Endless Legend: Shadows – recenzja

2016-02-23_00001Shadows jest drugim, płatnym DLC do Endless Legend. Tym razem gra zostaje poważnie rozbudowana, otrzymując nową frakcję oraz system szpiegostwa.

Jak elementy te sprawdziły się w praktyce?

Endless Legend to jedna z moich ulubionych gier wydanych ostatnich latach. Oraz obawiam się jeden z takich tytułów, o których wiele osób nie słyszało. Jest to bardzo fajna strategia 4X przenosząca as na umierającą planetę Auriga, gdzie walczyć będziemy o władzę oraz ocalenie swego ludu. Co jakiś czas jest też rozbudowywana, zarówno darmowymi jak i płatnymi DLC. Omawiany dziś dodatek należy do tej drugiej kategorii i zawiera dwa, nowe elementy: system szpiegostwa i grywalną frakcję nazywaną The Forgotten. Przyjrzymy się więc tym elementom.

Szpiedzy tacy jak my:

Endless Legend ekran szpiegostwa

Endless Legend ekran szpiegostwa

Pierwszą nowością w grze jest system szpiegostwa. Tym posługiwać się mogą wszystkie rasy, jednak nie każda z jednakową skutecznością. Najlepiej sprawdza się on moim zdaniem w rękach Drakkenów i (co nie jest niespodzianką) Zapomnianych. Bardzo duży pożytek z niego mają też jednak Wędrowne Klany oraz Nekrofagi czyli rasy odcięte od typowej dyplomacji.

Szpiegostwem zajmują się bohaterowie, co znacznie zwiększa ich wpływ na grę: mogą obniżać stopień ufortyfikowania infiltrowanego miasta, zmniejszyć poziom jego populacji, zabić zarządcę, okradać szlaki handlowe, przechwytywać nieprzyjacielskich szpiegów, kraść i obniżać zasięg wizji, ułatwiać akcje dyplomatyczne, zmniejszać produkcję naukową (tylko Zapomniani) lub przemysłową oraz kraść technologię przeciwników (ponownie tylko Zapomniani).

Ogólnie system ten jest bardzo fajny. Dobre umiejscowienie agentów pomaga przeciwdziałać rozwojowi przeciwnika, przełamać jego opór czy też – w wypadku dużych inwestycji w sieć szpiegów – zniszczyć jego potęgę gospodarczą. Bo powiedzmy sobie szczerze: seria ciosów -4 do ludności w najważniejsze miasta wrogiego imperium nie jest czymś, z czego łatwo jest się otrząsnąć.

Bardzo to moim zdaniem wzbogaca rozgrywkę. Takiego dodatku oczekiwałem od dawna.

Plądrowanie:

Druga ciekawa opcja to Plądrowanie. Plądrować mogą jednostki wojskowe, wchodząc na terytorium przeciwnika i podchodząc do jego struktur: kopalni, plantacji, przekabaconych wiosek tubylców etc. Wówczas to dana struktura wyłącza się na 10 tur i przestaje przynosić efekty.

W wypadku wiosek tubylców specjalnie efektywne to nie jest.

Jednak robiąc rajd na nieprzyjacielskie złoża lub źródła zasobów luksusowych można mu zdruzgotać gospodarkę. Oczywiście coś takiego może spotkać także i nas. Tym bardziej, że od wprowadzenia tej zasady Pomniejsze Frakcje robią się bardziej agresywne, a motywować zaczyna je głównie właśnie rabunek.

The Forgottens:

Endless Legend zapomniani

Endless Legend zapomniani

Gwoździem programu są oczywiście Zapomniani czyli nowa frakcja. Od razu należy powiedzieć, że nasi brodaci Ninja są rasą co najmniej dziwną, a autorów nie da się oskarżyć o wprowadzenie do gry płatnego elementu przeznaczonego do wygrywania. Wręcz przeciwnie: Zapomniani nie są może frakcją słabą, ale nie są też narodem, którym gra się łatwo. Dwie pierwsze gry nimi zakończyły się dla mnie totalną klęską, dopiero trzecia przyniosła efekty, ale też zostałem koniec końców pobity przez Wędrowne Klany.

Wynika to z dwóch faktów. Po pierwsze: Zapomniani to konserwatyści, którzy nie uznają nauki i nie posiadają własnych naukowców. W efekcie więc zawsze są krok do tyłu. Zdolność wykupywania wynalazków za pył, w części recenzji traktowana jako wielka zaleta pozwalająca przyśpieszyć grę taką nie jest. Wręcz przeciwnie: spowalnia ona dość wyraźnie rozwój ekonomiczny. Podobnie pozostałe metody utrzymania się na czasie: kradzież technologii szpiegami i wymiana ich dzięki dyplomacji nie działają tak pięknie, jak własne badania.

Po prostu by pozyskać technologię od nieprzyjaciela ten musi ją najpierw opracować, co znaczy, że zawsze jesteśmy o krok z tyłu.

Jeśli chodzi o militaria, to Zapomnieni mają bardzo dobre jednostki, które wyśmienicie sprawdzają się jako wsparcie oraz najemnicy. Tak naprawdę, gdyby nie obecny system walki, który jest niestety największą wadą Endless Legend, byliby najlepszymi jednostkami w grze.

Ich problemem jest natomiast fakt, że nie są dobrą piechotą liniową, a do tego są dość kosztowni i niestety często gorzej uzbrojeni od przeciwnika. Biorąc pod uwagę fakt, że zwykle jesteśmy gospodarczo do tyłu, to często polegać musimy raczej na jednostkach pomniejszych frakcji, niż własnej piechocie i strzelcach.

Ogółem:

Nie będę ukrywał, że jest to moim zdaniem kawał świetnego dodatku / DLC, który bardzo wzbogacił grę. Warto było wydać nań pieniądze, by odświeżyć Endless Legend.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gry komputerowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Endless Legend: Shadows – recenzja

  1. slanngada pisze:

    Gra fajna ale nie poprawiono jednak pewnych wad, w tym głupiorostej, że nie odkryta jest startowa prowincja. Chciałbym też, aby rozbudowano nieco motyw dystryktów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s