Polityka w fantastyce: jak zrobić to dobrze?

7e184a884c70adfd23c960a20752Jak pisałem już nie jeden raz: nie lubię przekazu politycznego w fantastyce oraz kulturze popularnej. Osobiście wolałbym też, gdyby tego tematu nie było, a fantastyka pozostała obrazem czystej imaginacji. Są jednak dzieła, które bardzo mocno angażują się w ten przekaz i które cenię. Problem w tym, że współcześnie przekaz ten stał się bardzo mało wyrafinowany. Otrzymujemy więc mało przekonujące bajki o dobrych wikingach gnębionych przez złych chrześcijan, zielonych ludzikach z Marsa będącymi faktycznie ludzikami czerwonymi ze Związku Radzieckiego czy też głębokie myśli takie jak Unia Europejska Perkele!

Pytanie brzmi: jak zrobić to dobrze?

Przyjrzyjmy się kilku przypadkom, kiedy to wyszło.

Akira:

Akcja tego klasycznego, cyberpunkowego anime toczy się w roku 2019, w mieście, które wzniesiono na gruzach dawnego Tokio (oryginalna metropolia została zniszczona w roku 1989, co dało początek trzeciej wojnie światowej). W mieście trwają właśnie przygotowania do olimpiady, budowane są stadiony i obiekty sportowe. Jednocześnie panuje w nim chaos: mamy więc wysokie bezrobocie, na ulicach policja walczy z opozycjonistami, ignorując jednocześnie rosnącą falę przestępczości.

akira2Gangi działają więc pełną parą, w biały dzień napadając na ludzi lub walcząc między sobą. Nie jest to jedyny przejaw brutalizacji życia. Ogólnie rzecz biorąc ta sięga każdego jego aspektu. Przykładowo w szkołach nauczyciele problemy z niegrzecznymi uczniami rozwiązują w ten sposób, że ustawiają klasę w rzędzie i walą każdego w gębę z plaskacza.

Pogłębia się też rozwarstwienie społeczne, ludzie są albo bardzo biedni, albo bardzo bogaci…

Centralnym elementem settingu są te igrzyska olimpijskie. Symbolizują one fakt, że rząd, zamiast skupić się na rozwiązywaniu problemów społecznych, trwoni pieniądze na jakieś, nie mające praktycznego zastosowania, prestiżowe projekty.

fffffffManga Akira została wydana w roku 1989 czyli w samym środku japońskiej bańki mieszkaniowej, gdy ceny nieruchomości najpierw szły bardzo wysoko w górę, a następnie gwałtownie spadły. W efekcie tego pierwszego procesu nabycie mieszkania lub spłata czynszu często stała się poważnym wyzwaniem dla wielu ludzi, rzutującym na ich życiu materialnym (w niektórych obszarach cena 1 metra kwadratowego mieszkania dochodziła do 1 miliona współczesnych dolarów). Rząd robił na tym interesy i tworzył prawo pod banki…

Nie jest to jedyna japońska produkcja z tego okresu odwołująca się do problemu. Przykładowo postać kosmicznego dyktatora Frezera z Dragon Ball Z wzorowana jest na stereotypie bezdusznego agenta mieszkaniowego.

Wieczna Wojna:

Sławna powieść i jeszcze sławniejszy komiks, o jawnym antywojennym przesłaniu, krytykujący wojnę w Wietnamie. Dzieło to pełne jest paraleli i odwołań do prawdziwych wydarzeń oraz życia autora. Mimo to trudno nazwać ją ordynarną propagandą.

Książka jest przede wszystkim biografią pewnego poborowego. Jak większość poborowych miał on własny pomysł na życie, który właśnie dostał w głowę, ma brać udział w wojnie, w trakcie której ma ogromne szanse zginąć, a która prowadzona jest w widocznie idiotyczny sposób. Po powrocie z frontu okazuje się, że świat zmienił się do tego stopnia, że w zasadzie nie ma on po co w nim żyć: wykształcenia nie ma, szkoły, które kończył zdewaluowały się, wraca więc do wojska, mimo że go nienawidzi…

comment_1642531148Tji3aHt9hwqhKJwNRBVFYI

Opowieść prowadzona jest z pierwszej osoby, co z góry sugeruje subiektywizm, jednak autor z tym nie przesadza. Po prostu otrzymujemy ciąg przypadków, które obiektywnie są związane z wojną, a których nikt nie chciałby doświadczyć: śmierć przyjaciół, rany, rozłąka z bliskimi, zmarnowane, a przynajmniej zepsute życie…

Laputa: Castle in the Sky:

Jeśli ktoś widział choć jedno anime studia Ghibli, to wie, czego się spodziewać: baśni o ekologicznym i pacyfistycznym wydźwięku. Zwykle bardzo dobrej, acz czasem nietrafionej (np. w Ruchomym Zamku Haru ta cała wojna była zupełnie niepotrzebna). Skupmy się jednak na Lapucie.

laputaLaputa: Castle in the Sky to typowa opowieść dla dzieci, traktująca o poszukiwaniach legendarnego miejsca. Bierze w niej udział chłopak i dziewczyna. Przeszkadzają jej początkowo podniebni piraci, pełniący funkcję pierwszych antagonistów i wojskowi, pełniący funkcję drugich antagonistów.

Jak to jest zrobione, że działa? Otóż wojskowi w Lapucie są ustawieni w miejscu, w którym zwykle ustawia się łotrów. Jak mówiłem: anime to jest prostą bajką dla dzieci, z jasnym podziałem świata na dobro i zło. Wojskowi są źli. Nie jakoś szczególnie: nie są ani karykaturalni, ani przerysowani, ani brzydcy. To normalna, zdyscyplinowana armia robiąca rzeczy takie, jak każda armia robi: wykonują rozkazy. Poza tym ścigają głównych bohaterów i strzelają do nich.

To okazuje się wystarczać, żeby ich nie lubić.

Ważne słowo na „N”:

Wszystkie te trzy tytuły łączy pewno ważne słowo zaczynające się na literę „N”. Brzmi ono „niuanse”. Współczesne dzieła kulturowe, próbujące zmienić sposób widzenia swych widzów często są tego słowa pozbawione i walą nas w oczy przesłaniami, które po prostu są toporne, grubo ciosane i pozbawione subtelności. Dotyczy to zarówno tych spod znaku Fabryki Słów i pokrewnych, gdzie atakują nas właśnie myśli o głębi „Unia Europejska Perkele”, albo ten spod znaku amerykańskiej kultury popularnej, gdzie słyszymy takie przekazy jak „Niewolnictwo Jest Złe!”, jak i w produkcjach chińskich, gdzie pochwała dobrobytu i harmonii życia w chinach aż razi, wszyscy bowiem są piękni, zdrowi, żyją w szczęściu w tradycyjnych domach, w otoczeniu kochających się rodzin i otrzymują od innych dary za jeden uśmiech… Po prostu nie pozwalają one widzowi na odczuwanie własnych emocji i wyciąganie własnych wniosków.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Anime, fantastyka, Fantasy, Filmy, Książki, Seriale. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Polityka w fantastyce: jak zrobić to dobrze?

  1. marchewa79 pisze:

    Jak ktoś ma ochotę na nieco współcześniejszą space operę która jest „polityczna” Eliotta Kaya „Wojna bogatego człowieka – Rich man’s war” (niestety chyba nie tłumaczona na polski). W zakresie fantasy warstwę polityczną lubię w Riyrii Sullivana (jej antyklerykalizm jest bardzo odświeżający) no i oczywiście Trylogia Husycka gdzie warstwa polityczna to cymesik sam w sobie. Żałuję też że Rafał Dębski nie może jakoś skończyć „Rubieży imperium” też politycznie ciekawych.

  2. pontifex maximus pisze:

    „Przyjrzyjmy się kilku przypadkom, kiedy to wyszło.”

    Ja bym dodał ten chiński film, „Hero”. Ten o tym, jak to brutalny krwawy tyran jest lepszy od podziałów i regionalnej niezależności od imperialnego centrum, bardzo to chińskie. A film bardzo dobry. O ile nie powiem, żeby wpłynął na moje poglądy w codziennym życiu, to jak się grało w „Tyranny”, to ta myśl przewodnia cały czas siedziała mi gdzieś tam z tyłu głowy.

    • Cadab pisze:

      Ten film jest też świetnym kontrastem jak się zna twórczość Zhanga Yimou. Jak Hero wyszedł na świeżo, to to był jego pierwszy otwarcie „pro-partyjny” film i reakcja świata (zachodniego) była na zasadzie „Ok, Zhang puszcza oko do widza, że niby władza centralna taka fajna, ale wytyka jej też jej błędy i niedoskonałości”. Minęły lata, Zhang nakręcił jeszcze kilka kolejnych filmów, każdy następny bardziej siermiężny i twardogłowy od poprzedniego. I przesunęła się też w czasie percepcja Hero, że to nie było żadne puszczanie oka, tylko taka sama laurka dla władzy i zamordyzmu jak każdy następny jego film.
      A czy przekaz słuszny? Ja myślę, że to jest to, co stanowi o sile tego filmu – bo można o to się spytać i mieć poważny dylemat z tym związany. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi w samym sobie filmie, można zrozumieć logikę, którą kieruje się i główny bohater, i cesarz, a wszystkie postacie mają jakieś „za i przeciw”, tak ideologicznie, jak i na poziomie osobistym. W porównaniu z tym, co Zhang obecnie kręci, żeby spłacić długi oraz chińskiego fiskusa, to ja bym bardzo chciał, żeby jednak już wyszedł z zadłużenia, wrócił do Gong Li i w ogóle ogarnął się jakoś, bo żal patrzeć.

  3. Gal pisze:

    Zapytam o coś nieco pokrewnego – jakie znasz przypadki dzieł fantastycznych z dobrze zrobionym wątkiem religii?

    • Cadab pisze:

      Bracia Strugaccy zjedli na tym sobie zęby.
      Chyba, że przez „fantastycznych” rozumiemy „mały worek” fantasy, a nie „duży worek” fantastyki.

    • Velahrn pisze:

      Polecam „Klątwę nad Chalionem” oraz „Paladyna dusz” Lois McMaster Bujold. Sensownie zrobiona religia z autentycznie ciekawymi problemami teologicznymi, nie będąca ani monoteizmem, ani sprymitywizowanym New Age’owskim bełkotem z „równowagą” i politeistycznym panteonem a la Forgotten Realms/DragonLance.

    • Szadrik, Diuna, I Ujrzeli Człowieka, Gdzie Wasze Ciała Porzucone, Nieprzyjaciel Boga, Pomniejsze Bóstwa Pratchetta, ponoć Pióro Archanioła jest niezłe,

    • Jeszcze mi się taki komiks Szninkiel przypomniał.

  4. Przechodzień pisze:

    Legend of the Galactic Heroes, kiedyś spotkałem się z określeniem że jest to swego rodzaju manifest o wyższości „oświeconego autorytaryzmu” nad demokracją. Co prawda tą starą i DŁUGĄ serię oglądałem dość dawno.. trzeba przyznać że drugiemu z bohaterów tej serii mamy dobrą dysputę polityczną (jak na anime). Ciekawe jak sprawa wygląda w remaku który wychodzi od kilku lat.

  5. slanngada pisze:

    Tylko czy aby napewno ludzie chcą zniuansowanych historii? Diuna filmowa i tak starała się odkarkaturalnić Harkonenów. Gwiezdne wojny w Rogue 1 też, ale niezbyt to wyszło. Pewnie, że można poprzeginać jak w Sabrinie, ale to przypadek specjalny. Z drugiej strony mamy takie 365 dni…

  6. DoktorNo pisze:

    Tu raczej rządzi literka N jak nienachalność.
    \
    Ostatnio odświerzyłem sobie komiksy wydane w PRLu o Krzysztofie Kolumbie i Hernanie Cortezie Kasprzaka i Wróblewskiego. W tych komiksach odkrycie i podbój Ameryki było pokazane na zasadzie że czytelnik sam miał wyrobić sobie opinie o przedstawionych wydarzeniach i postaciach w świetle faktów. Czyli można…

  7. Dak'kon pisze:

    Co do Miyazakiego: z jednej strony zrobił taką Laputę czy Szkarłatnego Pilota, gdzie faktycznie pokazał swoje poglądy nienachalnie, a z drugiej strony: Nausicaę (mam nadzieję że to tak się odmienia), od której oglądania bolą zęby, i która sugerowała że moralnym wyjściem jest poświęcenie ludzkości dla przetrwania natury (o ile dobrze ten film zapamiętałem/zrozumiałem)…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s