Czy fantasy faktycznie pisze się łatwiej od SF?

Jest taki mit, dość powszechny, że fantasy jest łatwym do pisania gatunkiem, dużo łatwiejszym, niż Science Fiction. Wystarczy bowiem wziąć średniowiecze i dodać do niego smoki.

Tak się składa, że pisałem utwory i materiały do obydwu. I mimo że nie jestem popularnym pisarzem, ani znanym twórcą gier fabularnych, to mam bazę porównawczą… Mogę się więc wypowiedzieć w temacie.

Po pierwsze: fantasy nie jest średniowieczem ze smokami:

Istnieje taki, dość złośliwy stereotyp, że fantasy jest po prostu średniowieczem, do którego dodano smoki. Wystarczy coś tam liznąć wiedzy o średniowieczu, a swoje braki zamaskować „bo magia” i „bo fantasy”, a już można napisać całkiem niezły utwór z tego gatunku. Pisząc kryminał natomiast rzekomo „należy coś tam wiedzieć”, książkę historyczną: znać epokę, a science fiction: przewidzieć społeczne konsekwencje wynalazków…

I tak dalej i tak dalej…

Jeśli ktoś mówi coś takiego, to bardzo wyraźnie widać dwie rzeczy: ani fantasy nigdy nie pisał, ani też za dużo nie czytał.

Owszem istnieje kilka powieści fantasy, które pasują do tego stereotypu, ale tak naprawdę nie był to nigdy szczególnie rozpowszechniony podgatunek. Co więcej jego przedstawicieli można policzyć na palcach rąk (Tyrania Nocy, Narrenturm, Smok i Jeży, Trzy Serca i Trzy Lwy, Sarancjum, Gra o Tron, Zwiadowcy, Czerwony Rycerz oraz Myśl Tysiąckrotna).

Co więcej można zauważyć też, że wszystkie one (za wyjątkiem Smok i Jeży oraz Trzy Serca i Trzy Lwy, Zwiadowców oraz Czerwonego Rycerza) pochłonęły znacznie więcej worldbuildingu i resershu, niż głosi stereotyp.

Ale po co to zauważać?

Argument ten nie przeżywa nawet prostej analizy ilościowej.

Nie stoi za nim żadna wiedza, ale zwykła zawiść. Głównym motorem napędzającym krytykę fantasy u zewnętrznych krytykantów nie jest bowiem jakość tworzących gatunek utworów, a raczej fakt, że (wbrew temu, co owi krytykanci by chcieli) jest popularna.

A czegoś takiego się nie wybacza!

Co faktycznie pisze się najłatwiej:

Wróćmy do tematu.

Istnieją gatunki (czy też raczej: rodzaje światów przedstawionych), które pisze się łatwo. Generalnie można powiedzieć, że im coś jest bliższe codziennemu doświadczeniu, tym łatwiej się o tym pisze.

Tak więc (o ile pominąć elementy wynikające z samej budowy fabuły) najłatwiej pisze się wszystko, co jest osadzone w „tu” i „teraz” autora, czyli horrory, romanse, kryminały i tym podobne.

Na drugim miejscu są rzeczy dziejące się w bardzo zbliżonej rzeczywistości geograficzno-ekonomiczno-społeczno-polityczno-psychologicznej, obdarzonej tylko kilkoma dodatkami. Czyli wszelka fantastyka bliskiego zasięgu: military fiction, urban fantasy, horror, cyberpunk, political fiction… Najczęściej są to prostu proste przeniesienia świata znanego autorowi z kilkoma nowymi dodatkami, wzbogacone o zmianę kilku szczegółów i hiperbolizację paru innych.

Istnieje dodatkowo kategoria „2A”. Do tej należą utwory należące do gatunków o bardzo liberalnym podejściu do zasad rządzących tworzeniem świata, jak baśń, realizm magiczny czy new weird.

Przykładem może być choćby świat Cyberpunk 2020 który jest w zasadzie rzeczywistością lat 80-tych, z dodanymi cyberpunkami i kilkoma rzeczami przedstawionymi w krzywym zwierciadle (świat polityki i biznesu, tendencje w rozwoju uzbrojenia, wczesna sieć komputerowa).

Trzeci poziom to rzeczy, które dzieją się w rzeczywistości rządzącej się bardzo odmiennymi zasadami, od znanej nam z codziennego życia. Do tej grupy należą: space opera i inne gatunki „odległego” science fiction, więzienna, marynistyczna, robinsonada…

Czwarty poziom to natomiast fantasy

Fantasy jest dużo trudniejszym gatunkiem, niż science fiction:

Problem z fantasy polega na tym, że zawiera podwójny zestaw trudności: te pochodzące z powieści historycznej oraz te pochodzące z powieści science fiction oraz pewien zestaw własnych…

W pierwszej kolejności należy zauważyć, że fantasy, może poza podróżami międzygwiezdnymi i zwiedzaniem wirtualnej rzeczywistości, posiada dokładnie ten sam zestaw zagadnień, co science fiction. Tak więc: oba gatunki obejmują takie tematy, jak: radzenie sobie z technologiami pozwalającymi na tworzenie niezwykłych urządzeń (klonowanie, budowa SI i maszyn myślących, teleportacja, wskrzeszanie umarłych), interakcja z obcymi rasami, życie w światach charakteryzujących się innym środowiskiem naturalnym od naszego, zderzenia cywilizacji, wielkie przełomy, odkrywanie tajemnic świata, problemy etyczne związane z użyciem nowych technologii oraz ich wpływem na świat.

Różnica między nimi tkwi głównie na poziomie ideologii i estetyki. O ile w wypadku science fiction wyjaśnieniem jest pseudonauka, tak w fantasy zjawiska nadprzyrodzone.

Przyjemność pisania o dawnych epokach:

Po drugie: fantasy najczęściej osadzone jest w warunkach świata przedstawionego stylizowanego na jakąś, nieokreśloną, dawną epokę. Tym, co jest najtrudniejsze w pisaniu o dawnych epokach jest odpowiedzenie sobie na pytanie, jak ludzie żyli w świecie:

  • bez jakiejkolwiek zdalnej komunikacji (telefonów komórkowych i analogowych, telegrafów, nawet zwykłej poczty)

  • bez samochodów, pociągów, autobusów czy samolotów

  • bez sztucznego światła

  • bez pracy na etacie

  • bez ułatwiającego życie sprzętu RTV i AGD

  • bez wodociągów

  • w którym wszystko zależy od relacji ze zwierzętami (np. końmi)

  • oraz pełnym męczącej i durnowatej pracy

  • a także wrażeń dalekich od doświadczenia typowego człowieka z współczesności (jak np. jazda na koniach)

Ogarnięcie tego, jak wyglądałoby życie w świecie dalekim od naszego jest głównym problemem z którym musi się zmierzyć pisarz fantasy, ponieważ wychodzi to dokładnie w każdej scenie.

I to nie chodzi o to, czy w średniowieczu była kukurydza i ziemniaki i czy w związku z tym bohaterowie mogli je jeść, albo czy znali piankę do golenia. Problemem jest raczej to, jak wykonywali poszczególne czynności. Weźmy taką prostą scenę: bohater chce przygotować posiłek. Jak robi to w świecie, gdzie nie ma kuchenek gazowych, ani indukcyjnych?

Rodzi to też całą masę problemów z zagospodarowaniem akcji i jej rozplanowaniem. Są to problemy analogiczne, przed jakimi stają autorzy horrorów o seryjnych mordercach w górskich hotelach, próbujący wyjaśnić dlaczego bohaterowie nie zadzwonili po pomoc… Przy czym odwrotne: pisarz piszący o dawnych epokach musi ciągle wyszukiwać sposoby na to w jaki sposób bohaterowie zadzwonili.

Co więcej w przynajmniej niektórych sytuacjach wymagana będzie od nas wiedza ekspercka. Tak więc o ile w fantasy dopuszczalne jest by średniowieczni rycerze jedli kartofle i kukurydzę (a nawet ananasy i banany), tak niestety, jeśli zaczniemy pisać o tym, jak jeździ się na koniach, to faktycznie powinniśmy wiedzieć, jakie to uczucie i znać odpowiednie słownictwo.

Przykładowo podczas pisania Gambitu Mocy, Wojny sztucerowej i teraz Pana Płomieni największą różnicą, jaką czułem w stosunku do Tego, co walczy było:

  • fakt, że akcja Gambitu toczyła się głównie na zamkach, z których rozplanowaniem, wyglądem pomieszczeń oraz planem dnia poszczególnych mieszkańców (zauważcie, że w zamku żyje bardzo wiele typów ludzi: państwo, ich goście i odwiedzający, gwardziści, wyższa służba, niższa służba, ludzie pozostający w różnych stosunkach osobistych z pozostałymi, różni interesanci…) oraz rozwiązywanie problemów „kto i w jakim otoczeniu kupuje mąkę do kuchni”.

  • Oraz to, że bohaterowie wyżej wymienionych powieści nie mieli helikopterów, telefonów i broni maszynowej, a Zielonogórski miał…

Własne tematy fantasy:

Ogólnie wcześniejszy obrazek, a w szczególności „based on science” jest strasznym chciejstwem. Ten lepiej oddaje faktyczną sytuację.

Po ostatnie, co często się lekceważy: fantasy ma własny zestaw motywów, którym jest magia oraz istoty z pogranicza magii. Nie tylko smoki, gryfy i jednorożce (te należą po prostu do gatunku interakcji ze zwierzętami, pojawiającego się też w powieści historycznej czy robinsonadzie), ale też demony, bóstwa upiory…

Każdy z tych tematów wymaga pilnowania, bowiem często zmieniają świat utworu i konsekwencję akcji. Owszem, można rozkminiać, że w światach gdzie jest fireball nie zostaną wynalezione zbroje płytowe, bo nastąpi analogiczny proces jak w wypadku rozwoju broni palnej…

Jednak większym problemem są zjawiska z grupy utylity, jak Niewidzialność, Lewitacja, Lot, Telepatia, Teleportacja, Zmiennokształtność czy Przyzywanie Potworów. Zjawiska te wpływają bowiem na życie postaci w sferze codziennej i wymagają odpowiedzi na pytanie „dlaczego Bohaterowie z nich nie korzystają?”

Po drugie: jeśli te zjawiska są powszechne lub częste należy zastanowić się, jak wpływają one na opisywany świat. Na przykład, jak wygląda handel w świecie, gdzie są dosłownie setki teleportujących się magów? Albo czy na pewno nie ma zdalnej komunikacji (i czy na pewno wiadomości przenoszą konni posłańcy) w świecie, gdzie są setki telepatów? Lub jak na komunikację i przesyłanie wiadomości wpływa udomowienie smoków…

Oczywiście można mówić, że są to po prostu inne technologie, a smok to zwyczajnie duży samolot, jednak nie jest to prawdą. Światy fantasy rządzą się bowiem zupełnie innymi pryncypiami, niż światy techniczne. Przede wszystkim tutaj nośnikiem pracy są czynniki biologiczne: ludzie i niezwykłe istoty. Ich nie da się produkować tak samo, jak samochodów i komputerów: dziewięciu robotników może wykonać 9 aut w 9 miesięcy, albo 1 w miesiąc lub dwa razy tyle, jeśli pracują na dwie zmiany. Smoczyca natomiast nie jest tak elastyczna…

Trzeba więc zastanowić się nad tym, jak wpływa to na te istoty i jak one żyją.

Tak więc: fantasy pisze się dużo trudniej, niż Science Fiction.

Post Scriptum:

Wyjechałem w Bieszczady. Będę w sobotę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Fantasy, Książki, Pisanina i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Czy fantasy faktycznie pisze się łatwiej od SF?

  1. Cadab pisze:

    Wysuwa się z tego wniosek, że zalew rynku wszelkiego typu urban fantasy oraz „hard” sci-fi wynika nie z chęci zarobienia na Sadze o Zapasach w Błocie: In Spess/City Life oraz ogólnemu „ta powieść jest dorosła, bo nie robi tamtej dziecinnej kliszy gatunkowej” bezmózgowiu, tylko z… lenistwa.
    Łatwiej takie coś napisać, bo wystarczy, że dorzucimy do takiego całkiem normalnego, codziennego świata dosłownie szczyptę czarów/hi-techu i oto mamy samograj, który w dodatku jeszcze sam się pisze, a wszyscy to łykną, bo przecież „jest realistyczne i prawdziwe, a nie jakaś bajka”.
    A potem się dziwię sam sobie, że czuję niechęć do obydwu gatunków.

  2. buszasp pisze:

    W teorii prawda, ale mam wrażenie, że w praktyce bardziej zależy to od preferencji i chęci autora. Przykładowo taki Sapkowski wprost gdzieś napisał, że science fiction to on pisać nie potrafi. Są też autorzy, i nie wiem czy Sapkowski częściowo też nie podpada pod tą kategorie, którzy problemy tworzenia fantasy omijają, bo po prostu skorzystali z szablonów wypracowanych przez poprzedników.
    Inna sprawa, że zarówno science fiction jak fantasy mają mają taką właściwość, że odbiorcy są w stanie przymknąć oko na głupoty i nielogiczności świata, jeśli utwór ogólnie jest dobry albo zwyczajnie jakiś pomysł ma wysoki wskaźnik zajefajności. To jest jak z mieczem świetlnym w gwiezdnych wojnach, sensu to nie ma, ale jest cool, więc się podoba. I w fantasy i innych odmianach fantastyki pod tym względem jest faktycznie łatwiej w porównaniu z bardziej realistycznymi gatunkami.

    • wiron pisze:

      To samo pomyślałem, autorzy mogą po prostu wzorować się na poprzednich dziełach i popkulturze. Jeśli piszą dobrze to 95% czytelnikom się to spodoba, a pozostałe 5% może sobie narzekać że nie powinno się robić piruetów w walce, a szlachta nie ubierała się w brązowe łachmany.

      Ale nie jest to tylko specyfika fantastyki, „realistyczne” gatunki też mogą podpierać się „fajnością”. Np. taka powieść detektywistyczna mało ma wspólnego z prawdziwym śledztwem, tylko jedzie na schematach zagadki wypracowanych przez Sherlocka Holmesa.

      • buszasp pisze:

        Teraz przyszło mi na myśl, że wszystko tak naprawdę zależy od konwencji. Np. Lucky Luke jest normalnym facetem w normalnym świecie, a dobywa broni szybciej od swojego cienia i to jest ok. A z fantastyką zależy od indywidualnych oczekiwań. Jeśli przyjmę, że (cytat) „Wiedźmin to taka bajeczka”, to gładko przełknę wszystko co mi autor zaserwuje. Jeśli jednak mam wysokie wymagania, to i te piruety w walce będą mi psuć przyjemność.
        Moim zdaniem napisanie fantasy w 100% „realistycznego” jest po prostu niemożliwe, w każdym razie nie przychodzi mi do głowy żaden przykład takiej pozycji (ale Władca Pierścieni jest przynajmniej wewnętrznie spójny).

  3. wiron pisze:

    „Fantasy jest trudne do pisania bo trzeba przewidzieć konsekwencje magii” – ciężko uznać to za wymóg skoro większość autorów zwyczajnie tego nie robi. Magia w większości książek ma mniejszy wpływ na społeczeństwo niż telefon. Jest grupa czytelników dla których takie rozkminy to wręcz wada bo według nich obdzierają magię z magii.

  4. DoktorNo pisze:

    Tym, co jest najtrudniejsze w pisaniu o dawnych epokach jest odpowiedzenie sobie na pytanie, jak ludzie żyli w świecie(…)

    W którym panowały fatalne warunki sanitarno-higieniczne, tak jak np. na Wersalu w czasach Króla Słońce, gdzie król, baronowie, markizowie itp. śmierdzieli gorzej niż współcześni bezdomni, a pałac był jedną wielką sławojką.

    Na marginesie: jest to rzecz zależna od kultury, łaźnie rzymskie czy arabskie są dobrym przykładem, że mogło być inaczej. Co nie zmienia faktu że ludzie umierali na choroby które teraz leczy się aspiryną…

    • W zasadzie to nie: aspiryna niczego nie leczy, zmniejsza objawy zapalenia i działa przeciwbólowo.

      Ludzie umierali głównie na choroby zakaźne, na które my nie umieramy, gdyż najczęściej jesteśmy zaszczepieni (jak ospa czy gróźlica), da się je wyleczyć antybiotykami, a ogólny wzrost higieny zmniejsza liczbę zakażeń (np. to, że nie śpi się razem ze zwierzętami zredukowało liczbę przypadków gruźlicy i ospy, pasteryzacja mleka zlikwidowała jeden z głównych wektorów roznoszenia się gruźlicy, a pozbycie się gryzoni z domów: tyfusu).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s