Cesarstwo Rzymskie w przeddzień upadku część 1: Rzymianie

628px-Western_and_Eastern_Roman_Empires_476AD(3)

Zasięg geograficzny władzy obydwu cesarstw (lic. CC).

Tak sobie myślę, że dawno nie było nic o historii. A akurat trafiło mi się przeczytać interesującą książkę, której treść moim zdaniem doskonale nadaje się, by zaczerpnąć z niej temat. Temat, który może być podstawą całkiem ciekawego settingu dla książki czy sesji RPG. Jest nim cesarstwo rzymskie w dobie upadku.

Rzymianie:

W ostatnich dniach swego istnienia Cesarstwo Rzymskie było państwem zupełnie innym niż większość z nas sobie wyobraża. Pod względem formalnym składała się nań większa część Europy Zachodniej. Utraciło jednak część swoich prowincji, jak Wielką Brytanię, z której samo się wycofało oraz Północną Afrykę, w której, w momencie o którym mowa istniało niezależne państwo Wandalów. Hiszpania i Galia znajdowały się pod jego władzą już tylko formalnie, faktycznie znajdujące się w rękach przywódców barbarzyńskich, wyspy na Morzu Śródziemnym natomiast albo okupowane były przez Wandalów, albo też pozostawiono je na pastwę losu.

Faktyczna władza Cesarstwa ograniczała się do Italii, prowincji alpejskich, obecne Bałkany oraz Noricum. Noricum (dzisiejsze pogranicze Austrii i Słowenii) było takim rzymskim odpowiednikiem Podkarpacia. Nie było w nim nic, prócz kilku kopalni żelaza oraz miast o rolniczym charakterze. Prowincja należy do Cesarstwa w zasadzie od zawsze, jednak omijały ją jakiekolwiek większe inwestycję. W okresie o którym mowa była relatywnie bogata, a ludzie żyli w niej w obsesyjnie rzymskim stylu. Wynika to z faktu, że w odróżnieniu od innych regionów nigdy nie została obrabowana: po prostu leżała na takim zaścianku, że omijali ją nawet Hunowie i Goci.

Drugi powód był taki, że w Noricum, jako prowincji granicznej zawsze stacjonowały znaczne siły zbrojne. Obecnie jednak z braku funduszy zostały rozwiązane. Prowincja broniona jest przez straże obywatelskie, których podstawą są byli żołnierze oraz weterani. Wymiana pieniężna praktycznie nie istnieje, a gospodarka leży, bowiem głównym źródłem pieniądza w regionie były garnizony rzymskie. Niemniej jednak Noricum pozostaje relatywnie bogate, więc jego sąsiedzi organizują regularne najazdy, by je ograbić.

Italia była prawdopodobnie najbardziej zmilitaryzowanym obszarem Cesarstwa. Problem polega na tym, że wojsko to składa się głównie z barbarzyńskich najemników, co więcej nie ma za bardzo za co go utrzymywać. Do Bitwy przy przylądku Bon funkcjonowało to jako-tako w oparciu o pożyczki, obietnice i bizantyjskie subsydia. Po wyżej wymienionej katastrofie nawet tego zabrakło, wojsko więc stało się siłą czysto bezwładną, niezdolną do jakiejkolwiek większej ofensywy. Co więcej związane było walką z Wandalami, którzy stanowią poważne zagrożenie dla italskich wybrzeży. Pod ich okupacją znajduje się między innymi Sycylia.

Prócz tego: ludność Italii jest albo bardzo bogata, albo bardzo biedna. Dominującą grupą są wielcy posiadacze ziemscy, którzy posiadają spore majątki w prowincji oraz ogromne posiadłości w Hiszpanii, Galii i Afryce Północnej, przy czym te ostatnie głównie na papierze, bo z uwagi na obecność barbarzyńców praw do nich wyegzekwować się nie da. W Italii na roli pracują głównie kolonowie: przywiązani do ziemi półwolni, produkowane natomiast są głównie oliwki i wino. Znaczna część ludności uzależniona jest od rozdawnictwa żywności, a głównym źródłem żarcia były dostawy zagraniczne. Lokalnych towarów luksusowych nie ma gdzie sprzedawać, nie ma też gdzie kupować żywności (wymiana prowadzona jest już tylko z Bizancjum), jednak ogólnie rzecz biorąc panuje gospodarcza zapaść.

Główną religią jest już Chrześcijaństwo. Na wsi wieśniacy jednak często nadal są poganami. Podobnie część intelektualistów wyznaje pogańskie bóstwa: różne religie wschodnie oraz wyidealizowane „bóstwa filozoficzne”.

Ludność pod względem prawnym dzieli się na trzy grupy: niewolników, którzy pod względem prawnym w ogóle nie są ludźmi, honestories „najczcigodniejszych” czyli urzędników cesarskich, posiadaczy ziemskich (przynależność do grupy zależy między innymi od wielkości majątku), urzędników miejskich, żołnierzy i weteranów oraz humilitories czyli „równych z gruntem”. Ich odpowiedzialność wobec prawa jest różna. Przykładowo za przestępstwo, za które honestories karany byłby grzywną lub chłostą humilitories jest zabijany. Humilitories nie może się do honestories nawet odezwać złym słowem lub w sposób niegrzeczny, bowiem za to czekać go może chłosta. Podniesienie ręki na lepszego od siebie karane jest natomiast śmiercią.

Dwiema najważniejszymi siłami cesarstwa są administracja i wojsko. W skrócie: administracja zbierała podatki, za które opłacano wojsko. Cesarz tak naprawdę ustanawiany był w wyniku konsensusu między przedstawicielami obydwu grup lub, jeśli tego nie było: wynoszony na mieczach wojskowych.

800px-Istanbul_-_Ippodromo_-_Spettatori_-_Soldati_-_Base_obelisco_Teodosio_01

Żołnierze późnorzymscy. Prawdopodobnie barbarzyńcy. (lic. CC).

Administracja była mieszanką wolnych i niewolników. W zależności od potęgi i poziomu autokratycznych zapędów cesarza ten albo wypełniał ją swoimi niewolnikami, albo też dopuszczał do niej posiadaczy ziemskich.

W skrócie: niewolników traktowano jak takie bioroboty i uważano za przedłużenie woli cesarza. Obsadzenie stanowisk posiadaczami ziemskimi natomiast za sposób wpływu tych na kształt państwa.

Jedni i drudzy pracowali za darmo: niewolników utrzymywał cesarz, posiadacze ziemscy utrzymywali się ze swoich własnych majątków, które – wedle ideologii – mieli właśnie po to, by mc zająć się władzą. Faktycznie jednak bakszysz był wszechobecny i jawny, pilnowano tylko, by łapówki nie były zbyt wysokie i by urzędnicy postępowali zgodnie z prawem. Mogłeś więc np. żądać opłaty za wypełnienie papierka, ale nie za podjęcie decyzji niezgodnej z wolą cesarza.

Faktycznie różnie to jednak bywało.

Obydwie warstwy w rzeczywistości nie były tak ściśle odrębne, jak mogłoby się wydawać: w przeszłości wielu niewolników-urzędników podniesionych zostało nawet do rangi senatorskiej, dorobiło się też majątków. Sami wielcy senatorowie także imali się różnych sposobów, by otrzymać intratne funkcje urzędowe, z zaprzedawaniem się w niewolę włącznie. Nawet, gdy pojawiła się moda na eunuchów nie wszystkich to powstrzymało…

Na szczeblu lokalnym rządziły natomiast kurie, czyli rady miejskie. Stanowisko w radzie było dożywotnie i dziedziczne. Prowincjonalni posiadacze ziemscy w przeszłości wywalczyli sobie ten przywilej, żeby zabezpieczyć swoje interesy. W zamian za to zgodzili się ręczyć własnym majątkiem za wpłaty podatkowe. Obecnie na szczeblu lokalnym często nikt nie rządzi, lub robią chrześcijańscy biskupi (ogólnie rzecz biorąc kościół już należy do największych posiadaczy ziemskich). Po prostu gdy gospodarka siadła, majątki członków rad miejskich będące poręką za podatki, których nie dało się ściągnąć zostały albo skonfiskowane, albo ograbione i rady miejskie przestały istnieć.

Najcięższym przestępstwem w cesarstwie jest zdrada. Za taką uważa się nawet wypowiedzenie złego słowa o cesarzu. Za zbrodnie taką czeka śmierć i konfiskata majątku, z którego połowę oddaje się „dekonspiratorowi” spisku. Po cesarstwie więc grasują gangi donosicieli, oskarżających każdego, czyj majątek im się spodoba o obrażenie cesarza. Drugą popularną zbrodnią są czary powodujące śmierć i chorobę, bardzo nawiasem modne w starożytności już od czasów greckich (potem ponownie odkryte w Renesansie), które w wypadku udowodnienia też grożą co najmniej sporymi odszkodowaniami. Większość lokalnych kuzynów Saula Goodmana liczy jednak na coś innego: ugodę pozasądową na zasadzie „dasz mi w łapę, to wycofam oskarżenie”.

Żołnierz późnorzymski. (lic. CC).

Żołnierz późnorzymski. (lic. CC).

Wojsko: Wojsko od dawna nie jest już zorganizowane w legiony. W teorii dzieli się na Limitanei czyli straż graniczną i Comitatentess czyli „siły szybkiego reagowania” przeznaczone do przerzucania ich na zagrożone odcinki. Zostało zreformowane celem wojny z Persją, przeciwko której użycie tradycyjnych zespołów ciężkiej piechoty nie sprawdziło się. Wojsko opiera się więc, jak armia perska, na jeździe.

Limitanei jest lekką kawalerią i lekką piechotą o charakterystyce zależnej od okolicy, zwykle kiepsko płatną. Operuje w „legionach” o niejasnej liczebności (prawdopodobnie od 500 do 1000 osób) i tak naprawdę przystosowana jest jedynie do odpierania drobnych rajdów, ścigania bandytów, wieszania piratów rzecznych etc. Z racji na marne płace i zasiedzenie ludzie ci często są farmerami-żołnierzami, bardziej dbającymi o swoje pola, niż służbę.

Comitatentes podzielone jest na jednostki zwane Comitatus, liczące około 500 osób. Składają się one głównie z kawalerii, pół na pół konnych łuczników i jazdy typu półudeżeniowego (tzn. zbrojnych we włócznie i miecze, ale nie szarżującej na wroga, bo jeszcze nie wymyślono strzemion). Jest to jednostka droga w utrzymaniu i strategicznie mało mobilna (utrzymanie jednego konnego kosztuje tyle, co 10 pieszych, potrzebuje też tyle samo żywności), tak więc siły zbrojne Zachodu opierają się więc na tzw. Pseudocomitatentes, czyli jednostkach straży granicznej podniesionych do statusu wojska.

Lokalna obrona opiera się natomiast na systemie zwiadowców, obywatelach, którym pozwolono nosić broń oraz zrzutkach na wynajęcie lub przekupienie barbarzyńców.

W kontekście istotna jest także Marynarka Wojenna, której ani cesarstwo wschodnie, ani zachodnie nie posiada. Ogólnie rzecz biorąc: marynarka wojenna Rzymu z okresu późnej republiki i wczesnego cesarstwa była wspaniała, jednak zbędna. Po pokonaniu wszelkich potęg, które ewentualnie mogły rywalizować z Rzymem Morze Śródziemne stało się w zasadzie „ Rzymskim Jeziorem” na którym nie było potrzeby utrzymywać dużych sił zbrojnych. Marynarka wojenna została zredukowana do roli sił pomocniczych zapewniających transport i dostawy danin z odległych części prowincji. Nieliczne jednostki wojenne: dromony o napędzie wiosłowo-żaglowym (podczas rejsu opierały się na sile wiatru, podczas walki na sile wioseł, faktycznie jednak miały liczne wady: były zbyt ciężkie i miały zbyt nieliczne załogi by rozpędzać się do dużych szybkości i pełnić tradycyjną rolę siły uderzeniowej na morzu) służyły głównie do działań policyjnych i antypirackich. Pozostała część floty składała się z żaglowców, które były tanie (bowiem nie wymagały licznej załogi do obsługi wioseł) i mogły pływać na większe dystanse z dużym ładunkiem (nie potrzebowały bowiem zabierać tak licznej załogi oraz zapasów dla niej), ale uzależnienie od wiatru sprawiło, że były zbyt mało manewrowe, by nadawać się do walki.

Osobną siłę morską stanowili Naviculari, czyli subsydiowana przez państwo gildia armatorów statków, która zajmowała się transportem do stolicy danin płaconych w naturze (głównie zboża) z prowincji afrykańskich, a która jak łatwo zgadnąć nie miała jednostek bojowych.

429px-WLANL_-_koopmanrob_-_Helm

Hełm rzymski. V wiek.

Senat i posiadacze ziemscy: Senat był radą największych posiadaczy ziemskich Italii, aby stać się senatorem potrzeba było bowiem posiadać odpowiednio duży majątek w tej prowincji. W praktyce zasoby te kontrolowało kilka, bardzo rozbudowanych rodów, a raczej ich głowy. Stanowiska były w dużej mierze dziedziczne, podobnie jak majątki. Dodatkowo tytuł senatora przysługiwał w tym okresie osobom pełniących najwyższe stanowiska urzędnicze, jako tytuł honorowy. Często byli to niewolnicy lub osoby subsydiowane ze względu na uzdolnienia przez cesarza i jako takie: zależne od niego.

Jak łatwo zgadnąć w takich warunkach senat, dodatkowo związany bardzo sztywnym protokołem nie był szczególnie istotnym organem. Generalnie zajmował się głównie ustalaniem kosztu dobrowolnych prezentów dla cesarza, wyznaczania świąt na jego cześć oraz rozstrzyganiem drobniejszych zatargów między senatorami. Sporządzał też codzienny raport ze swoich posiedzeń, którego to raportu najpewniej nikt nie czytał.

Senat w filmach przedstawiany jest jako ostoja demokracji. Faktycznie była to pozbawiona znaczenia grupa oligarchów.

Jego siedzibom był Rzym. Ten w tym momencie miał bardzo osłabiony status. W przededniu inwazji barbarzyńców faktyczne siedziby władzy znajdowały się w Trewirze i Mediolanie, Rzym postrzegano jako zbyt oddalony od centrum wydarzeń, by być istotnym, potem stolicę przeniesiono do Rawenny.

Chrześcijanie:

Allemańska spatha (miecz kawaleryjski) wzorowana na rzymskiej z okresu.

Allemańska spatha (miecz kawaleryjski) wzorowana na rzymskiej z okresu. (lic. CC).

Istotną siłą w tym okresie był kościół. Chrześcijaństwo było dominującą religią Cesarstwa od początku IV wieku i jednocześnie jego religią oficjalną. Było też już wtedy dość mocno podzielone, istniały liczne ruchy heretyckie. Na terenach Cesarstwa Zachodniego dominował Katolicyzm, czyli religia oficjalna, herezja Ariańska oraz herezja Monofizycka. Szczególnie istotni byli Arianie, bowiem wyznawcami tej religii była większość Gotów, znaczna część Burgundów i Wandalów.

Całością chrześcijaństwa zarządzało pięciu patriarchów: Jerozolimy, Aleksandrii, Antiochii, Rzymu i Konstantynopola, będących jednocześnie arcybuiskupami tych miast. Własnego arcybiskupa miała też każda diecezja (czyli okręg administracyjny skupiający kilka prowincji) państwa, a wybierany był on przez zgromadzenie biskupów danego regionu Sami biskupi jeszcze niedawno wybierani byli przez wiernych, jednak taki stan rzeczy się zmienił: po śmierci poprzedniego biskupa jego następcę również wybierało zgromadzenie biskupów.

O ile mi wiadomo inaczej wyglądało to wśród Arian, gdzie biskupa nadal wybierali wierni, jednak nie jestem tego w stu procentach pewien.

Kler dzielił się na dwie grupy. Był to kler świecki oraz mnisi. Mnisi w tym okresie byli pustelnikami, którzy żyli z dala od ludzi, lecz blisko Boga, częstokroć oddając się praktykom najmniej dziwnym, budując sobie słupy, drążąc w skałach groty lub wspinając się na drzewa, by w ich koronach znaleźć się bliżej niebios.

Kler świecki również był podzielony. Składał się z księży i biskupów. Biskupi pełnili funkcję zarządców, organizowali święta, zbierali jałmużnę, dbali o biedaków, zarządzali świątyniami i ich majątkiem. Początkowo nie musieli mieć święceń, a ludność gminy wybierała ich ze swych szeregów. W III wieku kościół stał się jednak znaczną siłą i jednym z największych posiadaczy ziemskich, a taka sytuacja stwarzać zaczęła pole do nadużyć. Zaczęto więc biskupów rekrutować wyłącznie z pośród mnichów i księży, a potem wybór ich oddano w ręce innych biskupów, gdyż jak wiadomo ręka rękę myje.

Księża byli to po prostu uczonymi wykwalifikowani w piśmie świętym. Dzielili się na dwie grupy: diakonów, czyli świeckich misjonarzy i kapłanów. Diakon, który się sprawdził mógł zostać namaszczony na kapłana i samodzielnie prowadzić pełnię obrzędów.

Co najmniej od III wieku od księży wymaga się celibatu, przy czym ten jest dość specyficzny: nie wolno im zawierać związków małżeńskich, jednak osoby już ożenione mogą przyjmować święcenia (podobnie jak w Prawosławiu). Normą są więc żonaci księża i biskupi oraz księże i biskupie dzieci.

Dlaczego to ważne:

Rzymskie wieże palatyńskie. Turyn.

Rzymskie wieże palatyńskie. Turyn. (lic. CC).

Przy całym mym antyklerykaliźmie należy zauważyć, że wielu z członków duchowieństwa było prawdziwymi bohaterami epoki. Na terenach, gdzie władzę przejęli barbarzyńcy i toczyły się ciągłe, międzyplemienne wojny kler nierzadko był jedynym autorytetem. Biskupi i księża często organizowali samoobronę, dowodzili obroną podczas oblężeń, a nawet, korzystając z faktu, że Goci, Wandale i Burbundowie byli też chrześcijanami (choć Arianami) starało się apelować do nich o litość dla pokonanych, często uzyskując pełen lub częściowy sukces (tzn. narbarzyńcy zgadzali się po chrześcijańsku okazać Gallo-Rzymianom miłosierdzie, a ci zgadzali się po chrześcijańsku podzielić się z nimi majątkiem).

Negocjacje tego typu często były bardzo niebezpieczne i wymagały od biskupa dużej roztropności oraz unikania różnic i pułapek teologicznych. Nierzadko wymagała też sprytu, zimnej krwi i szybkiego podejmowania decyzji oraz nierzadko siły: znam co najmniej pięciu świętych i błogosławionych, którzy wygrali swoje racje bijąc przeciwników pastorałem.

Epoka obfitowała też w męczenników, którzy niepotrzebnie wdali się w dyskusję z ariańskimi Gotami czy pogańskimi Frankami. Druga strona też nie było bezpieczniej. Przykładowo Święty Mikołaj pewnego dnia został tak wyprowadzony z równowagi przez biskupa-arianina, że przywalił mu z piąchy w ryj zabijając go na miejscu, co policzono mu w poczet cudów. Gocki święty: Hruon, były najemnik i weteran armii rzymskiej, który na emeryturze został kapłanem i biskupem w ogóle znany był z tego, że do rozstrzygania spory doktrynalne za pomocą topora. Tym sposobem uratował nawiasem mówiąc wiele chrześcijańskich żyć: podczas negocjacji z Hunami, gdy okazało się, że ani mądrym słowem, ani modlitwą nie da się skruszyć ich serc święty dobył swego decydującego argumentu, skruszył czaszkę wodza najeźdźców, a następnie zabił tak wielu jego wojowników, że wzbudził bojaźń bożą wśród pogan, którzy odstąpili od oblężenia i uciekli gdzie pieprz rośnie.

Poganie:

Izyda w wersji greko-romańskiej. II wiek n.e. (lic. CC).

Izyda w wersji greko-romańskiej. II wiek n.e. (lic. CC).

Prócz chrześcijan w Cesarstwie żyli też poganie. Wielu z tych ostatnich zachowuje się dwulicowo: w szczególności właściciele ziemscy często przybywając do miasta stają chrześcijanami, sercem jednak jest po stronie dawnych bóstw, które czczą w swych prywatnych rezydencjach na wsi. Ogólnie rzecz biorąc poganie dzielą się na dwie grupy: elitę posiadaczy ziemskich i wiejską biedotę.

Elita czci dwa typy bóstw. Osoby wykształcone o intelektualnych ciągotach oddają cześć Bogom Filozoficznym: „potęgom” wyobrażanym jako gwiazdy, które po prostu są, oddziałują na świat, jednak traktują go z należytym dystansem, stanowiąc czyste intelekty. Mity i otoczkę rytualną poganie ci traktują jak zabobon.

Druga grupa to wyznawcy bóstw wschodnich. Tu dominują Mitra i Izyda. To elitarne religie, wymagające wtajemniczenia w potajemnie odbywane obrzędy. Pełnią one trochę podobną funkcje, jak loże masońskie, dostarczając rozrywki bogatym damom (Izyda) lub żołnierzom i oficerom wojskowym (Mitra).

Biedota wiejska czci najczęściej bóstwa galo-rzymskie. Są to najczęściej stare bóstwa celtyckie z rzymskimi imionami oraz złagodzonymi rytuałami. Samych bóstw rzymskich jako takich już się natomiast raczej nie czci: Italia, prócz warstw wyższych, potajemnie oddających się kultom pogańskim jest prawie całkowicie schrystianizowana.

Poganami jest też część barbarzyńców: Sasi, Frankowie, Rugiowie i Hunowie. O ich religii wiadomo niewiele. Skłaniałbym się jednak ku tezie, że mogła przypominać wierzenia Wikingów. Główne bóstwo nazywano zapewne Wotanem, było dalekim bogiem magii, władzy i niebios, któremu składano ludzkie ofiary wieszając je na drzewach lub topiąc w bagnach. Łączył on w sobie cechy Odyna i Lokiego, postacie te nie uległy bowiem jeszcze zapewne rozdzieleniu. Mity Ragnaroku i Walhalli nie były jeszcze zapewne znane, zmarli trafiali do zimnej, mroźnej krainy podobnej do normańskiego Helheimu. Władała nim ponura bogini śmierci i ziemi w spoczynku. Kierując się logiką podobnych religii z całego świata uznać można, że bardzo ważnym bóstwem musiał być wiosenny, radosny bóg seksu, kiełkującego zboża, wypraw wojennych i zbiorów, którego być może nazywano Thorem. Bóg ten prawdodpodobnie pół roku królował na świecie, po czym schodził do podziemi, gdyż był mężem owej zimnej bogini. Wiosną, zapłodniwszy boginię powracał na powierzchnię, by dać światu nowe życie.

Jako, że wiemy, że wśród Germanów żyły straszliwe wiedźmy, których bano się jeszcze w X wieku (ale nie wiemy czym się zajmowały) podejrzewać można, że wędrówkę boga odtwarzano, co wiosny wybierając jednego niewolnika, który cieszył się ogromnymi względami i sypiał z kapłankami. Po półroczu życia w dobrobycie był jednak mordowany, a wiedźmy zjadały jego ciało, by bóg trafił do podziemi, gdzie miał zapłodnić boginię i zapewnić urodzaj.

To jednak jest moja konfabulacja.

O Hunach wiemy natomiast jedynie, że rzekomo oddawali cześć straszliwemu bóstwu wojny pod postacią spiżowego miecza, któremu to bóstwu składano okrutne ofiary z ludzi. Tym rozcinano brzuchy, wywlekano wnętrzności na zewnątrz, a gdy konali zbierano ich krew do specjalnych, brązowych kotłów, z których potem pożywiał się ich bożek.

Motłoch:

W okresie, o którym mowa drobna własność rolna zanikła, w dużej mierze dzięki gangsterskiej polityce wielkich latyfundystów. Spadła w prawdzie ilość niewolników, ale zastąpili ich koloni, czyli przywiązani do ziemi, półwolni chłopi uprawiający ją za daniny, wynoszące nierzadko nawet 80% plonów. Wielkie gospodarstwa rolne często dysponowały własnym zapleczem rzemieślniczym, tak więc nie uczestniczyły w wymianie handlowej. Większość rzemieślników stanowili zatrudnieni w ogromnych manufakturach niewolnicy lub dziedzicznie przypisani do nich półwolni.

Ludność ta nierzadko nie żyła w specjalnie dobrych stosunkach z wyższymi warstwami. Na prowincji, zwłaszcza w Galii i obszarach alpejskich grasowali tak zwani Bagauci. Nie do końca wiemy kim byli dokładniej, wiele wskazuje, że pod nazwą tą kryły się zarówno bandy rozbójnicze, lokalni buntownicy jak i powstające oddolnie grupy samoobrony chłopskiej, walczące z jednej strony z nadużyciami ze strony latyfundystów, z drugiej z barbarzyńskimi grabieżcami.

Cesarstwo Wschodnie i galimatias polityczny:

Mury Konstantynopola. Fotografia anachroniczna, mury w tej postaci powstały już w średniowieczu (lic. CC).

Mury Konstantynopola. Fotografia anachroniczna, mury w tej postaci powstały już w średniowieczu (lic. CC).

Cesarstwo Wschodnie zbudowane było identycznie, jak Zachodnie, przy czym u nich system jeszcze działał. Subsydiowało ono Cesarstwo Zachodnie wypłacając duże sumy na pokrycie jego kosztów działania oraz hipotetycznej odbudowy. Motywacja Konstantynopola była prosta: potrzebował on sojusznika, który zabezpieczyłby jego zachodnią flankę, zagrożoną przez Wandalów. Wschodowi bardzo zależało na jej bezpieczeństwie, bowiem od dobrych dwustu lat uwikłany był w konflikt z Persją, która odrodziła się w II wieku naszej ery. Ogólnie rzecz biorąc Rzymianie przegrali z nimi każdą wojnę, stracili też kilka prowincji i co najmniej dwóch cesarzy. Persowie rozprawili się z tymi ostatnimi w sposób wręcz groteskowo okrutny. Jednego trzymano na dworze, zakutego w złotą obrożę i traktowano jak psa, zmuszając by szczekał i aportował. Drugiego obdarto ze skóry, z której wykonano sakwę, którą perski król nosił u boku.

Problem Wandalów był natomiast o tyle istotny, że ze swej bazy w Kartaginie byli zdolni atakować całe Morze Śródziemne, przecięli więc szlaki komunikacyjne Bizancjum, z jednej strony uniemożliwiając przerzucenie wojska do zagrożonych prowincji, a z drugiej: ściąganie z nich danin. Zagrażało to bytowi samego Konstantynopola, który był zależy od zewnętrznych dostaw żywności.

Rzymianie na terytoriach kontrolowanych przez barbarzyńców:

Tereny opanowane rzez barbarzyńców formalnie cały czas były pod władzą Rzymu, a barbarzyńcy władcy uważali się za jego poddanych i Foederati: sprzymierzeńców korzystających z ziemi w zamian za obronę państwa. Wyjątek tutaj stanowili Wandalowie, którzy jawnie przeciwko Cesarstwu występowali. Mimo to sytuacja pozostających tam Rzymian nie była wesoła.

Po pierwsze: ogromne obszary Cesarstwa Zachodniego zostały splądrowane i zniszczone w efekcie wcześniejszych walk. Dotyczyło to w zasadzie całości Galii, dużych obszarów północnej Italii, prowincji bałkańskich oraz wysp morza śródziemnego.

Stopień zniszczeń był różny. Obszary, gdzie grasowali Germanie w pierwszej fazie wędrówek ludów zostały w dużej mierze spustoszone, przy czym wiele wskazuje na to, że nie potrafili oni oblegać miast. Zadowolili się więc splądrowaniem wiejskich willi, natomiast ocalały miasta, w których nastąpił rozwój dużych, pałacowych budowli. Prawdopodobnie więc uciekający z prowincji posiadacze ziemscy masowo budowali sobie rezydencje pod osłoną murów.

Obszary ograbione przez Hunów zostały zniszczone dokumentnie: Hunowie znali bowiem sztukę oblężniczą i zdobywali oraz grabili wszystko, co tylko spotkali.

Na obszarach zajętych przez barbarzyńców przeprowadzono konfiskatę ziem. W zasadzie każde plemię barbarzyńców, na jakimś etapie zawieruchy związanej z wędrówkami ludów występowało jako rzymscy najemnicy: jak nie przeciwko buntownikom, to przeciwko Hunom (Hunów natomiast najmowano do walki z innymi barbarzyńcami). Wykorzystywali oni więc rzymskie prawo zezwalające żołnierzowi na korzystanie z 2/3 majątku osoby, u której kwaterował.

Wandalowie zajmując Kartaginę po prostu przywłaszczyli sobie rzymskie posiadłości, które funkcjonowały jednak w niezmienionym stanie. Zawdzięczali to faktowi, że jednocześnie zagarnięto pracujących w nich niewolników i kolonów, którzy zajmowali się ich obsługą na każdym szczeblu (i nierzadko zarządzaniem). W pozostałych, opanowanych przez siebie prowincjach nie konfiskowali już ziem, zadowalając się narzuceniem danin ich mieszkańcom.

Ariańska chrzcielnica. Rawenna. (lic. CC).

Ariańska chrzcielnica. Rawenna. (lic. CC).

Ogólnie rzecz biorąc, gdy tylko barbarzyńcy zaczęli osiadać w obrębie Cesarstwa rozpoczęli też próby pozyskania jego mieszkańców dla siebie. Rezultaty były różne. Generalnie jednak Cesarstwo stworzone było w moim odczuciu głównie dla posiadaczy ziemskich. Koloni i niewolnicy, traktowani jak własność w zasadzie mieli prawdopodobnie gdzieś, dla kogo pracują, podobnie jak biedota miejska, tak więc dość łatwo szli na współpracę. Przykładowo flota Wandalów, mimo srogich kar (np. każdemu, kto uczył barbarzyńców szkutnictwa grożono spaleniem żywcem) była obsługiwana, naprawiana, dowodzona oraz budowana głównie przez Rzymian.

Powód takiej sytuacji był prosty: barbarzyńcy dość szybko pojęli, że wiele instytucji świata rzymskiego: rzemiosło produkujące broń i przedmioty luksusowe, marynarka oraz przede wszystkim sprawny system podatkowy mogło przynieść im bezpośrednie korzyści. Ktoś też musiał pracować na polach. W szczególności jednak to skarbówka potrzebowała wykształconych specjalistów, których można było znaleźć wyłącznie wśród Rzymian.

Jak łatwo zgadnąć sami Rzymianie niekoniecznie chętnie garnęli się do takiej pracy. Powód był prosty: większość z nich ograbiono z majątków. Tak więc wielu z nich stawiało opór, nawet na terenach znajdujących się pod kontrolą barbarzyńców funkcjonowały całe miasta i związki miast odmawiające podporządkowania się im. Większość posiadaczy ziemskich zdawała się, sądząc po tekstach źródłowych liczyć na wielką, cesarską kontrofensywę i przywrócenie do dawnych pozycji.

Z drugiej strony: z czegoś trzeba było żyć, a nawet na prowincji było całkiem sporo wyzutych z ziemi, lub od zawsze biednych, wykształconych karierowiczów. Wielu z nich było desperatami. Osoby przepędzone ze swoich domów przez Wandali, Franków lub Rugiów nie musiało czuć oporu przed pracą dla „bardziej cywilizowanych” Gotów.

Po trzecie: Cesarstwo Zachodnie konało przez blisko 75 lat. To wystarczająco dużo czasu, by kilka razy zmienić poglądy i opcje polityczną.

Zbuntowane prowincje:

Brytania:

Sax, charakterystyczny typ jednosiecznego sztyletu, od którego wywodzi się nazwa ludu Saksonów. (lic. CC).

Sax, charakterystyczny typ jednosiecznego sztyletu, od którego wywodzi się nazwa ludu Saksonów. (lic. CC).

Cesarstwo Rzymskie na Zachodzie utraciło w tych dniach liczne tereny, część na skutek działań barbarzyńców, a część na skutek buntów wojska. Pierwszym z nich była Brytania. Brytania była generalnie kukułczym jajem Cesarstwa. Podbito ją, by zaspokoić ambicję jednego z cesarzy, który pragnął zasłynąć jako wielki zdobywca. Okazała się jednak miejscem biednym i zacofanym, co gorsza narażonym na ciągłe ataki germańskich i irlandzkich piratów oraz Piktów z północy. Powodowało to, że ciągle stacjonować musiały w niej garnizony wojskowe. Dokładniej rzecz biorąc: blisko 1/3 rzymskiego wojska.

Ciężka służba, problemy z wypłatą żołdu oraz nagromadzenie żołnierzy sprawiało, że w Brytanii często wybuchały bunty oraz obwoływano nowych cesarzy. Miało to miejsce trzykrotnie bezpośrednio przed pierwszym wtargnięciem barbarzyńców do Cesarstwa, przy czym dwaj pierwsi buntownicy zostali straceni przez własnych żołnierzy. Trzeci natomiast ogłosił się cesarzem, opanował dużą część Galii Północnej i zagroził legalnej władzy, został jednak pobity przez rzymsko-barbarzyńską koalicję. Ta rozpadła się bardzo szybko po zwycięstwie, po tym, jak barbarzyńcy odkryli, że Rzymianie planują zniszczyć także i ich. Samej brytanii nie udało się jednak odzyskać. Zresztą, biorąc pod uwagę jej biedę oraz ogólny chaos na kontynencie nikt nie miał ku temu motywacji.

Buntownicy jednak stracili swe przywództwo i większość wojska, którego zresztą i tak nie byli w stanie utrzymać. Gospodarka Brytanii była bowiem gospodarką głównie garnizonową, która czerpała zyski z zaspokajania potrzeb wojskowych, żyjąc z pieniędzy nadsyłanych ze stolicy. Te oczywiście się skończyły, więc wszystko padło…

Nie skończyły się natomiast najazdy piratów. By te ukrucić władze lokalne porozumiały się z plemieniem Sasów, które wynajęto do pozbycia się Piktów, co oczywiście się udało. Sasowie odkryli jednak, że ziemie Brytanii są urodzajniejsze od ich własnych, a lud w zasadzie bezbronny. Zdradzili więc swych mocodawców i rozpoczęli sukcesywny podbój wyspy. W tej sytuacji mieszkańcy poprosili cesarza o ponowne objęcie ich protekcją. Ten jednak odpowiedział im, że bronić mają się sami.

Ogólnie rzecz biorąc życie w Brytanii uchodziło w tym okresie za wyjątkowo ciężkie.

Armoryka / Bretania:

W tej sytuacji wielu brytyjskich Galo-Rzymian uciekło do Armoryki czyli na teren obecnej Bretanii. Bretania była chronionym z trzech stron przez morze, wyżynnym półwyspem pokrytym podówczas gęstymi lasami, lecz znanym z żyzności swych ziem (które z uwagi na łagodny klimat i typ gleb nadawały się do rzymskiego rolnictwa). Od zawsze słynęła też z bandytyzmu, bowiem po prostu nadawała się do tego typu działań.

Z uwagi na swe położenie istniejące tam miasta oraz rzymskie posiadłości zdołały zbudować całkiem sensowny system oporu. Został on znacznie wzmocniony przez przybyszów z wysp brytyjskich, którzy utworzyli nań swoje własne „królestwa”, nazwane dokładnie tak, jak ich rodzinne krainy (tzn. Kornwalią, Dewonem i Chester).

Gallo-rzymsko-brytyjska koalicja miała swe liczne cienie i blaski oraz wzloty i upadki, przetrwała jednak jako niezależny byt państwowy aż do IX wieku.

Dominio Di Siagrio i Dalmacja

Reame_di_Siagrio_(486)

Dominio di Siagrio (lic. CC).

Dominio Di Siagrio było quazipaństwem stworzonym w Północnej Galii (dzisiejsza Normandia) przez rzymskiego dowódcę wojsk galijskich Eugidiusza. Eugidiusz był wiernym człowiekiem cesarza Majoriana, który po zamordowaniu tegoż przez innego dowódcę wojskowego: Rycymera i wprowadzeniu na tron cesarski Libiusza Sewera zbuntował się i stworzył własne „państwo”.

Identyczna sytuacja miała miejsce w Dalmacji (obecna Chorwacja), przy czym znaczna część krainy pozostała we władzy Gotów.

Obydwa obszary były w znacznym stopniu spustoszone przez wojnę, jednak toczyło się tam w miarę normalne, rzymskie życie. Ich problemem był fakt, że ludność składała się w znacznej mierze z wojska, którego nie było z czego utrzymywać. Obydwa broniły się więc dramatycznie, przy stale malejących siłach i rosnącej desperacji. Dominio Di Sagradio, rządzone najpierw przez Eugidiusza, potem jego doradcę Paulusa, a na końcu syna Syagriusza przetrwało aż trzydzieści lat, aż w końcu uległo Frankom.

Dalmacja miała więcej szczęścia, porozumiała się bowiem z Konstantynopolem i po jakimś czasie stała się jego lennem.

Bibliografia:

  • P. Heather, „Upadek cesarstwa rzymskiego”, Poznań 2000
  • P. Heather, „Imperia i barbarzyńcy”, Poznań 2010
  • M. Rouche „Attyla i Hunowie: ekspansja barbarzyńskich nomadów IV-V wiek”, Warszawa 2011
  • P. Veyne „Historia życia prywatnego”, Wrocław 2005
  • A. Giardiny „Człowiek Rzymu w kręgu codzienności”, Warszawa 2000
  • M. Jaczynowska, D. Musiał, M. Stępień, „Historia starożytna”, Warszawa 1999
  • B. Carey, J. Allfree, J. Cairns, „Wojny starożytnego świata”, Warszawa 2008
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Cesarstwo Rzymskie w przeddzień upadku część 1: Rzymianie

  1. slanngada pisze:

    No ale właśnie mniej więcej wygląda powszechne wyobrażenie o schyłkowym żymie.
    A czy Brytania nie była spichlerzem północy?

    • Jak czytam dyskusje internetowe, to widzę, że ludzie uważają, że wojso nadal podzielone było na hastati, principes i triari jak za Republiki, ludzie wierzyli w Jupitera etc. a przez setki lat nic się nie zmieniło.

      Co do Brytanii to w książkach, które czytałem nie spotkałem się z tym określeniem (i teraz widzę, że zapomniałem wrzucić bibliografię… jak wrócę do domu, to ją uzupełnię). Raczej wskazywano na to, że mody przybywały tam z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem, co mogło wskazywać na gospodarcze opóźnienie. Może działo się tak przed kryzysem trzeciego wieku?

  2. slanngada pisze:

    Serio tak myślą? Inna rzecz, że wielu po prostu dodaje do okresu schyłkowego trzeci wiek.
    Nie jestem historykiem, ale ponoć Cezar podował, że brytania produkuje dużo zborza (według jego wyliczeń absurdalnie dużo) i j klimat południowej brytani był jednak przyjazny. Choć oczywiście w pewnym momencie koszta przerosły pewnie zyski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s