Reklamy internetowe – kilka słów o nich:

2947_13df_500Jako, że kilka osób na Poltergeiscie interesowało się kwestią reklam internetowych postanowiłem napisać na ten temat kilka słów, tym bardziej, że i tak robiłem to na prośbę znajomych. Tak więc dziś zajmiemy się tym jak wygląda kwestia reklam internetowych na blogach i serwisach oraz jakie do wyboru mamy opcje.

1) Potencjał:

Ogólnie przyjmuje się, że statystyczne zarobki na 1000 wyświetleniach strony wynoszą 1 dolara. Przy czym prawdę mówiąc nie mam pojęcia skąd wzięły się te liczny, a każda osoba, z którą na ten temat rozmawiałem śmiała się (i ja także nie jestem tutaj wyjątku). Sumy tej nie udało się uzyskać nikomu. Wręcz przeciwnie, serwisy internetowe podzielić można na dwie grupy: te, które zarabiają dużo więcej i te, które zarabiają dużo mniej.

Zarobki w dużej mierze zależą od takich czynników, jak: rodzaj prezentowanych reklam, ich dopasowanie do treści danej strony oraz tematyka samego serwisu. Generalnie jednak istnieją branże, które generują większy dochód i takie, które generują mniejszy. Do branż najbardziej dochodowych należą: elektronika i informatyka, RTV, budownictw, porady medyczne i finansowe, motoryzacja oraz (ostatnimi czasy) AGD i moda.

Do branż kiepsko płatnych należy kultura, literatura oraz wszelkie niszowe rozrywki w rodzaju gier fabularnych i bitewnych, anime czy teatru.

2) Powody porażki:

Przyczyny takiej sytuacji są liczne. Do najważniejszych należą:

– Koncentracja na wąskiej niszy: pierwszym błędem, jaki popełniają reklamiarze z takich serwisów jest przekonanie, że serwis o czymś musi koniecznie reklamować to samo, nawet jeśli rynek tego czegoś jest bardzo mało rozbudowany. W efekcie otrzymują one dużą liczbę reklam albo słabo dostosowanych, albo luźno związanych z tematem, albo mało atrakcyjnych produktów, których nikt nie kupi.

– Niski stopień profesjonalizmu: po drugie serwisy takie często prowadzone są przez amatorów, nie posiadamych odpowiedniego know how, wiedzy o zwyczajach rynku, jego sytuacji etc. W efekcie czego ich redakcje popełniają rażące błędy. Co więcej z uwagi na sposób w jaki są zorganizowane często nie są w stanie pracować na poziomie kultury komercyjnego wydawcy internetowego.

Jednocześnie są małymi stronami, tak więc dla większych podmiotów nie stanowią partnerów.

– Brak zainteresowania tematem ze strony redakcji: po trzecie redakcje tego typu serwisów często reklamy traktują jak zło konieczne, a jeszcze częściej: jak fanaberię, coś nudnego lub wręcz science fiction.

– Mniejszy tort do podziału: trzecim powodem dla którego wiele z nich poniosło klęskę był fakt, że gdy zaczynały a) rynek reklamy internetowej w Polsce dopiero się rodził b) jeszcze do niedawna nastawiony był niemal wyłącznie na klienta biznesowego. Zasadniczo Internet dzielił się podówczas na trzy sekcje: biznes, porno i całą resztę. Przez wydawców biznesowych traktowany był jako książka ogłoszeń, w której można było wyświetlić swoją ofertę udzielenia kredytu, wyposażeniu biura w komputery lub sprzedania mieszkania. Brakowało natomiast sensownych ofert dla bloggerów i innych nieprofesjonalistów.

3) Zjawiska działające na naszą korzyść:

3148_40eaPrzejdźmy teraz do rzeczy, które sprawiają, ze może iść lepiej. Te są dwie:

– Zmiana w podejściu do bloggerów: po pierwsze rewolucja Web 2.0 i rozwój serwisów społecznościowych sprawiły, że duże firmy zaczęły zauważać Internet oraz strony amatorskie i traktować je jako potencjalne miejsca sprzedaży. W efekcie dziś są bardziej tolerancyjne wobec tego typu działalności i nie wymagają już, by miały profesjonalne działy reklamy.

– Większy tort: po drugie: ecomerce poważnie się rozrosło, reklamowana jest też dużo większa gama produktów, co więcej: pojawiły się też ichnowe kategorie, jak tania elektronika codziennego użytku. Kolejną zaletą sytuacji jest fakt, że nasza grupa docelowa postarzała się, w efekcie czego stać ją na większe wydatki.

4) Sytuacja rynkowa przed 2010 rokiem:

Generalnie przed rokiem 2010 profesjonalne, nastawione na zysk serwisy radziły sobie w następujące sposoby:

– Agencyjna sprzedaż reklam: podstawą dochodów była agencyjna sprzedaż reklam internetowych prowadzona przez dużych wydawców. Przy czym niestety: stronyw rodzaju Tanuki.pl, Poltergeista, Nowej Gildii etc. nie są dużymi wydawcami, a co więcej nigdy też nie urosną na tyle, by zainteresować takich klientów. Ponadto z racji na ich styl pracy, możliwości techniczne i organizacyjne sprzedaż choćby jednej reklamy byłaby dla nich przedsięwzięciem nader trudnym.

– Sklepy internetowe: po drugie duża część serwisów stanowiła przybudówkę do sklepu internetowego, a ruch nań napędzał obroty w tychże. Ponownie: rozwiązanie to nie ma szans działać na serwisach amatorskich, chyba, że w kooperacji z zaprzyjaźnionym sklepem lub firmą któregoś redaktora. Po prostu ich załogi nie posiadają wiedzy, możliwości organizacyjnych i kapitału, by taki sklep otworzyć i prowadzić.

– Linki sponsorowane: kolejnym źródłem dochodów, prawdopodobnie najistotniejszym stron amatorskich była sprzedaż linków sponsorowanych. Pozwalało to innym stronom zwiększyć swój Page Rank kosztem serwisów o wyrobionej pozycji. Niemniej jednak rynkowa wartość linków nie jest szczególnie wysoka.

– Programy partnerskie: jeszcze jedną opcją były programy partnerskie, czyli po prostu wystawienie oferty sklepu na swojej stronie. Odwiedzający dany serwis widzieli zdjęcia produktów, często z ich krótkim opisem i jeśli byli zainteresowani klikali w witrynę sklepu. Jeśli dany towar nabyli reklamobiorca otrzymywał prowizję w wysokości od 2,5 do 5 procent ceny danego towaru.

W okresie o którym mowa programy partnerskie najczęściej dotyczyły: sklepów komputerowych, nieruchomości, samochodów i kredytów. Handel pozostałymi towarami dopiero się rozwijał, a działające w sieci firmy nie widziały potrzeby reklamowania się w sieci.

Oddzielną kwestią było dostosowanie programów partnerskich do treści strony. Zakupy sprzętu komputerowego, kredyty, samochody i domy należą do kategorii tzw. „życiowych wyborów” i szanse, że ktoś dokona któregoś z nich na podstawie obrazka na stronie z anime są niewielkie. Programy nastawione na różnego rodzaju hobby są natomiast nieliczne i często niezbyt opłacalne.

– Reklama kontekstowa: ostatni typ reklamy stanowiła tak zwana reklama kontekstowa, czyli ogłoszenia drobne sprzedawane i dostosowywane do strony przez Google Adsense i podobne usługi. Działało to w następujący sposób: robot czytał treść strony, a następnie wedle swego uznania wklejał linki tekstowe lub obrazki pasujące do jej treści.

W praktyce nie było to tak piękne. Generalnie robot Google jest bowiem debilem, który ustawiał reklamy zachęcony przypadkowymi słowami pojawiającymi się w tekście. Jeśli więc np. komentujący artykuł user ma ksywkę „Garnek” istnieją duże szanse, że strona zostanie najechana przez reklamy garnków. Jeśli natomiast w tekście pojawiał się zwrot „cycki” to dostaje się albo reklamę bielizny, albo bana za prowadzenie strony pornograficznej…

Mimo to część blogów i serwisów potrafiła uzyskać z nich duże dochody. Robiono to w prosty sposób: umieszczając reklamy tak, że wydawały się fragmentem strony oraz tak redagując tekst, by zawierał duże ilości wartościowych z punktu widzenia robota słów kluczowych. Przykładowo jeden z moich klientów wymagał, by raz na każde 1000 słów padała fraza typu „kredyt zaufania”, „dług wdzięczności” etc. umieszczona w możliwie neutralnym „naturalnym” kontekście.

7071_0cab_5005) Sytuacja rynkowa obecnie:

Od tego czasu jednak dużo wody upłynęło w Wiśle. Tak naprawdę zmiany dotyczą głównie rzeczy subtelnych, ale ważnych. Tymi są:

– Sklepy bezobsługowe: sklep bezobsługowy to po prostu sklep internetowy, który w naszym imieniu prowadzi firma trzecia. Tak naprawdę my tylko umieszczamy link na naszej stronie, pozostałe czynności: produkcja i zapewnienie towaru, jego wysyłka, obsługa klienta etc. bierze na siebie firma trzecia.

Bardzo popularnym obecnie sklepem bezobsługowym jest Cupsell umożliwiający projektowanie i sprzedaż własnych koszulek i kubków.

– Agencje marketingu szeptanego: które wymieniam tu z dziennikarskiej rzetelności. Są to agencje reklamowe, w których bloggerzy oferują pisanie notek na zadane tematy. Zwykle różnego rodzaju Janusze e-Biznesu żądają za to około 3 złote / wpis, przy czym mowa tu o blogach z przedziału <250 lików. Duże serwisy prawdopodobnie byłyby w stanie wytargować kilkukrotnie wyższe ceny.

Przy czym pytanie brzmi: czy by chciały?

Ja osobiście nie zachęcałbym do korzystania z tego typu reklamy nikogo. Artykuły sponsorowane są wyjątkowo śliskim tematem, co więcej, aby zachować choć cień rzetelności i etyki osoba je publikująca musiałaby poświęcić bardzo duże siły na selekcję zleceń. Oznaczałoby to także konieczność odrzucenia pewnie dobrych 80% ofert.

Drugi powód jest taki, że – przy dominującej formule serwisów hobbystycznych – tego typu projekt byłby bardzo trudny do realizacji. Po prostu nie ma możliwości sprawić, by ludzie pisali na zadane tematy wyrabiając się z góry narzuconych, bardzo wąskich przedziałach czasu.

Ostatnim z powodów, dla których odradzam tego typu działalność jest związane z nią ryzyko. Powiem uczciwie: gdybym był bloggerem z przedziału 1000+ lików zastanowiłbym się nad udziałem w tego typu działalności. Niemniej jednak rekomendowanie tego typu rozwiązania osobom trzecim jest moim zdaniem równie nieodpowiedzialne, jak zachęcanie ich do zakupu akcji.

– Reklama personalizowana: czyli sztandarowy wynalazek Google, na potrzeby którego firma szpieguje cały Internet. Generalnie reklama tego typu działa następująco: Google gromadzi dane o każdym człowieku na świecie, śledząc to, w jakie strony klikał. Zapamiętuje je i porównuje wyniki z zapisanymi w swojej bazie reklamami. Następnie wyświetla mu takie reklamy, jakie wydają mu się najodpowiedniejsze.

Za wszystko odpowiada ten sam bot-idiota, co poprzednio.

Tak więc, jeśli kiedykolwiek pobraliście np. gazetkę Lidla bójcie się: Lidl już zawsze będzie Was prześladował. I nie myślcie, że zmiana komputera i dostawcy Internetu wam w czymś pomoże. Google potrafi rozpoznawać ludzi po nickach, używanych, charakterystycznych słowach oraz samym stylu pisania.

Inna filozofia reklamy: obecnie reklamy w Internecie mają przyciągać klienta i wzbudzać jego zainteresowanie, a nie udawać, że są częścią witryny, na której zostały umieszczone. Z jednej strony jest to uczciwsze, z drugiej strony potęguje to szanse, że ktoś w nie kliknie.

– Większy wybór produktów: jak już wspominałem znacząco zwiększył się wybór reklamowanych w sieci produktów, dzięki czemu można lepiej dostosować je do swoich użytkowników.

7710_94ad_3906) Programy Partnerskie:

Przejdziemy teraz do produktu, który moim zdaniem daje największe szanse na zarobek dla serwisu . Jak pamiętany: programy partnerskie działają w ten sposób, że wyświetlamy u siebie reklamę jakichś produktów, czytelnicy to widzą, klikają w reklamę, przechodzą do sklepu, oglądają produkt, decydują się na zakup (albo i nie), od tego zakupu pobierana jest prowizja, która wpływa na nasze konto (albo i nie).

Dopasowanie reklam do zainteresowań czytelników:

Aby zapewnić sobie odpowiednią klikalność i wysokość sprzedaży powinniśmy dostosować reklamy do zainteresowań. Pozornie jest to proste. Niemniej jednak trafiają się pułapki. Przykładowo kiedyś widziałem, jak na pewnej stronie o kulturze japońskiej eksperymentowano z programem pewnej, dużej księgarni. W programie tym zaczęły się pojawiać reklamy licznych produktów związanych właśnie z Japonią: głównie gier i książek oraz pewnej ilości mang.

Zakończyło się to klęską.

Użytkownicy nie kupowali tych gadżetów. Owszem, klikali w reklamę, ale zamiast tego kupowali popularne gry planszowe, komiksy i książki młodzieżowe.

Myślenie nerdem, a myślenie biznesowe:

Powody porażki były proste: błędnie oszacowaliśmy zainteresowania naszych czytelników. Niestety naiwnością była wiara, że ludzie będą masowo kupować przypadkowe mangi, tylko dlatego, że zobaczyli ich reklamę na stronie albo takież gry planszowe, bo na okładce był samuraj.

Po drugie: równie błędnie założyliśmy, że miłośnicy kultury japońskiej (albo innego hobby) nie interesują się w swym życiu niczym innym. Tymczasem okazało się np. że lubią dobre planszówki. Na szczęście jednak obecnie mamy do czynienia z bardziej precyzyjnymi narzędziami, które są w stanie nam wiele podpowiedzieć. Jednym z nich jest Google Analytics, które śledząc internautów obserwuje zainteresowania userów i dzieli ich na kategorie marketingowej.

7056_2f3d_500Skąd dowiedzieć się, czym interesują się userzy?

Istnieje do tego bardzo proste narzędzie: Google Analytics. Google nie tylko szpieguje cały świat, ale dzieli się tymi danymi ze swoimi użytkownikami. Jeśli ktoś prowadzi stronę internetową, to zalecałbym mu z tego narzędzia korzystać.

Niemniej jednak wyniku Google Analytics należy umieć czytać i zdawać sobie sprawę, na które kategorie należy przymknąć oko. Tak więc:

– Kino, Wideo i Filmy: w polskich warunkach najczęściej oznacza, że czytelnicy oglądają w Internecie pirackie filmy. Wcale nie znaczy to, że będą chcieli je u nas kupować. Co więcej, z racji, że jest to popularna rozrywka zaryzykuję stwierdzenie, że kategoria ta wyświetla się na pierwszym miejscu na każdym serwisie w sieci.

– Usługi randkowe / Serwisy społecznościowe: pierwsza kategoria jest grzecznym sposobem na powiedzenie, że twoi użytkownicy oglądają porno. Druga, że mają konto na Facebooku. Jako, że jedno i drugie robi tak z 70 procent populacji, to jest to ponownie bardzo częsty wynik. Oraz nie mówiący o userach zupełnie niczego.

– Fotografia / Grafika / Galerie: najczęściej także oznacza, że userzy oglądają porno, albo, że mają konto na DeviantArt i oglądają „artistic nudity”. I ponownie nie mówi o nich nic ważnego.

– Edukacja: pojawia się, gdy stronę odwiedza wielu nieletnich, którzy wykorzystują Internet także do nauki. Osobiście uważam, że jest to mało perspektywiczny kierunek rozwoju, bowiem a) dobór usług edukacyjnych (i zapłata za nie) i tak dokonywany jest przez rodziców, a nie dzieci b) osobiście mam wątpliwości, czy osoba wchodząca na stronę o hobby (czyli rozrywkową) chciałaby, żeby non stop przypominano jej o szkole (czyli obowiązkach).

– Podróże i hotele: kolejny przypadkowy wynik, który pojawia się, gdy stronę odwiedza wielu dorosłych. Generalnie nie oznacza on, że czytelnicy rzucą się na nasze reklamy biur podróży zamawiać wycieczki. Oznacza on, że kilka razy zdarzyło im się rezerwować hotel i brać udział w delegacji. Google uznało to jednak za zainteresowanie. Szanse, by szukali odpowiedzi na to pytanie na – dajmy na to – serwisie o Warhammerze Battle nie są duże.

– Gry RPG i Anime: nie ma empirycznych dowodów, by w Polsce ktokolwiek przeznaczył jakąkolwiek większą sumę na ich reklamę w Internecie.

Ekspozycja Reklam:

Kolejna rzecz, która ma znaczenie to sposób prezentacji reklamy. Tak więc:

  • Reklama powinna być umieszczona na wysokości wzroku odwiedzającego, tak by była widoczna już w chwili wejścia na serwis. Wydaje się to oczywiste, ale jak pisałem wiele serwisów hobbystycznych traktuje je jako zło konieczne i stara się ukryć jak najgłębiej.
  • Powinna prezentować jakiś, atrakcyjny produkt. Reklamy typu karteczka z napisem „Reklama” nie sprawdzają się.
  • Powinna być dopasowana do treści strony.

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Internet, Komputery i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s