Moje top 10 klasycznych anime:

nausika1Jako, że te wszystkie zestawienia Top 10 budzą całkiem spore zainteresowanie postanowiłem stworzyć następną. Tym razem dotyczyć będzie ona dziesięciu, klasycznych serii anime, które po dziś dzień warto obejrzeć, bowiem nie zestarzały się lub zestarzały w niewielkim stopniu.

Większość omawianych w tym zestawieniu produkcji to dzieła mroczne, do tego dość krótkie. Wynika to z różnic w filozofii i rynku, jakie panowały w okresie ich powstania.

Po pierwsze: okres o którym mowa, czyli lata 80-te i 90-te różnił się od czasów współczesnych. Nie było wówczas telewizji cyfrowej posiadającej tysiące kanałów, nie było internetu, a głównym środkiem rozpowszechniania filmów były odtwarzacze wideo. Sprzęt ten nie gwarantował szczególnie wysokiej jakości obrazu ani nie pozwalał na magazynowanie zbyt dużej ilości danych. O ile na płycie DVD, nośniku, który powoli odchodzi do lamusa zmieścić można około 12 godzin filmu w bardzo rozsądnej jakości, tak na kasecie wideo mieściło się około półtorej jego godziny. Nie powinno więc dziwić, że kręcono głównie albo kinówki, albo OAV (Orginal Animated Video), czyli krótkie, 3-4 odcinkowe serie (wyjaśniam te wszystkie terminy, bowiem nie każdy czytelnik tego bloga jest otaku przed czterdziestką).

Taki format narzucał na twórców pewne ograniczenia. Tak więc opowieść musiała być bardziej zwięzła, co ma swoje wady i zalety. Z jednej strony wymusza większą treściwość dzieła, choć oczywiście nie pozwala na upchniecie dużej ilość wątków pobocznych. Tak więc twórca nie ma miejsca na żadnego rodzaju dłużyzny i zapychacze. W większości z tych serii nie ma więc żadnych fillerów, obowiązkowych odcinków w gorących źródłach czy na bezludnych wyspach. Przeciwnie: jest czysta akcja.

Z drugiej strony wiele OAV z tego okresu było pozbawionych pointy. Ot kręcono taką reklamę zawierającą kilka epizodów z początku serii, której celem było sprzedanie mangi. Przypominało to trochę sytuację, jaką obecnie zauważyć można w wypadku ekranizacji Light Novels.

Klient, który wymagał:

Druga różnica, dotycząca nie tylko anime, ale ogólnie całej sztuki filmowej tego okresu wynikała ze specyfiki rynku i podejścia do klienta. O ile współcześnie głównym odbiorcą są kina i telewizja, gdzie w pierwszych chodzi głównie o to, by dokonać jak największego spędu ludzi w jak najkrótszym czasie, a w drugich, by wypełnić czas między reklamami obietnicą rozrywki, tak w okresie owym głównym dystrybutorem były wypożyczalnie wideo. W nich ludzie sami wybierali sobie repertuar, a filmy, które zyskały status klasyków żyły często przez długie lata po swej premierze. Chodziło więc o dostarczenie klientowi towaru, który przynosiłby zysk w dłuższych okresach czasu.

W wielu wypadkach to się udało i nie mówię tu tylko o anime. Filmy takie jak pierwsze trzy części Obcego, czy pierwsze dwa Terminatory ogląda się dobrze nawet dziś, trzydzieści lat po ich powstaniu. Natomiast ich późniejsze odsłony zapomniane zostały kilka miesięcy po nakręceniu.

Tematyka:

Z punktu widzenia fana wychowanego na współczesnych seriach anime tematyka serii z lat 80-tych i 90-tych może wydawać się egzotyczna. W prawdzie już wówczas istniało wiele anime młodzieżowych, komedii science fiction i fantasy, a nawet moe i ecchi, jednak nie dominowały one rynku w takim stopniu jak dzisiaj. Owszem, tematyką anime nadal była rozrywka, ale przez ten temat rozumiano co innego.

Po pierwsze: anime było wówczas dużo mroczniejsze. Niekiedy całkiem dosłownie, a to dlatego, że oszczędzano w ten sposób na animacji i rysunku, gdyż czarne, nocne tła mogą być puste. W modzie był cyberpunk, mroczny, ciężki metal oraz bunt, więc anime faktycznie te tematy drążyło. Często też sięgano po równie popularne teorie spiskowe. Swój złoty wiek przeżywały strzelanki, często stylizowane na hollywoodzkie filmy kryminalne, w których policjanci-karatecy i weterani z Wietnamu na własną rękę wymierzali sprawiedliwość. Sporo było też komedii kryminalnych oraz romantycznych, gdzie jednak romans grał często pierwsze skrzypce.

Swój złoty wiek przeżywały też filmy fantasy i science fiction, a okres swojego rozkwitu przeżywał cyberpunk.

Odbiór:

O ile dziś anime jest trochę takim produktem klasy B, tak z perspektywy czasu widać, że w latach 80-tych i 90-tych wyprzedzało swoją epokę. Niekoniecznie pod względem scenariuszowym, gdzie różnie to bywało, choć często posiadało swoje zalety, zwłaszcza na tle amerykańskich seriali. O ile w zasadzie do czasów obecnych większość seriali stworzonych dla telewizji było po prostu sieczką, gdzie co tydzień rozprawiano się z nową zagadką / potworem, tak Japończycy tworzyli kompleksowe i spójne fabuły oraz dużo bogatsze psychologicznie postacie. Aczkolwiek ich styl twórczy miał swoje wady, które często mu wytykano różnica była zauważalna.

Zwracała uwagę również strona wizualna. Powiedzmy sobie szczerze: anime podówczas było bardzo efektowne. Po prostu narysować można było więcej rzeczy i tańszym kosztem, niż sfilmować przy użyciu tradycyjnych środków.

Jest to przewaga, którą w dobie komputerowo animowanych spartan, Avengersów i produkcji będących w połowie filmami animowanymi japońskie kreskówki w dużej mierze zatraciły.

Skończmy jednak z tym smęceniem i przejdźmy to toplisty:

10) Akira:

ZZ16828CD3Nakręcony w 1988 klasyk cybeprunku jest dobrym tytułem od którego listę można rozpocząć: i tak wszyscy będą się go nań spodziewać. Akira jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym anime w dziejach oraz dziełem, które zmieniło postrzeganie filmu animowanego na świecie. Do lat 80-tych ten stanowił przedstawiciela drugiej kategorii, zwykle infantylnego, służącego do opowiadania fabuł przeznaczonych dla dzieci. Coś, co pełnoletniemu wstyd było oglądać.

Postapokalityczna, cyberpunkowo-dystopijna, krwawa i pełna śmiałych scen opowieść zrealizowana z rozmachem, który podówczas trudny był do osiągnięcia w klasycznym filmie sprawiły, że tytuł szybko zyskał zwolenników, zdobyła liczne nagrody (np. Silver Scream Award na Amsterdam Fantastic Film Festival), a nawiązania doń wypełniły kulturę popularną. Przez całe dziesięciolecie stanowiła też sztandarową produkcję japońskiej animacji.

Paradoksalnie obecnie nurt, do którego należało to anime praktycznie wymarł.

9) Tenchi Muyo oraz El Hazard OAV

Tenchi-Muyo-tenchi-muyo-348462_1024_768Oczywiście nie samym mrokiem epoka żyła. Tenchi Muyo jest przykładem świetnej serii rozrywkowej z tego okresu. Tenchi Masaki jest typowym miejskim cwaniaczkiem, który, nudząc się na wakacjach u dziadka postanawia sprawdzić miejscową legendę o uwięzionym w lokalnej świątyni demonie. Włamuje się tam i na własnej skórze odkrywa, że w historii jest ziarno prawdy. Na wolność wydostaje się Ryooko, kosmiczna piratka przez ziemian uważana w przeszłości za monstrum nie z tego świata. Szybko okazuje się, że kobieta ma wrogów. Tak więc na ziemię zaczynają trafiać kolejni kosmici podążający jej tropem.

El Hazard opiera się na podobnym schemacie, przy czym tym razem to grupka ziemian zostaje przeniesiona do odrobinę orientalnej krainy ni to science fiction, ni to fantasy, którą, za pomocą świeżo nabytych supermocy i lokalnych broni masowej zagłady muszą uratować przed armią robaków.

maxresdefaultJak wiele innych serii rozrywkowych z tego okresu zarówno Tenchi jak i El Hazard bardzo mocno czerpią z amerykańskich komedii fantastycznych w rodzaju Weird Science czy Ghost Busters, daleko im więc do współczesnego, drętwego i tak naprawdę ani nie śmiesznego, ani nie romantycznego Ecchi.

Z racji dużej popularności serię Tenchi Muyo kilkakrotnie próbowano wskrzeszać i odświeżać. Moim skromnym zdaniem jednak bez skutku, do oglądania nadają się tylko dwie, pierwsze OAV-ki. Twórca serii natomiast zaczął zachowywać się tak, jakby utracił poczucie humoru i dobrego smaku.

8) Nadia: Secret of the Blue Water

MI0001080846Luźna adaptacja „Dwunastu tysięcy mil podmorskiej żeglugi” mocno inspirowana wczesnymi filmami Miyazakiego. Nastoletnia dziewczyna Nadia oraz równie nastoletni wynalazca Jean, wraz z grupką sympatycznych złodziei biżuterii oraz kapitanem Nemo przemierzają świat okrętem podwodnym, by powstrzymać rządnych władzy absolutnej, neo-atlantyckich ekstremistów.

Za „Nadię” odpowiadał Gainax (ci od Neon Genesis Evangelion), jednak seria ta jest zupełnie inna od swego, bardziej znanego brata. Jest to rozrywkowa, lecz wcale nie głupia seria dziecięco-młodzieżowa z najwyższej półki.

7) Ghost in the Shell:

1411549528Pierwszy film z cyklu Ghost in the Shell nakręcono w roku 1995 i stanowił on rewolucję na wielu poziomach. Doskonale dopracowana muzyka walczyła o palmę pierwszeństwa z rewolucyjnymi podówczas technikami komputerowymi, które użyto do jego kręcenia.

Fabuła filmu, na pierwszy rzut oka dość prosta opowiadała o grupie agentów należącej do Sekcji 9 zajmującej się zwalczanie cyberterroryzmu w przyszłym, bardzo mocno skomputeryzowanym i zdominowanym przez technologię świecie. Prowadzili oni śledztwo śledztwo w sprawie tajemniczego hakera zwanego jako Puppet Master.

Ghost in the Shell stawiał pytania o tożsamość człowieka oraz granice między nim, a maszyną oraz przyszłość naszego gatunku w nadchodzącej, zdominowanej przez komputery rzeczywistości.

6) Grobowiec świetlików:

04Dwoje sierot, wojna i problemy z zaopatrzeniem. Film antywojenny o losie cywilów w trakcie konfliktu, cierpiących w domu, w chwili, gdy żołnierze giną na froncie.

Anime to raczej nie należy do lekkich i trudno nazwać je rozrywkowym. Wręcz przeciwnie, jego oglądanie to pewny sposób, by zepsuć sobie dzień. W odróżnieniu do większości na tej liście posiada wyraźny wydźwięk oraz morał.

5) Jin Roh

78968Fabuła filmu przenosi nas do świata bardzo podobnego do tego z „Człowieka z wysokiego zamku” Philipa K. Dicka. Niemcy wygrywają II wojnę światową, a cały świat dostaje się pod ich kontrolę. Jednym z państw będących pod ich dominacją jest Japonia. W prawdzie trwają protesty, ale opozycja jest brutalnie tłumiona za pomocą ciężko opancerzonych i uzbrojonych, bezwzględnych brygad ni to wojska ni policji.

Główny bohater filmu jest żołnierzem jednej z takich brygad. Los styka go z siostrą zastrzelonej przez niego kilka dni wcześniej kurierki ruchu oporu. Między przedstawicielami przeciwnych stron zaczyna się romans.

Brzmi banalnie, prawie jak ten okropnie pretensjonalny „Chłopiec W Pasiastej Piżamie” i prawdę mówiąc w chwili, gdy oglądałem ten film nie przekonał on mnie szczególnie, choć po latach muszę powiedzieć, że nauczyłem się go cenić.

4) Serial Experiment Lain

Lain-Iwakura-Serial-Experiments-Lain-psychological-anime-manga-37187694-1024-768Lain jest typową, japońską uczennicą pochodzącą z niższej klasy średniej i zamieszkującą suburbia Tokio. Jest dziewczyną introwertyczną, zamkniętą na świat i wyraźnie się dystansującą od innych ludzi, nie utrzymującą kontaktów z rówieśnicami, wychowywaną przez owładniętego komputerową obsesją ojca i emocjonalnie zdystansowaną matkę. W jej życiu nie dzieje się nic ciekawego, do momentu, gdy zaczyna otrzymywać maile od koleżanki z klasy, która niedawno popełniła samobójstwo.

Anime stawia pytanie o kierunki, w jakich rozwija się komputerowa sieć, jej granice oraz możliwości. Oraz o to, jak wpłynie ona na nas oraz nasze społeczeństwo. Prawdę mówiąc jeszcze kilka lat temu uważałem tą kwestię za przestarzałą, a technologię komputerową za całkowicie udomowioną. Dziś jednak widzę, że pytanie to nabrało nowej aktualności.

3) Revolutionary Girl Utena

showposterBardzo trudny do streszczenia klasyk shoujo… I tak naprawdę dziwna ekranizacja dziwnej mangi…

Utena jest piękną, wysportowaną uczennicą uczęszczającą do elitarnej szkoły. Pewnego dnia staje w obronie innej uczennicy, nad którą znęca się pewien niemilec. Wówczas odkrywa, że absolwenci jej placówki biorą udział w dziwnej grze, polegającej na odbywających się na ukrytej w lesie arenie pojedynkach, a ona sama zostaje wplątana w udział w tym „sporcie”.

Utenę warto obejrzeć także z powodu na grafikę i animację. W prawdzie przez te prawie dwadzieścia lat technologia poszła mocno do przodu, jednak nie da się ukryć, że anime po dziś dzień zachwyca pomysłowością oraz stopniem dopracowania. Revolutionary Girl Utena jest jednym z największych osiągnięć japońskiej animacji.

2) Perfect Blue

perfectblue1Mimie Kirigoe jest młodą gwiazdą muzyki pop, rozpoczynającą karierę w zespole o (swojsko brzmiącej) nazwie „Cham”. Przed bohaterką otwierają się wrota kariery. Niestety nie oznacza to wyłącznie przyjemności, a wręcz przeciwnie: stres, presję, obciążenie oraz psychofanów.

Perfect Blue należy do rzadkiego już dziś gatunku thrillerów oraz (moim zdaniem) najlepszych anime ever. To ciężki, mroczny film o granicy, na której rzeczywistość miesza się z obłędem.

1) Nausicca from the Valley of Wind

7180815.3Postapokaliptyczna ziemia. Podczas, gdy coraz większe połacie planety pokrywa gęsty las toksycznych grzybów resztki ludzkości żyją w odciętych od siebie, feudalnych państewkach, wykorzystujących, mniej lub bardziej technicznie wyrafinowane pozostałości dawnej cywilizacji. W jednym z mniejszych państw księżniczka Nausicca poszukuje sposobów na znalezienie sposobu na współżycie z pleniącymi się w toksycznym lesie, gigantycznymi owadami. W innym, jej odpowiedniczka poszukuje antycznej broni masowej zagłady, za pomocą której ma nadzieję robactwo wytłuc.

Film jest dziełem Miyazakiego, więc chyba wiadomo, czego można się po nim spodziewać: familijnej atmosfery, pacyfistyczno-proekologicznego przesłania oraz dopracowanej do granic możliwości oprawy technicznej.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Anime, Nostalgia, Top listy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Moje top 10 klasycznych anime:

  1. DoktorNo pisze:

    Dobry wybór, ale brakuje:
    -„Dirty Pair” – przygody kosmicznych agentek w luźniej, komediowo-sensacyjnej konwencji, bardzo istotny tytuł z punktu widzenia promowania anime na Zachodzie:
    http://doktorno.vot.pl/content/dirty-pair
    -„Area 88” (zarówno klasyczne OVA z lat 80-tych jak i remake z lat twutysięcznych) coś dla fanów „Top Gun”: http://doktorno.vot.pl/content/area-88
    -„Bubblegum Crisis” – dobrze zrobiony cyberpunk z bohaterkami w pancernych kombinezonach a’la Iron Man w dystopijnym Neo-Tokyo.

    No i na pewno można dorzucić coś z portfolio Katsuhiro Otomo, czyli „Labirynt Opowieści”, „Memories” czy „Robot Carnival”.

    • Dobrze cię widzieć ponownie. Nie widziałem Dirty Pair i Bubblegum Crisis, a Area 88 umiarkowanie mi się podobała, dlatego więc ich nie polecałem.

      Btw. Czytam tego Ringo, ale jeszcze nie doszedłem do esesmanów.

      • DoktorNo pisze:

        W modzie był cyberpunk, mroczny, ciężki metal oraz bunt, więc anime faktycznie te tematy drążyło.

        Dodajmy jeszcze, że wtedy panowała obsesja na punkcie atomowej zagłady (to była końcówka zimnej wojny: http://public.wsu.edu/~brians/nukepop/chart.html), w Europie panowała euroskleroza gospodarcza a w USA reganomika, więc brutalne historyjki przedstawiające życie jako okrutną grę w zrujnowanej scenerii miały wzięcie.

        Tymczasem w Japonii był boom gospodarczy i były środki na finansowanie OVA i anime kinowych o takiej tematyce.

  2. slann pisze:

    Strasznie brak chyba nam w fandomie nostalgia critica. O anime się nie wypowiem, bo nie oglądałem kreskówek między 7 a 22 rokiem życia, ale co do filmów to nie były lepsze, po prostu te lepsze zapamiętaliśmy. Imho trochę fandom zaczyna męczyć z tąc”przełomową” nostalgią 🙂

  3. DoktorNo pisze:

    Tego nie znałem. Ale on chyba nie jest Polakiem. Mówiłem o Niekrytym Krytyku.

    No tak. To zjawisko znajduje się w mojej klasyfikacji na takim samym poziomie jak „Kapitan Bomba” czyli b. nisko, na dnie.

    • Ja tam Kapitana Bombę lubiłem… Ale Niekryty Krytyk odrzucił mnie po kilku filmikach. O ile Nostalgia miał (a raczej: ma) klasę i poczucie humoru, tak Niekryty szedł na zwykłą, tępą szyderę.

  4. DoktorNo pisze:

    Donośnie „Akiry” to wreszcie napisałem coś dłuższego o tej anime: http://doktorno.vot.pl/content/akira-ogladanie-retrospektywne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s