Rick and Morty – dziesięć najlepszych odcinków:

„Rick and Morty” to powoli obrastająca w sławę kreskówka należąca do gatunku „bajek chamskich”. Jej bohaterami są szalony naukowiec Rick oraz jego wnuk, nastoletni Morty. Wspólnie podróżują oni przez czas, kosmos i przestrzeń przeżywając wiele przygód, w wyniku których Morty stopniowo traci wiarę w ludzkość i szacunek do samego siebie (Rick natomiast od dawna takich rzeczy nie posiada). Bajka umiejętnie balansuje między wulgarnością i żartami o kupie, a inteligentnym, absurdalnym humorem, aczkolwiek w wielu miejscach popada w skrajny wręcz nihilizm.

Jako, że bardzo tą kreskówkę lubię, a trochę nie mam pomysłu o czym mógłbym napisać sporządziłem listę dziesięciu, moim zdaniem najlepszych odcinków.

10) Night Shanky Aliens:

Rick i jego znienawidzony zięć: Jerry zostają uwięzieni w wirtualnej rzeczywistości przez rasę „najambitnieszych i najbardziej pozbawionych sukcesów zdobywców w galaktyce”, którzy pragną wydusić od Ricka sekret skupiania ciemnej materii, który ma im pomóc w podboju kosmosu. Rick próbuje uciec, Jerry, mimo, że z racji licznych glitchów jego uwięzienie jest oczywiste pozostaje zbyt skupiony na sobie, by zauważyć, że coś jest nie tak.

W zasadzie nie jest to bardzo dobry odcinek, jednak pierwszy, który naprawdę mi się spodobał. Po pierwsze: wywarła na mnie wrażenie pointa. Po drugie: to, w jaki sposób ukazano Jerrego: osobnika ukrywającego się pod maską człowieka zorganizowanego, ale faktycznie krańcowo narcystycznego i egoistycznego, który myśli tylko o sobie.

Cóż, faktycznie powód, by go nie lubić.

9) Rick Potion no 9:

Rick i Morty przez przypadek i nieuwagę doprowadzają do powstania wirusa, który zmienia populację Ziemi w potwory. Obaj bohaterowie próbują walczyć z plagą…

Jak łatwo zgadnąć: wszystko kończy się, by nie spoilerować: mniej więcej dobrze. Postacie wracają do normalności, która jest do złudzenia normalna. Bohaterowie kierują się w stronę domowego salonu, mijają kłócących się rodziców, siadają obok Summer (siostry Mortiego) nie odrywającej wzroku od telefonu i zaczynają oglądać telewizję. Rick zaczyna pić, kamera kieruje się na twarz Mortiego, na której maluje się szok oraz wyrzuty sumienia i zaczyna się oddalać.

Myślę, że podobną minę musiałem mieć ja, patrząc na rozmiary tego fuckupu. Oraz orientując się jak zrytą, socjopatyczną rzecz oglądam.

8) Something Ricked This Way Comes:

Summer znajduje pracę w niewielkim sklepiku sprzedającym antyki. Jak się okazuje jego właścicielem jest sam Diabeł, który wchodzi na ambicję Rickowi. Jednocześnie Rick również wchodzi na ambicję Jerremu, który chce pomóc synowi stworzyć model naukowy do szkoły…

O ile kawałek o Jerrym jest po prostu kolejnym kawałkiem o Jerrym, w którym ten robi z siebie szmatę, tak przygoda z Summer i Diabłem jest kawałem fajnej analizy społecznej, poruszającej ważne, etyczne zagadnienie pracy oraz odpowiedzialności pracowników za decyzje ich szefów.

Morału nie ma: ani Jerry, który w pewnym momencie postanawia powiedzieć prawdę, ani Summer, która prawie do końca trwa przy swoim piekielnym chlebodawcy nie zostają nagrodzeni. Choć ta ostatnia będzie przynajmniej miała okazję się zemścić.

7) Mortynight Run:

Och, piękny odcinek… Rick sprzedaje broń skrytobójcy imieniem Krombopulos Micheal, by zarobić na żetony do salonu gier. Morty postanawia coś z tym zrobić.

Pomijając jedne z najlepszych gagów, niesamowite koncepcje (jak schronisko dla Jerrych, czy gra „Życie Roya” tocząca się w wirtualnej rzeczywistości) oraz prześmieszną postać Krombopulos’a Micheal’a, który lubi zabijać i – jeśli macie kogoś, kogo nie lubicie – on zabije go z przyjemnością, to opowiedziana w nim historia jest tak niesamowicie tragikomiczna…

Jak łatwo zgadnąć szlachetne intencje Mortyego szybko palą na panewce, a sytuacja wymyka się spod kontroli i bardzo szybko pogarsza. Koniec końców jego wysiłki i tak okazują się daremne. Wychodzi na to, że mniej zła by miało miejsce, gdyby nasz młody bohater grał w gry komputerowe za brudne pieniądze dziadka.

Jak to mówią: dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

6) Auto Erotic Assimilation

Rick, Summer i Morty podróżując przez przestrzeń kosmiczną trafiają Unity: byłą dziewczynę Ricka będącą pasożytniczą nadświadomością. Udają się więc na opanowaną przez nią planetę. W chwili, gdy Rick i Unity odnawiają swoją znajomość Morty i Summer próbują wyzwolić mieszkańców spod władzy nadświadomości.

Morał jest prosty: niestety nie wszyscy dorośli do tego, by z wolności korzystać. Wolność bowiem nie tylko jest przywilejem, ale niesie ze sobą też odpowiedzialności. Niektórzy jej nadużywają i osoby takie niestety trzeba wolności pozbawić. Bo innego wyboru nie ma.

5) Total Rickall

Dom naszej chorej rodzinki zostaje zainfekowany przez telepatyczne pasożyty z kosmosu. Istoty te używają swoich mocy nadpisując wspomnienia i ukrywając się jako fałszywi przyjaciele, krewni i znajomi, a następnie multiplikują się. Celem pozbycia się ich Rick i jego rodzina muszą zabić ogromną ilość krewnych i znajomych najróżniejszego rodzaju. Pasożyty mają jednak pewną słabość: nie potrafią kreować złych wspomnień. Zabici muszą zostać wyłącznie ci, którzy niczym naszej rodzince nie zaszkodzili.

Odcinek straszny, aż serce boli patrzeć na to, co się w nim wyprawia, mimo że przez większość czasu sytuacja jest ewidentna. Choć tylko do czasu…

4) The Rick Must Be Crazy

W kosmicznym samochodzie Ricka psuje się napędzająca go bateria. Rick i Morty muszą ją naprawić. Jak okazuje się nie jest to zwykła bateria: Rick, by zapewnić sobie stały dostęp prądu stworzył bowiem mini-wszechświat, którego mieszkańcy trudzą się by dostarczać mu prądu. Jak się jednak okazuje nie wszystko poszło tak jak przewidywał.

Krótko: pomijając masakrę, jaką robi AI sterująca samochodem Ricka odcinek jest krótkim wykładem absurdyzmu (absurdyzm to pogląd uznający rzeczywistość za absurdalną, a ludzkie działania mające na celu zrozumienie rzeczywistości za niemogące osiągnąć swego celu). Warto go obejrzeć choćby po to, by poznać ten prąd filozoficzny.

3) The Rickshank Rickdemption

Pierwszy odcinek trzeciego sezonu. Ziemia została włączona do Federacji Galaktycznej, a Rick siedzi w międzygwiezdnym więzieniu, jego mózg jest natomiast analizowany przez obcych. Jedynym zadowolonym z całej sytuacji jest Jerry. Summer postanawia coś z tym zrobić. W skutek tego o sytuacji dowiaduje się Rada Ricków…

Odcinek ten jest niesamowity. Po pierwsze: jest on totalnie epicki. Dochodzi w nim do starcia trzech największych potęg tego uniwersum: Najbardziej Rickowatego Z Ricków, Rady Ricków i Galaktycznej Federacji, wskutek czego dziesiątki milionów istnień giną. Rozwałka na całego, podstęp goni podstęp, a akcja akcję.

Po drugie: odcinek ten jest tak pełen materiału do dalszych spekulacji, że w sumie nie wiadomo, ile z tego, co się wydarzyło miało miejsce naprawdę, a ile to tylko fałszywka, którą Rick sam o sobie stworzył.

2) Vindicators 3: The Return of Worldender

Rick i Morty zostają wezwani na spotkanie Windykatorów: grupy superbohaterów typu Fantastycznej Czwórki lub Ligi Sprawiedliwości, by pomóc im w walce z superłotrem imieniem Worldender. W skutek sprzeczki z pozostałymi Windykatorami pijany Rick obraża się i postanawia zniszczyć granicę między łotrami, a bohaterami.

Plan Ricka, realizowany po pijaku nie do końca się udaję. Jednak jego niezbyt celne przedstawienie szybko powoduje, że z Windykatorów zaczynają wychodzić najgorsze cechy. Koniec końców szybko okazuje się jakimi hipokrytami, głoszącymi puste frazesy są.

Piękna rzecz dla takich hejterów filmów o superbohaterach, jak ja.

1) The Ricklantis Mixup / Tales From Citadel:

Istnieje nieskończona ilość wszechświatów, a w nich nieskończona ilość Ricków (i Mortych). Niektórzy z nich, walcząc z licznymi wrogami postanowili zebrać się razem i stworzyć bezpieczny azyl. Tak powstała Cytadela Ricków.

Czyli pomnik ich własnej głupoty.

Odcinek opowiada kilka historii toczących się w tym mieście. Jest bardzo śmieszny, ale jednocześnie też i przygnębiający. Pokazuje pułapkę, jaką dla niektórych jest społeczeństwo. Ukazuje nam też jeszcze jedną rzecz: względność jaką stanowi geniusz oraz to, że momentami w życiu nie wystarczy talent i ciężka praca, a konieczne jest też i szczęście.

Rickowie tworząc swoją cytadelę ograbili się bowiem z własnej niezwykłości. Nie wzięli pod uwagę tego, że bycie najsprytniejszym człowiekiem we wszechświecie wymaga istnienia całego wszechświata pełnego istot mniej sprytnych. Jeśli zgromadzą wokół siebie kilka milionów osób tak samo sprytnych jak oni, to geniusz stanie się po prostu zwykłą przeciętnością.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Filmy, Kreskówki Zachodnie, science fiction. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Rick and Morty – dziesięć najlepszych odcinków:

  1. Shockwave pisze:

    To jest bardzo dziwna produkcja i sam nie wiem jak mam ją traktować…

  2. DoktorNo pisze:

    No i wiem od czego zacząć gdy będę chciał to obejrzę.

    A. D. „Chamskie kreskówki”

    Oj czy aby czasami tego ostatnio nie za dużo? Robi się z tego norma, i niedługo dojdzie pewnie do odwrócenia trendów, bo grzeczne kreskówki dla dorosłych będą szczytem kontestacji. 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s