Fandom, fandom…

Jakiś czas temu przyciśnięty nagłą potrzebą wykopałem jeden z wpisów ze starego bloga („Odp(…) się od Tolkiena”) i opublikowałem go ponownie. Notka ta wywołała komentarze pod tytułem „Post wygląda jak fandom 10 lat temu”, które nawiasem mówiąc były dość celne (bowiem tekst był sprzed 10 lat, co zresztą ktoś też zauważył).

Problem polega na tym, że notka, w ciągu jednego dnia wbiła do Top 10 roku, pod względem największej ilości wyświetleń.

Moim zdaniem świadczy to o dwóch rzeczach:

Tak więc:

Kiedyś pisałem ciekawsze posty, co niestety może być prawdą. Wynika to zapewne z tego, że kiedyś po prostu wiodłem ciekawsze życie. I nie poświęcałem znacznej jego części na stanie na korytarzu / siedzenie w pokoju socjalnym i patrzenie się w ścianę / słuchanie jak baby pierdolą o robieniu pierogów.

Na szczęście nie jest to coś, czemu nie dałoby się zaradzić. W październiku: będę składał wypowiedzenie, jedyne, co może mnie od tego powstrzymać to wybuch wojny (bo wtedy powołają mnie do Służby Ochrony Zbiorów). W zasadzie to nie złożyłem go tylko dlatego, że 1) straciłbym nagrodę roczną 2) zepsułbym plany urlopowe znajomy.

– Komuś brakuje wyczucia, co interesuje ludzi: Empiryczne fakty wskazują na to, że temat jednak interesuje fandom… Chociaż niekoniecznie akurat ten, do którego należeli krytycy. Pomijając już truizm o tym, że mangowców nie interesuje to samo, co graczy komputerowych, a graczy komputerowych nie interesuje to samo, co czytelników książek fantasy, to istnieje też zjawisko Bańki Informacyjnej.

Bańka Informacyjna polega na tym, że, mając swobodny wybór dostępnych źródeł i skończoną ilość czasu oraz zainteresowań otaczamy się tym, co wydaje nam się najciekawsze i / lub znajomymi. W efekcie otaczamy się pewną ilością tak zwanych liderów opinii.

To, że owi liderzy opinii niekoniecznie piszą na jakiś temat faktycznie może wynikać z tego, że nie ma na nie popytu.

Może też oznaczać, że wpisów takich nie ma, bowiem nie ma na nie podaży, bo owi liderzy zwyczajnie na ten temat nie piszą.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Fandom, fandom…

  1. Grisznak pisze:

    Istnieje coś jeszcze – sam nasz zasób wiedzy jest skończony i nawet jesli go poszerzamy, to nie dość szybko. Dlatego trzeba szanować to co się wie i ma. Pamiętam, jak Portal (magazyn o grach RPG) zrobił kilka świetnych numerów pierwszych, ładując do nich wszystko co miał najlepsze, a potem poleciał mocno w dół, bo zabrakło tego.
    Dlatego warto pisać na tematy aktualne, szukać nowych zagadnień i nawet nowych zainteresowań. Inaczej faktycznie kończy się w rzeczonej bańce.

  2. Lurker pisze:

    Garść przemyśleń.

    1a. Obecnie również czasem zdarza ci się napisać coś ciekawego. Szczególnie, kiedy widać, że nad tematem trochę posiedziałeś i popracowałeś. Co objawia się między innymi tym, że „wyszło ci” więcej tekstu, niż byś być może chciał. Po prostu – kiedy masz tak dużo do powiedzenia w danym temacie, że nie dajesz aż rady się z tym zmieścić.

    1b. Różnica polega moim zdaniem na podejściu do blogowania jako takiego. Na tym, jakim celom owo blogowanie służy. Dziś – teoretycznie po to założyłeś tego bloga, żeby zwiększyć swoją rozpoznawalność i tym samym – lepiej promować swoją twórczość. Niewiele jednak tego jest na co dzień, więc w praktyce… cały ten blog służy głównie nabijaniu wyświetleń i reklam. Kiedyś – z braku takiej możliwości – tworzyłeś głównie hobbystycznie. Starałeś się jak najrzetelniej wyłożyć swój „mojszyzm” – wkładałeś te przysłowiowe „serce” w swoje rozprawki. Celem było przekonanie czytelnika, że te „twojsze” racje są jak najbardziej „trafne”. Dziś już specjalnie o to nie dbasz. Celem pozostała już tylko monetyzacja wypocin – ważne byle były wyświetlenia – nie ważne, czy przekonasz ludzi – do przynajmniej zastanowienia się nad twoimi tezami – czy nie.

    Efektem są: raz – wpisy bele jakie, które czasem ci się zdarzają – które aż krzyczą całymi sobą, że po prostu przyszedł termin kolejnego wpisu, więc wrzucasz bele co, byleby wrzucić. A dwa – coraz częstsze wpisy, które mają na celu wywołanie głównie kontrowersji. Znów na wiosnę mi się nie zdarzyło tu zaglądać tak ze dwa miesiące. I pierwsze wrażenie – może i błędne, ale podobne mogą mieć osoby, dla których to faktycznie Pierwsze zetknięcie z twoim blogiem – było trochę odrzucające. Mówię – może to tylko błędne powierzchowne wrażenie – ale w oczy rzuciły mi się przede wszystkim kolejne już z kolei teksty o turbosłowianach i kilka innych, kontrowersyjnych (jak rozumiem – mających przyciągać ciekawskich) tytułów.

    1c. I oczywiście – zdaję sobie sprawę, że obecnie możesz mieć zwyczajnie więcej pracy. I stąd mniej czasu na rzetelne i przemyślane wpisy. Mogłeś się również… zwyczajnie wypalić. Co w sumie nie jest aż takie dziwne. Co nie zmienia oczywiście faktu, że efekt jest taki, jaki jest.

    2. Piszesz, że kiedyś prowadziłeś ciekawsze życie. Chyba jednak patrzysz na siebie zbyt pesymistycznie w tym miejscu. Przecież znalazłeś sobie nowe pasje (które oczywiście – jak wszystko – również monetyzujesz…), prowadzisz zdrowszy tryb życia, spędzasz więcej czasu na świeżym powietrzu i na łonie natury. Więc jednak chyba prowadzisz ciekawsze życie – a na pewno korzystniejsze dla zdrowia. 🙂

    2a. Te nowe pasje – fotografowanie – również – jak chyba wszystko, za co się złapiesz – przekułeś ze zwykłej pasji na obowiązek – co grozi tym, że tym również się zanudzisz w końcu. Pisałeś już o tym, ile ci to przynosi kasy i o ile planujesz zwiększyć z tego tytułu swój zysk. Wyznaczyłeś sobie cele zarobkowe z tym związane. Zwyczajnie należysz najwyraźniej do tych ludzi, którzy na dłuższą metę nie potrafią robić czegokolwiek dla samych siebie, dla zwykłej frajdy i zabawy.

    2b. Choć oczywiście – świadczy to również o tym, że jesteś po prostu zaradny życiowo. I obrotny. Tacy ludzie odnoszą w życiu sukces. Więc właściwie to powinniście ci raczej zazdrościć takiej postawy życiowej. 😉

    3. Wypowiedzenie? Twoja sytuacja materialna jest już na tyle stabilna, że możesz sobie na to pozwolić?

    4. Odnośnie tego, co interesuje ludzi.
    Musisz uwzględnić jedną rzecz – grono twoich czytelników jest znacznie większe, niż na polterze. Obejmuje ludzi o znacznie szerszym spektrum zainteresowań. Postaw życiowych. Środowisk, z jakich się wywiedli. Źródeł, z których tu trafili.
    W efekcie masz teraz czytelników od lewaków do prawaków.
    Od rekordzistów w ilości książek na rok – aż po detektorystów.

    A okazuje się, że największą uwagę przyciągają wciąż stare wpisy, pisane dla fantastów – RPGowców. Może po prostu za bardzo skupiłeś się na nowych czytelnikach i ich potencjalnych zainteresowaniach – nie doceniając potencjału „starej gwardii”. Który właśnie daje o sobie znak w postaci wyświetleń tych starych tematów.

    Wnioski:

    Wklejaj stare wpisy – ale najpierw je obrabiaj gramatycznie.
    Albo niech ktoś ci w tym pomoże.
    Bo widziałeś, jakie pod wspomnianym w tytule wpisem były komentarze – zacytuję jeden:
    „Hmm, może dałoby się poprawić „Galandrielę” na Galadrielę? Bo robienie błędu w imieniu jednej z najważniejszych postaci książek autora, ktrórego się broni nie wygląda najlepiej.”
    Anna pisze:
    Luty 22, 2018 o 2:56 pm

    Ci, którzy cię nie znają i trafiają tu przypadkiem – gotowi są pomyśleć, że wcale nie czytałeś książki przez ciebie zachwalanej. I być może na tej podstawie wyrabiają sobie o tobie opinię.

    P.S.
    Niebawem wyjeżdżam i pewnie nie zdążę już przeczytać twojej odpowiedzi.
    Więc pewnie sam również na nią nie odpowiem.

    P.S.2
    Kiedyś pisałeś, że z serii wpisów o światotwórstwie masz już osiem napisanych. Półtora, dwa lata temu? Nie to, żebym spodziewał się nie wiadomo czego po tej serii, ale po prostu jestem ciekaw. Być może zawarłeś tam coś, o czym jeszcze nie przeczytałem w podobnych tekstach.

    Dlatego dopytuję – co z tą serią?
    I kilkoma innym, również dawno temu zapowiadanymi?

    • 1a) Zależy od tego, czy piszę z pracy, czy z domu, czy mam urlop / odsiadkę czy ciągnę 14 dni pod rząd.

      1b) Wiesz, jakiś czas temu dałem sobie spokój z promowaniem własnej osoby. Niezależnie co zrobię i tak wszystko zawiśnie na cudzej niekompetencji.

      Z turbosłowianami natomiast będę walczył, aż wszystkich szlag nie trafi.

      1c) Nie płakałbym, jakbym miał więcej pracy. Przynajmniej ta strata czasu by czemuś służyła.

      2) Nie. Po prostu ta moja praca jest niesamowicie nudna. Serio: bywają dni, kiedy do tego cholernego muzeum nikt nie przychodzi. Albo, kiedy przychodzi 1 osoba, albo 3, albo 7…

      2a i b) Na początku to nie miała być pasja, tylko metoda dorobienia sobie. Ale mnie to zwyczajnie wciągnęło. Obecnie na to też schodzi mi sporo czasu, ale to nie problem. Zresztą, ten aspekt zarobkowy będę chyba ograniczał: jeszcze dokończę to, co sobie zaplanowałem w tym roku i w przyszłym będę jeździł głónie dla przyjemności, fotografując to, co wyda mi się ciekawe, a nie każdy chabaź wystający z ziemi.

      3) Tak.

      4) Nie mam czytelników wśród detektorystów. Niektóre tematy po prostu wpadły na różne fora, co zaowocowało jednorazowym napływem ludzi, którzy przyszli, napisali kilka komci i poszli.

      Część starych wpisów jest po prostu uniwersalna: dotyczy tematów, które zawsze będą interesować ludzi.

      PS2. Okazała się bardzo obciążająca i wymagająca wiele pracy. Kiedyś do niej wrócę.

  3. PK_AZ pisze:

    „P.S.2
    Kiedyś pisałeś, że z serii wpisów o światotwórstwie masz już osiem napisanych. Półtora, dwa lata temu? Nie to, żebym spodziewał się nie wiadomo czego po tej serii, ale po prostu jestem ciekaw. Być może zawarłeś tam coś, o czym jeszcze nie przeczytałem w podobnych tekstach.

    Dlatego dopytuję – co z tą serią?”

    O? Przyłączam się do prośby.

  4. slanngada pisze:

    O to chyba było o mnie.

    Tekst był spóźniony o 10 lat, bo dziś już nikt nie szydzi z Tolkiena, i tylko tyle. A że wpis się spodobał to też nie dziwne, bo trochę teraz na Tolkiena moda jest.

    Twoje wpisy nadal nie są złe. Czasem tylko masz skłonność do walki z wiatrem, serio zwalczanie antyfanów
    Trochę też z nostalgia kritika za bardzo przekształczas się w fana nostalgii, i trochę czasem brak ci na to poprawki. W ogóle stałeś się trochę Baginsowaty i brakuje ci takiej jakiejś otwartości na nowe rzeczy, czy jakby ciekawości świata, i przez to twoje wpisy o historii, grach komputerowych i ciemnogrodzie są fajniejsze. Gorzej piszesz o grach rpg, jakby cię ten temat nudził. Plus czasem usiłujesz zawrzeć w jednym poście tematykę na dziesięć, Wide wpis o walce w grach.

    • Temat gier RPG mnie faktycznie nudzi. Co więcej mam bardzo mieszane uczucia odnośnie tego hobby: swego czas poświęcałem mu bardzo dużo czasu i miałem z tego najmniejsze zwroty.

      Jeśli chodzi o otwartość, to bardzo bym chciał być otwarty na nowe rzeczy. Niestety, z racji na różne inne przyczyny głównie te nowe rzeczy gromadzę w stosy, gdzie czakają, aż będę miał się czas nimi zająć i zwykle do tego momentu się starzeją. To nawiasem mówiąc najbardziej denerwuje mnie w moim obecnym życiu: jest tyle rzeczy, na które mógłbym czas spożytkować, a marnuję go na stanie i patrzenie, czy nikt nie dotyka bezcennego arcydzieła namalowanego przez teściową dyrektora…

      Walka z wiatrakami to w dużej mierze odreagowanie. W październiku, jak nie będę musiał się bać, że pójdę do pracy i zostanę dyscyplinarnie zwolniony, bo ktoś obczaił, co napisałem opowiem.

      • Kupki takie jak:
        – 43 książki nieprzeczytanych książek
        – 8 podręczników do RPG
        – 16 niezagranych gier
        – z 10 nieprzeczytanych komiksów…

        I tak dalej i tak dalej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s