Wiedźmińskie potwory: czym są, skąd się wzięły – część pierwsza:

W książkach z cyklu wiedźmińskiego pojawia się ogromna liczba potworów. W dzisiejszym tekście zajmę się analizą tego bestiariusza oraz omówieniem co to za istoty, oraz skąd Andrzej Sapkowski je zaczerpnął. Skupie się na stworzeniach, które wymienione zostały w zbiorach opowiadań „Ostatnie życzenie” oraz „Miecz przeznaczenia”, uzupełnionych o kilka istot z późniejszych tomów.

Źródła potworów:

Jak wiadomo wstępy pisze się na końcu i zawiera się w nich wnioski z pracy. Tako i ja czynię. Tak więc: analiza Wiedźmińskiego Bestiariusza moim skromnym zdaniem udowadnia, że Sapkowski, wbrew obiegowemu mitowi nie czerpał z żadnej, rzekomej „słowiańskiej mitologii”, przeciwnie jego głównym źródłem inspiracji był któryś bestiariusz do Advanced Dungeons and Dragons. Najprawdopodobniej bestiariuszem tym było Monstrous Compedium volume One z roku 1989. Swiadczą o tym następujące przesłanki:

  • obecność w świecie Sapkowskiego białych, zielonych, czerwonych, niebieskich i czarnych smoków, które są charakterystyczne właśnie dla kompleksu Dungeons and Dragons.

  • Obecność smoka złotego, który również należy do tego kompleksu.

  • Kult złotego smoka w Zerikkani (nazwanego przez wyżej wymieniony podręcznik „Draco orientalis sino dux” „Smok orientalny chiński książęcy”).

  • Obecność korredów, gdyż słowo „korred” jest neologizmem stworzonym na potrzeby Dungeons and Dragons.

  • Obecność dżinów Dao, gdyż słowo Dao jest neologizmem stworzonym na potrzeby Dungeons and Dragons. Oryginalnie dżiny w arabskim folklorze nie dzieliły się na Ifrity, Maridy, Dżiny i Dao, tylko na Ifrity, Maridy, Dżiny pospolite, Ghule i Dżany.

  • Przyporządkowanie Ifritów planowi ognia, Maridów: wody, Dżinów: powietrza i Dao ziemi, również zaczerpnięte z Dunegosn and Dragons. Owszem, w dawnym okultyzmie istniały płaszczyzny żywiołów, jednak jest to renesansowa koncepcja chrześcijańska, która w Islamie nie występuje. Co więcej w folklorze islamskim Dżiny nie są powiązane z żywiołami, tylko dzielą się na: Ifrity (wrogie człowiekowi dżiny zesłane do świata podziemnego), Maridy (dżiny zbuntowane przeciwko Bogu), Dżiny pospolite, Ghule (pustynne duchy pożerające wędrowców) oraz Dżany (dżiny służące innym dżinom).

  • Obecność smokożółwia, który jest kolejnym neologizmem z Dungeons and Dragons, który zrodził się na ilustracji do wydania gry z roku 1974.

Sam bestiariusz:

Alp:

Jest demonem z ludowych wierzeń niemieckich. Jego imię oznacza „elfa”. Łączy w sobie cechy słowiańskiej mary, germańskiego elfa, upiora, sukuba i wampira. Alp jest zmiennokształtny, potrafi przybierać postać ćmy, węża, kota i psa. Siada na piersi śpiącego i kradnie jego oddech pocałunkiem. Prawdopodobnie, podobnie jak nasz dusiołek jest personalizacja duszności nocnych.

Amfizbema:

Jest najprostszej rzecz biorąc dwugłowym wężem. Jedna głowa wyrasta jej w normalnym miejscu, druga na ogonie.

Amfizbenę po raz pierwszy opisal Pliniusz w swej Historii Naturalnej (która była po prostu 37 tomowym słownikiem w rodzaju encyklopedii) i był to u niego zwyczajny, choć bardzo jadowity wąż żyjący na terenach Egiptu. Z czasem jednak nabierała cech demonicznych i symbolicznych.

Stala się też symbolem cechu aptekarzy.

Bazyliszek:

bazyliszek płaskogłowy (źródło: Wikipedia)

Bazyliszek został po raz pierwszy opisany przez Pliniusza Starszego w I wieku naszej ery. Rzymski przyrodnik nazwał tak bardzo jadowitego węża, który rzekomo miał życ w Egipcie. Istota miała niejasny kształt, jej nazwa natomiast pochodziła od słowa „basiliskos” co po grecku znaczyło „królewski”. Uczony ten określał go też mianem „Regulus” co również oznacza bazyliszka. Był bowiem, z uwagi na siłę jadu uważany za króla węży. Bazyliszek miał być tak jadowity, że samo jego dotkniecie przynosiło śmierć. Tam, gdzie przeszedł roślinność usychała, a gdzie zdechł: nie odrastała nigdy. Żył na pustyni, a ściślej rzecz biorąc: tworzył pustynię.

Kolejne opisy czyniły bazyliszka coraz potężniejszym i bardziej sensacyjnym, dodano mu również moc zabijania najpierw oddechem, a potem też i wzrokiem. Zmienił tez wygląd, z węża stając się wielonogą jaszczurką.

Z bazyliszkiem mierzył się między innymi Aleksander Wielki i to on właśnie wymyślił sposób na zabicie go za pomocą lustra. Historia ta jest dobrze udokumentowana, pisze o niej bowiem między innymi sam Izydor Wielki z Sewilli.

Jak widać stwór w żaden sposób nie jest słowiański, ani nawet warszawski.

Ciekawostka: Teofil Prezbiter, w XI wieku podał ciekawy sposób na produkcje złota. Wymieszanie w równych dawkach: miedzi, sproszkowanej krwi ludzkiej, sproszkowanej krwi bazyliszka i octu powoduje, że miedź zmieni się w złoto.

Bobołak:

Zwany tez bobakiem jest stworem grasującym w niektórych regionach Polski. Bobak, będący rodzajem złego krasnoludka żyje w rożnych, dziwnych miejscach jak: lasy, rozpadliny, strychy, piwnice, krzaki, pokrzywy, maszyny rolnicze i studzienki kanalizacyjne. O jego wyglądzie i zwyczajach niewiele wiadomo, prócz tego, że jest paskudny, a ponadto zjada dzieci. Jego głównym zadaniem jest straszenie tych ostatnich, by nie bawiły się w miejscach dla nich niebezpiecznych.

Nie ma legend o bobakach.

Podobnym stworem do bobaka jest wilk.

Bobołakami nazwano tez Gnolle w polskiej wersji Heroes of Might and Magic III, aczkolwiek jest to wyraźna inspiracja twórczością Sakowskiego.

Borowik:

Jest jednym z nielicznych u Sapkowskiego stworów słowiańskim. Zależnie od okolicy był albo inną odmianą leszego, albo leśnym skrzatem, czasem dobrym, czasem złym. Sądząc z tego, że w opowiadaniu XXX samozwańczy obrońcy kniei nazywający się „leśnikami” borowiki wieszają, szpikują strzałami i zarzynają raczej nie są to istoty równie, jak leszy groźne.

Brukołak:

Brukołak jest rumuńską (wołoską) odmianą upiora. Wstaje z grobu, pije krew śpiących. Ma postać napuchniętego trupa, czasem zmienia się w wilka. Zabić go można odcinając mu głowę i paląc ją w ogniu.

Bruxa:

Słowo „bruxa” oznacza w języku portugalskim „czarownicę”. Portugalska czarownica jest mało sprecyzowanym demonem kobiecym, łączącym w sobie cechy sukuba, wampira oraz kilku typów czarownic (o rodzajach czarownicy napisze przy okazji Zjadarki). U nich zwyczajnie nie nastąpiła specjalizacja miedzy tymi demonami. Bruxa może być męska lub żeńska. Jej hiszpańskim odpowiednikiem jest Bruja. Stąd klan Brujach w Wampirze: Maskaradzie.

Bruxa potrafi zmieniać się w wielkiego ptaka.

Doppler:

Nazwa pochodzi od terminu „doppelganger” który bardzo długo w okultyzmie i parapsychologii opisywał zjawisko pojawienia się sobowtórów jakiejś osoby, które czyniły różne: dobre i złe rzeczy w jej imieniu. Jako taki doppler jest potworem archetypicznym, opowieści o złych duchach przybierających postać człowieka, by mu szkodzi (ale też pomagać, np. w Skandynawii grasuje istota zwana jako Fylgia, która kradnie postać człowieka i pomaga mu rozwiązać różne, życiowe problemy) występują w każdej kulturze i utożsamiają lęk przed utratą tożsamości.

Współcześnie „doppleganger” oznacza jednak humanoidalną istotę, która kradnie ludzki wygląd. Gatunek taki pojawił się w fikcji po raz pierwszy w roku 1975 w Dungeons and Dragons. Sapkowski, jeśli moja teza jest prawdziwa, zaczerpnął go właśnie z tej gry.

Driada:

Jest leśną ninfą. Grecy i Rzymianie wierzyli, że większość obiektów posiada swoje duchy opiekuńcze. Dotyczyło to tak świata obiektów stworzonych ręką ludzką (locci), ludzi (geniusze), zwierząt (faunowie) jak i dzieł natury (ninfy). Ninf było od groma, jednym z ich typów były właśnie driady, które opiekowały się dębami.

Dżiny i ich gatunki:

Dżiny są to istoty opisane przez Koran, będące duchami, uczynionymi przez Boga po aniołach, a przed ludźmi, a uformowanymi z „bezdymnego ognia”. Tak, jak ludzie dżiny mogą być dobre lub złe, wyznawać lub odrzucać Koran, aczkolwiek większość z nich, zazdrosna o względy, jaki Allah obdarzył ludzi przyłączyła się do zbuntowanych aniołów. Koran zalicza je do do istot, których zbawienie jest możliwe. Zamieszkiwały miasta na pustyni i pustkowia. Jednym z Dżinów była Lilith, pierwsza zona Adama.

Sam Adam miał liczne przygody miłosne. Początkowo Bóg nie zamierzał dawać mu partnerki, ale po tym, jak przyłapał go na spółkowaniu z owcą zezwolił mu na wzięcie sobie żony z pośród dzinów. Była to właśnie Lilith. Gdy ta okazała sie nadmiernie rozpustna odegnął ją i stworzył dla dla Adama Pierwszą Ewę, a Lilith wygnał. Ta zaszyła się gdzieś na pustkowiu, gdzie spółkuje z demonem Asmodeuszem i płodzi kolejne złe duchy. Codziennie Bóg zabija setkę jej dzieci, ale Lilith kopuluje, kopuluje i kopuluje, więc to za mało…

Popełnił jednak błąd formując ją z gliny, w efekcie czego Ewa miała charakter mężczyzny, do tego wrednego, piła więc i biła. Co gorsza Bóg ulepił ja na oczach Adama, a po tym, jak ten ostatni widział, jak stwórca upycha kiszki pod skorę na jej widok brało go na wymioty. Adam z Bogiem wygnali ją więc raju, a Pierwsza Ewa natomiast z zemsty przyczaiła się gdzieś na Wielkim Stepie, gdzie spółkując z demonami dała początek Scytom, Hunom, Awarom, Mongołom i Tatarom (to nie ja wymyślałem, to Arabowie do spółki z Żydami). Potem stworzono druga Ewę. Tej historia jest powszechnie znana.

Same dżiny dzielą się na dwa różne typy. Były to:

  • Maridy, które w swej pysze zbuntowały się przeciw Allahowi, więc ten zesłał je do piekła wraz z demonami.

  • Ifritty, czyli dżiny, którym nie spodobał się człowiek, więc Allah skazał je na życie pod ziemią. Czasem ze złośliwości wywołują trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanu.

  • Dżiny pospolite, które mogą być wierne Koranowi lub mu niewierne, a poza tym skrzydlate lub bezskrzydłe.

  • Ghule, które żyją na pustkowiach i pożerają wędrowców.

  • oraz Dżany, które służą innym dżinom.

Dodatkowo u Sapkowskiego występują dżiny Dao. Te są neologizmem stworzonym na potrzeby Dungeons and Dragons, pierwszy raz opisany w magazynie Dragon w roku 1982, a rok później przedrukowany w Monster Manual II.

Dziwożona:

Określenie „dziwożona” jest rusko-polskim odpowiednikiem Rusałki. Więcej o nich będzie więc przy okazji rusałek.

Ghul:

Ghul jest potworem pochodzenia arabskiego. Występuje w Księdze Tysiąca i Jednej Nocy, z której rozpełzł się po wczesnym sword and sorcerry. Ghule nawiedziły więc Conana, Elryka i Kane Nieśmiertelnego. Podobnie jak arabski oryginał są to trupojady żywiące się padliną, w szczególności ludzką. Czasem, gdy są głodne atakują żywych, ale generalnie wolą odpowiednio nadgniłe mięso. Występują na cmentarzach, w ruinach i miejscach opuszczonych.

Ghule w arabskich wierzeniach są duchami (typem dżinów), aczkolwiek mogą przybierać też i cielesne kształty. Ponadto są istotami dość sprytnymi i zorganizowanymi. Maja swoich szejków, często posługują się podstępem. Ich ulubionym trickiem jest udawanie podróżnych, którzy informują karawany o niedalekich źródłach wody, w nadziei, że te skierują się na pustkowia i pomrą z pragnienia dostarczając im pokarmu.

Szczególnie groźne są samice ghuli, które mogą zarówno wyglądać jak potwory, jak i piękne dziewoje.

Osobiście jednak przypuszczam, że Sapkowski zerznął Ghula z Advanced Dungeons and Dragons, o czym świadczy występowanie innej istoty, zwanej Graveirem, identycznej z ADeDekowym Ghastem.

Gigantyczna kalamarnica:

Łatwo stwierdzić, czym jest. Podobnie jak gigaskorpion należy ona do typowych potworów wczesnej fazy fantastyki. Sapkowski nie musiał wykazywać się ani dużą dozą wyobraźni, ani oczytaniem, żeby ją umieścić w swej twórczości.

Gigaskorpion:

To bardzo generickowy potwór pojawiający się często w grach i innej twórczości. Myślę, że jego źródłem, może niekoniecznie świadomym były pochodzące z lat 50-tych i 60-tych filmy klasy B, których częstymi bohaterami były właśnie powiększone bezkręgowce.

Graveir:

Jest, jak wiemy z „Krwi elfów” większą i groźniejszą odmianą ghula. Przypomina pod tym względem Ghasta z Advanced Dungeons and Dragons, który to stwór też został opisany jako większa i groźniejsza odmiana Ghula.

Żeby było śmieszniej gra wprowadziła jeszcze jedną, większą i potężniejszą odmianę Ghula: był to Alghul.

Gryf:

Jak wiadomo jest to lew z głową, szponami i skrzydłami orła.

Jest potworem pochodzenia mezopotamskiego. Z tych regionów przeniknął na zachód, pojawiał się w folklorze Greków oraz w tekstach biblijnych. Jego istnienie lub nieistnienie było tematem spekulacji greckich i rzymskich przyrodników, którzy uznali koniec końców, że jest on istota zmyślona. Uznali też, ze stanowi tylko i wyłącznie motyw zdobniczy.

Mimo to wskazywano na hipotetyczne miejsca jego występowania: Scytię, Nubię i Indie. Gryfy gromadzą w swych gniazdach drogie kamienie oraz złoto, których strzegą zazdrośnie, jak tolkienowskie smoki skarbów. Nubijczycy i Hindusi walczą z nimi zaciekle. Dodatkowo znoszą też agatowe jaja, a niektórzy wręcz twierdzą, że agaty. Z tego też powodu wszystkie gryfy są samicami.

Gryfy są wyjątkowo dzikie i agresywne. Rzucają się na człowieka, kiedy tylko go zobaczą. Inni twierdzą natomiast, że odwrotnie: są łagodne i spokojne, a człowiekowi zagrażają wyłącznie, jeśli ten zagrozi ich jajom.

W chrześcijaństwie, z powodu swej dwojakiej natury gryf satł się symbolem dwoistej natury Chrystusa.

Prócz klasycznego gryfa w heraldyce istniał jeszcze hipogryf (orzeł z ciałem konia) oraz alk (lew z głową orla, lecz bez skrzydeł).

Ciekawostka: mięso gryfa nie jest koszerne i nie można go spożywać Żydom.

Hirikiki:

Jest bliżej nieokreśloną istotą. Jej wygląd i zachowanie są nieznane, wiadomo, że jest to istota w świecie wiedźmina rzadko spotykana. Podejrzewam, że nazwa może być wyrazem dźwiękonaśladowczym, wywodzącym się od wydawanych przez istotę odgłosów.

Kikkimora:

Kikimora Palustris

U Sapkowskiego było to coś miedzy krokodylem, a pająkiem. W grze: insektoidalny potwór. W rzeczywistości był to rodzaj duszka domowego, występujący u Słowian Wschodnich: w Rosji, na Białorusi i Ukrainie. W odróżnieniu od innych duszków domowych był szkodnikiem, zsyłał złe sny, plątał przędzę, robił bałagan etc. Uważany był za wredną żonę Domowoja (czyli dobrego duszka domowego), którą łatwo było obrazić.

Kikimory znane były z tego, że tkały, co może wyjaśniać analogię z pająkiem. Wydaje mi się jednak, że jej źródło jest inne. Otóż: w latach 80-tych w Rosji odkryto nowy gatunek pająka, który żył na terenach podmokłych i tkał sieci. Nazwano go „kikimorą bagienną” (Kikimora palustris). Wydaje się mało prawdopodobne, by tak oczytany człowiek, jak Sapkowski o tym nie słyszał.

Kobold:

Kobold jest duszkiem podziemnym, żyjącym w jaskiniach i kopalniach. Jest to rodzaj złośliwego krasnoludka, który kradnie narzędzia, psuje sprzęty górnicze i czyni rożne złośliwości ludziom. Miedzy innymi ma zdolności magiczne za pomocą których zmienia cenne metale, jak srebro w bezwartościowe dla ludzi średniowiecza, jak kobalt.

Kobold prawdopodobnie jest spokrewniony z notowanym w średniowiecznej francji Goblotem, który jest krewnym anglo-normańskiego Goblina.

Korred:

Korred jest neologizmem stworzonym na potrzeby Advanced Dungeons and Dragons we wczesnych latach 80-tych. Korred jest gatunkiem Fey (wróżek) lub Humanoidów (w AD&D nie było podziału na Fay, Humanoidy, Potworne Humanoidy i Gigantyczne Humanoidy), który posiada moc oplątywania przeciwników za pomocą swych włosów.

Krabopająk:

Kwietnik. Źródło: Wikipedia.

Prawdopodobnie jest to kalka językowa od angielskiego słowa „Crab Spider” co po polsku oznacza „Pająki ukośnikowate”. Jest to rozległa rodzina pająków obejmująca 2150 gatunków i 150 rodzajów. Są jadowite, polują natomiast z przyczajki, zwykle chowając się w kwiatach roślin. Ich angielska nazwa pochodzi od tego, że potrafią chodzić na boki. W Polsce żyje 39 gatunków, z których najpospolitsze są pająki kwietniki.

Jeśli Sapkowski faktycznie interesował się choć przelotnie bezkręgowcami na pewno o nich słyszał.

Kraken:

Kraken został po raz pierwszy opisany w XVIII wieku, znalazł się też w pierwszej publikacji „Systema Natyrae” Lineusza. W drugim wydaniu przeniesiono go do dodatku, jako „pojedyncze wybryki natury” (singulare monstrum), przy czym Lineusz napisał, że istota ta jakoby żyje w Skandynawii, ale sam jej na oczy nie widział. Samo stworzenie ma jednak genezę wcześniejszą, podobną istotę opisano bowiem w XIII wieku w „Sadze o Grenladczykach”. Spopularyzowała została jednak przez powieść Verne „Dwanaście tysięcy mil podmorskiej żeglugi”.

Kraken żyje w Atlantyku i Morzu Północnym. Jego nazwa oznacza w potocznym języku niemieckim „ośmiornicę” i właśnie tym jest: gigantycznym głowonogiem, który wciąga w odmęty statki i pożera ich załogi.

Prawdopodobnie krakeny pochodzą od obserwacji zwierząt zwanych kałamarnicami olbrzymimi (Architeuthis dux), słabo zbadanego gatunku głowonogów głębinowych. Kałamarnice olbrzymie znane są prawie wyłącznie z martwych, wyrzuconych przez morze okazów. Wiadomo, że mogą osiągać nawet i 18 metrów długości. Podobnym, acz odrębnym gatunkiem jest kałamarnica kolosalna (Mesonychoteuthis hamiltoni) żyjąca w Oceanie Południowym.

Kuroliszek:

Jest bliskim krewnym bazyliszka. W zdobnictwie rzymskim, greckim i wczesnośredniowiecznym bazyliszka przedstawiano jako jaszczurkę, często z wieloma nogami. W późnym średniowieczu, XVI i XVII wieku jego wygląd zaczął ewoluować i wyposażono go w szereg nowych cech, jak kogucie skrzydła i głowa. Zatracił więc cechy „króla węży”, a stal się czymś bliższych chimerze.

Motyw taki w zdobnictwie zaczęto nazywać „cocatrixem” czyli „kuroliszkiem” właśnie. Kuroliszek wykluwał się z jaja zniesionego przez koguta.

Istota ta pochodzi prawdopodobnie z „Opowieści Kantemberyjskich”, gdzie jedna z postaci wywodzi nazwę bazyliszka od koguta (basilisCOCK) i podaje, w charakterze sprośnego żartu historię, jakoby stwór wykluwał się z jaj powstałych wskutek koguciego homoseksualizmu.

Lamia:

Była w mitach greckich i greckiej epigrafice królową miasta-państwa Lamia. Stanowiła jedną z licznych kochanek Zeusa, czym spowodowała gniew Hery, która z zazdrości zabiła jej dzieci. Lamia z rozpaczy popadła w obłęd i jęła porywać oraz mordować dzieci innych kobiet, czym ściągnęła na siebie gniew bogów. Ci zmienili ją w potwora.

W późniejszych utworach Lamia stała się rodzajem wampirzycy lub sukubicy, która wabiła młodzienców i wypijała im siły życiowe ssąc penisa w trakcie stosunku oralnego.

Wygląd lamii nie jest ustalony. W utworach, w których jest sukubicą była ona przedstawiana jaka piękna niewiasta, typowy sukub. W większości przedstawień starożytnych jak i nowożytnych prezentowano ją jako lwicę z głową kobiety i pazurami. Czasem jej ciało dodatkowo, zamiast sierści pokrywała łuska. Takiego przedstawienia trzyma się między innymi Dungeons and Dragons które z Lamii czyni coś w rodzaju centaura, z torsem lwa, a nie konia.

W XIX wieku spopularyzowało się wyobrażenie lamii jako kobiety z tułowiem węża.

Latawiec:

Zwany też latawicą. To istota podobna do strzygi i nocnicy, pochodząca z wierzeń słowiańskich. Jest to dusza niechrzczonego dziecka, która od postacią ptaka unosi się miedzy niebem, a ziemią czekając na sąd ostateczny.

U Sapkowskiego latawce są rodzajem drakonida czyli istot „smokowatych”. Nic o nich więcej nie wiadomo, prawdopodobnie wiec ich główną cechą jest latanie.

Czasem w grach RPG i cRPG smoki są określane nazwami typu „cośtam-kite” (np. „Hellkite” w Dark Souls). Słowo „kite” to w języku angielskim może oznaczać „latawiec”, ptaka drapieżnego zwanego po polsku „kanią czarną” lub, w dawnym angielskim: każdą drapieżną, latającą istotę, w tym smoka powietrznego.

Być może więc stąd, a nie ze słowiańszczyzny Sapkowski zaczerpnął swego latawca.

Leszy:

Leszy jest istotą z wierzeń słowiańskich, notowaną przede wszystkim na Rusi. Ma postać starca o jelenich kopytach oraz takich samych rogach. Może jednak przybierać też postać niedźwiedzia. W książce jest wymieniany kilka razy, w tym co najmniej raz Geralt natyka się na istotę, która leszym być może. Przypomina ona rysia i jak ryś syczy. Sądząc z późniejszych wzmianek o leszym, który kogoś poszarpał faktycznie mógł być on tą istotą. W grach są to istoty demoniczne, bliższe słowiańskiemu oryginałowi, aczkolwiek mi przypomina ona raczej Herna Myśliwego z serialu Robin z Sherwood (1984).

Oryginalny leszy jest duchem-strażnikiem przyrody. Jest niechętny ludziom, którzy niszczą las, ale sympatyzuje z tymi, którzy szanują przyrodę. Jest też istotą raczej dobroczynną, a nie złą ze swej całej natury.

Liścionos:

Liścionos. Źródło: Wikipedia.

Liścionosy są rodziną, drapieżnych nietoperzy. Obejmuje ona cztery gatunki. Żaden nie żyje w Europie. Są wszystkożerne, żywią się nektarem i pyłkiem kwiatów, owocami, polują na owady, małe ptaki i mniejsze nietoperze. Żyją w koloniach liczących nawet i ponad 400 osobników.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dungeons and Dragons, Fantasy, Gry komputerowe, Książki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Wiedźmińskie potwory: czym są, skąd się wzięły – część pierwsza:

  1. Grisznak pisze:

    Bardzo dobry i ciekawy wpis. Co do ghouli – ich popularność to w sporym stopniu wpływ Lovecrafta, który bardzo je lubił i często wykorzystywał w różnych opowiadaniach, tworząc im całą społeczność, a pamiętając, jaki miał wpływ na wielu pisarzy (w tym na Howarda, Kuttnera itd), można zaryzykować tezę, że to dzięki niemu ghoule tak dobrze i mocno zadomowiły się w fantastyce.

  2. Skate pisze:

    Sapkowski w swoich książkach wymieniał z nazwy bardzo liczne potwory, natomiast mi trochę brakowało jakiejś ich bliższej charakterystyki, zwłaszcza, że wiele z nich poza nazwami nie miało nic wspólnego z pierwowzorami które wymieniłeś.

  3. Shockwave pisze:

    No tak, teraz jeszcze wytykasz, że Sapkowski zerżnął 80% potworów z Monster Manuala do AD&D. Zaraz mogą tu wjechać turbosłowianie i prawilne Sebixy, bo okazuje się, że ten wielce słowiański Wiedźmin to nie ma prawie nic ze słowiańszczyzny, tylko germańskie i anglosaskie mity, podlane erpegowym sosem a’la Gygaxie. Jakiż cauchemar.

    Już od dawna twierdzę, że urojenia o rzekomej supersłowiańskości Wiedźmina, to efekt uboczny popularności gier. Po prostu naturalnie wykorzystuje się dźwignię.

  4. Karoluch pisze:

    Mnie ciekawi skąd mit tej słowianskości się wziął. Myślę, że z użycia tych kilku słowiańskich nazw, nadawania niektórym bohaterom zwłaszcza ze sfer niższych jakiś słowiańsko brzmiących imion. No i chyba najbardziej ona jest ta słowiańskość w sferze ducha tam. Taka ponurość, moralna ambiwalencja, cynizm, nie taka historia jak na Zachodzie, że dobra drużyna idzie uratować świat. Tak jak wyglądała drużynowa fantastyka z lat 80tych tam. Jakieś miecze Shannary czy inne Riftwar Saga. Tutaj to brud i naturalizm Pieśni Lodu i Ognia napisany jeszcze nim ta się ukazała. A przede wszystkim „wsiowość”, Geralt w opowiadaniach spędza trochę wśród królów i ich sprawy załatwia (Foltest, Calanthe, opowiadanie „Trochę poświęcenia”), ale też ma z prostym ludem do czynienia. A jakoś przynajmniej w Polsce to słowiańskość utożsamia się ze wsiowatością. Takimi klimatami jak akt 3 w Wiedźminie 1 (no akurat z gry przykład, ale on powszechnie za „słowiański” uchodzi). Wikingów utożsamia się z rogatymi wojownikami dokonującymi wielkich czynów, łupiącymi, grabiącymi, celtów z jakimiś druidami, a Słowian na Zachodzie jeśli już to z Rosją, a u nas z „wsiowatością”.

    • Shockwave pisze:

      Sami łączymy słowiańskość z motywem rustykalnym. Zapewne chodzi o to, że właśnie w tym środowisku najdłużej przetrwały strzępki przedchrześcijańskich wierzeń i tradycji. Mamy wizję protoszlachty, która schrystianizowała się szybko i mocno, oraz prostego ludu, który przez pokolenia jeszcze zachowywał stare wierzenia. Dodajmy do tego to, że w powszechnie najbardziej hołubionym przez Polaków okresie, szlachta odcinała się jak tylko mogła od swojej słowiańskości i sprzedawała wszystkim bajkę o rzekomym rodzie Sarmatów. Słowianinem to był chłop, przedstawiciel podłego i sprawiedliwie podbitego ludu.

      Jak spojrzymy na imiona, to tam jest bardzo niewiele słowiańsko brzmiących, a i wtedy trzeba czasami wysoko zawieszać niewiarę: Stregobor (czarodziej iluzjonista), Pogwizd (leśny dziadyga), Pokrzywka (chłopisko z Dol Blathanna), Niedamir (jeden z dwóch króli o mocno słowiańskim imieniu), Radowid (król nr 2), Myszowór (druid ze Skellige), Vizimir (no, powiedzmy). Reszta to jakieś Francesci, Keiry, Calanthe, Sheile, Fabio, Dennisy, Lamberty, Ostrity, Nivelleny, Rience’y, Tailessy, Velerady, Vattiery, Vilgefortze. Widać wystarczyło wrzucić gdzieś strzygę, rusałkę i dziwożonę, żeby ludzie stracili z oczu to, że słowiańskość jest tylko mało istotnym elementem świata Wiedźmina.

      • Karoluch pisze:

        Prosty lud nosi słowiańskie imiona.

        Już nie przesadzajmy z tą szlachtą, bo zaraz wyjdzie, że się w ogóle za Polaków nie uważali. To, że mieli stroje inne niż w Zachodniej Europie i inne fryzury nie znaczy, że wtedy Polska nie była częścią europejskiej cywilizacji, bo była. To nie Moskwa, która do XVIII wieku była cywilizacyjną pustynią.

        Co do Sarmatów, to nic dziwnego, że sobie szukali starożytnych „przodków”, taka moda była. Pamiętam u Runcimana w historii wypraw krzyżowych, że jednym z powodów niechęci „Franków” do „Greków” czyli mieszkańców Bizancjum w czasie I Wyprawy Krzyżowej było przekonanie, że „Frankowie” są potomkami Trojan, a Grecy, no cóż to wiadomo.

        Nie pamiętam gdzie czytałem o tym chyba u Jasienicy, że była propozycja za wczesnego Zygmunta III by ucywilizować wolną elekcję, czyli by wybierać nowego monarchę wśród potomków króla jegomościa, a wśród braku takowych kryterium miała być „słowiańskość”. Czyli jednak jakoś tej nazwy używali, o ile Jasienica niczego nie przekręcił. Zresztą pewne jest, że mieli świadomość opozycji względem żywiołu niemieckiego: „aż do gardeł naszych nie chcemy Niemca”.

  5. Ja bym stawiała też na stylizacje języka na staropolski tu i ówdzie, te wszystkie wampierze, rzycie, chędożenia :).

    • smiki5five pisze:

      Są już wspomniane w „The Fairy Mythology: Illustrative of the Romance and Superstition of Various Countries” wydanej w 1892

      • smiki5five pisze:

        Także może i Panżej z dedeków zaczerpnął, ale ichni neologizm to to nie jest

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s