Wszystkie wady „Korony królów”

Tematem kolejnego pozytywnego i pogodnego wpisu będzie wiekopomny serial historyczny produkowany przez Telewizję Polską. Oraz rzeczy, które sprawiają, że uważam tą produkcję za wstrętną i obrażającą zarówno rozum, jak i godność człowieka.

1) Fanbaza:

„Korona Królów” jest jednym z licznych dzieł kultury zepsutych przez swoich fanów. Powiedziałbym wręcz, że fanbaza jest najgorszym elementem zjawiska, jakie stanowi ten serial. Wystarczy bowiem tylko powiedzieć coś negatywnego o tym serialu, by usłyszeć coś w rodzaju:

Kolejny, który naczytał się Niemców z Onetu i Newsweeka. Widzę, że dobrą robotę chłopcy od Merkel odwalili”.

Tak, jakbym własnych oczu nie miał i nie widział tych scen kręconych jedną kamerą, pracy kamerzysty, gorszej, niż ja wykonuje aparatem fotograficznym, braku statystów, potwornej kameralności wszystkiego, ani tych idiotycznych dialogów „zrobiłam ci zupkę Kaziu!”, „och, dziękuję Aldonciu! To moja ulubiona!”, idiotycznego archaizowania, bo ktoś myślał, że jak powie „polewka” to będzie bardzo po staropolsku, tego, że w tym królestwie nie ma służby, chłopów, ani niczego, mieszka w nim cztery osoby, a za murami zamku są tylko łąki i skały…

I do tego to pierniczenie „Bo krzywdę serialowi zrobiło porównywanie do Ostatniego stulecia” albo „To zestaw sobie, jaki budżet ma Gra o Tron, a jaki ma Korona Królów”.

Mógłbym w tym momencie powiedzieć, że należy zestawić sobie jaki budżet miał „Janosik”, a jakie miała „Korona Królów”, a jakoś stać było Janosika i na porządne kostiumy i na drugiego kamerzystę…

Ale nie powiem! Bo w sztuce nie chodzi o formę (a tym bardziej budżety), a treść!

Ale wróćmy do tej fanbazy. Najgorsze w tych ludziach jest przekonanie o własnej nieomylności i zarozumialstwo: jeśli komuś nie podoba się „Korona Królów” to od razu musi być ofiarą niemieckiej manipulacji lub prania mózgu. Głupią dodatkowo, bo nie przejrzała dość prostego spisku.

Takiego poziomu zarozumialstwa i zapatrzenia w siebie nie często się doświadcza.

2) Kreowanie i umacnianie mitów:

Mam łyknąć to, Jadwiga Bolesławówna, jedna z najpotężniejszych kobiet w XIII wiecznej Europie, martwi się o to, czy jej mąż dostał ukochaną poleweczkę na obiad? Serio? Przecież oni mieli od tego służbę!

I że co? Że ona taka rodzinna była? Baba, która spiskowała przeciwko własnemu synowi, by pozbawić go tronu?

I nie lubiła biednej Aldonki, bo ta w głębi serca była poganką? Może trochę. A nie z tego powodu, że Aldona realizowała na polskim tronie politykę swojego ojca, potężnego księcia Litwy, który budził strach, bo podbijał, co popadanie.

Nie dlatego, że sojusz, który przez to małżeństwo chciano zawiązać nie przyniósł Polsce żadnych korzyści?

Nie dlatego, że była frywolna, beztroska i (na co wiele wskazuje) zwyczajnie głupia, trwoniła czas i środki na czcze zabawy i rozrywki?

Nie dlatego, że była powszechnie znienawidzona, a własny mąż życzył jej śmierci…

I można to w zasadzie powiedzieć o każdej postaci i wydarzeniu. Tak więc pod Krakowem wybucha epidemia febry (febra to dawna nazwa malarii), przywleczonej zapewne przez tych czeskich murzynów, których w Kingdoms Come: Deliverance zabrakło, Łokietek jest niedojdą, Kazimierz Wielki również… Po prostu żal…

3) Dobór aktorów:

Mam pytanie do tych, którzy w ten sposób wyobrażają sobie Władysława Łokietka:

Naprawdę uważacie, że tak wyglądał koleś, który w wieku 15 lat rządził własnym księstwem, w wieku 18 lat prowadził wojny, przed trzydziestym rokiem życia o mały włos nie zjednoczył Polski, toczył wojny na lewo i prawo, brał udział w bitwach, zdradzał, wieszał, ścinał, tłumił bunty, prześladował…

Faceta, który zaczął jako książę malutkiego Brześcia, tak nieznaczący, że nikt nawet nie raczył odnotować daty jego narodzin, a skończył jako król potężnego państwa, jedna z najbardziej wpływowych i najbogatszych osób w Europie*?

*Dzięki zasługom ojca Kazimierz Wielki mógł np. zapłacić 1,2 miliona groszy praskich królowi Czech za rezygnację z roszczeń do korony Polski. Dla porównania roczne dochody cesarza niemieckiego w tym okresie wynosiły około 2,5 miliona groszy praskich.

Gość, który doskonale potrafił wykorzystywać nadarzające mu się okazje, obdarzony bezbłędnym instynktem politycznym, a także sukinsyn, który bezlitośnie dążył do wyznaczanych sobie celów politycznych?

Facet, który dwa lata przed swoją śmiercią osobiście dowodził wojskiem i brał udział w Bitwie pod Płowcami? Gość, który nie umarł po długiej chorobie, nagle, wskutek komplikacji po wylewie?

Bo ja go sobie raczej tak wyobrażam:

4) Lekceważenie historii:

Z powyższego wychodzi jeszcze jeden zarzut: lekceważenie historii. Oczywiście mówiąc to człowiek naraża się na wrzask pod tytułem „bo Gra o Tron jest oczywiście absolutnie zgodna z historią” (który to wrzask świadczy wyłącznie o tym, że rozmawiamy z idiotą, który nigdy Gry o Tron nie oglądał), to niestety, Korona Królów wpisuje się w trend polskich filmów historycznych ostatnich 30 lat i ogólnego olewactwa szczegółów.

W efekcie mamy więc konie topiące się w kałuży, ruskie czołgi grające czołgi niemieckie, których to ruskich czołgów nikomu nawet nie chciało się obłożyć dyktą, żeby wyglądały jakoś inaczej, apostołów Piotrów pomykających między samochodami, czy Niemców wypędzających na ulice ludzi z pogierkowskich bloków…

Mamy też i Koronę Królów…

Niestety, to co dzieje się w naszym filmie historycznym często trudno nazwać inaczej, niż złą wolą: mamy konsultantów, ale z nich nie korzystamy. Mamy książki, ale nikt z nas ich nie czytał. Mamy Wikipedię, ale nikomu nie chciało się zajrzeć…

5) Nuda, nuda, nuda, nuda…

Korona Królów ma już ile odcinków?

No więc w dzień, kiedy pisałem te słowa miało ich już 63. Prawie jak jak „Gra o Tron”, przy czym te z Korony są o połowę krótsze. A co się zdążyło wydarzyć? Kazimierz Wielki nawet jeszcze Aldony nie pogonił i nie wydziedziczył córek!

W tym serialu nic się nie dzieje: chodzą, gadają o głupotach, rozmawiają, jedzą te cholerne polewki, robią widły z igły i płaczą o najmniejszą rzecz. I te genialne dialogi:
– Słyszałem, że Litwini napadli nasze ziemie!
– Nie może być!
– Synku zdenerwowałeś się… Zjedz polewki, uspokój się…

Zresztą, aby nie być gołosłownym przeczytajmy streszczenia ostatnich odcinków:

Odcinek 61:
Kazimierz dowiaduje się, że na Mazowszu dochodzi do licznych napaści dokonywanych przez Litwinów. Eliasz odwiedza Gabiję. Podejrzewa u niej febrę. Mówi Annie o możliwości wybuchu epidemii tej choroby.

Odcinek 62:

Kazimierz rozmawia z Pełką na temat zagrożenia epidemią. Zabrania Annie spotykać się z Kundzią, która może być chora. Anna przygotowuje się do wyjazdu. Grot prosi króla o pojednanie.

Odcinek 63:
Król niepokoi się o Kundzię. Odwiedza ją w komnacie, gdzie zastaje też Annę. Władca rozmawia w karczmie z Dobkiem. Egle dowiaduje się od posłańca, że na zamku nie ma zarazy. Decyduje się na powrót.

No po prostu fascynujące.

6) Szpetota

Nie da się ukryć, że w tym serialu nie za bardzo jest na czym zawiesić oczy.

Zlitujmy się i pomińmy stroje oraz rekwizyty. Pierwszy problem polega na tym, że serial raczej przypomina jakiś cholerny „Domek na rozlewiskach” niż opowieść o władcach potężnego kraju. Wszystko jest kameralne, bierze w tym udział ledwie kilka osób, wszystkie wielkie ceremonie to tak naprawdę prywatne uroczystości w gronie najbliższej rodziny. W królestwie nic nie ma, prócz wnętrz, krzaków i skałek krasowych. Jeśli akcja przenosi się do miasta: to jest ono puste. Wystawne uczty to tak naprawdę rodzinne obiadki…

Aktorstwo jak z jasełek.

Udźwiękowienie, stanowiące tradycyjny w polskim filmie miks aktorów, którzy nie potrafią wyraźnie mówić, z dźwiękowcami, którzy nie potrafią zgrać dialogów bez szumów.

Praca kamery z jednego ujęcia, tak, jakby nie mieli drugiej. Nawiasem mówiąc też tradycyjna przypadłość polskich produkcji filmowych. Praca kamery nawet w naszych superprodukcjach jest uboższa niż z zachodnich teleturniejach, z serialami nawet nie zestawiając. I niestety, Korona Królów nie jest tu wyjątkiem.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmy, Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Wszystkie wady „Korony królów”

  1. Furiath pisze:

    To jeszcze M jak miłość albo Plebanię pokrytykuj.
    To jets serial kultury masowej dla telwizjomianiaków, babć, rodzin, no mas, a nie fanów kultury popularnej i niech ten fandom się młotkiem w łeb stuknie podniecając się tematem, który ich nie dotyczy.

    • Karoluch pisze:

      Ale Plebania i M jak Miłość to też kultura popularna 🙂

    • „M jak Miłość” nie będę musiał odkręcać przez następne 50 lat.

      A po drugie: nie znoszę powoływania się na targety. Zazwyczaj znaczy to tylko „nie mam żadnych argumentów, ale i tak się nie zgadzam”. No, chyba, że masz na myśli to, że „Korona Królów” jest serialem dla idiotów. Wtedy pełna zgoda.

  2. Karoluch pisze:

    Ech, a pomyśleć że niedawno czytałem całkiem fajne powieści o Łokietku i ekipie autorstwa Cherezińskiej. Nie jest to literatura najwyższych lotów, ale całkiem przyjemne i bez zadęcia znanego z prlowskich powieści o walce z „niemiecką nawałą”. Acz do „Królów Przeklętych” to wiele brakuje.

    Przecież to telenowela to oni muszą chodzić i gadać i nic innego nie robić 😀 To takie Wspaniałe Stulecie w biedawersji, z 100 razy mniejszym budżetem.

    „Mógłbym w tym momencie powiedzieć, że należy zestawić sobie jaki budżet miał „Janosik”, a jakie miała „Korona Królów”, a jakoś stać było Janosika i na porządne kostiumy i na drugiego kamerzystę…” – Można powiedzieć, że Janosik miał z 10 odcinków to i budżet inaczej można było rozłożyć, ale nie to jest istotne. Otóż Janosika kręcono w PRL i to jeszcze za Gierka, a wtedy było inne podejście do kosztów produkcji filmowej, nie żałowano pieniędzy. Zresztą najlepszym przykładem tego jak ta różnica wygląda w kwestii finansowej i jej przełożenia na rozmach filmu to „Potop” i „Ogniem i Mieczem”. Reżyser ten sam, a różnica poziomu znaczna. Z jednej strony film, który nakręcono z takim rozmachem, że do dziś Niemcy wykorzystują sceny ze szwedami w filmikach na YT do pieśni z czasów Wojny Trzydziestoletniej, a drugiej strony „husaria w błocie”.

    „W efekcie mamy więc konie topiące się w kałuży, ruskie czołgi grające czołgi niemieckie, których to ruskich czołgów nikomu nawet nie chciało się obłożyć dyktą, żeby wyglądały jakoś inaczej, apostołów Piotrów pomykających między samochodami, czy Niemców wypędzających na ulice ludzi z pogierkowskich bloków” – Nie mogłem się powstrzymać, w nagradzanym Oscarami filmie „Patton” to niemieckie czołgi były grane przez współczesne amerykańskie. Co do Piotra między samochodami, to chyba jakaś symbolika miała być, łącząca współczesność z przeszłością na końcu filmu.

  3. DoktorNo pisze:

    Ja nie mam nic do dodania, poza poleceniem obejrzenia „Superprodukcji” Machulskiego. Ciągle aktualne o tym, jak robi się filmy w Polsce. 🙂

  4. Grisznak pisze:

    Pecha miałem, bo akurat skończyłem czytać trylogię Cherezińskiej o Łokietku, kiedy to się zaczęło – i tu, właśnie tu porównanie było szczególnie uderzające i bolesne dla Korony Żulów. Bo widać jak autorka potrafiła opisać wydarzenia historyczne, nawet takie właśnie telenowelowe (jak życie małżeńskie Przemysła II) aby śledziło się je bez jednego ziewnięcia. No ale tak, to jest rzecz dla babć i ciotek, dlatego żadnego seksu, przemocy, bitew, tylko właśnie gadanie, romansowanie itd, czyli to, co starsze panie jara.

    • Karoluch pisze:

      Największą telenowelę tam to było życie Ryksy Elżbiety i jej romans z Henrykiem z Lipy. Zresztą u Cherezińskiej problemem jest brak „mięsa”, bitwy, polityka jest, ale ona tak dzieje się jakby obok, tak trochę brakuje wyrazistości jej przedstawienia.

      • Grisznak pisze:

        Nie mówię, że jest idealna, ale pisze bardzo sprawne czytadła, idealne na wyjazdy, podróże itd. I nawet te jej romans jakoś tam wchodzą dość lekko, nie męcząc przesadnie melodramatyzmem.

    • Karoluch pisze:

      Mam takie samo zdanie o tej serii książek, co napisałem trochę wyżej.

  5. VAT23 pisze:

    Ja mam jedno, proste pytanie:
    Po co nabijać im oglądalność?
    Bo dla mnie to jest zasadniczy problem z wszystkimi ludźmi którzy oglądają nie tylko ten syf, ale absolutnie cokolwiek, co puszcza Reżimowa, tylko po to, żeby potem marudzić, jakie to jest złe. Słupki oglądalności i tak rosną, niezależnie czy syf czy nie, bo się oglądało, a hajs z reklam się zgadza.
    Więc może rozsądniej byłoby zwyczajnie nie oglądać?

    • Już mówię: wkurzyli mnie prawacy.

      • VAT23 pisze:

        Jakoś tego nie czuję. Dla mnie bojkot polega na tym, że się czegoś nie ogląda, nie pisze o tym ani nie rozmawia. Może kwestia tego, że ja ciągle pamiętam, jak samym tylko hejterstwem lat temu wiele wyprodukowano taką gwiazdkę muzyki pop jak Justin Bieber. Nie popularnością czy budowaniem wizerunku, ale właśnie nagonką hejterów. Na Koronę królów przełożenie ma to takie, że hejterstwo w ogóle ten serial wypromowało z jakiegoś średniego projektu, a DJ Kurski będąc specem od takich rzeczy błyskawicznie podchwycił temat i nagle z telenoweli, która umarłby śmiercią naturalną po zakończeniu pierwszej serii zdjęciowej (czyli 65/130 odcinków, bo nie wiem jaki jest teraz standard TVP) zrobił się mega-projekt na lata, z czteromilionową widownią, z czego mniej niż połowa to target serialu.
        To chyba nie jest sposób, w jak działa bojkot. Zaskakuje mnie to za każdym razem, że w dobie „pokolenia internetu”, a więc ludzi, którzy internet mają pod ręką całe swoje życie, ciągle pokutuje jakieś przedpotopowe przekonanie, że niesława i krytyka projektowi bądź osobie szkodzi, zamiast zrozumieć mechanizm wejść i generowania trafficu. A potem już kula śniegowa pędzi…

      • Wiesz, rolnicy od pokoleń uprawiają ziemię, a znajdź takiego, który się zna na rolnictwie…

      • DoktorNo pisze:

        Uważam że mamy tu do czynienia z syndromem „Mydełka Fa” z tą różnicą że produkt nie jest parodia.

        A porównanie do GOT to dał sam prezes Kurski w Niezależnej. Stąd te kpiny.

      • VAT23 pisze:

        Popełnię teraz błąd atrybucji, ale trudno:
        Nie znam takiego, który by się nie znał. Od jakiegoś czasu istnieje coś takiego jak technika i nawet uczelnie rolnicze, ba, niemal wymaganym jest, by je ukończyć, by w ogóle realnie uprawiać ziemię.
        Ale rozumiem metaforę, w punkt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s