Przeczytane we wrześniu 2017: Butcher, Ringo Ferguson,

Wrzesień był miesiącem dość owocnej lektury. W jego trakcie udało mi się bowiem przeczytać sześć książek, co zważywszy na realia kraju, w jakim żyjemy jest dużym wynikiem.

Dwie książki były fantastyką, z czego jedna stanowiła nowość, a druga klasykę.

Pozostałe ponownie stanowiła lektura popularnonaukowa.

Zdrajca

Ocena: 8/10

Jedenasty już tom cyklu „Akta Dresdena”. Tym razem do naszego czarującego detektywa zgłasza się jego dawne nemezis: strażnik Morgan, którego ktoś wrabia w krwawy mord. Dresden, wiedziony wewnętrzną moralnością jako jeden z nielicznych staje w obronie niedawnego prześladowcy.

Po tomie dziesiątym, który był raczej słaby nie spodziewałem się zbyt wiele po tej książce, tym bardziej, że zaraz po nim przeczytałem, raczej rozczarowujący „Wiatrogon aeronauty”. Ku mojemu zdziwieniu, ale też i satysfakcji Butcher zdołał jednak odzyskać formę. W prawdzie fabuła jest dość przewidywalna, a głównego sprawcę da się określić po prostu analizując strukturę powieści, jednak nadal mamy do czynienia z fajnym, miejscami zaskakującym i bardzo brawurowym czytadłem.

Tym, co mi uwiera jest fakt, że nie rozbudowano, albo raczej: zmarnowano potencjał Morgana. Wychodzi na to, że był to człowiek o bardzo prostej, nieskomplikowanej i tak naprawdę mało atrakcyjnej osobowości. On nie tylko zachowywał się jak buc. On po prostu był bucem.

Fotografia cyfrowa: kompendium

Ocena: 9/10

Podręcznik fotografii cyfrowej. Prawdopodobnie powinienem był go przeczytać zanim zająłem się sprzedażą zdjęć, ale co tam. Lubię utrudniać sobie życie.

Poradnik sprawia wrażenie bardzo kompetentnego, znajdują się w nim ogólne informacje oraz zalecenia dotyczące niemalże każdej dziedziny fotografii: portretowej, miejskiej, przyrodniczej, krajobrazowej… Oraz różnych technik z nią związanych, w tym dość wyczerpujące informacje o niektórych, trudnych zagadnieniach, jak fotografowanie wschodów i zachodów słońca czy gwiazd. Dowiedziałem się z niego dużo o zastosowaniu urządzeń, w które prawdopodobnie kiedyś się wyposażę: filtrów, statywów czy rozmaitych obiektywów. Niektóre rzeczy zapewne dla prawdziwego fotografa po technikum fotograficznym były zapewne trywialne, ale ja takiego oczywiście nie kończyłem.

Tym, co mi osobiście nie odpowiadało był duży rozdział poświęcony „ciemni cyfrowej” oraz wstępnej obróbce zdjęć. Osobiście, przy preferowanej przeze mnie metodzie pracy (tzn. „czołgu Stalina”) raczej nie będę bawił się w ten sposób, więc dla mnie był to tekst zmarnowany. Jednak innym początkującym fotografom zapewne się przyda.

Ciekawostka: jedną z takich trywialnych rzeczy, którą nauczyłem się z tej książki, a której sam bym nie wymyślił jest posługiwanie się autofocusem. Otóż: jeśli wciśnie się przycisk do połowy, to aparat się focusuje i zamarza na tej samej głębi przestrzeni. Jak się okazuje można wtedy przesunąć obiektyw, bez straty ustawień, co pozwala na stosowanie innej kompozycji, niż tylko centralnej.

Niebezpieczne związki

Ocena: 9/10

Książka traktuje o historii (oraz teorii i praktyce) finansowania państw. Mamy tu więc omówione różne typy podatków oraz ich wpływ na społeczeństwo, system sprzedaży akcji i obligacji, kryzysy finansowe, inflacje oraz różne jej zastosowania oraz generalnie omówienie funkcjonowania całego systemu finansowego.

Tematyka lektury jest, jak łatwo zgadnąć równie porywająca, co moja praca i gdybym tą ostatnią miał ciekawszą pewnie nigdy bym jej nie przeczytał. Straciłbym na tym zapewne, gdyż publikacja ta w znacznej mierze tłumaczy świat, w którym przyszło nam żyć oraz rządzące nim prawa i zależności.

Robi to nawiasem mówiąc w prosty, przystępny sposób, posługując się potocznym, czytelnym i łatwym do zrozumienia językiem. Poleciłbym ją więc każdemu, kto chciałby zapoznać się z tematyką.

Spowiedź samuraja

Ocena: 9/10

Już pisałem o tej książce. Dla przypomnienia: jest to biografia Katsu Kokichiego, samuraja urodzonego w późnym okresie Edo, ojca jednego z ważniejszych polityków ery transformacji. Katsu był człowiekiem, który w żaden sposób nie licował z naszym wyobrażeniem o samurajach. Był to cwaniak, zadymiarz, drobny złodziej i aferzysta, a do tego stały bywalec burdeli, który sam o sobie twierdził, że „nigdy w życiu nie pracował uczciwie”.

Jego biografia jest jedną z kilku, ocalałych biografii samurajskich z tego okresu. Napisana jest uczciwie, aczkolwiek podejrzewam, że Katsu dość mocno wybiela własną osobę. Niemniej jednak daje całkiem sensowne wyobrażenie o codziennym życiu w tym okresie.

Fakt, że utrzymuje ona konwencję powieści łotrzykowskiej, pełna jest anegdot i awantur sprawia natomiast, że czyta się ją z zapartym tchem.

Mieczem i szczytem

Ocena: 6/10

Zbiór artykułów pokonferencyjnych, poświęconych uzbrojeniu i taktyce. Poziom oraz tematyka artykułów są bardzo różne i dość mocno rozstrzelone czasowo. Generalnie trafiają się tam niezłe rzeczy, jak i bardzo powierzchowne.

Wśród najciekawszych artykułów znajdował się tekst o uzbrojeniu w powstaniu styczniowym. Tematyka jest całkowicie nie moja, jednak ujęcie jest bardzo interesujące i w zasadzie tłumaczy kilka rzeczy w naszej historii.

Do słabych natomiast zaliczyć należy artykuł o mieczach japońskich. Tekst jest potwornie powierzchowny, w oparciu o kilka najpospolitszych źródeł. Potrafiłbym napisac dużo lepszy na podstawie tego, co znajduje się w moim prywatnym zbiorze.

Ciekawostka: Odnośnie tego uzbrojenia. W piśmiennictwie dotyczącym przygotowywania się do powstania, które miało stać się powstaniem styczniowym dominowała teza, że kosa postawiona na sztorc jest doskonałą bronią i wystarczy jako oręż przeciwko strzelcom wspieranym przez działa. Rozpisywano się też nad jej skutecznością oraz nad rzekomą, małą efektywnością broni palnej. Kosynierzy mieli być w stanie bez strat własnych roznosić tego typu oddziały.

Zastanawia mnie jedno: czy ci ludzie byli tacy naiwni? Czy też raczej tak zależało im na wybuchu powstania, że celowo zwodzili czytelników, zupełnie nie licząc się z ich życiem?

Tam będą smoki:

Ocena: 7,5 /10

Fabuła: ziemia, okolice roku 4000. Gospodarka post-niedoborowa pozwala na spełnienie każdej zachcianki każdego obywatela, włącznie z daleko posuniętymi ingerencjami w DNA. Panuje powszechny pokój i dobrobyt. Niestety, wskutek konfliktu w zarządzającej tym wszystkim Radzie zaawansowaną technikę szlak trafia. Ludzie poradzić sobie muszą z rzeczywistością oraz od podstaw zbudować społeczeństwo techniczne. W nowej rzeczywistości przywódcami stają się odtwórcy historii.

John Ringo nie jest najbardziej utalentowanym pisarzem swego pokolenia, a jego książka jest niewiele więcej, jak zwykłym czytadłem, ale należy mu oddać sprawiedliwość w jednym: ma lekkie pióro. Dodatkowo potrafi całkiem fajnie pisać o życiu codziennym, nieźle też udają mu się sceny walki.

Oraz, w odróżnieniu od wielu swoich kolegów potrafi być zwięzły.

Ogólnie więc otrzymaliśmy do rąk bardzo fajną, bezpretensjonalną książkę science fantasy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Fantasy, Książki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Przeczytane we wrześniu 2017: Butcher, Ringo Ferguson,

  1. slanngada pisze:

    Właśnie czytam front burzowy i nawet fajny, choć Garret wydaje się sympatyczniejszy :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s