Jak obłaskawić dziennikarza?

Zajmiemy się dziś tematem, który nieco pobocznie wyszedł przy okazji afery Newsweekowej, a o którym warto napisać. Czyli o tym, jak obchodzić się z dziennikarzami. W swoim czasie widziałem kilka porażek w tej dziedzinie, z których wiele było dziełem osób uchodzących za profesjonalistów, w tym takich osób i instytucji jak: Prawo I Sprawiedliwość, Jarosław Gowin, Radio Maryja czy Komitet Obrony Demokracji.

Moje sposoby nie są nowe, nie są w stu procentach skuteczne, co więcej w niektórych aspektach mogą wydać się kosztowne. Nie wiem też, z jakich środków korzystają duże imprezy, ale ze sporym prawdopodobieństwem z podobnych.

Niemniej jednak mają szansę w pewnym stopniu zadziałać, lub przynajmniej ograniczyć szkody, a mniejszym imprezom się przydać.

Upewnij się, kiedy pracuje redakcja:

Dawno, dawno temu pewne środowiska związane z Radiem Maryja postanowiły zorganizować pod siedzibą Gazety Wyborczej demonstrację antyaborcyjną. Protest okazał się jednak nieskuteczny, ponieważ bardzo źle dobrano czas. Odbywał się on bowiem w piątek, w godzinach od 7 do 9 rano. Tymczasem w dniach tamtych większość pracowników Agory pracowało od niedzieli do czwartku (dzienniki składa się z jednodniowym wyprzedzeniem, tak więc poniedziałkowy numer przygotowywany jest w niedzielę, a piątkowy w czwartek, jedynie Wyborcza przygotowywała numer sobotni i niedzielny, jednak większość tekstów powstawała we wcześniejszych dniach tygodnia… w weekend zwykle niewiele się dzieje, nawet kryminaliści, terroryści i politycy mają wtedy wolne). Po drugie: godziny pracy w większości redakcji tmtejszych przypadały między 9 a 17.

Tak więc ci nieliczni dziennikarze, którzy mieli tego dnia być w pracy zaczynali się schodzić wtedy, kiedy demonstranci zbierali transparenty.

W chwili, gdy odbywał się protest w budynku był jedynie serwis sprzątający, kilku dyżurnych i pracownicy konkurencji, który zaproszono na śniadanie prasowe (jak Ja).

Odpowiednie zgranie czasu jest o tyle ważne, że z mojego doświadczenia wynika, iż dużo łatwiej jest przyzwać dziennikarza w dzień, który jest jego dniem pracującym. O ile każdy organizuje sobie dni wolne tak, jak lubi, tak dzień pracujący… Powiedzcie uczciwie: wolelibyście iść znowu do biura, czy np. na Wystawę Drobiu Ozdobnego, jeśli wizytę na tej ostatniej wliczą wam do czasu pracy?

Wykorzystać to można oczywiście też i przeciwko dziennikarzom, bowiem prawdopodobnie zależy Wam tylko, aby napisali o Waszej imprezie. Niekoniecznie zaś na tym, by na niej byli i wtykali nosa w Wasze wykłady o seksie na sesjach RPG i nocki hentai…

Przygotuj zawczasu materiały prasowe:

Będziesz potrzebował dwóch typów materiałów prasowych: na otwarcie, oraz na zakończenie imprezy.

Pierwszy materiał powinien składać się z trzech elementów: po pierwsze, krótki list charakteryzujący imprezę oraz informujący dlaczego warto nań przyjść (około pół strony, najważniejsze rzeczy wypunktowane).

Po drugie: trochę materiałów graficznych, w rodzaju zdjęć sal wystawowych, głównych atrakcji, logo wydarzenia etc.

Do tekstu należy dodać szersze omówienie imprezy, długie na 3 do 5 stron. W tekście tym należy rozpisać się dłużej o rzeczach, które wcześniej omawialiśmy. W tym:

  • zaznaczyć dlaczego impreza jest ważna

  • wyliczyć przyszłe lub spodziewane wydarzenia (np. największa w Europie), podpierając je efektownie brzmiącymi faktami (1.000.000 zwiedzających, 40.000 wystawców).

  • wymienić gości

  • opisać te punkty programu, na które chcemy, żeby przyszli dziennikarze, przedstawiając je jako najbardziej kluczowe dla imprezy

  • te, na których ich nie chcemy przemilczeć

  • zaprosić na konferencję dla prasy, najlepiej z poczęstunkiem

  • samą konferencję dla prasy ulokować tak, żeby kolidowała z wszystkimi nockami hentai i innymi wydarzeniami, co do których nie chcielibyśmy, żeby dziennikarz je widział.

  • napisać o czym będzie się na imprezie rozmawiało i co będzie się działo

  • okrasić całość wypowiedziami organizatorów i gości, żeby dziennikarz miał co cytować.

Obsyp go podarkami:

Normą jest, że materiały prasowe wysyła się podwójnie: mailem orza pocztą, na papierze oraz na pendrivach, często z logo imprezy. Pendrive jest oczywiście nośnikiem, ale – o czym nikt nie mówi – jest też formą prezentu. Często dodaje się do nich inne rzeczy: długopisy, teczki z wydrukiem materiałów prasowych, niekiedy inne drobne bibeloty, jak słodycze, maskotki, zabawki, butelki wina etc.

Generalnie prezenty z jednej strony nie powinny być zbyt obfite: pracownikowi nie można zwykle przyjąć niczego o wartości powyżej 10 procent jego pensji. Co więcej nadmierne dary mogłyby też wywołać wrażenie próby przekupienia go, co może postawić go w niezręcznej sytuacji przed kolegami z redakcji.

Z drugiej strony jeśli chcemy zwabić dziennikarza, to powinniśmy w jasny sposób zakomunikować, że na konferencji prasowej warto się pojawić, bo może otrzymać więcej podarków.

Zorganizuj mu czas:

Aby mieć kontrolę nad tym, co dziennikarz robi i co zobaczy przygotuj dla niego specjalny zestaw atrakcji. Po pierwsze, dobrze by było, gdyby pismak dostał swojego opiekuna, jak w Korei Północnej, który będzie mu towarzyszył, wskazywał ważne wydarzenia i przypominał o nich. Oraz trzymał z dala od wszystkiego, co kompromitujące.

Dobrze byłoby, gdyby zrobić listę widowiskowo brzmiących atrakcji, które przedstawi się mu jako najważniejsze na danej imprezie.

Po trzecie, by zabrać mu czas przygotuj specjalne wydarzenia dla prasy, takie, jak konferencja prasowa z organizatorami, spotkanie i możliwość dyskusji z najważniejszymi gośćmi.

Nakarm go:

Aby mieć pewność, że dziennikarz się zjawi na naszej konferencji najlepiej zorganizować ją w formie śniadania, kolacji lub lunchu prasowego. Najlepiej byłoby, gdybyśmy posiadali własnego szefa kuchni lub zorganizowali spotkanie w hotelu lub restauracji takowego posiadającej. Jeśli nie, to i tak warto postarać się o jakiś poczęstunek. Dowolny. Byle tylko nie był skromny.

Należy zauważyć, że wielu dziennikarzy, zwłaszcza tych drugoligowych przychodzi na wszelkie konferencje powodowanych dwoma motywami: nażreć się i dostać gratisy. To są często bardzo marnie wynagradzani ludzie, dla których szwedzki stół jest sporym bonusem.

Rekordem pod tym względem jest siedziba Polskiej Agencji Prasowej, gdzie – przynajmniej za moich czasów – prawie codziennie były trzy posiłki prasowe. Okupowana jest ona przez całe tłumy dziennikarzy, w tym ludzi z gazet od dawna już nie istniejących lub wręcz zmyślonych.

Zresztą za moich czasów imprezy technologiczne prześladowane były przez pewnego dziadka z legitymacją Trybuny Ludu, który w ogóle nie kumał bazy (i np. zadawał pytania w rodzaju, „Czy Wiedźmin II wyjdzie na Amigę?”), ale wyczaił, że odbywają się w dobrych lokalach i można tam pojeść za darmo.

Przygotuj jeszcze więcej materiałów prasowych:

Na zakończenie imprezy należy przygotować większą ilość materiałów prasowych. Powinny one zawierać:

  • Podsumowanie wydarzenia i jego najważniejszych punktów.

  • Przemowy organizatorów i ich głównych gości (najlepiej w formie tekstu, żeby dziennikarzom łatwo się je wklejało do tekstu).

  • Całą masę zdjęć z wydarzenia (dobrze mieć profesjonalnego fotografa).

Należy je wysłać jak najprędzej, najlepiej jeszcze przed zakończeniem wydarzenia. Nie jest powiedziane, że dziennikarz na pewno przyjdzie na waszą imprezę. Istnieje całkiem sporo ludzi, zwłaszcza zatrudnionych w różnych gazetach lokalnych (media lokalne w prasie pełnią taką samą rolę jak kolektor ścieków w systemie kanalizacji) którzy piszą „wywiady” i „relacje” wirtualne, na podstawie tego, co przeczytali w sieci, albo wręcz zmyślone, na bazie tego, co wyobrażają sobie, że się działo.

I więcej podarków:

Jak pisałem materiały prasowe należy wysyłać w dwóch formach: mailem oraz fizycznie. Fizyczne materiały należy umieścić w ładnych, papierowych torbach z logo imprezy i organizatora, a następnie dodać doń trochę podarków.

Wśród podarków powinny znaleźć się kolejne pendrive z wersją elektroniczną prasówki. Oraz dodatkowo jakieś gadżety, ładne, lecz skromne. Zasadniczo nie wypada dawać niczego wartego powyżej stówki. Przykłady dobrych podarków to:

  • Butelka niezbyt drogiego, lecz dobrego wina (np. ja lubię Liebfraumilch, wytwarzane od XVI wieku przez benedyktynów z Nadrenii czy kogoś w tym rodzaju, ale niestety strasznie się pospolitowało, odkąd można je kupić w Biedronkach).

  • Produkty nasze lub naszych patronów (np. McAffee rozdawał na swoich konferencjach antywirusy, Logitech myszki etc.)

  • Koszulki z logo imprezy lub inne elementy garderoby (np. torba na laptopa, czapka)

  • Różne zabawne zabawki typu ludzik z diodą LED zamiast głowy, świecący po podpięciu do USB.

  • Idealnym prezentem mogą być też kości do RPG (wiecie o co mi chodzi). Mają ciekawe kształty, dla mugoli są odkryciem (O, popatrz Halinka! Robią kostki z 20 ściankami! Ciekawe czy są do nich jakieś gry?) i budzą radość. Do tego są bardzo kolorowe i ładnie wyglądają. Wywołują więc instynkt sroki.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wredni ludzie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s