nie wolno zakazywać pornografii, tłumacząc, że ma ona na kogoś zły wpływ. Na mnie nie ma, dla mnie więc argumentacja jest bzdurna, a zakaz odbieram jako atak na moją wolność. Zachce mi się pornografii, nawet tej najostrzejszej, mam ją mieć na zawołanie, bo taka jest moja wola. Prawda, mało prawdopodobne, by mi się zachciało, ale to nie zmienia zasady. Domagam się swobodnego dostępu. Do broni również. A że broń jest niebezpieczna? Trudno, żeby nie była. I za darmo nie wezmę broni, która nie zabija. Broń musi być niebezpieczna. A jeśli pijany zięć chwali się przed teściem spluwą, którą nie potrafi się posługiwać, i przypadkowo przeszywa go kulą, to automatycznie staje się przestępcą i powinny zająć się nim organy ścigania. Zwracam tu uwagę, że mając w kieszeni spodni własną spluwę, teść uniknąłby śmierci, paląc wcześniej w łeb durnemu zięciowi. I co? Nie wychodzi na moje? Nie sprawdza się mój model idealnego i uzbrojonego państwa?

    (Bereś) Ustaliliśmy, jak sądzę, że jest pan rzecznikiem równouprawnienia ras. Ale wymowa powieści to często jedno, a życie drugie. Co by pan zatem powiedział, gdyby na przykład pana córka chciała wyjść za Araba lub Afrykanina? Albo: jak należy postępować pana zdaniem z Arabami we Francji lub z Czarnymi w Stanach? Czy należy – jak mówią Edelman i Kapuściński – „dać im więcej praw” jako rekompensatę moralną za wojny krzyżowe i wieki niewolnictwa? A może właśnie mniej, bo „obciągają” gospodarkę?
    (AS) Guzik mnie to obchodzi. Nie mam córki. A moje powieści, przypomnę, pokonując znużenie, niczego nie zdradzają. Szczególnie tego, „za czym” lub „przeciw czemu” jestem. Nie powinny zdradzać. Tylko złe książki mówią coś o swych autorach. Dobre mówią o bohaterach.

    Zupełnie inną sprawą natomiast jest obecność postaci kobiet wojowniczek we współczesnej kulturze masowej. Rzeczywiście, nie można obejrzeć teraz filmu amerykańskiego o szajce gangsterskiej, w którym nie pojawia się przynajmniej jedna kobieta.I Murzyn.(ze śmiechem) Widzę, że wie pan już, w czym rzecz – w politycznej poprawności.

    (Bereś) Ale przecież na temat kary śmierci ma pan jasny i kategoryczny pogląd?
    (AS) Tak i dlatego proszę mi nie tłumaczyć, że kara śmierci nikogo nie odstrasza. Odstrasza. Gdy takiego gościa wloką po posadzce, a on płacze, wyje i robi w portki ze strachu, to być może następny, który słyszy to z celi, gdy wyjdzie na wolność, dobrze się zastanowi, czy warto ryzykować. Pomijam już czysto pragmatyczną kwestię, dlaczego ja mam płacić za to, że ktoś, kto popełnił zbrodnię kwalifikującą się do kary śmierci, wychodzi z więzienia po pięciu, góra dziesięciu latach. Jeśli jest jeszcze młody, ma sporo czasu, żeby parę osób „przekręcić” na tamten świat. Zwłaszcza że w pudle nieźle się podszkolił, bo to przecież przestępczy uniwersytet. Jest więc jak po Sorbonie. A za studia zapłacił podatnik. Czyli ja.
    (Bereś) Przeciwko pana rozumowaniu można wysunąć dwa argumenty. Jeden z nich jest historyczny: Geremek pisze, że nawet najbardziej okrutne egzekucje publiczne w czasach średniowiecznych wcale nie hamowały przestępczego procederu. Współcześnie mamy podobną sytuację.
    (AS) Ten argument jest demagogiczny. W dawnych czasach żadna śmierć nie stanowiła sensacji. Żadna! W związku z tym również publiczna egzekucja nie mogła nikogo przestraszyć. Po drugie, część złoczyńców nie miała innej możliwości, jeżeli chciała przeżyć. To byli ludzie odtrąceni przez społeczność. Korę można jeść tylko przez parę dni, później już się nie da. Wizja więc, że zostaną wbici na pal albo spaleni żywcem, nie mogła ich powstrzymać przed na przykład ograbieniem i zabiciem kupca. Musieli jakoś żyć. Dzisiaj jest inaczej. Nikt mnie nie przekona, że porywanie ludzi dla okupu to zajęcie biednych i głodnych. To nie biedni i głodni mordują.
    (Bereś) Badania prowadzone w tych stanach USA, gdzie obowiązuje kara śmierci, pokazują, że poziom przestępczości wcale nie jest tam niższy. To drugi – tym razem współczesny – argument przeciwko karze śmierci.
    (AS) Możliwe. Na demagogiczne argumenty mam równie demagogiczne odpowiedzi:
    widocznie w USA wykonuje się za mało wyroków śmierci. A może uśmiercanie przestępców za pomocą zastrzyku to nadmiar dobroci i altruizmu? Nie wspominam już o tym, że wyroki w Stanach Zjednoczonych wykonuje się obecnie po trzydziestu latach od ich orzeczenia, więc większość skazanych umiera w sposób naturalny. Powinni nauczyć się palić w więzieniu, bo nawet rak płuc szybciej zabija niż wymiar sprawiedliwości…
    (Bereś) Jeśli już tak krążymy wokół śmierci, to chciałbym zapytać o pana stosunek do zabijania zwierząt. Podobno jest pan zapalonym myśliwym i wędkarzem. Słyszałem jednak, że wypuszcza pan złowione ryby…
    (AS) Cóż, tak trzeba. Jeszcze jakiś czas temu byłem przekonany, że w wędkarstwie i
    myślistwie chodzi właśnie o atawizm: o połów, o zdobycz, krótko: o kawałek smacznego mięsa. Gdy więc ktoś wędkował lub polował, choć nie jadał ani ryb, ani dziczyzny, coś mi tu nie grało. Może, sugerowałem czasem, dana osoba powinna sobie raczej kupić skrzypce niż wędkę lub strzelbę? Minęło jednak trochę czasu, a czas dużo zmienił. Jeśli będziemy zabijać złowione ryby, wyniszczymy je i to w tempie błyskawicznym. Choć więc nadal uważam łowiectwo za atawizm, niezwykle rzadko zabijam i zabieram to, co złowię. W ogóle nie poluję też na gatunki, których nie jadam. Gdybym przypadkiem złapał taką rybę, na pewno ją wypuszczę, choć jest to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę specyfikę mojego wędkowania, która gwarantuje „wybiórczość”. W myślistwie obowiązują podobne reguły – celuje się tylko do wybranych zwierząt. Jeśli strzelec na ambonie zasadził się na dwustukilowego odyńca, to na pewno puści wolno mniejszą sztukę.
    Nie wyznaję żadnych buddyjskich czy innych wegetariańskich religii, zakładających ochronę życia wszystkich zwierzątek. Mam do tego zagadnienia absolutnie pragmatyczne podejście. Widziałem już ekologów z wegetariańskimi hasełkami na ustach, którzy potajemnie pałaszowali golonkę, a buty z cielęcej skóry nosili całkiem jawnie. Co oni sobie wyobrażają? Że tego cielaka odarto ze skóry i wypuszczono z powrotem na łąkę? A może tylko wycięto mu kawałek, który odrośnie?! (z ironią) Co to za ludzie!? Jajka im nie przeszkadzają, kawior także bardzo chętnie jadają, proszę im jeszcze dołożyć, tak jakby ten jesiotr chodził po plaży i sam rozdawał swoją ikrę rybakom, mówiąc: „Macie, chłopcy, ja już nie potrzebuję”. (śmiechy) Przecież tę rybę trzeba najpierw zakatrupić i wypatroszyć, a potem wyrzuca się mięso, bo kawior jest droższy i cenniejszy.
    (Bereś) A ja mam sąsiada, który lubi sobie kropnąć dla przyjemności królika…
    (AS) O nie, od tego jestem daleki. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Nigdy. Gwarantuję, że widząc gospodarza, szykującego się do zabicia indyka, nie będę go błagał:
    „Daj pan siekierkę, daj pan, ja, ja!” Nie, broń Boże! Zdarza mi się jednak czasem poprosić wieśniaka, żeby na przykład zabił dla mnie upatrzonego wcześniej koguta. Dla nas, wędkarzy
    „muchowych”, kogucie pióra są bardzo cenne. Sam jednak nigdy nie zabieram się do odrąbywania im głów. Jeszcze bym się krwią pochlapał albo palec sobie uciął…
    (Bereś) Coraz częściej zauważam, że obecnie mężczyźni, którzy dostają żywą rybę w prezencie, trzymają ją w wannie przez całe święta.
    (AS) Tego proszę mi nie imputować.
    (Bereś) Nie miałem takiego zamiaru. Jestem tylko ciekawy, jaka jest pana opinia na temat obecnej formacji mężczyzn. Nie radzą sobie już nawet z podstawowymi gospodarskimi obowiązkami, nie są w stanie zabić żadnego stworzenia…
    (AS) A niech im będzie na zdrowie. Proszę pamiętać, że zamordowanie indyka czy kury to wcale nie jest taka prosta sprawa. Do tego potrzeba naprawdę fest chłopa. No i trzeba wiedzieć, jak to zrobić. Przyznam jednak, że patrzę na tych współczesnych mężczyzn, których pan opisał, z pewną dozą politowania. Bo kto ma oporządzić przyniesioną przez łowcę rybę, jeśli nie on sam? Kobieta?
    (Bereś) Dzieje się tak coraz częściej.
    (AS) Prawdziwy myśliwy nigdy by na to nie pozwolił. Oporządzanie zwierzyny to jego przywilej i obowiązek. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktoś nie był w stanie oporządzić ryby. Niech mi pan da ośmiornicę, miecznika czy kalmara, i to do tego półtorametrowego, też to zrobię. Nawet żyrafę czy słonia mógłbym oprawić. Potrzebowałbym tylko wyższej szubienicy i stołka, żeby dosięgnąć nożem.
    Ma pan rację, że coraz więcej mężczyzn zupełnie nie nadaje się już do tej roboty. Poprosiliśmy kiedyś z kolegą jednego znajomego miastowego, żeby pomógł nam ściągnąć skórę z jelenia. Porzygał się, nieboraczek.
    (Bereś) Bo taki jest właśnie facet naszych czasów.
    (AS) Często słyszę zdziwione komentarze: „To ty na ryby chodzisz? Nie boisz się? Krzaki, kleszcze, komary, trotuarów nie ma, buty można sobie zniszczyć. Do lasu chodzisz?!!! Jeszcze się zgubisz! Grzyby zbierasz? Otrujesz się! Przecież kanię tak łatwo pomylić ze sromotnikiem”. Jak takich rzeczy słucham, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, zwłaszcza jeśli mówi to mężczyzna. Wziąć kanię za muchomora jest równie łatwo jak krowę za kozę. Może komuś się mylą te dwa gatunki, ale mnie się to nie zdarza.
    Mamy jednak z kolegą sporo znajomych myśliwców, u których kupimy czasem lub wyprosimy jakiegoś strzelonego zwierzaka. Lubimy pojeść sobie dziczyzny, więc to, co wyprosimy, wieszamy za nogi na szubienicy i wyciągamy noże. Nasze żony i inne kobiety patrzą na nas z podziwem i zgrozą. Moja żona nie wie nawet, jak oprawić śledzia. A już na pewno nie ma pojęcia, co taka ryba ma w środku, bo kupuje gotowe płaty w miseczce. Już nie wspomnę o żywym sumie czy węgorzu, do których by ze strachu nawet nie podeszła

    (Bereś) Tak samo interesuje mnie pana stosunek do problemu utrzymywania przez państwo całej kultury wysokiej, a zatemteatrów, oper, muzeów, filharmonii. Utrzymywać? Sprywatyzować? Czy państwo ma obowiązek sponsorować sztukę?
    (AS) Mam kłopot z sensowną a jednoznaczną odpowiedzią. Z jednej bowiem strony szlag mnie trafia na myśl, że kroplówką z moich podatków utrzymuje się przy życiu kogoś, kto sam utrzymać się nie może: jakiegoś poetę-bredniopisa, jakiegoś nieudacznika, jakieś hucpiarsko wylansowane beztalencie, jakiegoś minionego koryfeusza literatury, któremu wyschło i wygasło. Z drugiej strony, jest to, co tu dużo gadać, kultura. To nie są kopalnie, które zamyka się, gdy stają się nierentowne i lepiej importować węgiel, bo ten z importu tańszy. Państwo musi mieć i konsekwentnie realizować politykę kulturalną. Również za pomocą rozsądnie dozowanych dotacji, również za pomocą instrumentów, które pozwolą choćby utrzymywać ceny książek na rozsądnym poziomie. Jestem, jak pansłusznie zauważył, prowolnorynkowy Ale możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.

  25. Pingback: Inko komentuje i objaśnia: SEZON 1 WIEDŹMINA OD NETFLIXA – inkoholiczka

  26. Z czystej i nieskrępowanej ciekawości – dużo nowych wejść się pojawiło od kiedy wyszedł serial od Netflixa? 😀

    • Jakieś 5.000. 18 tysięcy w całym 2019 i ponad 50 tysięcy w 2018.

      Ciekawi mnie tylko jedna rzecz: kiedy Sapkowski mi wytoczy proces o zniesławienie?

      • Jarosław Zachwieja pisze:

        A dlaczego miałby? Autorka serialu netflixowego opowiadała kiedyś, jak to długo z nim gadała i w pewnym momencie zapytała o tę polskość jego prozy, którą mają na sztandarach jej kochani hejterzy, którzy jej dostarczają tyle radości. Staruszek się mało nie zapluł ze śmiechu, po czym udzielił odpowiedzi, która była w zasadzie uproszczoną wersją Twojego wpisu.

        Więc prędzej moglibyście sobie piątkę przybić – choć oczywiście raczej nieoficjalnie, jako że gość jest obecnie na świeczniku i bardzo musi uważać nie tylko na to, co mówi, ale i jak. 🙂

  27. Pingback: Geralt z Rivii znów to zrobił. - Yeti (nie tylko) o grach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s