Po co smokom jeźdźcy?

2492_84a0_500Smoczy jeźdźcy są jednym z podstawowych, choć coś czuję, że nieco zapomnianym elementem stylistyki fantasy. Jednocześnie od lat fani gatunku zadają sobie pytanie: skoro smoki faktycznie są takie inteligentne, mądre, wspaniałe, a do tego władają magią, to właściwie po co im jeźdźcy? Przecież konieczność dbania o siedzącego w siodle, na ich grzebiecie rycerzyka zmniejsza tylko ich możliwości bojowe.

Dziś zajmiemy się rozważaniem z gatunku „czy na pewno”.

Czy smoki faktycznie są superinteligentne?

W zasadzie istnieją dwa, mało skomplikowane rozwiązania problemu. O pierwsze można uznać, że smoki nie są istotami inteligentnymi. Wówczas jeźdźcy są niezbędni. Po drugie: jeźdźcami mogą być kapłani lub magowie. O tym drugim rozwiązaniu napiszę na samym końcu.

Kolejne pytanie brzmi, czy smoki na pewno mają inteligencję typu ludzkiego. Otóż: w większości znanych mi settingów, w mniejszym lub większym stopniu bazujących na Tolkienie i (bardziej) Dungeons and Dragons smoki przedstawiane są jako istoty wysoce inteligentne. Pytanie brzmi, czy na pewno „wysoka inteligencja” oznacza inteligencję, zdolność przyswajania faktów, formacje psychologiczną, postawę emocjonalna oraz bagaż kulturalny i wiedzowo-edukacyjny podobny do tego, jaki mają ludzie.

Opierając się na podręcznikach do Dungeons and Dragons można niestety przyjąć, że psychologia smoków jest odmienna od ludzkiej, a inteligencja ta nie jest zbieżna z naszą. Smoki maja też wyraźnie problemy ze zdolnościami poznawczymi i przyswajaniem nowych faktów, tak więc prawdopodobnie ich mózgi działają inaczej od naszych. Krótko po wykluciu młode smoczęta mają inteligencje poniżej ludzkiej normy (miedzy 6 a 10 punktami, gdzie normą jest 10, jednakże metaliczne smoki są znacznie inteligentniejsze i mogą mieć nawet 14 punktów), są wiec najczęściej wyraźnie ociężałe i za bardzo nie kojarzą. Potencjalnie rozwinąć ją mogą jednak nawet do poziomu supergeniuszu (20-30 punktów). Przy czym takie zdolności umysłowe mają Jaszczury i Wielkie Jaszczury, czyli istoty żyjące powyżej 1000 lat. Jako, ze trudno oczekiwać, by ktokolwiek czekał tyle czasu, aż armia mu się podszkoli to uznać można, że tak stare gady są tak naprawdę nieprzydatne pod względem militarnym.

Gady przydatne pod względem militarnym, czyli na tyle duże, by przenosić żołnierzy to smoki Dorastające, Dojrzałe i Dorosłe, w wieku wieku od 50 do 200 lat i inteligencją przeciętnie wysoką, wahającą się między 8, a 14 punktami. Niektóre gatunki smoków mają w tym okresie jednak intelekt na poziomie 18 punktów, co oznacza geniusz. Przy czym proces jej kształtowania jest dość powolny, średni przyrost to 1 punkt Inteligencji na 30 lat.

Jako, ze w ciągu 30 lat możemy wyszkolić np. w pełni kompetentnego fizyka atomowego, to należy niestety przyjąć, że smoki są zapewne dość gamoniowate.

Czy smoki maja wojskowe kompetencje?

3722_4c9a_500Drugie pytanie brzmi: czy smoki mają kompetencje potrzebne do samodzielnego udziału w akcji i oceny zmieniającej się sytuacji? Przykładowo: znajdujący się w powietrzu, w trakcie bitwy smok powinien być w stanie odnaleźć punkt, uderzenie w który przyniesie jego stronie najwięcej korzyści. Oficerowie wojskowi w teorii są w stanie to zrobić, faktycznie w dynamicznie kształtującej się sytuacji i pod presją czasu często popełniają błędy.

Problem polega na tym, czy smok ma wiedzę oficera wojskowego? Czy poddawany był szkoleniu, uczestniczył na kursy oficerskie etc. Oraz, czy wiedzę tą przyswoił?

A także, czy przypadkiem nie skończymy edukując smoka przez 30 lat do czegoś, co człowiek załapałby w ciągu 2 tygodni?

Czy smoki maja odpowiednie charaktery do służby wojskowej?

Kolejna kwestia jest pytanie czy smoki maja odpowiednie charaktery do służby wojskowej. To jest: czy będą posłuszne rozkazom? Po pierwsze: czy udział w wojnie jest dla nich opłacalny i czy same go popierają? I czy są zdyscyplinowane? Oraz czy czuja się częścią państwa, w którego szeregach walczą?

Otóż: całkiem możliwe jest, że istoty tak koniec końców od ludzi odmienne mogą mieć zupełnie inne racje, niż ludzie. I walczyć na przykład tylko tak długo, jak długo mogą zabijać inne smoki, których nie lubią, lub po prostu tylko dlatego, ze się je karmi. W tym drugim przypadku logiczne i bystre z punktu widzenia smoka byłoby oszukać ludzi i znaleźć sposób lub jakąś wymówkę, żeby z pola walki uciec. Dla całkiem sporej ilości smoków bitwa może być po prostu okazją, żeby nażreć się trupów i końskiego ścierwa. Natomiast udział w produkcji i post-produkcji owych tropów może wcale ich nadmiernie nie interesować.

Po drugie: jak zachowują się smoki w trakcie walki i czy na pewno są takie odważne? Zasadniczo większość dużych drapieżników, za wyjątkiem tych specjalnie hodowanych przez człowieka ma dwie gamy zachowań: atak lub ucieczkę. Przy czym atak podejmowany jest tylko wówczas, gdy niesie stuprocentową pewność sukcesu przy zerowym ryzyku, lub ucieczka jest niemożliwa. Dla zwierząt drapieżnych nawet lekkie rany odniesione podczas polowania mogą bowiem skończyć się paskudną śmiercią. Dla mnie całkiem logiczne jest to, ze smoki niekoniecznie będą miały ochotę nurkować np. w roje strzał albo na najeżone pikami tertio piechoty, tylko na ich widok spylą z pola walki utrzymując bezpieczny dystans.

Lub też że, gdy pierwsza strzała wbije się w łuskę wpadną w berserk i zaczną zabijać ludzi na lewo i prawo, zupełnie nie patrząc na to, czy to przyjaciele, czy wrogowie.

A, jako, ze zarówno za ucieczkę jak i walkę odpowiadają te same reakcje neuro-psychologiczne to wydaje mi się prawdopodobne, że obie sytuacje rozkładać będą się równo po połowie.

W takich okolicznościach jeździec może nie być żadnym bohaterem, tylko zwykłym enkawudzistą, którego zadaniem jest pilnowanie, by bestia się słuchała oraz wbicie jej czegoś w potylicę, jeśli tego nie robi.

Rola lotnictwa wojskowego:

7820_ee20_500Następne powody, sprawiające, że smoki przewożą jeźdźców są nieco bardziej skomplikowane i wymagają tłumaczenia jak działa lotnictwo wojskowe oraz dowództwo wojskowe. Ta więc, w zasadzie od początku swego istnienia, po czasy dzisiejsze lotnictwo wojskowe pełni następujące zadania (za van Creveld „Era lotnictwa wojskowego”):

  • Bliskie wsparcie
  • Bombardowanie taktyczne
  • Bombardowanie strategiczne
  • Zwiad
  • Obrona lotnicza
  • Funkcje łącznikowe
  • Przechwytywanie
  • Myślistwo przewagi
  • Transport ładunków
  • Transport kawalerii powietrznej i oddziałów powietrzno-desantowych

Bombardowanie taktyczne polega na zrzucaniu bomb na umocnienia i żołnierzy nieprzyjaciela, strategiczne na ważne obiekty za jego liniami (w warunkach przed 1850 będą to głównie składy żywności). Bliskie wsparcie na atakach z małej wysokości na oddziały pozostające w bezpośredniej styczności z naszymi siłami. Moim zdaniem do pierwszego zadania smoki się nie nadają, bowiem, a) wymagałoby to od nich pozostawania poza zasięgiem obrony przeciwlotniczej b) przenoszenia bomb o masie minimum 250 kilogramów wyładowanych trotylem. Jeśli natomiast mamy chemików i narzędzia zdolnych wyprodukować trotyl, to niestety mamy tez wszystkie składniki niezbędne, by produkować czołgi i samoloty. Smoki nie są nam dłużej potrzebne. Po drugie: najbardziej pakerne opisy smoków podają, ze zasięg ich oddechu to 40 metrów. Donośność łuku to natomiast nawet 300 metrów, wiec o pozostawaniu poza zasięgiem obrony nie ma mowy. Zrzucanie kamieni etc. mija się natomiast z celem, bowiem z wysokości 300 metrów trafienie w batalion wojska będzie trudne. Potrzebne jest wiec nam coś, co wybuchnie z wielką silą, rozrzucając na wszystkie strony odłamki.

Czyli bomba lotnicza.

Naloty bliskiego wsparcia, czyli z niskiej wysokości i w pozostawaniu w kontakcie z obroną przeciwlotniczą wchodzą jednak w grę.

Podobnie jakaś forma działań hybrydowych, między działaniami bliskiego wsparcia, a nalotami strategicznymi.

Zwiad i funkcje łącznikowe są i zawsze były najważniejszymi zadaniami lotnictwa. Tak naprawdę jeszcze zanim samoloty uzbrojono wykorzystywano je do tych zadań. Posiadanie środka, który przyzwoliłby wykrywać jednostki nieprzyjaciela i raportować ich obecność, utrzymywać łączność ze swoimi oddziałami oraz koordynacje daje gigantyczna przewagę. Von Craveld w „Dowodzenie na wojnie” porównuje go do grania w szachy z przeciwnikiem, któremu na dwa nasze ruchy można wykonać tylko jeden. Podobna analogie czyni tez generał-szogun Koziej.

Funkcje myśliwskie powstały w pierwszej kolejności po to, by uniemożliwić nieprzyjacielowi łączność lotniczą i wykorzystanie latających obserwatorów. A nie do obrony przed bombowcami czy szturmowcami, które przez dobre 30 lat po ich wynalezieniu (bombowców i szturmowców) zadawały wrogowi relatywnie małe straty.

Przechwytywanie to zwalczanie wrogich pojazdów latających zanim osiągną cel i nad wrogim terytorium. Obrona lotnicza to ochrona własnych sił powietrznych, zanim coś je przechwyci. Myślistwo przewagi to natomiast polowanie na wrogie myśliwce i ich strącanie, celem wywalczenia sobie dominacji w powietrzu.

Transport lotniczy to kolejna rzecz, do której smoki mało się przydają, bowiem, by był skuteczny musiałyby przewozić po 20 ton ładunku na duże dystanse (500 kilometrów) co wydaje mi się mało realistyczne. Z tego samego powodu nie nadają się do przenoszenia oddziałów powietrznodesantowych, bowiem smok musiałby być w stanie przetransportować minimum pluton (30-40 ludzi), by miało to sens. Mogą natomiast zostać użyte do przenoszenia zwiadowców i szpiegów.

Nadają się też do transportu kawalerii powietrznej, czyli oddziałów powietrzno-szturmowych. Oddziały takie poruszają się helikopterami, wysyłane są w ważne miejsca (np. na odsiecz sojusznikom, którzy wpadli w zasadzki, zdobywania mostów, łatania luk we froncie etc.), przylatują, rozwiązują problem i odlatują. Smok sam w sobie jest oddziałem powietrzno-szturmowym.

Specyfika dowodzenia w dawnej wojnie:

9613_2816_562Kontynuując dalej ten nieco już przydługi wywód. Teraz musimy zająć sie dowodzeniem. Otóż: nie da się efektywnie dowodzić więcej, niż 10-15 osobami. Dlatego też na czele każdego oddziału stoi coś, co nazywa się „drużyną dowodzenia” składające się właśnie z dowódcy, szefa sztabu oraz dowódców mniejszych jednostek, którzy pinują, by rozkazy były wykonywane. Do tego dochodzi kilka osób obsługi, często z własnym dowódcą. Tak więc dowódca armii ma pod sobą dowodców drużyn dowodzenia korpusów, ci dywizji, oni brygad, następnie pułków, batalionów, kompanii, plutonów, a ci drużyn bojowych. Mimo, że dowodzi tysiącami ludzi bezpośrednio rozkazy wydaje najwyżej kilkunastu. O takim systemie pisał już Sun Zi, jednak w Europie upowszechnił się dopiero w okresie wojen napoleońskich.

Niestety system ten ma wady. Pierwszą z nich jest wędrówka informacji. W momencie, w którym generał wydaje rozkaz „wysłać drużynę na zwiady” rozkaz ten trafia do jego szefa sztabu, który przekazuje go dowódcy tego korpusu, który wydaje mu się najodpowiedniejszy, a następnie polecenie wędruje powolutku coraz niżej. Nieprzyjaciel w tym samym czasie działa.

Jeśli sytuacja jest odwrotna: np. drużyna kawalerii natyka się na siły wroga, meldunek jest wysyłany najpierw do dowódcy plutonu i płynie w gore. Problem polega na tym, ze na każdym z tych etapów może zostać zignorowany, zgubiony, poddany cenzurze, źle zrozumiany, przeredagowany etc. Przykładowo jakiś pułkownik może uznać, ze informacja o armii wroga nie widzianej przez nikogo, prócz jakiegoś kaprala jest na pewno fałszywa, albo mniej istotna, niż jego raport o przygotowaniach do defilady w zdobycznym mieście.

Co więcej oficerowie w zasadzie w każdej armii mają tendencję do wysyłania mylących raportów, wyolbrzymiania swych zasług, pomijania błędów i strat własnych oraz (cytując Napoleona) „widzenia korpusów na miejscu batalionów i batalionów zamiast korpusów”.

Dlatego tez konieczna jest „lupa” która umożliwi dowódcy obserwację tego, co naprawdę się dzieje.

W czasach napoleońskich takie lupy były dwie. Po pierwsze: generalni intendenci sztabu (choć możliwe, że mylę nazwy, czasy napoleońskie to nie moja bajka). Generalni intendenci byli bardzo kompetentnymi, doświadczonymi oficerami, zdolnymi prawidłowo oceniać sytuację frontową. Zwykle mieli oni rangę generała, bardzo rzadko brygadiera lub pułkownika, jednak nie byli przydzieleni do żadnego korpusu. Ich głównym zadaniem było podróżowanie w nakazanym przez Napoleona kierunku i wysyłanie mu meldunków oraz nadzorowanie wykonywania rozkazów.

Drugim byli posłańcy specjalni, zwykle młodzi, utalentowani porucznicy, którym rokowano szybką karierę.

Istnieją dobre powody przydzielenia obydwu typom posłańców smoków. Po pierwsze: smok porusza się szybciej, niż koń (wedle bestiariusza do DeDeków nawet 500 kilometrów dziennie, konny posłaniec w trudnym, wrogim trenie może osiągnąć prędkość około 50 kilometrów). Po drugie: zapewnia mu dużo większe bezpieczeństwo. Straty zarówno wśród generalnych intendentów jak i posłańców specjalnych były ogromne.

tumblr_inline_nfte6xk7ia1rm0i2tDziałanie zespołowe:

Także w trakcie zwiadu uzasadnione jest posługiwanie się szeolem żołnierzy. Po pierwsze pozwala to na bardziej precyzyjne meldunki (bo, co dwie głowy to nie jedna), a po drugie ułatwia korzystanie ze specjalistycznego sprzętu. Po prostu: smok leci, jeździec-nawigator obsługuje mapnik, kompas, lornetkę, aparat fotograficzny lub, jeśli tego nie ma: szkicownik (śmiejcie się, ale do lat 30-tych lekcje rysunku były ważnym przedmiotem w szkołach oficerskich, a do prac sztabowych chętnie przyjmowano absolwentów ASP… A potem poprawiła się technika fotograficzna) i uwiecznia pozycje przeciwnika.

Dobrze byłoby też, gdyby któryś z elementów układanki był pomniejszym czarownikiem zdolnym rzucać czary w rodzaju Zwierzęcego Posłańca.

Rozwiązanie podstawowe: magowie

Istnieje jeszcze jedno rozwiązanie problemu, które sygnalizowałem już w pierwszym akapicie. Jest to użycie czarnoksiężników, którzy wspieraliby smoki zaklęciami bojowymi lub wręcz stanowili główna siłę ognia zespołu lub też kapłanów, którzy co jakiś czas rzucaliby uzdrowienie, ratując smoki przed zgonem oraz pomagając im innymi czarami wspierającymi.

Kolejna opcja to dzierżyciele artefaktów w rodzaju S,oczych Lanc jak w (nomen omen) Dragonlance, wyspecjalizowanych w zwalczaniu innych smoków (choć prawdę mówiąc nie mam idei, jak taka lanca mogłaby działać i jak jej efektywnie używać w walce powietrznej) lub innej siły żywej za pomocą np. Różdżki Ognistych Kul.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziwne rozkminki, Fantasy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Po co smokom jeźdźcy?

  1. Velahrn pisze:

    Dodałbym jeszcze to, co zaznaczyłeś na samym początku – w większości systemów smoki same potrafią rzucać zaklęcia, niekiedy, jak np. w Earthdawnie, są najpotężniejszymi magami danego świata.

    W D&D natomiast, które wziąłeś do analizy, przyjrzyjmy się smokom średnio potężnym, czyli niebieskim, ale za to praworządnym, a więc dużo bardziej predysponowanym do sprzymierzenia się i słuchania rozkazów Głównego Złego. Z kategoriami wiekowymi, które wybrałeś, a więc juvenile CR 8; young adult CR 11; adult CR 14. Patrząc na środkowego, dysponuje on:
    – zionięciem za (średnio) 54 obrażenia, co zabija właściwie każdego „standardowego” żołnierza na polu bitwy (piechur Warrior 1, sierżant Fighter 2, rycerz Fighter 2/Aristocrat 2)
    – AC 28, co w połączeniu z DR 5/magic i kolosalną ilością hp (241) oznacza, że lekka broń jak łuki czy kusze jest wobec niego zupełnie bezużyteczna, a strzałów z balisty, nim padnie, jest w stanie przyjąć 29 (i balista raczej trafia go tylko na 20-tce, chyba że obsługuja ją bohaterowie)
    – ma caster level 5th, i może wybierać czary zarówno kapłana jak i maga. A więc np. mage armor, protection from arrows, mirror image, glitterdust, invisibility, web, bull strength itd. Nawet tak niskopoziomowa magia zwiększa jego możliwości kolosalnie (niewidzialność!).
    – wystarczy, że zaryczy, a wszyscy wrogowie w promieniu pięćdziesięciu metrów (o kostkach 1-4; przypominam, że typowy żołnierz to warrior 1 HD, ciężki koń rycerski ma 4 HD) RZUCAJĄ WSZYSTKO CO TRZYMAJĄ W DŁONIACH I RZUCAJĄ SIĘ DO PANICZNEJ UCIECZKI! Jeśli nie są tego w stanie zrobić, kula się bezradnie i tylko starają się unikać ciosów. Oznacza to w praktyce, że jeden przelot nad polem bitwy powoduje całkowite przerwanie szyków i totalną rozsypkę wrogiej armii.

    Naprawdę, w Dedekach średniej wielkości smok jest w stanie sam wygrać bitwę bez odniesienia poważniejszych obrażeń…

    • Używam DeDeków, bo to jedyne, znane mi źródło, które mówi coś więcej o ekologii i cyklu życiowym smoków. W większości innych bestiariuszy nie ma informacji o stadiach życiowych, czasie koniecznym do osiągnięcia poszczególnych etapów rozwoju czy nawet zasięgu lotu.

      Niestety system ten jest bardzo niewygodny do rozkminek, „co by było, gdyby naprawdę istniało”, bo jest skrajnie nierealistyczny 😦 Natomiast koncentruje się na smokach tych grup wiekowych, bowiem młodociany smok to pierwsza bestia, na której faktycznie sensownie da się latać.

  2. Grisznak pisze:

    Względem pilota – a nie można by na to spojrzeć tak jak na Bolo? Mianowicie, ludzki czynnik jest elementem uspakajającym otoczenie – „O, bestia, ale człowiek na niej siedzi, więc nie ma się czego bać” z jednej strony, a z drugiej „Łooo, jacy oni muszą być potężni, skoro latają na smokach! Poddajemy się!”.
    Wreszcie, taki pilot może faktycznie pełnić rolę czynnika ludzkiego, który hamuje pewne działania smoka. Wiadomo, dla smoka ludzie to mrówki. Kiedy więc pilot obserwuje sytuację, może nakazać smokowi aby bluznął ogniem w umocnienia czy bramę miasta, ale jednocześnie powstrzymał go przed spopieleniem całej dzielnicy (bo wtedy nici z grabienia, plądrowania i gwałcenia…).

  3. Karoluch pisze:

    U Tolkiena smoki były bardzo inteligentne, no przynajmniej te dwa, które coś mówiły. Czyli Smaug i praojciec smoków Glaurung, który dostawał samodzielne dowództwa, czyli był zdolny do tęgiego pomyślunku.

    Natomiast skrzydlate bestie nazgulów. Wiele o nich nie wiemy, lecz nie były smokami, inteligentne też nie były w takim stopniu jak smoki. Natomiast wiemy, że używano ich do zwiadu i szybkiego przemieszczania się najważniejszych sług Saura – upiorów pierścienia. Czyli do sytuacji o jakiej napisałeś.

    Zwróciłbym uwagę na to, że jazda na smoku lub skrzydlatej bestii do łatwych nie należy. Zimno, wysoko, trzęsie pewnie też. Nazgule jednak byli na to niewrażliwi jako nieumarli.

    Skrzydlate bestie były także bronią psychologiczną, która wzbudzała w sercach ludzi jeszcze większy strach jako dodatek do tego co Nazgule zwykle czynili.

  4. slanngada pisze:

    Trochę za bardzo mieszasz logikę dedeków z logiką realną
    Pamiętaj, że kategorie wiekowe uwzględniają smoka który nic nie robi, taki szłowiek nie będzie fizykiem atomowym. tylko expertem 1lv.. A jak smok zacznie się uczyć to też zostać fizykiem No i może smokom rośnie mózg i dlatego mądrzeją?

    Akurat w dedekach jeźdźcy smoków to rzadkość, chyba tylko w DL są powszechniejsi. W forgotenach występują tylko na evermeet, w golarionie chyba wcale ich nie ma.
    Najwięcej ich występuje w warhu, gdzie smoki są chyba nagorzej opisane w całym rpg.

    W fragmencie ostrzałach… no cóż, skoro smok nie zaatakuje to rycerz tym bardziej.

    Fakt faktem, że smoki dedekowe wykazują charakter wachający się od łagodnego rasizmu do socjio patii

    I nie uwzględniłeś najgroźniejszego zastowania smoków. Doskonale nadają się jako broń terroru. Smok może bezkarnie palić wsie i małe miasteczka.

    • Jeśli smok zacznie się uczyć to owszem, zostanie fizykiem. Ale najpierw musi zebrać dość ekspa, żeby przełamać Wyrównanie Poziomów.

      To prawda, smok może palić wsie i małe miasteczka. Pytanie tylko, po co mu do tego jeździec?

      A co do braku smoków to masz racje. Niestety jest to prawda. Smoczy jeźdźcy występują najczęściej na artach.

      Mam wrażenie, że ani RPG ani gry komputerowe, ani nawet książki nie korzystają w pełni z potencjału Hig Fantasy.

  5. maćko pisze:

    „Dla całkiem sporej ilości smoków bitwa może być po prostu okazją, żeby nażreć się trupów i końskiego ścierwa.”
    cheers

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s