Wszystkie wielkie mody anime:

best-queer-magical-girl-anime-sailor-moon-cardcaptor-sakura-madoka-magica-precureKilka tygodni temu w komentarzach ktoś narzekał na zalew Isekai w anime. Jako, że nie da się ukryć, iż Japończycy lubią czepić się jakiegoś motywu jak rzep psiego ogona, a potem jeździć na nim tak długo, aż zamęczą go na śmierć. Tak więc takie zalewy zdarzają się co jakiś czas. Do tej pory przeżywaliśmy już wiele podobnych mód, które koniec końców znikały. Uznałem, że fajnie będzie zrobić wpis o tych zjawiskach.

Przygotujcie się więc na kolejną porcję potwornej ekstrapolacji.

Wielkie roboty:

daimos3Czyli serie o gigantycznych mechach i pilotujących je dzielnych młodzieńcach. W przeszłości (obok magic girls) gatunek ten był w zasadzie synonimem anime. Co więcej była to prawdopodobnie jedna z najstarszych mód w medium, popularna w zasadzie od zawsze, aż do końca lat 90-tych. Później zaczęła zanikać, kolejne serie były coraz bardziej z przymrużeniem oka i coraz bardziej dekonstrukcyjne.

Wcześniej nie tylko udało się odmienić mechy przez wszystkie przypadki: były więc mechy dla młodzieży i dorosłych, magiczne i realistycznie, na śmiesznie i na ponuro. Do tego wkładane były w zasadzie do każdej innej tematyki. Były więc mechy fantasy, mechy baśniowe, mechy detektywistyczne, gwałci-mechy z hentajców…

Obecnie żyje już tylko kilka najpopularniejszych franczyz, jak Gundam czy Evangelion.

Cyberpunk:

56076.6Gatunek bardzo modny w latach 80-tych i 90-tych, który zaowocował kilkoma, bardzo zasłużonymi pozycjami. Na czele tej listy wymienić należy oczywiście takie tytuły jak Akira czy Ghost in the Shell, aczkolwiek nie jedynie. W swoim czasie powstały więc też takie pozycje, jak Bubblegum Crisis, Applessed, Patlabor czy Battle Angel: Alita.

Niestety gatunek umarł, tak samo, jak jego zachodnia odmiana. Prawdopodobnie przyczyny są dokładnie te same: postęp techniczny sprawił, że to, co kiedyś było Cyberpunkiem dziś nazywa się po prostu powieścią kryminalną osadzoną we współczesności.

Wydaje się jednak, że śmierć ta nie była aż tak definitywna. Średnio bowiem raz na jakieś 5 lat pojawia się nowa seria osadzona w tej estetyce.

Anime Nausicoidalne:

windariaKrótkotrwała moda.

W 1984 roku Hayao Miyazaki wydał swój słynny film Nausica of the Valley of Wind. Okazał się on w Japonii jednym z większych, kinowych sukcesów dziesięciolecia. W efekcie pojawiła się moda na tworzenie klonów, która zaowocowała mikro-potopem takich dzieł, jak Windaria, Green Legend Ran czy Landlock.

Wszystkie te anime miały kilka cech wspólnych. Zwykle była tam księżniczka obdarzona mistycznymi mocami, opowiadały o starciu pokojowego, ekologicznego państewka z militarystyczną, industrialną potęgą. Zazwyczaj były też bardzo mocno pro-ekologiczne i antywojenne.

Zwykle pojawiała się też w nich scena, gdy owa księżniczka tańczyła taniec erotyczny.

Gatunek umarł bardzo szybko, czemu nietrudno się dziwić: praktycznie wszyscy jego przedstawiciele byli kiczem. Tym, co z niego zostało to skłonność do łączenia fantasy z settingami technicznymi, jaką nadal żywią Japończycy.

Supernatural Girlfriend:

artworks-JKuQrUlUYYbxaymx-zCDSdw-t500x500Gatunek traktował zwykle o zwyczajnym młodzieńcu, który z tego, czy innego powodu spotykał jakąś, niezwykłą kobietę i wchodził z nią w nieformalny związek. Kobiety te wywodziły się z bardzo różnych typów dziwnych istot. Były wśród nich więc boginie (Ah! My Goddess), demonice (Tenchi Muyo), kosmiczne piratki (również Tenchi Muyo), robocice (Mahoromantic, Hand Maid Mai), kosmitki (Urusai Yatsura, Onegai Teacher), istoty z telewizora (Video Girl Ai) czy strażniczki czasu (DNA2).

Razem przeżywali rozmaite przygody, a wraz z upływem czasu magiczno-fantastyczna menażeria rosła, powiększając się o kolejne znajome i przyjaciółki nadprzyrodzonej dziewczyny.

Całość osadzona była w komediowo-romantyczno-obyczajowym sosie.

Trudno powiedzieć, żeby takie anime znikły, ale ich liczba uległa znaczącemu ograniczeniu. Prze-ewoluowały one stopniowo w inne formy.

Magic Girls:

MV5BZDI4MmMyMjgtNjgxMi00NDU4LTliOGUtMzgxNDE3ZmIxM2NkXkEyXkFqcGdeQXVyNjk1Njg5NTA@._V1_Nurt prawie tak stary, jak samo anime, jednak siły i obecnej postaci nabrał po olśniewającym sukcesie Sailor Moon w 1992 roku. Wówczas to jak grzyby po deszczu zaczęły wychodzić rozmaite klony wyżej wymienionej serii. Wśród nich wymienić można choćby: Card Captor Sakura, Saint Tail, Magic Knight Ryearth, Wedding Peach, Tokyo Mew Mew i chyba największego zwycięzcę wojny o schedę po Czarodziejce Z Księżyca: Pretty Cure.

Ilość klonów Czarodziejki była tak duża (jak na stosunkowo podówczas niewielki rynek), że dość szybko się przejadły.

Już około roku 2000 ludzie byli nimi zmęczeni i wracały jedynie jako komedie lub dekonstrukcje.

Mimo to nurt przetrwał, aczkolwiek rozdzielił się na dwie warstwy. Pierwszą są serie przeznaczone dla dzieci, na zachód rzadko trafiające nawet w nieoficjalnym obiegu. Taką grupę reprezentują choćby kolejne odsłony Pretty Cure. Druga grupa to mroczne i krwawe dekonstrukcje, jak Puella Magi Madoka Magica czy Mahō Shōjo Saito.

Romans szkolny:

7306780.6Forma ewolucyjna Supernatural Girlfriend, tylko pozbawiona elementów nadprzyrodzonych. Była przez chwilę modna w latach 1995-2005, kiedy pojawiły się takie tytuły, jak To Heart, Shool Rumble, Onegai Twins czy Love Hina. Potem przygasł.

To znaczy: anime o szkolnym romansie pojawiają się średnio raz na sezon, aczkolwiek zmieniły formułę oraz wyspecjalizowały się. Jedne poszły w stronę serii obyczajowych, inne komedii, kolejne miękkiej erotyki. Nie ma już takiego pomieszania z poplątaniem oraz wykorzystywania formuły z supernatural girlfriend bez zjawisk nadprzyrodzonych.

Szkolny romans haremowy:

aiyoriDalsza forma ewolucyjna Romansu Szkolnego. W pewnym momencie formuła zmieniła się na: jest chłopak, który otoczony zostaje wianuszkiem dziewczyn. Jednak nie są to niezwykłe koleżanki jego niezwykłej wybranki serca, a kandydatki na drugą połowę. Ma z nich wybrać tą, która będzie jego główną żoną, bowiem pozostałe zgadzają się na los posłusznej niewolnicy.

Ważną różnicą jest brak konfliktu romantycznego: dziewczyny nie konkurują o rękę bohatera, nie ma też możliwości, by ten konkurencję przegrał i zraził swoją wybrankę, albo ktoś mu ją odbił. Wszystkie zgadzają się oddać bohaterowi bezwarunkowo. Ma wybrać jedynie tą będącą naj…

Pierwszą taką, wartą uwagi serią było Ai Yori Aoshi. Swego czasu miało wielu konkurentów, jednak moda ta ponownie nie była trwała. Częściowo wynikało to z poszerzającej się specjalizacji i wyodrębnieniu się takich podgatunków, jak harem ecchi, bojowy, fantasy…

Częściowo zaś wynikało to z faktu, że równolegle wyskoczył też inny, podobny podgatunek o którym będzie dwa punkty niżej.

Anime millenarystyczne:

_2923333W międzyczasie nadchodził rok 2000, gdzie magia liczb zebrała ze sobą całą masę problemów: przepowiednie Nostradamusa, komputerową pluskwę milenijną, kalendarz Majów i masę podobnych bredni.

Efektem był wysyp ponurych serii o tym, jak to ludzkość ma przerąbane, a bohaterowie mogą próbować tylko odsunąć zagładę, jednak bez szans na powodzenie.

Neon Genesis Evangelion, X, Gilgamesh, Serial Experiment Lain, Texholyse, Blue Submarine no. 6, Wolf’s Rein: to tylko jedne z bardziej znanych anime. Na zachodzie nawiasem mówiąc też istniało podobne zjawisko.

Koniec końców rok 2000 przyszedł, poszedł, a moda na ponuractwo skończyła się.

Smutne dziewczynki robiące smutne rzeczy:

Podgatunek znany najlepiej z trzech tytułów: Clannad, Air i Kanon, ale miał znacznie więcej przedstawicieli, w większości niewartych pamiętania. Struktura była identyczna, jak w wypadku Haremu Szkolnego, jednak każda ze spotkanych panienek miała jakieś, poważne problemy, które prowadziły do tragedii: była śmiertelnie chora, stanowiła personifikację marzeń, której groziło rozwianie, była upiorem ignorowanego za życia dziecka, chcącym zostawić po sobie jakiś ślad w świecie żywych, nawiedzały ją demony, sama była lisim demonem, który przybrał ludzką postać, by (kosztem bardzo skróconego życia) dokonać zemsty. Cały pomysł polegał na wstrząśnięciu męskim widzem i wyzwoleniu w nim uczuć opiekuńczo-ojcowskich.

Podobnie jak wszystkie próby wykorzystania schock value działało to tylko za pierwszym razem. Kolejne serie należące do podgatunku sprawiały wrażenie jak dodatkowe epizody wcześniejszej historii lub jakieś DLC do gry komputerowej z dodatkowymi postaciami. Tak więc produkcje należące do tego nurtu zaczęły szybko szukać nowej drogi, dodając do tragedii elementy komiczne, elementy akcji jak w Kyoukai no Kanata lub ironiczny komentarz głównego bohatera. Czasem wychodziło to nawet śmiesznie.

Faktycznie jednak droga wiodła gdzie indziej.

Ekranizacje hentajców:

https __pictures.betaseries.com_banners_episodes_79880_324514Wszystkie trzy wymienione w poprzednim akapicie tytuły należały szerszego do nurtu ekranizacji gier hentai. Pod koniec drugiej połowy lat 90-tych zrobiło się to modne. Ekranizowano dwa gatunki: symulatory randek i gry jRPG. Do drugiego nurtu należały takie tytuły jak Utawarerumono (chyba jedyny jego przedstawiciel zdatny do oglądania), Shining Tears X Wind, Arc the Lad czy Star Ocean (ten ostatni nie był akurat hentaicem).

Z ekranizacji tych najczęściej wycinano wszystkie odniesienia do erotyki. A, że tak się składa iż w hentajcach jest to gwóźdź programu, to większość tego typu serii była po prostu stratą czasu.

Nurt osłabł wraz z wejściem do sprzedaży Playstation 3. Związany z tym faktem wzrost kosztów produkcji gier wyrżnął małe studia, wytwarzające gry erotyczne. Ich ekranizacje nadal się w prawdzie trafiają, ale nie ma już takiego zalewu.

Słodkie dziewczynki robiące słodkie rzeczy:

konW tym czasie w nurcie słodkich dziewczynek trafiła się plaga nosząca imię K-On!, na punkcie której fani oszaleli. Seria ta stworzyła też pewną formułę, która przyjęła się później. Należące do nurtu tytuły (przykłady to: Gochuumon wa Usagi Desuka lub Tamako Market) całkowicie już zrezygnowały z jakichkolwiek pozorów romansu. Ba! W niektórych nie było nawet postaci męskich! Co więcej zerwano też z jakąkolwiek dramaturgią!

Były tylko miłe dziewczynki o dwuwymiarowych charakterach, robiące słodkie, spokojne rzeczy, w rodzaju parzenia kawy czy lepienia kulek z ryżu, które koiły nerwy.

Niby trochę rozumiem po co to było. Z drugiej jednak strony nie były to ciekawe rzeczy do oglądania.

Współczesny Isekai:

sodoatoonrainIsekai istniał w zasadzie od początku anime. Jednak jego współczesna odmiana wyróżnia się dość wyraźnie od wcześniejszych wcieleń i nie ma aż tak odległych tradycji. Pierwszym przedstawicielem tego nurtu był Sword Art Online, tytuł wypuszczony w roku 2012. Później zaroiło się od podobnych tytułów: Log Horizon, Overlord, Re: Zero, Rising of Shield Hero to tylko kilka z całej powodzi. Praktycznie w każdym sezonie jest obecnie cztery czy pięć przedstawicieli gatunku.

Współczesny isekai od swoich poprzedników różni się przede wszystkim tym, że postacie nie przenoszą się do krainy magii, legend czy niezwykłości, ale do świata gry lub groidalnego, czyli rządzącego się logiką gier. Mamy więc spawnujące się z niczego potwory, pochodzący z których loot jest podstawą ekonomii, inwentarz, poziomy doświadczenia, grindowanie, awanturników i ich gildie, paski postępu i tym podobne rzeczy. Nie wszystkie serie utrzymują wszystkie te rzeczy jednocześnie, ale nadal logika gry jest utrzymana i zastępuje logikę baśni lub prawdziwego życia.

Słodkie dziewczynki robiące fajne rzeczy:

yurucampW pewnym momencie ktoś odkrył, że słodkie dziewczynki można użyć do reklamy i promocji konstruktywnego spędzania czasu. Powstała więc najnowsza odsłona anime o dziewczętach. Tym razem zaczęły robić fajne rzeczy.

Formuła jest prosta: mamy stadko ładnych dziewcząt, które mają jakieś hobby i się nim zajmują. Nie ma tam żadnego romansu, ani linii dramatycznej. Za to robią coś fajnego: jadą na camping (Yuru Camp), grają w gry planszowe (Houkago Saikoro Club) albo chodzą na siłownię (Dumbell Nan Kilo Moteru).

Moda ta jeszcze trwa, acz pewnie nie będzie wieczna. W odróżnieniu od poprzedniej fazy przynajmniej ogląda się to przyjemnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Anime, Telewizja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Wszystkie wielkie mody anime:

  1. Kasztelan pisze:

    Brakuje mi jeszcze gatunku chłopiec i jego x
    Oraz anime reklama wymyslonej gry/zabawy

    • bamboose pisze:

      zwykle to anime/manga/gra jest reklamą dla jakiegoś merchu (koszulki, figurki, sex-poduszki itd) ale nie jestem pewien czy tego Amerykanie nie wymyślili przy he-manie i transformersach

      • Cadab pisze:

        Nie, to są wynalazki niezależne od siebie. Z jednej strony Amerykanie wymyślili 20 minutową kreskówkę jako reklamę zabawki-wojownika, z drugiej Japończycy wymyślili 20 minutową kreskówkę jako reklamę zabawki-robota. Gundamy i ich niezliczone klony istniały tylko po to, żeby sprzedawać plastik.

  2. Kasztelan pisze:

    Promocja Merchu to największa część businessplanu robienia anime, ale wydzieliłbym kategorie że dzieciak za pomocą zabawki ratuje swiat

    • bamboose pisze:

      a to chodzi, bo źle zrozumiałem 🙂 ale czy była na to jakaś moda? Bo zdaje mi się, że to raczej tak sobie wychodzi od czasu do czasu jak horrory.

      btw Sword Art Online był katalizatorem growych isekaiów ale wcześniej całkiem mocne były Digimony które zaczynały jako gra isekai i klon pokemonów ale potem się potoczyło i nadal dycha.

      • Kasztelan pisze:

        Może to kwestia percepcji, za dzieciaka kojarze w większości właśnie kategorie reklamowe
        Digimony to nie klon pokemonow!11onetwo

  3. slanngada pisze:

    Co ciekawe, większość anime, które lubię: Full metal alchemist brotherhood, Arslan senki, chrono triger i cośtam nie wpasowuje się w te mody

  4. Cadab pisze:

    Zdecydowanie brakuje mi tu:
    – shounen-tasiemiec, w którym się głównie bijo (albo chociaż pojedynkujo) – żyje i wraca niczym napad malarii, w cyklicznych odstępach czasu
    – obyczajówek wszelkiej maści, smaku i kształtu (lata 80te i pierwsza połowa 90tych, potem nawrót w połowie 00)
    – obyczajówki „młodzieżowe” (zwykle dotyczą studentów i/lub świeżo upieczonych absolwentów) – wyrosły na fali powrotu obyczajówek, jadą teraz na osobnym wózku
    – sportówki wszelkiej maści, z podgatunkami
    * sportówka szkolna – śledzimy losy bohaterów w wieku szkolnym (najczęściej licealistów) i ich zmagania w wybranej dziedzinie sportu; MONSTRUM dominujące lata 80te, potem stopniowy zanik; odrodziło się to-to na nowo w połowie lat 00
    * sportówka zawodowa – śledzimy losy młodych, ale już jednak dorosłych sportowców, którzy decydują się podjąć zawodowej kariery; zależnie od sportu, potrafi wejść (i to ostro) w yaoi, a może równie dobrze być po prostu o sporcie
    – szkolny klub (zaczęło jako podgatunek sportówek szkolnych, potem zostało osobną kategorią) – wraca mniej więcej co „pokolenie”, aktualnie jesteśmy albo na końcu zwyżki, albo właśnie osiągnęliśmy szczyt; NIE mylić ze „słodkie dziewczynki robią słodkie/fajne rzeczy”, choć potrafi być zbieżne
    – starego isekaja (targetowanego na dziewczynki), który jakoś tak wymarł w swojej pierwotnej postaci na początku lat 90tych, a jego mutacje na przełomie wieków
    – supernatural boyfriend (bo to nie to samo co supernatural girlfriend, a do tego często-gęsto powiązane ze starym isekajem), które od czasu do czasu próbuje odżyć, ale najlepiej się miało pod koniec lat 90tych
    – komedia, taka sensu stricte – niestety nie wiedzieć czemu zaczęło to-to w połowie lat 90tych wymierać i potrafi być tak, że przez kilka sezonów z rzędu nie powstaje nic w tej kategorii
    – adaptacje jednosezonowe (gdzie nie temat jest spójnym mianownikiem, a fakt, że bierze się mangę wystarczającą na wyprodukowanie 22/13/10 odcinków i idealnie zamyka wszystkie wątki) – w zasadzie chleb powszedni anime od… no, dobrych 30 lat
    – fantasy, w dwóch podgatunkach
    * fantasy „retro”, które świętowało swoje największe sukcesy w pierwszej połowie lat 90tych, ale potrafi nadal wrócić od czasu do czasu, zawsze ostro trzymając się „starych” wzorców branych z pierwszej edycji D&D i podobnych klimatów
    * fantasy „współczesne”, które z kolei ostro bierze z MMO i „logiki gry”, aktualnie mam wrażenie wypadające z obiegu, bo poza parodiami w zasadzie się tego już nie robi
    – „kij w mrowisko” – szczególnie popularne pod koniec lat 90tych; brało się standardową obyczajówkę, ale głównym bohaterem czyniło jakiegoś „dobrego buntownika”: a to były yakuza, a to bosozoku, a to hafu (iks de), którzy z rozmaitych przyczyn się ustatkowali i prowadzą normalne życie szarego Japończyka, ale nadal mają „pazur” swojej przeszłości i w efekcie niestandardowymi metodami mierzą się ze skostniałymi normami otaczającego świata. Całość była zawoalowaną krytyką „rozjazdu” Japonii po pęknięciu bańki finansowej i nieskuteczności „starych” metod w rozwiązywaniu problemów dnia codziennego.

    A tak w ogóle to magical, nie magic girl
    Które zresztą ma swój wyraźnie już oddzielony gatunek magical warrior girl, gdzie nacisk jest głównie na to, że one się bijo

  5. romeck pisze:

    Szkoda też że autor tak po macoszemu potraktował opis czym jest dany gatunek. O isekai wiem już że się różni od starych isekaiów bo postacie przenoszą się do świata gier a nie magii i tyle 🙂 fachowo 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s