Karczmy, szynki, gospody: czym były i czym się różniły:

1280px-Tavern_Scene-1658-David_Teniers_IITrzy wyżej wymienione instytucje kojarzą nam się dzisiaj niemal wyłącznie z wyszynkiem alkoholu, a same nazwy używane są zamiennie. Faktycznie jednak były to zupełnie innego rodzaju przedsiębiorstwa, pełniące na rynku odmienne, często nieoczywiste zadania, nastawione na obsługę zupełnie innego rodzaju klientelli.

Zajmiemy się też tym, kogo można było tam spotkać oraz jakie interesy można tam było zrobić.

Oraz tym, dlaczego karczmy faktycznie są dla poszukiwaczy przygód naturalnym środowiskiem do siedzenia.

Tawerna:

800px-Pompeii_Street_Scene_by_Luigi_Bazzani,_before_1927

Tabernae (to z boku).

Nazwa „tawerna” pochodzi od łacińskiego „tabernae” i była to początkowo nisza umieszczana w ścianie budynku. Pojawiły się w architekturze jeszcze w czasach rzymskich, zanikły w XIX i XX wieku. W niszach tych umieszczano składy, stragany i warsztaty rzemieślnicze. Czasem pracowali w nich lokatorzy danego budynku, a czasem były odnajmowane osobom trzecim. Znajdowały się często nawet w bardzo eleganckich domostwach, pałacach, kamienicach bogatych kupców i miejskich rezydencjach właścicieli ziemskich. W tych ostatnich służyły do ekspozycji towarów, którymi handlowali kupcy oraz takich, jakie produkowano w posiadłościach właścicieli ziemskich. Czyli zboża, serów, ale też wina z winnic. Tawerny często służyły też za uliczne kuchnie, a w wypadku wielkich budynków: do utylizacji resztek z kuchni. Nadmiarowe jedzenie, którego nie zjadła służba było bowiem odsprzedawane biednym. W ten sam sposób wietrzono też magazyny, a dokładniej: spiżarnie. W czasach bez lodówek nie można było przechowywać żywności w nieskończoność, więc te rzeczy, którym kończyła się przydatność do spożycia lądowały z powrotem na wolnym rynku…

Kogo można spotkać: Robotników dniówkowych, podróżnych i ich czeladź, biedaków, kryminalistów, żeglarzy, flisaków, pijaczków, wbrew pozorom przedstawicieli niskiej szlachty.

Co można załatwić: Zjeść i wypić tanio, lecz niekoniecznie dobrze. Znaleźć guza. Wynająć zabijaków lub robotników dniówkowych.

Karczma:

Karczmy były raczej dużymi budynkami lokowanymi zwykle na uboczu, najczęściej na przecięciach dróg i głównych gościńców, zwykle w odległości jednego dnia drogi od jednej do drugiej. Czasem, w miejscach o większym zagęszczeniu ruchu bywało ich więcej. W Polsce najczęściej były niewielkie, ledwie kilkuizbowe. W bardziej rozwiniętych gospodarczo krajach ich rozmiary były znacząco większe, potrafiły pomieścić nawet 500, a czasem i 1000 wozów.

Często obok karczmy znajdowały się też inne zabudowania: stajnie, magazyny, na pewno browar lub gorzelnia, warsztat kowalski wyspecjalizowany w podkuwaniu koni i naprawie wozów…

1280px-Cott_inn

XIV wieczna karczma z Wielkiej Brytanii.

Głównym celem istnienia karczm było zapewnienie wygody podróżnym i ich obsługa, często w masowych ilościach. Lokale tego typu nierzadko posiadały bardzo wysoki standard obsługi, a przynajmniej były przystosowane do obsługiwania gości o różnych potrzebach, na przykład księcia wędrującego z całym swoim orszakiem (więc zarówno mości pana, jego rycerzy, ich giermków oraz pochodzących z ludu posługaczy tychże).

Ważnym aspektem pracy karczmy, oprócz zapewniania noclegów na trakcie oraz żywności i trunków było pośrednictwo pracy. Karczmarze pomagali wynajmować woźniców, flisaków, wioślarzy, tragarzy i tym podobnych pracowników. Tymi najczęściej byli okoliczni chłopi czeladź (z tej też przyczyny ruch handlowy zwykle odbywał się w okresach przerw między okresami najbardziej wytężonych prac polowych).

Kogo można spotkać: Kupców, Podróżnych, Strażników dróg, Woźniców, Szpiegów zbójeckich band,

Co można załatwić: Zjeść, Przenocować większą ilość ludzi, Naprawić wóz, Kupić lub sprzedać konia, Wynająć woźnicę lub całą masę woźniców, wędrownych majstrów lub najemników.

Gospoda:

DSC05388-1024x682

Średniowieczna gospoda w Brugii.

Zwana też zajazdem, domem zajezdnym, domem gospodnim i tak dalej… Był to przybytek znajdujący się w mieście, zapewniający obcym przybyszom noclegi oraz wyżywienie. Oprócz tego także wyszynk alkoholu i inne rozrywki (choć akurat modne w literaturze fantasy oraz powieściach historycznych połączenia gospody i burdelu były zwalczane przez prawo).

Gospody miały też dwie inne funkcje. Po pierwsze: gospodarz ręczył za zachowanie swojego gościa. Było to istotne o tyle, że większość systemów prawnych w średniowiecznej europie była oparta o system karoliński. Oznaczało to, że poszczególne przestępstwa zwykle karane były grzywną pieniężną w formie odszkodowania. Tak więc w wypadku popełnienia przestępstwa przez gościa odpowiadał za niego finansowo. Zwłaszcza, jeśli szanowny gość uciekł.

W gospodzie można było (a nawet powinno się) zostawić towar. W imieniu właściciela gospodarz płacił cło i podatki, negocjował z lokalnymi kupcami, sprzedawał jego dobra, a także nabywał umówione towary za umówione ceny.

Kogo można spotkać: Innych kupców i ich sługi, Bogatych przybyszów, Kurierów i posłańców

Co można załatwić: Przenocować w mieście, Zjeść, Załatwić interesy, Zlecić ich prowadzenie komuś, Wynająć tłumacza, Przechować towar, Wziąć duży kredyt,

Szynk:

Służył głównie do wyszynku alkoholu. Nie proponował dodatkowych usług, aczkolwiek czasem sprzedawano w nim żywność. Prócz tego w szynku po prostu się bawiono. Bywały tam osoby obydwu płci, odbywały się tam tańce, uprawiano gry hazardowe oraz spotykano się z paniami negocjowalnego afektu.

Ważnym aspektem działalności szynków było jednak pożyczanie pieniędzy. W pierwszej kolejności sprzedawano tam alkohol na kreskę. Prócz tego właściciel przyjmował różne przedmioty w lombard oraz udzielał większych pożyczek na dłuższy termin. Oraz najczęściej na bandycki procent.

Kogo można spotkać: Lokalną ludność, Chłopów, Pijaków, Prostytutki, Złodziei

Co można załatwić: Wypić alkohol, Oddać coś w lombard, Wynająć damę negocjowalnego afektu, Wziąć niewielki kredyt na lichwiarski procent, Uprawiać hazard,

Kawiarnie, herbaciarnie i pijalnie czekolady:

coffeehouse-1024x746Kawę odkryto stosunkowo późno, zaczęto ją pić dopiero w XIV wieku w Etiopii. Początkowo była napojem mnichów, pomagającym im utrzymać koncentrację w czasie długich godzin nocnych. Około XV wieku przeniknęła do świata arabskiego, pierwsze kawiarnie otwarto w Stambule między rokiem 1512 a 1524. Następnie trafiła do świata chrześcijańskiego z trzech kierunków jednocześnie: do Anglii przywieziona przez niejakiego Jakuba Żyda w roku 1650, do Francji, przywieziona przez Pasqua Rose’a, kupca o Ormiańskich korzeniach oraz do Austrii i Polski po zwycięstwie pod Wiedniem.

Mniej-więcej w tym samym okresie do Europy dotarła herbata, przywożona z dwóch kierunków: przez holenderskich kupców do Holandii, Anglii i Francji oraz przez stepy do Rosji.

Historia czekolady była podobna: trafiała głównie do Hiszpanii i Portugalii z nowego świata.

Popularność tych napoi była różna. Anglicy, Holendrzy i Skandynawowie polubili herbatę, podobnie jak Rosjanie. Polacy, Francuzi, Niemcy i Włosi: kawę. Czekolada była początkowo ceniona jedynie na Półwyspie Iberyjskim.

Jako, że napoje te nie upajają serwujące je lokale traktowano jako odpowiednik szynków dla ludzi cnotliwych. Ich popularność była dość duża. Co więcej (za wyjątkiem pijalni czekolady) były to lokale bardzo egalitarne (pijalnie czekolady obsługiwały wyłącznie ludzi zamożnych), dostępne dla różnych warstw społecznych. Właściciele bowiem wprowadzali ofertę o różnej wartości cenowej, w zależności od tego, jak często dany napój był parzony. Najgorsi, uliczni kawiarze i herbaciarze obsługujący robotników i biedotę po prostu odkupywali zużyte fusy z lepszych kawiarni i domów arystokratycznych, na tej bazie produkując bardzo wodnisty napój.

Kogo można spotkać: Ludzi wszystkich klas, Intelektualistów, Artystów

Co można załatwić: Poszerzyć znajomości. W kawiarniach oferowano też dostęp do darmowych gazet i książek (warunkiem było zapłacenie za wstęp).

PS. Ja niby jestem, ale dopiero zaczynam ogarniać…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Karczmy, szynki, gospody: czym były i czym się różniły:

  1. pontifex maximus pisze:

    Ja myślałem jeszcze o dodaniu do listy karawanseraju, ale chyba według tego podziału liczyłby się jako szczególnie duża karczma. No i szynk a karczma, według Twojego nazewnictwa, chyba były raczej dwoma końcami spektrum niż odrębnymi kategoriami. No i może jeszcze nora opiumowa zasługuje na osobne miejsce na liście.

    Pamiętam szok, jaki przeżyłem, jak zobaczyłem plany autentycznej polskiej karczmy. Żadne tam mroczne kąty dla tajemniczych zakapturzonych postaci i piętro z tuzinem pokoi według standardowego wzoru Generycznej Karczmy Fantasy, ino jedna izba, jeden-dwa pokoje do wynajęcia, i tyle.

    Tak mi się jeszcze przypomina, że kiedyś w MiM-ie był artykuł z kilkoma nietypowymi „karczmami”. Jedna z nich to była taka właśnie pijalnia herbaty dla miejscowej elity intelektualnej.

    • Szczerze mówiąc nie znam się na bliskim wschodzie.

      Tak naprawdę w pewnym momencie nazewnictwo się totalnie wymieszało.

      Co do karczm w Polsce, to trzeba pamiętać, że Polska jednak była krajem dość peryferyjnym, co więcej o dość specyficznej gospodarce. W pewnym momencie handel i ruch wewnątrz kraju u nas zamarł, tak więc nie było też i dużych karczm.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s