Dlaczego na tym blogu nie było ani słowa o Władcy Pierścieni od Amazonu?

amalotrWładca Pierścieni, ponoć jeden z najbardziej wyczekiwanych seriali (ciekawe przez kogo?), kręcony na motywach jednej z moich najukochańszych książek, należący do gatunku, który uwielbiam. Naturalne powinno być więc, że śledzę go z wypiekami na twarzy i komentuje każdą dobiegającą z planu ploteczkę. Tymczasem nie napisałem na ten temat jeszcze ani jednego słowa…

Ale w sumie po co, skoro z góry wiadomo, że to będzie trainwreck ćwierćwiecza? Taki straszny, że ludzie będą z sentymentem nie tylko Bashriego, ale i ruskiego Hobbita wspominać.

Czarne hobbity to będzie najmniejszy problem:

Zacznijmy od tego, że serialowy Władca Pierścieni jest po prostu zbędny. Sorki, ale obraz Jacksona nie jest filmem niemym, ani czarno-białym, żeby zestarzeć się do tego stopnia, by nie dawał się dłużej oglądać… Przeciwnie jest to wciąż jedno z najbardziej widowiskowych dzieł, jakie powstały. Oraz jednym z ostatnich przeznaczonych do wielokrotnego oglądania i powrotów. Co gorsza realizowany ma być za pomocą znacznie niższego budżetu, wychodzącym na niewiele większy niż w netfliksowym Wiedźminie.

a91Rm2L_460sJuż samo to świadczy źle. To nie jest Wiedźmin, gdzie w zasadzie wszystko, co mogło pójść źle i tak dawało lepszy rezultat, niż to co było wcześniej (nie, żeby Wiedźmin od Netfliksa był jakiś wybitny… bo prawdę mówiąc nie dałem rady drugiemu sezonowi). Ten serial wszyscy będą porównywać z wcześniejszą adaptacją i z Hobbitem. To nie są dzieła, które da się łatwo pokonać.

Uczciwie mówiąc to czas jakiś temu straciłem też wiarę w seriale i „złotą erę telewizji”. Po tym, jak zamordowano Grę o Tron, Wikingów, albo po serialowym Wiedźminie nie wierzę już, że ktoś zdoła stworzyć satysfakcjonujące widowisko.

A problemów do przeskoczenia jest dużo…

Problemem jest więc to, że Władca Pierścieni jest wiele bardziej Hig Fantasy niż Gra o Tron czy nawet Wiedźmin, gdzie dosłownie wszędzie powinny być elfy, krasnoludy, orkowie i trolle. Tu nie wystarczy jedna strzyga na odcinek, albo narzucone na plecy Nocnej Straży dywaniki z Ikei. A jak przy małych nakładach wychodzą elfy i krasnoludy wiemy już z Netfliksowego Wiedźmina właśnie.

Problemem jest to, że akcję przeniesiono do Drugiej Ery. Przy tej liczbie godnych opowiedzenia historii, jakie jeszcze w Śródziemiu zostały na pewno każdy z nas chce przenieść się właśnie w czasy, gdy toczyło się ich najmniej.

Może nie powinienem zaczynać trzeciego akapitu od „problemem jest”, ale co mogę z tym faktem zrobić, jeśli istotnie stanowi taki fakt, że wprowadzane będą nowe postacie, takie jak dowodzący orkami brat Galadrieli czy siostra Isildura. Przy tej liczbie fascynujących herosów, których historii nam jeszcze nie opowiedziano na pewno potrzeba nam bowiem nowych twarzy rodem z kiepskiego fanfika.

Problemem będzie to, że w filmie w ogóle pojawią się hobbici. Jak pamięta każdy, kto miał do czynienia z twórczością Tolkiena była to bowiem najaktywniejsza politycznie rasa Śródziemia. Maczali oni palce w każdym wydarzeniu: Feanor był hobbitem, Gil-Galad był hobbitem, Gondolin zdobyli hobbici, a Numenor zatoną wskutek hobbickiego spisku. Pamiętamy też, że z Pierścieni Władzy dziewięć przypadło ludziom, którym śmierć pisana, siedem krasnoludom w kamiennych sal tronie i aż sześć milionów pięćset siedemdziesiąt hobbitom…

To czy będą one czarne, białe czy zielone mnie nie obchodzi. W ogóle nie powinno ich bowiem tam być.

Problemem są pogróżki, że w serialu będzie nagość. Każdy przecież wie bowiem, że przyczyną sukcesu Władcy Pierścieni były przecież śmiałe sceny erotyczne. To właśnie dla nich tą książkę się czytało.

To, że z zespołu wywalili Toma Shippey’a, jednego z największych specjalistów od twórczości Tolkiena nie jest problemem.

Jest tylko złą wróżbą.

Niewątpliwym problemem natomiast jest, że serial powstaje już szósty rok i jak do tej pory nie widzieliśmy żadnych treści z niego, screnshotów, przecieków ani czegokolwiek. Bo tego generycznego do bólu teasera z płynnym aluminium wlewanym do form i kobiecym głosem czytającym Poemat O Pierścieniach nie liczę. A dlaczego nie liczę? Bo jeśli od 2017 zdołaliby wyprodukować cokolwiek, co ma wartość to zdążyliby się tym siedem razy pochwalić…

Myślę, że problemów będzie więcej i będą wychodzić z czasem.

Będzie ich tyle, że to co teraz pisze będzie najmniejszymi z nich.

Prawdę mówiąc boję się, że produkcja ta zarżnie fantasy jako gatunek literacki. Bo powiedzmy sobie szczerze: nie trzyma on się tak dobrze, jak jeszcze 10 lat temu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Fantasy, Filmy, Książki, Seriale i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Dlaczego na tym blogu nie było ani słowa o Władcy Pierścieni od Amazonu?

  1. Po tym, jak z LotR wycięli Bombadila i upiory kurhanów, wzruszam ramionami na wszelkie inne zmiany. LotR to fajny film, ale kiepska ekranizacja, więc nie obrażę się za fajny serial, który – niespodzianka – będzie kiepską ekranizacją.

    • Seji takie niedyskretne pytanie: ile ty masz odnośników w komentarzu?

      • Nie jestem pewien, czy rozumiem, ale jeśli pytasz o linki na zewnątrz, to zero – pomijając ten w podpisie, kto komentował (bo każe mi się logować, a Twitter najszybszy).
        Na wszelki wypadek wyłączyłem adblocka i nadal zero.

      • Z jakiegoś powodu muszę każdy twój post zatwierdzać ręcznie (a powinny już dawno publikować się automatycznie). Zastanawiam się, czy nie jest to wina liczby odnośników…

        A wracając: osobiście nie wierzę, żeby z Władcy wyszedł fajny serial. Raczej spodziewam się czegoś na poziomie islandzkiej sekty Flokiego z Wikingów czy też ostatniego sezonu GoT w najgorszych i przedostatniego z najlepszych chwilach.

  2. barnaba pisze:

    Brat Galadrieli? Ktoś się tęgo opił?
    Duch Tolkiena go będzie straszył po nocach.

    A my krytykowaliśmy Łozińskiego za „w Mordorze, którego moc zwycięży niechciana” 🙂

  3. Velahrn pisze:

    Galadriela miała trzech braci – Finroda, Angroda i Aegnora. Ten pierwszy zginął w więzieniu Saurona, dwóch poległo podczas Dagor Bragollach – wszyscy w Pierwszej Erze.

    • barnaba pisze:

      No właśnie.
      Więc albo idziemy w stronę brazylijskiej telenoweli kombinując odkrycie nieznanego brata, albo kompletnie niekanonicznie przywracamy ich z Domu Mandosa.

      • adam0 pisze:

        Mogą pójść w to, że teoretycznie każdy elf mógł wrócić z Domu Mandosa do Śródziemia, choć jedyny opisany przypadek to Glorfindel. Tolkien nie napisał nigdzie, że bracia Galadrieli nie wrócili także jak zmrużysz oczy to będzie zgodne z kanonem :). Ale tak, uważam że to poziom brazylijskiej telenoweli albo klonów Palpatina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s