O netykiecie:

8381_1d94Dziś, na cześć wiadomego użytkownika Poltergeista oraz jego żałosnego wołania o uwagę zajmiemy się bardzo interesującym tematem, jakim są zasady grzeczności oraz korzystania z sieci. Czyli przypomnimy słowo nieco już niestety zapomniane: netykieta.

Co to jest netykieta:

Netykieta jest zbiorem nieformalnych, nigdy nie istniejących jako scentralizowana lista zasad grzeczności oraz dobrych zwyczajów praktykowanych w sieci, mających umożliwić komfortowe korzystanie z sieci sobie oraz innym ludziom.

Powstała jeszcze w latach 80-tych i rozpowszechniła się w postaci licznych podówczas spisów, przyjętych w zasadzie przez aklamację najpierw wśród społeczności hakerskiej, a z czasem przez resztę środowiska komputerowego. W tej postaci Netykieta pozostawała ważnym wyznacznikiem życia internetu do mniej-więcej roku 2010, kiedy to coraz bardziej podupadała.

Obecnie relatywnie niewiele osób wie o jej istnieniu.

Przyczynami erozji netykiety:

Powodami, dla których netykieta rozpadła się był splot niekorzystnych czynników, zwana jako „wieczny wrzesień”. Jest to trwający od około 2005 roku (faktycznie określenie pochodzi z roku 1993), nieskończony napływ tak zwanych „Dzieci neostrady” czyli przypadkowych użytkowników: Januszów, Teres i gimbów, który na stałe zdegenerował poziom dyskusji w Internecie. Wywodzących się z poza „środowisk nerdowskich”, często będących skrajnymi ignorantami w kwestiach technicznych (oraz wszystkich innych) i prezentujących roszczeniowe postawy. Osobników tych było po prostu zbyt wielu, by dało się ich ucywilizować. Czesio też wykazywali złą wolę, która ich ucywilizowanie uniemożliwiała.

Drugim problemem była postępująca „prywatyzacja sieci” i zdobywanie coraz większej roli przez wielkie, korporacyjne platformy w rodzaju Wirtualnej Polski, Interii, Onetu, Naszej Klasy, Facebooka czy Youtube, które w zasadzie od zawsze były wylęgarniami złych nawyków i ignorowały istnienie dobrych praktyk. Wraz ze wzrostem ich znaczenia rozrastał się też problem.

Po trzecie: trollnet, czyli pozornie internetowe szambo, które wybiło. Faktycznie trollnet jest jedynie i aż strefą internetu, gdzie nie obowiązują żadne reguły. Przynajmniej dla niewprawnego oka, bowiem społeczności wchodzące w skład trollnetu często wypracowały własne, niekiedy bardzo nieprzyjemne metody pozbywania się osobników uciążliwych.

Część userów z fali „wiecznego września” uznała jednak, że skoro reguły nie obowiązują w jednym miejscu, to nie obowiązują nigdzie.

Po czwarte: anachronizm. Podstawową wadą netykiety było to, że tworzona była przez komputerowców dla komputerowców, czyli dla osób, które „się znały”, a wiele z jej rad dotyczyło rzeczy, które w momencie inwazji Dzieci Neostrady wychodziły już z użycia, jak fora internetowe, IRC, Gadu-Gadu etc. Wiele innych zapisów dziś nie ma już sensu, bowiem dotyczą czasów przeszłych, jak zakaz pobierania dużych plików w rodzaju filmów czy dodawania załączników powyżej 200 kilobajtów, albo celują w webmasterów, jak nakaz stosowania kodowania UTF-8. Dla dzisiejszego „normala” są one niezrozumiale.

Skupmy się jednak na tym co ważne.

Zasada nadrzędna:

9189_f639_500Całej netykiecie przyświeca jedna, prosta zasada:

Forma nie może przesłaniać treści.

Czyli odwrotnie niż w Cyberpunku.

Internet jest metodą przesyłania informacji. Aby przesył informacji mógł pełnić swą funkcję ta musi być zwięzła oraz zrozumiała. Nie powinna zawierać rzeczy, które w jej zrozumieniu przeszkadzają, w rodzaju skrajnie NiEcZyTeLnYcH 4m p1sm4 jak l33t czy „mowa chatów” (na szczęście dziś już niemodna), nadmiaru emotikon, nadmiaru grafik, dekoncentrujących gifów, muzyczki w tle…

Kiedyś, w bardzo dawnych czasach w ogóle posługiwanie się grafikami na stronach było bardzo źle widziane, jeśli tylko grafika nie była zupełnie niezbędna. Bardzo bowiem obciążały one transfer.

W drugą stronę zakazuje się wysyłania informacji zbędnych: rozmów nie na temat, rozmów w innym języku, niż główny język danego medium (np. po angielsku na polskiej stronie lub po polsku na stronie angielskiej), czy komunikatów nie wnoszących niczego, jak Facebookowe „kropki nienawiści”.

Powody są takie same: komfort użytkowników. Osoba poszukująca informacji powinna być moc w stanie ja znaleźć, bez przebijania się przez tysiące zbędnych komunikatów.

Cztery podstawowe zasady:

Prócz „zasady nadrzędnej” netykieta składa się z czterech zasad podstawowych, które nie wymagają dodatkowego wyjaśnienia. Brzmią one:

  • Szanuj czas innych
  • Nie działaj na szkodę innych
  • Nie nadużywaj
  • MYŚL

Znajomość tych podstawowych 5 reguł (zasady nadrzędnej i czterech podstawowych) pozwala uniknąć 99 procent sytuacji konfliktowych w Internecie.

Ważne zasady szczegółowe:

Odnośnie ogólnego zachowania:

  • Przed przyłączeniem się do dowolnej społeczności należy przeczytać FAQ i zapoznać się z regulaminem.
  • Osoba zabierająca głos w jakiejś dyskusji automatycznie zgadza się używać języka narodowego oraz przestrzegać panujących w danej społeczności zasad pisowni, stylu i formatowania tekstu, nawet jeśli te odstają od potocznych lub uważa je za głupie.
  • Osoba zabierająca głos w jakiejś dyskusji automatycznie wyraża tolerancję (choć niekoniecznie akceptację) wobec panujących w tym miejscu wartości i przekonań, nawet, jeśli ich nie podziela.
  • Osoba taka automatycznie akceptuje tez regulamin i miejscowe, nieformalne zasady postępowania.

Zadawanie pytań:

  • Zakazuje się zadawać pytania, na które można samodzielnie znaleść odpowiedz w Google
  • Przed zadaniem pytania na forum należy sprawdzić, czy ktoś już nie zadał podobnego (i czy nie udzielono mu odpowiedzi).

Prywatne wiadomości i komunikatory:

  • Zakazuje się nagabywać ludzi, którzy tego sobie nie życzą i zakłócać ich spokój nieistotnymi pytaniami.
  • Jeśli ktoś wcześniej nie wyraził takiej ochoty należy uznać, że nie życzy sobie kontaktu
  • Nawiązując kontakt należy się przedstawić.

Odnośnie stylu komunikatów:

  • Sprawdzaj pocztę codziennie
  • Tak samo należny śledzić założone przez siebie tematy
  • Na listy i pytania należy odpowiadać najpóźniej w ciągu 48 godzin*.
  • Nie cytuj całej wiadomości, a jedynie ten jej fragment, do którego się odnosisz.
  • Zakazuje się przeklinać.
  • Tekst PISANY WIELKIMI LITERAMI oznacza krzyk.
  • Zakazuje się krzyczeć.
  • Zakazuje się rozsyłania łańcuszków szczęścia.
  • Zakazuje się crosspostingu (czyli zakładania tego samego tematu w wielu miejscach na raz)
  • Zakazuje sie floodowania (czyli wysyłania wielu, zbędnych informacji tuz po sobie).
  • Zakazuje się, jeśli nie ma takiej konieczności pisania dwóch wiadomości podrząd.

*Ok. Tu nie jestem święty, zwłaszcza na komcie odpowiadam z dużym opóźnieniem, a na niektórych serwisach prawie w ogóle (ale to ostatnie zwykle ma miejsce na tych serwisach, gdzie poziom komentarzy jest poniżej rozumu i godności człowieka).

Ogólnie ludzkie:

  • Zakazuje się prowokowania kłótni
  • Zakazuje się udziału w kłótniach
  • Do poleceń moderatorów i administratorów należy się stosować.
  • Zakazuje się ataków na osoby. W dyskusji zwalcza się argumenty, a nie ludzi.

Treści mogące budzić zgorszenie:

  • Treści mogące budzić zgorszenie np. zawierające erotykę lub mogące wywoływać strach lub obrzydzenie (jak np. filmiki obrazujące komiczne choć śmiertelne wypadki) należy oznaczyć w ten sposób, by nie życząca sobie takiego widoku osoba nie mogła się na nie natknąć przypadkowo.

Netykieta, a ortofaszyści:

comment_g1csw94w1py62uqo2vwplsq51ws5cvgaw400Przejdźmy jednak do przypadku usera, który zainspirował tą dyskusję. Wystarczy wejść na (angielską) Wikipedię, by zobaczyć taki oto cytacik:

When someone makes a mistake – whether it’s a spelling error or a spelling flame, a stupid question or an unnecessarily long answer – be kind about it. If it’s a minor error, you may not need to say anything. Even if you feel strongly about it, think twice before reacting. Having good manners yourself doesn’t give you license to correct everyone else. If you do decide to inform someone of a mistake, point it out politely, and preferably by private email rather than in public. Give people the benefit of the doubt; assume they just don’t know any better. And never be arrogant or self-righteous about it. Just as it’s a law of nature that spelling flames always contain spelling errors, notes pointing out Netiquette violations are often examples of poor Netiquette.”

Dość dobrze oddaje on sytuacje, która skłoniła mnie do napisania tego tekstu. Ortofaszysci niestety są osobnikami bardzo szkodliwymi, łamiącymi dobry obyczaj w kilku punktach. Tak wiec:

  • Po pierwsze wyłamują się z imperatywu pisania na temat. Wręcz przeciwnie, ich komentarze w najlepszym razie sprzyjają schodzeniu dyskusji w offtop.
  • Po drugie: zaśmiecają tylko temat. Użytkownik, który faktycznie poszukuje informacji skazany jest z ich powodu na przebijanie się przez masy zbędnych postów w rodzaju „zgubiłeś literę”.
  • Po trzecie: ich komentarze podpadają pod nagabywanie.
  • Po czwarte są wyjątkowo irytujące dla autorów treści. Wynika to z dwóch rzeczy. W pierwszej kolejności prywatna wiadomość czy komentarz odrywa od pracy, przerywa wypoczynek, dezorganizuje pisanie nowych tekstów, bo trzeba biec i sprawdzić, bo wiadomy user, z długiego na 10 stron artykułu zrozumiał, ze gdzieś mam „om” zamiast „ą” lub na odwrót.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Internet, Wredni ludzie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „O netykiecie:

  1. Velahrn pisze:

    Faktycznie, terminu „Netykieta” nie słyszałem już od bardzo, bardzo dawna. Słusznie zauważasz, że jest to związane ze spauperyzowaniem (lub zdemokratyzowaniem) się Sieci.

    Swoją drogą, ortofaszyzm (i błędofaszyzm) w polskojęzycznym Internecie zawsze był dużo bardziej obecny niż w anglojęzycznym. Nie wiem z czego to wynika, chyba z naszego narodowego charakteru. Pamiętam jeszcze za czasów Usenetu, że na większości grup bywały całe stada osób, które nigdy nie udzielały merytorycznych odpowiedzi, za to reagowały na każdeuchybienie typu „wyłącz formatowanie html listu”, „sygnatura nie taka”, „cytujemy nad, a nie pod” itd.

    No i mamy słynne „Elektroda.pl infinity loop”, czyli sytuacje, kiedy po wpisaniu dowolnego pytania technicznego cała pierwsza strona w Google to wątki z Elektrody. A gdy klikamy na link i już cieszymy się widząc, że ktoś miał identyczny problem i zadał identyczne pytanie, pod spodem moderator pisze „było milion razy, temat zamykam, UŻYJ GOOGLE”. Jak ktoś ładnie napisał, jest to forum, gdzie znajdziesz wszystkie pytania, i żadnych odpowiedzi.

    Poza tym, nie mogę się zgodzić, że fora dyskusyjne to przeżytek. Prognozy o tym, że zabiją je media społecznościowe, okazały się błędne. Faktycznie, fejsbuk przejął niemal w całości społecznościową rolę forów, jako miejsc, które służą do kontaktów towarzyskich z innymi ludźmi. Jednakże zupełnie nie poradził sobie z zawłaszczeniem roli techniczno-specjalistycznej. Pierwszy przykład z brzegu, szukając informacji o nożach, sposobie ich konserwacji i pomocy w wyborze, udajemy się na knives.pl, a nie na fejsa – głównie dlatego, że nie mamy w swoich znajomych kilku tysięcy „ostrych” nerdów, a na tymże forum – jak najbardziej.

    • Jendrej pisze:

      Odnośnie ostatniego akapitu: zgadzam się, ale argument o ostrych znajomych jest inwalidą, gdyż na Facebooku jest bardzo dużo grup, skupiających ludzi rozmawiających na różnorodne tematy.

      • Velahrn pisze:

        Ok, no to próbujemy! Chce kupić japoński nóż gyuoto i nie wiem, jaki wybrać. Zarzuć linkiem do odpowiedniej grupy z facebooka. ???

  2. Rozumiem to całe zjawisko netykiety ale najbardziej wkurza mnie że taki troll jak ja widzę co głupiego napisałem. Chcę to poprawić(W Końcu widniejący przycisk EDIT czy EDYCJA po to jest racja?) to od razu zlatuje się negatywny odzew albo co gorsze moderator ktoś inny z pilnowania porządku na forum pójdzie na łatwiznę i od razu wlepi warna bo pisanie z bykami jest jak z złamaniem prawa.

    Już od warnów czy dopisków od moderatora za co głupiego zrobiłem wolę nie otrzymywać żadnej odpowiedzi w moją stronę w końcu mówi się „don’t feed the troll”

  3. Grisznak pisze:

    Ortofaszyzm podpada często pod trollowanie. Faktycznie, jak kolega wyżej zauważył, to coś mocno popularnego u nas. Sporo ostatnio dyskutuje na FB na grupach anglojęzycznych i podejrzewam, że w dłuższych zdaniach robię jakieś błędy, ale nikt mi ich nie wytyka, normalnie ze sobą rozmawiamy. Zaś w Polsce machnięcie jednej literówki wywołuje zaraz wysyp uwag.
    Inna sprawa, że błędy ortograficzne to dziś pewna sztuka, biorąc pod uwagę, że każda przeglądarka ma opcję wskazywania nam tychże. Zatem ich pozostawianie świadczy przede wszystkim o nieuwadze i niestaranności piszącego.

  4. slanngada pisze:

    Czy ja wiem czy to wina demokratyzacji? Mnie z poltka pogoniła stare dziady, a nie dzieci Neo. Psyhodeptus, zigizagi, Mall, to raczej nie przykłady nuworyszy.

    • Polter to inna historia. Tam dziś nie ma już chyba ani jednego normalnego usera.

      Adeptusa prawdę mówiąc przed chwilą próbowałem wyśledzić, ale po jego koncie nie został ani ślad.

      Mallagar to faktycznie długo nierozwiązany problem, który powinien zostać odstrzelony zanim urósł.

      Zigzak natomiast w momencie, gdy był najbardziej aktywny był, o ile mnie pamięć nie myli nuworyszem. On chyba się zarejestrował około roku 2010-2011 i w ciągu roku zdobył popularność rozdając prezenty, po czym zrobił się agresywny.

      • slanngada pisze:

        I tak na marginesie, jeśli o kaworu mówisz, on nie woła o uwagę, serio myśli że ortografia to forma etyki. Mnie tak samo poprawia, a to mój najlepszy kumpel. Może to też i natręctwo.

  5. DoktorNo pisze:

    Krótko: netykieta jest obecnie przestarzała bo powstała w czasach istotnych ograniczeń technicznych i słabej demokratyzacji Internetu. Teraz Internetem trzęsie Facebook który jest jak dawniej przysłowiowy magiel skrzyzowany z cocktail party.

    Zasadniczo w takiej sytuacji rolę netykiety przyjmują regulaminy serwisów oraz kodeks cywilny i karny.

    • Arieen pisze:

      Których nikt nie czyta :). Netykieta miała to do siebie, że się człowiek mimochodem uczył jej zasad, przynajmniej póki gdzieś sie tam natykal na starszych użytkowników, którzy go delikatnie nawracali na właściwą drogę, gdy błądził. I jakoś działało to lepiej niż teraz wszystkie akcje przeciw hejtowi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s