O mieczach krótkich, długich, półtoraręcznych i ćwierćszerokich…

morgan-bible-fl-29W zasadzie każda gra fabularna czy cRPG posługuje się takim samym zestawem uzbrojenia „mieczowego”. Tak więc do wyboru mamy miecz krótki, długi, półtora- i dwuręczny, czasem jeszcze uzupełnione o miecz szeroki (broad sword) oraz wielki (great sword).

Jak jednak system ten ma się do rzeczywistości i czy faktycznie kiedyś takim orężem walczono?

Kwestia pierwsza: co to jest miecz?

Pierwszą kwestią, która zwykle pojawia się przy takich dyskusjach, jest definicja miecza. W fandomie oraz literaturze przedmiotu występują takie dwie. Pierwsza jest polska, wedle której mieczem jest broń biała, wyposażona w obusieczną, prostą głownię służącą do cięć i pchnięć oraz otwartą rękojeść. Druga, anglojęzyczna, głosi, że mieczem jest broń wyposażona w głownię i rękojeść.

Jak łatwo zauważyć, ta druga jest szersza, zalicza bowiem do mieczy szable, rapiery, pałasze, szpady, japońskie miecze katana, chińskie miecze dao oraz wczesnośredniowieczne uzbrojenie typu sax, które w Polsce nazywa się „nożami bojowymi”, pomimo, że są to noże metrowej długości.

Moim skromnym zdaniem polska systematyka jest chora i wygodniej oraz mądrzej posługiwać się angielską, bowiem ta jest bliższa prawdy. Nie mam na to dowodów, ale czuję, że za polską odpowiada ktoś, kto koniecznie chciał napisać o tym artykuł naukowy, nie poinformował jednak o tym fakcie ludzi z przeszłości. W efekcie więc gdy w źródłach coś jest nazywane naprzemiennie „sax” lub „swerd”, to w polskim opracowaniu jest pojawia się „nóż bojowy z rękojeścią mieczową”.

W podejściu anglosaskim jest o tyle dużo racji, że najczęściej sami główni zainteresowani stosowali różne określenia na swoją broń. Tak więc w źródłach staropolskich naprzemiennie używa się wyrazy „szabla”, „miecz”, „pałasz”, a czasem też „szpada” w stosunku do ewidentnie tego samego przedmiotu. Podobnie wiele współczesnych nazw dla historycznych typów mieczy jak „gladius” czy „machaira” są słowami, które zwyczajnie znaczyły „miecz”. Widać to szczególnie po hiszpańskim słowie „espada”, które pochodzi od łacińskiego „spatha” (czyli miecza kawaleryjskiego), a w trakcie ewolucji tego języka co najmniej trzykrotnie zmieniało znaczenie najpierw oznaczając „miecz” w typie średniowiecznym, potem hiszpański miecz dwuręczny (w reszcie świata zwany „espadonem”), a na końcu charakterystyczną broń kolną nazywaną „szpadą”.

Sztuczność podziału widać też w wypadku pierwszych XV- i XVI-wiecznych pałaszy, czyli broni o prostej, kolno-siecznej głowni oraz rękojeści koszowej. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej część z nich wykorzystywała wcześniejsze głownie jednoręcznych mieczy średniowiecznych, do których zwyczajnie dorobiono nowe, modniejsze rękojeści.

Miecz fikcyjny, a historyczny:

Zacznijmy od ustalenia tego, czym tak naprawdę są miecze, którymi posługujemy się w grach. W tym celu stworzyłem tę tabelkę.

Miecz fikcyjny Faktyczny odpowiednik Okres użycia
Miecz krótki Miecz krótki od czasów najdawniejszych po IX wiek, następnie od XIII do XVI wieku
Miecz długi Po prostu „miecz” Od VIII do XIV wieku
Miecz półtoraręczny Miecz długi Od XIV do XVI wieku
Miecz dwuręczny: Miecz długi Od XIV do XVI wieku
Miecz wielki (great sword) Miecz długi Od XIV do XVI wieku
brak fikcyjnego odpowiednika Zweihander Końcówka wieku XV i XVI wiek
Miecz szeroki (broad sword) Pałasz Końcówka wieku XV po wiek XVII

Najważniejszym problemem fikcyjnych mieczy jest niestety to, że obok siebie występują często typy broni całkowicie fikcyjne, a także pochodzące z różnych epok oraz regionów.

xiphos

Grecki bohater z mieczem Xiphos.

Miecz krótki – co to takiego?

Miecze krótkie z gier, to najprościej rzecz ujmując kategoria-śmietnik. Zacznijmy od tego, że w czasach najdawniejszych używano mieczy dwóch głównych typów: krótszych, przeznaczonych dla piechoty i dłuższych, przeznaczonych dla kawalerii. Ich długość potrafiła być bardzo zróżnicowana, nawet w tym samym czasie. Przykładowo, gdy greccy piechurzy preferowali bardzo krótki miecz typu Xiphos, który w zasadzie był typem długiego sztyletu mierzącego od 40 do 60 centymetrów długości (w wypadku mieczy spartańskich nawet mniej, bo około trzydziestocentymetrowej długości, co już w starożytności budziło zdumienie), równolegle wojownicy celtyccy używali mieczy długości niemal metrowej, wykorzystywanych głównie do uderzeń przełamujących znad głowy.

Oręż różnił się też wyglądem i kształtem głowni. Istniały więc miecze typu machaira i kopis preferowane przez Macedończyków, które były jednosieczne i miały kształt podobny do dzisiejszych noży typu kukri używanych przez Gurkhów. Dakowie stosowali miecze podobne do kos – wygięte jak szable, jednak ostrzone po przeciwnej stronie (niektórzy badacze uważają wręcz, że były to po prostu przerobione na broń kosy). Uzbrojenie Celtów było proste, podobne do miecza średniowiecznego, podobnie jak uzbrojenie Rzymian.

Tendencja była jednak wspólna: istniał miecz piechoty i miecz kawaleryjski. Te różniły się znacząco szczegółami wykonania. Przede wszystkim miecze piechoty były krótsze, ich głownie najczęściej miały między 40 do 60 centymetrów długości (choć niektóre ludy preferowały dłuższe, nawet metrowe) podczas, gdy głownie mieczy kawaleryjskich miały od 70 do 90, a czasem nawet 100 centymetrów długości.

Po drugie, oręż ten był inaczej wyważony. Zasadniczo broń piechoty wyważona była w stronę drewnianej rękojeści. Taka konstrukcja pozwalała zachować większą kontrolę nad ostrzem, szybciej i z większą precyzją nim poruszać oraz łatwiej wycofać dłoń z zagrożonego miejsca.

falcata

Falcata.

Miecze kawaleryjskie natomiast wyważone były w stronę głowni, przez co oręż był trudniejszy do utrzymania, a wykonywanie nim skomplikowanych manewrów utrudnione, szybciej też męczył rękę właściciela. Niemniej jednak takie rozwiązanie miało zaletę, gdyż nadawało większy pęd i co za tym idzie siłę cięciom oraz ciosom rąbiącym. Specyfika walki konnej jest taka, że wojownik zwykle nie ma czasu na ponawianie ataków i skomplikowane manewry; jest w stanie wykonać pojedynczy cios lub zasłonę, po czym rumak wynosi go poza zasięg przeciwnika. Tak więc w cenie były jak najsilniejsze ciosy przełamujące.

Podział taki utrzymał się przez większość wczesnego średniowiecza, przy czym miecze piechoty nabrały postaci scramsaxów oraz langsaxów. Są to krewni noża bojowego sax, charakterystycznej jednosiecznej broni służącej do cięć i pchnięć. Miały one głownie długości od do 60 centymetrów (scramsaxy) lub nawet 70 do 100 centymetrów (langsaxy), a ich wyważenie było skierowane ku rękojeści.

Jako broni kawaleryjskiej używano natomiast oręża bardzo podobnego do rzymskiego miecza spatha przejętego od Sarmatów. Był on wyważony właśnie ku głowni, prosty, dwusieczny, bez nadmiernie rozbudowanej rękojeści. Jego głownia miała długość od 70 do 100 centymetrów.

Głownie mieczy typu Sax.

Głownie mieczy typu Sax.

Od VII wieku nasilała się jednak tendencja najpierw do zdobienia, a potem rozwoju rękojeści. Co więcej, o ile ta w starożytności wykonywana była z drewna, to teraz kuto ją głównie z metalu. Rozwijał się też jelec chroniący dłoń właściciela. W efekcie tego procesu rękojeść miecza stawała się coraz cięższa, a wyważenie przesuwało się w jej stronę. Tak więc około VIII wieku zaczynają powstawać miecze uniwersalne, nadające się do walki zarówno jako broń jazdy, jak i piechoty. Jest to broń jednoręczna, o głowni długości od 80 do 100 centymetrów, wyważona w stronę rękojeści.

Miecze piechoty zanikają, choć w różnych zaściankach Europy (Wyspy Brytyjskie, Skandynawia) w użyciu są jeszcze w X wieku.

Miecz krótki wraca w XIII wieku wraz z rozwojem miast jako uzbrojenie cywilne. Pojawiają się wówczas dwa jego główne typy: kord, czyli jednosieczny, przypominający tasak oręż o długości od 20 do 40 czasem nawet 60 centymetrów, służący głównie do zadawania ciosów rąbiących znad głowy oraz baselard, czyli charakterystyczny1 długi sztylet o trójkątnej głowni o długości od 40 do 60 centymetrów.

Oba typy uzbrojenia bywają używane w bitwach, jednak faktycznie jest to broń mieszczańska, noszona do samoobrony w razie napadu. Służą do tego jego mniejsza waga i zmniejszone rozmiary, które ułatwiają jego codzienne noszenie w trakcie pracy lub zwykłych sprawunków. Słyną jako oręż hołoty, często (zwłaszcza baselard) wręcz chuligański.

Innym typem krótkiego miecza jest XVI-wieczna cinqueda, która pojawiła się na początku XVI wieku we Włoszech, wraz z modą na antyk. Był to oręż sensu stricto cywilny, wzorowany na starożytnych mieczach greckich bohaterów. Mógł być stosowany bojowo, jednak faktycznie stanowił raczej modny element stroju bogatych mężczyzn po czterdziestce i ich potomstwa. Moda nań utrzymała się przez około 30-40 lat i gdy antyczni herosi stali się passe, zanikła bez śladu.

Katzbalger.

Katzbalger.

Bojowy miecz krótki powraca pod koniec wieku XV i w wieku XVI, gdy pojawia się szereg jego nowych typów, w tym najbardziej charakterystyczny, Katzbalger, używany przez niemiecką i szwajcarską piechotę najemną. Miały około 50-70 centymetrową, prostą, dwusieczną głownię oraz dość skomplikowaną rękojeść. Używane były natomiast głównie przez lancknechtów, arkebuzerów, kuszników i artylerzystów, czyli członków formacji, które zwykle walczyły zupełnie innego rodzaju orężem (głównie 4,5 metrowej długości pikami). Prawdopodobnie była to broń awaryjna, stąd jej skrócony charakter; służyła głównie do tego, by ją nosić i nigdy nie użyć. Przy okazji okazało się także, że całkiem nieźle spisywała się w ścisku.

Miecz długi czyli półtoraręczny:

W grach mieczem długim określa się zwykle jednoręczny, dwusieczny oręż o prostej główni długości od 80 do 100 centymetrów i otwartą rękojeścią. Broń taka prawidłowo powinna być nazywana po prostu „mieczem”.

Faktycznie mieczem długim określano inny oręż czyli coś, co przywykliśmy nazywać mieczem półtoraręcznym. Była to broń o ostrzu długości 90-120 (czasem więcej) centymetrów, przeważnie prostym i dwusiecznym (istniał też oręż w typie „kriegmesser” o ostrzu zakrzywionym) oraz o dwuręcznym chwycie.

Miecze długie (w historycznym sensie) miały też często ricasso (choć nie występuje ono w każdym tego typu mieczu), czyli dodatkowy uchwyt znajdujący się na dolnej części głowni, tuż nad rękojeścią, pozwalający na zmianę chwytu. Zasadniczo służyły do walki dwoma rękami, choć istniała możliwość przejścia do chwytu jednoręcznego podczas sytuacji awaryjnej lub w trakcie niektóry manewrów (np. wypadów).

Jednoręczny miecz "typu wikińskiego", w grach nazywany "mieczem długim".

Jednoręczny miecz „typu wikińskiego”, w grach nazywany „mieczem długim”.

Podział na miecze długie i półtoraręczne pochodzi z XIX wieku. XIX wiek jest dla historyka epoką specjalnej troski, bowiem jest to moment w dziejach, w którym ludzie zabrali się za badanie przeszłości, mieli masę dobrych chęci i zapału, ale nie zdążyli jeszcze opracować warsztatu historycznego. W efekcie spłodzono masę najczęściej fałszywych teorii, na podstawie których napisano wiele głupich powieści historycznych, którym sto lat później nakręcono jeszcze głupsze ekranizacje utrwalając mity i dając pożywkę ludziom pokroju Bieszka.

Faktycznie nazywało się to „langswert”, co uległo kalce na inne języki (np. „spatha langa” we włoskim, long sword w angielskim etc.).

Miecze takie zaczęły powstawać w ostatnich latach XIII wieku, równolegle do pojawienia się nowych typów zbroi wzmocnionych za pomocą dodatkowych płyt pancernych oraz rezygnacji ze stosowania tarczy, co uwolniło jedną z rąk walczących. Klasyczne miecze jednoręczne okazały się mieć trudności z przebijaniem tego rodzaju ochrony, w efekcie czego rozwinęły się dwa nowe typy uzbrojenia.

Miecz długi zwany też półtoraręcznym.

Miecz długi zwany też półtoraręcznym.

Tak więc w krajach Europy Północnej: Niemczech, Polsce, Skandynawii i w basenie Bałtyku rozwinęły się miecze długie, którymi walczono za pomocą chwytu dwuręcznego. W krajach południowych oraz Wielkiej Brytanii natomiast postawiono na pałasze i ich późniejsze formy ewolucyjne (rapiery i szpady) o których napiszę później.

Miecze takie służyły głównie do wykonywania potężnych, przełamujących uderzeń rąbiących. Z opancerzonymi przeciwnikami radzono sobie też chwytając jedną ręką za rękojeść, drugą za ricasso i wykonując potężne, niezwykle brutalne pchnięcie, podobne do wbijania łomu.

Miecze długie, zwane też półtoraręcznymi, były też czasem wykorzystywane w trakcie szarży, zwłaszcza po skruszeniu lub utracie kopii, do pchnięć. W XVI wieku, gdy klasyczne półtoraki wychodzą z użycia rodzi się na ich podstawie nowa, wyspecjalizowana broń nazywana koncerzem oraz estokiem. Jest ona przeznaczona niemal wyłącznie do pchnięć w trakcie szarży, ma od 1,5 do 1,8 metra długości, przy czym głownia liczy zwykle od 1,1 do 1,3 metra długości.

Miecz dwuręczny:

Miecz dwuręczny w grach postrzegany jest jako broń będąca cięższym typem miecza, przeznaczonym dla wojowników, którzy z jakiegoś powodu rezygnują z tarczy. Faktycznie jego typowe wyobrażenia odpowiadają raczej niektórym typom miecza półtoraręcznego, nazywanego też długim.

Prawdziwy miecz dwuręczny był bronią o głowni długości od 1,4 do 1,8 metra. O ile mnie pamięć nie myli, spotyka się też pojedyncze egzemplarze o długości sięgającej nawet 2,2 metra, przy czym tego typu oręż uznawany jest najczęściej za uzbrojenie paradne. Najczęściej głownia była dwusieczna i prosta, ale miecze takie mogły mieć też głownię jednosieczną i krzywą lub dwusieczną i płomienistą. Nad rękojeścią prawie zawsze znajdowało się ricasso, umożliwiające skrócenie chwytu, aczkolwiek istniały miecze go pozbawione.

Miecze dwuręczne.

Miecze dwuręczne.

Broń taka pojawiła się stosunkowo późno, bo dopiero pod koniec XV wieku i wyszła z użycia wraz z końcem wieku XVI. W odróżnieniu od większości wcześniej omawianych tu typów oręża była to broń bardzo wyspecjalizowana, pozbawiona jakiejkolwiek uniwersalności. Raczej nie stosowano jej w pojedynkach, nie nosili jej także cywile, a nawet wojskowi nie używali jej do samoobrony.

Miecze dwuręczne stosowany był głównie jako uzupełnienie formacji pikinierów przez szwajcarskich i niemieckich lancknechtów. Używali go żołnierze zwani Doppelsolden („pobierający podwójny żołd”), którzy walczyli na pierwszej linii ścinając groty nieprzyjacielskich pik oraz próbując podcinać pęciny koniom.

Pod względem wykonywanych manewrów broń taka bardziej zbliżona jest do broni drzewcowej: halabardy albo młota luceńskiego, niż do miecza jednoręcznego z wieków VII-XIV, aczkolwiek prawdopodobnie wiele technik walki było wspólnych dla miecza dwuręcznego.

Miecz szeroki” czyli pałasz:

Nazwa „miecz szeroki” (broad sword) pochodzi z języka angielskiego i powstała w wieku XVII, jako porównanie z rapierami oraz szpadami. Oznacza ono pałasz, który w porównaniu z tymi dwoma typami oręża faktycznie ma szeroką głownię.

Jak wspominałem wyżej, miecz długi, zwany też półtoraręcznym, zdobył popularność głównie na północy Europy. W basenie morza Śródziemnego, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii zyskał popularność inny typ uzbrojenia. Były to miecze jednoręczne o węższej i jednocześnie grubszej, dwusiecznej głowni, wyspecjalizowane raczej do pchnięć, niż cięć. Oręż ten był bardzo ciężki, często nawet cięższy od mieczy półtoraręcznych (te ważyły 1,4-1,8 kilograma, miecze do pchnięć nawet 2-2,5 kilograma). Wynikało to z faktu, że często broń taką celowo usztywniano, by zwiększyć jej odporność w momencie często niezwykle brutalnego uderzenia o płytę pancerną.

1024px-schiavona-morges-kopia

Pałasz, po angielsku „broad sword”, wiek XVII.

Taka różnica w preferencjach tłumaczona jest na wiele sposobów, często za powód podaje się fakt, że nie posługiwano się tam (z powodu gorącego klimatu) tak ciężkimi pancerzami, jak na terenie Niemiec i Polski. Warto zauważyć też, że przynajmniej w Hiszpanii aż do lat 30-tych XVI wieku nadal popularnością cieszyły się tarcze, które gdzie indziej wyszły już z użycia.

Pod koniec XV na terenach dzisiejszej Jugosławii i Bułgarii, wśród Słowian Południowych, z takiej broni wyłania się nowy typ uzbrojenia. Jest nim pałasz. Jest to broń o prostej, dwu- lub jednosiecznej głowni typu mieczowego, jednak wyprofilowanej bardziej do pchnięć, niż do cięć oraz rękojeści zamkniętej lub koszowej. Broń taka pod nazwą schiavona („miecz słowiański”) trafia do Włoch, a następnie do Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Pałasz pozostaje w użyciu do pierwszej połowy XIX wieku jako broń kawaleryjska w krajach zachodnich (na wschodzie od końca XVI wieku preferuje się szable). Mimo to posiada liczne potomstwo. Pierwszym z nich jest rapier, broń jeszcze bardziej wyspecjalizowana w pchnięciach, w przypadku której możliwość wykonywania cięć jest czysto drugorzędna. Ten natomiast przekształca się w szpadę, która w zasadzie jest już bronią stricte cywilną, w ogóle nie nadającą się do cięć, a jedynie pchnięć.

Korekta: Mateusz Stępień.

Bibliografia:

  • A. Nadolski, „Polska broń biała”, Wrocław 1984
  • A. Nadolski, „Polska technika wojskowa do 1500 roku”, Warszawa 1994
  • G. Halsall, „Wojna, a społeczeństwo w barbarzyńskiej Europie Zachodniej 450-900″, Oświęcim 2015
  • M. Gradowski, Z. Żygulski, „Słownik uzbrojenia historycznego”, Warszawa 1998
  • G. Parker, „Historia sztuki wojennej”, Warszawa 2008
  • J. Keegan, „Historia wojen”, Warszawa 1998
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantasy, Gry komputerowe, Historia, RPG i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „O mieczach krótkich, długich, półtoraręcznych i ćwierćszerokich…

  1. Karoluch pisze:

    „Miecze takie służyły głównie do wykonywania potężnych, przełamujących uderzeń rąbiących.” – Nie. Wykonując takie cięcie człowiek się odsłania, a przeciwnik nie będzie biernie czekał. No chyba, żeby się osłaniało czymś w rodzaju scutum.

    „W krajach południowych oraz Wielkiej Brytanii natomiast postawiono na pałasze i ich późniejsze formy ewolucyjne (rapiery i szpady) o których napiszę później.” – W Anglii, Hiszpanii i Włoszech także używano „long swords”. Pałasze i rapiery to raczej XVI wiek, a nie XIV… To co u nas się nazywa pałaszem to po prostu zwykły bojowy, jednoręczny miecz wyposażony w rękojeść i bajery zamiast prostego jelca zgodne z duchem epoki. Traktowany na zachodzie Europy w XVI-XVII wieku jako „koń roboczy”. Gdy rapiery, a potem szpady były bardziej fikuśnymi broniami życia cywilnego. Aczkolwiek rapiery także używano w boju.

    • – Nie. Wykonując takie cięcie człowiek się odsłania, a przeciwnik nie będzie biernie czekał. No chyba, żeby się osłaniało czymś w rodzaju scutum.

      Do scutum używano akurat krótkich mieczy do pchnięć. Choć w III wieku faktycznie piechota rzymska przeszła na kawaleryjskie spathy do ciosów rąbanych. Natomiast taką metodę walki (zamaszyste ciosy rąbiące) za pomocą miecza długiego zalecają zarówno Johannes Liechtenauer jak i Paulus Hector Mair przeciwko przeciwnikom odzianym w zbroje.

      Pałasze i rapiery to raczej XVI wiek, a nie XIV… To co u nas się nazywa pałaszem to po prostu zwykły bojowy, jednoręczny miecz wyposażony w rękojeść i bajery zamiast prostego jelca zgodne z duchem epoki. Traktowany na zachodzie Europy w XVI-XVII wieku jako „koń roboczy”. Gdy rapiery, a potem szpady były bardziej fikuśnymi broniami życia cywilnego. Aczkolwiek rapiery także używano w boju.

      No mówiłem, że tu jest burdel. Dla każdego normalnego to są miecze, dla dużej części naszych bronioznawców to są pałasze. Ale czego innego oczekiwać od systematyki wymyślonej przez historyków sztuki?

      • Karoluch pisze:

        To ze scutum to była taka wstawka, która miała pokazać, że człowiek chowający się za czymś dużym, taką „pawężą” by mógł wykonać taki zamaszysty cios rąbiący z nad głowy, gdy w walce bez żadnej tarczy, jeden na jeden takie rozwiązanie to samobójstwo. Może oni pisali o walce w zbrojach, ale to były czasy płyt. Nie sądzę by cięcie takim mieczem nawet tak potężne mogło zaszkodzić komuś w płycie. W takich sytuacjach to raczej używano techniki „półmiecza”, albo nawet chwytano miecz za klingę i używano jelca, głowicy niczym jakiegoś młota rycerskiego.

      • Karoluch pisze:

        Oczywiście można trafić takim „rąbiącym” cięciem w miejsce słabo osłonięte, gdzieś na ręce czy coś, ale to jednak dosyć mało prawdopodobne.

  2. Kasztelan pisze:

    Przyjemny artykuł
    o co chodzi z Zweihander że jest osobną kategorią i nie jest zaliczany do „miecza dwuręcznego”/”miecza długiego”?
    Co spowodowało że szpada/rapier wyparła miecz?

    • Te miecze dwuręczne, które widzimy w grach typu Dungeons and Dragons, Warhammer, Diablo, Dragon’s Age etc. są po prostu za małe. Powinny być znacznie większe.

      Jeśli natomiast chodzi o szpadę: była poprostu lżejsza (miecz ważył 1-1,5 kg, a szpada około 0,5 kg) i wygodniejsza w przenoszeniu. To była głównie broń cywilna, którą poprostu noszono codziennie. Do tego była to broń bardzo szybka (choć ponoć rapier wymaga większej kondycji i umiejętności, niż np. miecz długi), a przy tym zabójcza. Na wojnie jej nie używano, gdyż jednak szlachta (a to ona przede wszystkim nosiła szpady) walczyła konno, gdzie lepiej sprawdzała się broń sieczna.

      • Karoluch pisze:

        Na YT ze wszystkich „fechmistrzów”, których ja znam najciekawiej o mieczach jest na kanale Schola Gladiatoria. https://www.youtube.com/user/scholagladiatoria

        Tu jest jest ciekawy filmik, gdzie autor daje swoją osobistą opinię jaką broń by wybrał w pojedynku, bez żadnych tarcz, zbroi etc, jeśli byłaby możliwość dowolnego wyboru broni.

    • Strategiusz pisze:

      „Co spowodowało że szpada/rapier wyparła miecz?”
      Miecz nie został wyparty, co sam ewoluował w rapier, pałasz czy szpadę. Pałasz to właściwie prawie miecz średniowieczny tyle że z zamkniętą rękojeścią. Czyli lepszym pytaniem byłoby dlaczego tak późno zaczęto robić miecze z rękojeścią zamkniętą, chociaż nie jest to nic trudnego do wymyślenia, a nawet bywały miecze które prawie ją miały, jak iberyjska falcata.

  3. slanngada pisze:

    Jak ja lubie takie teksty, tak zawsze mam niejasne wrażenie, że żaden nie zgadza się z pozostałymi.
    Spotkałem się z teorią, przy dyskusji o Monastyrze że tak naprawdę, to co u nas w XIX wieku tłumaczono jako szpada było Cour Sword. Chyba nawet można było to zobaczyć w francuskim Dartanianie.

    • Przyczyna jest prosta: nikt tego nie wie na pewno. NIestety walka na miecze to dziedzictwo niematerialne, nie zachowały się żadne dokumenty na ten temat. Jedynym sposobem potwierdzenia którejś z teorii byłoby zebrać grupę rekonstruktorów, dać im prawdziwą broń i kazać się naparzać na śmierć i życie. A i wtedy nie będzie pewności, bo nikt nie będzie wiedział, czy posługują się bronią zgodnie z dawnymi technikami, czy też opracowali jakieś nowe, współczesne, przez co walczą nieskutecznie / skuteczniej, niż ludzie w dawanych czasach.

      • Nit pisze:

        „NIestety walka na miecze to dziedzictwo niematerialne, nie zachowały się żadne dokumenty na ten temat”
        Panie kochany, a traktaty szermiercze to co? Sam przecież wspominałeś dwóch mistrzów szkoły niemieckiej :v

      • Po pierwsze: pokaż mi kogoś, kto nauczył się walczyć z książki.

        Po drugie: najstarszy z zachowanych fechtbuchów pochodzi z końca XIV wieku. O tym jak walczono wcześniej nikt nie ma najmniejszego pojęcia.

        Po trzecie: fechtbuchy nie są jakimiś szczególnie wyczerpującymi książkami. Najczęściej składają się z serii obrazków, przedstawiających dwie pokraczne postacie krzywo trzymające miecze i kilku słów opisu, nierzadko wierszowanego i enigmatycznego (po to, żeby konkurencja nie mogła ich wykorzystywać) w rodzaju „Pozycja na głupka: dobra do tego, zła do tamtego”.

        Zresztą, jak to wyglądało można sobie samemu zobaczyć, jeśli zna się niemiecki: http://gesellschaft-lichtenawers.eu/tsc/docs/mair.pdf

        Zdaje się, że to jest tłumaczenie na angielski tego samego tekstu: http://schwertfechten.ch/quellen/paulus-hector-mair/phm-vorred/phm-preface/

      • Nit pisze:

        „Po pierwsze: pokaż mi kogoś, kto nauczył się walczyć z książki.”

        Całe HEMA/ DESW polega na uczeniu się walczyć z książek 🙂 Nie zawsze jest to łatwe, ze względu na zmiany, jakie zaszły w języku, wpływ czasu na ryciny i czasami na niezrozumienie kontekstu, co jest zrozumiale, skoro minęło już kilkaset lat.

        Jakie właściwie kryteria masz na myśli pisząc o ‚nauczeniu się walczyć’?
        Bo jeśli chodzi o pokonanie człowieka walącego ‚na pałę’, wystarczy przeważnie colpi di villano.

  4. razdwaczy pisze:

    „na terenach dzisiejszej Jugosławii”

    Chyba przepisywałeś ze starej książki;)

  5. knightmartius pisze:

    „Podział na miecze długie i półtoraręczne pochodzi z XIX wieku. XIX wiek jest dla historyka epoką specjalnej troski, bowiem jest to moment w dziejach, w którym ludzie zabrali się za badanie przeszłości, mieli masę dobrych chęci i zapału, ale nie zdążyli jeszcze opracować warsztatu historycznego. W efekcie spłodzono masę najczęściej fałszywych teorii, na podstawie których napisano wiele głupich powieści historycznych, którym sto lat później nakręcono jeszcze głupsze ekranizacje utrwalając mity i dając pożywkę ludziom pokroju Bieszka”.

    Aluzja do Sienkiewicza? Pytam z ciekawości, bo takie skojarzenie miałem po lekturze tego fragmentu.

  6. Strategiusz pisze:

    „Uderzenia przełamujące” co to jest w ogóle? Pasuje raczej do opisu dywizji pancernej, a nie walki mieczem. Że to ma łamać kości? Łamać broń przeciwnika?

    W tabeli mieczy nie zgadza mi się jedna rzecz. W grach „miecz szeroki”, broadsword powinien mieć za odpowiednik „po prostu miecz”, a nie pałasz. Bo w grze broadsword jest przedstawiany właśnie jako typowy miecz jednoręczny, dwusieczny, ale z otwartą rękojeścią. Bo wygląda mi na to, że wpis w kolumnie „odpowiednik faktyczny” znaczy w tym wypadku co innego niż u innych mieczy.

    W przypadku krótkich mieczy piechoty wcale nie było regułą, że były wyważone w stronę rękojeści. Krótki miecz, żeby jego uderzenie było skuteczne, musi mieć odpowiednio masywne ostrze, bo krótkie ostrze oznacza mniejszą prędkość uderzającej części ostrza.
    I wyważenie w stronę rękojeści oznacza faktycznie, że ostrzem można kierować lepiej, ale nie oznacza to, że można cofać szybko rękę, Szybsze obroty nadgarstkiem to tak, ale tylko to.

    Miecz długi nie powstał po to by przebijać zbroje, a już na pewno nie płyty! Powstał, bo zbroja pozwoliła na rezygnację z tarczy i użycie broni o większym zasięgu i sile uderzenia. Ciosy mieczem długim są mocniejsze, ale nie na tyle by przerąbać zbroję. Mocniejszy cios umożliwiał za to łatwiejsze połamanie kości, jeśli przeciwnik miał kolczugę, a nie płytę.

    Rąbanie pik mieczami dwuręcznymi (tymi dwumetrowymi) jest niepotwierdzone i nie wydaje się w ogóle możliwe. Wg mnie mogli oni co najwyżej używać tego miecza do rozstrącania pik, by próbować zmniejszyć dystans i wprowadzić chaos w szeregi pikinierów, ale ile było takich przypadków gdzie to się udało to nie wiem. Generalnie miecznicy ci musieli walczyć w luźnym szyku i działać jako harcownicy lub między blokami pikinierów, chroniąc ich boki i atakując na przykład zbyt blisko przejeżdżającą wrogą kawalerię.

    • Nit pisze:

      „Uderzenie przełamujące” może być średnio-udaną próbą przetłumaczenia Zornhau – „gniewnego cięcia”. Z tego, co pamiętam, w traktatach nie ma dużo tekstu na ten temat, ale główne założenie jest takie, żeby wyprowadzać cios, który przy trafieniu/ w trakcie wyprowadzania ciosu, jednocześnie zbija broń przeciwnika.

      Jeśli chodzi o ‚broadsword’ – może się to wydawać niewłaściwe, ale jednak zaliczyłbym je do mieczy ‚krótkich’. Nie wiem natomiast, co jest wyznacznikiem klasyfikacyjnym pałasza, ale gdybym miał zgadywać, to połączyłbym je z określeniem ‚backsword’, które oznacza, ze zbrocze jest na głowni poprowadzone asymetrycznie.

      Zgadzam się, że mieczem długim nie ma sensu próbować rozrąbać zbroję, ale z drugiej strony lepiej tym, niż ręką 🙂 Po to powstały wszystkie techniki w pół-mieczu Mordschlagi itp. Dlatego, jak taki ludek wypsztylkał się z lepszej broni przeciwko zbroi, zawsze miał na podorędziu miecz.

      • Strategiusz pisze:

        Nigdy nie wnikałem w szczegóły broni w różnych grach (no teraz z ciekawości zobaczyłem na wiki DnD, że miecze jednoręczne ważą po 4-5 lb XD), ale zakładam, że jeśli broadsword jest tam osobno od short swordu, to musi być dłuższy.

        Pałasz to teraz w polskim języku zbiorcze określenie (szczegółowych nie ma za bardzo) na wszystko co w Europie od bodajże XVI wieku ma prostą głownię i rękojeść szablową lub koszową. Backsword wyróżnia się tym, że jest jednosieczny z ewentualnym krótkim fałszywym ostrzem.

  7. MK pisze:

    Spóźniony, ale dziękuję za sympatyczny artykuł. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka nieścisłości.

    – Nie jest prawdą, jakoby rozwój „miecza długiego” na północy oraz na południu Europy poszedł w odmienne strony. W Hiszpanii duże miecze o dwuręcznej rękojeści miały się świetnie – do dziś hiszpańska nazwa „montante” jest często używana do określania takich mieczy, bo i zachowało się sporo egzemplarzy i trochę źródeł. Faktycznie natomiast dłużej utrzymała się tam tradycja walki prostym jednoręcznym mieczem, który współistniał z większymi braćmi. Powody mogą być różne, ale na pewno nie była to odmienna koncepcja radzenia sobie ze zbroją. Miecze jednoręczne po prostu sobie z nią nie radzą i służą do innych celów.

    – Dużo problemów sprawia wspomniany estok albo koncerz, bo tą samą nazwą określa się dwa różne rodzaje broni – używaną na wschodzie broń jednoręczną przeznaczoną do walki konno (faktycznie do szarży) i znacznie częściej spotykaną na zachodzie odmianę miecza wielkiego do walki pieszej przeciwko opancerzonemu zbroją przeciwnikowi (późny XV i wczesny XVI wiek). W artykule ten drugi jest wspomniany w części dotyczącej pałasza (uwaga – Wielkiej Brytanii jeszcze wtedy nie było, a miecze te były popularne również w Rzeszy), ale już opis pierwszego zdradza pomieszanie obu.

    – Pałasz, w porównaniu szczególnie do późnych mieczy jednoręcznych nie ma głowni wyprofilowanej do pchnięć, tylko właśnie do cięć (szerokie, dość płaskie w przekroju ostrze). Jest powrotem do wcześniejszego punktu ewolucji miecza, możliwym dzięki późniejszemu odchodzeniu od opancerzenia żołnierzy (skoro pancerza zrobiło się mniej, to można było znów położyć większy nacisk na cięcia). Pcha się nim lepiej, ale w porównaniu do rywalizującej z nim szabli.

    – (Ad komentarza z 9 października) Ani Liechtenauer, ani Paulus Hector Mair zdecydowanie nie zalecają zamaszystych ciosów rąbiących przeciwko przeciwnikom odzianym w zbroje! Nawet Fiore, który walce w zbrojach poświęca więcej miejsca też nie daje przesłanek by stwierdzić, że coś takiego powinno się robić. Z tego względu toczy się dyskusja, czy w opancerzonego w zbroję przeciwnika w ogóle uderzano głownią, czy też stosowano tylko pchnięcia i chwyty. Na stosowanie uderzeń głownią wskazuje tylko ikonografia poza traktatami (której zarzucono artystyczne przerysowanie / nieznajomość tematu przez twórcę) oraz przynajmniej jeden ostatnio na nowo odgrzebany traktat angielski nazywany Man yt wol, w którym autor wprost i ponad wszelką wątpliwość zaleca uderzenia głownią miecza opancerzonego przeciwnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s