Przeczytane w październiku 2016:

352x500aRezultat październikowy to tylko książki, co jest wynikiem poniżej średniej, ale niestety patrząc na całokształt należny uznać go za dobry lub przynajmniej zadowalający. Taka sytuacja jest dla mnie głęboko niesatysfakcjonująca, bowiem nie udało mi się nawet tknąć palcem wielu pozycji, które chciałem w tym czasie czytać. Przykładowo nie otworzyłem nawet drugiego tomu Z Mgły Zrodzonego. Jeśli wiec nie uda mi się go (oraz tomu trzeciego) nadrobić do końca grudnia znajdę się w bardzo nieciekawej sytuacji i prawdopodobnie będę zmuszony zarządzić przerwę techniczną (po raz pierwszy w życiu) w zakupach kolejnych książek celem nadgonienia zaległości.

Paskudne jest życie zatrudnionego na etacie.

Przyczyna takiej sytuacji nazywa się:

352x500W służbie króla smoków:

Ocena: 4/10

Bardzo chciałbym sobie przypomnieć, kto mi ją polecił, bo osoba ta wisi mi 60 złotych (oczywiście geniusz, czyli ja od razu kupił w antykwariacie wszystkie 3 tomy).

Czytałem już kiedyś książki Lawheada i mi się podobały. Oczywiście był to inny cykl.

Ten jest kiepski.

Ogólnie rzecz biorąc jest to takie przed-Potterwskie fantasy dla młodzieży. Fabuła trochę przypomina stary film przygodowy, postacie są strasznie stereotypowe. Na uwagę w szczególności zasługuje główny zły powieści, cierpiący na urojenia (facet wmawia sobie moce) oraz zaburzenia osobowości czarnoksiężnik Nimrod, chyba najgorszy patałach i żałosny idiota o jakim czytałem.

Na uwagę zasługuje też słowo „dziwne”, które autor z tłumaczem i redaktorem tak lubią, że pojawia się ono w każdym opisie („dziwni ludzie na dziwnych koniach”, „dziwny zamek” na „dziwnej wyspie” oraz „jego dziwny właściciel”, „dziwne drzewo”, „dziwny statek”).

Kolejnym ciekawym elementem są bardzo niezręczne próby umieszczenia w powieści przekazu chrześcijańskiego i zrobienia z niej drugiej Narnii. Gdyby zobaczył je Lewis, to przewróciłby się w grobie.

Podsumowując: nie polecam. Stanowczo najgorsza książka, jaką przeczytałem w tym roku.

352x500aHeroje północy:

8/10

Wydana pod koniec lat 90-tych pozycja stanowi tez jedyne, a na pewno najlepszy, beletrystyczny zbiór mitów nordyckich. W skrócie: jest to coś w rodzaju „Mitów greckich” Parandowskiego, tylko odnoszące się do wierzeń Wikingów. Jest to też z całą pewnością jeden z największych, białych kruków w mojej kolekcji. „Heroje” nie byli wznawiani od czasów głębokiej komuny i dziś stanowią dość poszukiwane dobro. Na Allegro książka potrafi kosztować kilkaset złotych i tym razem nie jest to próba oszukania naiwniaka.

Książka składa się z dwóch, przeplatających się elementów. Pierwszym są fabularyzowane opowieści mitologiczne oraz fragmenty sag. Drugim cześć naukowa.

Najbardziej atrakcyjna jest ta pierwsza, w odróżnieniu od naukowych i popularnonaukowych opracowań bowiem napisana jest ludzkim językiem i człowiek wreszcie rozumie o co w niej chodzi. Ma też nareszcie jakieś rozeznanie w tej mitologii. Owszem, Graves i jego nieludzka wręcz eurydycja to nie jest, ale poziom Parandowskiego jak najbardziej.

Natomiast poziom części naukowej jest dziś już raczej mało zadowalający, głownie z uwagi na przestarzale informacje. W wielu miejscach Ros schodzi na wykładnie historii typową dla Polski Ludowej, drang nacht osten oraz na autochtoniczną teorię pochodzenia Słowian (obecnie praktycznie rzecz biorąc martwą), która była bardzo mocno promowana w poprzednim ustroju.

76e19d07d824d1c3ca1dc3d8e156111aDwór kalifów:

Ocena: 6/10

Istnieje pewna, ważna dla historii świata i obecnie bardzo głośna kultura o której jednak nie mam zielonego pojęcia: Arabowie. Książkę tą kupiłem po to, by sprawdzić, czy mam ochotę ten stan rzeczy zmieniać. Jej lektura była bardzo dla mnie pomocna: pozwoliła mi skreślić z listy zakupów piec czy sześć innych pozycji.

Ogólnie rzecz biorąc pozycja ta jak na książkę historyczną jest dobra. Jej autor potrafi znaleźć dystans od opisywanych przez siebie wydarzeń i ani nie sympatyzuje z żadną ze stron, ani też jej nie potępia. Problem polega na tym, ze zajmuje się nudnymi sprawami nudnych ludzi.

Opowieść traktuje o największym okresie rozwoju arabskiej kultury i rządach dynastii Abbasydów, był to też moment, w którym kalifat był oni zapewne największym imperium świata. Jednocześnie wyłania się z niej obraz kultury z jednej strony zdumiewająco wręcz rozpustnej, z drugiej zdumiewająco wręcz zachowawczej. Rozwój poezji dworskiej, haremy, uczelnie okazują się w najlepszym wypadku przesadą, jeśli nie mitem stworzonym przez zachodnich historyków.

Ogromną nieprzyjemnością, przynajmniej dla mnie jest czytanie o nieudolności rządów, która, zwłaszcza w ostatnim okresie istnienia Kalifatu przyjęła apokaliptyczne wręcz rozmiary. Państwo upada z powodów trudności finansowych, rozrzutności z jednej strony i zupełnego baku wyobraźni jego władców z drugiej.

Te doprowadzają do zdewastowania Mezopotamii w takim stopniu, ze po dziś dzień nie udało się tychże zniszczeń odwrócić.

Straszne.

41228_bigZycie codzienne w Japonii w czasach samurajów:

Ocena: 8/10

Ta akurat książka dostarczyła mi dużo więcej przyjemności z czytania: zarówno krąg kulturowy ciekawszy, jak i temat bliższy sercu.

Tematem niniejszej pracy, napisanej dość lekkim, popularnonaukowym językiem jest życie ludzkie w Japonii w przedziale czasowym od XIII do XVII wieku. Czyli epoka największego rozkwitu kultury samurajów, chętnie portretowana w filmach, książkach i anime. Okres honoru, ale też i wielkich zbrodni.

Książka rzuciła dla mnie nowe światło na wiele aspektów życia ludzi z tego okresu oraz ogólnie kultury japońskiej, która – powiedzmy sobie szczerze – jest dość mocno zmitologizowana. Tak więc dowiadujemy się całkiem sporo przykładowo o japońskim honorze, a raczej o tym, jak wyglądał on w rzeczywistości oraz o zjawiskach, które prawdopodobnie kształtowały takie, a nie inne podejście do jego tematu.

Prócz tego jak to zwykle w takich książkach: życie chłopów, życie mieszczan, życie szlachty, praktyki religijne, sposoby budowania domów, dieta, metody prowadzenia wojen… Czyli wszytko o życiu dawnego Japończyka.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Historia, Przeczytane i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Przeczytane w październiku 2016:

  1. slanngada pisze:

    1 i 3 w sumie ciekawe spojrzenie na nadrealizm i Mary Suowość. No i chyba coraz bardziej denerwują cię ludzie nieracjonalistyczni.

    Jakiś czas temu doszedłem do wniosku… że jako czytelnicy i zwłaszcza widzowie jednak oczekujemy od bohaterów aby byli Mery Sue, zgadzasz się?

    • Sorki Slann, ale tobie trzeba pełnym zdaniem odpowiedzieć. Tak więc: tak nie lubię irracjonalności. Nie jestem pewien, czy coraz bardziej. Jednak w wypadku „Króla smoków” nie ma to nic do rzeczy.

      Problem polega na tym, że ten główny zły jest od początku do końca robiony na żałosnego. Nie na strasznego przeciwnika, nie na osobnika, którego czytelnik nienawidzi, tylko na gościa, którym gardzi i na tle którego bohaterowie – jak przeciętni by nie byli – jawią się jako osoby wybitne. Dlatego jest to patałach, brzydal, głupek, mitoman, który zmyśla sobie znaczną część mocy oraz kłamczuch, który nie myje zębów i dłubie w nosie (no prawie). To, że nie zabawia się wyrywając muszkom skrzydełka i nie ma brodawki na nosie wynika chyba tylko z przeoczenia pisarza.

      Jeśli natomiast chodzi o „Dwór Kalifów” i hiperrealizm, to jest to bardzo interesująca kwestia. Otóż, gdyby to była powieść fantasy, to nikt by w nią nie uwierzył i czytelnicy uznaliby wydarzenia za nierealistyczne właśnie.

      Tak więc: na początku kalifowie zaczęli budować sobie haremy. One rosły i rosły, aż w końcu nabrały śmieszności. Kupowano doń śpiewaczki, potem niewolników dla śpiewaczek, kucharki, żonglerki, poetki etc. Potem doszły śpiewaczki dla śpiewaczek oraz śpiewaczki dla śpiewaczek śpiewaczek. Koniec końców wydatki na harem przekroczyły wydatki na armię i administrację razem wzięte, a potem wpływy do skarbu kalifa. Wojsko znalazło się w złej sytuacji i zaczęło głodować, więc żołnierze się zbuntowali, zabili kalifa i na jego miejsce osadzili jego brata.

      Nowy kalif znacząco ograniczył najpierw harem, a potem, jako, że bał się, że jego żołnierze też obalą znacznie zredukował armię. Zamiast tego na targach niewolników nakupił sobie Turków, z których stworzył nowe wojsko. Zbudował dlań specjalne miasto na prowincji i tam osiadł. Minęło kilka pokoleń. Turcy się rozmnożyli i wydatki na nich przekroczyły wpływy budżetowe. Koniec końców sytuacja stała się tak zła, że zaczęli głodować. Kalif jedyne, co mógł zrobić, to powiedzieć, że nie ma kasy na utrzymanie własnych niewolników. Ci zdesperowani najpierw go uwięzili, potem torturowali, żeby powiedział, gdzie trzyma pieniądze, a na końcu wkurzeni go zabili.

      Wówczas znalazł się jakiś synalek Kalifa, który przyszedł do Turków i nakłamał im, że wie, gdzie ojciec trzymał złoto. Razem ruszyli na Bagdad, zaczynając oblężenie. W Bagdadzie tymczasem inny syn kalifa też ogłosił się Kalifem. Ten, w akcie desperacji rozkazał zasypać kanały i zalać przedmieścia miasta. Tak zrobiono. Nie pomogło, Turcy zdobyli miasto, a co gorsza powódź rozmyła brzegi kanałów, w efekcie czego cała okolica straciła przydatność dla rolnictwa. Jako, że kanały budowano od czasów neolitu nikt nie wiedział, jak działały i nikt nie był w stanie ich naprawić. Prawdopodobnie najbogatsza i najżyźniejsza kraina ówczesnego świata została pochłonięta przez pustynię.

      Turcy jednak ograbili Bagdad. Złota było za mało, żarcia też zabrakło, bo większość zjedli oblegani. Turcy podzielili się więc na kilka grup i zaczęli grabić Kalifat. Iran i Egipt zupełnie się zbuntowały. Co gorsza do Turków zaczęli się masowo zgłaszać liczni synowie Kalifa, jego kochanki, kuzyni, wnuki, prawnuki, potomkowie Mahometa, aniołowie i obłąkańcy udający różne istoty nadprzyrodzone. Każdy z nich kłamał, że wie, gdzie kalif trzymał złoto i obiecywał je wskazać, jeśli ogłoszą go kalifem w miejsce kalifa.

      Zdesperowani Turcy po kolei ich intronizowali, a kiedy blef wychodził na jaw ucinali im głowy.

      Kraj tymczasem pochłaniała pustynia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s