Nie możesz porównywać sprzedaży Tolkiena i jakiejś współczesnej gwiazdki

1740521Właśnie, że mogę… I mam do tego naukowe narzędzia. Czy też raczej: teoretyczne podstawy, by opierać się na przesłankach i spekulować. Co w sytuacji, gdy znajdujemy się w sytuacji niepewności musi wystarczać.

Podstawą takich informacji jest bazowa wiedza o życiu produktu.

Cykl życia produktu:

Cykl życia produktu dzieli się na cztery fazy. Są to: faza wprowadzenia produktu na rynek, faza wzrostu sprzedaży, faza nasycenia rynku i faza spadku sprzedaży. W pierwszej z nich producent mając produkt zaczyna jego masową produkcję oraz kampanię marketingową. Ta druga przynosi efekty (albo i nie), powodując wzrost sprzedaży. Zadowoleni klienci polecają sobie produkt, w efekcie ten sprzedaje się szybciej i szybciej. Koniec końców produkt dociera do większości zainteresowanych i przekracza tą barierę. Rynek dla niego kończy się. Następuje faza „nasycenia rynku” w trakcie której sprzedaż jest nadal wysoka, ale przestaje rosnąć. Wreszcie, gdy wszyscy się zaopatrzyli sprzedaż powoli spada. Kupują już tylko ostatni maruderzy, ludzie, dla których produkt nie był wysokim priorytetem, nabywa się go też, by uzupełnić straty. Koniec końców sprzedaż zupełnie zamiera.

Życie produktów ilustruje ten wykres:

wykres 1

Niektóre produkty mają anormalne życie:

Należy zauważyć, że niektóre produkty zachowują się inaczej. Podam tu dwa przykłady. Pierwszym z nich będą książka Władca Pierścieni pióra J. R. R. Tolkiena. Ich sprzedaż wyglądała mniej-więcej tak:

wykres2

Władca Pierścieni został wydany w latach 1954-1955 i wskutek pierwszej promocji oraz popularności autora znanego z wcześniejszego Hobbita sprzedał się dość dobrze. Czynnikiem stopującym była tu wysoka cena książki, którą sprzedawano w trzech tomach, po dolarze od sztuki (co współcześnie dawałoby odpowiednik 120 złotych). Mimo to dobre recenzje oraz szeptany marketing prowadzony przez czytelników powodowały, że sprzedaż cały czas rosła, by przekroczyć 1 milion egzemplarzy w ciągu 10 lat. Późniejsze przemiany technologiczne, a w szczególności spadek cen papieru i druku w latach 60-tych i 70-tych okazały się łaskawe dla dzieł Tolkiena, w efekcie czego książka sprzedała się w kilkumilionowym nakładzie. Koniec końców w latach 80-tych nastąpiło nasycenie rynku, sprzedaż spadła, by ustabilizować się na poziomie około 1 miliona egzemplarzy rocznie. Poziom ten utrzymuje po dzień dzisiejszy i prawdopodobnie nie zmieni go w najbliższym czasie.

Od tej zasady były trzy anomalie. Była to: premiera (raczej źle odebranych) filmów Bakshiego (która spowodowała krótkotrwałe załamanie się sprzedaży, wskutek zniechęcenia widzów) oraz filmy Petera Jacksona z cyklu Władca Pierścieni oraz Hobbit które spowodowały krótkotrwałe wzrosty sprzedaży wynoszące w obydwu przypadkach około 50 milionów egzemplarzy. Po nich jednak sprzedaż wróciła do wcześniejszych, stałych poziomów.

Drugim przykładem będzie Pieśń Lodu I Ognia George R. R. Martina. Jej cykl życia wyglądał tak:

wykres3

Oczywiście załamanie się sprzedaży do ujemnych poziomów zostało narysowane celem uzyskania efektu komicznego. Niemniej jednak Pieśń Lodu I Ognia przestała się sprzedawać.

Pierwszy tom cyklu wyszedł w roku 1996, spotkał się z uznaniem zarówno czytelników, jak i krytyków. Kolejne tomy ukazywały się w następnych latach 1998, 2000, 2005 oraz 2011. Do tego roku łączna sprzedaż cyklu wyniosła 9 milionów egzemplarzy.

W roku 2011 miała miejsce premiera serialu, który rozpędził sprzedaż, zwiększając ją o 82 miliony egzemplarzy, aż do poziomu 91 milionów. Niestety w roku 2019 miała miejsce premiera 8 sezonu, który (mówiąc eufemistycznie) nie został ciepło odebrany (a mówiąc szczerze, to po prostu był słaby i rozczarowujący). Przekreślił on zainteresowanie twórczością Martina, w efekcie czego sprzedaż książki gwałtownie się załamała. Większość ludzi nie chce już dłużej śledzić tej historii, spodziewając się, że poprawy nie będzie. Ci, których nadal ona interesuje nabyli książkę na fali popularności serialu.

W efekcie Pieśń Lodu I Ognia w zasadzie przestała się sprzedawać.

Co te dane mogą powiedzieć nam o innych pisarzach:

Że jak mamy pisarza lub pisarkę, który w ciągu 30 lat obecności na rynku sprzedał 3 miliony egzemplarzy książki, to żaden z niego drugi Tolkien… No chyba, że faktycznie mu się zdarzy nowego Władcę Pierścieni napisać.

Nie umniejszając niczyjemu sukcesowi, bo mówimy tu o nakładach, które dla większości pisarzy są nie tylko nieosiągalne, co też niewyobrażalne. Niemniej jednak należy znać proporcje.

Mając jakiegoś pisarza o dłuższym już stażu możemy powziąć kilka, dość bezpiecznych założeń. Po pierwsze: raczej nie napisał on nowego Władcę Pierścieni. Tego typu książki są rzadkie. Powstają może raz na sto lat. Po drugie: jego faza budowania sprzedaży zapewne już się skończyła i trwa faza intensywnej sprzedaży.

Następnie możemy policzyć ile książek sprzedał w ciągu dekady, a potem pomnożyć to, by wyliczyć, ile czasu potrzebuje, żeby osiągnąć poziom kogoś z Top 50 sprzedaży. Oczywiście przy założeniu, że ktoś przypadkiem nie stworzył nowego gatunku literackiego, że nie przekroczy sam siebie, tworząc jakieś opus magnum lub też nie złamie swojej własnej kariery głupią decyzją.

Wszystkie te trzy założenia są raczej bezpieczne.

Oczywiście tutaj mamy do czynienia z przesłanką. „Przesłanka” nie jest do końca tym samym, co „racja”. Racja to „widziałem, jak kowal Wojtek wykuwa złą podkowę”, przesłanka to natomiast „ludzie mówią, że kowal Wojtek wykuwa złe podkowy”. Przesłanka nie gwarantuje, że formułowane przez nas stwierdzenie jest prawdziwe, a wyłącznie, że jest prawdopodobne.

Być może więc w niektórych przypadkach mylę się, gdyż mamy do czynienia z bardzo wydłużoną fazą wzrostu sprzedaży.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantasy, Książki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Nie możesz porównywać sprzedaży Tolkiena i jakiejś współczesnej gwiazdki

  1. Kasztelan pisze:

    Czyli możesz, tylko nie ma to sensu, bo Tolkien wygrywa. Ewentualnie można używać ułamka Tolkiena jako wyznacznika sukcesu. Autor sprzedał aż 40% Tolkiena

  2. marchewa79 pisze:

    Pamiętamy też o tym że Tolkien napisał realnie dwie książki w tym jedną w 3 tomach. On nigdy nie był zawodowym pisarzem a profesorem z pisarskim hobby. Pisarze tacy jak Pratchett napisali nierzadko ponad 50 książek a istnieją także stachanowcy produkujący i ponad setkę. Dobrze trafiony cykl może całościowo Tolkiena nie przebije ale może pozwolić utrzymać się przez wiele lat. Ale… pisarze się wypalają, zwłaszcza autorzy przeciągniętych cykli. Martin, Jordan nie mieli siły skończyć cykli w porę wydłużając i rozwlekając fabułę ponad miarę i przyzwoitość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s