Wojna Gate: czy współczesnej armii udałoby się podbić krainę Fantasy?

731213Niedawno miałem okazję brać udział w dość przyjemnej dyskusji o anime Gate oraz wojnie toczonej między współczesnym wojskiem, a siłami zbrojnymi krainy generic fantasy.

Zupełnie abstrahując od tego, czy siły JSDF popełniły na Wzgórzu Alnus zbrodnie wojenną (aczkolwiek argumentacja jest przekonująca) jestem zdania, że konflikt nie byłby tak jednostronny, jak pokazano w anime. JSDF natomiast miała szczęście, trafiając na wyjątkowo niekompetentny setting.

Logistyka:

Mimo śmiercionośni i wyrafinowania współczesnego uzbrojenia podejrzewam, że współczesna armia miałaby bardzo poważne problemy z emisją siły w świecie fantasy. Te wynikłyby z faktu, że przyszłoby jej operować w warunkach, gdzie:

  • nie ma ani jednego portu lub lotniska

  • prawdopodobnie na całym świecie nie ma ani jednego mostu, który mógłby udźwignąć współczesny czołg podstawowy

  • podobnie w świecie tym jest zapewne bardzo niedużo mostów, które mogłyby udźwignąć ciężarówkę dostaw taktycznych

  • nie ma tam (lub jest ich bardzo niewiele) dróg, które mogłyby obsłużyć przemarsz współczesnej dywizji zmechanizowanej (a przynajmniej więcej niż raz).

Co więcej: nie ma tam też żadnego przemysłu ani sensownego wydobycia, więc każdą, najmniejszą pierdołę trzeba sprowadzać magicznym tunelem. Tunelem, przez który przejechać może ledwie parę ciężarówek naraz, wciąż i wciąż dostarczających paliwo i części zamienne.

Znalezienie nowej bazy logistycznej byłoby bardzo trudne, bowiem nikt (włącznie z tubylcami) nie wie, gdzie znajdują się w nim złoża ropy naftowej. Wydobycie i przetwarzanie tej jest niemożliwe, bowiem na miejscu nie produkuje się tyle stali, żeby zbudować wieże wiertnicze i rafinerie, ani tyle koksu, by tą stal wytopić, ani nie wydobywa się tyle węgla, by ten koks uzyskać, nie ma też cegieł na koksowniki, ani też nie ma pracowników wykwalifikowanych, którzy mogliby którąś z tych rzeczy zrobić, ani szkół, żeby ich wyszkolić…

Oznacza to, że prawdopodobnie siły JSDF byłyby uwiązane do portalu i były w stanie operować najdalej 200-300 kilometrów od niego.

Niewłaściwa armia do niewłaściwych zadań:

imaxxxxxxxxxxgesDrugim problemem JSDF jest fakt, że wyposażone są w ogromne ilości bardzo kosztownego sprzętu, który w żaden sposób nie nadaje się do zadań, jakie przed nimi postawiono. Ziemskie uzbrojenie jest bardzo dobre, ale nadaje się praktycznie wyłącznie do zwalczania ludzi, pojazdów pancernych i maszyn latających…

Które to obiekty nie będą w fantasy dominującymi wrogami.

Podstawowym problemem jest fakt, że współczesne uzbrojenie bardzo słabo nadaje się do zwalczania potworów. Powód jest prosty: potworów nie ma, więc nikt nie kupuje broni do ich zabijania… To, co jest…

Karabinki na nabój pośredni średnio nadają się do polowania na duże zwierzęta lub do obrony przed nimi. Owszem, postrzelony z nich dzik lub niedźwiedź w końcu umrze, ale nie nastąpi to szybko, a jeden strzał, ani nawet seria nie pozbawi go przytomności. Po prostu kaliber jest zbyt niski…

Istnieje więc duże ryzyko, że zwierze się rozjuszy i zaszarżuje…

Podobna sytuacja, lecz pewnie gorsza byłaby z ogrami, olbrzymami, zombie, ogromnymi pająkami, że o samoregenerującym się trollu ala Dungeons and Dragons nie wspomnę. Który to troll dostawałby kulą, spadał na ziemię, rana by mu się zasklepiała, wstawał z ziemi bardzo wkurzony, dostawałby kulą… I tak do znudzenia.

Rakiety przeciwpancerne i pociski do granatników przeciwpancernych raczej też byłyby nieskuteczne. Po prostu ich zapalniki, by ulec aktywacji muszą uderzyć w stalową płytę. Uderzenie w coś innego ma za małą się i nie odpalają…

Dość wątpliwe jest też, by pociski przeciwlotnicze były w stanie namierzyć smoka, bo jak? Ma zupełnie niepodobną do niczego sygnaturę radarową, zupełnie inny od samolotu ślad cieplny, a poza tym ich zasada działania niekoniecznie musi sprawdzić się przy żywej istocie…

Dobrze za to wiadomo, jak współczesne pociski artyleryjskie sprawdzają się przeciw średniowiecznym zamkom: wzory pocisków do dział nie zmieniły się bowiem od I wojny światowej. W trakcie obu globalnych konfliktów okazjonalnie natomiast wkomponowywano dawne umocnienia w linie obronne. Tak więc jest to broń przetestowana.

Otóż: sprawdzają się bardzo źle. Nie ta zasada działania i za słabe ładunki bojowe.

Ogólnie: brakuje strzelb na dziki. Brakuje karabinów dużego kalibru. Brakuje działek kalibru 20 i 50 mm na podwoziach pojazdów pancernych.

Mimo to od ręki jesteśmy zapewne w stanie zlikwidować 80 procent zagrożeń fantasy. Problemem jest pozostałe 20 procent…

Cieleśni nieumarli:

Pierwszym, poważnym problemem są jednak cieleśni nieumarli w rodzaju szkieletów czy zombie… Czyli istoty, których kule się nie imają, lub przynajmniej nie robią im poważnej szkody. Strzelanie do ożywionego trupa czymś poniżej pocisku 12 mm po prostu mija się z celem: kule owszem, zrobią w nim dziury, ale nie zatrzymają go, a najwyżej spowolnią (pocisk 12 mm natomiast najpewniej rozerwie go na pół). Do szkieleta jeszcze gorzej: oprócz nielicznych, szczęśliwych trafień po prostu przez niego przelecą…

Co więcej ostrzał artylerii też nie zatrzyma zombie. Stwór, nawet po urwaniu mu rąk i nóg nadal będzie się czołgał do celu… Co gorsza, nawet przy bardzo gęstym ostrzale kilka potworów zawsze się przedrze. Choćby z tego powodu, że są odporne na psychologiczne efekty ostrzału…

Owszem, można użyć amunicji czołgowej, jednak jeśli nieumarli rozproszą szyk, to co zrobisz? Będziesz strzelał do każdego po kolei? Co więcej: czołgowa jednostka ogniowa liczy zaledwie około 40 pocisków, z których tylko połowa to ładunki burzące (to da się łatwo zmienić, pytanie jednak, czy dowództwo o tym pomyślało?).

Bezcieleśni nieumarli i podobne stwory:

1440662883-f56e01178a655fed944537b64c98fb37Brakuje też uzbrojenia, które mogłoby zabić przeciwnika niewrażliwego na zwykłą broń, w rodzaju Upiora, Widma, Cienia, Żywiołaka Powietrza lub Większego Demona

I co gorsza skonstruowanie takiej broni jest niemożliwe.

Zasadniczo ludność fantasy, żeby wygrać wojnę potrzebuje jednej rzeczy: wezwać takiego stwora, kazać mu wleźć do portalu i zakazać wyłazić.

Od tego momentu JSDF nie może ani atakować, ani wycofać się, ani dostarczać posiłków czy towarów…

Golemy:

O ile z pomniejszymi golemami pewnie dalibyśmy sobie radę, to nie dysponujemy żadną bronią zdolną zniszczyć żelaznego golema…

Współcześnie istnieją dwa typy pocisków przeciwpancernych: podkalibrowe i kumulacyjne. Ten pierwszy wystrzeliwuje coś w rodzaju strzały wykonanej z substancji o bardzo dużej gęstości (np. wolfram, uran), która w locie nabiera energii kinetycznej i przebija pancerz trafieniem bezpośrednim. Drugi zawiera ładunek wybuchowy, którego energia zostaje ukierunkowana tak, w momencie wybuchu popchnąć znajdujący się na jego końcu penetrator i przebić za jego pomocą pancerz.

Obojętnie od wersji efektem jest relatywnie niewielka dziurka, przez którą do wnętrza czołgu przedostają się gazy, a dokładniej: odparowany wskutek tarcia penetratora pancerza i zabijają załogę lub niszczą silnik…

Problem polega na tym, że żelazny golem nie ma silnika, żadnych części mechanicznych, ani tym bardziej załogi. W rezultacie trafienie zaowocowałoby powstaniem niewielkiej dziurki…

Co więcej: nie za bardzo istnieje techniczna możliwość wyprodukowania broni zdolnej zniszczyć żelaznego golema. Teoretycznie niektóre bomby zapalające mogą wytworzyć temperaturę zdolną stopić żelazo. Jednak wymagało by to zrzucenia nań bezpośrednio kilku tonowego ładunku. Także wewnątrz kuli ognistej wytworzonej przez wybuch atomowy panują warunki, w których żelazo paruje…

Oba rozwiązania są jednak mało praktyczne…

Można go też zwabić do jakiejś dziury, do której wpadnie i nie będzie mógł wyjść…

Przy czym to znów jest niepraktyczne.

Magowie:

heli6.1Ogólnie problemem Gate jest fakt, że (z zupełnie niezrozumiałych powodów) Imperium nie ma w swoich szeregach magów. Przy czym Gate po prostu nie jest próbą realistycznego przedstawienia konfliktu ze światem fantasy. To onanizm japońskiego nacjonała.

Obecność odpowiedników DeDekowych magów 10+ poziomu diametralnie zmienia oblicze walki, a o magach wyższych poziomów lepiej nawet nie wspominać. Faktem jest, że jeden czarownik z Dezintegracją prawdopodobnie szybko oduczyłby JSDF używać helikopterów…

Ba! Całość przygód JSDF mogłaby zostać zakończona za pomocą pojedynczego rzucenia Apokalipsy Z Nieba / Total Anihilation / Dragon Slave / Wichru Śmierci lub innego Explosion.

Ale skupmy się na mniej potężnych czarodziejach. Jasnowidzenie gwarantuje doskonały wywiad. Połączenie Niewykrywalności i Poprawionej Niewidzialności rozwiązuje problem artylerii i gniazd karabinów maszynowych, podobnie jak Ochrona przed normalnymi pociskami i Zbroja Maga. Połączenie Zlokalizowania Przedmiotu i Teleportacji pozwala wysłać drużyny bojowe w miejsca, gdzie mogą wyrządzić największe szkody. Stworzenie Nieumarłego, Wezwanie Żywiołaków, Wezwanie Demonów pozwala dostarczyć ogromnych ilości żołnierzy nie do pokonania dla JSDF… Kontrola Pogody: uziemić lotnictwo i sparaliżować siły naziemne…

Intensywne użycie magów pokazało by jedno: atakowani nie są zacofani. Są równoważną cywilizacją, z tym, że opartą na innych pryncypiach.

Wiedźmini, walczący czarownicy, adepci i wojownicy mocy:

Czyli wszyscy ludzie zdolni dzięki magii lub niezwykłemu treningowi zwiększać możliwości swego ciała: łucznicy strzelający ognistymi strzałami, wojownicy transformujący się w kamienne posągi, albo też tacy skaczący po 20 metrów w górę, superszybcy, super-zręczni i supersilni…

Wiele zależy od mocy, jakimi dysponują, a niektóre z tych mocy w zasadzie nie różnią się od mocy potworów (np. forma upiora, albo żelazna skóra) i magów, które wcześniej omówiliśmy. Nie wszystkie też zapewne byłyby bardzo przydatne (np. wszelkie zdolności wystrzeliwania ognistych czy lodowych strzał przydałyby się niewiele, a zdolność napełniania oręża magiczną mocą jeszcze mniej).

Tym, co wydaje mi się kluczowe byłaby jednak super-szybkość i zdolności pokrewne.

Ogólnie: największą przewagą, jaką ma współczesny żołnierz nad tym średniowiecznym jest zdolność zabicia tamtego na odległość. Wszelkie moce, które ułatwiają skrócenie tego dystansu, a dodatkowo wyostrzają czas reakcji są niezwykle niebezpiecze. Tym bardziej, że niektóre settingi pozwalają na naprawdę nadludzkie zwiększenie szybkości. Wojownik zdolny (na przykład) zwiększyć swoją szybkość reakcji czterokrotnie mógłby wyciąć drużynę piechoty, zanim ta w ogóle by się zorientowała, co się dzieje…

Co więcej problem z adeptami polega na ich niewielkim rozmiarze. Po prostu człowieka trudniej trafić niż golema…

W zasadzie istnieją dwie opcje: albo położenie bardzo gęstego ognia zaporowego, albo snajperzy. Ta pierwsza opcja nie zawsze wchodzi w grę. Jeśli chodzi o drugą, to problemem jest niewielkie nasycenie współczesnego wojska snajperami (i niewielka szansa na to, żeby coś w tej materii się zmieniło: po prostu bardzo niewielu ludzi nadaje się na snajpera). Generalnie w większości armii na poziomie batalionu jest jedna sekcja snajperów, dodatkowo na poziomie kompanii jest jedna sekcja strzelców wyborowych (którzy są po prostu najlepszymi strzelcami w kompanii wyposażonymi w karabinki wyborowe), a w innych: po jednym strzelcu wyborowym na poziomie plutonu, do bezpośredniej dyspozycji dowódcy tego ostatniego. I ostatecznie, w niektórych armiach istnieje funkcja tak zwanego sniper-scout, czyli żołnierza posiadającego na karabinku celownik optyczny, służący mu (głównie) jako narzędzie obserwacji terenu.

Daje to bardzo mało broni wyborowej.

Co więcej osobie o ludzkim refleksie byłoby podejrzewam bardzo trudno trafić kogoś o refleksie nadludzkim…

Podsumowując:

gate-dragonMyślę, że JSDF lub dowolna inna, współczesna armia, mimo gigantycznej przewagi siły ognia wojnę w fantasy raczej by przegrało. Powody są trzy: trudny teren, niewielka przepustowość portalu i magia. Teren utrudnia emisję siły. Zwiększenie zaangażowania wojskowego obciąża tunel. Jeśli armia będzie zdobywać kolejne obszary, to prędzej czy później sama przeciążyłoby możliwości logistyczne portalu…

I utknęłoby w szczerym polu, nie mogąc ani dostarczać środków walki, ani sprowadzić posiłków, ani się wycofać…

Po trzecie: mała możliwość dostosowania się do wroga. Owszem, siły techniczne mogłyby do pewnego stopnia poprawić swoje możliwości ofensywne, na przykład wprowadzając nowe, lekkie czołgi uzbrojone w działka małego kalibru i sprzężone karabiny maszynowe, zastępując ciężarówki furmankami i przekształcając dywizje zmechanizowane w dywizje strzeleckie na modłę II wojny światowej…

Jednak bardzo trudno byłoby im osiągnąć odpowiednie nasycenie magią.

Siły fantasy mają tu dużo większe możliwości poprawy swojej taktyki i odejścia od tradycyjnych armii ala średniowiecze w stronę wojsk opartych o nekromantów, demonologów, przyzywaczy i konstruktorów golemów. Oraz od walnych bitew do teleportowania grup bojowych prosto w kluczowe punkty obrony przeciwnika lub infiltracji jej małymi grupami, wyposażonych w silną magię kombatantów…

Tym, co prawdopodobnie spowodowałoby klęskę byłby brak uzasadnienia obecności JSDF w świecie fantasy. Po prostu jedynym, co Japończycy mogliby zdobyć w nim, to miejsce w które mogliby deportować przestępców. Mimo potencjalnie ogromnych obszarów użytków rolnych i złóż surowców mineralnych po prostu nie da się tych zdobyczy wykorzystać: portal jest za mało przepustowy, by transportować nim towary masowe.

Podejrzewam więc, że po pierwszej, przegranej bitwie JSDF zaczęłoby szukać sposobu na wyjście z konfliktu z honorem.

PS. Mnie znowu nie ma.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Anime, Dziwne rozkminki, fantastyka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Wojna Gate: czy współczesnej armii udałoby się podbić krainę Fantasy?

  1. PK_AZ pisze:

    „Po trzecie: mała możliwość dostosowania się do wroga.”
    Widzę jedną opcję – rozgrywanie konfliktów między państwami świata fantasy (względnie frakcjami w ramach państwa). W ten sposób Dobre Królestwo dostarcza czarodziejów, wojska magiczne i siły okupacyjne, a Wannabe Kolonialiści dobrą piechotę strzelecką, samoloty odrzutowe i C4 dla tych grup dywersyjnych, po czym wspólnie rozmontowują Złe Imperium. Oczywiście celem końcowym jest spenetrowanie struktury władzy Dobrego Królestwa i przyłączenie go do Japonii jako jakąś Zamorską Prefekturę, a potem zjaponizowanie społeczeństwa.

    Dalej piszę mocno pro-technologicznie, mniej żeby się sprzeczać, bardziej żeby pokazać inną perspektywę.

    „Ba! Całość przygód JSDF mogłaby zostać zakończona za pomocą pojedynczego rzucenia Apokalipsy Z Nieba / Total Anihilation / Dragon Slave / Wichru Śmierci lub innego Explosion.”
    Przeceniasz imho wartość zaklęć robiących bum-bum. To są w najlepszym razie odpowiedniki taktycznej broni jądrowej (w najlepszym, bo np. Explosion z Konosuby może wydawać się imponujące tylko w świecie, w którym piechota nadal walczy mieczami). Problem w tym, że żyją jeszcze oficerowie, których za młodu przygotowywano do prowadzenia zagonów pancernych na polu usianym taktyczną bronią jądrową.

    „W zasadzie istnieją dwie opcje: albo położenie bardzo gęstego ognia zaporowego, albo snajperzy. Ta pierwsza opcja nie zawsze wchodzi w grę. Jeśli chodzi o drugą, to problemem jest niewielkie nasycenie współczesnego wojska snajperami”
    A ja nadal nie widzę, jak miałoby wyglądać engagement z takim superwojownikiem. Jak ci Ghilaine wejdzie w szyk batalionu, to i tak po zawodach, żadni snajperzy nie pomogą (chyba że wojowniczka łaskawie stanie w środku walki, a snajper akurat będzie na nią patrzył przez celownik), tu można się co najwyżej ukryć w Rosomaku i wzywać ostrzał artyleryjski na własne koordynaty.

    Jeśli to Japonia jest stroną ofensywną, to należy odkryć położenie Ghilaine, a następnie zrzucić jej na łeb bombę, kiedy się najmniej spodziewa. Pułap f-16 to 15km, zmysł tej wojowniczki to poniżej kilometra, może się uda.

    Użycie snajperów ma imho sens tylko w jednym przypadku. Grupa bojowa maszeruje, naprzeciwko niej wychodzi superwojownik, snajperzy ze straży przedniej wykrywają superwojownika i udaje mi się go zastrzelić, zanim on zauważy ich.

    Ogólnie: moim zdaniem armię konwencjonalną ubiją w pierwszej kolejności brak magicznego rozpoznania (i możliwości zwalczania go) i konieczność ochrony portalu (bo zawojowanie Złego Imperium nic ci nie da, jeśli wcześniej 1.000.000 upiorów wtargnie do Japonii i wytnie ci populację), w drugiej obciążenie logistyczne, w trzeciej armie upiorów itd, dopiero w czwartej magiczni wojownicy i najpotężniejsi magowie siłowi. Dlaczego w tej kolejności?
    1. Bo jeśli brygada będzie w stanie poruszać się swobodnie i niewykryta, to zarówno nieumarlaki, jak i dragon slave’y uderzą w próżnię
    2. Z drugiej strony, jeśli Japończycy uzyskają przewagę wywiadowczą, to będą mogli likwidować wrażych magów i superwojowników z dronów.
    3. Aby jednak brygada mogła poruszać się swobodnie, musi do niej kursować flota ciężarówek z zaopatrzeniem
    4. Do tego w trudnym terenie liczba dróg, które może obrać oddział, jest mocno ograniczona, ergo ciężej pozostać niewykrytym
    5. …ale część tych problemów można zredukować, odciążając brygadę, dlatego ciężar logistyczny umieszczam dopiero na drugiej pozycji.

    przy czym tutaj zastrzeżenie: sporo zależy od tego, jak bardzo superbohaterscy są wspomniani magiczni wojownicy i magowie siłowi. Ja ich odruchowo stawiam raczej na początku skali, co zresztą widać.

  2. Velahrn pisze:

    Bardzo ciekawy temat!

    Wydaje mi się jednak, że popełniasz częsty błąd ludzi osób rozważających wykorzystanie magii podczas wojny. Mianowicie, największą jej przewagą nie jest wcale ani siła ognia (wszystkie te fireballe i duragu slave), ani nawet kontrola pola bitwy (pajęczyna, śmierdząca chmura, podmuch wiatru), tylko jej wykorzystanie w wywiadzie i walce psychologicznej (wliczając w to terroryzm).

    Obecnie ludzie dysponują bronią DALECE przewyższającą moc ofensywną dowolnych zaklęć (mówimy tu o erpegowych czarach z gier typu D&D, a nie lore’owych zaklęciach Zagłada Świata). Magom fantasy trudno byłoby dotrzymać kroku nawet polskiej armii. Natomiast przyjmując „magia to technologia, i vice versa”, to rozwój „technologiczny” większości settingu dalece przekracza dzisiejsze ludzkie dokonania, bo mamy (np. na poziomach 1-10 w D&D): uleczenie wszystkich chorób, natychmiastowe przemieszczanie się na wielkie odległości, ożywienie z martwych, niewidzialność, podróże między wymiarami, rozmowa ze zwierzętami, przejęcie całkowitej kontroli nad zachowaniem drugiej osoby, rozmawianie ze zwierzętami, zamianę w zwierzę/potwora/inną osobę. Żadnej z tych rzeczy w 2021 A.D. zrobić nie potrafimy.

    Po prostu nie widzę możliwości obrony przez kamarylą magów, którzy potrafią czytać w myślach, przyjmować dowolny wygląd, stawać się niewidzialni, teleportować się, mówić wszystkimi językami, czy podglądać Cię w szklanej kuli. IMO bardzo szybko okazaliby się „doradcami/konsultantami” oficerów, a tak naprawdę to by nimi władali jako zdominowanymi thrallami. To jest według mnie jeden z najbardziej prawdopodobnych zejściowych wariantów – grupa potężnych magicznych istot przejmuje kontrolę nad dowództwem JDF i wykorzystuje ich siły do podboju świata.

    Zombie ani golemy nie są chyba problemem. W większości settingów, w tym w dedekowych, są to po prostu zwłoki/ przedmioty ożywione magią. Zadanie wystarczających ilości zniszczeń ich fizycznej formie (=odebranie wszystkich hp) rozprasza czar i powoduje, że wracają one do wyjściowego, nieożywionego stanu. Podobnie jest z golemami, choć tutaj oczywiście trudność zabicia ich jest odpowiednio większa. Trzeba po prostu dysponować adamantytową bronią, lub pogodzić się z DR 15/adamantine. Czysto mechanicznie, w Pathfinderze znajduje się (w jednej z kampanii, konrketnie Reign of Winter) opis czołgu z okresu IWŚ – główna armata zadaje 8d6+1 obrażeń, karabin maszynowy 2d8+6. Golem ma 129 hp, czyli jest w stanie przetrwać dziewięć strzałów z takiego pierwszowojennego działa. W D20 Modern główna armata czołgu M1A2 Abrams zadaje 10d12 obrażeń, czyli taki golem mechanicznie byłby na dwa-trzy strzały (już uwzględniając odporności). Tyle, gdyby tą walkę symulować z użyciem mechaniki D&D/Pathfindera.

  3. Cadab pisze:

    Mamo, tylko nie ten mem… jestem już taki zmęczony faktem, że ciągle wraca gdzieś ta dyskusja i jej dowolne mutacje… Nawet nie czytam, od razu przechodzę do jęku na fakt, że mem dalej żywy
    Po prostu backblast clear

  4. barnaba pisze:

    Rozważ jeszcze miotacze ognia, bomby termobaryczne i broń atomową.

    A tak w ogóle, zastanawiam się czy większych szans niż współczesne wojsko, nie miałoby to z czasów II wojny światowej. Siła ognia broni palnej jednostki klasycznej piechoty była chyba większa, wyrafinowanie techniczne zdecydowanie mniejsze.

  5. slanngada pisze:

    Kiedyś dawałeś odwrotny artykuł, choć z tym się gadzam.

    Generalnie jednak należałoby ustalić pewne rzeczy:
    1 Jaki kraj by odwiedzał drugą stronę? Bo inaczej by wyglądała sprawa w wykonaniu Japoni, USA, Polski, Chin czy Rosji. Najweselej byłoby w przypadku KRLD czy ISIS
    2 Jaki świat podbijamy? Bo stary świat zdecydowanie łatwiej (do czasu…) podbić niż Kreację. Nawet dnd 5ed łatwiej podbić niż dnd 3.5.
    3 Czy portal istnieje oficjalnie? Jeśli nie mamy nieco więcej swobody, ale też dużo więcej czasu…
    4 W sumie co chcemy uzyskać? Polska nie miałaby co tam robić nie licząc drenowania złota. Za to Chiny czy rosja….

    Generalnie najłatwiej byłoby to zrobić na Kolderczyków lub Ziemców. Czyli podbijamy obszar wokół portalu dosłownie lub manipulacją i drenujemy zapasy złota sprzedając i staramy się pozyskać magię. lub po chicho infiltrujemy społeczeństwo za pomocą zaprzyjaźnionych władców.
    Warto dodać, że możemy całkiem szybko o kiilka stuleci rozwinąć nasz przyczółek…

    • Gal pisze:

      Poprzedni artykuł chyba był za jakby remisem – zaraz padnie większość armii fantasy, ale bardzo nieliczne istoty, odporne na niemagiczną broń itd., przeżyją. Nie dadzą jednak rady dogonić uciekającej armii naszych czasów.

  6. buszasp pisze:

    Odnośnie nieumarłych i golemów, to jest na ten temat taka stara klasyczna seria fantasy. Fabuła jest następująca. Siły zła z innego wymiaru wysyłają do naszego świata przez magiczny portal podrasowanego zombie z utwardzonym szkieletem, aby zgładził przywódcę tych dobrych. W drugiej części cyklu natomiast głównym przeciwnikiem pozytywnych bohaterów jest golem wykonany z jednego bloku metalu. Za każdym razem nowoczesne wojska są bezsilne wobec tych magicznych konstruktów.

  7. polonusx4137 pisze:

    Kwestia czasu i środków. Przewagą nowoczesnych gospodarek jest adaptacją. Tak naprawdę dowolny sposób na rozpraszanie magii rozwiązuje 90% problemów. Może to być metal, minerał, środki chemiczne lub kapłani.

    Może parę bitew by się przegrało, ale wojna raczej do wygrania. Zmiana rodzaju wojsk, więcej broni wyborowej, naboje dum dum, amunicja zapalająca, srebrna, miny, broń chemiczna i biologiczna, oraz wymyślenie masowej broni szkielety (na początku można rozjeżdżać wykrywaczami min). Co do golema, to unieruchamianie stalowymi linami i krojenie lancami termicznymi.

    Dawał bym tak 75% szans naszej cywilizacji.

    • Największym problemem nie jest zabijanie tubylców. Największym problemem jest to, że przez portal mogą jechać najwyżej 4 ciężąrówki jednocześnie. To zdecydowanie za mało, żeby zapewnić transport jakichś, znaczących łupów na Ziemię (wyjątki to towary o małym gabarycie i dużej wartości: złoto, diamenty, kokaina, uran, metale ziem rzadkich), ani też utrzymać tam dużego kontyngentu, zaangażowanego w ciężkie walki.

      • polonusx4137 pisze:

        Większość notatki była jednak o zabijaniu, to też do tego się odniosłem.

        Każdy nowy minerał, nieznane rośliny, magiczne przedmioty i zwierzęta usprawiedliwiałyby takie grabieże. Wydaje mi się, że akurat kopaliny byłyby najmniej opłacalnym łupem. Jeżeli do tego nie obowiązywało by tam żadne prawa z ziemi, to eksploracja by przypominała tą, z odkrycia ameryk.

        Portal to wąskie gardło, którego małe gabaryty można nadrobić szybkością przenoszenia. Odpowiednio skonstruowana kolej mogłaby nawet umożliwić transport w dwóch kierunkach jednocześnie, alternatywnie taśmociągi i rurociągi. Większość fabryk ma podobne logistyczne wyzwania, a nowoczesne sterowanie komputerowe nadwyraz prosto to rozwiązuje (przynajmniej dopóki się nie zepsuje).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s