O złych kultystach:

Kilka miesięcy temu na PiPie trwała rozmowa na temat „skąd biorą się źli kultyści”. Temat był na tyle interesujący, że postanowiłem go pociągnąć, z punktu widzenia historyka i czytacza o świecie.

Podstawowe odpowiedzi, czyli szczeniactwo (bo wiadomo, nastolatki często bawią się w satanizm, a w światach w fantasy różne Szatany bawią się w dawanie im mocy), szaleństwo oraz „głód mocy” postanowiłem odrzucić. Tym bardziej, że ten ostatni jest trudny do uzasadnienia. Zsyłane przez mrocznych bogów moce najczęściej bowiem są mało przydatne, skupiają się na takich efektach, jak rzyganie larwami i zwykle automatycznie demaskują użytkowników jako owych mrocznych mocy czcicieli. Co więcej cena za nie jak mutacje czy obłęd, również demaskujące jako kultystę i uniemożliwiająca funkcjonowanie w normalnym społeczeństwie jest zbyt wysoka, by ktokolwiek na serio myślący o zrobieniu kariery za pomocą magii na nią się zdecydował.

Przeciwnie, odnieść można wrażenie, ze źli bogowie zwyczajnie jaja sobie robią ze śmiertelników (co nawiasem mówiąc wpisuje się nieźle w poetykę takiego Warhammera).

Jest to magia dla desperatów.

Co więcej ziemia faktycznie zna przykłady rozmaitych spisków kultystów.

Zabezpieczenia tajemnicy:

Pierwsza aktywność kultystów to różnego rodzaju zabezpieczenia tajemnicy, polegające na wspólnym dokonywaniu czynów antyspołecznych przez owej tajemnicy powierników. Oskarżenie tajnych spiskowców o takie działania: zarówno rytualne mordy, krwawe ofiary jak i rożnego rodzaju profanacje świętych przedmiotów pojawiają się przez całą starożytność i średniowiecze, aż po nowożytność do czasów oświecenia. W zasadzie nie wiadomo, czy są one prawdziwe, czy są też tylko powracającym, literackim toposem. Przykładem takiego oskarżenia jest proces Sokratesa, wokół którego atmosfera zaczęła gęstnieć, gdy nieznani sprawcy poutrącali w Atenach sikuraki posągom Hermesa.

Czyn ten był czynem świętokradczym, za który w starożytności karano śmierciom, a podejrzewano o niego właśnie uczniów Sokratesa, którego oskarżono o spisek przeciwko legalnej władzy.

Członkowie spisków politycznych, grup wywrotowych, rozmaitych partyzantek i gangów, ale też niektórych cechów, znających tajemnice produkcji niektórych, poszukiwanych przedmiotów dokonywać mieli czynów świętokradczych i karalnych, by ich tajemnice pozostały w sekrecie.

Powody takiej sytuacji są proste: jeśli tajemnice danej organizacji: czy to spisku mającego na celu dokonani królobójstwa, czy to cechu kowali, mającego monopol na wykuwanie stali wyjdą na jaw, to ujawnione zostaną też jego rytuały. Wówczas wszyscy jego członkowie oskarżeni zostaną o dokonywane w trakcie owych rytuałów zbrodnie. I wszyscy zostaną za nie skazani. W tym także zdrajca.

Tak wiec kultyzm i ofiary dla mrocznych bóstw mogą być forma zabezpieczenia tego typu tajemnic.

Religijne gangi:

Druga grupa, jaka przychodzi mi na myśl, to rozmaite, religijne gangi, które pod preteksyem służby złemu bogu stworzyły zorganizowaną działalność przestępczą. Chyba najbardziej znanym tego typu przypadkiem są indyjscy thugowie, czyli kult dusicieli.

Thugowie byli sektą działająca miedzy XVII, a początkiem XX wieku (aczkolwiek dowody wskazują na to, że pojawić się mogli nawet i w XIII wieku), związaną z kultem Kali (bogini czasu i śmierci). Bogini ta wymagała ofiar ludzkich, które składano przez uduszenie. Thugowie je oczywiście dostarczali, zabijając przypadkowe osoby, z dużym zapałem. Szacuje się, że ofiarami kultu mogło paść od 50 tysięcy do 2 milionów osób. Zapal ten był tym większy, że przy okazji sprawcy okradali zwłoki, bogini nie była bowiem zainteresowana doczesnym majątkiem ofiary.

Co ciekawe wielu thugów rekrutowało się lub podszywało się pod wyznawców Islamu, gdyż dostarczało im to świetnego alibi.

Sekta budziła grozę, wiec przynależność do niej dla niektórych grup społecznych była dodatkowym profitem. Często wiec thugami byli bandyci trudniący się reketem lub wymuszaniem haraczy, lichwiarze i zatrudniani przezeń windykatorzy, osoby trudniące się zawodowo porwaniami, sutenerzy i tym podobna, niebezpieczna hołota.

Demoniczne kulty prospołeczne:

Inne ciekawe zjawisko sygnalizuje Szymański w „Etnologii Religii”. Jego zdaniem niektóre pierwotne kultury mają w swych szeregach wyznawców należących do tajnych sekt. Sekty te dzielą się na kilka rodzajów, z których niektóre (czarownicy-uzdrowiciele, wróżbici, rożnego rodzaju wojownicy, szamani-myśliwi doglądający przestrzegania porządku na łowach etc.) nie są dla nas interesujące, gdyż stanowią organizacje zawodowe (które jednak mogą strzec swych sekretów tak samo, jak opisywałem to w punkcie pierwszym), albo towarzyskie. Interesujące są kulty postaci świętych i demonicznych.

Kulty demoniczne najczęściej oddają cześć jakiejś przerażającej istocie i (co ciekawe) maja działanie prospołeczne. Demon ten najczęściej zajmuje się karaniem grzeszników, którzy w inny sposób ukarani by być nie mogli, gdyż są zbyt potężni, a skrzywdzenie ich mogłoby pociągnąć za sobą rożne, nieprzyjemne konsekwencje.

Wyznawcy tego typu istot często działają pod ich przykrywką, przebrani w odpowiednie maski, często zmieniając się, tak by osobnik raz ubrany w kostium diabla kilka chwil potem był widziany gdzieś z boku, już w swoim własnym ciele, by nie można było go oskarżyć o bycie owym diabłem.

Kulty takie pełnią czeto funkcje kogoś pokroju lokalnego Zorro. Przykładowo gdy syn króla wioski zgwałci dziewczynę, to nie możne zostać ukarany przez żywych, nawet, mimo, ze plemienne prawo przewiduje za to kastracje. Bo tata nie da go skrzywdzić. Jednak może go wykastrować Diabeł, bo kto pójdzie szukać Diabla w piekle?

Tego typu sekty często, mimo, że pełnią ważną role w życiu plemienia czy innej społeczności budzą też strach i nienawiść. Powody są podwójne. Po pierwsze: często wiele osób ma coś na sumieniu, wiec silą rzeczy nie chciałoby paść ofiarą Diabla z Piekieł.

Po drugie: nie ma tu oczywiście mowy o sądzie, wiec niestety diabły bardzo często okazują się działać arbitralnie, przypadkowo i nad wyraz często omylnie.

Po trzecie: sa to organizacje religijne i czasem ekstremistyczne. A nikt nie chce, żeby o jego życiu decydowała banda moherów.

Antyspołeczne kulty świętych:

Druga grupa to kulty aspołeczne, często powiązane z jakimiś błogosławionymi figurami. Figury te to zwykle dawcy jakiegoś rodzaju las i urodzajów, zsyłające bezinteresownie dobrobyt, urodzaj etc. Dziwnym trafem niektóre grupy osób otrzymują od nich szczególna łaskę pozwalająca im kraść. Lub też zbierać przymusowe daniny.

W odróżnieniu od normalnych religii, które tez czczą często bóstwa odpowiedzialne za dobrobyt, w tym wypadku typowe jest stosowanie przymusu i przemocy. W wypadku dzikich często działa to na tej zasadzie, że do wioski przybywa orszak przebierańców, żąda daniny dla świętej figury, a jeśli ta im nie zostanie udzielona, spuszcza jej mieszkańcom lanie. Lub tez zaczyna plądrować chaty. W sekcie często są mieszkańcy okradanych osad, którzy sabotują obronę na różne sposoby, wywołując udawaną panikę lub informują napastników, kiedy należy się pojawić, bo ofiary nie spodziewają się najścia. Osoby takie też padają ofiarą rabunku, a często (pozornie) ponoszą przy tym największe szkody. Faktycznie zwykle zostają wynagrodzone z naważką podczas napadów na inne wioski.

Bliższymi nam postaciami są świeci Pablo i Jesus Malverde. Święty Pablo jest pośmiertnym wcieleniem Pabla Escobara (aczkolwiek postać pojawiła się już za jego życia), który za liczne czyny pobożne (fundowanie kościołów, pomoc biednym) dostąpić miał zbawienia i zasiada obecnie u boku Jezusa. Odpuszcza on grzechy handlarzy narkotykowych, zsyła nań rozliczne laski i opiekuje się nimi w niebezpiecznych sytuacjach.

Jesus Malverde to fikcyjny , meksykański bandyta, który rzekomo fundował kościoły i zmarł śmiercią męczeńską. Posiada on analogiczną funkcję.

W obydwu przypadkach wyznawcy świętych znani są z dużych datków na rzecz lokalnych świątyń i społeczności, budując sobie w ten sposób legendę dobroczyńców. I być może zagłuszając sumienie.

Bóstwa szczególnie mściwe i kozły ofiarne:

Działania osób o cechach kultystów mogą być też związane z kultami zwykłych, lecz szczególnie mściwych albo zwyczajnie pierdolniętych bogów. Do grupy takiej nalezą: szczególnie apodyktyczny Posejdon, który przez cale Mity Greckie albo gniewa się o byle pierdołę, albo jest zazdrosny o władzę Zeusa, w efekcie czego burzy miasta, zsyła potwory, wywołuje burze i trzęsienia ziemii.

Inna taką postacią jest Ran, Pani Głębin z mitologii nordyckiej. Ran po prostu ma upodobanie do przystojnych żeglarzy. By je zaspokoić wciąga statki pod wodę, a swych wybrańców wieź w pałacu z korali, gdzie zmusza ich do seksu.

Jak da się zauważyć bogowie morza nalezą do szczególnie wrednych, co prawdopodobnie związane jest z licznymi niebezpieczeństwami morskiej wędrówki i związanymi z tym ofiarami śmiertelnymi.

Oba bóstwa da się jednak przebłagać w ten sam sposób: ludzką ofiarą. W wypadku Posejdona należało znaleźć frajera, który wziąłby na siebie przewiny społeczności i zabić go, wyręczając tym samym boga w karaniu, albo przynajmniej wypędzić Ran uspokajało się ciskając za bortę najprzystojniejszego członka załogi. Bogini była ponadto chciwa i lubiła kosztowności, często wiec zadowalała się wyrzuconym za burtę zlotem i srebrem.

Zasada siania:

Drugi powód, dla którego ludzie chwytali się składania ludzkich ofiar stanowiły religie związane z kultami płodności i urodzaju. Dziwnym trafem właśnie te wierzenia były bardzo krwawe. Frazem i Szymański łączą ten fakt z obserwacjami związanymi z sianiem. Dla ludzi tamtej epoki ważne były cykle natury. Zboże wyrastało, ścinano je więc umierało. Ziarnu urządzano symboliczny „pogrzeb” siejąc je do ziemi i zboże odrastało. Ludzie ci wierzyli, ze zasiać można było też wiele innych rzeczy.

Tak wiec płodność na ludzi i zwierzęta można było sprowadzić zakopując w ziemi noworodka.

Deszcze topiąc w wodzie dziewice.

Słonce paląc żywcem młodzieńca.

Oczywiście największe sukcesy odniosły te ludy, które w miarę szybko odkryły, że zamiast systematycznie zmniejszać swe szeregi wyżynając co roku znaczne ilości swoich, lepiej sprowadzić rytuał na płaszczyznę symboliki, albo przynajmniej zastąpić żywych ludzi kukiełkami.

Niemniej jednak zabobon trudno jest wyplenić.

Źli kapłani:

W starszej literaturze fantasy istniał też stereotyp „złego kapłana” jakiegoż rodzaju legalnie działającej religii. Z czasem zastąpiony został on przez owego kultystę czającego się z boku. Pomijając bóstwa szczególnie żarłoczne, oraz ludy szczególnie desperacko wymagajace ich pomocy jak ci biedni Aztekowie (sytuacja Azteków była szczególna, bowiem z jednej strony ludy te były bardzo liczne, z drugiej nie znały prawie żadnych zwierząt hodowlanych oraz prowadziły monokulturowe uprawy, przez co bardzo poważnie odczuwali wszelkie nieurodzaje. Dodatkowo niemal całkowicie wegetariańska dieta sprawiała, że brakowało im protein, stąd tez rytualny kanibalizm) źli kapłani mogą miedz podwójna motywacje.

Jedni mogą być zwyczajnie ludźmi głęboko wierzącymi, że tak trzeba. Powody mogą być rożne: głęboko zakorzeniony zabobon, zaburzenia osobowości w rodzaju osobowości shizotypowej lub sadyzmu, albo fakt, że faktycznie rozmawiają z bogami, którzy rzeczywiście wymagają ofiar.

Inni kapłani mogą natomiast wykorzystywać ludzkie ofiary do jakiegoś rodzaju inżynierii społecznej. Oskarżenie o obrazę bogów, czy też rzekoma konieczność odnowienia urodzaju i płodności ludzkiej mogą stosowane w polityce, celem zwalczania przeciwników, rozbijania koligacji i sojuszy czy na zwykle zasadzie „dziel i rządź”, gdy przypadkowe ludzie ofiary maja po prostu wywołać niesnaski w społeczeństwie, np. poprzez wywołanie konfliktu miedzy sceptykami, a fanatykami. I w ten sposób uniemożliwić konsolidacje sił przeciwko pobierającej wysokie dziesięciny świątyni.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantasy, Historia, RPG i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „O złych kultystach:

  1. Grisznak pisze:

    W zasadzie można wziąć przykłady z naszej historii. Klasycznymi tego typu kultami byli Towiańczycy i Szczep Rogatego Serca. W pierwszej sytuacji mamy ludzi znajdujących się w dramatycznie trudnej sytuacji politycznej po przegranym powstaniu listopadowym i szukających ujścia swoich frustracji w mistycyzmie. W drugiej – zblazowanych artystów, których powaliło i szukali inspiracji w mistycznych pierdołach.
    Ten pierwszy motyw – kultu jako ostatecznego rozwiązania problemu politycznego, wykorzystywano wcale często w Call of Cthulhu, gdzie niejeden raz mieliśmy jakąś gnębioną mniejszość, która, wyćwiczona w konspiracji, tworzyła sobie kult, aby przyzwać demona do pognębienia swoich oprawców. Taka teoria krążyła tez wokół wybuchu na Syberii.
    Dalej – weźmy sobie SS-Manów i Himmlera. To klasyczny przykład takiego kultu, gdzie banda wysoko postawionych czubków o niskim wykształceniu postanawia sobie dorobić ideologię i klimat poprzez stworzenie kultu.
    W Cthulhu 1990 czytałem o ciekawym pomyśle, gdzie kultyści tworzą sobie organizację charytatywną. Budują jadłodalnie, przechowalnie itd, zaś warunkiem jest dołączenie do kultu, odmówienie modlitwy itd. W ten sposób tworzą sobie szerokie kadry z najbiedniejszych, których wydźwigują z nędzy i zyskują ich dozgonną wdzięczność i oddanie.

  2. mirisdor pisze:

    Fajny tekst, gratuluję.
    Daje do myślenia Warhammerowcą.

  3. Hajdamaka pisze:

    W Warhammerze kultysci to czesto buntownicy. W sztywnym, klasowym spoleczenstwie to Tzentch daje szanse na zmiane, na rozwoj osobisty, na bunt slabych przeciwko silnym (jako chlop feudalny raczej nie przypieprzy sie panu, jako zwierzoczlek czemu nie).

  4. Velahrn pisze:

    Czym jest ten żółty słupek najbardziej po prawej z pierwszego mema?

  5. Velahrn pisze:

    A tak swoją drogą, zupełnie nie wiem, co kieruje motywami ludzźmi wybierających w grach fabularnych jako swoich patronów bóstwa z zupełnie idiotycznymi przykazaniami. Np. dogma Shar:

    „Reveal secrets only to fellow members of the faithful. Never follow hope or turn to promises of success. Quench the light of the moon (agents and items of Selûne) whenever you find it, and hide from it when you cannot prevail. The dark is a time to act, not wait. It is forbidden to strive to better your lot in life or to plan ahead except when directly overseen by the faithful of the Dark Deity. Consorting with the faithful of good deities is a sin except in business dealings or to corrupt them from their beliefs. Obey ranking clergy unless it would result in your own death.”

    Co czyni z jej wyznawcy kretyńskiego emo-niewolnika. Po cholerę mieć takiego patrona?

    Kiedyś zadałem to pytanie na śp. forum poltera i dostałem odpowiedź, że „pomaga w zemszczeniu się”. Nie, nie pomaga. Zsyła w zamian najwyżej czary, podobnie jak 250+ innych bóstw Zapomnianych Krain, np. Liira, która wymaga w zamian od wyznawcy, aby cieszył się życiem, Deneir, chcący by jego słudzy uczyli się i rozwijali, albo Milil, żądająca (hehe) by jej wierni śpiewali i tańczyli!

    • Grisznak pisze:

      Ale jak jesteś ciemiężonym niewolnikiem, podbitym i zniewolonym chłopem itd. to takie bóstwo wydaje się logicznym rozwiązaniem, aby dopieprzyć sprawcy twoich nieszczęść. Bo nie bardzo w takiej sytuacji można cieszyć się życiem, rozwijać i uczyć czy też śpiewać i tańczyć.A jak jest bóstwo, które mówi „Oddawaj mi część, a ja ześlę na twego wroga syf, kiłę i mogiłę”, to taki biedak wejdzie w ten układ, nie czytając nawet tego, co jest napisane drobnym druczkiem. I zadowolony, widząc jak taka religia przynosi efekt, nawie bóstwo łaskawym i dobrym, nawet jeśli będzie musiał raz w miesiącu złożyć w ofierze jakiegoś człowieka – najlepiej przypadkowego włóczęgę czy kupca, ostatecznie wioskowego głupka. A z takim bóstwem jak z narkotykiem – jak zaczniesz to już sobie nie pójdzie. I tak się tworzy niskolevelowy, ale wciąż groźny kult zła.

      • Hajdamaka pisze:

        I druzyna, zamiast rozwiazac problem (zabic zlego pana) da sie wciagnac w walke z niskolevelowym kultem zla.

      • Grisznak pisze:

        Oczywiście. Wykończenie nieskolevelowego kultu zła przyniesie profit i reputację. A wykończenie złego pana ściągnie drużynie na łeb lokalny wymiar sprawiedliwości.

  6. slanngada pisze:

    Tekst… Dziwny moim zdaniem. Przede wszystkim brak podstawowych założeń, czyli bardzo realnie istniejących bóstw i paru innych czynników.

    Również pragnienie potęgi jednak nie potrzebnie wyeliminowałeś. O ile część mocy bywa raczej odrażająca, to w wielu systemach mamy jednak ciekawe moce…

    Inne powody to:
    Zasada konsekwencji – ludzie przystępują do pozornie nieszkodliwego kultu, aż nie zostają wmanewrowani w bluźnierczy/straszny czyn. Potem już musi uczestniczyć…
    W konkretnych systemach
    Zew-Zwykła tradycja sprawia, że wielu składa ofiary. Kiedyś Hastury zapewniały za de facto niską cenę dużą moc, która nawet teraz jest nie do pogardzenia. Dla ich potomków to już element identyfikacji społecznej.
    Pragnienie doświadczenia nadnaturalnego-Ludzie mogą naprawdę bardzo chcieć żyć w świecie w którym jest znacznie więcej niż szkło i pustka.

    Warhammer i legenda
    Brak wyboru – czasem otrzymasz mutację bez powodu, co wtedy masz zrobić?

    Exalted:
    Pragmatyzm i niebiańskie układy – w sumie trochę o tym wspomniałeś, ale w exalted jest to najlepiej widoczne. Jak prowadzisz pewne formy aktywności lub mieszkasz w niektórych miejscach, to musisz wchodzić w układy z dziwnymi bogami. Ciekawym przypadkiem jest ahalt, który pewnie ma na koncie więcej niewinnych ofiar, niż wszystkie kulty Yozi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s