Co ma Łowca w ekwipunku, czyli o sprzęcie outdoorowym i surwiwalowym:

Kiedyś w Magii i Miecz publikowany był „cykl” (choć to dość mocne słowo, bowiem do druku trafiły o ile pamiętam dwa artykuły) prezentujący sprzęt wykorzystywany przez przedstawicieli różnych, fantastycznych profesji (złodziei i alchemików dokładniej rzecz biorąc). Uznałem, że spróbuję napisać coś podobnego, w nadziei zainspirowania czytelników.

Zacznę od sprzętu bliskiego memu sercu, czyli wyposażenia dzikołaza: łowcy, zwiadowcy, fotografa przyrody, leśniczego, ratownika medycznego etc. służący do poruszania się po lesie.

Aparat fotograficzny

Zacznę głupio: całkiem niezłym sprzętem w rękach niektórych osób spędzających dużo czasu na łonie przyrody jest aparat fotograficzny wysokiej klasy. Sprzęt ten zarówno może stanowić ich główne wyposażenie, jak w wypadku zwiadowcy, fotografa przyrody lub szpiega (polska Agencja Wywiadu Wojskowego i Służba Wywiadu co jakiś czas poszukują „fotografów z predyspozycjami do pracy na łonie natury”) ale też całkiem przydatne narzędzie łączące w sobie kilku innych sprzętów. Tak więc:

  • dzięki obiektywowi teleskopowemu aparat może pełnić funkcję lornetki.

  • Czułość ISO powyżej 12800 zapewnia całkiem poręczny noktowizor (aczkolwiek nie tak skuteczny, jak prawdziwy)

  • większość tych najlepszych aparatów ma wbudowany GPS

Buty

Najbardziej podstawowym sprzętem outdoorowym są dobre buty. Buty powinny mieć dużą przyczepność do podłoża, być wyposażone w membranę odpychającą oraz wodoodporną, pozwalającą na co najmniej 4 godzinną wodoodporność, posiadać amortyzację oraz dobrze trzymać się kostki. Na rynku dostępne są modele letnie i zimowe, do wspinaczki górskiej oraz wytłumione, redukujące hałas.

Marsz w tak opisanych butach jest dużo łatwiejszy niż bez nich. Bez mała można powiedzieć, że osoba idąca w dobrych butach może przejść nawet dwa razy dłuższy dystans, nim się zmęczy. Co więcej może wejść w miejsca, w które osobnik bez takich butów nie wejdzie, przykładowo z dużą łatwością forsuje się w nich skarpy, podmokłe łąki, płytkie cieki wodne, bajora, błoto, śliskie wskutek deszczu zbocza, na których w innych warunkach by się człowiek wywrócił etc.

Podczas radzenia sobie z tym ostatnim przydaje się zwłaszcza membrana odpychająca. Jeśli wejdziemy w błoto w zwykłych butach to oblepi je ono grubą skorupą utrudniając nam dalszy marsz. W butach trekingowych możemy to zrobić spokojnie, a po trzydziestu minutach odkryjemy, że są one idealnie czyste: bród sam odpadł.

Filtry do wody

W trakcie dłuższych wypraw konieczne staje się uzupełnianie wody w lokalnych źródłach. Te nie zawsze są godne zaufania (a jeśli jesteśmy w innej części świata, niż nasza rodzima, to dzięki obcej florze bakteryjnej nawet źródła bezpieczne dla tubylców nam zagwarantują rozwolnienie). Z problemem tym można radzić sobie na dwa sposoby: gotując wodę lub dezynfekując ją za pomocą specjalnych tabletek (podobno można używać też wybielacza do prania, ale mi ten sposób wydaje się głupi) zawierających chlor lub fluor oraz za pomocą filtrów. Filtry mają różną postać: od zwitek papieru przypominających filtr do kawy, po dość skomplikowane ustrojstwa. Są o tyle przydatne, że usuwają zanieczyszczenia takie jak piasek, muł, ziemia etc. których zwykłe gotowanie nie usuwa. Te lepsze likwidują też skażenie biologiczne.

Kamizelka taktyczna

Kamizelka taktyczna to uprząż z licznymi kieszeniami i zaczepami. Zależnie od naszej pomysłowości i potrzeb może służyć do mocowania narzędzi, manierek, przenoszenia amunicji oraz broni krótkiej, sprzętu, obiektywów fotograficznych i innych takich.

Kompas:

Jaki koń jest każdy widzi. Współczesne kompasy często posiadają też poziomice, podświetlaną elektrycznie lub fluorescencyjnie tarczę do pomiarów w nocy, lusterko (przydatne do sygnalizacji i pomiarów w nocy) oraz przyrządy celownicze. Te ostatnie służą do wyznaczania azymutu, czyli kąta mierzonego z konkretnego punktu, przydatnego przy wyznaczaniu marszruty.

Krzesiwo:

W dzisiejszych czasach nie ma chyba większego sensu stosowania krzesiwa, aczkolwiek narzędzie to ma kilka zalet: nie może zamoknąć i nie może się skończyć. Krzesiwa wykonywane są z różnych materiałów w tym ze stali i kamienia oraz (moje ulubione) magnezjowe. Te ostatnie składają się z kawałka magnezji i pilniczka. Najpierw nożem lub gładką stroną pilniczka spiłowuje się odrobinę magnezji (nie jest to konieczne, ale może ona służyć za rozpałkę), a następnie za pomocą szorstkiej krzesze się iskry. Te mają temperaturę 3.000 stopni, dzięki czemu szybo zapalają nawet najbardziej oporne materiały.

Kuchenki ekspedycyjne

Różnych kształtów i rozmiarów, zwykle wyposażone też w szereg innych udogodnień, jak lekkie garnki i czajniki, zestaw menażek, termosy obiadowe i termokubki etc. Często cały zestaw waży mniej niż kilogram. Kuchenki dzielą się na kilka typów: do palenia drewnem i chrustem, do palenia gazem oraz takie do palenia specjalnym, stałym paliwem, często na bazie etanolu. To ostatnie jest bardzo wydajne i lekkie (jedna kostka o wadze 4 gramów pali się 15 minut, wystarcza do przygotowania posiłku, nie powoduje dymu, nie zostawia popiołu, a co więcej jest wodoodporne i pali się w każdych warunkach.

Latarka:

Latarki dzielą się na:

  • sygnałowe, do wysyłania sygnałów alfabetem Morse’a

  • czołowe

  • kątowe, o regulowanym kącie świecenia

  • oraz taktyczne do mocowania na broni.

Latarki taktyczne świecą bardzo silnym światłem, które w ciemnościach oślepia przeciwnika, sprawiając, że jesteśmy dla niego tylko rozmytą, białą plamą.

Ciekawą funkcją niektórych latarek jest tak zwany dazzler, czyli możliwość emitowania nagłego, bardzo silnego strumienia światła, oślepiającego przeciwnika, jeśli błyśniemy mu takim ustrojstwem w oczy. Niektóre latarki dodatkowo posiadają silny dazzler laserowy trwale uszkadzający rogówkę, jednak tego typu sprzęt jest zabroniony przez prawo w większości państw (i konwencję genewską).

Część latarek jest bardzo ciężka i specjalnie zbudowana tak, by dało się je użyć jako kubatonu, czyli krótkiej pałki.

Inną funkcją jest laserowy pointer.

Jeszcze jedną jest możliwość emisji promieniowania podczerwonego zamiast światła. Pozwala to podświetlać cel dla ludzi wyposażonych w noktowizory nie zdradzając swojej pozycji.

Ostatnio pojawiły się też tak zwane latarki „torch” czyli emitujące bardzo silne, skupione światło, którego można użyć np. do krzesania ognia.

Maczeta:

Typowa maczeta ma około ostrze długości od 40 do 60 centymetrów, szerokie na jakieś 3-4 centymetry i jednosieczne. Jeśli jest naostrzona można nią bez większych problemów odrąbać rękę, ścinać około 4 centymetrowej grubości drzewka jednym ciosem, przecinać drut kolczasty, rąbać drzewa etc. Jej głównym przeznaczeniem jest jednak forsowanie sobie przejścia w zaroślach, do czego sprawdza się całkiem nieźle.

Na rynku można znaleźć różnego rodzaju maczety, nierzadko wystylizowane na miecze, katany etc. przy czym w większości przypadków są to zwykłe ozdoby (aczkolwiek ponoć gladiusy są dość cenione). Narzędzia takie owszem, nadają się do zadań zasadniczych, jednak nie mają żadnej zalety, której nie ma zwykła maczeta. Za to niewątpliwie lepiej nadają się do zabijania orków.

Interesujące są maczety w kształcie kukri. Ten kształt ostrza powoduje, że broń ma większe właściwości tnąco-rąbiące i zasadniczo bardzo dobrze sprawdza się podczas walki i pracy. Z drugiej strony osłabia on ostrze i powoduje, że to trudniej się ostrzy.

Odstraszacze

Pomijając zagrożenie wynikłe z pogryzień przez owady i przenoszone tą drogą drobnoustroje generalnie obozując w dziczy można spodziewać się wizyty zwierząt. Te przychodzą albo zwabione obecnością człowieka (zobaczyć, co się wyprawia) albo też zapachem jedzenia. Radzenie sobie z nimi możliwe jest na wiele sposobów, jednym z nich są specjalne odstraszacze. To szeroka gama środków mających odstraszać różne stworzenia: komary, kleszcze, mrówki, termity, zwierzęta drapieżne i padlinożerne oraz szkodniki w rodzaju szczurów, lisów, szopów praczy i małp. Odstraszacze przybierają różną postać: od obiektów wizualnie imitujących drapieżniki, piszczałek wydających odgłos tychże, chemicznych i biologicznych preparatów wydzielających nieprzyjemny dla szkodników zapach (np. zioła niemiłe komarom, mocz lisa, niemiły gryzoniom) po elektroniczne urządzenia emitujące ultradźwięki niesłyszalne dla ludzi, ale bardzo nieprzyjemne dla zwierząt.

Ognisko

Ognisko można układać na wiele sposobów, a każde z nich ma swoje wady i zalety. Podstawowe typy to:

  • gwiazda: bierwiona umieszcza się promieniście, jednym końcem ku centrum ogniska. W miarę spalania przesuwa się je ku środkowi. Taki ogień szybko się pali, daje dużo światła i ciepła, jednak jest widziany z dużej odległości. Dobry jest do gotowania, suszenia ubrań oraz kiedy mamy dużo opału.

  • Indiańskie: należy wziąć dwa bierwiona i wydrążyć w nich wgłębienie na całej długości. Do tego wgłębienia nakłada się żar i przykrywa drugim bierwionem. Z powodu ograniczonego dostępu tlenu takie ognisko długo się pali, emituje niewiele światła, za to całkiem sporo ciepła. Przydaje się ono, jeśli np. siedzicie w zasadzce na Niemców, a noc jest zimna.

  • Myśliwskie: dwa bierwiona kładzie się na ziemi, trzy na nich, na kształt wachlarza. Ogień zapala się między obydwoma warstwami drewna. Pali się on powoli, dając dużo ciepła.

  • Polinezyjskie: w ziemi kopie się płytką dziurę, w niej ustawia się bierwiona. Ognisko takie daje dużo ciepła oraz przydatnego do gotowania żaru, za to mało światła. Nie wymaga też dużej ilości opału.

  • Nocne: należy wykopać w ziemi dziurę około metrowej głębokości, a obok drugą. Przebić między nimi otwór, w jednym dole umieścić paliwo, a następnie zapalić ogień. Drugi powinien pełnić funkcję komina zapewniającego dopływ powietrza. Ognisko takie daje dużo ciepła, za to mało światła i nadaje się do gotowania. Jest natomiast pracochłonne.

Ogrzewacze

Są to niemal magiczne przedmioty, których zasady działania nie rozumiem. Ogrzewacz to worek, w którym umieszczono coś dziwnego. To coś dziwnego wystarczy przełamać, a ogrzewacz się nagrzeje i będzie grzał przez kilka godzin, stanowiąc dobrą wkładkę pod kurtkę lub do śpiwora. Niektóre można też wkładać do rękawic lub butów. Po wszystkim należy ogrzewacz umieścić w garnku z wodą i zagotować. Po wyjęciu będzie gotowy, by ponownie go złamać.

Optyka:

Na tą składają się lornetki, lunety i noktowizory. Interesujące są też lornetki z elektronicznymi dalmierzami, pozwalające nie tylko przybliżyć cel, ale też precyzyjnie zmierzyć do niego odległość.

Ostrzałki

Ponownie jest ich wiele rodzajów: mechaniczne, stalowe, diamentowe, kamienie wodne, osełki… Za pomocą dobrej ostrzałki i przy odrobinie samozaparcia można doprowadzić ostrze noża lub maczety do takiego stanu, że będzie w stanie kroić papier (prawdę mówiąc znam przypadek, gdy ludzie się uparli i naostrzyli w ten sposób siekierę). Jest to tak zwana „ultraostrość”. Ułatwia to pracę i zwiększa jej precyzję.

Petardy

Tej sztuczki nauczył mnie żołnierz z Formozy. Otóż: warto mieć przy sobie w lesie kilka petard. Jeśli widzimy, że coś się rusza w krzakach, co budzi nasze podejrzenie: obawiamy się spotkania z wężem, wilkiem, niedźwiedziem lub dzikiem warto w owe krzaki wrzucić petardę. Zwierze ucieknie.

Powerbank solarny

Jak dało się zauważyć wiele współczesnych urządzeń outdoorowych wymaga do działania prądu. Istnieje szereg rozwiązań, jednym z nich są solarne powerbanki i różnego rodzaju, mobilne generatory. Nosić je można między innymi na czapce lub na ramionach.

Ręcznik z mikrofibry

To bardzo przydatna rzecz na wyjazdach i to nawet takich bez biwaku. Ręcznik taki jest bardzo lekki i co więcej pozwala się składać do bardzo małej wielkości, dzięki czemu nie zabiera wiele miejsca w plecaku. Plecak taki natomiast daje się wyładować innymi, pożyteczniejszymi rzeczami.

Roboty

Służby leśne, ratownicy i drwale dość chętnie korzystają z robotów. Tych istnieje wiele rodzajów. Dwa najbardziej podstawowe to latające drony obserwacyjne, służące do przepatrywania i patrolowania terenu, fotografowania oraz obserwacji zwierząt oraz poszukiwania osób zaginionych. Drugi typ to roboty do prac wysokościowych, wspinające się po drzewach, służące do przycinania gałęzi, zbioru szyszek i tym podobnych działań.

Rozpałka awaryjna:

Czyli wodoodporny, łatwopalny i bezpieczny materiał, który może posłużyć do rozpalenia ogniska na deszczu, śniegu lub wietrze. W tym celu wykorzystywane są różne substancje: zwęglona bawełna, szczypki smolnego drewna zwinięte w zwitkę z knotem, woskowo-etanolowe kostki podobne jak do grilla, łatwopalny żel etc. Lepsze rozpałki zapalają się od pojedynczej iskry, mają też dość wysoką temperaturę spalania, dzięki czemu może zająć się od nich nawet wilgotny materiał. Tych właściwości nie należy lekceważyć, gdyż mogą uratować życie.

Schronienia:

Pomijając rozbicie namiotu schronienia robi się tak:

  • Jeśli warunki nie są zbyt ciężkie można wbić w ziemię dwa kije w kształcie litery Y. Między nimi umieścić trzeci. Na tym trzecim umieścić kilka innych kijów, tworząc pochyły daszek. Za pomocą sznurka do daszku zamocować kilka kijków tworząc kratkę. Wszystko pokryć liśćmi, patykami i darnią tak, żeby nie przepuszczało wody. Przed daszkiem rozpalić ognisko. Daszek będzie służył za parawan, odbijający ciepło ogniska. Dzięki temu możemy przeżyć nawet na mrozie, jeśli nie będzie wietrznie i nie skończy nam się paliwo. Jeśli mamy więcej czasu, to za ogniskiem możemy zbudować drugi parawan, który skieruje ciepło w nasza stronę.

  • Alternatywnie, celem wykonania większego schronienia należy: wziąć trzy lub więcej belki długości 4,5-5 metrów. Wbić je w ziemie na ukos, związać na czubku. Na nich wykonać kratownicę z mniejszych patyków, przykryć to wszystko szczelnie gałęźmi, darnią i liśćmi.

  • Aby wykonać jeszcze lepsze schronienie należy wykopać w ziemi głęboką, okrągłą dziurę o głębokości 1 metra i promieniu 3 metrów. Ściany należy izolować gliną. Nad wykopem należy zbudować szałas. Taka ziemianka powinna być ogrzewana piecykiem z kominem odprowadzającym dym na zewnątrz, gdyż rozpalenie w niej ognia grozi zaczadzeniem.

  • W zimie, jeśli śnieg jest wysoki można jeszcze zrobić co następuje: znaleźć choinkę. Usunąć spod niej śnieg. Boczne ścianki i podłogę izolować igliwiem. Część podłogi pozostawić nieizolowaną. Wykopać do tej części komin w śniegu. Palić tam ognisko.

W razie mrozu można użyć śniegu do izolacji dachu schronienia.

Śpiwór awaryjny:

Tak naprawdę nie zastępuje on prawdziwego śpiwora, jednak nadaje się do zastosowania w sytuacji krytycznej. Jest to przeźroczysty worek z poliestru, do którego należy się schować. Jest nieprzemakalny, nie umożliwia też wymiany powietrza ze światem zewnętrznym. To szybko się nagrzewa od ciepłoty naszego ciała. Pozwala nocować nawet na śniegu, choć jest to dalekie od komfortu.

Ubrania:

Ubranie powinno być w pierwszej kolejności ciepłe. Po drugie: musi być odporne na wodę, zwłaszcza w postaci rosy i deszczu osadzających się na roślinach, bowiem po krótkiej przechadzce po pas w mokrej trawie sami będziemy przemoczeni do nitki. Musi być też wytrzymałe i odporne na rośliny, w szczególności wszelkie rzepy, kolce ciernie etc. gdyż w innych warunkach te mogą je rozerwać. Obecność kamuflażu jest dyskusyjna: bywają chwile, gdy jest przydatny (wojsko, myśliwi), jak i zupełnie niewskazany (robotnicy leśni, ratownicy). Część myśliwych stosuje ubrania w jaskrawych kolorach, z realistycznym motywem roślinnym, bowiem zwierzęta na które polują i tak nie postrzegają barw, za to zmniejsza to ryzyko postrzału przez innego łowcę. Materiał nie powinien jednak dawać refleksów świetlnych ani szeleścić może to bowiem spłoszyć zwierzynę.

Wabiki:

Jest to szereg różnego rodzaju urządzeń służących do wabienia zwierzyny celem jej łatwiejszego zabicia. Wabiki mają różną postać: są to drewniane piszczałki i urządzenia elektroniczne emitujące różne odgłosy: pobekiwanie młodego, odgłosy wydawane przez ofiarę oraz samicę w rui (samce przybiegają kopulować, samice zagryźć konkurencję), mocz i feromony takich samic. Często stosuje się też gródki soli mineralnej (zwierzęta różnych gatunków przychodzą je lizać), padlinę i pokarm umieszczany niedaleko kryjówki strzelca.

Zapałki sztormowe:

Są to specjalne zapałki, wykonane z palącej się w bardzo wysokiej temperaturze i relatywnie długo (15-20 sekund) substancji. Są odporne na deszcz, nawet silny wiatr i śnieg, mogą też podpalić nawet wilgotne obiekty jak np. mokre liście czy częściowo zamoknięta rozpałka.

Istnieją też zapalniczki sztormowe.

Żywność:

Istnieje wiele rodzajów racji żywnościowych, zarówno liofilizowanych jak i suszonych. Zwykle charakteryzują się tym, że jest to pełnowartościowe, wysokokaloryczne i łatwe w przyrządzeniu jedzenie, jednocześnie skompresowane do niewielkiej wielkości i małej masy. Zwykle więc około 100 gramów dostarcza jakieś 500 kilokalorii (dzienne zapotrzebowanie w trakcie ciężkiego marszu to około 3,5-4 tysięcy, w wypadku podróży po łatwym terenie i przy dobrych warunkach: 2000).

Zdarza się też żywność samo-podgrzewająca się, o wydłużonej trwałości etc. jednak stosuje się ją rzadko. Outdoor to nie wojsko, gdzie racje muszą leżeć w magazynach wiele lat, nikt też nie strzela do osób podgrzewających pokarm, a jeśli już, to rzadko.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Offtopic i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Co ma Łowca w ekwipunku, czyli o sprzęcie outdoorowym i surwiwalowym:

  1. Karoluch pisze:

    A woda ognista? Najbardziej uniwersalna waluta świata.

    • sm00k pisze:

      Na wypadzie do lasu? But why? Autor pisał z punktu widzenia survivalu krótkoterminowego – alkohol wysokoprocentowy ma tu swoje zastosowanie, ale jako waluta raczej średnio się sprawdzi w naszych warunkach europejskich. Już sensowniej mieć zaszyte srebro w ubraniu na naprawdę czarną godzinę – portfel z walutą sprawdzi się lepiej.

  2. sm00k pisze:

    Mam te artykuły skserowane i upchnięte gdzieś w tonach makulatury erpegowej – opisy opisami, te ilustracje..

    Powerbanki solarne mają jedno zastosowanie – są całkiem niezłymi kotwicami.
    By realnie naładować coś w naszych okolicach, powiedzmy standardowy smartfon z plus minnus 3k mAh, potrzeba ogniw solarnych o powierzchni przynajmniej pół metra i słoneczny dzień. Preferowalnie jeszcze karuzelę by ogniwa podążały za słońcem. Szczerze, realnie w polu nie da się sensownie naładować współczesnych sprzętów w ruchu.
    Maczety – kukri lepiej nadaje się do usuwanie grubszych przeszkód z racji przesunięcia środka ciężkości dalej od rączki*. Nawet tępa będzie skutecznie rąbać drobiazg zielony. Natomiast do traw i krzewów najlepiej, mi przynajmniej, podchodzi maczeta prosta – naostrzona pod golenie.
    Maczety mają jedną wadę – zwykle są wykonywanie z plugawej stali, przez co tak sobie trzymają krawędź i po dniu pracy wymagają dopieszczenia. Zaletą jest to iż nawet tępe będą się nadawały do czegoś, a i trudniej nimi sobie krzywdę zrobić niż siekerą.
    Żywność – ostatnio znalazłem ciekawostkę – odżywki w proszku, dla tych co preferują mięśnie estetyczne, a nie funkcjonalne. Zalać wodą i pić, dopełniając tabletkami z suplementami. Ponoć się sprawdza.
    Ogień – nigdy nie wychodzę z domu bez minimum dwóch zapalniczek upchniętych po kieszeniach. A że z domu wychodzę głównie do samochodu, którym dopiero dalej się udaję gdziekolwiek, źródeł ognia mam zwykle więcej. Ale tak absolutnie awaryjnie – worek strunowy z wełną stalową na dnie torby. Da się odpalić dosłownie wszystkim, zapalniczką, słońcem przez soczewkę, rozładowaną baterią z telefonu. Da się odpalić mokrą, zimną. Pali się szybko, ale pali się gorąco, więc startuje nawet wilgotny materiał opałowy. Wygodniejsze w pozyskaniu i obsłudze niż palone płótno i kuleczki radości z parafiny- chociaż hobbo candle z puszki po mielonce wypełnionej zwiniętym kartonem zalanym parafiną nie należy lekceważyć.
    Roboty- drony mają sens w dwóch wypadkach – sprzęt jest zdolny do długotrwałego lotu autonomicznego do którego nie wymagany jest pobór prądu – w drugim wypadku masz wóz dowodzenia zaparkowany na polanie z gniazdkiem 230V..
    Alternatywą jaką znalazłem w sieci jest mały balon meteo, albo duży, taki zwykły. Małe butle z gazem lotnym są do kupienia w specjalistycznych sklepach – podwieszenie małego aparatu/gopro nie stanowi problemu, a korzystając z dwóch linek da się uzyskać podgląd w interesującą nas stronę. Alternatywnie iść całkiem w prymitywną technologię i po prostu użyć latawców.
    Sensowna automatyka w warunkach polowych to czujki ruchu. Najprostsze i najtańsze rozwiązania gotowe to dostępne za parę złotych czujki do montowania przy drzwiach.
    Od siebie dodam jeden drobiazg – trytowe markery. Nie wymagają prądu, naświetlania, a w warunkach nawet miejskiej nocy doskonale pozwalają określić gdzie odłożyliśmy ten nóż, no przecież leżał tu chwilę temu.
    W warunkach ciemności podziemnej da się od biedy nawet przy takowym coś przeczytać.

    *burza za trzy, dwa, jeden..

    • sm00k pisze:

      A, byłbym zapomniał – sznur, linka, paracord.
      I drut. Dyskutować można nad materiałem, miedziany jest drogi i mało trwały, ale bardo plastyczny i do budowy schronienia gdy ręce latają z zimna sprawdzi się lepiej niż coś z twardszych materiałów. Szukać, testować, wybrać coś dla siebie.

      Najważniejsze pominąłeś Zegu – wiedza i umiejętności praktyczne. Każdy może i powinien teorię poznać, ale większość wymienionych tu zabawek będzie bezużyteczna w rękach kogoś kto zaopatrzy się na amazonie i radośnie ruszy w Bieszczady. W trampkach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s