Technologia VR – kilka spostrzeżeń po trzech latach z hełmem:

Od trzech lat mamy w pracy prezentacje VR z hełmami i wszystkim, co trzeba. Miałem okazję więc napatrzyć się na tą technologię, jej zalety, wady oraz reakcje ludzi. I, o ile kiedyś, po pierwszych próbach byłem jej wielkim entuzjastą, to niestety, moim zdaniem nie ma ona szans przyjąć się na szeroką skalę.

Generalnie moje wrażenia są bardzo pozytywne, podobnie jak większości innych użytkowników. A tych były, literalnie setki. Jednak urządzenie służy do puszczania 10 minutowej prezentacji, a w trakcie jego stosowania pojawiły się problemy, które moim zdaniem wykluczają jego szerokie rozpowszechnienie.

To jednak trzeba jeszcze dopracować:

Same hełmy, przynajmniej w tej wersji, jaką my posiadamy muszą jeszcze zostać poprawione, inaczej niestety nie będą w stanie stać się źródłem rozrywki dla mas. Problemem jest technika. Aby korzystać z hełmu należy więc: usiąść w dokładnie wyliczonej odległości od kamery, nie za blisko i nie za daleko, nałożyć hełm, tak, by dokładnie przylegał i wyregulować gogle tak, by obraz był ostry.

Jeśli nie wyregulujesz gogli, nie będziesz nic widział. Jeśli masz wadę wzroku: nie będziesz nic widział, mimo regulacji gogli.

Jeśli siądziesz kilka centymetrów za blisko, za daleko lub przesuniesz się w bok: urządzenie zgłupieje. Jeśli masz niestandardowy kształt głowy i hełm źle przylega: urządzenie zgłupieje. Jeśli masz niestandardowy wagomiar: urządzenie zgłupieje.

Ktoś wejdzie ci za plecy, lub przejdzie przed tobą: urządzenie zgłupieje.

Nie, to nie może być tak, że kupujesz gogle i nie możesz z nich korzystać, bo jesteś gruby. Albo chudy. Albo karłem. Albo wysoki. Albo urwało Ci nos na wojnie…

To wymaga dużo miejsca:

Po drugie: to urządzenie wymaga dużej ilości przestrzeni. Dokładniej: musisz mieć miejsce na biurko z komputerem i miejsce na fotel. Fotel musi znajdować się w odległości 1 metra od stanowiska kamery. Najlepiej byłoby, żeby w odległości 1,5 metra po bokach i za tobą niczego nie było. Ściana za tobą powinna być pusta.

Innymi słowy: musisz przeznaczyć na atrakcję cały pokój, do którego nikt nie może mieć wstępu.

My mamy 2.000 metrów przestrzeni ekspozycyjnej, więc to dla nas nie problem.

Ale jeśli mieszkasz w bloku, to sobie tego raczej do mieszkania nie wsadzisz.

Ludzie zbyt łatwo panikują:

Największy problem z hełmem VR polega na tym, że bardzo mocno odcina on nas od rzeczywistości. Zakłada się na głowę więc okulary, które uniemożliwiają nam widzenie oraz słuchawki, które uniemożliwiają nam słyszenie. Prowadzi to do zjawiska, które nazywane jest deprywacją sensoryczną…

W skrócie: część ludzi, choć nie wszyscy, zaczyna panikować. W pierwszej kolejności tyczy to każdego z choć śladową agorafobią, klaustrofobią lub lękiem wysokości, acz nie tylko. Panika dotyka też osób po prostu wrażliwych lub nadwrażliwych…

Po drugie: wrażenie, które nas dotyka nie przypomina chodzenia po pomieszczeniu, tylko raczej unoszenie się nad podłogą jako coś w rodzaju bezcielesnego ducha. Bardzo ciekawie wpływa to na błędnik. Zdarzają się więc ludzie, którym kręci się w głowie i nawet po krótkiej, pięcio czy dziesięciominutowej sesji nie są w stanie utrzymać pionu.

Jeśli macie chorobę lokomocyjną, to też nie jest to wynalazek dla was.

Ludzi zbyt łatwo zdezorientować:

To, co opisałem wyżej dotyczy dość dużej, ale nie dominującej grupy, na którą składa się jakieś 5 procent potencjalnych użytkowników. Niemniej jednak nie da się ukryć, że hełmy są mocno dezorientujące.

W pierwszej kolejności odcina Cię on od większości bodźców z zewnątrz, pozbawiając absolutnie wyczucia otoczenia. Łatwo stracić orientację w jakiej pozycji jest twoje ciało, co znajduje się obok ciebie oraz, że nie jesteś sam w pokoju etc.

Co więcej ludzie mają odruch każący im łapać pojawiające się w okularach obiekty, unikać ciosów, kulić się przed zagrożeniem etc. W takiej chwiuli bardzo łatwo jest spaść z krzesła, zahaczyć o coś, w tym z także z dużą siłą lub zaplątać się w kable…

W chwili gdy ktoś dotknie osoby, która założyła hełm ludzie najczęściej reagują zaskoczeniem, niektórzy próbują się bronić, większość stara się unikać, wymachuje rękoma, często wstają z fotela… Co zwiększa ryzyko wypadku.

Zbyt łatwo rozkwasić sobie ryj:

Przywalić o biurko, spaść z fotela, ściągnąć sobie hełm z głowy, potknąć się o coś… Po prostu istnieje duże ryzyko wypadku.

Ja nie mówię, że każdy, kto założy hełm na pewno zginie. Bo to nie jest tak, że urządzenia do VR rzucają się nam do gardeł, by nas zgładzić. Jednakże istnieje realne ryzyko zrobienia sobie krzywdy… Poruszanie się w hełmie niestety przypomina grę w ciuciubabkę. Tak, jakby zawiązać nam oczy, zatkać uszy i kilka razy nami pokręcić.

Mój ojciec kiedyś złamał sobie nogę w pracy, bo zasnął na krześle i z niego spadł.

Obawiam się, że użytkownicy hełmów też będą mieli takie przygody.

My sobie z tym radzimy w ten sposób, że przy każdym użytkowniku stoi ładna pani i pilnuje, żeby nikt nie przesadzał.

Niestety nie jest dodawana w zestawie.

Kot na klawiaturze:

Największy problem polega na tym, że nie jest to urządzenie, z którym zabawę łatwo jest przerwać, w chwili, gdy np. mama wejdzie ci do pokoju, żeby poprosić Cię o wyrzucenie śmieci.

Za nim jej odpyskujecie, należy zauważyć, że po pierwsze: nie słyszysz jej, ani nie widzisz. Po drugie: dobrze byłoby jej nie rozkwasić nosa, w chwili, gdy spróbuje ci ściągnąć hełm (a ty będziesz myślał, że to demon z Dooma zaszedł cię od tyłu). Po trzecie: musisz wygrzebać się z tego całego majdanu, a po czwarte: założyć go ponownie. To trochę bardziej wymagające niż naciśnięcie pauzy.

Nawiasem mówiąc fakt, że nie jesteście świadomi kiedy mama wchodzi wam do pokoju ciekawie rzutuje na jedno z zastosowań, które eksponowała część komentatorów: mianowicie jako sprzęt do gier erotycznych.

Prawdę mówiąc nie widzę tego zupełnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii gry, Komputery i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Technologia VR – kilka spostrzeżeń po trzech latach z hełmem:

  1. simplexpl pisze:

    Jaki dokładnie sprzęt macie w pracy?
    Ja i oraz moi znajomi których osobiście znam (i kilku których znam nieosobiście) od ok 2 lat używamy VR w mieszkaniach w bloku bez problemu (konkretnie to HTC Vive kupione w 2016) i żadna tragedia nie nastąpiła przez ten czas. Oczywiście staramy się przestrzegać elementarnych zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku i jak dotąd się to wystarczyło.
    (ale oczywiście bywa różnie – w Rosji jakiś koleść będą samemu w domu w VR wpadł na szklany stolik i się wykrwawił – no ale równie dobrze mógł się nadziać na nóż w kuchni – trzeba uważać)
    Jak nie wierzysz, to zapraszam do Krakowa na demo 🙂 Akurat wczoraj robiłem demo VR moim znajomym z pracy – w pokoju było 6 osób, jedna w VR (kazdy na zmiane), żadnego wypadku nie było. Gogle nie były idealnie dopasowane, a i tak wszyscy świetnie się bawili. Ludzie w okularach również (2-3 osoby miały okulary bez których nic nie widzieli – okulary bez problemu mieściły się w goglach).
    Ale przyznam, poprzednim razem jak robiłem demo znajomym z pracy, to był jeden wypadek – kolega tak się wciągnął, że próbował oprzeć się na wirtualnym blacie w grze i spadł na kolegę siedzącego na kanapie. Ofiar w ludziach nie było. Wcześnej ten sam kolega uderzył kontrolerem w ścianę grając w SuperhotVR – ale również nic się nie stało z tego powodu.

    VR jest niszą i zapewne tą niszą pozostanie, ale nie jest tak że jest praktycznie nieużywalny, jak to mogłoby wynikać z tego co opisałeś.

    • simplexpl pisze:

      Poprzednim razem zapomniałem zaznaczyć opcję do powiadomień, wiec dodaję tego posta żeby dostawać powiadomienia.

    • Mamy jednego Oculusa i dwa jakieś inne…

      Okulary nie są problemem. Problemem są ludzie z małymi wadami wzroku nie noszący okularów i różne, niestandardowe odchylenia.

      Ja nie piszę, że jest nieużywalny. Piszę, że IMHO raczej nie stanie się on chlebem powszednim. A szkoda, bo to naprawdę świetna rzecz. Jak raczej staram się nie nadużywać słowa „immersja” to ono faktycznie daje ją niesamowitą.

      • simplexpl pisze:

        W takiej formie w jakiej jest teraz, to na pewno się nie stanie chlebem powszednim. Ale obecnie jesteśmy w epoce kamienia łupanego jeśli chodzi o VR.
        Jeżeli to się rozwinie dalej, to za 5-10 lat (może trochę później) będziemy mieli bezprzewodowe sprzęty rozmiaru (i wagi) okularów przeciwsłonecznych, automatycznie dopasowujące się do wady wzroku (rozmarzyłem się 🙂 )

      • simplexpl pisze:

        A co do immersji, to święta prawda i niestety nie da się tego opisać, trzeba spróbować. Moi znajomi po prezentacji powiedzieli, że VR okazał się dużo lepszy niż się spodziewali.

  2. Grisznak pisze:

    Potwierdzam w przypadku osób z chorobą lokomocyjną – zakładałem i szybko musiałem zdjąć.
    Ciekawi mnie wpływ tego przy np. grze w takie Resident Evil, gdzie ktoś może autentycznie dostać zawału.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s