Przeczytane w kwietniu 2016: Ringo, Campbell, Contamine

9845_99900029845Mimo, że miesiąc rozpoczął się dobrze nie można niestety powiedzieć, bym miał jakieś, poważniejsze sukcesy w lekturze. Owszem, widok pięciu książek może wydawać się bardzo dobry, a dla niektórych zapewne będzie on imponujący, jednak faktycznie można nazwać go w najlepszym razie przyzwoitą średnią

Prawdopodobnie możliwy był lepszy wynik, ale prawd mówiąc bardzo skutecznie przyblokowała mnie Edda oraz Krwawy Baron.

W tym miesiącu padły następujące pozycje:

c0eeb73f30f6fa776f80a4d44ef8f239Edda starsza i młodsza:

Ocena: nie podlega klasyfikacji

Mała, lecz niesamowicie nudna książeczka. Emisja wiadomego serialu zachęciła mnie do głębszego zapoznania się z kulturą wikingów. Dobrym początkiem wydał mi się jeden z najstarszych zabytków ich dziedzictwa, czyli zbiór mitów i poematów zwany jako Eddy: Starsza i Młodsza. I powiem szczerze: nie wiem, na co liczyłem kupując tą książkę.

Eddy stanowią zbiór poezji skaldów, która w prawdzie miała duże znaczenie religijne, regulowała różnego rodzaju sprawy życia społecznego i wyznaczała normy zwyczajowe zwyczaju. Stanowiła więc podstawę życia tego społeczeństwa, która jednak elementy rozrywkowe i estetyczne spychała na dalszy plan. Składa się z pewnej ilości mitów, które dla Wikingów były niezwykle ważne, ale które dla współczesnego czytelnika są potwornie nudne.

Mity te najczęściej mają mniej więcej taką postać: Odyn podróżował w przebraniu i napotkał Olbrzyma, którego poprosił o gościnę. Olbrzym się nie zgodził, Odyn przekonywał go więc, że nie jest zwykłym starcem. Tedy ten, by go przetestować zapytał się go jak ma na imię słońce. Na to Odyn:

– Anglicy mówią na nie Sun, Niemcy: Sonne, Francuzi: Soleil, a Polacy Słońce.

Potem wymienia nazwy w języku olbrzymów, krasnoludów, elfów, bogów, mieszkańców piekieł i tak dalej i tak dalej. A olbrzym pyta się go: a jak mawia się na księżyc? Więc Odyn odpowiada. I tak egzaminują się przez czterdzieści minut. W końcu olbrzym stwierdza:

– Żaden śmiertelnik nie może być tak mądry! Teraz widzę, żeś jest Odynem! Wejdź w me progi!

Przyjemności z czytania tego nie ma żadnej.

Spostrzeżenia po lekturze:

W książce znajduje się też pewien zbiór wikińskich złotych myśli. Pozwolę sobie zacytować kilka:

  • Tylko śmierć gasi nienawiść.
  • Człowiek bezrozumny chciałby żyć bez końca unikając wojny.
  • Lepiej żyć dobrze, niż długo.
  • Chwal piękność dnia, gdy się skończy, niewiastę, gdy poznasz dobrze, miecz, gdy go doświadczysz, pannę, gdy pójdzie za mąż, lód, gdy go przekroczysz, piwo, gdy je wypijesz.
  • Nie masz gorszej choroby, niż niezadowolenie z życia.
  • Nie ma cnotliwego bez grzechu, nie ma złoczyńcy bez cnoty.

9845_99900029845Pieśń przed bitwą:

Ocena subiektywna: 9/10

Ocena obiektywna: 7/10

Fabuła: galaktyczna federacja pokojowych ras od stu pięćdziesięciu lat toczy wojnę z wojowniczym gatunkiem Posleenów. Nie mogąc uporać się z przeciwnikiem zdesperowani obcy postanawiają zwalczać ogień ogniem i sięgnąć po pomoc kolejnych, agresywnych istot. Wybór pada na ludzi. Nasz gatunek ma otrzymać miejsce w międzygwiezdnej społeczności oraz technologię obcych, w zamian za co wysłać ma najemników do obrony innych światów. By zapewnić ludziom większą motywacje Galaksianie zdradzają Posleenom położenie Ziemi.

Jak łatwo zgadnąć Rada Bezpieczeństwa ONZ jest tym faktem wprost zachwycona. Zgadza się jednak wysłać korpus ekspedycyjny. Tymczasem na Błękitnej Planecie trwają gorączkowe przygotowania do obrony.

Dalsza fabuła książki streszcza się mniej więcej do: obcy strzelają do nas z broni laserowej? To my do nich z karabinów! To oni do nas z działek plazmowych! To my do nich z czołgów! To oni ściągnęli na pomoc gigantyczny statek kosmiczny! To my w niego atomówką!

Ogólnie rzecz biorąc: bardzo fajna, bezpretensjonalna space opera.

wojna_w_sredniowieczu_coverWojna w średniowieczu:

Ocena: 10/10

Czytałem już tą książkę na studiach, ale wtedy nie potrafiłem jej należycie docenić. Praca Contamine ma oczywiste wady, choćby z tego powodu, że próbuje ogarnąć dzieje epoki trwającej blisko tysiąc lat na ledwie trzystu stronach. Poza tym autor pisze tak, jakby ograniczał zasięg średniowiecza do krajów bezpośrednio graniczących z Francją. Jak na Francuza i tak jest to osiągnięcie świadczące o otwartości i szerokich horyzontach, większość ich historyków bowiem zdaje się nie dostrzegać, że za granicą jest coś więcej, niż nieforemne barbaricum.

Ale wady te nikną w porównaniu z zaletami książki. To bardzo dobre opracowanie tematu, tak szczegółowe, jak tylko możliwe jest przy tej ilości źródeł, jakie pozostały z epoki oraz przy tej ilości miejsca, jaką autor miał do dyspozycji. Jeśli wczytać się dokładnie można dowiedzieć się z niego wszystkiego: jaka była bojowa skuteczność balisty, a jaka armaty, ile kosztowała zbroja rycerska, jak walczyli ludzie w czasach wikingów, a jak Karolingów. Jakiej siły roboczej potrzeba było do zbudowania zamku…

Jeśli dodatkowo porówna się to z takimi, pełnymi ogólników książkami jak „Historia wojen” Keegana czy „Historia sztuki wojennej” Parkera, to widzi się, jak cenną rzecz ma się w rękach.

krwawybaronKrwawy baron:

Ocena: 7/10

Kontynuacja Anno Dracula. Od wydarzeń z poprzedniej książki minęło już wiele lat, era wiktoriańska skończyła się, trwa I Wojna Światowa. Dracula raz jeszcze próbuje zyskać władzę, tym razem jako jeden z niemieckich generałów. Pod jego wodzą ludzkie i wampirze oddziały szykują się do ostatecznej ofensywy na Paryż. Powstrzymać ich przed tym próbują zastępy żywych i nieumarłych żołnierzy ententy. Jednym z walczących jest potworny Krwawy Baron, który sieje zniszczenie wśród brytyjskich i francuskich asów lotnictwa.

Ogólnie rzecz biorąc książka ma wady jak i zalety. Mi osobiście czytało się ją raczej ciężko, w dużej mierze z uwagi na dość powolną akcję, choć przeszkadzała mi też konwencja i tematyka.

W skrócie: już od czasów Wampira: Maskarady nie znoszę wampirów, a I Wojna Światowa też nie jest moją ulubioną epoką historyczną. Myślałem, że mi przeszło, ale niestety fakt pozostaje faktem: nie widzę, co jest w nich ciekawego, a te ciągłe płacze nad straconym człowieczeństwem, czerwonymi pragnieniami i smutnym losem nocnych drapieżników jakoś mnie nie przekonują.

„Pieśń przed bitwą” o której wspominałem wyżej jest dużo lepszą książką.

bohater_o_tysiacu_twarzy_IMAGE1_295407_12Bohater o tysiącu twarzy:

Ocena: 6/10

Chyba najbardziej rozczarowująca książka na tej liście. Pozycja legendarna, uważana za przełomową… Szkoda tylko, że główną metodą badawczą Campbella jest psychoanaliza. Ta natomiast, bardzo mocno krytykowana merytorycznie już od momentu jej powstania ma obecnie w nauce mniej-więcej taki status, jak puszczanie krwi. Czyli uchodzi za rzecz raczej nienaukową.

To, co wartościowe w tej lekturze, czyli Drogę Bohatera miałem już dawno zaspoilerowane w postaci miliona obowiązkowych tekstów o niej na każdym blogu literackim w sieci (kiedyś, jak nie będę miał lepszego pomysłu to też taki napiszę).

Biorąc pod uwagę sposób rozumowania, za pomocą którego Campbell doszedł do swoich rezultatów trudno mi orzec, czy przypadkiem ze swoimi tezami nie przestrzelił.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przeczytane i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Przeczytane w kwietniu 2016: Ringo, Campbell, Contamine

  1. Elessar pisze:

    1.Mitologię skandynawskie jak i wszystkie uwielbiam ale zgodzę się z tym, że Edda nie jest zbyt ciekawa pod względem historii jak i stylu (po za niektórymi wyjątkami). Dodam jeszcze, że lepiej wiedzieć choć trochę, znać parę mitów zanim się zacznie czytać tą książkę 😛
    Czwarta złota myśl mi nie pasuję. W mojej wersji jest:
    „Chwal dzień wieczorem, żonę – gdy spalona,
    Miecz, gdy wypróbowany, dziewicę, gdy za mąż wydana,
    Lód – gdy się przeszło, piwo – gdy wypite.” (Sens niby ten sam ale czasem jedno słowo przekręcić i nabiera innego znaczenia)
    3.”Wojna w Średniowieczu”. Czy to ma coś wspólnego z „Atlas sztuki wojennej w Średniowieczu 768-1487” Nicholasa Hoopera? Mam tą drugą i z okładki bardzo podobna 😛

  2. Elessar pisze:

    Wypożyczona z biblioteki i stara trochę 😛 W tym, że to tylko młodsza poetycka bez starszej.
    Ta oto:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/295158/edda-poetycka
    Nie wiem, której wersji się powinniśmy trzymać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s