Katana: miecz niedoskonały

BattleDziś zajmiemy się świętym Graalem wszelkich otaku i zarazem jednym z najbardziej przereklamowanych rodzajów broni w historii ludzkości: kataną. W internecie można dowiedzieć się o nim wielu rzeczy. Tak więc:

Jest niezwykła, kują ją najlepsi mistrzowie ze specjalnej, niespotykanej nigdzie poza Japonią stali, tak ostrym, że zdolnym przeciąć inne, gorsze miecze oraz upuszczone, jedwabne chusteczki. Swe właściwości zawdzięcza unikatowej technice wykonania niespotykanej nigdzie indziej, w wyniku której miecze składane są i rozkładane miliony razy, co jakoby miałoby być unikatowe dla Japonii i nie został powtórzone nigdzie w świecie.

Ile w tym prawdy? Całkiem sporo, jednak niestety miesza się ona z przesądami i hurraoptymizmem.

Kilka słów o obróbce stali

Podstawowym problemem, z jakim spotykali się producenci broni i narzędzi od samego początku epoki żelaza była obróbka tego materiału jest fakt, że materiał ten posiada różne właściwości zależne od obecnych w nim domieszek, sposobów obróbki i hartowania. Tak więc z jednej strony możemy uzyskać stal mało kowalną i trudną w kształtowaniu, lecz jednocześnie odporną na działania mechaniczne, a z drugiej: łatwą w obróbce, lecz jednocześnie mało wytrzymałą. Przez wieki opracowano cztery sposoby radzenia sobie z tym problemem. Tak więc:

– po pierwsze można uformować ostrze miecza z jednolitego kawałka materiału, co jest z jednej strony procesem (pozornie) najprostszym, po drugie (pod warunkiem zastosowania odpowiedniej jakości materiału) przynosi najlepsze efekty. Niestety rozwiązanie to ma wady, wymaga bowiem albo zastosowania bardzo wysoko gatunkowej stali (np. współczesnej stali narzędziowej) której nie da się uzyskać metodami historycznymi i maszyn (w rodzaju młotów wodnych lub parowych) zdolnych do jej obróbki, albowiem siła mięśni często tu nie wystarcza, albo też wykorzystania kiepskiego jakościowo, lecz bardzo kowalnego materiału (co sprawia, że gotowy produkt również będzie mało wytrzymały na uszkodzenia mechaniczne i może łatwo ulec zniszczeniu).

– po drugie: można wykorzystać materiał o wysokiej sprężystości i / lub kowalności ale niskiej twardości, a następnie okuć go cienką warstwą znacznie twardszej, trudniejszej w obróbce, ale też i mniej podatnej na uszkodzenia mechaniczne stali. W ten sposób nie musimy angażować maszyn, możemy natomiast wykonać broń z jednej strony dość odporną na uszkodzenia mechaniczne, z drugiej natomiast: sprężystą. Co więcej sposób ten nie wymaga zastosowania zaawansowanych środków technicznych i możliwy jest do przeprowadzenia za pomocą rąk ludzkich. Jego wadą jest niestety fakt, że broń tego typu jest (mimo wszystko) znacznie mniej odporna, niż gdyby była wykonana z jednolitego kawałka wysoko gatunkowej stali. Samo jej wykonanie jest natomiast dłuższe i bardziej pracochłonne.

– po trzecie: możliwe jest wykonanie miecza z niskiej jakości, łatwo kowalnego materiału, a następnie „ulepszenie go” poprzez zastosowanie takich technik, jak nawęglanie i hartowanie selektywne. W efekcie otrzymujemy jednolite ostrze o uśrednionych lub wysokich właściwościach. Wadą tej techniki jest fakt, że wymaga ona ścisłej kontroli warunków oraz stałego środowiska pracy oraz precyzyjnych urządzeń pomiarowych. Wymagania te spełnić można w nowoczesnych fabrykach, jednak nie w dawnych warsztatach kowalskich. Tak więc, pomimo, że znana jest minimum od trzech tysięcy lat, większość używających jej zbrojmistrzów zmuszona była polegać na własnym wyczuciu, uzyskiwane tym sposobem produkty były więc różnej jakości.

– po czwarte: można wykorzystać płat stali wysokiego gatunku, ale trudno kowalny i stali łatwiej kowalnej, i skuć je kilka razy. Powstaje wówczas materiał o strukturze wielowarstwowej zwany
„dziwerem skuwanym” lub „dziwerem zgrzewanym” posiadający uśrednione właściwości obydwu wykorzystanych składników. Jest znacząco łatwiejszy w obróbce, a uzyska broń jest znacząco bardziej sprężysta i znacząco odporniejszy na uszkodzenia mechaniczne od mieczy wykonanych w technice numer dwa (oraz tych ze stali miękkiej). Nie dorównuje jednak jakością mieczowi wykonanemu z jednolitego kawałka stali wysokogatunkowej, sam proces wykonania jest też bardzo pracochłonny. O ile miecz kury pierwszymi dwiema technikami powstaje w ciągu kilku godzin, tak kucie miecza wykonanego tą techniką rozciąga się na minimum kilka dni, jeśli nie tygodni.

– po piąte: nikt nikomu nie broni użyć kilku technik zamiennie.

Dlaczego japońskie miecze miały tyle warstw?

Odpowiedź brzmi: gdyż nie ma innej możliwości. Otóż: w momencie wytopu żelaza w prymitywnych piecach w rodzaju dymarek, piecy szybowych, opalanych koksem lub węglem drzewnym piecach typu tatara produktem nie jest relatywnie wysokiej klasy surówka, a stal lana i tak zwane żelazo gąbczaste, czyli mieszanina żelaza, popiołu i żużlu, które nie nadaje się do wyrobu narzędzi i broni. To było więc ponownie rozgrzewane, dzielone na mniejsze porcje i rozbijane młotami na placki, które potem składano i ponownie rozbijano na placki. Celem całej zabawy było wyciśnięcie zeń żużlu i stworzenie mniej-więcej jednolitej masy. Rezultatem ponownie był materiał nazywany dziwerem zgrzewanym.

Jeśli natomiast chodzi o stal laną, to ma ona wyższe właściwości i nadaje się do dalszej obróbki, co pozwala używać jej do np. produkcji garnków, lecz niestety nie nadaje się ona do produkcji narzędzi wymagających znacznych obciążeń (jak miecze). Musi być więc poddana dalszej obróbce, identycznej jak żelazo gąbczaste.

Problem w tym, że dziwer skuwany, zwany też stalą zgrzewaną lub damastem (osobiście nie lubię tej ostatniej nazwy, bowiem kojarzy się ona ze stalą damasceńską, która jest rodzajem specyficznej stali wytwarzanej w Damaszku) nie jest materiałem o jednorodnych właściwościach. Przeciwnie: jeśli zgrzewamy dwa rodzaje stali niskiego gatunku, to parametry otrzymywanego surowca będą oczywiście gorsze od parametrów mieszaniny dwóch stali szlachetnych.

W Europie proces ten zaczyna znikać około wieku X-XI, kiedy nastąpił rozwój technologii wytopu żelaza. Polegał on głównie na wykorzystaniu koła wodnego do napędzania miechów w piecach hutniczych (dzięki czemu te stają się większe, ruda ma mniejszy kontakt z paliwem i w rezultacie surówka jest mniej zanieczyszczona) oraz tak samo napędzanego młota (w efekcie czego ten może być cięższy i proces oczyszczania żelaza staje się łatwiejszy). Rezultatem było wytwarzanie lepszej jakościowo stali mniejszym nakładem pracy.

Nie znaczy to, że produkcja dziweru skuwanego przestaje być stosowana. Przeciwnie: nadal był używana do produkcji broni, tym razem za pomocą wysoko gatunkowej stali obrabianej mechanicznie. W ten sposób produkowano mn. słynne miecze z Toledo. Nie był jednak stosowany masowo, gdyż nowo wytwarzana broń jest tańsza przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości.

„Unikatowa” technika

Miecze kultury halsztadzkiej. Kute prawie tak samo, jak katany.

Miecze kultury halsztadzkiej. Kute prawie tak samo, jak katany.

Kolejnym mitem jest przeświadczenie o unikalności stosowanych metod, które mają być znane rzekomo wyłącznie dla Japonii. Nie jest to prawdą. Wszystkie cztery techniki powstały prawdopodobnie równolegle na Bliskim Wschodzie około roku 1000 przed naszą erą, po czym rozpowszechniły się (prawdopodobnie za sprawą koczowników stepowych) w Europie i Chinach prawie jednocześnie. Z Chin natomiast, z pewnym opóźnieniem trafił na Subkontynent Indyjski do Azji Południowej i na Wyspy Japońskie.

W efekcie „unikalne, japońskie techniki” były znane w zasadzie w całej Eurazji już około V wieku przed naszą erą. Najwcześniejszymi na naszym kontynencie użytkownikami broni wytwarzanej za ich pomocą byli wojownicy Kultury Halsztadzkiej.

W Europie w pewnym momencie zarzucono po prostu najbardziej pracochłonne metody na rzecz tak samo skutecznych, a wydajniejszych.

„Doskonała” ruda Tamahagane:

Kolejną, często podnoszoną kwestią jest unikalna, doskonała ruda Tamahagane wypłukiwana w górskich strumieniach pod postacią czarnego piasku. Piszę „rzekomo” gdyż mimo usilnych poszukiwań nie udało mi się ustalić czym (pod względem geologicznym) Tamahagane jest. Wygląd, a w szczególności postać czarnego piasku nasuwa dwa skojarzenia: albo jest to ruda magnetytowa, albo ruda darniowa. Rudy darniowe należą do bardzo pospolitych i jednocześnie łatwych w pozyskiwaniu (jeśli ktoś mieszka w odpowiednim regionie Polski i wie czego szukać może jej sobie motyką nakopać) jednak ich jakość jest, z uwagi na liczne zanieczyszczenia raczej nieduża. Do tego stopnia, że dziś w praktyce ich się nie eksploatuje.

Ruda magnetytowa natomiast jest jedną z najbogatszych (70% zawartości) ród żelaza, a do tego zawiera niewielkie domieszki manganu i niklu, których obecność w stali czyni ją wytrzymalszą i odporniejszą na korozje. Przy czym należy zauważyć, że złoża magnetytu ponownie żadnym, wielkim cudem nie są. Występują w zasadzie na każdym kontynencie, nierzadko blisko powierzchni lub wręcz na niej. Kuto z niej więc miecze także w Europie, jak np. słynne miecze frankijskie czy miecze wikingów. Inną kwestią jest jakość tak pozyskanego magnetytu. Czarny, żelazisty piasek zawiera go bowiem tylko około 20% (co daje zawartość żelaza rzędu 14%).

Zachwyt budzić mogą jedynie w krajach równie ubogich w surowce mineralne, jak Japonia. Nawet dziś, mimo, że jest drugim na świecie producentem stali ponad 90% rudy sprowadza z zagranicy.

Obiektywnie patrząc:

Japońskim mistrzom kowalstwa trzeba przyznać, że oczywiście nie byli idiotami i zdawali sobie sprawę, że wykorzystywany przez nich dziwer jest takiej samej jakości. Tak więc wyższe jakościowo miecze były laminowane materiałem o różnych właściwościach, jak widać to na obrazku obok. Stosowano więc połączenie różnych technik (co też unikatem nie jest, przeciwnie, robił tak każdy, kto miał choć trochę pomyślunku).

Katana_briqueMit doskonałości katan wykutych wyłącznie z wielowarstwowo składanej stali pochodzi od faktu, że rzeczywiście był to najpospoliciej spotykany typ ostrza czyli maru. Były one najczęstsze z prostego powodu: był on najtańszy. Bogatsi samuraje oczywiście decydowali się na zakup broni laminowanej wielowarstwowo lub decydowano się na zakup ostrzy pochodzenia chińskiego lub… portugalskiego.

O wielkości dokonywanej wymiany między obydwoma krajami świadczyć może podobieństwo słów Katana i Catana (oznaczającego w języku portugalskim długi nóż lub maczetę).

Problem w tym, że nie wszyscy samuraje byli bogaci. Nie wszyscy też dziedziczyli broń po przodkach, jak twierdzą niektórzy wbrew wszelkiej logice (Bo skąd przodkowie wzięli katany? Z nieba im spadły? I co zrobić w przypadku stałego wzrostu populacji? A poza tym skoro przodkowie stanowią niewyczerpalne źródło mieczy, to po co kuć nowe?).

„Niespotykany” kształt

Obrońcy mieczy japońskich mogliby zapewne wskazać na ich „niespotykany” kształt, mający być jakoby najlepszym i najwygodniejszym z możliwych. W twierdzeniu tym jest wiele prawdy. Katana, a w szczególności sposób wykonania jej głowni faktycznie ma wiele

Niemiecki Kriegsmesser. Źródło: IMHO Blog (strasznie fajny).

Niemiecki Kriegsmesser. Źródło: IMHO Blog (strasznie fajny).

zalet. Niemniej jednak ponownie nie można mówić tu o jakiejkolwiek unikalności. Przeciwnie: broń o podobnym kształcie ponownie spotyka się w całej Eurazji. Przykładem wywodzącym się z Europy może tu być Kriegsmesser stanowiący uzbrojenie niemieckich lancknechtów. Jak widać na obrazku broń ta jedynie szczegółami wyglądu różni się od katany.

Czy katana jest bronią doskonałą?

Zanim odpowiemy na to pytanie należy zastanowić się nad tym, co właściwie znaczy „broń doskonała”. Otóż broń, by zostać uznana za dobrą musi uzyskać pewną równowagę między pewnymi parametrami. Te parametry to:

– siła rażenia: która tutaj jest tak naprawdę bez znaczenia, bowiem praktycznie wszystkie miecze mają ją niemal identyczną: powodują poważne obrażenia mogące skończyć się śmiercią, niezależnie od tego z jakiego materiału zostały wykute oraz w jakiej części świata. Gry RPG nauczyły nas wprawdzie myśleć, że jedne miecze zadają k6 ran inne k8, a jeszcze inne tylko k4, jednak tak naprawdę różnicy tej nie ma. W rzeczywistości skaleczenie o głębokości 2-3 milimetrów jest w stanie spowodować śmierć (jeśli np. uszkodzi jedną z tętnic, których niestety jest pełno na całym ciele), w efekcie czego broń nie musi być super. Wystarczy, że jest średnia. Werdykt: nierozstrzygnięty.

– koszt szkolenia i amunicji: niezależnie od swojego rodzaju miecze nie potrzebują nabojów, a szkolenie do walki nimi trwa tyle samo. Otóż: bazowe użycie miecza jest niemalże intuicyjne, opanowanie podstawowych technik także nie jest trudne. Problem stanowi podniesienie ich do odpowiednio wysokiego poziomu, co może trwać wiele lat oraz utrzymanie stałej kondycji, co wymaga ciągłych ćwiczeń. Katana nie jest tu wyjątkiem ani na plus ani na minus. Po prostu zasady stosowania miecza wynikają wprost z ludzkiej biomechaniki, którą każdy, zdrowy człowiek ma mniej-więcej podobną. Werdykt: nierozstrzygnięty.

– wygoda przenoszenia: jest to cecha dużo ważniejsza od siły rażenia broni (gdyby było odwrotnie wszyscy dzisiaj biegaliby z atomówkami). Broń bowiem najczęściej kupuje się po to, by nigdy jej nie użyć: nawet na wojnie tylko 10% żołnierzy ma kontakt z wrogiem. W efekcie czego najczęściej służy do noszenia. Pod tym względem jednak miecza nie różnią się od siebie niczym szczególnym, wszystkie są jednakowo lub prawie jednakowo niewygodne. Werdykt: nierozstrzygnięty.

– odporność na zużycie mechaniczne: drugie i trzecie, statystycznie najczęstsze sposoby użycia broni to jej magazynowanie i trening za jej pomocą. W trakcie jednego jak i drugiego broń ulega zużyciu (bo np. wdaje się rdza). Jak pisałem wyżej: w Europie produkowano stal znacznie wyższej jakości niż w Azji, tak więc utrzymanie przydatności bojowej broni było łatwiejsze. Werdykt: + 1 dla miecza europejskiego.

– proces produkcji: broń, by była przydatna bojowo musi być wykonywana w bardzo dużych ilościach: tysiącach jeśli nie milionach sztuk. Dlatego też im proces produkcji jest łatwiejszy, tym jest lepszy. Postęp techniczny, który dokonał się w Europie (ale też i w Chinach oraz do pewnego stopnia świecie arabskim) sprawił, że produkcja broni była znacznie mniej pracochłonna niż w Japonii. Werdykt: + 1 dla miecza europejskiego.

– wygoda użycia: ostatnią, istotną dla broni cechą jest wygoda jej użycia w sytuacji zagrożenia życia. Proszę zauważyć, że szable i szpady noszono na całym świecie jeszcze na początku XIX wieku, mimo, że od dawna dostępne były już pistolety. Dopiero produkcja rewolwerów sprawiła, że straciły na popularności. Wygoda użycia miecza japońskiego jest rzeczą skomplikowaną i wymaga omówienia w osobnym podpunkcie.

Konstrukcja miecza japońskiego:

Przyjrzyjmy się więc cechom japońskiego miecza.

– głownia krótka: długość głowni japońskiego miecza typu „katana” wynosiła w XVI wieku od 60 do 80 centymetrów. Jest to bardzo niewiele, zwłaszcza, że broń europejska z analogicznego okresu była długości 90-110 cm (rapier), 90-100 (szabla, szpada) czy nawet 110-140 (Langswerh). Porównywalna jest więc jedynie z bronią znacznie wcześniejszą, na przykład wczesnośredniowiecznymi mieczami typu frankijskiego, wikińskiego i normańskiego (długość 60-70 cm), wytwarzanymi między VII a XI wiekiem czy starogermańskich langsaksów (60-100 cm).

Jest to niestety cecha w znacznej mierze dyskwalifikująca. Długość głowni ma kluczowe znaczenie dla jej skuteczności, pozwala bowiem zgładzić przeciwnika zanim ten znajdzie się w zasięgu umożliwiającym mu wykonanie skutecznego ciosu (choć bez przesady, zbyt długie ostrza nie sprawdzają się na krótkim dystansie). Te 20-30 centymetrów może więc zadecydować o życiu i śmierci.

Po drugie: długość głowni zdecydowanie wpływa na siłę cięć. Wynika to oczywiście z zasady dźwigni: im jej ramię dłuższe, tym zgromadzona na jego końcu energia jest większa.

Oczywiście Japończycy też o tym wiedzieli. Istniał więc inny miecz nazywany Tachi który można nazwać mieczem wojennym, parametrami odpowiadający długościom mieczy europejskich. Większość tego typu broni przekuto jednak po zakończeniu wojen domowych na wygodniejsze w codziennym użytku katany. Z jakiegoś powodu Tachi nie obrosły jednak taką legendą. Werdykt: +1 na korzyść miecza europejskiego.

– zakrzywiona: zakrzywione ostrza mają swoje wady jak i zalety. Z jednej strony broń taka lepiej nadaje się do cięć (energia ciosu kumuluje się na mniejszej powierzchni, w efekcie czego broń łatwiej pokonuje opór pancerza i / lub ciała ofiary) z drugiej: gorzej nadają się do pchnięć (duża część energii, która w prostej broni skupiłaby się w sztychu miecza marnowana jest na pracę ostrza). W tym wypadku wiele zależy w prawdzie od osobistych preferencji szermierza, lecz powiedziałbym, że cecha ta działa raczej na niekorzyść katany.

Wynika to z faktu, że pchnięcia generalnie są lepsze. Prawidłowo wykonane pchnięcie powinno być działaniem na które składa się nie tylko ruch ręki, ale i całego ciała, w połączeniu z pracą nóg, w efekcie czego cała energia kinetyczna i masa szermierza skupiają się w jednym punkcie: w sztychu miecza. Mają więc największą siłę, a do tego największy zasięg, są też manewrem bardzo szybkim, co oznacza, że pozostawiają przeciwnikowi najmniej czasu na reakcję oraz odpowiedź (przez co zmniejszamy szanse na np. trafienie obopólne).

Z drugiej strony: pchnięcia (przynajmniej w szabli) wyprowadza się w czterech kierunkach, cięcia natomiast: w ośmiu (niektórzy twierdzą, że w dwunastu). Daje to oczywiście znacznie szersze możliwości manewru i zaskoczenia przeciwnika. Tak więc, by nie ulegać osobistym preferencją przewagę jednych nad drugimi uznam za dyskusyjną. Werdykt: nierozstrzygalne.

– jednosieczna: głownia katany jest jednosieczna. Z jednej strony pozwala to na naostrzenie jej w znacznie większym stopniu niż w wypadku mieczy dwusiecznych (większa powierzchnia boczna ostrza). Z drugiej: obosieczność ostrza pozwala na trochę większy zakres manewrów i cięcia powrotne, co w niektórych przypadkach może okazać się przydatne, nie jest to jednak kluczowe. Werdykt: nierozstrzygalne.

– nieduży jelec: funkcją jelca (nazywanego też „gardą” lub w mieczach japońskich „tsubą”) jest ochrona dłoni szermierza i blokowania ciosów przeciwnika. Jak łatwo zgadnąć jego szczątkowa forma, z jaką mamy do czynienia w mieczach japońskich zapewnia też szczątkową ochronę. Podnosi to ryzyko zranienia przez ześlizgującą się po głowni klingę miecza przeciwnika, zranienia pchnięciem lub cięciem wzdłuż głowni lub też obopólnego trafienia (w prawdziwej walce, w odróżnieniu od gier komputerowych śmiertelnie ranni przeciwnicy nie znikają, przeciwnie: konać mogą nawet kilkanaście minut cały czas oddając ciosy). Zważywszy na fakt, że w ręce mamy tętnicę promieniową obrażenia te są bardzo groźne, a same ręce (jako część ciała najbardziej wysunięta do przodu) stanowią dobry cel, wadę tę uznać można za kluczową. Werdykt: +1 dla miecza europejskiego.

– brak gałki: gałka, obecna w broni europejskiej, bliskowschodniej i chińskiej jest nie tylko elementem ozdobnym, ale też poprawia wyważenie broni, przez co ułatwia kontrolę nad nią, jej brak natomiast nie przekłada się na żadne korzyści. Zważywszy na fakt, że element ten obecny jest w mieczach w zasadzie od zawsze trudno mi powiedzieć, dlaczego te japońskie jej nie posiadają. Jest to kolejna, istotna wada konstrukcyjna. Werdykt: +1 dla miecza europejskiego.

– rękojeść dwuręczna: w popularnej opinii chwyt dwuręczny pozwala na użycie dużo cięższej i przy tym zadającej większe obrażenia broni. Faktycznie ciężar mieczy bojowych nie jest szczególnie duży. Najcięższe, europejskie Zweihandery ważyły 2-3 kilogramy. Jest to masa jaką uniesie dziecko. Katany też nie są wyjątkiem. Uchwyt dwuręczny ma inną funkcję: pozwala na łatwiejsze opanowanie bezwładu, co przy dłuższych i cięższych ostrzach jest zrozumiałe. Problem polega na tym, że nie rozumiem dlaczego katana, przy gabarytach porównywalnych do europejskiej broni jednoręcznej (a dokładniej krótkich mieczy piechoty w rodzaju Katzbalger-ów czy długich noży typu Schweizerdegen-ów) wymaga chwytu dwuręcznego (choć walka możliwa jest także jednorącz).

Osobiście zrzucałbym to chyba na ogólny prymitywizm rękojeści, wynikający ze zjawisk, które już sygnalizowałem. Być może jej przedłużenie ma na celu lepsze wyważenie broni (a na pewno poprawę pewności chwytu). Owszem, podnosi to ergonomię użycia broni jednak kosztem jej skuteczności. Chwyt tego typu poważnie utrudnia cięcia bezpośrednie (to typowe cięcia np. szabli, polegające na błyskawicznym wyprostowaniu ręki i wykorzystaniu dźwigni kciuk-mały palec) oraz cięcia z nadgarstka. Jako, że manewry te należą do najszybszych i najtrudniejszych do obrony cięć pozostaje stwierdzić, że coś tu jest trochę nie tak. Werdykt: +1 dla miecza europejskiego.

Dlaczego dusza samuraja była „chińskim badziewiem”?

Powody są dwa: historia i geografia. Japonia leży na wyspach, od sąsiadów odgrodzona morzem o powierzchni mniej-więcej połowy Morza Śródziemnego, jest więc dość mocno izolowana. Co więcej najbliżsi jej sąsiedzi też nie byli szczególnie ciekawymi partnerami handlowymi: od wschodu są to ryby, od zachodu: skrajnie prymitywne plemiona syberyjskie, niewiele lepsze plemiona mandżurskie, mocno podówczas zapóźniona kulturowo i cywilizacyjnie Korea oraz Chiny, które już w XV wieku rozpoczęły politykę izolacji od świata.

Dużą rolę w odizolowaniu się Chin od świata mieli sami Japończycy, a dokładniej piraci nazywani Wako, którzy od V wieku nękają wybrzeża Chin i Korei docierając aż do Hainanu i na Filipiny. Ich aktywność między XIII a XVI wiekiem doprowadza do niemal całkowitego wyludnienia się wybrzeża oraz zakazania handlu z Japonią przez Cesarza. W efekcie wymiana kulturowa była stosunkowo niewielka, a chińskie nowinki techniczne na wyspy docierały powoli. Nie, żeby tych było szczególnie dużo: po upadku dynastii Song, co miało miejsce jeszcze w XIII wieku w Chinach innowacyjność stopniowo zamiera.

Efektem owej izolacji jest fakt, że Japończycy walczyli głównie między sobą, a w historii wyspy spotkać można długie okresy relatywnego pokoju. W tym czasie w Europie armie maszerowały jak kontynent długi i szeroki, a w zabawę nierzadko mieszają się mieszkańcy Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. W efekcie czego broń częściej jest w użyciu, eksperymentuje się z jej różnymi kształtami i typami oraz procesem produkcyjnym.

Po drugie: wbrew legendom samuraje nie byli nadludźmi, a sama ich warstwa jest stosunkowo młoda, co więcej w swoim najbardziej znanym kształcie pojawiła się w momencie, gdy walki w Japonii wygasły. O ile słowa samurai i bushi występują w japońskich źródłach od wieku X, a być może nawet VII tak nie byli to ci sami ludzie, których sobie wyobrażamy. Sama struktura społeczna Japonii była bowiem długo dość mobilna i możliwe były wysokie awanse. Przykładem tego może być kariera Toyotomi Toyotomi_Hideyoshi_1601Hideyoshiego, który urodził się w chłopskiej rodzinie, a skończył wliczany (przez niektórych) w poczet szogunów (choć oficjalnie nigdy tego tytułu nie posiadał). Obok zawodowych wojowników istnieli też uzbrojeni chłopi, mnisi-żołnierze, żołnierze-rolnicy i żołnierze-kupcy oraz różne kategorie uzbrojonych niewolników, służących i pół-wolnych.

Zmieniło się to dopiero po zakończeniu rozbicia dzielnicowego i ponownym zjednoczeniu Japonii. Główną rolę w reformie miał wymieniony już Toyotomi Hideyoshiego za sprawą wydanego 8 października 1591 roku edyktu Mibun Tosin Rei w którym:
– samurajom zabronił uprawiania ziemi, zajmowania się handlem i rzemiosłem
– chłopów przywiązano do ziemia, skonfiskowano im miecze i zabroniono zajmować się handlem, rzemiosłem i wojaczką pod karą śmierci

Edykt ten miał na celu zamrożenie struktury społecznej Japonii oraz uniemożliwienie buntów przeciwko władzy, co w dużej mierze się to udało. Powstała też sztywna hierarchia, którą znamy z popkultury. Rzecz w tym, że Japończycy, po nieudanej inwazji na Koreę zakończyli prowadzenie wojen na długie stulecia, pozostali jednak z liczną (6-7% społeczeństwa) warstwą wojowników, rekrutujących się głównie z dawnego, zbrojnego chłopstwa, służby dworskiej i czeladzi folwarcznej. W większości niezamożna, gdyż pozbawiono ich dotychczasowych, głównych źródeł zarobku i skazano na garnuszek panów.

Miecze stały się ich symbolem, ponieważ nikomu innemu nie wolno ich było nosić.

Skąd więc ten zachwyt?

Najprościej byłoby napisać, że katana sławę zyskała dzięki Hollywood, z tym, że… Nie byłaby to prawda. Pierwsza faza mody na Japonię miała bowiem miejsce dużo wcześniej, w połowie XIX wieku, gdy kraj ten ponownie otworzył się na świat. Wówczas to doszło do wymiany kulturowej działającej w obydwie strony, a Europejczycy i Amerykanie spotkali się z podówczas najlepszymi mistrzami miecza na świecie uzbrojonymi w podówczas najlepsze miecze.

Jak pisałem: w Japonii też żyją ludzie, a katany mają sporo wad. Problem w tym, że, mimo iż w XIX wieku broń biała wciąż pojawiała się na polach bitew, używana właściwie we wszystkich formacjach wojskowych oraz przez marynarkę i policję, jednak jej znaczenie, przynajmniej od Wielkiej Wojny Północnej było trzeciorzędne. Miałem trochę do czynienia z XIX wiecznymi szablami oraz pałaszami (austro-węgierskimi, z okresu od Wiosny Ludów, do I Wojny) i żadną miarą nie jest to dobra broń. O ile jeszcze szable szeregowych żołnierzy kawalerii i jej podoficerów ujdą w tłoku, to cała reszta jest bardziej rekwizytami teatralnymi, niż bronią. Są ciężkie, wykonane z byle jakiego materiału, niewyważone, a używali ich żołnierze, którzy często nie potrafili ich nawet porządnie naostrzyć…

Przewagę Japończyków przypisano (słusznie) ich procesom produkcyjnych broni. Biali podróżnicy nie zdawali sobie sprawy, że są one archaiczne (archeologia w tamtych czasach była raczej sztuką systematycznego grabienia zabytków, niż nauką w obecnej postaci), uznali więc, że są nieskończenie wyrafinowane. Błąd ten żyje do dziś. Prawda była inna.

Miecze japońskie były po prostu starannie wykonane. W odróżnieniu od odchodzącej w niepamięć broni europejskiej. Samuraje natomiast umieli się z nimi obchodzić. Ich unikatowość polega natomiast nie na fakcie, że są jakieś super doskonałe, ale na tym, że sztuka ich wykuwania żyje po dzień dzisiejszy.

Bibliografia:

  • A. Curtiss, Krótka historia Japonii: Od samurajów do Sony, Warszawa 2009
  • H. Kenneth, Historia Japonii, Warszawa 2011
  • T. Konrad, Historia Japonii, Kraków 2012
  • M. Musashi, Księga Pięciu Kręgów, Bydgoszcz 2010
  • J. Yumoto, The Samurai Sword A Handbook, Boston 1958
  • M. Gradowski, M. Żygulski, Słownik Uzbrojenia Historycznego, Warszawa 1998
  • R. Cameron, L. Neal, Historia gospodarcza świata od paleolitu do czasów najnowszych, Warszawa 2010
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Japonia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Katana: miecz niedoskonały

  1. Paweł Zych pisze:

    No i jak zwykle problem fantastycznie rozłożony na części pierwsze. Jeśli chodzi o cechy broni siecznej o czytałem w kontekście doskonałości polskiej szabli o jeszcze jednej ważnej sprawie – uniwersalności broni. Tzn. jak miecz sprawdza się przy cięciu z konia, cięciu z ziemi, pchnięciu itp. co przekłada się na skuteczność walki z różnym przeciwnikiem. Polska szabla miała (podobno) kształt pod tym względem idealny.

    • dzemeuksis pisze:

      Problem w tym, że zegarmistrz porównuje katanę (chociaż fakt, że czasem się przy tym „zapomina”) z mieczem a nie z szablą. 😉

      • Paweł Zych pisze:

        Zasadniczo tak. Ale pisze też o porównaniu broni XIX wiecznych europejskich kawalerzystów z kataną, które to wypada na korzyść Japończyków (czy raczej Chińczyków, jak wynika z artykułu 🙂 )

  2. Jakub Zapała pisze:

    To bardzo ciekawy artykuł, acz mam wrażenie, że opiera się bardziej na wiedzy teoretycznej niż na praktyce. W przypadku wyrobu broni to bardzo ciekawe i w pełni zadowalające, ale co do praktyczności części rozwiązań muszę zgłosić votum separatum. Nie mogę zgodzić się z punktami „nieduży jelec”, „brak gałki” i „rękojeść dwuręczna”. Miałem sporo okazji walczyć i bronią europejską i japońską, więc z doświadczenia mogę zapewnić, że to działa inaczej, niż Ci się wydaje.

    Nieduży jelec wynika z ewolucji sposobu walki mieczem, który w tym rejonie świata ma tradycję sięgającą połowy I tysiąclecia p.n.e. Mniejszą ochronę ręki zapewniają podobnie wykorzystywane miecze chińskie, koreańskie, okinawskie (oddzielna kultura) i w konsekwencji wcześniejsze japońskie (przed kataną wojownicy w Kraju Kwitnącej Wiśni używali wielu innych typów broni osobistej, w tym dwusiecznej). Trik polega na tym, że dużego jelca wymaga broń do walki w tłoku, gdzie w grę wchodzi przechodzenie między średnim i bliskim dystansem, stosowanie dźwigni i przesuwanie ostrza po ostrzu. „Filmowe” katany, o których piszesz, były bronią pojedynkową i w związku z tym nie potrzebowały większej ochrony dłoni niż np. szabla. Odrębną kwestia jest zachodnioeuropejska broń szermiercza do pchnięć – tam ostrze szło po ostrzu i ochrona dłoni była niezbędna. Natomiast gdy idzie o przeznaczenie katany tsuba (w prawdziwej broni nie filigranowa, a zwarta i dość wytrzymała) jest dokładnie taką ochroną, jakiej potrzeba. Japończycy mieli też broń bitewną lepiej chroniącą dłoń i dobry projekt zbroi osłaniającej palce. Porównujesz dwie różne zupełnie kategorie. Tu europejska broń do tych samych celów nie ma przewagi – jest mniej więcej taka sama.

    Brak gałki wynika z innej konstrukcji i wyważenia katany Porównanie nie powinno dotyczyć mieczy a np. szabli. Tu całe rozumowanie wydaje się nie mieć sensu. Katana stosuje podobne rozwiązania co europejska broń z jej kategorii.

    Dwuręczna rękojeść wynika znowu ze sposobu wykorzystania katany w ramach japońskich stylów walki (w tym przypadku styl kształtuje broń). Jak napisałeś broń bitewna (i to nie tylko miecze długie, ale też katany z okresu realnej wojny), miała dłuższe ostrza i pod nie opracowano sposoby ustawienia ciała. Walka kataną zasadza się na wąskiej pozycji ograniczającej obszar trafienia i oszczędnych cięciach połączonych z zejściami z linii, ripostami oraz szybkimi zwrotami. W efekcie użycie dwóch rąk nie tylko daje większą szybkość i kontrolę (w tradycyjnym ujęciu: jedna ręka daje energię, druga precyzję), ale sprawia, że szermierz wolniej się męczy (serio). To jest bardzo bitewne podejście, przeniesione na nieco krótszą, pojedynkową broń (ktoś mógłby wręcz powiedzieć: ćwiczebną).
    Katana zyskuje dzięki konstrukcji swojej rękojeści możliwość wykorzystywania jej w opisany wyżej sposób ale też szybkiego przejścia między chwytem jedno- i dwuręcznym (wielu znanych japońskich szermierzy korzystało z katany jednoręcznie, dodawało do niej drugie ostrze lub włączało chwyty i rzuty w styl walki) Ta elastyczność pozwala na większą swobodę taktyczną i daje możliwość zastosowania dodatkowych technik i manewrów. Zwykłemu trepowi nic to nie dawało, ale ćwiczącemu długie lata szermierzowi – bardzo dużo. Katana zaś była bronią klasy, która z założenia składała się z szermierzy-pojedynkowiczów, ćwiczących codziennie przynajmniej przez dziesięć lat swojej „nauki rzemiosła”. Dla mnie to plus, którego nie ma duża część broni europejskiej (zwłaszcza dociążonej na końcu rękojeści – te „uciekają” przy zmianie chwytu i trzeba kompensować). Ale w sumie to kwestia przeznaczenia i sposobu wykorzystania. Duża część broni europejskiej była robiona pod bardzo konkretną sytuację, więc nie potrzebowała tyle elastyczności w użyciu, zyskując trochę na skuteczności w swej specjalizacji.

    No i jeśli chodzi o wygodę noszenia i dobycia warto zwrócić uwagę na techniki związane z szybkim wyciąganiem broni i rozwiązania konstrukcyjne katany i saya, które to wspierają. Zarówno zabezpieczenie przed uszkodzeniem jak i łatwość w wykonaniu szybkiego ataku są w przypadku miecza japońskiego dość wysokie (choć są też pewne wady).

    W sumie nie zmienia to faktu, że duża część katan to była broń średniej jakości i niekoniecznie praktyczna w użyciu – tyle że opisywany tu model miecza, ten powszechnie znany, jest dzieckiem czasów pokoju. To broń wyznaczająca status a nie wykorzystywana w bitwie. Jeśli chcesz porównywać europejską i japońską broń bitewną, zrób to na innym przykładzie.

    Trudno też zgodzić się z Twoim opisem ewolucji struktury społecznej Japonii okresu od średniowiecza do późnej nowożytności. To jednak temat na spory elaborat.

  3. Thorontir pisze:

    Świetny wpis, Zegarmistrzu. Dziękuję za dobrą lekturę. Dziękuję także Jakubowi za bardzo dobry komentarz, który poruszył dokładnie te kwestie, których brakowało mi w oryginalnym wpisie. Chciałbym jednak, Jakubie, abyś napisał ten elaborat o ewolucji struktury społecznej w Japonii. Ze względu na to, iż jest to wątek poboczny wpisu, Zegarmistrz tylko zarysował to zagadnienie przedstawiając podstawowe sprawy z nim związane, w moim przeczuciu trafnie. Myślę, że chętnie podjęlibyśmy z Tobą dyskusję na ten interesujący temat.

  4. Tb2 pisze:

    Ha!
    Facet, zjechałem twój tekst o nowym SS, ale tutaj muszę wyrazić uznanie – bardzo dobry, konkretny tekst bez lania wody i jakichs z d… branych tez.

    I tak trzymać i tak pisać.

  5. Ja natomiast popieram Jakub Zapała bo walczę często(4 razy w tygodniu) kataną przeciw półtorakom i innym bronią z średniowiecznej europy i skuteczność broni jest zależna od osoby która nią włada, moje umiejętności walką kataną, mieczem półtoraroczny oraz jednoręcznym z pomocą tarczy są średnie lecz widać po moich kolegach z grupy co znaczą lata ćwiczeń i sparingów. Mogę spokojnie powiedzieć że Thorontir piszesz o teorii która jest daleka od praktyki faktem jest że opanowanie walki europejskiej jest łatwiejsze i szybsze ale nie może się równać z doświadczonym szermierzem z japonii a i o tym „Chwyt tego typu poważnie utrudnia cięcia bezpośrednie (to typowe cięcia np. szabli, polegające na błyskawicznym wyprostowaniu ręki i wykorzystaniu dźwigni kciuk-mały palec) oraz cięcia z nadgarstka.” mylisz się te cięcia i atak z nadgarstka są szybsze i łatwe i skuteczne. No i waga mówisz że europejskie ważą 2-3kg tu się mylisz bo europejskie ważą od 0,6kg do 10kg a natomiast katany ważą od 0,4kg do 3kg no są często lżejsze a przez to szybsze i zostaje sprawa tego „jedno siecznego ostrza” zapewne nie wiesz do czego służy druga strona katany, a służy do łamania innych mieczy jest specjalnie utwardzana i pogrubiona.
    Pozdrawiam jak macie jakieś pytania praktyczne np walka „katan vs półtorak” to z chęciom odpowiem 😀 .

    • adardrugi pisze:

      Mam jedno pytanie .Gdzie widziałeś 10 kilogramowy miecz? Bo z tego co ja wiem to najcięższy miecz ma wagę nie przekraczającą 5 kilo, z tym że jest to miecz katowski, a miecze katowskie nie nadają się do walki i nigdy nie były do walki używane. Bo to nie jest broń, tylko narzędzie do zabijania skazańców.Chciałbym bardzo zobaczyć tak potężny miecz i gościa który potrafiłby czymś takim władać.Chyba że to jest Sauron z władcy pierścieni:D

    • Lipiński pisze:

      Przedziały wagowe wzięte chyba z kosmosu. 0,4 kg mogło ważyć wakizaszi zaś 3kg jakieś no dachi, zaś ani jedno ani drugie nie jest kataną której waga plasuje się w okolicach kilograma (przez co rozumię przedział 900-1100 gram) tak samo jak większość europejskich mieczy jednoręcznych, pałaszy, szabel (za wyjątkiem szabel oficerskich z XIX i XX, które przeważnie były lżejsze, czy szabel kawaleryjskich które mogły bywać cięższe) czy rapierów oraz każda inna broń sieczna bądź sieczno kolna przeznaczona do użytku jedna ręką co wynika po prostu z budowy i mozliwości ludzkiego ciała. Z bronią dwuręczną sprawa jest nieco bardzie zróznicowana lecz masa egzemplaży bojowych i tak nie przekracza raczej 3kg a i tak wacha się raczej w przedziale od 1,2kg (lekkie miecze półtoraręczne) do 2,5kg(zweihandery). Tak więc katana ze swoją długością ok 90-100cm gdzie na ostrze przypada jakieś 60-70 cm jest bronią o dość małym zasięgu i przytym stosunkowo ciężką gdyż większość wymienionych powyżej kategorii broni o podobnej masie ma ostrze dłuższe o co najmniej 10-20 cm dłuższe (w przypadku rapiera ta różnica jest jeszcze większa ponieważ ta broń jest w istocie mieczem który uległ specjalizacji w kierunku zadawania pchnięć tzn. na jego klinge poszła taka sama ilość metalu co na jednoręczny miecz lub katanę ale jego ostrze jest węższe i dłuższe)

  6. Lipiński pisze:

    „Wynika to z faktu, że pchnięcia generalnie są lepsze. Prawidłowo wykonane pchnięcie powinno być działaniem na które składa się nie tylko ruch ręki, ale i całego ciała, w połączeniu z pracą nóg, w efekcie czego cała energia kinetyczna i masa szermierza skupiają się w jednym punkcie: w sztychu miecza. Mają więc największą siłę, a do tego największy zasięg, są też manewrem bardzo szybkim, co oznacza, że pozostawiają przeciwnikowi najmniej czasu na reakcję oraz odpowiedź (przez co zmniejszamy szanse na np. trafienie obopólne).”

    mała uwaga, mimo iż to co autor napisał w powyższym fragmencie jest zasadniczo prawdą, to zapomniał wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, a mianowicie o tym, że po zadaniu pchnięcia trzeba broń z przeciwnika wyciągnąc, i że może sie to nie udać jeśli wbijemy ją w niego za mocno, co sprawia, że w sytuacjach takich jak walka konna czy nawet piesza walka grupowa trzeba uważać z zadawaniem pchnięć ( to znaczy nie wbijać naszej broni zbyt głeboko w przeciwnika, lub co gorsza nie przebijac go na wylot) bo możemy się sami pozbawić broni. Dlatego rapier jest świetny do pojedynku ale nie sprawdza się zbytnio w walce grupa kontra grupa, natomiast szabla świetnie sprawdza sie z konskiego grzbietu czy dajmy na to w karczemnej rąbaninie.

  7. Bart pisze:

    Hmm,
    Problemem jest nie wspomnienie wogóle o bardzo ważnym aspekcie walki, czyli szermierki. Z tego co wiem, katana nie jest typową bronią bitewną, do tego samurajowie uzywali łuków i lanc (np. nagniaty), miecz był bronią ostateczną. Możliwe że sprawdzała się w pojedynkach 1 na jeden, ale nie w zgielku bitewnym. Co do szermierki, to i parowania, katana nie jest mieczem do krzyżowania ostrza, tak jak broń europejska (oczywiście tam też dąży się do nie robienia tego), oraz parowania ciosów. Nie wmówi mi się, że doświadczony szermierz z szablą nie jest na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do miecza japońskiego. Chciażby z powodu tego, ze ma do dyspozycji znacznie wiecej ruchów nadgarstka (i kciuka), oraz możliwość np. zbijania broni. W takim przypadku walka jest znacznie bardziej skomplikowana i wymagająca. Proponuje sobie wyobrazić proste zestawienie samuraja i szermierza, gdzie samuraj trzyma broń oburącz i kogoś, kto trzyma broń jedną ręką i drugą może np. używac jako balansu (trzymając ją np. za plecami). Dodatkowo sama budowa jelca katany pokazuje, ze walka miała skończyć się bardzo szybko, a nie być pojedynkiem szermierskim, bo bardzo latwo o zranienie ręki. Technika walki japońska jest wg. mnie znacznie bardziej prymitywna niż zapomniana szkoła europejska, chociażby ze względu na o wiele większa możliwość kombinacji ciosów i parad.

  8. epablito pisze:

    Ćwiczyłem fechtunek i mieczem japońskim, i bronią europejską. Nie byłem dobry ani w jednym, a ni w drugim, ale kilka różnic mogłem zauważyć. Uwagi z własnego doświadczenia, nie pretendują do prawd uniwersalnych 🙂

    – dobycie broni: katana noszona typowo (za pasem, ostrzem do góry) jest dobywana bardzo szybko, szybciej niż broń europejska. Istnieją całe szkoły szybkiego dobycia katany i natychmiastowego uderzenia. Dobycie-akcja-schowanie broni w jednym szybkim, płynnym ruchu. Wynika to też, jak myślę, ze specyfiki kulturowej: pojedynek w Europie rozpoczynał się po dobyciu broni i salucie. Pojedynek w Japonii rozpoczynał się po dotknięciu broni. W Polsce dopóki nie wyciągnięto szabli w całości – to było tylko straszenie, trzaskanie szablami, w Japonii dotknąłeś broni i przeciwnik już uznawał to za rozpoczęcie ataku. W szermierce japońskiej jest także specyficzne i wymagające długiego ćwiczenia strząsanie krwi z ostrza (chiburi) i chowanie broni do pochwy (noto): bez spuszczania wzroku z przeciwnika, nawet konającego.

    – obusieczność: z mojego doświadczenia najlepiej rozwiązany problem obusieczności ma polska szabla z piórem, można wykorzystać drugie ostrze bez tracenia czasu na odwracanie broni, co w połączeniu z dźwignią kciuk/paluch-mały palec daje szybkie i wredne cięcia 🙂 Bronie obusieczne na całej długości mają imho dwa uzasadnienia: albo są ciężkie i obusieczność znowu pomaga unikać kosztownego obracania obroni, albo też obusieczność ma ułatwić zadawanie i wyciąganie pchnięć.

    – jakość ostrza rozumiana praktycznie jako ostrość: poprawnie naostrzone szabla polska i katana tną bardzo podobnie. O odporności ostrza na uszkodzenia nie wypowiadam się, bo nie walczyłem ostrą bronią. Broń sparingowa jest zatępiona, a ostra tylko do treningu cięć. Trudno chyba dzisiaj znaleźć kogoś, kto ma realne doświadczenie z szermierki ostrą bronią.

    – brak gałki w mieczu japońskim – imho nie ma znaczenia ze względu na inne wyważenie broni, inną technikę i inne ustawienie dłoni, a nawet inną technikę uchwytu (ale uważam, że miecz japoński jako broń jednoręczna jest ułomny i poza specyficznymi technikami wymaga dużej siły na ogarnięcie bezwładności, tak jak europejski miecz długi).

    – nieduży jelec: różnica jest, gdy porównujemy rozbudowane kosze w rapierach czy szpadach i jelec w mieczu japońskim. Kosze rzeczywiście dają dobrą ochronę dłoni. Przy szabli i mieczu europejskim nie widzę różnicy: i tu, i w katanie wymagana jest długa nauka, by wykorzystać jelec do ochrony (np. w mieczu długim jest spory jelec, ale płaski, chroniący tylko w jednej płaszczyźnie. miecze wikingów mają szczątkowy jelec, w ogóle nie chroniący dłoni). W nauce szabli używane są palcaty z rozbudowanym jelcem (w zasadzie koszem), właśnie po to, by chronić dłonie początkujących.

    – pchnięcia: przewagę w pchnięciach w pojedynkach daje imho waga broni (im lżejsza tym lepiej), długość i sprężystość. Dlatego rapier i szpada wygrywają, między mieczem długim, a już w ogóle szablą a mieczem japońskim nie widzę różnicy w pchnięciach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s