Czasami se czytam klasykę – wyzwanie:

indeksPaweł. M. z bloga Se Czytam nominował mnie w zeszłym tygodniu do wyzwania Clasic Book Tag. Nie byłoby grzecznie na wyzwanie nie odpowiedzieć.

Tak więc:

1) Popularna klasyka, która Ci się nie spodobała:

Oj… Wymieniać mógłby długo, ale najkrócej będzie, jeśli powiem, że moim skromnym zdaniem wszystko, co napisano w romantyzmie powinno skończyć w dole z wapnem razem z autorami piszącymi w tym nurcie.

Jak pewnie dało się już zauważyć na tym blogu jestem człowiekiem mniej-więcej równie uczuciowym, co skłonnym do kompromisów. Epoka, która skłaniała się głównie do uczuć i ich porywów, a do tego programowo pełna smutku i melancholii oraz cierpiąca na lekką depresję, odrzucająca rozum i empiryzm celem wiary w to, co niedotykalne i nieistniejące to dla mnie nie dość, że koszmar, to jeszcze herezja.

Cieszę się tylko z jednego: że nie musiałem wtedy żyć. Inaczej pewnie palnąłbym sobie w głowę, jak Werter.

493c05b9290154b995f86c23c2cc12ef2) O którym okresie historycznym lubisz czytać najbardziej

Wczesne średniowiecze oraz późna starożytność. Głównie o tak zwanych „ludach barbarzyńskich” jak Wikingowie, Goci, Wandalowie, Hunowie, Mongołowie, Węgrzy… Niekoniecznie natomiast o Słowianach, ponieważ w tej dziedzinie pisze wielu oszołomów, ponadto nie osiągnęli oni wiele, bowiem większość „naszych” dokonań miało miejsce już po przyjęciu chrześcijaństwa.

Zresztą, jako naród mamy lepsze okresy w naszej historii, na których możemy opierać swoją dumę, niż wczesne średniowiecze.

Drugim moim konikiem, który pojawił się stosunkowo niedawno jest pierwszy i drugi jedwabny szlak. Nie wiem czemu, ale lubię czytać o ludziach, którzy wozili z jednego końca świata na drugi nieprzemierzone bogactwa.

3) Ulubiona baśń

Zdecydowanie ludowa bajka o Głupim Jasiu. Prawdopodobnie za sprawą piosenki.

4) Klasyka, której nieznajomości wstydzisz się najbardziej

Chciałbym powiedzieć, że generalnie, gdybym wstydził się nieznajomości jakiejś książki, to zwyczajnie bym ją przeczytał. Niemniej jednak jeśli się głębiej zastanowić, to faktycznie jest taka pozycja.

Są to „Baśnie Tysiąca I Jednej Nocy”.

Leżą u mnie w domu, zabieram się za nie pewnie już z sześć czy siedem lat i nie przeczytałem jeszcze ani jednej strony.

czas5) Pięć klasycznych powieści, które zamierzasz przeczytać w najbliższym czasie

Czytam raczej niewiele klasyki, ale jeśli za najbliższy czas uznać okres w przedziale przyszłych 12 miesięcy to jest jedna taka powieść. Jest to „Czas życia i czas śmierci” Ericha Marii Remarque (tego od „Na zachodzie bez zmian”).

Cytując blurb:

Jedno z najlepszych dzieł Remarque’a ukazujące konflikt między winą a poświęceniem.

Czas życia i czas śmierci to historia żołnierskiego losu młodego Niemca – Ernsta Graebera. Nieoczekiwanie, w czasie klęsk armii niemieckiej, Graeber dostaje urlop. Przepełniony nadzieją udaje się do kraju, do rodzinnego miasta, by szukać wytchnienia od nędzy, głodu, zimna i wszechobecnej śmierci frontu rosyjskiego.

Czeka go z jednej strony ogromne rozczarowanie – jest bowiem świadkiem upadku swojej ojczyzny, a z drugiej niespodziewane szczęście – przeżywa wielką miłość. Pełen wątpliwości wraca na front, gdzie rozstrzygnie się konflikt między winą a poświęceniem. To uniwersalne przesłanie Czasu życia i czasu śmierci z niezmienną siłą przemawia do dzisiejszego czytelnika.

6) Ulubiona współczesna powieść bazująca na klasyce

To nie jest powieść, tylko komiks.

Dokładniej rzecz biorąc: „Baśnie na wygnaniu” czyli seria opowiadająca o życiu bohaterów baśni (głównie ze zbiorów braci Grimm oraz Andersenowskich, choć pojawiają się też postacie z innych kręgów kulturowych) wygnanych ze swojego świata przez Adwersarza. Traktuje też o walce z owym Adwersarzem, ciężarze odpowiedzialności, rodzicielstwie, polityce, zderzeniu współczesności z przeszłościom oraz oczywiście, jak każda baśń o Dobrze i Źle.

Komiks pełen jest barwnych, pełnokrwistych postaci, zaskakujących zwrotów akcji, dramatyzmu, bohaterstwa i poświęcenia. Osobiście polecam każdemu.

trzej_muszkieterowie_1973_17) Ulubiona ekranizacja filmowa / serialowa

„Trzej muszkieterowie” wersja „klasyczna” z 1973 roku w reżyserii Richarda Lestera oraz jej kontynuacja „Czterej muszkieterowie” z 1974. Chyba najlepsza i najwierniejsza adaptacja książki Dumasa, jaka powstała.

I pomyśleć, że mało brakowało, a byłby to musical z udziałem Beatlesów…

8) Najgorsza adaptacja klasyki

Z całą pewnością bardzo kiepskie są wszystkie polskie ekranizacje lektur kręcone na zasadzie „po co się starać? Szkoły i tak pójdą na film, więc zyski będą!”.

Z bardziej oryginalnych moim zdaniem raczej zła jest brytyjska adaptacja „Wojny i pokoju” z 2007 roku. A na pewno nie przetrzymuje spotkania z radziecką wersją z 1967. No, ale Brytole nie mieli kilku dywizji wojska oddelegowanych do kręcenia scen batalistycznych.

Niestety takich scen wojennych, jak w starym, ruskim kinie nigdy już nie będzie.

Inną bardzo złą adaptacją, która dodatkowo narobiła tez masy szkód jest moim zdaniem „Conan” i „Conan Niszczyciel” ze Schwarzeneggerem. Wiem, że niektórzy żywią do tych filmów sentyment, ale prawdę mówiąc nie wiem, co (oprócz ścieżki dźwiękowej) mogło się w nich podobać. To bardzo złe filmy.

W przeciwną stronę: wymieniając adaptacje lepsze niż oryginały pominąć nie da się serialu „Czterej pancernych i pies”. Znienawidzona produkcja wszystkich prawaków jest też prawdopodobnie jednym z najlepszych jeśli nie najlepszym serialem nakręconym dla potrzeb polskiej telewizji. Oryginalna powieść, na podstawie której powstał to natomiast straszne barachło. Jestem praktycznie pewien, że dziś nie zostałaby wydana. I to nie z powodów politycznych czy światopoglądowych, ale dlatego, że zwyczajnie jest kiepsko napisana.

9) Ulubiona szata graficzna, którą chcesz mieć w kolekcji.

Nie zbieram książek dla szaty graficznej.

Niemniej jednak, gdy we wrześniu byłem drugi raz w Warszawie (ok, pisałem wiele złych rzeczy o tym mieście, ale i tak w porównaniu z Ciemnogrodem wypada ono dobrze) widziałem w księgarni Dedalus album „Skarby świata: cuda natury kultury i sztuki”. Bardzo chciałbym go mieć właśnie ze względu na zdjęcia.

Zastanawiam się też, czy nie wymienić posiadanego przeze mnie wydania „Kronik Amberu” Zelaznego (mam to z roku 2009, z niebieskim jednorożcem na okładce) na jakieś sensowne (np. to sprzed kilku lat, w twardych oprawach).

966_egipcjanin-sinhue-20010) Mało znana klasyka, którą chcesz polecić.

Mika Waltari „Egipcjanin Sinuhe” pozycja chyba już zapoznana. Przed wydaniem „Imienia Róży” książka uchodziła za najbardziej znaną i najchętniej czytaną powieść historyczną XX wieku. Obecnie mam wrażenie niewielu o niej pamięta.

Moim zdaniem trochę szkoda, bo to naprawdę fascynująca, trochę smutna, trochę groteskowa podróż przez starożytny Egipt.

PS. A ze swojej strony nominuję:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziwne rozkminki, Książki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Czasami se czytam klasykę – wyzwanie:

  1. marktheartist pisze:

    Nie do końca zgadzam się z twoimi ‚sweeping statements’ jeśli chodzi o ‚wapnowanie’ romantyzmu, epoki historyczne też wole inne. Ale jeśli chodzi o styl pisania, poczucie humoru to bardzo mi się podoba. Mój świat.

  2. Cherokee pisze:

    +1 za Egipcjanina Sinuhe, +5 za Muszkieterów Lestera. Nie sądziłem, że ktoś jeszcze pamięta te filmy, ani tym bardziej lubi.

    Natomiast z Pancernymi trochę pojechałeś. To była książka z założenia młodzieżowa, na tle panów samochodzików i podobnych strasznie jakoś nie odstaje. Za to serial to jakiś straszliwy bękart. Książka, jak na literaturę młodzieżową, traktowała wojnę (i młodego czytelnika) serio, serial pełen jest niepotrzebnych elementów pseudokomediowych, głupich Niemców uciekających przed Gustlikiem udającego ducha w krypcie na lubelskim cmentarzu. No żena leci z nosa…

  3. slanngada pisze:

    Fajne.
    1 Większość starego fantazy mi się nie podoba, co znajduje wytłumaczenie w tym, że w przeciwieństwie do ciebie lubię romantyzm, zwłaszcza gotyk i lubię też bratni pozytywizm.
    2 Czy przy tym opisie „Czas życia, czas śmierci” ktoś się nie palnął? Chyba tłumacz, bo wina i poświęcenie rzadko się wykluczają, wręcz przeciwnie. Pewnie specyfika niemckiego.
    3 O dziwię się, że podoba ci się tamta ekranizacja muszkieterów, która jest na poły komedią. Lubię ją wprawdzie, ale nie spodziewałem się tego po tobie.
    4 Ekranizacja Conana z Arnoldem jest kiepska, ale ma trzy zalety. Thulsę, zagadkę i laskę z wężowej sceny.
    5 No Egipcjanin jest znany mimo wszystko… A znasz Zimę Świata?

    • Nie. Zimy Swiata nie czytałem. Ze starego fantasy powinieneś spróbować Tanith Lee. Ona dość mocno korzystała właśnie z romantyzmu. Co do „Czasu życia” to poprostu skopiowałem blurb z Lubimy Czytać. Jeśli natomiast chodzi o muszkieterów: lubię heroizm, komedię i filmy płaszcza i szpady.

  4. Bartosz Jabłoński pisze:

    „Wiem, że niektórzy żywią do tych filmów sentyment, ale prawdę mówiąc nie wiem, co (oprócz ścieżki dźwiękowej) mogło się w nich podobać. To bardzo złe filmy”.

    Wiele rzeczy mogło sie w pierwszym Conanie podobać: mejancholijny tom opowieści, świetnie dobrane krajobrazy i przede wszystkim ambicja twórców, żeby z tego materiału zrobic coś bardziej wartościowego niż prosty film akcji w klimatach fantasy. I to się moim zdaniem udało.
    Kapitalna w tym obrazie jest szczególnie ostatnia scena, w której Conan dokonuje zemsty na swoim wrogu – komplenie nie hollywoodzka i przypominająca nieco finał „Czasu apokalipsy” (zresztą nieprzypadkowo, John Milius rezyser „Conana” napisał scenariusz do filmu Coppoli).

    • slanngada pisze:

      Melancholii to tam ja nie widzę za grosz, raczej po prostu straszną… Przaśność. Warto zalookać Króla Skorpiona, który jest dosyć durnowatym klonem Conana. Po protu przed lotrem nie potrafiono kręcić na serio filmów fantasy.

  5. Pawel.M. pisze:

    To dużo odpowiedzi podobnych mamy – romantyzm na nie, Egipcjanin Sinuhe na tak, wczesne średniowiecze – bardzo na tak.

    Nie do końca podzielam opinię co do Conana. Pewnie, dziś to chała. Ale kiedy powstawało, pamiętam opinie z Fantastyki (dzisiejsza Nowa Fantastyka), że Milius pokazał, że słabą literaturę można przerobić na niezły film. Niestety, filmy się starzeją i to znacznie szybciej niż literatura…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s