Dlaczego książki, nawet w tej samej sieci, mają różne ceny?

2370_bb13To kolejny temat, który co jakiś czas pojawia się na blogach książkowych, powracając jak niesławne „turlać czy nie turlać” u RPG-owców. Czyli jak bumerang. Wystarczy, że jakaś panienka pójdzie do księgarni, kupi książkę, a następnie porówna ją z cenami w sklepie internetowym tej samej sieci. I okaże się, że przepłaciła kilka procent. Pora wyjaśnić, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Tajemnica ceny:

Na cenę książki w kraju kapitalistycznym i gospodarce wolnorynkowej składa się kilka czynników, takich jak: koszta druku i papieru, koszta tłumaczenia, korekty i redakcji, prowizja dla autora, marża dla hurtownika i księgarza, koszta transportu książki do sklepu, składowania jej w tym sklepie, ogrzewania sklepu, pensja pracowników etc.

Jako, żę nie żyjemy w kraju o gospodarce wolnorynkowej, tylko w państwie socjalistyczno-merkantylistycznym, rządzonym przez wyznawców rozdawnictwa i wielkie korporacje, na rynku wydawniczym oczywiście musi dziać się coś nienormalnego.

Tak więc do powyższej, sumarycznej ceny, należy dodać jeszcze koszta promocji typu „do dwóch zakupionych książek możesz dostać trzecią gratis”, uwielbianych przez konsumentów, a obecnych w każdej większej sieci księgarskiej. Koszta te przerzucone są oczywiście na wydawców, gdyż sieci księgarskie (kontrolujące w Polsce około 70% sprzedaży książek) zwyczajnie mogą sobie na to pozwolić. W efekcie tego książki są o blisko połowę droższe, niż być powinny (tzn. niż wynika to z racjonalnej kalkulacji ekonomicznej). To jest pierwsza tajemnica cen książek w Polsce.

Cena w sklepie, a cena w Internecie:

0499_cc37Skoro już ustaliliśmy, że na cenę książek w dużej mierze składają się takie czynniki, jak koszt ich transportu do sklepów oraz utrzymywania owych sklepów, to wspomnieć należy też jeszcze, że sprzedaż książki przez internet jest zarówno dla księgarzy, jak i wydawców dużo korzystniejsza (choć ze sprzedażą tą wiążą się pewne inne problemy).

W wypadku książki w salonie należy ponieść dodatkowe koszta celem jej przetransportowania na miejsce sprzedaży, ogrzania i oświetlenia tego miejsca, wynagrodzenia kasjerów, a także uzupełnienia sprzedanych lub zniszczonych przez klientów książek nowymi egzemplarzami. Co więcej koszta te należy pokryć zarówno dla książek sprzedanych jak i niesprzedanych. Jeśli założymy, że na jedną sprzedaną książkę przypada jedna niesprzedana, to ta sprzedana musi zwrócić koszta transportu także niesprzedanej, żeby interes się kalkulował.

W internecie natomiast nie ma mowy o kosztach transportu do księgarni i ich utrzymaniu, funkcje kasjerki wykonuje program komputerowy, a koszta wysyłki da się przerzucić na klienta. Zysk jest wiec sporo większy (w szczególności, jeśli książkę klient kupi bezpośrednio u jej wydawcy).

To ostatnie, nawiasem mówiąc, często się zdarza, gdyż kilka największych wydawnictw w naszym kraju jest własnością bądź sieci księgarskich, bądź hurtowni książek. Przykładem może tu być Olesiejuk Firma Księgarska, które to przedsiębiorstwo jest jednocześnie wydawcą i hurtownią książek.

Tresowanie klienta:

W takiej sytuacji nie należy się dziwić, że wydawcy starają się jak największą ilość klientów zachęcić do zakupów internetowych – kuszą więc obniżkami. I jest to pierwsza przyczyna, dla której w księgarniach stacjonarnych danej sieci zwykle ceny są wyższe, niż w księgarniach internetowych. Spowodowane jest tym, że marzeniem kierowników sieci jest, żeby wszyscy klienci przenieśli się właśnie do internetu, a salony dało się pozamykać i sprzedać.

I wykorzystywanie franczyzobiorcy:

0527_6999Chęć pozamykania salonów wynika też z tego, że wiele z nich nie jest własnością sieci, tylko stanowi franczyzę. Umowa franczyzowa polega na tym, ze właściciele sieci pozwalają zewnętrznemu przedsiębiorcy posługiwać się swoją marką, nazwą handlowa i logo za opłatą. Przedsiębiorca podpisuje umowę, bierze na siebie jakieś ciężary, zobowiązuje się utrzymywać standardy sieci, za co jego partner bierze na siebie obowiązek wyposażenia lokalu, zapewnienia dostaw towaru, wsparcia marketingowego etc. Franczyzobiorca ma tylko sprzedawać książki (lub samochody, kubeczki albo hamburgery, gdyż ideę rozpowszechniły właśnie sieci Fast Foodów) i brać za to pieniądze pomniejszone o prowizję.

Tyle w teorii. Bowiem, jak pisałem, w Polsce rynek zdominowany jest przez kilka dużych sieci, które uprawiają politykę merkantylistyczną. Mogą to robić dzięki socjalistom (czy, o przepraszam, „solidarystom”) spod znaku PiS i PO, którzy ustanawiają takie daniny, że drobny przedsiębiorca ledwie dyszy, a duży ma swobodę wykorzystywania ludzi, którzy w innych warunkach sami byliby w stanie wzbogacić się na tyle, żeby nie się musieć z molochem zadawać.

Efekt jest taki, że sieci często nie traktują franczyzobiorców jako partnerów, ale sposób przerzucenia kosztów działalności na frajerów. Bo skoro to nie jest ich, po co mieliby o to dbać? Tak więc często jest tak, że w umowach istnieje zobowiązanie, by franczyzobiorca np. bez pobierania żadnych prowizji albo przy minimalnych prowizjach prowadził punkt odbioru przesyłek ze sklepu internetowego.

W takich okolicznościach sieci dwa razy bardziej opłaca się sprzedać książkę w Internecie. Po pierwsze: dzięki temu nie musi prowadzić salonu. Po drugie: nie musi się dzielić prowizją z nikim z zewnątrz. Po trzecie: salon i tak prowadzi się sam. Dla właściciela salonu jest to oczywiście dużo mniej korzystne, bowiem sprzedaje książki nic z tego nie mając.

Tajemnica superpromocji:

Ostatnią kwestia jest „tajemnica superpromocji” czyli tego, jak to możliwe, że sieci w rodzaju Aros i Bonito (a raczej sieć, bowiem jest to jedna firma) mogą mieć promocje -40% przez cały rok.

Pamiętacie, jak pisałem, że 50% ceny książki to przerzucone na wydawców koszty promocji „kup 3 w cenie 2”? Otóż sklepy te nie prowadza takich promocji, tak więc wydawcy mogą sobie pozwolić, by z tego narzędzia zrezygnować. Jest to dla wydawcy opłacalne, bo:

a) cena nadal jest o 10% (a w zasadzie to 20%) wyższa, niż wynikałoby to z rachunku ekonomicznego na wolnym (a nie merkantylistycznym, jak w Polsce) rynku.
b) nie ponoszą ryzyka tracenia na cudzych książkach (przykładowo i upraszczając do granic naciągania: jeśli w promocji „3 w cenie 2” kupimy 2 książki Rebisu i jedną Maga, to Rebis zarobił, jakbyśmy kupili 3 jego pozycje, a Mag stracił, jakbyśmy książkę ukradli z półki, faktycznie w umowach jest zapewne zawarty jakiś mechanizm podziału zysku).

I to chyba wyjaśnia sprawę.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dlaczego książki, nawet w tej samej sieci, mają różne ceny?

  1. Satosan pisze:

    Dziękuję – tekst przeczytałem z przyjemnością. Mam jednak wątpliwości do pobocznego, choć istotnego wątku:

    „(…) Polsce rynek zdominowany jest przez kilka dużych sieci, które uprawiają politykę merkantylistyczną. Mogą to robić dzięki socjalistom (czy, o przepraszam, „solidarystom”) spod znaku PiS i PO, którzy ustanawiają takie daniny, że drobny przedsiębiorca ledwie dyszy, a duży ma swobodę wykorzystywania ludzi, którzy w innych warunkach sami byliby w stanie wzbogacić się na tyle, żeby nie się musieć z molochem zadawać.”

    O ile pierwsza część wypowiedzi jest po prostu faktem, o tyle diagnoza przyczyny mnie nie przekonuje. W szczególności nie zgadzam się z tezą, że samo zmniejszenie danin sprawiłoby, że ludzie byliby w stanie bogacić wystarczająco, by nie być wykorzystywanymi przez korporacje. Możemy na ten temat spekulować, ale mam trudność ze wskazaniem jakiegoś realnego przykładu, że tak to faktycznie może działać. Przeciwnie – mniejsze podmioty wydają się funkcjonować lepiej w krajach, gdzie daniny są wysokie, ale ułożone w ten sposób, by chronić nowych i mniejszych przedsiębiorców.

    Pytam bo zastanawiam się, jakie działania byłyby najlepsze, żeby z patologią skończyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s