Steampunk: konwencja, która nie istnieje:

19044_252426675963_252424035963_3643601_1340345_nSteampunk jest dość modną, a przynajmniej często poruszaną w dyskusjach internetowych konwencją fantastyki. Jednocześnie jest to konwencja, która ma bardzo niewiele swoich reprezentantów w świecie realnym. Istnieje głównie na artach i w cosplayu, jednak poza nimi jej brak. Jest kilka gier (Frostpunk, Iron Harvest), głównie hybrydowych, łączących ją z innymi gatunkami (Wolsung, Arcanum). Czasem powraca jako element drugorzędny innych gier (np. krasnoludy w fantasy często uzbrojone są w parowe czołgi). Jest trochę steampunkowych mang i komiksów. Są dosłownie pojedyncze książki, najczęściej słabe. I chyba tyle.

Dlaczego ta konwencja nie ma szczęścia?

Ani to „punk”:

Steampunk to jak wiadomo konwencja, gdzie dystyngowani gentelmeni, nieco szaleni wynalazcy i damy z towarzystwa walczą ze złem za pomocą parowych technologii.

I super…

Tylko jest z tym jeden problem: „punk” to ideologia robotnicza.

Dystyngowani gentelmani, nieco szaleni wynalazcy i damy z towarzystwa stanowili jakieś 40% tego, czego punki nienawidziły i przeciw czemu się buntowali (punki, oprócz sztywnych konwenansów i struktur społecznych nienawidziły też zorganizowanej religii, ruchów robotniczych, socjalistycznych i komunistycznych oraz wszystkich instytucji, uznając ich za takie samo zło, tylko w innej masce).

Ani „steam”:

Steampunk opiera się na założeniu, że mamy współczesne lub wręcz przyszłościowe technologie, które jednak wykonane są z komponentów XIX wiecznych i napędzane parą. Mamy więc parowe czołgi, samochody, samoloty i helikoptery, sterowce lub wręcz statki kosmiczne. Wszystkie one napędzane są wodą w stanie lotnym i węglem, które okazały się niesamowitym źródłem energii. Dodatkowo całość utrzymana jest w XIX wiecznej (czyli zwykle wiktoriańskiej) stylistyce.

Stylistyka ta zwykle jest bardzo miękka: autorzy nie zastanawiają się, jak działają poszczególne elementy. Nie zastanawiają się też nad najprostszymi szczegółami technicznymi, typu: „skąd parowe samochody biorą węgiel” albo „jak wytrzymuje w nich kierowca, skoro siedzi na takim wielkim palenisku”.

„Steam” jest wykorzystywane tylko w charakterze wizualnego ozdobnika. Po prostu wszystkie obiekty otrzymują jakieś, wystające rury, trybiki, tłoki i otoczone jest kłębami pary. Wygląda to ładnie…

Problem w tym, że jest totalnie nieimersywne.

W szczególności dla ludzi, których faktycznie maszyny powinny ciekawić, czyli miłośników techniki.

Rzecz w tym, że konwencja każe nam przyjąć bardzo skomplikowaną wizję świata, sprzecznego z całą naszą wiedzą i wyobrażeniem. Na poziomie teorii steampunk działa na tej samej zasadzie co Space Opera lub Fantasy. Space Opera opiera się na założeniu „w przyszłości ludzie wymyślili technologie pozwalające nam z dużą wygodą latać w kosmos”. Fantasy „bajkowe istoty faktycznie istnieją”. Steampunk „ludzie odkryli, że para wodna jest wiele wydajniejszym źródłem energii, niż jest faktycznie”.

Dokonanie pojedynczego przestawienia „Smoki faktycznie istnieją” jest dla wielu ludzi niemożliwe.

Po prostu wiedzą oni, że smoków nie ma, więc wzmianka o nich automatycznie wyrzuca ich ze świata wyobrażonego. Stąd nazwa „normal”.

W steampunku… Każdy, kto ma wiedzę o świecie wystarczającą, żeby zdawać sobie sprawę z istnienia maszyny parowej (czyli bardzo podstawową) wie też, że:

  • para wodna nie jest wydajnym źródłem energii

  • nie da się jej uczynić takim

  • nawet gdyby się dało to są równie atrakcyjne i wygodniejsze źródła energii

  • skąd on bierze węgiel

  • gdzie on siedzi na tym boilerze?

I setki podobnych.

Problem z tym, że każde z tych pytań budzi dysonans, z którym trzeba sobie radzić oddzielnie. Wybija to z immersji.

Potrzeba człowieka o szczególnej wrażliwości (lub przeciwnie: zupełnego jej braku), żeby cieszyć się tą konwencją.

A jako, że taka bardzo techniczna estetyka trafia głównie do miłośników techniki, to okazuje się to bardzo dużym problemem. Każdy, kto trochę zna się na technice wie, że to nie ma prawa działać. Wie też, że od pary jest bardzo krótki przeskok (dosłownie jeden krok) do faktycznie wydajnych źródeł energii: elektryczności, silników spalinowych czy reaktorów atomowych…

Fani techniki nie chcą czytać o niemożliwych zastosowaniach przestarzałych technologii. Wolą czytać o możliwych zastosowaniach tych nowoczesnych.

Ani dla gentlemanów, ani dla punków:

Ale pomijając ideologię oraz mętne tło problemem Steampunka jest to, że adresowany jest do grup ludzi, których zwyczajnie nie ma. Zarówno punki bowiem, jak i gentlemani to pieśń przeszłości.

Jeśli chodzi o subkultury w stylu lat 90-tych, to współcześnie przestały one istnieć. Powodem jest to, że zwyczajnie nie sprawdzają się one jako strategie społeczne. Tworzyli je bowiem głównie robotnicy, stanowiący 40-50 procent społeczeństwa. Od czasów punków na zachodzie zaszła bardzo gwałtowna dezindustrializacja, w wyniku której po prostu nie ma już tylu robotników, jak kiedyś. Wraz z nimi znikły więc też ideologie robotnicze. Punków zostało niewielu, w większości starych… Subkultura utrzymuje się jeszcze w kilku, bardzo mocno uprzemysłowionych krajach, lecz i tam zanika, wraz z zanikaniem warstwy robotniczej.

Gentelmenów też nie ma.

Gentlemen (lub Lady) to człowiek, który nie musi pracować i może pozwolić sobie na odpowiednią ilość odpowiednio wyrafinowanych rozrywek.

Kogo dziś niby na to stać?

Co więcej obydwie te ideologie: zarówno bunt przeciwko wszystkiemu, jak i próżniactwo z kilkoma, dodatkowymi elementami dziś zwyczajnie uchodzą za mało atrakcyjne…

Ani też nie ma powodu go stosować w mediach nie-wizualnych…

brownJesse Schell w książce Art of Game Design wprowadził podział na media oparte na słowie (na przykład książki, audycje radiowe), obrazie (filmy) i działaniach (gry). Każde z nich opowiada o innych walorach postaci. Media oparte na słowie działają przez przeżycia psychiczne, głównie w oparciu o obrazy, jakie rodzą się w naszych głowach. Dają nam też unikatową możliwość zajrzeć w głowy bohaterów i poznać ich myśli. Traktują więc one głównie o ideach, myślach i emocjach. Media wizualne pozwalają nam dostrzegać bohaterów i śledzić ich działania. Traktują o obrazach oraz emocjach. Bohaterowie gier wreszcie są najczęściej dość prostymi automatami, sterowanymi przez gracza. Gry traktują w całości o decyzjach podejmowanych przez graczy i ich decyzjach.

Po co to mówię?

Otóż: Steampunk jest (podobnie jak na przykład fantasy czy space opera) estetyką. W tej estetyce mogą być umieszczane różne gatunki twórczości: gra strategiczna, platformowa lub RPG, akcja komedii, horroru, filmu akcji, książki psychologicznej i wielu innych… Sam w sobie oferuje on jedynie pewną ilość motywów, tematów oraz rekwizytów.

Problem w tym, że rekwizyty te od innych estetyk różnią się głównie wizualiami. Wachlarz myśli, emocji i decyzji, jakie podejmuje postać w Steampunku niewiele różni się od wachlarza decyzji, jakie podjęłaby w dziele osadzonym współcześnie, w cyberpunku, space operze, powieści drugowojennej, postapokalipsie… Powód jest prosty: główną różnicą, jaka istnieje między tymi estetykami polega na sposobie zasilania maszyn.

Ten sposób powoduje wyraźne różnice: widzimy więc wielkie tłoki, ogromne tryby oraz kłęby dymu i pary. Wygląda to fajnie, jednak na poziomie emocji, psychologii i decyzji nie wnosi to nic nowego.

Przykładowo: jeśli przenosimy akcję do starożytnego Rzymu, to trafiamy na ogromną ilość zmian. W czasach tych walczono głównie na miecze, więc zmienia się nam cała technika walki oraz potrzebne w niej umiejętności. Bohater jest odcięty od współczesnych technologii takich jak szybki transport, poczta, telefon, telewizja, tak więc jego świat ogranicza się do „tu i teraz”. Jeśli oddali się o kilka kilometrów od jakiegoś miejsca, to traci możliwość wpływania na toczące się w nim wydarzenia, bowiem powrót zajmie mu kilka godzin. Nadejście nocy jest w zasadzie paraliżujące dla jakichkolwiek działań. Gospodarka jest oparta na niewolnictwie, co stawia przed nami sporo pytań moralnych… Jego dzień też wygląda zupełnie inaczej.

W Steampunku walczy się strzelając z pistoletów, tak, jak współcześnie, istnieją wszystkie lub większość najważniejszych, współczesnych technologii i instytucji, jak prasa, radio i telefony. Istnieje szybki transport masowy, jak pociągi i samochody. Istnieje sztuczne oświetlenie.

Różnice są głównie takie, że każdy przedmiot zasilany jest parą.

Jeśli to dzieje się w filmie, komiksie lub grze komputerowej to tą parowość faktycznie widać.

Jeśli w książce, to jedyna różnica jest taka, że nazwa każdego przedmiotu poprzedzona jest słowem „parowy”.

I dlatego nie ma książek osadzonych w steampunku.

Są filmy, gry i komiksy, bo tam elementy wizualne robią różnicę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Pisanina i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Steampunk: konwencja, która nie istnieje:

  1. wiron pisze:

    Tak, steampunk to przede wszystkim estetyka (i bardziej oparta o zębatki niż parę). Dobre książki z tego gatunku ciężko znaleźć.

    Senlin Ascends autorstwa Josiah Bancrofta to dobra książka stempunkowa ale że to steampunk staje się jasne dopiero gdzieś tak w połowie.

    „próżniactwo z kilkoma, dodatkowymi elementami dziś zwyczajnie uchodzą za mało atrakcyjne…”
    Taa… Romans regencyjny ma się świetnie. No i jak się ktoś z brytyjskiej rodziny królewskiej hajta to jest show o oglądalności w dziesiątkach milionów.

  2. wiron pisze:

    A, no i serial Arcane jest hitem. Więc rozważania że nie ma komu tego oglądać są tak trochę na wyrost.

  3. Dak'kon pisze:

    chwileczkę, chwileczkę, chwileczkę
    „(punki, oprócz sztywnych konwenansów i struktur społecznych nienawidziły też zorganizowanej religii, ruchów robotniczych, socjalistycznych i komunistycznych oraz wszystkich instytucji, uznając ich za takie samo zło, tylko w innej masce).”
    Nie do końca rozumiem, chodzi ci o brytyjskich punków, amerykańskich hardcoreowców, o coś innego czy o subkulturę w całości?

    Poza tym, wydaje mi się że nazwa „steampunk” powstała na zasadzie skojarzenia z cyberpunkiem, a nie z punk rockiem.

    • Simplex pisze:

      Dokładnie, w tym przypadku słowo „punk” nawiązuje do gatrunku cyberpunk. Stąd też wysyp przeróżnych „-punków”: atompunk, solarpunk, dieselpunk…
      Nie ma co tego traktowac tak dosłownie – podobnie z parą. To nie jest tak że w steampunku wszystko musi działać na parę.

    • DoktorNo pisze:

      Poza tym, wydaje mi się że nazwa „steampunk” powstała na zasadzie skojarzenia z cyberpunkiem, a nie z punk rockiem.

      Tak samo cyberpunk.

  4. Simplex pisze:

    „I dlatego nie ma książek osadzonych w steampunku.”

    Polecam „Maszynę różnicową” Gibsona i Sterlinga.

    Jest też (za wikipedią): Steampunk – antologia wydana w 2008, pod redakcją Ann i Jeffa VanderMeerów[1][2]. Została opublikowana nakładem Tachyon Publications[3]. W 2009 zdobyła nominacje do World Fantasy Award[4].

    • DoktorNo pisze:

      Obaj autorzy uważani za twórców cyberpunka. W.w. powieść opowiada o alternatywnej historii w której udało się skonstruować komputery mechaniczne w/g pomysłu Charlesa Babbage’a i Ady Lovelace.

      • Simplex pisze:

        „Obaj autorzy uważani za twórców cyberpunka.”
        No są, ale autorom wolno pisać książki w innych gatunkach niż w tych za których twórców są uważani – i w tym wypadku to zrobili: napisali wspólnie powieść steampunkową . Za wikipedią:
        „It is widely regarded as a book that helped establish the genre conventions of steampunk.”
        Oraz:
        „William Gibson and Bruce Sterling’s novel The Difference Engine (1990) is often credited with bringing about widespread awareness of steampunk. This novel applies the principles of Gibson and Sterling’s cyberpunk writings to an alternative Victorian era where Ada Lovelace and Charles Babbage’s proposed steam-powered mechanical computer, which Babbage called a difference engine (a later, more general-purpose version was known as an Analytical Engine), was actually built, and led to the dawn of the information age more than a century „ahead of schedule”. This setting was different from most steampunk settings in that it takes a dim and dark view of this future, rather than the more prevalent utopian versions.”
        https://en.wikipedia.org/wiki/Steampunk#Literature

      • DoktorNo pisze:

        No o to mi chodziło. A tak poza tym to pierwsza chyba grą w estetyce steampunkowej była znana z Amigi Chaos Engine.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s