Expanse: różnice między serialem, a książką (część 2: Wojna Kalibana)

Pora na drugą część zestawienia różnic między filmową, a książkową wersją Expanse. O ile w wypadku pierwszego tomu różnice między obydwoma dziełami były symboliczne, ze wskazaniem na serial, który wiele rzeczy poprawiał, tak w drugim tomie ujęcie książkowe jest lepsze i w wielu wypadkach sensowniejsze.

Jednocześnie ingerencja w scenariusz jest znacznie większa. Twórcy przestali więc już dopowiadać, a zamiast tego opowiadają historię od nowa. Pojawiają się więc nowi bohaterowie i nowe postacie, a wiele wydarzeń zmienia swój wydźwięk.

Fabuła obydwu dzieł zbieżna jest tylko w ogólnych ramach:

Zarówno w serialu, jak i w książce większość wydarzeń toczy się w tym samym układzie i prowadzi do podobnych lub identycznych skutków. Jednak już w szczegółach różnia się między sobą, w serialu jest też wiele scen, których w książce nie było. Przykładowo: w serialu Pax opuszcza Ganimedes wraz z uchodźcami i dociera na Tycho, gdzie zostaje przejęty przez Holdena i razem wracają znów na Ganimedes. My natomiast mamy okazję oglądać całą jego odyseję…

W książce natomiast Prax jest tak zaabsorbowany poszukiwaniami córki, że odmawia opuszczenia Ganimedesa i przebywa na nim, aż do przybycia Holdena. Sam go zauważa w tłumie i w desperacji prosi o pomoc…

Tego typu sytuacje wymieniać można dziesiątkami.

Ogólnie rzecz biorąc książka jest dużo subtelniejsza, a wiele zagrywek, które ma miejsce jest zakulisowych. W serialu natomiast wiele rzeczy jest mocno łopatologicznych, tak, żeby widz na pewno się nie zgubił. Książka też momentami porusza tematy, których scenarzyści telewizyjni najwyraźniej bali się (jak wykorzystywanie dzieci), bo po co? Przecież lepiej udawać, że problem nie istnieje!

Księgowy wyraźnie brał udział w pisaniu scenariusza:

Widać to bardzo wyraźnie, w szczególności w końcowych odcinkach. By nie spoilerować: tam, gdzie w serialu w wydarzeniach bierze udział jeden statek, w książce zwykle jest ich trzydzieści. Stąd też najpewniej dodatkowe sceny: mają zapchać czas ekranowy i pozwolić zaoszczędzić na późniejsze epizody.

W efekcie książka jest znacznie bardziej epicka.

Postać Naomi:

Bardzo poważnie różni się między książką, a serialem. Tak więc:

  • w książce jak na razie nie pojawiła się ani jedna sugestia przynależności Naomi do SPZ.

  • W książce to nie Naomi przekazała Fredowi Johnsonowi Strasznie Spoilerującą Rzecz. Zrobił to Holden.

  • Ogólnie to serial stawia ją w bardzo złym świetle. Faktycznie Naomi popadła w spór z resztą załogi Rosynanta, jednak nie wynikał on z kłótni o Strasznie Spoilerującą Rzecz, a z tego, że Naomi psychicznie nie wytrzymywała niebezpiecznego życia, jakie wiodła wraz z towarzyszami. Szukała więc większej stabilności.

Wszyscy od początku podejrzewają Protomolekułę:

W odróżnieniu od serialu, w książce udział Protomolekuły w wydarzeniach na Ganimedesie, które zainicjowały fabułę jest od początku brany pod uwagę. Problemem są wzajemne oskarżenia o jej użycie / próbę wykorzystania jej pojawienia się na własną korzyść.

ONZ jak i Mars od początku mają filmy z nagraną hybrydą, a Bobbie nie musi niczego udowadniać.

ONZ ma siedzibę w Hadze:

W serialu natomiast w Nowym Jorku.

Errinwright najpewniej jest czarny:

Dokładniej: „ma ciemniejszą skórę niż Avasaralla”, która ma indyjskie korzenie i odpowiednią karnację. Prawdopodobnie jest więc murzynem.

W serialu jest biały.

White washing?

Lunatyk został zdobyty przez piratów jeszcze przed rozpoczęciem akcji…

„Lunatyk” to frachtowiec w którym Holden i jego zespół przybyli na Gaminedes. W książce ten został zdobyty przez piratów jeszcze przed jej rozpoczęciem, a załoga wymordowana. Statek odzyskało SPZ, a sami sprawcy zostali schwytani przez Rosynanta i dostarczeni przed sąd.

Jako, że „Lunatyk” często latał na Ganimedesa, SPZ uznało, że będzie on dobrą przykrywką dla jego agentów.

Sytuacja na Ganimedesie jest nieco inna:

Po katastrofie dochodzi do klęski humanitarnej, jednak sytuacja nie jest tak ciężka jak w serialu. Stacja umiera, jednak nie dochodzi do na niej do mordów na tle rasowym ani nie brakuje tlenu.

W książce chciwe korporacje zagarniają dla siebie plony, które zostają następnie wywiezione ze stacji. W rezultacie dochodzi do zamieszek na tle głodowym, a ONZ, SPZ i Mars zmuszone są wysyłać pomoc humanitarną.

Jednocześnie załamuje się system ekonomiczny stacji, w wyniku czego tysiące ludzi, najczęściej specjalistów, nagle traci pracę.

Syn Avasaralli nie zginął na wojnie:

Umarł w bardzo młodym wieku na stoku narciarskim. Wjechał w drzewo, doznał poważnych obrażeń i umarł.

Bobbie Drapper:

Nasza Marines jest w książce trochę inną postacią. Wynika to niestety z faktu, że grająca ją w serialu aktorka nie jest najlepsza, w efekcie czego zachowuje się nieco, jak zagubiona owieczka.

W książce Bobbie jest duchową córką Elen Rippley i Terminatora.

Warto zauważyć, bo w serialu to nie do końca widać, że Drapper ma bardzo dobre warunki fizyczne: mierzy dwa metry wzrostu, posiada stosowną masę i nie jest to tkanka tłuszczowa.

Tumanowate zachowanie Bobbie w trakcie strzelanin prawdopodobnie wynika z nieudolnych prób odegrania tego, że jej skafander bojowy posiada liczone w ułamkach sekund opóźnienie, przez co nasza bohaterka nie może reagować z pełnią swego, ludzkiego refleksu.

Jednak to nie działa w ten sposób, że ona stoi, strzelają do niej, więc wtedy się orientuje i sama zaczyna strzelać. Drapper jest bowiem drapieżna jak rekin…

Wyprawa Bobbie:

W serialu Roberta Drapper realizuje quest pod tytułem „Zobaczyć morze” otrzymany od poległego towarzysza broni. Stąd jej eskapada po połowie Ziemi.

W książce nie ma miejsca nic tak patetycznego. Wkurzona Drapper po prostu wychodzi z siedziby ONZ i idzie do najbliższego baru się napić.

Niezarejestrowani:

W owym barze nie spotyka się oczywiście z żadnymi umazanymi sadzą biedakami, których ratuje rozdając leki. Rozmawia po prostu z kelnerką, która wtajemnicza ją w panujące na Ziemi stosunki socjoekonomiczne. Ludzie na planecie otrzymują tak zwaną podstawę: są to najważniejsze środki niezbędne im do życia (za wyjątkiem pieniędzy: by mieć pieniądze trzeba pracować). Kelnerka w barze zbiera tak zwany „kredyt pracy” niezbędny jej, by dostać się na studia. By studiować należy bowiem najpierw udowodnić, że lubi się pracować i zdobytą wiedzę będzie się wykorzystywało. System ten ma odsiać nieproduktywne jednostki.

Jeśli chodzi o niezarejestrowanych, to na Ziemi istnieją ograniczenia liczby posiadanych potomków. Niezarejestrowani to nielegalnie posiadane dzieci, które nie zostały wpisane do ewidencji. Prawdopodobnie do tej grupy należy Amos. Nie zostało to wprost powiedziane, ale są ku temu przesłanki.

Stosunek Avasaralli do Holdena:

W serialu wygląda tak:

„Na tym świecie jest bardzo niewielu naprawdę dorosłych ludzi. Ty jesteś jednym z nich!”

W książce:

„O nie! To ten idiota James Holden!”

A także:

„Holden reprezentuje sobą najniebezpieczniejszy tym człowieka: bezmyślnego idealistę!”

Oraz:

„Holden! Ktoś musi ci to powiedzieć: jesteś kretynem! I trzymaj się kurwa z dala od radia!”

Soren i Cotyar Ghazi:

Jedną z najbardziej wyraźnych różnic między książką, a serialem jest brak dwóch, bardzo ważnych postaci, bez których całość totalnie zmienia wydźwięk. Są to: asystent Avasaralli Soren oraz jej ochroniarz Cotyard. Postać Sorena w ogóle nie występuje w serialu, mimo że znaczna część „Wojny Kalibana” dotyka jego losów. Został on wchłonięty przez Cotyara, który w prawdzie pojawia się w książce, jednak jest tam postacią zupełnie epizodyczną i tak naprawdę marginalną.

Kto inny rozwala Agathę King:

Osobą tą był zarażony protomolekułą, młodszy oficer o nazwisku Larson. Postać równie tragiczna, co epizodyczna.

Noga admirała Southerna nigdy nie stanęła na pokładzie Agathy King:

Okręt od początku do końca był statkiem flagowym admirała Nguyena. Cała sekwencja wydarzeń, która miała na nim miejsca w książce nie nastąpiła.

Aczkolwiek należy powiedzieć, że różnica zdań między obydwoma dowódcami ONZ zaszła także na papierze i była nawet głębsza.

Kotoa nie został zmieniony w Hybrydę:

Zamiast tego po prostu umarł.

Jego zwłoki znalazł i zidentyfikował Praks wraz z załogą Rosynanta jeszcze na Ganimedesie.

Nie ma ani jednej wzmianki o rodzinie Aleksa:

Jego żona i syn nie występują w książce. Za to Aleks bardzo szybko dogaduje się z Drapper i zaczynają ze sobą flirtować.

Nie ma Anny Volovodov:

Postać ta zostaje wprowadzona dopiero we Wrotach Abaddona. W serialu pojawia się w połowie Wojny Kalibana, z wyprzedzeniem, tak samo, jak wcześniej Avasaralla. Niektórzy jej brak poczytują za dodatkową zaletę książki.

Wojna jest mniej krwawa (ale toczona z większym rozmachem):

W serialu obydwie strony głównie próbują pozycjonować wyrzutnie pocisków balistycznych. W książce walczą ze sobą floty. W rezultacie w książce wojna pociąga za sobą znacznie mniej ofiar, w szczególności wśród ludności cywilnej, za to owocuje znacznie większymi zniszczeniami w sprzęcie i śmiercią większej liczby żołnierzy.

Głównymi zwycięzcami, w szczególności moralnymi są Marsjanie.

Holden nie szabruje wraków w poszukiwaniu amunicji:

Problem braku torped i naboi do działek obrony punktowej zostaje rozwiązany przez niego w inny sposób. Po prostu prosi Marsjan o pomoc. Co najdziwniejsze: takową otrzymuje.

Serio.

Dostaje od statku wojskowego kupę naboi i skrzynkę granatów na dokładkę.

To akurat było głupie.

Główny sprawca nie przechodzi żadnej, moralnej przemiany:

To też było głupie, tyle, że w serialu.

W oryginale do końca pozostaje zatwardziały w swych czynach.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki, science fiction, Seriale i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Expanse: różnice między serialem, a książką (część 2: Wojna Kalibana)

  1. slanngada pisze:

    „Errinwright najpewniej jest czarny:

    Dokładniej: „ma ciemniejszą skórę niż Avasaralla”, która ma indyjskie korzenie i odpowiednią karnację. Prawdopodobnie jest więc murzynem.

    W serialu jest biały.

    White washing?”
    Tylko to wyjanie. Patrząc przynajmniej po aktorce, wielu Kowarskich Romów, a nawet część mich krewnych ma od niej znacznie ciemniejszą cerę. W Indiach rozrzut jest duży.

    • Qba pisze:

      Pamiętam, że w „Szatańskich Wersetach” (które szczerze polecam wszystkim fanom Bułhakowa i Marqueza) była nawet taka scena, gdzie kochanka jednego z dwóch głównych bohaterów pyta się go, czy nie odrzuca go jej ciemna karnacja. Obydwoje są hindusami BTW (ok — należałoby powiedzieć, że obywatelami Indii, bowiem nie religijnymi wyznawcami hinduizmu). Było dla mnie lekkim szokiem poznawczym, że nawet wewnątrz subkontynentu indyjskiego ludzie oceniają swoją atrakcyjność (oraz prawdopodobnie kastowość, choć tutaj mogę się mylić) na podstawie zawartości melaniny w skórze.

    • Ona w książce ma dużo ciemniejszą skórę, niż w serialu. A Erinwrighta określa jako „jednego z najciemniejszych ludzi, jakich widziała”.

  2. Qba pisze:

    Aha — zapomniałem dodać, że polecam oryginał. Z tego co słyszałem, polskie tłumaczenie jest rakotwórcze. Natomiast wydanie oryginalne posiada magiczną moc odstraszania mormonów w zbiorkomie 😉

    • W tym roku wyszło nowe wydanie z nowym tłumaczeniem. Nie widziałem wcześniejszego, ale to wydanie jest normalne.

      • Qba pisze:

        Faktycznie – też słyszałem, że jest dużo lepsze. Muszę zajrzeć do tego wydania, bo intryguje mnie, jak ktoś mógł dobrze przetłumaczyć na polski język slash dialekt angielsko-indyjski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s