Przeczytane w kwietniu 2022: Biografia Tolkiena i prawie nic więcej…

52149702276KSKwiecień nie był dla mnie bardzo słabym miesiącem jeśli chodzi o lekturę. Udało mi się przeczytać zaledwie cztery pozycje, co jak na moje możliwości jest kiepskim wynikiem. Co więcej niekoniecznie były to książki najwyższej jakości, co niestety przełożyło się na mój czytelniczy zapał. Duża rola w omawianej sytuacji przypadła też Belgeriadzie, czyli całkiem nienajgorszej książce, jednak długiej na 1200 stron. Nie sądzę więc bym i w maju miał jakieś zachwycające wyniki czytelnicze (zwłaszcza jeśli chodzi o fantastykę).

Tym razem przeczytanymi książkami były:

Życie średniowiecznej rodziny:

Ocena: 6/10

777532-352x500Dla osoby, która przeczytała poprzednie pięć książek z cyklu pozycja nudna. Przyczyny takiego stanu rzeczy są proste: pozycja skupia się na życiu dość konkretnej rodziny czyli Pastonów, średnio-zamożnej, angielskiej rodziny szlacheckiej, której losy używane były jako źródła, ilustracje i cytaty już wcześniej.

Efekty są proste: z książki nie dowiadujemy się niczego nowego. Przeciwnie: jest to po prostu dokładniejsze omówienie rzeczy, które czytaliśmy już wcześniej.

Jeśli jest to dla was pierwsza przygoda z tym cyklem, to prawdopodobnie ocenicie ją o jedną lub dwie gwiazdki wyżej. W odwrotnym przypadku czytanie tej książki jest zwyczajnie nudne.

Ludowa historia Polski:

Ocena: 1k6

Głośna ostatnimi czasy pozycja, traktująca o historii społecznej naszego kraju z punktu widzenia niższych warstw: chłopstwa i robotników. Książka ta z jednej strony okazała się bestsellerem, mocno wspieranym przez środowiska (nazwijmy to) socjalistyczno-demokratyczne. Z drugiej była potwornie krytykowana przez środowiska prawicowe oraz (niezależnie) historyków i pasjonatów historii. Kupiłem ją właśnie głównie z powodu tych kontrowersji, by wiedzieć jakie stanowisko zająć.

I wiecie co?

Prawicowcy jednak mają rację. Książka jest potwornie nierzetelna i raczej niedobra.

847971-352x500Pierwszy problem polega na tym, że autor prawdopodobnie nie wykonał stanu badań, w efekcie czego jest to pieprzenie, na poziomie, na jaki Ja sobie czasem pozwalam, albo gorsze. Pozycja zawiera wiele błędów, które dałoby się uniknąć, gdyby autor zajrzał na przykład do Historii Ustroju I Prawa Polskiego Bardacha, Społeczeństwa Polskiego Od X Do XX Wieku Ihnatowicza albo nawet podręczników do liceum. Przykładowo autor pisze, że niemiecka kolonizacja w średniowieczu jest w polskiej historiografii pomijana lub w najlepszym razie traktowana wyłącznie negatywnie (faktycznie od co najmniej 30 lat stanowi temat obowiązkowy w szkołach średnich i przedstawiana jest pozytywnie), albo, że polska pańszczyzna ma korzenie we wczesnym średniowieczu (faktycznie w XIII wieku Tatarzy tak przeorali kraj, że ustrój stracił kontynuację), a rody magnackie w rodach możnowładczych ze średniowiecza (nie ma między nimi kontynuacji, możnowładcy stracili swoją pozycję, magnateria była natomiast w większości w homo novus lub wywodziła się z książęcych rodów ruskich).

Po drugie, autor jest mistrzem w wyszukiwaniu tendencyjnych cytatów i źródeł. Robi dokładnie to, co sam zarzucał swoim oponentom (tzn. posługuje się historykami, którzy dokonywali projekcji stosunków społecznych swoich czasów na przeszłość). Co więcej: pojęcia nie mam po co to robi. Gdyby pisał rzetelnie doszedłby do dokładnie tych samych wniosków. A tak wyłącznie osłabia przekaz.

Tolkien: Biografia:

Ocena: 7/10

52149702276KSOficjalna biografia dodam. Dość nudna książka, opowiadająca o człowieku, który najpierw chodził do szkoły, a potem w niej uczył. Poza tym ledwie wiązał koniec z końcem, żył poniżej średniej, głównie dlatego, że robił wszystko na 200 procent, podczas gdy wystarczyłoby na 30. Poza tym napisał dwie książki, które okazały się bestsellerami.

Aczkolwiek muszę powiedzieć, że odświeżenie tej lektury rzuciło mi nowe światło na jego życie. Po pierwsze: zupełnie nie rozumiem jego religijności, zwłaszcza w świetle niektórych jego cytatów. Nie da się ukryć, że nic mu tak nie komplikowało życia, jak ten cały katolicyzm: najpierw rodzina wyrzekła się jego matki z uwagi na zmianę wyznania, potem ta zamodliła się na śmierć, następnie ksiądz, który się nim opiekował groził, że wyrzuci go z domu za to, że spotkał się z przyszłą żoną przy herbacie… Z drugiej strony, gdyby w tych układach został ateistą, to dopiero by się działo…

Wychodzi też na to, że (zwykle dość lekceważony) udział Tolkiena w I wojnie światowej bynajmniej nie był tak nieznaczny. Na froncie spędził prawie pięć miesięcy. W prawdzie był oficerem tyłowym (tzn. szyfrantem), a jego kompania prowadziła głównie zadania osłonowe, a nie sensu stricte bojowe, przez co oszczędzono jej najkrwawszych epizodów. W realiach tamtego konfliktu oznaczało to jednak walki o takim poziomie intensywności, jak obecnie na Ukrainie. Także zakażenie (ta cała stopa okopowa) to była nie byle jaka infekcja, ogólnie wrócił z wojny ze zniszczonym zdrowiem.

PS. Ciekawostka, świadcząca o tym, jak świat się zmienił. Tolkien oszczędzał na zakup domu kilka lat odmawiając sobie masła do grzanek i cukru do herbaty (ponadto dorabiał poprawiając prace egzaminacyjne) i to wystarczyło. Dziś, nawet jeśli zgodziłby się nie jeść kawioru, to niczego by to nie zmieniło.

Art of Game Design: The Book of Lenses:

Ocena: 8/10

artKolejny poradnik tworzenia gier, tym razem pozycja bardzo często przytaczana i ciesząca się dobrą opinią. Mi osobiście podobała się nieco mniej niż Projektowanie Gier: Podstawy, choć być może trochę zaniżam ocenę. Raz, że omawianą pozycję znałem już bowiem ze streszczeń. Dwa, że wiele rzeczy się powtarzało.

Niemniej jednak mam wrażenie, że ta książka jest dużo mniej konkretna niż Projektowanie, gdzie mieliśmy takie rzeczy, jak wykresy, jak konkretne kształty poziomów wpływają na zachowanie graczy. Skupia się też na innych rzeczach. Tak więc bardzo wiele miejsca poświęcono liczbom losowym, pseudolosowym i rozrzutowi statystycznemu. Sporo strategiom kierowania graczy tam, gdzie chcemy, by poszli oraz radzenia sobie z griefferami. Podobały mi się też rozdziały traktujące o finansowaniu produkcji oraz modelach sprzedażowych, których w Projektowaniu zupełnie nie było.

Tak więc książka była warta lektury, a może nawet wydanych na nią pieniędzy. Zresztą: zrobiłem z niej ze 40 stron notatek, więc stanowczo nie był to czas stracony.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Fantasy, Książki, Przeczytane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Przeczytane w kwietniu 2022: Biografia Tolkiena i prawie nic więcej…

  1. Siman pisze:

    Ad Ludowa Historia Polski

    Po środowisku lewicowym krążyła opinia, że Leszczyński – kosztem merytoryki i kwerendy – ścigał się z Kacprem Pobłockim (który równocześnie pisał Chamstwo o pokrywającej się tematyce), żeby wypuścić swoje opracowanie szybciej i załapać się na hajp „tego pierwszego”. Co mu się chyba udało, bo LHP dużo mocniej krążyła w mediach, a Chamstwo wyszło z pół roku później i szału nie zrobiło.

    Nie czytałem LHP, czytałem Chamstwo, które jest opracowane patrząc po recenzjach obu pozycji znacznie solidniej, chociaż ciężko mi ocenić czy wystarczająco solidnie (taka ciekawostka: Pobłocki odpowiedział kontrtekstem na chyba każdą recenzję, która pojawiła się w co bardziej profesjonalnych serwisach, głównie tych lewicowych). Podejście mają chyba podobne, w tym sensie, że sporo jest krytyki historyków, skupienia na krzywdzie chłopa oraz nazwijmy to „mitologii klasowej” w relacji chłopstwa ze szlachtą (i odwrotnie). Ale jest to dosyć zniuansowany obraz bez siermiężności, nie wiem na ile odkrywczy, bo nie jestem na bieżąco z literaturą.

    Pobłocki ma mocno literacki styl pisania i miewa osobliwe podejście twórczo-badawcze, co powoduje, że bardzo dobrze się go czyta, ale ciężko po lekturze ocenić słuszność przewodniej tezy w taki sposób, w jaki można by podejść do klasycznego wywodu historyka okraszonego paroma tabelami. Wywołuje dość skrajne reakcje, aczkolwiek nie wiem czy nie bardziej dlatego, że co chwila mówi badaczom, że coś robią źle.

    Ciekaw jestem jak byś ocenił tę pozycję.

  2. slanngada pisze:

    (faktycznie w XIII wieku Tatarzy tak przeorali kraj, że ustrój stracił kontynuację) – a to jest ciekawe, bo jeśli mówisz o pl, to najazdy tatarskie były pomijane. O kolonizacji Niemieckiej raczej pozytywnie pisano w starych książkach.

    • slanngada pisze:

      W sensie w szkole były pomijane. To ciekawy temat.

      • W XIII wieku miały miejsce trzy duże najazdy na Polskę, w odstępach co jakieś 20 lat. Pierwszy, zakończony bitwą pod Legnicą przyniósł największe zniszczenia, pozostałe jednak też były ciężkie. W ich wyniku Polska straciła jakieś 60.000 mieszkańców (przy czym należy pamiętać, że był to kraj liczący zapewne około 1 miliona mieszkańców), zdobyto wiele miast, zniszczono większość grodów i gródków. Największy problem był organizacyjny, bo poszły wszystkie centra organizacji.

    • Cadab pisze:

      No właśnie… nie? Stosunek do Ostsiedlungu jest taką ładną sinusoidą na przestrzeni ostatnich stu lat i też mocno zależy od regionu (a kiedyś – od zaboru, w którym wyrósł autor). Nie wiem jak jest Szkole+ po Dobrej Zmianie (nie zdziwię się, jak będzie to tam przedstawione jako zło ostateczne i rugowanie Polaków z Polski), ale z całą pewnością od czasów wdrożenia „dziesięciolatki” jest to przedstawiane jako coś jeśli nie pozytywnego, to przynajmniej dające zyski. W starych publikacjach (przed wojną, przed odwilżą gomułkowską) osadnictwo niemieckie jest albo złe, albo chociaż „o długotrwałych negatywnych skutkach”.
      Co jest ciekawe samo w sobie, bo Gierek ze swoją ekipą narzucili dyskurs „piastowski” polskiej historiografii, intensywnie pompując „rodzime” osiągnięcia i raczej spychając na dalszy plan rolę czynników zewnętrznych oraz generalnie tworząc grupę mniejszego lub większego nacisku na historię traktowaną przez pryzmat wyzyskiwanego chłopa, a nie pana na włościach (co przy dostępnych źródłach, szczególnie w latach 70tych, było koszmarnie trudne, bo polskim chłopem w zasadzie nikt się do połowy XIX wieku nie interesował, żeby w ogóle cokolwiek o nich spisywać). I mimo tego od tamtych czasów Ostsiedlung konsekwentnie jest „fajny”.

      A Tatarzy jak najbardziej występują dla tego okresu. Pod postacią najazdu mongolskiego i bitwy pod Legnicą, bo perypetie Henryków Śląskich są stałym elementem rozbicia dzielnicowego. Co świadczy o tym, co jest faktycznym problemem przekazu: że o Tatarach mówi się zależnie od okresu używając innych nazw i jest SROGI problem na poziomie szkolnym z przekazaniem wiadomości, że jest jakaś ciągłość etniczno-zawodowa w tych wszystkich Mongołach, Ordach, Tatarach i chanatach.

  3. Cadab pisze:

    Pytanie mam odnośnie Soczewek:
    Czy ten kontekst czynnika losowego był osobno, czy w korelacji z wymuszaniem na graczu pewnych zachowań? Bo oba tematy fajne, ale jeszcze fajniej, jak są potraktowane jako coś, co na siebie wzajemnie wpływa (save scumming jest chyba tego najlepszym przykładem).

    • Są oddzielnie. Książka składa się z prawie 60 rozdziałów, każdy poświęcony innemu tematowi (od wyjaśnienia co to jest game dev, po robienie gier na okulary VR i sposobach radzenia sobie z chorobą symulatorową). W wypadku losowości po prostu wyjaśnia, co to są krzywe gaussa, czym różni się rzut 2k6 od 1k12, rozpisuje się o atakach o różnych szansach trafienia oraz sposobach balansowania gry i poszczególnych broni poprzez wyliczanie szans na powodzenie różnych akcji.

      Sterowanie zachowaniem gracza to natomiast takie rzeczy, jak design wizualny (czyli: jeśli na ziemi narysujesz wydeptaną ścieżkę, to bardziej prawdopodobne, że gracz pójdzie wzdłuż niej, a nie w losowym kierunku), zmiana muzyki w zależności od sytuacji etc.

      • Cadab pisze:

        Szkoda, właśnie miałem nadzieję, że będzie korelacja czynników, a nie każdy z osobna. Sterowanie zachowaniem gracza, czy wręcz manipulacja tego, co zrobi, jest chyba najciekawszym elementem układanki. Niestety zwykle jest o tym głośno dopiero, jak coś zaliczy spektakularną klapę (Spec Ops: The Line chyba najbardziej jaskrawym przykładem) w pokierowaniu graczem w jego działaniach.

        Możliwe, że się komentarz zdubluje, bo miałem akurat błąd połączenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s