Albion – recenzja:

Statek kosmiczny Toronto był ostatnią nadzieją pewnej firmy wydobywczej z Ziemi. Po prostu musiał znaleźć bogatą w surowce mineralne planetę. Od tego bowiem zależało przetrwanie firmy, zyski akcjonariuszy i los setek tysięcy etatów. Na szczęście korporacja miała koncesję na wydobycie na planecie Albion. Kiedy jednak ziemski inspektor naukowy odkrył, że na powierzchni znajduje się życie los spółki stanął pod znakiem zapytani. Dyrektor firmy podjął jednak wyjątkowo trudną decyzję: zdecydował się zestrzelić prom, którym poruszał się urzędnik.

Pojazd rozbił się o planetę.

Przeżyjemy przygodę:

Albion jest legendarną grą cRPG wydaną przez niemiecką firmę Blue Byte w połowie lat 90-tych. Nalepy do jednych z największych i najsławniejszych gier tego rodzaju. Jest też jedną z najbardziej oryginalnych gier okresu.

Nazywamy się Tom Driscoll i jesteśmy pilotem. Dzięki naszym umiejętnościom właśnie udało nam uratować siebie i naukowca Rainer’a z kosmicznej katastrofy. Na szczęście planeta, na której się rozbiliśmy bogata jest w życie, a co więcej istnieje na niej populacja przyjaznych istot inteligentnych zwanych Iskai. Z ich pomocą dochodzimy do zdrowia. Będziemy musieli jednak jakoś wrócić do domu, a w tym celu konieczne będzie zwiedzić ten świat i poznać jego tajemnice.

Zmierzymy się ze złym interface:

Niestety zanim przyjdzie nam się bawić będziemy musieli radzić sobie z demonem zwanym złym interfacem. Sterowanie w Albion jest ciekawe, posiadamy bowiem aż trzy tryby widoku. Tak wiec podróżując między miastami widzimy świat z lotu ptaka, jak w jRPG, w miastach i lochach: mamy widok 3D z obrotem o 360 stopni, jak w grach FPS, a w budynkach ponownie jak w jRPG, tylko bardziej szczegółowo.

Wszystkie trzy są spierniczone, lecz widok „z oczu” najbardziej. W budynkach największy problem polega na tym, że bohaterowie nie odnajdują ścieżek, tylko sami musimy ich wszędzie doprowadzić. Nie dość, że nasze postacie nie są w stanie wejść wszędzie tam, gdzie NPC, to jeszcze używanie przedmiotów jest dość irytujące. Po pierwsze: gra nie pokazuje nam, które z nich są aktywne, a które stanowią tylko ozdobę. Musimy więc na wszystkim klikać prawym przyciskiem myszy i sprawdzać, czy nie ma tam przycisku „Manipulate” albo „Take” który pozwala nam coś z nim zrobić.

To i tak nic w porównaniu z widokiem FPS. Ten jest potwornie nieczytelny i niewygodny, a monotonne tekstury powodują, że łatwo stracić orientację. Efekty są takie, że w zasadzie jedynym, co pozwala nawigować w nich to kompas i automapa, na którą co kilka chwil trzeba zerkać, by w ogóle zachować orientację.

O jakości sterowania świadczy fakt, że nawet w epoce Jacek Piekara w Gamblerze i Cwalineczka w Secret Service narzekali nań.

Poznamy licznych przyjaciół:

Jak w większości cRPG z okresu Albion pozwala nam na sterowanie drożyną. Ta składa się z przedstawicieli dwóch ras (ludzi i Iskai czyli obcych) będących adeptami rożnych profesji: naukowcami, pilotami, wojownikami, a nawet druidami czy czarownikami (złodziei i łowców w grze nie ma). Posiadamy bardzo niewielki wpływ na skład osobowy naszego zespołu: około polowy gry będziemy mogli wybrać, które z postaci będą nam towarzyszyć, ale i tak nie będziemy mieć pełnej kontroli nad drużyną: Toma, Drirra i Harriet nie możemy się pozbyć, Rainera odejdzie, by zwiedzać siedzibę Kenget Kamolous będziemy musieli zwerbować miernotę imieniem Khunag, a celem przyłączenia do drużyny czarodziejki Siry będziemy musieli mieć w zespole też druida Mellthasa.

Od wyboru postaci zależą ich klasy, a od klas umiejętności. Jak łatwo zgadnąć: magowie czarują, pozostali wałczą. Zestaw czarów i broni zmienia się w zależności od bohatera.

Po pierwsze: ludzie i Iskai używają innego ekwipunku i innych broni.

Po drugie: niektóre klasy mają możliwość używania specjalnego ekwipunku. O ile druidów czy kenget komolous można wyposażyć w miecze i ciężkie kolczugi, a następnie posłać ich do walki na pierwszej linii, tak najcięższe topory i magiczne miecze mogą być używane wyłącznie przez wojowników. Tak samo jedynie ziemianie mogą używać broni palnej, która ponoć ma wpaść w nasze ręce w końcowych fazach gry (w początkowej fazie możemy nosić pistolet, jednak ma on bardzo mało nabojów).

Czarownicy oczywiście używają czarów, aczkolwiek moim zdaniem jedynie Sira i jej magia lodu jest coś warta. Harriet jest zbyt skupiona na magii uzdrowicielskiej, Mellthas natomiast jest marnym uzdrowicielem, a jego czary bojowe są słabe (aczkolwiek zdolność odsyłania demonów się przydaje). Khunag natomiast owszem, jest potężnym czarnoksiężnikiem o straszliwych mocach, jednak pojawia się bardzo późno, ma mało HP i jest powolny. Dlatego też w walce z silniejszymi wrogami często zostaje zabity nim zdarzy wypowiedzieć pierwsze zaklęcie.

Jeśli natomiast chodzi o Sirę, to ratuje ona honor swych kolegów. Nie dość, ze potrafi leczyć rany, to jej czar Frost Crystal rani i paraliżuje liczne cele, potrafiąc nierzadko obrócić przebieg walki.

Razem będziemy przemierzać niezwykły świat:

Ogromna zaleta Albion jest jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych światów gier cRPG. Jak dało się już zauważyć fabula odrobinę przypomina tą z filmu Avatar (choć jest o 10 lat od Avatara starsza), aczkolwiek nie ma w niej tak wielu wątków w typie Pocahontas.

W grze przychodzi nam przemierzać naprawdę gigantyczny świat (Albion to gra na 40 godzin), w którym mierzą się ze sobą dwie rasy i trzy sposoby myślenia. Przyjdzie nam poznać mistyczne moce, ale też tajniki technologii oraz badać kultury oparte na zupełnie rożnych od siebie paradygmatach. Zbadamy też kilka, wzajemnie się na siebie zazębiających tajemnic planety.

Środowisko planety jest zupełnie różne od tego, co znamy z większości gier, aczkolwiek im dalej w las tym mniej tajemniczo się robi. Pojawia się więcej swojskich widoków, a wiele rzeczy, które wcześniej były sekretem zostaje rozjaśnionych.

Mimo to przyjdzie nam przemieszczać lochy kilku sekretnych bractw, miasta obcych, wzniesione dzięki mistycznym silom, uczestniczyć w religijnych i światopoglądowych konfliktach, czy koniec końców ocalić planetę przed zakusami materialistów.

Zaleta Albionu jest równowaga między dziwnością, a tym co znajome. W grze nie ma więc swojskich elfów i orków, system społeczny i gospodarczy działa nieco inaczej niż w większości gier (a przynajmniej w tle, w samej rozgrywce bowiem nie da się tego odczuć), z drugiej strony, w odróżnieniu od wielu, próbujących być oryginalnymi na siłę fantasy całość nie tonie w bełkocie i zalewie neologizmów, z których jasno wynika, ze autor nie miał innego pomysłu na grę, jak tylko nazwać gnoma bułbakiem.

Jeśli miałbym wskazać jakieś wady świata Albion to najprędzej byłaby niekiedy aż nadmierna barokowość. Ja zrezygnowałem z gry, kiedy moja drużyna umarła z głodu w lochach Kenget Kamolous. Zorientowałem się wtedy, że to, co początkowo wziąłem za niewielkie podziemia jest lochem o objętości trzech może nawet czterech Wież Durlaga i zwyczajnie dałem sobie spokój. A jako, że nadpisałem sobie pliki ze stanami gry, to po prostu nie miałem ochoty grać od początku.

I będziemy walczyć:

System walki w Albion nie jest specjalnie udany. Walka podzielona jest na tury, jednak nie gwarantuje to zbyt dużej, taktycznej głębi. W trakcie starcia pojawia się osobny ekran walki, podzielony na pola. Nasze postacie mogą wykonać ruch, atakować, rzucać czary, używać przedmiotów lub nie robić nic.

Ruch odbywa się o jedno pole, co więcej oznacza rezygnację z ataku, więc sobie za dużo nie pochodzimy… Co więcej plansza podzielona jest na połowy: jedna dla nas, druga dla przeciwników. O ile wrogowie mogą wtargnąć na naszą część, tak my nie możemy wejść na kawałek nieprzyjaciela.

Ogólnie rzecz biorąc starcie sprowadza się więc do wskazywania celów ataku i używania zaklęc w odpowiednich momentach.

Z wieloma przeciwnikami:

Bestiariusz Albionu nie był, jak na epokę gry szczególnie rozbudowany: liczy sobie bowiem okolu 20 potworów. Dziś liczba ta może imponować, wtedy zdarzały się tytuły, które oferowały ich setki. Jego zaletą jest jednak dopracowanie.

Po pierwsze: zwiedzamy obcą planetę, gdzie walczymy głównie z jej faunom. Większość przeciwników jest nowa i świeża, daleka od swojskich już orków i goblinów. Tym bardziej, że przeciwników typu ludzkiego, którzy dawno mi się w cRPG opatrzyli w grze prawie nie ma.

Po drugie każdy z naszych przeciwników ma jakieś silne i słabe cechy. Z każdym też walczy się inaczej. Tak więc Krondiry i animalistyczne demony są zwyczajnie bardzo silne, Varmiaki i demony strachu nakładają statusy, Skrinny są słabe lecz niezwykle szybkie i z łatwością mogą dobrać się do naszych magów, a Rinrii atakują w wielkich kupach, jednak są bardzo tchórzliwe i zwykle zabicie nawet jednego powoduje ich paniczną ucieczkę.

Porady:

Na koniec kilka rad:

  • Albion jest starą grą. Jak w większości z nich, jeśli nie przyjmiemy odpowiedniej strategii możemy utknąć. Należy też pamiętać o zapisywaniu gry co jakiś czas, gdyż autosejwów nie ma.

  • W walce ogromne znaczenie ma ekwipunek oraz nagi współczynnik Obrażeń i Pancerza. Jeśli będziesz miał odpowiednio silny oręż i grubą zbroję walki z przeciwnikami będą odczuwalnie łatwiejsze, do tego stopnia, że część ataków nie będzie ci nic robić. Bardzo istotna jest też szybkość, która pozwala zabić przeciwnika, nim ten zrobi nam krzywdę.

  • W pierwszym mieście, bodajże w sklepie General Score leży skrzynia. Jeśli ją obejrzymy właścicielka sklepu zaproponuje nam sprzedaż jej zawartości za niewygórowaną sumę. W skrzyni znajduje się broń, która znacząco ułatwi nam na tym etapie grę.

  • Ludzie są silniejsi niż Iskai, ale ci nadrabiają to szybkością. Lepiej też od nas widzą w ciemności.

  • Obydwie rasy używają innego oręża.

  • Na trzeciej wyspie jest jaskinia o nazwie Treasure Cave. Poruszanie się po jaskini jest potwornie niewygodne, jednak należy ją dokładnie zbadać. Ukryto w niej Shadow Sword, najlepszy (choć przeklęty) miecz w grze.

  • Magia lodu rox, ponieważ paraliżuje i zadaje obrażenia jednocześnie.

  • Lochów Kenget Kamolous, gdy już tam trafimy, nie ma sensu czyścic, bowiem w większości sal nie ma nic ciekawego, oprócz niezwykle silnych i nierzadko wkurzających przeciwników. Co więcej będziemy mieć tylko tyle żywności, ile zgromadzimy po drodze. A tego nie ma dużo.

Ogólnie:

Jeśli pominąć system walki i interface, do których idzie się w końcu przyzwyczaić to faktycznie jest to świetna gra cRPG z wciągającą fabułą i bogatym światem.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gry komputerowe i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Albion – recenzja:

  1. Grisznak pisze:

    Dla mnie taką starą grą rpg, do której potrzebowałem chyba ze 3 podejść (i to na przestrzeni paru ładnych lat – pierwsze jakoś na początku liceum, drugie – na jego końcu, trzecie – na studiach), a którą mimo tego bardzo lubiłem było Wizardy VII: Crusaders of the Dark Savant. Z perspektywy czasu kosztowała mnie chyba więcej nerwów niż nawet Dark Souls, choć głównie za sprawą bardzo rozbudowanej mechaniki, jakby żywcem przeniesionej ze starych, papierowych rpgów. Ale takich światów jak tamten, gdzie szuczroludzie i orki przeplatają się z pistoletami laserowymi, potem już nie spotykałem. Choć po prawdzie nie wiem, czy dzisiaj byłbym w stanie przejść taką grę .

  2. Velahrn pisze:

    Serio w tej grze można umrzeć z głodu? To najbardziej retro rzecz na świecie, bardzo dawno nie słyszałem o podobnej mechanice…

    • Tak. Musisz mieć jedzenie, żeby drużyna mogła odpoczywać. Bez odpoczynku postacie nie odzyskują HP i MP. Co więcej, jeśli nie odpoczywasz dłużej, niż 2 doby bohaterowie zaczynają tracić HP i koniec końcu umierają.

    • VAT23 pisze:

      W oryginalnym Wastelandzie każdy z Rangersów zaczynał z manierką, która nic nie robiła i była warta 10 dolarów, więc standardem było przehandlowanie ich przy pierwszej okazji… a potem śmierć z odwodnienia i/lub podczas próby poruszania się po pustynnych polach mapy, bo nie ma co pić, a HP ciągle leci w dół.. W instrukcji ani słowa o tym nie było

  3. iselor pisze:

    Przecież umrzeć z głodu można było także w serii Might and Magic

  4. slanngada pisze:

    A wiesz, że z opisu wynika bardzo kiepska gra?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s