Rainbow Island, czyli o tym, jak świat poszedł w niewłaściwą stronę

15863--rainbow-islandsDokładnie tydzień temu pojechałem sobie do Wrocławia by obcować z kulturą. Kulturą tą były muzea, a w szczególności muzeum Gry i Komputery Minionej Ery. Towarzyszył mi w tym zwiedzaniu Szaman, który wykrył tam też grę, na której widok zrobiło mi się po prostu smutno…

Grą tą było tytułowe Rainbow Island, program, którego chyba nikt dziś by się nie odważył się wydać. I to nie z uwagi na sceny przemocy (tych w grze nie ma), ani nawet jej techniczne zacofanie.

Zwykła platformówka dla dzieci:

Od razu powiem, że Rainbow Island nie jest grą, której twórcom przyświecała chęć budzenia kontrowersji. To raczej współczesna optyka i wrażliwość tak się zmieniły, że obecnie nikt by tej gry nie wydał. Pełna jest bowiem tematów, które kiedyś były całkowicie neutralne, ale z czasem zrobiły się ryzykowne.

Tak więc: gra opowiada o nieco pulchnym chłopcu (bodyshaming), który skacze po platformach i rzuca tęczą (zależy jak na to patrzeć: albo promocja LGBT albo jego stygmatyzacja) do różnych pszczółek, mróweczek i tym podobnych istot, by zdobywać cukierki (promowanie złych nawyków żywieniowych). Całość zaś wyprodukowana została przez naród dyżurnych zboczeńców i popaprańców.

Czyli w Japonii.

Dziś nikt nie zdecydowałby się już na takie połączenie, chyba, że byłaby to osoba albo naprawdę głupia, albo też próbująca promować się przez kontrowersje.

Po prostu zawiera zbyt wiele elementów, które kiedyś były zupełnie neutralne lub też pozbawione znaczenia, a z czasem nadaliśmy im zupełnie innych znaczeń.

Tak więc: Japończycy kiedyś byli ludem z drugiego końca świata, o którym ogół opinii publicznej wiedział tyle, że jedzą ryż. Tęcza była symbolem niewinności i dziecinności, by nie powiedzieć: infantylizmu. Czegoś w rodzaju dobrej pogody, która następuje po deszczu, gdy dzieci wybiegały na łąkę. Chłopczyk był grubawy, bo dzieci bywają grubawe… Prawdopodobnie miało to wzbudzić do niego sympatię.

Zresztą, w tamtych czasach rzadko widywało się tak otyłą młodzież, jak dzisiaj się zdarza…

Zbiera cukierki, bo dzieci (i nie tylko one) generalnie lubią cukierki. To nawiasem mówiąc jeden z elementów wiele szerszego problemu, który prowadzi do wcześniejszych zdań.

Świat poszedł naprzód:

indekgggs

Jak w Mrocznej Wieży Kinga…

Uczciwie mówiąc w wymienionym muzeum widziałem bardziej problematyczne zabawki. Do tej grupy należały przede wszystkim tak zwane gry mechaniczne, a w szczególności małe aparaty do ruletki, modele jednorękich bandytów i tym podobne urządzenia. Bo prawdę mówiąc nie sądzę, by przyzwyczajanie dzieci do tego, ze hazard jest fajnym sposobem spędzania czasu było czymś dobrym, mądrym czy chociaż odpowiedzialnym.

Ogólnie rzecz biorąc kolekcja zabawek z PRL-u była niesamowita. Świadczyła o niezwykłej, choć niekoniecznie dobrze ukierunkowanej wyobraźni tych ludzi. Brakowało tam tylko małych kieliszków i lalki ze śliwką pod okiem do zabawy w dom…

Ale nie o tym miało być.

Jak pisałem w poprzednim punkcie: problemem nie jest sama gra, ani fakt, że zmieniliśmy dziś optykę czy wrażliwość, lub też dostrzegamy dziś problemy, których nie zauważaliśmy te 40 lat temu (jak w wypadku tych zabawkowych automatów do ruletki).

Problem polega na tym, że współcześnie zawiesiliśmy sobie masę chochołów, którym nadaliśmy takie, a nie inne znaczenia. I teraz z tymi chochołami radośnie sobie walczymy.

Bo powiedzmy sobie szczerze: to, że gdzieś jest tęcza czy też nie ma tęczy jest chochołem, a nie prawdziwym problemem. Podobnie jak to, że bohater gry je cukierki, warzywa czy też zagrożone gatunki.

Problemem jest to, że za tęcze na bluzce można w Polsce dostać w mordę. Problemem jest to, że z różnych powodów (np. brak sterowania myszką lub odwrotnie, sterowanie jedynie myszką) niepełnosprawni nie mogą grać w gry, dałoby się dla nich dostosować.

Jednak, jeśli chodzi o pozostałe tematy, to momentami zapominamy chyba, że gry czasami są tylko grami…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Anime, Gry komputerowe i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Rainbow Island, czyli o tym, jak świat poszedł w niewłaściwą stronę

  1. DoktorNo pisze:

    Nie bardzo rozumiem, co chcesz powiedzieć tym swoim wpisem, ale zasadniczo nie znalazłem kontrowersji w temacie serii tych gier na Zachodzie, prędzej ubolewanie nad tym że remakei są słabe https://www.eurogamer.net/articles/r_rainbowislands_ds

  2. Grzdyl pisze:

    No to czekamy na drugi tekst o tematach z akapitów o zabawkach. Wyczuwam tu podobny morał jak w tekście o Pszczółce Mai. Świat się bardziej miękki robi jeśli chodzi o przekaz kulturowy do dzieci.

    • DoktorNo pisze:

      Pszczółka Maja w oryginalnej wersji była emanacją niemieckiego nacjonalizmu a w animowanym serialu oddawała ducha lat 70tych, a teraz leci hiper komercyjna papka taka aby nikogo nie urazić i nic nie przekazać bo po co…?

    • Bardziej mój przekaz jest taki, że podejście do dzieci jest pier(…)te i ludzie powinni usiąść, a następnie zastanowić się, co chcą osiągnąć. Bo najpierw mamy nazi-Pszczółkę, potem straszny strach, bo dzieci dowiedzą się, że zraniony człowiek krwawi, a po środku małe automaty do jednorękiego bandyty na sprężynkę…

      Btw. Z durnych pomysłów na zabawki dla dzieci, to w podstawówce mieliśmy czekoladowe cukierki w kształcie papierosów. Były zapakowane w taki papierek, jak papieros, miały filtr z białej czekolady i tytoń z normalnej. Pakowane były w pudełka wyglądające, jak pudełka papierosów. Niestety musiały zniknąć ze sklepiku, bo nauczycielki się myliły i myślały, że cała szkoła pali.

      • Grzdyl pisze:

        Mi Pani oprowadzająca w Muzeum Zabawek w Toruniu opowiadał, że w zabawkach zawsze głównie chodziło o imitację dorosłego życia. Stąd np. kuchenki, piecyki, pieski itd. itd. Nic dziwnego, że w czasach totalnej akceptacji używek nikt na zabawowe szlugi, źle nie patrzył albo w ogóle na broń imitującą prawdziwą do bólu a nie jakieś nerfy. W końcu to nadal udawanie dorosłego życia

        Swoją drogą polecam się wybrać tam, widok konia na biegunach obitego końską skórą to jest coś. Pazdrowiam.

      • DoktorNo pisze:

        Dobry przykład: ewolucja żołnierzyków GI Joe. Na Netfluxie jest odcinek serialu „Toys that made us” na ich temat. W skrócie: powstały w latach 50tych zeszłego wieku i wyszły z mody w latach 70tych z powodu Wietnamu. Zastąpiły je figurki kosmonautów, płetwonurków, odkrywców siłaczy itp. Potem w latach 80tych gdy zapanowała reganowska moda na patriotyzm i rehabilitacja armii to wróciły do militarnych korzeni, w takiej formie jak są znane do dziś.

  3. slanngada pisze:

    Swoją drogą, pełnometrażowe Gijoe było naprawdę uroczo krypnym tworem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s