Rozważania o narodzinach ludzkiej cywilizacji:

1024px-Egyptian_harvestKlasyczny model rozwoju ludzkiej cywilizacji, którego uczyliśmy się w szkole wyglądał tak: dawno, dawno temu ludzie żyli z myślistwa-zbieractwa, klepiąc przy tym biedę, cierpiąc chłód, głód i uciekając przed dzikimi bestiami. Pewnego dnia nastąpił jednak przełom, nauczyli się siać i zbierać rośliny oraz uprawiać pola. Ich jakość życia poprawiła się, liczba wzrosła, wznieśli pierwsze miasta i nastąpiła epoka rozwoju…

Z teorią tą jest kilka problemów. Pierwszym z nich jest fakt, że od udomowienia zbóż do założenia pierwszych osad o charakterze miejskim minęło około 1000 lat. Po drugie: pierwsze miasta nie były specjalne trwałe, zazwyczaj osadnictwo w nich utrzymywało się około 150-200 lat, po czym były porzucane, najczęściej w nieznanych okolicznościach.

Co więcej przejście na rolniczy tryb życia dość poważnie odbiło się na kondycji fizycznej ludzi. Oczekiwana długość życia nowo narodzonego dziecka spadła z 37 do 20 lat. Średni wzrost mężczyzny spadł z 178 do 165 centymetrów. Ludzie (w szczególności kobiety) zaczęli cierpieć z uwagi na zwyrodnienia kolan, miednicy, kręgosłupa i choroby szczęki, prawdopodobnie wynikające z ciężkiej pracy przy żarnach i jedzenia kiepskiej jakości chleba. Faktycznie płodzili więcej dzieci: zbieracze mieli jednego potomka na 4-5 lat, rolnicy: co roku. Jednak też znacznie więcej dzieci (i kobiet) umierało.

Poważnym problemem stały się też choroby. W paleolicie znano jedynie nieliczne choroby: czerwonkę amebową, dur brzuszny, filariozę, jaglicę, opryszczkę, schistiomatozę i trąd. Wraz ze zmianą trybu życia na rolniczy ich liczba znacząco wzrosła, w dużej mierze dzięki obecności zwierząt żyjących obok nas. Od tych dostaliśmy ich w prezencie dużo: 26 chorób dzielimy z drobiem, 32 ze szczurami, 35 z końmi, 42 ze świniami, 46 z owcami i kozami, 50 z bydłem, 65 z psami…

Co więcej stały się one wiecznotrwałe. Generalnie do utrzymania się patogenu w populacji konieczne jest, by 3000 osób pozostawało stale chore. Taki stan możliwy jest tylko w populacjach liczących powyżej 300.000 osobników. Zbieracze czasem się czymś zarażali, umierali od tego i patogen znikał.. U rolników stawał się trwałym problemem.

Co więcej populacje rolników były naprawdę duże: składały się bowiem nań też psy, krowy, szczury, myszy, ptactwo, nawet wróble na polach… Innymi słowy: nawet nie tysiące, ale miliony osobników do zarażania.

Populacja w neolicie faktycznie wzrosła.

Ale jakim kosztem?

Dlaczego ludzie zdecydowali się na taki styl życia?

1024px-TombofNebamun-2Wielką zagadką jest dlaczego ludzie pewnego dnia zdecydowali się, by żyć w znoju i ścisku celem produkcji umiarkowanych ilości trzeciorzędnej żywności… Oczywiście istnieje kilka odpowiedzi. Pierwszą z nich jest teoria klasyczna, ale jak już pisałem: bardzo trudno ją obronić w świetle współczesnej wiedzy.

Drugim rozwiązaniem jest tak zwana teoria katastrof, której zwolennikiem jest choćby Jared Diamond*. Według tej teorii ludzie w pewnym momencie stanęli oko w oko z jakąś straszliwą katastrofą: zmianą klimatyczną lub katastrofą ekologiczną, która spowodowała, że pozyskiwanie żywności w tradycyjne sposoby przestało być możliwe. To znaczy: zwierzyna odeszła lub została wybita, rośliny zjedzono lub przestały odrastać… W tej sytuacji ludzie musieli sięgnąć po desperackie środki by przeżyć i zajęli się rolnictwem.

Teoria ta ma kilka wad.

Po pierwsze: jest dość karkołomna i skomplikowana.

Po drugie: zakłada istnienie jakiegoś fatum, które w różnych okresach uderzało w ludzkość w różnych miejscach globu. Rolnictwo bowiem wynaleziono niezależnie w co najmniej siedmiu punktach globu: około 9.000 p.n.e. na Żyznym Półksiężycu, 7.000 p.n.e. w Chinach, 6.000 p.n.e. w Papui Nowej Gwinei, 4.500 p.n.e. w Meksyku, 3.500 p.n.e. w Andach, 3.000 p.n.e. w Afryce Środkowej i 2.000 p.n.e. na południu USA.

Po trzecie: nie udało się znaleźć śladów tego typu katastrofy. Przeciwnie: wydaje się, że panujące w momencie wynalezienia i rozpowszechnienia się rolnictwa warunki były bardzo sprzyjające dla myśliwych-zbieraczy.

Więcej: warunki idealne do zbieractwa istniały na świecie stale, aż do rewolucji przemysłowej. Były nimi rozległe obszary bagien, jezior i delty oraz ujścia rzek. Tereny takie, gdzie spotyka się kilka różnych ekosystemów: leśnych, łąkowych, wód słodkich i wód morskich obfitują, czy raczej: obfitowały w pokarm różnego rodzaju. Tym była bogata roślinność w typie np. pałki wodnej, ryby, skorupiaki, mięczaki, płazy, ptactwo wodne i wędrowne oraz duże ssaki lądowe. Mieszkańcy bagien generalnie żyli długo, byli dobrze odżywieni i nie musieli pracować.

Załatwił ich postęp cywilizacyjny: niestety ujścia rzek były też dogodne do budowania miast handlowych. Bagna też osuszano (zwykle bez wiedzy, a często wbrew woli mieszkańców) i zmieniano w pola uprawne, a to, co zostało zniszczyło zanieczyszczenie środowiska…

Drugie wyjaśnienie to pułapka matuzjańska Harariego. Generalnie zakłada on, iż nasi przodkowie w pewnym momencie uznali, że wystarczy „tylko trochę więcej pracy”, a ich życie będzie lepsze. Zdarza nam się pech przy polowaniach? Jeśli będziemy pracować odrobinę ciężej i zasiejemy trochę zboża, to ubezpieczymy się od pecha. Starzy ludzie nie mogą polować? Popracujmy jeszcze trochę ciężej i obsiejmy trochę więcej pól i dziadek będzie mógł z nami pozostać… Mamy więcej dzieci, niż mogą wytrzymać nasze łowiska? Jeszcze odrobina pracy…

Koniec końców ludzie ci odkryli, że pracy zrobiło się naprawdę dużo, warunki naprawdę ciężkie, a odwrotu nie ma. A przynajmniej nie bez śmierci 99 procent populacji…

Teoria ta ma jedną zaletę: jest wiarygodna. Oraz wadę: jest dość bajkowa. Niemniej jednak wydaje mi się prawdopodobniejsza niż teoria katastrof.

Jak człowieka wzięto za pysk:

1920px-Stèle_Mercenaire_syrien_18ème_dynastie_Neues_Museum_26042018_1James Scott stawia pytanie: dlaczego ludzie wybrali zboża? Raz, że mieli bagna. Dwa, że mieli inne rośliny, w tym szereg roślin bulwiastych i strączkowych, których uprawa i zbiór wymaga mniej pracy, są bardziej kaloryczne i dostarczają szerszy wachlarz składników odżywczych?

Otóż: jego zdaniem zboża mają trzy ważne zalety. Po pierwsze dojrzewają w jednym miejscu, po drugie: wymagają zebrania i umieszczenia w magazynach, a po trzecie: nadają się do transportu. W wypadku strączków dojrzewają one nierównomiernie. Trzeba ich pilnować, jednak zbiór odbywa się krótkimi, niezbyt męczącymi interwałami. Rośliny bulwiaste należy pozostawić w ziemi i wykopywać wedle potrzeb. Ich zbiór powoduje, że przechowywać je można bardzo krótko.

Możliwość długiego przechowywania zbóż powoduje, że mogą one zostać użyte do handlu i wymienione u przedstawicieli obcych ludów na towary luksusowe.

Fakt, że zboża trzeba w określonym momencie zebrać i przenieść do magazynów sprawia, że nadają się one na roślinę fiskalną. Po prostu w dniu zbioru do wsi mogą przybyć poborcy podatkowi i zabrać tyle plonu, ile zechcą.

Następnie władca może zbiór spożytkować na nabycie ozdób, metalu na broń (konieczną, by terroryzować chłopów) oraz nowych niewolników, potrzebnych do pracy na roli.

Ogólnie rzecz biorąc teoria Scotta jest prosta. Otóż: byli sobie myśliwi, którzy wspomagali się uprawą niewielkich ilości zbóż. Pewnego dnia ktoś przyszedł: obojętnie, czy był to zewnętrzny najeźdźca czy jakaś lokalna mafia, pobił ich w walce i zmusił do tego, żeby zapieprzali na polach, odrabiając pańszczyznę…

Teoria ta ma wiele zalet i wydaje się sensowna.

Koniec końców nie da się ukryć, że państwowość jest nieodłącznie związana z przymusem.

Można sobie też wyobrazić, że elita też żyła inaczej niż pracujące w znoju chłopstwo. Jej dieta zapewne była bogatsza, praca lżejsza, życie dłuższe, a wzrost wyższy…

Wreszcie teoria ta uzasadnia dlaczego centra cywilizacyjne tak szybko upadały, znikając po kilku pokoleniach. Po prostu gdy chłopi odkrywali, że uścisk władzy słabnie, podnosili bunt i przeganiali swych panów.

A może wcale nie wzięto?

Ramses_III_bakeryTeoria Scotta ma moim zdaniem dużo sensu. Nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie niektóre cywilizacje w ten sposób powstały. Niemniej jednam moim zdaniem umyka mu jedna rzecz: dobra luksusowe z handlu.

Jak wspominałem: gdzieś tak do XVIII czy XIX wieku jeszcze na terenie Europy i Ameryki Północnej istniały duże obszary bagien, które zamieszkiwała dość liczna ludność utrzymująca się ze zbieractwa, myślistwa i rybołówstwa. Przykładem takiej ludności mogli być na przykład Cajunowie z Luizjany, mieszkańcy XVII wiecznej Normandii, Irlandii czy estuarium angielskiej rzeki Humbert.

Wszyscy oni ogólnie rzecz biorąc wiedli przyjemniejsze, leniwsze i spokojniejsze (a być może też zdrowsze) żywota niż ich rolniczy sąsiedzi. Niemniej jednak w oczach owych sąsiadów uchodzili za niezwykle wręcz biednych. Do tego stopnia, że osuszenie ich bagien i zniszczenie ich stylu życia traktowano niejednokrotnie jako przysługę (przed którą potrafili się bardzo zajadle bronić).

Powodem był fakt, że owszem, żarcia mieli całkiem sporo, ale nie za bardzo mieli towary na wymianę. Przez to trudno było im uczestniczyć w gospodarce i pozyskiwać takie rzeczy, jak sól, narzędzia, lekarstwa, ubrania…

Wydaje mi się całkiem możliwe, że pierwsze miasta mogły powstać dokładnie z tego samego powodu, z którego budowano je w średniowieczu: jako ośrodki wytwórstwa i wymiany handlowej. To znaczy: zamieszkujący je ludzie dobrze wiedzieli, na co decydują się wybierając specjalizację w rolnictwie. Chodziło im jednak o pozyskanie tych właśnie dóbr luksusowych: miedzi i cyny na narzędzia i broń, barwników, ozdób, skór lub płótna, niewolników…

Tak więc produkowali zboże, by móc je sprzedać i pozyskać dobra luksusowe.

Prawdę mówiąc dość długo zastanawiałem się, co miałaby z tego biedota? Bo wiadomo: w miastach występuje dość duża stratyfikacja społeczna: tak więc są tacy, co harują i są tacy, którzy spijają śmietankę… Co więc z tego mieli chłopi? Bo przecież nie niewolników, ozdoby i broń…

Niemniej jednak w końcu przyszedł mi do głowy jeden produkt luksusowy, który jest bardzo egalitarny, a który wymaga dużych ilości zboża do produkcji: piwo.

Wydaje mi się, że koncepcja ta nie jest nowa. Niemniej jednak nie da się ukryć, że przedstawiciele pierwszych cywilizacji znali i lubili piwo. Ba! Wydaje się, że piwo znano na kilka tysiącleci przed powstaniem pierwszych miast. Według niektórych szacunków w Mezopotamii nawet i 40 procent uzyskiwanego ziarna przerabiano na piwo. W Egipcie budowniczowie piramid otrzymywali dziennie rację prawie 5 litrów piwa…

Często mówi się w takich przypadkach, że piwo w dawnych czasach było słabsze i służyło raczej jako rodzaj pokarmu, niż napój wyskokowy…

Niemniej jednak próbowano odtworzyć egipskie przepisy na piwo i w niektórych wypadkach zawartość alkoholu w tym trunku sięgała nawet 10 procent…

Tak więc podejrzewać można, że spożywano go specjalnie po to, by się uchlać…

Pytanie czy ludzie zdecydowaliby się na ciężką pracę, skrócenie życia i kalectwo dzieci tylko po to, żeby się urżnąć uważam za głupie…

Zaletą tej teorii jest fakt, że nie stara się być sensacyjnie-anarchistyczna. Jej wadą jest jednak fakt iż jest sensacyjno-hedonistyczna. Niemniej jednak tłumaczy dlaczego ludzie zdecydowali się na życie w gorszych warunkach: bo sami uważali, że ich los się poprawił…

Pytanie brzmi, czy pijaństwo faktycznie mogło być podstawą cywilizacji? Czy ludzie mogli być tak szaleni? Otóż: nie sądzę. Jednak należy zauważyć, że pierwotne ludy cywilizowane nie były większością. W chwili, gdy zakładano pierwsze miasta, ba! nawet w czasach, gdy kwitły już duże i kompleksowe cywilizacje ich mieszkańcy nadal stanowili mniejszość. Większość ludności natomiast była koczownikami, hodowcami i myśliwymi-zbieraczami.

Tak więc pierwsze miasta (lub niektóre z nich) mogły po prostu być melinami, zorganizowanymi celem wytwarzania i dystrybucji alkoholu. Tłumaczyłoby to nawet dlaczego szybko upadały. Z czasem wytworzyły jednak tak silną bazę, że kolejne tego typu przedsięwzięcia mogły być stabilniejsze i przetrwać dłużej.

Aż w końcu stały się fundamentem cywilizacji, choć już z zupełnie innych powodów.;

Aczkolwiek nie sądzę, by akurat piwo koniecznie musiało być tutaj dominujące.

*Nie sądzę, by wymienieni w tekście autorzy stworzyli te teorie. Podaje ich nazwiska, bo od nich zaczerpnąłem ich idee.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziwne rozkminki, Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Rozważania o narodzinach ludzkiej cywilizacji:

  1. Teraz się rozpisałem pisze:

    Mnie jednak do końca ta twoja teoria nie przekonuje.

    Tzn. nie neguję twojego twierdzenia, że wciąż aż do niedawnych wieków mogło być na Ziemi wiele miejsc, gdzie ludzie sobie żyli dobrze i zdrowo, będąc koczownikami. Pewnie wciąż są jeszcze takie miejsca.

    Ale!

    Nie da się ukryć, że te najstarsze ośrodki cywilizacyjne powstały generalnie na pustyniach, wzdłuż rzek, które stały się wręcz głównymi centrami cywilizacyjnymi na całe tysiąclecia (dopóki nie udoskonalono technologii produkcji narzędzi rolniczych, które mogły orać trudniejszą glebę – wtedy cywilizacja się „rozlała” na cały świat – tzn. nawet, jeśli państwa nie okupowały stale całego terenu, dzisiaj reprezentowanego jako ich terytorium na mapie, to były w stanie wszędzie przyjść i wlać, komu chciały w swoich granicach, a nawet poza nimi).

    Przykładem takiej rzeki jest chociażby Nil.

    Czytałem kiedyś, albo słyszałem, że generalnie jeszcze kilkanaście tysięcy lat temu Sahara nie była pustynią – a właśnie taką żyzną, bagnistą sawanną, czy jak to tam nazwać.
    Jednak od końca epoki lodowcowej – kiedy klimat generalnie się ocieplił, rozpoczął się proces pustynnienia Sahary. I właśnie tak około trzech tysięcy lat przed naszą erą dobiegał końca – tzn. pustynia już była pustynią jaką znamy, albo prawie taką, jaką jest w dniu dzisiejszym.
    Podejrzana korelacja z powstaniem pierwszych państw w regionie, nieprawdaż?

    Jak rozumiem, przypadek tutaj przeze mnie opisywany, to jeden z tych, które w tym swoim wpisie powyżej określasz mianem katastroficzno-sensacyjnych.

    Ale sam spójrz.

    Przecież to się łączy dokładnie z tym, co sam tam objaśniasz szczegółowo.
    Była żyzna ziemia, ludność zbierała sobie, co chciała, mnożyła się, itd.
    I absolutnie nie miała powodu, żeby nagle osiąść i zacząć uprawiać harówkę.

    Ale ziemia dawała coraz mniej. I nie była w stanie wszystkich gęb wyżywić. Sposobem okazało się więc samodzielne sadzenie wzdłuż rzeki, która sama z siebie regularnie wylewała i użyźniała, tego, co tam się dało.

    Więc niektóre społeczności zaczęły tak robić. Z czasem okazało się to wydajne, można było dalej się mnożyć, coraz bardziej, a dalej dało się żyć z roku na rok. W coraz większej liczbie.

    I oczywiście – nie wszyscy musieli sami na to wpaść.
    Wystarczy, że niektóre ośrodki zaczęły tak żyć. I ich przewaga demograficzna zaczęła rosnąć. Wtedy mogły robić tak, jak sam opisujesz. Zaczęli zmuszać słabszych, żeby przeszli na ich tryb życia. Ludzie wszak, kiedy posmakują władzy, pragną ją powiększać. Więc te hipotetycznie pojedyncze ośrodki zaczęły właśnie to robić.
    Potem zaczęła się między tymi, które pozostały, konkurencja – i standardowo: strach, że tamci, jeśli bardziej urosną, zagrożą nam, więc trzeba ich zniszczyć, zanim oni nas, itd.
    I tak około trzech tysięcy lat przed naszą erą pierwsza, albo tam zerowa dynastia zjednoczyła Egipt.

    Jednak to nie jest tak, że to był „barbarzyński” początek, a potem standardowo tylko rośli w siłę i osiągnięcia cywilizacyjne coraz bardziej i bardziej.

    Nie da się ukryć, że najbardziej spektakularne osiągnięcie architektoniczne, czyli Piramidy, którego później nie udało się powtórzyć, miało miejsce na początku (z naszego punktu widzenia) państwowości. Skądś musieli mieć zaawansowaną wiedzę, jak je budować. A później – choć pozornie świat szedł do przodu – wiedza ta zaginęła.
    Sprzed tego zjednoczenia, które już opisałem, pochodzi również wiele wysokorozwiniętych zabytków, jak jakieś zaawansowane zegary słoneczne i astronomiczne.
    Czyli cywilizacja kwitła na wiele tysiącleci przed zjednoczeniem, czy tam w ogóle postaniem zorganizowanej państwowości.
    W pewnym sensie po Piramidach można mówić nawet o regresie cywilizacyjnym w stosunku do pierwszych dynastii.
    Choć oczywiście liczebność rosła, a z nią skala terytorium okupowanego, ale nie o tym mówię.

    To nie jest tak, że zjednoczenie przyniosło kulturę i cywilizację. Ona kwitła na tysiąclecia przed nim. I prawdopodobnie ludzie nie chcieli zejść do poziomu chłopów pańszczyźnianych. Dopóki nie musieli.

    Zmiany klimatu wymusiły zmianę trybu życia, w wręcz – powstanie zorganizowanej hierarchii społecznej, żeby lepiej nadzorować zorganizowane prace rolnicze, który były warunkiem sukcesu całego systemu (wzdłuż rzeki). Nie przez przypadek pierwsi królowie to byli Królowie-Kapłani – przywódcy struktury urzędowej nadzorującej organizację prac rolniczych oraz ceremonie religijne z tymiż związane. Ludzie musieli się temu podporządkować, żeby przetrwać. Musieli się zjednoczyć, żeby zmaksymalizować swoje plony.
    Bo dlaczego niby w innym wypadku mieli by sobie na to pozwolić?
    Odeszliby sobie gdzie indziej, gdyby ktoś silniejszy na nich napadł i zabrał ich ziemie.
    Odeszliby, jak zapewne robili przez całe tysiąclecia, gdyby mieli dokąd, jak przedtem.
    Ale nie mieli. No chyba, że na pustynię.
    No i oczywiście byli tacy, są przecież jacyś koczownicy pustynni po dziś dzień.
    Tylko, że takich zawsze będzie mniej, niż wśród społeczności rolniczych.
    I oczywiście w dalszej perspektywie działało to tak, jak sam opisujesz.
    Liczniejsi rolnicy podporządkowywali sobie zdrowych, ale nielicznych koczowników (jeśli ci akurat zajmowali teren, który ich interesował).

    Pozostałe regiony przez ciebie wymieniane w tekście (na czele z Mezopotamią) to w sumie przykłady analogiczne.

    Podsumowując:
    Ja w gruncie rzeczy nie neguję twojego założenia, że rolnicy z czasem zmuszali wszystkich dookoła do płacenia haraczu w zbożu. Nie neguję tego, że te ośrodki były nieliczne, a a ich system życia „rozlewał” się na cały świat dopiero w biegiem tysiącleci, jak potrzebowali coraz to nowych terenów.

    Ja jedynie twierdzę, że od czegoś to musiało się zacząć. Coś musiało zmusić chłopków z pierwszych ośrodków do podporządkowania się hierarchii, która zaprzęgła ich do robót w polu, z czasem powiększając tę władzę.
    I jestem przekonany, że tak gwałtowne przemiany – a zarazem osobiście niekorzystne zdrowotnie dla większości ludzi, jak przekonujesz – w całym systemie funkcjonowania dotychczas niewielkich stad homo sapiens, prowadzących z sukcesem koczowniczy tryb życia, musiały z czegoś wynikać.
    Więc nie odrzucałbym, tak jak zdajesz się to robić, hipotezy klimatyczno-katastroficznej.

    • Z Egiptem są dwa problemy. Po pierwsze cywilizacja ta wyłoniła się jakieś 1.000 lat po Mezopotamii, 5-6 tysięcy lat po tym, jak w Mezopotamii zaczęły powstawać pierwsze stałe osady i jakieś 6-7 tysięcy lat po tym, jak wynaleziono rolnictwo. Drugi problem polega na tym, że w zasadzie całe rolnictwo Egipcjanie importowali z Mezopotamii właśnie. Z nad Eufratu pochodziły bowiem ich zboża uprawne, bydło, rośliny hodowlane, pośredni z tamtąd musieli też ściągnąć winorośl, granaty i figowce.

      Mezopotamia wprawdzie leżała nad brzegami wielkich rzek i kraj ten obecnie pokrywają pustynie. Problem w tym, że w chwili gdy zakładano tam pierwsze miasta i zaczynała się cywilizacja prawdopodobnie te obszary wyglądały inaczej. Badania pyłków w jeziorach wskazują na to, że owszem, były tam pustynie, ale większość terenów pokrywał żyzny step i lasostep, a wyżyny porastały gęste, bukowe lasy. Prawdopodobnie to rolnictwo i wypas kóz oraz owiec wyniszczyły glebę…

      Jeśli chodzi o budowanie piramid, to w zasadzie dość dobrze wiemy, jak zostały wzniesione. To znaczy: zarówno na bazie źródeł, jak i eksperymentów udało się odtworzyć procesy, które mogły do tego posłużyć. Tym, czego nie wiemy jest tak naprawdę tylko to, czy Egipcjanie faktycznie używali tych technik, które my odtworzyliśmy (czy też wynaleźliśmy inną technologię). Tak naprawdę wyczynów tego typu nie powtórzono z prostej przyczyny: nikt później nie był szalony do tego stopnia, żeby poświęcić takie zasoby na wykonanie nagrobka.

      Natomiast skąd mieli wiedzę? To problem całej archeologii. Tak naprawdę tym, co odkrywamy są bardzo marne resztki: skorupy, stare kości i resztki budownictwa monumentalnego. Tymczasem mogły istnieć tysiące społeczności, których nigdy nie poznamy, bowiem mieszkali w chatkach z trzciny, po których nie zachował się ani jeden ślad…

  2. barnaba pisze:

    Myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta- zasoby dzikich roślin i zwierząt są ograniczone. Ludzka horda doprowadzała do ich wytępienia, po czym przenosiła się dalej. W pewnym momencie nie było już się gdzie przenieść, bo terytorium było zajęte przez inną hordę.
    Wtedy część plemion sięgnęła po inne źródła pokarmu- czyli zaczęła hodować rośliny- początkowo jako uzupełnienie diety. Ponieważ rośliny są generalnie wydajne, pozwoliło to na dalszy wzrost populacji. Ewolucja nie potrafi planować- doraźne korzyści, jeśli dają przewagę krótkoterminową, to szybko się utrwalają. Doszło do wzrostu liczebności plemion, pojawiły się choroby zakaźne. Tylko, że populacja była już tak liczna, a dzikich roślin i zwierząt było już tak mało, że powrót do poprzedniego trybu życia okazał się niemożliwy.
    Wzrastająca liczba ludności zderzyła się z kolejnym problemem- urodzajnych ziem było niewiele, wycinanie lasów pod budowle przyczyniało się do nawracających susz. Ziemia jałowiała (nawozy mineralne to przecież dopiero XX wiek, a guano i fosforyty- wiek XIX). Zatem po kilkuset latach dochodziło do klęski głodu, porzucenia miast. Nieliczna populacja była w stanie wyżywić się z myślistwa i zbieractwa oraz niewielkiej uprawy roślin (patrz historia Majów).

    Wyjściem z tej pułapki okazała się dopiero hodowla zwierząt, a zwłaszcza bydła. Zwierzęta jadły rośliny dla człowieka niejadalne, a odpady ich hodowli miały dobry wpływ na glebę. Oczywiście pojawiły sie kolejne choroby zakaźne, ale postęp rolnictwa pozwalał na szybkie odbudowanie populacji.

  3. Castelviator pisze:

    Teoria, że ludzie założyli cywilizację tylko po to, by pić piwo, bardzo ładnie się uzupełnia z “Stoned Ape Theory”, zgodnie z którą nasi przodkowie zaczęli myśleć abstrakcyjnie i mówić wskutek działania psychodelicznych grzybków 🙂

    Przewija się w niej nawet wspomniane przez poprzednich komentujących pustynnienie Afryki się (choć w „nieco” innym okresie) https://en.wikipedia.org/wiki/Terence_McKenna#„Stoned_ape”_theory_of_human_evolution

  4. Cadab pisze:

    Rozumiem, że przez „teorię Scotta” rozumiemy ten radosny pop-science, jakim jest „Against the Grain”, który twardo cisnął narrację jak to „niewolnictwo = cywilizacja = systematyczny rasizm”?
    James C. Scott większość swojego życia spędził pisząc około-anarchistyczne bzdury o tym walecznym chłopie, który jak ucisk feudalno-niewolniczy jest zbyt silny, to zrzuca ze swojego grzbietu pańskie jarzmo, a następnie w asyście werbli i piszczałek (oraz na tle gwieździstego sztandaru) obala tyrana, zrzucając go w przepaść, a następnie żyje w swojej Doskonale Sprawiedliwej KomunieⓇ zamieszkałej przez Wolnych Od Niewoli Chłopów™. Gdzieś w tle leci też muzyka z „Walecznego Serca”, jeśli akurat pisze o Europie (niezależnie od epoki).
    Powiedzieć, że ten pan jest tendencyjny to jak powiedzieć o Korwinie, że chyba lubi muszki.
    Ludzie „wybrali” zboża, bo w tych konkretnych ośrodkach, w których zaczęto je kultywować, były najłatwiejsze warunki masowej uprawy danego, konkretnego gatunku przy użyciu najprostszych narzędzi. Doszukiwanie się w tym siedmiu den, dwóch podtekstów oraz spisku na skalę dziejów ludzkości (bo jeśli mówimy o tej samej książce, to ona przecież „obala mit i otwiera oczy niedowiarkom”) jest zwyczajnie niepoważne. Tak samo jak niepoważne jest sugerowanie, że można w nieskończoność utrzymać i przyrost naturalny równocześnie pozyskiwać stacjonarnie żywności metodami zbieracko-łowieckimi. Wreszcie, praca w polu wymaga nieporównywalnie więcej organizacji i zgrania i do tego przez miesiące, niż wybranie się na polowanie tego jednego, konkretnego dnia, co przekłada się na trwalsze i bardziej „opresyjne” kwestie organizacji społecznej na dłuższą metę. To są tak absolutne podstawy szeroko rozumianej „historii cywilizacji”, że wojowanie z tym jest nawet nie to, że śmieszne, co dziwne.
    Autor z kolei jest znanym szurem, takim Danikenem, tylko specjalizującym się w obalaniu tyranów przez masy wściekłego chłopstwa, które nie potrzebuje żadnego pana, a nie kosmitami, którzy uczą buszmenów jak budować piramidy i wyliczać deltę tak, żeby wyszła dodatnia. We dwóch mogliby napisać najprawdopodobniej najlepszy scenariusz Gwiezdnych Wrót, jaki by się dało.
    Tylko dla niepoznaki trzeba by im powiedzieć, że to na potrzeby poważnej publikacji naukowej.
    Teoria „klasyczna” jest mniej więcej tak karkołomna jak zadanie sobie prostego pytania – wolisz latać za stadem bawołów, czy wolisz jeść bawoły. Podstawowym „problemem” wszystkich, którzy „otwierają oczy niedowiarkom” jest to, że w ich przeświadczeniu, a często i prezentowanych poglądach, rewolucja neolityczna to nie był powolny, trwający stulecia proces, obejmujący kilka różnych stopni, tylko taka Cywilizacja – z dnia na dzień grupa nomadów zakłada swoją osadę i od tej pory już nie ganiają za zwierzyną, tylko budują swoje państwo-miasto z polami rolniczymi i hodowlą bydła. Co niejako wynika z tego, że spora ich część (Scott akurat nie) zaczęła zadawać sobie to „wielkie pytanie” dlaczego ludzkość wybrała osiadły tryb życia po spotkaniu z Cywilizacją.

    .

    W sumie w pewny sposób mnie to pasjonuje: skąd tak często w zakresie popularno-naukowym na tym blogu gości szurnia? I to taka szurnia-szurnia, o krok od aluminiowych czapeczek. Nie chodzi mi o przypisywani poglądów prezentowanych autorów do twoich własnych, po prostu dziwię się, że tak często przewijają się tu wszelkiej maści czarodzieje i zaklinacze rzeczywistości. Tym bardziej, że obok nich występują też profesjonaliści i faktyczni eksperci, a nie amatorzy wypromowani przez listę bestsellerów NYT.

    • Książki dobieram przypadkowo, głównie na podstawie tego, co wyda mi się interesujące w podpowiedziach Arosa / Bonito.

      „Against the Grain” / „Jak udomowiono człowieka” akurat niezbyt mi się podobało. Jak pisałem w grudniowym raporcie: wyraźnie widać, że autor ma fiksację i gubi inne rozwiązania i to mimo, że stanowią logiczną konsekwencję przytaczanych przez niego argumentów. Prawdę mówiąc, gdybym znał książkę wcześniej, to bym jej nie kupował. Są po prostu lepsze.

      Co do nazywania go szurem: nie znam jego biogramu i widzę go przez pryzmat tej jednej książki. Niemniej autor mimo wszystko jest pracownikiem uniwersytetu, a jego książkę wydał PWN, a to jednak troszeczkę znaczy. Raczej ktoś pokroju naszych IPN-owskich speców od hagiografii leśnych zbójów.

      • Cadab pisze:

        A, czyli że algorytm się plącze, bo temat się w sumie zgadza, tylko dobór pozycji od Sasa do Lasa ^^

      • Czytam dla przyjemności i zaspokojenia ciekawości, to jak ma być?

      • Cadab pisze:

        Nie wiem, jak idę do biblioteki i sprawdzam pod zagadnieniem, które mnie interesuje, a potem robię sobie listę kolejnych pozycji, które były w przypisach albo wymienione mimochodem w tekście. Choć w sumie nie polecam, bo to taka królicza nora, z której bardzo ciężko potem wyjść.

      • Ja kupuje książki. Choćby dlatego, że w naszej bibliotece miejskiej ciężko o nowości.

  5. Odnośnie do piwa to czytałem o dwóch podejściach do przejścia do modelu rolniczego. Pierwsze zakłada, że robiono je z nadwyżek ziarna. Drugie, że właśnie dlatego zaczęto uprawiać zboża, że można było robić z nich piwo. Jakoś druga wersja bardziej mnie przekonuje. 😉

  6. Suchy pisze:

    Generalnie to zgadzam się z tym co Cadab napisał wyżej – teorie Scott’a to durne nie mające poparcia w rzeczywistości wymysły tworzone, żeby uzasadniać jego anarchistyczne bzdury.

    „Po trzecie: nie udało się znaleźć śladów tego typu katastrofy. Przeciwnie: wydaje się, że panujące w momencie wynalezienia i rozpowszechnienia się rolnictwa warunki były bardzo sprzyjające dla myśliwych-zbieraczy.”

    Tu bym polemizował bo pod koniec ostatniej epoki lodowcowej mieliśmy całą serię czegoś co by można uznać za katastrofy mieszające w klimacie na ziemi, które mogły się przyczynić do przejścia na rolnictwo. Chociaż niekoniecznie musiały by być ich przyczyną, bo jak słusznie zauważyłeś rolnictwo było wielokrotnie wynajdywane niezależnie od siebie w różnych częściach świata – chociaż sam fakt że do tego doszło kilka razy w odstępie tysięcy lat naprawdę daje do myślenia.
    Chodzi mi o wypływy wody z jezior polodowcowych do oceanu do których dochodziło wielokrotnie po zakończeniu epoki lodowcowej. Zapory lodowe z cofających się lodowców odpuszczały i nagle raz na jakiś czas mieliśmy ogromne wypływy słodkiej wody do oceanów mieszające w prądach oceanicznych. Największy i najsłynniejszy to wylew z jeziora Agassiz, który miał miejsce około 8500 lat temu, który spowodował spadek temperatury i mniejszą ilość opadów w mniej więcej „naszym” regionie świata na kilkaset lat. Ale były też inne podobne powodzie które trafiały się raz na jakiś czas. Nawet nasz swojski Bałtyk miał w tym udział co najmniej 2 razy – jeden taki wypływ miał miejsce 10-9 tys lat temu a drugi 8500 lat temu.

    Do tego trzeba dodać cykle Milankovicia – na początku holocenu półkula północna (ta na której jest więcej lądów) była zwrócona w stronę słońca w momencie kiedy ziemia na swojej orbicie była bliżej słońca, czyli odwrotnie jak jest teraz, co sprawiało, że docierało na nią kilka procent więcej światła. Przez co mieliśmy większe wahania temperatury (ląd ma inną pojemność cieplną jak oceany). Przez to powietrze latem było jeszcze bardziej gorące jak obecnie i w wypadku regionów takich jak Sahara czy bliski wschód powodowało to „zasysanie” wilgotnego powietrza znad oceanów. To natomiast dawało latem porę monsunów podobną do tego co mamy teraz w Indiach (które leżą na podobnej szerokości geograficznej). W efekcie mamy wspomniane przez ciebie bagna i sawannę w miejscu obecnej Sahary Pustyni Arabskiej itd.
    Mniej więcej więcej około 8000 lat temu ten cykl zaczął się odwracać i przechodzić do tego co mamy obecnie czyli więcej światła dostaje półkula południowa i monsuny zniknęły, i zaczęło się pustynnienie.

    W efekcie mamy postępujące zmiany klimatu ziemi, które co chwilę były komplikowane kolejnymi huśtawkami wywoływanymi przez zakłócenia prądów oceanicznych przez akcje takie jak wylew z jeziora Agassiz czyli nawrotami zimna.

    Więc tak, początkowo rzeczywiście warunki były idealne do prowadzenia trybu życia łowcy zbieracza, ale z każdym kolejnym rokiem było z tym coraz gorzej plus raz na jakiś czas dochodziło do mniejszych lub większych kryzysów, które mogły działać motywująco do „bycia otwartym na innowację”. To trwało początkowo powoli setki jeśli nie tysiące lat i ludzie nawet mogli tego nie zauważyć, ale trend był nieubłagany i coś co początkowo było dodatkiem do diety w którymś momencie zaczęło dominować i zaczął się efekt kuli śnieżnej. Zwłaszcza, że z czasem gatunki uprawianych roślin były coraz bardziej udomawiane, a przez to wydajniejsze.

    „Ogólnie rzecz biorąc teoria Scotta jest prosta. Otóż: byli sobie myśliwi, którzy wspomagali się uprawą niewielkich ilości zbóż. Pewnego dnia ktoś przyszedł: obojętnie, czy był to zewnętrzny najeźdźca czy jakaś lokalna mafia, pobił ich w walce i zmusił do tego, żeby zapieprzali na polach, odrabiając pańszczyznę…”

    Imho to by się trzymało kupy gdyby historia i archeologia nie udowodniły, że było inaczej.
    Można użyć przykładu na wpół dzikich koczowniczych Gutejczyczyków, którzy zajęli Sumer i przez 100 lat głównie właśnie przychodzili i spuszczali wpierdol i wymuszali trybut, albo ogłaszali się królami i gonili tubylców do tyrania na polach. Idąc tą logiką to rolnictwo powinno wtedy rozkwitnąć, a po pogonieniu dzikusów cywilizacja powinna się znacznie cofnąć w rozwoju do mniej opresyjnego bardziej łowiecko zbierackiego trybu życia, a stało się dokładnie odwrotnie tj. miejscowi sami odbudowali swoje społeczeństwo. Ja wiem, że mówię tutaj o okresie który miał już miejsce tysiące lat po wynalezieniu rolnictwa, ale podaję ten przykład bo na niego można się powołać, (było nie było mamy do tego źródła), żeby było widać o co mi chodzi.

    Archeologia natomiast udowadnia, że proces w ogóle przebiegał kompletnie odwrotnie jak to Scott sugeruje.
    Cały sęk w tym, że to nie było dokładnie tak, że ganiali sobie łowcy zbieracze i nagle im się klimat zmienił więc z desperacji nagle wymyślili, że od teraz będziemy żreć nasiona trawy. To wszystko to był proces który trwał tysiące lat i rewolucja neolityczna nie wzięła się nagle z powietrza tylko powstała na fundamentach poprzednich epok.

    W górnym paleolicie jeszcze przed końcem epoki lodowcowej w lewancie istniała kultura kebaryjska. Istniała mniej więcej od 18 tys lat temu więc wiele tysięcy lat przed końcem zlodowacenia i potem koło 12 tys lat temu na jej podłoży wyrosła kultura natufijska, która właśnie musiała wziąć na klatę zmiany klimatu oraz, te cyrki w postaci nagłych ochłodzeń klimatu na początku holocenu i zacząć się bawić w rolnictwo.
    Ludzie z kultury kebaryjskiej byli łowcami zbieraczami, ale już wtedy pod koniec epoki lodowcowej ich tryb życia zaczynał się zmieniać. Im dalej od apogeum ostatniego zlodowacenia tym więcej używali mikrolitów czyli relatywnie malutkich (a przez to bardziej precyzyjnych) narzędzi kamiennych służących do polowań na mniejszą zwierzynę jak zające czy ptaki. To sugeruje prowadzenie bardziej osiadłego trybu, życia gdyż żyjąc na z grubsza jednym obszarze jeśli koncentrowaliby się tylko na większej zwierzynie jak koziorożce czy gazele to dochodziłoby do przełowienia. Odnajdywane są tam nawet przypisywane tym ludziom pojedyncze przykłady pierwszej trwalszej zabudowy typu małe chatki z malutkim kamiennym murkiem. Niby nic wielkiego ale trzeba pamiętać, że to wszystko działo się kilkanaście tys lat temu kiedy jeszcze mamuty dreptały po ziemi i to jest mega skok w porównaniu do namiotów ze skór czy szałasów. Co więcej oni jak najbardziej wiedzieli, że zboża są jadalne i korzystali z nich bo znajdujemy wykonywane przez nich narzędzia jak tłuczki, rozcieracze, żarna i krzemienne sierpy które noszą charakterystyczne ślady które powstają po ścinaniu traw.
    Zatem wiedli niby koczowniczy tryb życia, ale raczej w ramach jakiegoś „swojego” obszaru po którym przemieszczali się przenosząc swoje obozowiska i zboża były na tyle istotnym składnikiem ich diety, że nawet tworzyli specjalistyczne narzędzia do ich obróbki. Hipotetycznie mogli nawet próbować celowo rozsiewać ziarna dzikich zbóż w pobliżu swoich obozowisk, albo miejsc do których planowali wrócić w niedalekiej przyszłości. Skoro nie obce im było pojęcie przełowienia zwierzyny to nie trzeba jakiegoś wybitnego skoku myślowego, żeby ten sam mechanizm przenieść i na rośliny.

    Mamy 12 tys lat temu. Zaczyna się holocen, a wraz z nim zmiany klimatyczne, młodszy dryas, huśtawki klimatyczne, zanikające monsuny, postępujące pustynnienie, coraz więcej suszy o których wyżej wspomniałem itd. Ludzie z lewantu dostosowali się i mamy kulturę natufijską. Dalej mamy to co było wcześniej tylko po pierwsze obozowiska zakładane przez nich były bardziej trwałe tj. zakładali jedno główne obozowisko w którym potrafili siedzieć przez kilka względnie kilkanaście lat i dookoła niego robili sobie sieć mniejszych bardziej tymczasowych obozowisk, które im robiły za bazy wypadowe. W głównych obozowiskach zatem już regularnie a nie sporadycznie zaczynali wznosić stałe częściowo wkopane w ziemię małe domki. Po drugie postępuje coraz bardziej rozwój pierwszych narzędzi rolniczych. To już nie są tylko sierpy i żarna, które mogły być używane na zasadzie „obok rośnie trochę dzikiej pszenicy to pójdę nazbieram” tylko już mamy narzędzia ewidentnie służące do uprawy jak np. motyki. Czyli z czasem przeszli płynnie od zbieractwa dzikiego zboża kiedy zostawali w jakimś miejscu na jakiś czas do siedzenia w jednym miejscu przez kilka lat, budowania tam małych domków zamiast tymczasowych szałasów czy namiotów i aktywnego „wspomagania” interesujących ich roślin.
    Niedługo potem bo około 12-11 tys lat temu mamy takie miejsca Göbekli Tepe czy pierwsze stałe osady jak Jerycho.

    W ogóle to Göbekli Tepe to wybitnie ciekawy przypadek, bo pokazuje, że społeczności nawet przed rewolucja neolityczną mogły się zorganizować do takiego stopnia, że potrafili wznieść pierwsze konstrukcje megalityczne tysiące lat przed pierwszymi cywilizacjami z prawdziwego zdarzenia, bez znajomości metalurgii, czy ceramiki, albo chociaż udomowienia zwierząt.
    Całkiem możliwe, że była to jakaś proto świątynia religii która obejmowała całkiem spory kawałek kultur żyjących na obszarze żyznego półksiężyca. Przypadkiem lub nie znajduje się mniej więcej po jego środku. Zapewne było miejscem do którego ludzie z całego regionu odbywali swoiste pielgrzymki. Przypadkiem też, badania genetyczne pszenicy wykazały, że dziko rosnąca w tamtej okolicy pszenica jest zbliżona genetycznie do jej współczesnej udomowionej odmiany. Istnieją zatem hipotezy sugerujące, że „idea rolnictwa” mogła wyjść właśnie z tego miejsca.

    „Wydaje mi się, że koncepcja ta nie jest nowa. Niemniej jednak nie da się ukryć, że przedstawiciele pierwszych cywilizacji znali i lubili piwo. Ba! Wydaje się, że piwo znano na kilka tysiącleci przed powstaniem pierwszych miast.”

    Tak, zgadza się, właśnie tam wykryto ślady świadczące o tym, że w Göbekli Tepe i jego okolicy produkowano piwo.
    Nie ma jednak śladów na to, że istniała jakaś wąska elita goniąca przymusem ludzi do tyrania przy budowie i na polach. Wręcz przeciwnie.

    W Jerycho w czasach neolitu preceramicznego A (10 – 6 tys lat temu) mieliśmy osadę z wielką (jak na ówczesne standardy) kamienną wieżą szeroką i wysoką na mniej więcej 9 metrów z 3,5 metrowym murem dobudowanym do niej. Zbudowanie czegoś takiego mając do dyspozycji jedynie prymitywne narzędzia z kamienia i kości wymagało masy planowania, koordynacji pracy dużej grupy ludzi przez spory okres czasu. Plus oczywiście ludzie pracujący przy budowie nie mogli pracować przy produkcji żywności więc część społeczności musiała siłą rzeczy pracować na tych tyrających przy kamieniach. Jednak nigdzie nie widać tam śladów jakiejś elity. Ludzie żyli w z grubsza podobnych glinianych okrągłych kilku metrowych chatkach. Każda z własnym miejscem składowania ziarna co by mogło sugerować, ze każde domostwo (zajmowane zapewne przez jedną rodzinę ) było do pewnego stopnia niezależne jeśli idzie o produkcję żywności. Poza tym wydaje się, że chatki nie były stawiane według jakiegoś większego narzuconego z góry planu tylko są rozrzucone w z grubsza tym samym miejscu.

    Gdzie tu zatem jest jakaś grupa zbirów wymyślona przez Scott’a która miałaby tych ludzi wziąć za mordy i przemocą zagonić ich do tyrania na polu ? Bo nigdzie nie ma śladów niczego podobnego. Wręcz badania archeologiczne sugerują, że takie pierwsze osady rolnicze jak Jerycho powstawały stopniowo oddolnie w sprzyjającym im do tego miejscu i bez przymusu. Ot była sobie oaza z dobrą glebą, żyjącymi w okolicy zwierzętami i dostępem do wody w dolinie Jordanu więc z wolna zaczęły się w niej osiedlać grupy koczowników, które z czasem zaczęły prowadzić coraz bardziej osiadły tryb życia i coraz bardziej polegać na coraz bardziej rozwijającym się rolnictwie.
    I cały region był dosłownie pełen podobnych osad. Jerycho jeśli się czymkolwiek wyróżniało to zwyczajnie jego rozmiarami. Takie rzeczy jak hierarchiczna struktura, centralne zarządzanie gospodarką rolną, podział na opływające w luksusy elity i zaganiane do roboty brudne gnojone chłopstwo pojawiło się dopiero tysiące lat później, a nie odwrotnie.

    Tak nawiasem mówiąc w Tell Qaramel (niedaleko Aleppo) pod koniec lat 90 nasi archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego odkryli pozostałości osady, która miała 5 takich wież jak ta w Jerycho (odrobinę mniejszych bo 7,5m wysokości) które powstały tysiąc lat wcześniej od tej z Jerycha. Znaleziono tam też kilkadziesiąt budynków, z których część była zapewne zabudowaniami gospodarczymi, część prawdopodobnie świątyniami. Wszystko póki co obecnie czeka na dokładniejsze przebadanie bo wojna domowa w Syrii wydatnie utrudniła prowadzenie badań naukowych w tym regionie.

    Swoją drogą „okres preceramiczny”.
    Zabawne jest, że pierwsze znane wypalane gliniane figurki w postaci paleolitycznych Wenus powstały jakieś 25 tys lat temu, a pierwsza ceramika na terenie bliskiego wschodu to zdaje się 8500-8000 lat temu czyli już tysiące lat po rozpowszechnieniu się rolnictwa.
    Jak tylko zorientowaliśmy się, że w ogniu można utrwalać kształt ulepiony z gliny to natychmiast zaczęliśmy lepić z niej posążki gołych cycatych bab, ale żeby wymyślić garnki, to musiało minąć dobre kilkanaście tys lat. Co to mówi o nas jako gatunku? 😀

    „Po drugie: pierwsze miasta nie były specjalne trwałe, zazwyczaj osadnictwo w nich utrzymywało się około 150-200 lat, po czym były porzucane, najczęściej w nieznanych okolicznościach.”

    Jerycho było zasiedlone mniej więcej stale od 11 500-10 000 lat temu do około 3500 lat temu kiedy zostało zniszczone w pod koniec epoki brązu.
    Mniej więcej bo zdarzały się okresy kiedy je porzucano na jakiś czas. Np. około 9000 lat temu pomiędzy okresem neolitu preceramicznego A i B zdaje osada była niezamieszkana przez kilka stuleci ale niedługo potem ludzie do niej wrócili i żyli tam przez następne stulecia.

    I znowu neolit preceramiczny B zdaje się przeczyć tej hipotezie, że biedni ludzie tylko czekali, żeby obalić gnojącą ich kastę ciemiężycieli, żeby mogli wrócić do koczownictwa. Dowody pokazują, że ludzie kiedy tylko mogli to nie tylko wrócili do zajmowanej wcześniej osady i osiadłego trybu życia ale wręcz jeszcze bardziej się rozwinęli i zaczęli nawet hodować kozy, owce i świnie.

    Ale generalnie to, że ludzie porzucali dawne osady zwłaszcza na początku eksperymentowania z rolnictwem wcale nie jest takie nienormalne. Gleba z czasem jałowieje, zwłaszcza jak nie umiesz jej nawozić, nie udomowiłeś jeszcze bydła i dysponujesz ledwie prymitywnymi narzędziami do jej obróbki. Wtedy zwyczajnie trzeba przenosić się w inne miejsce. Zarazy, susze czy wojny też się zdarzały.

    Uważam, że gdyby rolnictwo było wprowadzane przymusem to by nie rozpowszechniało się tak szybko wszędzie gdzie tylko to było na danym etapie możliwe.

    Moim zdaniem ludzie najpierw powoli rozwinęli rolnictwo, dopiero potem zaczęli się organizować w pierwsze cywilizowane społeczności, kiedy postępujące zmiany klimatu to na nich wymusiły.
    Ale też bardziej dlatego, że rolnictwo zwyczajnie tego wymagało. Tzn. przykładowo w międzyrzeczu ludzie musieli to zrobić bo Tygrys i Eufrat w przeciwieństwie do Nilu nie są stałe i spokojne tylko kompletnie nieprzewidywalne. Jeśli chciałeś prowadzić tam uprawy to trzeba było się zorganizować, żeby zacząć próbować np. kanałami choć trochę je uregulować, żeby uczynić je choć trochę bardziej przewidywalnymi, a to wymagało skoncentrowania siły roboczej i kogoś do organizowania pracy i dystrybuowania jej owoców. W efekcie musisz zacząć tworzyć system który wymaga ogarnięcia całej sieci logistycznej do wykarmienia ludzi, uregulowania relacji między nimi – zwłaszcza w wypadku Mezopotamii gdzie społeczeństwo składało się z wielu ludów mówiących różnymi językami. Oni musieli zmienić styl życia, bo poprzedni był już niemożliwy przez zmiany klimatu i pustynnienie więc musieli utrzymywać ten styl życia, bo inaczej by poumierali z głodu.

    Rolnictwo ma ta zaletę nad byciem łowcą zbieraczem, że jesteś mniej uzależniony od kaprysów matki natury i nawet jeśli coś by miało pójść nie tak, to nie jesteś zdany wyłącznie na siebie. Dlatego też, gdy osiągnięto pewien etap rozwoju to rewolucja neolityczna rozlała się na całą okolicę gdzie tylko występowały sprzyjające jej warunki.

    „Wydaje mi się całkiem możliwe, że pierwsze miasta mogły powstać dokładnie z tego samego powodu, z którego budowano je w średniowieczu: jako ośrodki wytwórstwa i wymiany handlowej.”

    To na pewno mógł być jeden z czynników. W Jerycho przykładowo znajdowany jest sprowadzony z Anatolii obsydian, którego używano do produkcji narzędzi. Muszle czy skorupy żółwi (używane do robienia z nich ozdób) są też znajdowane w tym regionie setki kilometrów od morza. Ziarna wręcz idealnie nadawałyby się na towar handlowy. Jakie natomiast zasoby były do dyspozycji w Mezopotamii ? Błoto, ziemia uprawna, zasoby ludzkie oraz położenie geograficzne na przecięciu szlaków handlowych.
    W tym kontekście ciekawym przypadkiem jeśli idzie o rozszerzanie się rewolucji neolitycznej są wyspy brytyjskie. Rewolucja neolityczna dotarła do Europy na Bałkany około 8 tys lat temu i potem rozdzieliła się na dwie drogi jedną idącą na zachód wzdłuż morza śródziemnego i drugą wzdłuż Dunaju potem do nas 300 lat później przez bramę morawską (Kultura ceramiki wstęgowej rytej) skąd rozlała się na zachód i wschód. Na północ dzisiejszej Francji dotarła około 6900 lat temu i … z jakiegoś powodu zrobiła pauzę na około tysiąc lat. Otwartym pytaniem jest czy możliwym jest , że Kanał La Manche robił ówczesnym ludziom za naturalną barierę, która utrudniała handel, a przez to rozwój i rozprzestrzenienie się z nim rolnictwa?

    „Otóż: jego zdaniem zboża mają trzy ważne zalety. Po pierwsze dojrzewają w jednym miejscu, po drugie: wymagają zebrania i umieszczenia w magazynach, a po trzecie: nadają się do transportu. W wypadku strączków dojrzewają one nierównomiernie. Trzeba ich pilnować, jednak zbiór odbywa się krótkimi, niezbyt męczącymi interwałami. Rośliny bulwiaste należy pozostawić w ziemi i wykopywać wedle potrzeb. Ich zbiór powoduje, że przechowywać je można bardzo krótko.”

    Ja bym dodał czwarte. Dzika można przerobić na obiad, z jego skóry można uszyć ubranie, z kości zrobić narzędzia, ze ścięgien można zrobić nici itd. Pszenicę można przerobić na obiad, z lnu można uszyć ubranie, z drewna zrobić narzędzia, a z konopi sznur. Różnica jest taka, że dzik jeśli coś pójdzie w polowaniu nie tak jak powinno to może ci wypruć flaki, a rośliny nie. Zwierzyna też, może sobie zwyczajnie zwiać, a rośliny tego nie zrobią.

    Warto też odnotować fakt, że we wczesno rolniczych osadach uprawiano zarówno zboża jak i rośliny strączkowe, oraz jako, że na początku dalej byli społecznościami częściowo łowiecko zbierackimi zapewne wcale nie pogardzali roślinami bulwiastymi. Sęk w tym że z czasem zaczęło ich być coraz mniej, raz, że ludzie zajmowali nowe tereny pod uprawę, a dwa, że znowu – zmiany klimatu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s