Technologie, które mogłyby opracować Gnomy bez dokonywania rewolucji przemysłowej:

DnD_gnomeGnomy… Rasa (przez wielu uważana za niepotrzebną w klasycznym fantasy) znana ze swych talentów do drobnej mechaniki i wynalazczości. Zwykle ta ich zdolność nie jest specjalnie eksploatowana: gnomy tworzą wynalazki bezsensowne, które kolidują estetyką z typowym światem oraz (gdyby na poważnie eksplorować ten jego obszar) pozwoliłby im łatwo zdominować uniwersum.

Pytanie brzmi: jakich wynalazków mogłyby dokonać gnomy, żeby z jednej strony stać się ważnym, cenionym i poważanym gatunkiem, a z drugiej nie doprowadzić do tego, by fantasy przestało być fantasy?

Wbrew pozorom: proch

Proch jest jedną z tych technologii, które zakończyły średniowiecze. Nie sądzę jednak, żeby w rękach gnomów miał on jakiś, duży potencjał. Prawdopodobnie bowiem nie potrafiłyby użyć go militarnie.

Historia dojrzałej broni palnej to ewolucja od form dużych i nieporęcznych w stronę mniejszych i poręczniejszych. Istniały w prawdzie dość udane konstrukcje pionierskie, łączące w sobie cechy broni palnej i neurobalistycznej, jednak prawdziwą rewolucją było stworzenie ciężkich armat, służących do kruszenia murów zamków obronnych. Tylko taka funkcja była opłacalna. Nawet najcięższe armaty były bowiem lżejsze i poręczniejsze oraz cechowały się dużo większą szybkostrzelnością niż najporęczniejsze trebuszety. Co więcej tylko zdobywanie zamków i miast mniej-więcej rekompensowało koszt, jakim było dostarczenie prochu (Nadolski szacuje, że koszt jednego wystrzału z armaty oblężniczej początkowo równał się cenie pełnego rynsztunku rycerza). Z czasem jednak, gdy produkcja prochu stała się powszechniejsza ceny spadały. Tak więc zaczęto najpierw wytwarzać lżejsze armatki do obrony zamków, później działa organkowe, te ktoś postanowił rozmontować na pojedyncze lufy i tak powstały hakownice…

Problem w tym, że to wszystko była broń bardzo ciężka, trudna do obsługi nawet przez ludzi. Mieliśmy w pracy (nie)przyjemność transportować trzy lufy armatnie i było to zadanie nawet dla 10 chłopa bardzo wyczerpujące. Wątpię, żeby małe gnomy poradziły sobie z nim. Więcej: wątpię, by istoty wielkości 6-7 letniego dziecka dałyby sobie radę z obsługą muszkietu, który waży około 7-8 kilogramów (no, chyba, że zamontować by go na lawecie), czy wcześniejszej broni: hakownicy, która ważyła około 20 kilogramów i obsługiwana była przez 2 ludzi.

Myślę, że po prostu wczesne próby uznałyby za bardzo niepomyślne, a sama broń za niepraktyczną. I trafiłaby w zapomnienie.

Wbrew pozorom: druk

Druk to drugi z wynalazków, który stanowił o rewolucji w Europie. Jednak dużo wcześniej pojawił się w Chinach, gdzie pozostał znany, jednak stał się rozwiązaniem marginalnym, mimo znacznie bardziej rozwiniętej kultury pisma niż w Europie.

Część badaczy uważa, że spowodowane było to różnicami w formie zapisu. Pismo chińskie operuje bowiem między 80 a 100 tysiącami znaków, podczas gdy w Europie używano 24. I nawet mimo tego, że w stałym użyciu jest tylko około 4-5 tysięcy miało to spowodować, że otwieranie i prowadzenie drukarni miało być znacznie trudniejsze, niż w Europie.

Za to powielano w ten sposób na przykład dzieła sztuki.

Tak więc gnomy, w świecie gdzie byłby odpowiedni system pisma, mogłyby po prostu stworzyć druk… I go nie użyć.

Drugą przyczyną mógłby być niski poziom alfabetyzacji społeczeństw innych ras. Widzicie: druk w społeczeństwach Europy Środkowej i Wschodniej przyjmował się bardzo powoli. Dla przykładu: w XVI wieku rocznie w Europie wydawano 1-2 miliony książek, w Anglii drukowano nawet takie dla pospólstwa, kosztujące po 2 pensy (średnia dniówka robotnika w tamtych czasach to było 12 pensów). Na całym kontynencie działało około 10.000 drukarni, z czego w Polsce tylko 13. A i tak byliśmy dość chlubnym wyjątkiem.

Powód: bardzo niski poziom alfabetyzacji. W tym okresie w Europie Wschodniej pismem na tyle, by móc się podpisać władało około 10 procent ludności, podczas gdy w Europie Zachodniej potrafiło to między 40 a 90 procent ludności.

Topniki:

Są to substancje dodawane do paliwa w piecach hutniczych, garncarskich, szklarskich etc. które przyśpieszają zachodzące w nich reakcje. Dzięki temu można produkować wyższej jakości metal, szkło i ceramikę przy niższych temperaturach spalania. Pozwala to zaoszczędzić paliwo, przy jednoczesnym zastosowaniu mniej nowoczesnych pieców.

Wiele topników jest prostych do osiągnięcia (trzeba tylko wiedzieć, jak je stosować). Jednym z podstawowych jest zwykłe wapno. Ich znajomość otwiera drogę do bardziej zaawansowanych technologii, jak ostrzejsze miecze, bezbarwne lub barwione szkło, lepsza ceramika…

Papier:

Który mógłby być podstawą bogactwa Gnomów. Jednym z powodów, dla których kultura piśmienna miała poważne problemy z rozwijaniem się poza basenem Morza Śródziemnego był fakt, że nie było na czym pisać. W zasadzie do wyboru były dwa materiały: papirus lub pergamin, obydwa drogie. Papirus sprowadzano bowiem z Egiptu, pergamin robiono ze skór… Na stworzenie książki o 150 stronach potrzeba było skóry z 6 owiec.

Papier początkowo również nie był tani, ale tańszy niż oba powyższe i możliwy do produkcji w ogromnych ilościach. Dlatego też je wyparł.

Nafta i lampa naftowa:

Hurricane_lamp_in_darkNaturalne wychodnie ropy naftowej są ogólnie znane. Były używane w zasadzie od zawsze, przy czym głównie jako smary.

Produkcja nafty nie jest trudna, aczkolwiek wymaga dość wyrafinowanych urządzeń. Trudniejsze jest wymyślenie, że ropę naftową można używać jako paliwa, gdyż sama z siebie trudno się pali i daje bardzo kopcący dym.

Jeśli mamy już naftę, to przejście do lamp naftowych nie jest problemem.

Koks:

To byłby bardzo ważny produkt… W piecach hutniczych nie można palić drewnem, ani węglem pochodzącym z kopalń: oba mają za dużo zanieczyszczeń i nie osiągają odpowiednich temperatur / zanieczyszczają wytapiany metal. Dlatego używać można albo węgla drzewnego, albo koksu. Produkcja węgla drzewnego jest łatwiejsza technicznie, ale bardzo kosztowna. Celem stworzenia 1 tony należy zużyć 4 tony drewna. W wypadku produkcji koksu XVII wiecznymi metodami: z 4 ton węgla uzyskujemy 3 tony 200 kilo koksu. Wydajność rodzinnego bieda-szybu pod Bytomiem to 6 ton węgla na dobę…

Te trzy wynalazki…

Koks, nafta do lamp i papier w mojej ocenie wystarczyłyby, żeby gnomy stały się gospodarczą potęgą. I to nawet nie musiałyby się specjalnie ruszać z miejsca. Po prostu wystarczałoby, żeby siedziały w swojej krainie, wytwarzały relatywnie niewielkie ilości swoich produktów, a ich agenci handlowi kilka razy przemierzyli świat… Wówczas to statki z wszystkich królestw ludzi, wodzostw elfów i orkowych twierdz pchałyby się do nich po ich towary.

Zegarki:

Prosta mechanika, wymagająca jednak ogromnej ilości precyzji i dość wyrafinowanych stopów.

Akurat dobra robota dla rasy mechaników lubiących dłubać w szczegółach, mającej małe, precyzyjne rączki…

Pozytywki:

Czyli mechanizm zegarowy wygrywający melodyjkę oraz wprawiający w ruch tańczący obiekt… Bardziej rozwojowa wersja poprzedniego.

Prawdopodobnie nieźle by się sprzedawały jako bibelot dla bogatszych ludzi.

Katarynka:

Silesian_BarrelOrgan

Katarynka we Wrocławiu, zdjęcie z Wikipedii.

Czyli taka skrzynka, wewnątrz są brzęczące ustrojstwa. Brzęczenie układa się w melodię. Operator (zwany kataryniarzem) wprawia ustrojstwo w ruch kręcąc korbką. Dla wielu biednych ludzi w XIX wieku sposób na zarobienie kilku groszy.

Kompas:

Bardzo prosty magnetyzm. Wynaleziony w naszym świecie w XII wieku.

Przez gnomy mógłby zostać wynaleziony wcześniej.

Telegraf semaforowy:

Miłośnicy Świata Dysku pamiętają na pewno sekary: wieże semaforowe, które w pewnym momencie zrewolucjonizowały życie w tym uniwersum. Niewiele osób wie jednak, że podobny system istniał faktycznie. Były to tak zwane Telegrafy Semaforowe budowane od końca XVIII wieku. Konstrukcja była prosta: wieża, na niej słup o trzech ramionach. Zmieniając ustawienia ramion daje się sygnały.

System był (jak na owe czasy) szybki, wiadomość na dystans 200 kilometrów dochodziła już po 1 godzinie, oraz tani: jej wysłanie kosztowało 1 dukata, kiedy konnemu kurierowi należało zapłacić 3 dukaty (roczna pensja służącego wynosiła 2). Z czasem go jeszcze usprawniono, w efekcie czego niektóre odcinki działały naprawdę sprawnie (wiadomości na linii Warszawa – Petersburg przy dobrej pogodzie przychodziły po 20 minutach). Połączył wszystkie największe miasta Europy, choć najbardziej rozbudowany był we Francji, gdzie obejmował aż 29 miast…

Lunety, lornetki, okulary:

Wbrew pozorom wymagają bardzo skomplikowanego zaplecza: zdolności do produkcji bezbarwnego szkła bez pęcherzy powietrza oraz wyrafinowanej szlifierki tegoż. Jednak było osiągalne już w średniowieczu.

Kłódki i zamki w drzwiach:

Jeden z głównych produktów eksportowych Konstantynopola, sprzedawany na cały świat.

Termosy:

Termos jest wyjątkowo prostym urządzeniem: słoik o podwójnych ścianach. Z pomiędzy ścian wypompowano powietrze, tworząc próżnię… A próżnia jak wiadomo nie przepuszcza ciepła. I tyle filozofii.

Dałoby się to wykonać już w średniowieczu, gdyby tylko wiedzieli, że coś takiego, jak próżnia istnieje.

Szybkowar, konserwy:

Szybkowar to po prostu garnek, w którym panuje nadciśnienie. Pozwala to osiągać dużo wyższe temperatury i dosłownie sterylizować produkty. Te następnie należy zamknąć w bardzo szczelnych pojemnikach i mamy wspaniałe, mogące przetrwać wiele lat jedzenie.

W sam raz do karmienia wojska.

Fajerka:

PlytakuchJest to żelazna płyta z otworem. W otworze umieszcza się kilka metalowych pierścieni, które można zdejmować pogrzebaczem. Pozwala to stawiać na ogniu garnki różnych rozmiarów lub regulować dostęp do ciepła. Zdecydowanie ułatwia to gotowanie.

Pompy wodne:

Znane od bardzo dawna. Problem w tym, że zwykła pompa nie może przenieść wody więcej, jak o kilka metrów. Kluczem jest wytworzenie wewnątrz próżni, zassanie wody i wypełnienie całego przewodu. Musi być też wystarczająco szczelna…

Poza tym to żadna filozofia.

Pompa wodna jest jedną z kluczowych technologii dla górnictwa. Bez niej nie da się kopać głęboko, bowiem wody gruntowe zatapiają kopalnie.

Destylator, chłodnica i podgrzewacz:

Destylację rozgryziono dopiero w XIII wieku, mimo że nie jest procesem skomplikowanym. Pozwala wytwarzać mnóstwo rzeczy przyjemnych i pożytecznych, jak wysokoprocentowy alkohol.

Chłodnica to po prostu spiralna, miedziana rura przez którą przechodzą gazy. Te szybciej się wtedy skraplają.

Taka sama rura, inaczej umieszczona pozwala dużo szybciej i w kontrolowany sposób ogrzewać wodę. Takie elementy pozwalają natomiast tworzyć pierwsze podgrzewacze przepływowe do taniego ogrzewania wody w domach.

Reklama
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziwne rozkminki, Fantasy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Technologie, które mogłyby opracować Gnomy bez dokonywania rewolucji przemysłowej:

  1. barnaba pisze:

    Proch byłby zastosowany do budowy dróg i pozyskiwania kamienia. Uzyskanie bloku np. marmuru wcześniejszą technologią było trudne i czasochłonne, przy pomocy nawet czarnego prochu stało się proste. Dołączmy do tego pirotechnikę oblężniczą- czyli podkopy. W starożytności podkopywanie się pod mury było dość popularne, ale kłopotliwe- podkopany mur należało podstemplować, a następnie stemple podpalić. Ładunek czarnego prochu był zdecydowanie mniej kłopotliwy.

    Luf armatnich nie transportowano ręcznie, no chyba że na bardzo niewielkie odległości. Wykorzystywano konie. Oczywiście ograniczało to kaliber dział- podwozie kołowe z kół drewnianych miało ograniczony udźwig. Wymyślono więc koła metalowe, początkowo, jeśli dobrze pamiętam, kute. Ale wykucie czegoś takiego było już cholernie drogie. Husyci radzili sobie kładąc lufy armatnie na lawety umieszczane na wozach- oczywiście to też znacznie ograniczało kaliber. Toteż ciężkich dział oblężniczych faktycznie nie było dużo- podobnie jak pancerników i lotniskowców w czasie II WŚ 🙂

    Z konserwami dość ostrożnie-uzyskanie blachy na puszki wcale nie jest takie proste. Jeśli dobrze pamiętam, w XIX wieku wymyślono słoje Wecka- ale weki wymagały niezłego poziomu hut szkła, no i kauczuku do uszczelnienia. Pasteryzacja była przy tym już prosta.

  2. pontifex maximus pisze:

    Akurat a propos prochu, jestem w stanie wyobrazić sobie gnomią artylerię rakietową. Taszczyć naręcze rac kongrewskich to jednak nie to samo, co taszczyć armatę z zapasem kul armatnich. Idea wyrasta z fajerwerków, akurat czegoś takiego, czym osada gnomów mogłaby się zabawiać w chwili, kiedy nagle trzeba odeprzeć najazd przy pomocy naprędce zaimprowizowanej broni. W dodatku fizyka lotu takiej rakiety, włącznie z szansą, że coś pójdzie nie tak i nagle zacznie lecieć w przeciwną stronę, wydaje się całkiem nieźle pasować do mentalności okołodedeczkowych gnomów.

    Ino niektórym może to wykraczać poza zakres „wynalazków, które nie doprowadziłyby do tego, że fantasy przestanie być fantasy”. Nie aż tak znowu bardzo, jako lokalna ciekawostka a’la ogień grecki by moim zdaniem uszło, ale już może być za wiele.

    Z podobnych względów mam wrażenie, że gnomy tej odmiany prędzej wynalazłyby żyrokompas napędzany chomikiem biegającym w kółku (miniaturowym wielkim kosmicznym albo nawet tym zwykłym), niż taki zwykły, na magnes.

  3. Gal pisze:

    W sumie Warhammer skavenami dobrze rozwiązał problem ,,jak zrobić by było nieco dziwnych wynalazków, ale by nie było ich za dużo”. Skaveńscy inżynierowie niechętnie dzielą się wiedzą z uczniami i nawet jak któryś zbuduje coś ciekawego, to nikomu nie objaśni jak to zbudować.

  4. Cadab pisze:

    >Technologie, które mogłyby opracować X bez dokonywania rewolucji przemysłowej:
    W zasadzie wszystkie i każdą z osobna, bo jedno nie ma związku z drugim.
    Tymczasem gdzieś tam w kazamatach UŚ właśnie kolejny wrzód na dupie dr Boronia rośnie, bo znów ktoś głosi teorię linearnego rozwoju technologicznego i nie odróżnia środków produkcji masowej od produkcji w ogóle.
    Kocham tego człowieka i jego pieniactwo za każdym razem, gdy pojawia się temat rozwoju technologiczno-wytwórczego. Byle tylko popcorn mieć, bo sceny są iście filmowe. A że facet jest specjalistą od prehistorii i wczesnych Słowian, to nadaje jego pieniactwu dodatkowego smaku, bo jeszcze się musi równocześnie od turbosłowian opędzać. Miałem z nim do czynienia trzy razy w swoim życiu i trzy razy zrobił spektakularną scenę, mimo, że wiek, tytulatura i inne takie.
    Polecam zdecydowanie, jest to niemal poziom Doktora Nauk jak chodzi o bycie publicznie wkurwionym.

    • To śmiejemy się z realistic faggotry, czy jesteśmy na tak?

      • Cadab pisze:

        Śmiejemy się z ekstremów.
        W tym przypadku zderzają się dwa ekstrema:
        – ludzie, którzy nauczyli się z gier strategicznych, że technologia i jej rozwój są linearne, a rewolucja przemysłowa wpływa na cokolwiek innego niż obniżenie kosztów produkcji (często nawet nie przez rozwój nowych technologii, co racjonalizowanie produkcji, jak ten wytarty przykład ze szpilkami)
        – ludzie, których powyższe doprowadza do szewskiej pasji, do tego stopnia, że poświęcają swoją karierę naukową, żeby odczarowywać rzeczywistość, a końcowo zostają pospolitymi pieniaczami o niepospolitym triggerze
        A ja siedzę obok i jem popcorn, bo to potrafi być realnie komiczne w swojej praktycznej odsłonie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s