Jacek Piekara i aborcja

get-2-wpapi-wp-plKilka dni temu Jacek Piekara wyraził swoje zdanie na temat aborcji i Doroty Whellman (kto to jest tak swoją drogą?). Wywołało to poruszenie po obu stronach konfliktu: część ludzi była wściekła, bo poczuła, że ich ulubiony pisarz ich zdradził. Część cieszyła się z dokładnie przeciwnego powodu.

Jeśli o mnie chodzi, to nie całkiem wiem, czym się tutaj podniecać?

Słuchajcie: śledzę działalność Jacka Piekary od dobrych 20 lat, jeszcze od czasów, kiedy nie był znanym pisarzem i dopiero zaczynał swoją twórczość. I niestety mój wniosek jest prosty: nie jest to człowiek, którego wypowiedziami należy jakoś szczególnie się przejmować.

Dziś powiedział tak.

Jutro zmieni się wiatr polityczny i powie inaczej.

Zawsze tak robił i pewnie też zawsze tak robić będzie.

Z Jackiem Piekarą swoją przygodę zacząłem wraz z lekturą „Gamblera”, miesięcznika o grach komputerowych, którym zaczytywałem się, gdy miałem 12 lat. Wymieniony pisarz specjalizował się w dwóch dziedzinach: grach cRPG oraz felietonach, które podpisywał jako Randal (tą ksywkę używa po dziś dzień zresztą). Felietony te często traktowały o kwestiach politycznych i światopoglądowych, a tego, że nasz bohater miał podówczas zdanie odmienne niż obecnie nie trzeba chyba tłumaczyć.

Ale powiedzmy sobie szczerze: tylko krowa nie zmienia poglądów.

Charakter jego wypowiedzi bardziej oddają jego teksty o grach z tego okresu. Co do cRPG, to zawsze podkreślał, że woli tryb walki turowej nad czas rzeczywisty, ważne jest, by było wiele zleceń pobocznych, rozbudowane opcje tworzenia bohatera, gra powinna zawierać wiele opcji dialogowych, otwarty świat, nieliniową fabułę i inne takie.

Z bliżej nieznanych przyczyn grą, która najlepiej realizowała te ideały okazało się Diablo.

Elder Scroll: Arena zjechał z powodu zupełnie nieistotnych szczegółów (w Świecie Gier Komputerowych, bo jeszcze wtedy w Gamblerze nie pracował) tak, że głowa mała, Elder Scroll: Daggerfall potraktował jeszcze okrutniej. Na dziś zapomniane już Beatryal at Krondor, wówczas uważane za jedno z najlepszych cRPG na rynku sarkał ile się dało, Final Fantasy VII akurat nie on recenzował tylko Zooltan, jednak Piekara narzekał na nie przy każdej okazji, jaka to gra marna, bo japońska, Fallout’a w prawdzie nie zjechał, ale też z jakiegoś powodu w jego gust nie zdołał się on wstrzelić, Baldur’s Gate natomiast ocenił chyba najsurowiej w polskiej branży…

Co więcej: Piekara zmieniał nazwy potworów i klas postaci tak, jak lepiej mu pasowało bo „zgodnie z bestiariuszem do Advanced Dungeons and Dragons chodzi o zupełnie inną istotę”, nawet jeśli nie recenzował gry na licencji tego systemu, a w tekście często pojawiały się informacje, które jasno wskazywały, że fragmentu gry do którego się odnosi nie przeszedł, albo wręcz do niego nie doszedł.

Po upadku „Gamblera” przeszedł do Secret Service, gdzie pisząc o polskich tłumaczeniach wyrzucał im błędy językowe, podsuwając poprawne rozwiązania, też zawierające błędy językowe, nawet bardziej rażące+.

Zasłynął w szczególności recenzją Diablo II, jednej z najważniejszych gier całego pokolenia oraz jednym z najgorszych tekstów w historii Secret Service. Nie pamiętam już, czy pisał on całą recenzję, czy tylko komentarz do niej w formie ramki, ale rzadko spotyka się bzdury jakie tam umieścił: pomylił nazwy klas i imiona bossów, zaniżył ocenę ponieważ postacie nie miały oddzielnych linii fabularnych i odmiennych poziomów (ciekaw jestem jak sobie to wyobrażał w grze nastawionej sensu stricte na multiplayer?) jak w (wiele jego zdaniem lepszym) Nox (takie Action-RPG którego dziś nikt już nie pamięta)…

Potem był cykl Inkwizytorski i Mortimer, który najpierw „stanowił tylko eksperyment myślowy”, a teraz odzwierciedla jego poglądy…

Powiem uczciwie: gdy miałem 12 lat teksty Jacka Piekary w Gamblerze uważałem za najlepsze. Miał doskonałe pióro i żywy, atrakcyjny styl, co zapewne pozostało mu po dziś dzień. Wiele jego recenzji czy raczej „opisów gier” to arcydzieła, które po dziś dzień świetnie się czyta.

Niestety moja pozytywna opinia o nim utrzymała się do momentu, kiedy z Amigi 500 przesiedliśmy się na PC i zaczęliśmy grać w gry które opisywał. I skonfrontowaliśmy jego opinię z rzeczywistością.

Niestety bowiem, do tego, co pisze akurat ten autor należy podchodzić ze zdrowym dystansem i lekkim przymrużeniem oka.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii fantastyka, Wredni ludzie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Jacek Piekara i aborcja

  1. Jakub Ślęzak pisze:

    Poruszenie z powodu posta Piekary nie tyczyło się jego poglądów, tylko tego, że obrażał Bogu ducha winną Wellman. Zgrabnie udowadniasz, że Piekara ma poczucie stylu, ale tytanem intelektu nigdy nie był, niemniej aktualne poruszenie tyczy się jego kultury osobistej, nie poglądów. Twoja recenzja tejże też mogłaby być ciekawa 😉

  2. Grisznak pisze:

    Cóż, akurat z pozaliteracką twórczością Piekary nie miałem do czynienia, ale to co piszesz nieźle uzupełnia obraz tego faceta. Jasne, to nie Sapek, ale jednak znany autor. I powiedzmy sobie, w momencie, w którym artysta (pisarz, aktor, whatever) zaczyna się w sposób dość chamski angażować w publicznej dyskusji na tematy nie związane z jego działalnością, to musi się liczyć z tym, że usłyszy opinię ludzi, którzy do tej pory znali go wyłącznie jako twórcę.

  3. szekspir pisze:

    Sorry, ale ten tekst jest mega słaby. Nie argumentujesz w żaden sposób. Nie ma żadnych przykładów, żadnych odwołań. Piszesz, że nie pamiętasz gdzie i co pisał, ale słabo pisał. Jeżeli już wskakujesz na kogoś, to warto by to udokumentować. Np. tak jak robią to kompromitacje.blogspot.

    Nie mam nic do Piekary, nie czytam go – po prostu rzetelność wymagałaby, żeby podczas atakowania adwersarza, dokumentować swoje argumenty. W tym tekście nie znalazłem żadnych argumentów, tylko przytyki.

  4. Pawel.M. pisze:

    O ile prostackie zachowania Sapka bywają zabawne, to Piekary są tylko i wyłącznie debilne… A przypuszczam, że raban zrobił celowo, żeby przypomnieć o sobie, bo chyba sprzedaż jego wypocin (sequeli do prequeli) leci na łeb na szyję.

  5. Karoluch pisze:

    Dla mnie to, że osoby typu Weldman są traktowane jako autorytety, a ich wypowiedzi jako ważne pokazuje upadek cywilizacji. Kim jest Weldman? Gwiazdką telewizji śniadaniowej i twarzą kampanii reklamowej niemieckiej sieci dyskontów. Natomiast Piekara coś tam napisał jakieś książki, których nie czytałem, ale trochę więcej trzeba umieć by chociaż tyle napisać niż by reklamować czekoladę z niemieckiego dyskontu.

    Jeśli pisać o chamskich zachowaniach pewnych pisarzy fantastyki to może coś o Jakubie Ćwieku?
    http://pikio.pl/popularny-pisarz-do-kaczynskiego-ty-zapyzialy-chu/
    No bo takie słowa to przebijają Piekarę tak ze sto razy.

    • Wiesz, zastanawiałem się nad tym, ale wyszło na to, że za mało wiem o Ćwieku, żeby coś sensownego o nim napisać. Bo niestety moja przygoda z nim zakończyła się po Klamcy, której to powieści raczej nie cenię.

      Sam news ma natomiast obecnie pół roku i raczej nie ma sensu go teraz wyciągać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s