Master of Dictatorship – Master of Magic w świetle „Poradnika Dyktatora”:

Dawno temu ktoś polecił mi jako lekturę „Poradnik dyktatora” B. de Masquita i A. Smitha. Właśnie czytam sobie tą książkę jednym okiem, a drugim gram w Master of Magic. I powoli dochodzę do wniosku, że gra ta, przynajmniej wśród klasycznych 4X-ów najlepiej oddaje naturę dyktatury.

Kilka słów o naturze władzy:

Panowie de Masquit i Smith podzielili w swojej książce ludzi mających wpływ na władzę na trzy kategorie (w zasadzie to cztery). Są to: selektorat nominalny, selektorat rzeczywisty oraz zwycięska koalicja. Istnieje też grupa czwarta, o której nie piszą: wykluczeni, czyli ci, którzy z różnego powodu nie mają wpływu na władzę. I teraz tak:

Selektorat nominalny to ludzie, którzy mogliby obierać władzę, ale z jakiegoś powodu tego nie uczynili. Są to ludzie, którzy na przykład głosowali na opozycję albo woleli siedzieć w domach, zamiast brać udział w rewolucji.

Selektorat rzeczywisty to ludzie, którzy faktycznie wybrali władzę lub wystarczą, by faktycznie ją wybrać. Przykładowo: jeśli mamy milionowe państwo, gdzie wybiera się 100 deputowanych, mogących wybrać dyktatora, to, by zyskać władzę, nie musimy pozyskać całego społeczeństwa, a tylko większość parlamentarną.

Zwycięska koalicja to natomiast ludzie, którzy są konieczni do utrzymania władzy. Bez dyktatura upadnie.

Obydwaj autorzy stworzyli też krótki zestaw zasad skutecznego dyktatora. Są to:

  • Ogranicz koalicję do minimum. Ideałem byłoby rządzić samemu, ale to oczywiście niemożliwe.

  • Utrzymaj jak największy selektorat nominalny i (jeśli jest to możliwe) wymieniaj na jego członków koalicjantów.

  • Kontroluj strumień dochodów. Utrzymuj ludność w ubóstwie, pilnując, by zamożność przypadała twoim zwolennikom.

  • Płać kluczowym poplecznikom tylko tyle, ile trzeba, by pozostali lojalni.

  • Nie wyciągaj poplecznikom pieniędzy z kieszeni w imię poprawy sytuacji społecznej (bo poplecznicy się zbuntują, a ponadto wzmocnisz opozycję).

My i nasz egoistyczny cel:

Przejdźmy teraz do Master of Magic. MoM jest wśród 4X-ów o tyle wyjątkowy, że nie gramy cywilizacją czy dynastią, a czarnoksiężnikiem. Nie walczymy o dominację ludzi o naszych przekonaniach lub naszej narodowości w świecie, ani nawet naszej rasy wśród gwiazd. Walczymy natomiast o tytuł Mistrza Magii i związaną z tym osobistą potęgę. Wynik naszej walki w dużej mierze zależy od indywidualnych cech awatara, zgłębianego rodzaju sztuk tajemnych czy talentów oraz cech osobowości takich jak Charyzma, Sława, zdolności wojskowe i finansowe etc.

Prócz nas z naszego zwycięstwa nikt nie będzie miał nic.

Owszem, możemy używać naszych mocy, by poprawić byt ludności, ale nie dlatego, że chcemy, by im żyło się lepiej. Ma to po prostu na celu sprawienie, by ludzie pracowali wydajniej.

Podbojów nie czynimy celem zapewnienia dziejowego miejsca swojej nacji. Robimy to, by zapewnić dziejowe miejsce sobie.

Jeden z głównych zasobów, o które toczymy najkrwawsze i najbardziej niszczące dla naszych żołnierzy walki to Węzły Mocy, dostarczające mana. Która to stanowi zasób kluczowy do zwycięstwa nad innymi czarownikami, ale tak naprawdę pozbawiony znaczenia dla kogokolwiek prócz nich. Zwykli ludzie nie mają pożytku z mana, nie wznosi się za nie też budowli publicznych. Zresztą, prócz dróg i świątyń w ogóle nie buduje się budynków użyteczności publicznej. Nie ma tu więc akweduktów, kanalizacji, szpitali czy szkół. Jedyna szansa na to, by zwykły mieszkaniec tego świata skorzystał z mana leży w tym, że mag łaskawie może użyć jej, by uczynić jego pracę wydajniejszą.

Albo, żeby zamienić go w wilkołaka…

Cały system religijny i kulturowo-edukacyjny podporządkowany jest pozyskiwaniu mana i projektowaniu nowych zaklęć. Biblioteki, uniwersytety i gildie mędrców biedzą się głównie nad teoretycznymi rozważaniami nad magią, których rezultaty użyje potem Czarnoksiężnik do konstrukcji nowych zaklęć. Jedynie niektóre: uniwersytety, szkoły wojskowe, gildie alchemików, czarodziei i animistów, mają szersze zastosowanie i potencjał poprawy sytuacji, acz ponownie Czarnoksiężnik zyskuje dzięki niemu dostęp do kadr…

I zrozumiałe. Bo pieniądze, które mogliby dostać poplecznicy nie powinny być wykorzystywane na pomoc społeczeństwu.

System ekonomiczny jest co najmniej centralnie sterowany, to czarnoksiężnik ma wyłączne prawo do wyznaczania placów targowych, zakładania banków i gildii kupieckich. Aczkolwiek wydaje się, że inicjatywy prywatnej nie tłumi się. Po prostu mag ma nie tylko władzę nadzorczą nad instytucjami, ale też prawo zakładania ich.

Ich jedynym celem jest natomiast stymulowanie pracy poddanych.

Mamy tu piękną ilustracje trzeciej zasady (kontroluj strumień dochodów), którą zapewne da się wspaniale połączyć z innymi. Bo jaki jest dowód na to, że stanowiska zarządców jarmarków czy dyrektorów banków przydzielane są w sposób pluralistyczny?

W zasadzie jedyną instytucją, jaką mag wytwarza pro publiko bono są garnizony wojskowe i bezpieczeństwo. Bo powiedzmy sobie szczerze: w świecie wędrujących potworów usługi armii są dobrem publicznym.

Zwycięska koalicja:

Oczywiście ludność naszego imperium bynajmniej nie patrzy przychylnym okiem na nasze poczynania i fakt bycia okupowanym. Dlatego też może się burzyć, w szczególności, jeśli podniesiemy nadmiernie podatki. W efekcie może nawet wywołać rebelie i lokalnie zrzucić naszą władzę.

Możemy radzić sobie z tym problemem w prosty sposób: budując świątynie. Te niwelują niezadowolenie.

Zjawisko to można tłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze: lud może faktycznie szukać pociechy u bogów.

A być może mag po prostu kupuje w ten sposób lojalność przywódców duchowych, którzy w zamian zdobywają dla niego poparcie tłumu. I donoszą na przeciwników politycznych.

Należy zauważyć, że Mag ma duże możliwości wynagradzania lojalnych. W prawdzie nie widzimy tego, ale na pewno w tym imperium istnieją gubernatorzy miast i poborcy podatków, arcykapłani, rektorzy uniwersytetów i akademii wojskowych, głowy gildii i cała reszta. Są też dowódcy wojskowi i oficerowie oraz oczywiście bohaterowie. Jest więc co dzielić.

Sądząc z tego, jak komputer radzi sobie podczas rozgrywanych automatycznie bitew co najmniej stanowiska wojskowe zarezerwowane są dla krewnych i znajomych różnych królików.

I selektorat nominalny:

To oczywiście reszta naszego ludu. Prawdę mówiąc nie sądzę, by pod rządami komputerowego gracza żyło im się bardzo źle (komputerowi przeciwnicy nie są za dobrymi ekonomistami i zdarzało mi się burzyć zdobyte miasta, bo nagle okazywało się, że generują 80 procent obciążenia dla mego budżetu). Gospodarka wręcz kwitnie, pod warunkiem, że Mag morze się bogacić.

Niemniej jednak nie widać, by w tej grze ludzie mieli coś do gadania, poza możliwością odmówienia pracy (lub po prostu pracowania powoli) oraz ewentualnie wszczęcia buntu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziwne rozkminki, Geopolityka, Gry komputerowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Master of Dictatorship – Master of Magic w świetle „Poradnika Dyktatora”:

  1. Suchy pisze:

    Chyba ja byłem tym ktosiem 😛

    Czy dotarłeś już do część o toczeniu wojen ? W tym kontekście ( tzn. Gra o toczeniu wojen między zaczarodziejskimi dyktatorami) o też można dojść do ciekawych wniosków.

    Książka naprawdę fajna tylko że przy złożoności polityki i rządzenia nie zawsze te ich mechanizmy się sprawdzają. Czasem możesz mieć związane ręce, pecha czy jak np. Perykles trafić na plutokracje skostniałych zapatrzonych w siebie kretynów bez wyobraźni, którzy pociągną Ciebie i siebie na dno.

    Ogółem to zawsze mnie zastanawiało czemu w fantasy gdzie mamy motyw maga władcy prawie nigdy się nie podejmuje takich wątków jak płacenie władcy podatków w czymś co może być w takiej magokracji cenne. Np. obrabiania pańszczyzny nie na polu rzepy tylko uczestniczeniem jako akollita w rytuałach czy ludzie zbijający kokosy na manufakturach produkcych komponenty do czarów.
    Państwo mające bezpośrednią kontrolę nad strategiczną branżą papierniczą. Kontrolujesz papiernie = masz kontrolę nad produkcją książek i zwojów = to ty decydujesz kto w państwie ma dostęp do magii i wiedzy magicznej.
    Albo jeszcze inaczej – w ramach dziel i rządź obywatele są podzieleni na klasy i jeśli chce się awansować do kasty stopień wyżej musisz np. zgodzić się na to że twoje ciało po śmierci zostanie użyte przez jaśnie Pana do stworzenia nieumarłego. W efekcie jesteś objęty „ochroną” strażników bo jeśli ktoś by ci zrobił krzywdę to mógłby tym samym uszkodzić własność Pana. Jeśli nie podpisałeś cyrografu ? A niech się ludzie mordują na ulicach w tych swoich slumsach. Co to obchodzi arcymaga w jego wieży z kości słoniowej?

    • Przeczytałem już. Teraz dałem mamie, jest zachwycona.

      Wojna trochę tu nie pasuje. To znaczy: w Master of Magic prawdopodbnie faktycznie obywatele mają gdzieś, pod którym magiem żyją. Można więc podbić miasto, wymaszerować wojskiem, nie zostawiając garnizonów, a mieszkańcy nie wypędzą administracji i nie wywieszą starych flag. Większy problem stanowią oddolne niechęci rasowe. Z drugiej strony: po zdobyciu wieży wrogiego maga jego imperium często się rozpada na dziesiątki państw-miast. Jednak wojny, wbrew Poradnikowi nie są krótkie. To konflikty totalne, wszyscy na wszystkich, z użyciem ekwiwalentów broni masowego rażenia, toczone najczęściej do wyeliminowania wrogiego maga.

      Natomiast co do drugiej części: wynika to niestety z tego, że większa część fantasy jest durna i autorzy nawet nie próbują przedstawić społeczeństwa tak, jak mogłoby wyglądać. Było kilka, głównie japońskich dzieł, które faktycznie próbowały w mniej lub bardziej dokładny sposób zająć się tym, jak działa społeczeństwo i ekonomia (Yuuni Kokki, Spice and Wolf, Mahou Maou Yuusha, Log Horizon), ale raz, że to wyjątki, dwa, że w większości to programy edukacyjne dla młodzieży licealnej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s