Matrix: Zapomnienie

Nie wiem, czy zauważyliście, ale 16 grudnia była premiera czwartej części Matrixa. Spokojna głowa: nikt nie zauważył. A dokładniej: nikt nie zwrócił na to uwagi.

Jeszcze dokładniej: wszyscy mieli ten film w d(…)pie.

Niemniej jednak, jeśli spojrzy się na Box Office tego filmu, to widać, że mamy do czynienia z fenomenem epoki. Wikipedia podaje bowiem, że przychód z filmu w chwili premiery wyniósł zaledwie 67 milionów dolarów.

Czyli mamy dobrego kandydata na klapę roku…

Prawdę mówiąc, jeśli chodzi o nowego Matrixa to nie miałem jakichś, specjalnych oczekiwań.

Na początku…

Należy zauważyć, że Matrix 4 miał premierę równolegle w kinach i w serwisach WOD, tak więc dane, jakimi dysponujemy są siłą rzeczy cząstkowe (nawiasem mówiąc tekst musiałem już trzy razy przeredagowywać, bo ciągle spływały nowe informacje, tak więc oparty jest on o stan wiedzy z godziny 21:00 dnia 27 grudnia). Niemniej jednak, jeśli nie stał się cud i jeśli film nie zarobił w nich 2 razy więcej pieniędzy, niż w kinach (co raczej nie wydaje się prawdopodobne), to przyjąć należy, że okazał się klapą, która nie zwróciła nawet wydanych nań pieniędzy (budżet filmu wynosił bowiem 190 milionów dolarów).

Sądząc jednak po opiniach ludzi, którzy poszli do kina brzmiących (cytaty autentyczne): „No niestety, w kinie nie da się przewijać” albo „Mój stary zasnął” to raczej się tego nie spodziewam.

Seria dawno zamęczona przez twórców:

Bardzo szybko po pojawieniu się pierwszej części Matrix (co miało miejsce już w 1999 roku) film ten zyskał status dzieła kultowego. Niestety kultowość ta trwała bardzo krótko i już około roku 2005 film był pamiętany tylko przez nielicznych hardcorów. Główną przyczyną tego faktu było zarżnięcie owej legendy przez kontynuacje.

Wydaje się, że istniał bardzo duży rozdźwięk między tym, co za źródło sukcesu filmu uważali twórcy, a tym, co podobało się w nim widzom.

Ogólnie tym, na czym koncentrowały się zarówno recenzje, jak i wypowiedzi fanów pierwszego filmu (które przeczytać można choćby w archiwalnych numerach Secret Service) było fabularne tło produkcji. Dla widzów generalnie film stanowił alegorię zamknięcia w medialnej bańce, tworzonej przez otaczające nas ludzkie tłumy oraz niekoniecznie przyjazne mass media, które mają władzę podsuwania nam takiej wizji świata, jaką uznają za stosowną. Stanowił też opowieść o buncie, próby szukania prawdy. Budował też dość jasny, moralny podział Wymagająca Ofiar Dociekliwość vs. Łatwy, Zdradliwy Konformizm, odczytywany był jako krytyka materializmu i tak dalej i tak dalej.

Wprowadzał też bardzo atrakcyjny język opisu rzeczywistości oraz (przez możliwość utożsamienia się z bohaterami) tworzył pewne poczucie wyższości i elitaryzmu.

Dla większości widzów właśnie ten język, wykreowane przez niego stany emocjonalne oraz zaprezentowany zestaw postaw i wartości wobec rzeczywistości (zbiorczo nazywane „filozofią Matrixa”) było najatrakcyjniejszym elementem produkcji.

Sądząc jednak po tym, na czym skupiały się późniejsze części twórcy filmu uważali, że tym, co zdecydowało o jego sukcesie były nowatorskie techniki pracy kamery, efekty komputerowe oraz choreografia walk.

W efekcie czego druga i trzecia część stanowiły dość miałką opowieść o walce z niezbyt przekonującymi straszydłami. Udało im się też w dużej mierze przekreślić ową „filozofię Matrixa” z pierwszej części.

Nieistotne pytanie:

Należy zauważyć, że problematyka Matrixa dość mocno się zdezaktualizowała. Film pojawił się w roku 1999, czyli pod sam koniec „Bańki dotcomowej”, okresu pierwszej fali wzrostu współczesnych technologii komputerowych. W okresie tym dzięki pojawiającym się w masowym użyciu telefonom komórkowym, rozwojowi Internetu oraz jego codziennym „doczesnym” zastosowaniom, jak raczkujące podówczas serwisy aukcyjne i sklepy internetowe życie ludzi gwałtownie się zmieniało. Pojawiały się nowe możliwości (np. handel online), nowe formy rozrywki, nowe formy komunikacji, nowe zagrożenia (np. wirusy komputerowe, włamania na konta bankowe, wyłudzenia w sieci), nowe narzędzia, nowe zawody (np. webmaster) etc.

Wszystko to rodziło pytania, jak radzić sobie w zmieniającym się świecie.

Matrix stanowił odpowiedź na jedno z tych pytań. Pod tym względem bardzo dobrze wpisywał się on w duch czasu epoki.

Problem w tym, że to było 20 lat temu. W tej chwili poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „jak radzić sobie w cyfrowym świecie” jest równie aktualne, jak wielka zagadka „jak radzić sobie z oddychaniem tlenowym”. Każdy z nas musiał sobie stworzyć jakąś strategię funkcjonowania w tych warunkach. Co więcej, dzięki wysiłkowi Wachowskich strategia z Matrixa została skompromitowana i w zasadzie wykluczona z dyskursu.

Kiepska kampania reklamowa:

Jednak nie tylko duch czasów i dysonans między oczekiwaniami, a rzeczywistością odpowiada za problemy filmu. Nie da się ukryć, że wiele do rzeczy miała też kiepska kampania reklamowa.

Rzućcie okiem na ten trailer:

Przecież to aż krzyczy: „Fabuła i akcja takie same, jak w pierwszej części mimo okrojonego budżetu!”

No po prostu nie wygląda to zachęcająco.

Zmęczenie remakami?

Nie da się ukryć, że w ostatnich latach było wiele, rozczarowujących odgrzewanych kotletów. Robin Hood (2018), Hellboy (2019), Ghost Busters 3, nowe Gwiezdne Wojny, The Lion King (2019), Mulan (2020), Terminator: 4, Terminator 5, Terminator 6… Wymieniać można długo…

To, że ludzie są nimi zmęczeni nie jest żadną nowością.

Nowością byłoby, gdyby nauczeni wcześniejszym, złym doświadczeniem przestali na nie chodzić.

Niemniej jednak:

Poziom tej katastrofy zaskoczył nawet mnie. Matrix 4 kosztował 190 milionów dolarów. Oznacza to, że film ten tak naprawdę byłby sukcesem, gdyby zarobił około 400 milionów dolarów. Faktycznie nie doszedł nawet do 1/6 wyniku. Ba! Na najważniejszym rynku, czyli w USA film zarobił tylko 20 milionów. Jest to o tyle śmieszne, że prawdopodobnie sama stawka autorska Keanu Reevsa wyniosła prawdopodobnie właśnie tyle…

Może wreszcie będzie to sygnał do zastanowienia się?

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Filmy, science fiction i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Matrix: Zapomnienie

  1. polonusx pisze:

    Ten film był parodią samego siebie. Pod tym kątem oglądało się go nawet ciekawie.

  2. bamboose pisze:

    Ja w sumie pewnie bym przegapił premierę gdyby nie tech-demo na x-klocka, bo myślałem, że to dopiero za rok wychodzi 😃.
    Ale w sumie czy pierdololo mistyczno-uswiadomowiajaco-wolnosciowe nie zaczęło się później? Od sequeli coś tam popierdywano o korpo, wirusach etc. ale przy 2 kampanii prezydenckiej Obamy alt-brainy dość mocno się tym zainteresowały i wysrało memow o pigułce, samodzielnym myśleniu. Teraz jest w sumie „troszkę” podobnie i Łaczałska chciała trochę wypłynąć na fali gówna?

  3. slanngada pisze:

    O ile 2 i 3 lubię, to to jest film jakiego niepotrzebowałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s