Jeremiada o sprzęcie, oprogramowaniu i byciu userem:

2395_35d5Post który moim zdaniem wyjaśnia wiele problemów pierwszego świata i współczesnej cywilizacji.

Kupiłem sobie nowy komputer. Komputer jest zarąbisty i uciągnie XCOM 2, kiedy wyjdzie oraz Mortal Kombat X, kiedy znowu będzie w Biedronce. Niestety wszyscy wiedzą jak to jest z PC-tami.

Nie wystarczy wyjąć takiego z pudełka i włączyć.

Jak powszechnie wiadomo: wszystkie części komputerowe są ze sobą kompatybilne. Tylko niektóre są bardziej kompatybilne od innych.

Początkowo problemy wydawały się relatywnie niewielkie. Ot, konieczna była taka mała przejściówka, która z jednej strony miałaby żeński port VGA, a z drugiej męski DVI. W pudełku od karty graficznej była bowiem dokładnie odwrotna, a bez tego nie dało się monitora przypiąć.

Głupota…

Ale kiepsko schodzi w sklepach komputerowych. Schodziłem pół miasta, zanim udało mi się kupić. Kiedy osiągnąłe sukces podpiąłem monitor, uruchomiłem komputer i mym oczom ukazał się widok jak na ZC Spectrum.

Jak się okazało nowa karta graficzna nie porozumiała się z monitorem i oświadczyła, że ten na pewno nie pracuje w swej natywnej rozdzielczości 1900 x 1080.

Oczywiście panel sterowania nie dostarczył żadnej pomocy. Tak więc: reinstalka sterowników, rejestr, zmienić tam jakąś linię, uruchomić ponownie komputer, ręcznie wejść w ustawienia karty. Zaakceptować fakt, że za to robię NVIDIA przewiduje jakieś straszne kary, młotkiem zmusić ją do pracy w rozdzielczości niestandardowej. Uruchomić ponownie komputer. Raz jeszcze zmienić ustawienia karty w odpowiednich menu. Wymusić na niej i systemie pracę z takimi ustawieniami, jak jej podałem.

Uruchomić ponownie komputer.2520_0d48_500

I ujrzeć rozmiary klęski.

Rozdzielczość jest taka, jak być powinna. Jednak tekst nie trzyma ostrości. Tam, gdzie powinny być litery mamy szare smugi.

Wejść do panelu sterowania. Po omacku znaleźć ustawienia Clear Type i kalibrowania kolorów. Przekonać się, że nadają się psu na budę.

Wykorzystać Google i doczytać. Bardzo łatwe zadanie, gdy zamiast znaków widzi się czarne kleksy. Zmierzyć się z armią Kapitanów Obviusów, którzy radzą czytelnikom właśnie „wjedź do Panelu Sterowania i ustaw Clear Type” (Nawiasem mówiąc zdarzyło wam się kiedyś, żeby trywialne rozwiązanie wam pomogło? Bo mi nie.). Dowiedz się, że pół roku temu pewien człowiek w Rumunii miał ten sam problem i napisał w swoim garażu, na glinianych tabliczkach rozwiązujący go program.

Pobrać.

Odkryj, że wymaga on innej wersji sterowników. Jeśli te zainstalujesz powinno pojawić się magiczne okno, po kliknięciu w które problem się rozwiąże. Jeśli się nie pojawi wejdź do rejestru i zmień kilka linijek ręcznie. Jeśli system cię nie dopuści, wejdź w inne miejsca i zrób to samo. Zresetuj komputer. Kliknij w magiczne okienko. Jeszcze raz zresetuj komputer.

Poczuj, jak z twych oczu opada mgła, a litery stają się ostre jak na Windows XP. Ciesz się.

Jest pierwsza w nocy. Siedem godzin zmagań właśnie się zakończyło.

Poradziłem sobie.

Ale ja to ja. Diabła się znam na komputerach, ale takich przygód miałem już siedem czy osiem, nie tracę więc nerwów. Ciekawe jak zwykli ludzie radzą sobie w takich sytuacjach? Pewnie zamiast samemu układać komputery lub pytać ludzi na forach kupują gotowe zestawy, gdzie wszystko działa.

Tak jak Ja rok temu.

0250_5e20Saga o Tablecie Lenovo:

Rok temu kupiłem sobie tablet. Zwykła budżetówka z Androidem. Tablet bardzo fajny, nic złego by się z nim nie działo, gdyby nie trzy fakty. Po pierwsze: jak to na Androidzie programy i funkcje pojawiają się i znikają zgodnie z wolą pana naszego Google (kurrrrrrrwa!).

Po drugie: tablet uruchamiając się śpiewał coś w rodzaju „W imieniu całego działu projektowania i rozwoju, działu produkcji i sprzedaży, członków zgromadzenia akcjonariuszy i rady nadzorczej firmy Lenowo pozdrawiam Cię o szacowny gaijin-san i dziękuję Ci, że zechciałeś wstąpić do grona naszych klientów”, czego oczywiście nie dało się w żaden sposób wyłączyć, ani w panelu sterowania, ani nigdzie indziej.

Na szczęście znajomy już Rumun w swojej stodole napisał program, po zainstalowaniu którego w prawdzie traciło się gwarancję, ale tablet przestawał śpiewać.

Kupiłem też klawiaturę Bluetooth do tego tabletu. Nie wiem, czy wiecie, ale w czasach owych klawiatury Bluetooth nie rozpoznawały polskich znaków, bo po co komu zlokalizowana czcionka dla 8 najpopularniejszego języka Europy?

Na szczęście jakiś gość gdzieś w Polsce miał ten sam problem i napisał rozwiązanie. Zapomniał tylko, że w języku polskim jest litera „Ź” przez co ta nie działała. Ale rok później sobie przypomniał i wypuścił aktualizację.

Pytanie brzmi, jak tacy zupełnie szarzy użytkownicy radzą sobie z tym problemem?

Może korzystają z jakich instrukcji obsługi?

Saga o Routerze:

W zeszłym roku, tuż przed świętami router zrobił mi bardzo przykrą niespodziankę i się zepsuł. Kupiłem nowy, instaluje. Wchodzę do panelu administracyjnego. Wyjmuję instrukcję obsługi. Konfigurowanie routera to coś, co zdarza się raz na pięć lat, więc za każdym razem muszę się tego od nowa uczyć.

W panelu administracyjnym jest menu. W instrukcji jest zupełnie inne. Jest jednak tutorial na płycie, tutorial producenta na Youtube oraz na jego stronie. Każdy pokazuje inne menu, niż ten, który mi się wyświetla i z innymi zakładkami opisanymi inaczej.

Jest też live hack na Youtubie. Ten na szczęście dotyczy tej wersji oprogramowania, której potrzebuję…

Sukces.

Tak więc jak sobie radzą z tym ludzie?

Saga o wujku:

Lato tego roku. Jestem w pracy, nagle dzwoni telefon. Jak się okazuje dzwoni mój wujek:

– Piotr! Mam problemy z komputerem! Coś mi drukarka nie chce działać! Przyszedłbyś po pracy zobaczyć?

-Aha! – odpowiadam, bo już wiem, że mam przerąbane. Ważna rada życiowa: nigdy nie przyznawajcie się, że znacie się na komputerach. Jak was złapią z komputerem, to kłamcie, że to nie jest wasz komputer. – A drukarka jest podłączona do prądu, prawda? – nagle coś mnie tknęło.

– Tak! Oczywiście! – wujek prawie nie skłamał.

Jak się okazało drukarka była podłączona do prądu. Jednak nie była podpięta do komputera przez USB.

2764_bac8

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Internet, Komputery, Wredni ludzie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Jeremiada o sprzęcie, oprogramowaniu i byciu userem:

  1. PS pisze:

    Co to była za karta graficzna? Na serio w pudełku była przejściówka, której nie dało się wpiąć do karty?

  2. none pisze:

    Nowy komputer i podłączasz przez VGA? Monitor do wymiany 😉 Tablet śpiewa? Dlatego kupuje się takie z czystym androidem i ogląda przed zakupem, a budżetowe odradzam, bo są woooolne i przeładowane syfem (wystarczy firmowy syf androida). Router? Od lat tak samo się konfiguruje, są kreatory po wejściu na 192xxx, wystarczy przeklikać menu. Serio, nie bardzo widzę tu problemy dla kogoś obeznanego nieco z komputerami. A dla niekomputerowych to oczywiście, jest ciężko. Dlatego dzwonią i trzeba chodzić, pomagać 😉

    • Sorry None, ale kocham takich Captain Obviusów i ich pseudoodobre rady.

      Monitor kosztuje 500 złotych. Pieniądze oczywiście rosną na drzewach, więc to nie jest problemem.

      Budrzetowe tablety też kupuje się właśnie dlatego, że są tanie. Widzisz: dla niektórych priorytetem nie jest mieć najlepszy tablet, tylko wydać na niego jak najmniejszą kasę.

      Router, jak pisałem konfiguruje średnio raz na pięć lat. Do tej pory robiłem to dosłownie trzy razy: 1) na studiach 2) pierwszy router w Ciemnogrodzie 3) drugi router w Ciemnogrodzie. Po co częściej? Z nadmiaru wolnego czasu? „Router działa, jest WiFi, więc raz jeszcze go sobie skonfiguruje, bo nie mam co robić?”

      I zauważ jedno: nie denerwuje mnie to, że nie dałem sobie rady. Denerwuje mnie to, że dostaje sprzęt, który w teorii powinien działać natychmiast pod odpaleniu. A muszę spędzić 7 godzin doprowadzając go do stanu użyteczności.

      • Co nawiasem mówiąc też oznacza koszta, bo jak nie mam czynnego kompa to nie skrobię jakiegoś mini-zlecenia albo książki kucharskiej, więc nie zarabiam pieniędzy.

  3. none pisze:

    To nie były pseudodobre rady – to były stwierdzenia, w żadnym wypadku nie radziłem.

    Właśnie dlatego tanie tablety są tanie – bo są słabe, wolne, przeładowane i niedopracowane. Coś za coś. Kwestia świadomości kupującego. Ale tak jest ze wszystkim, takie życie – wypada się znać na autach, kładzeniu kafelków, układaniu paneli, malowaniu, komputerach, internecie… Inaczej kupimy nie to co nam jest potrzebne, nie będziemy wiedzieli, że płytki nam za dwa lata odpadną, bo źle są kładzione itd. Życie. Jak się nie znamy, kupimy coś kiepskiego, a mamy oczekiwania (np. aby nie śpiewało…) to może się okazać, że są to oczekiwania trudne do spełnienia, bo producent nie był zainteresowany spełnianiem takich oczekiwań w tym przedziale cenowym.

    Z monitorem – VGA robiono w czasie kiedy nikt nie myślał o 1900 x 1080 więc jestem zaskoczony, że udało się to uruchomić, wszystko działa, jest czytelne i w grach jest odpowiednie odświeżanie, nic się nie tnie. I nie dziwi mnie, że trzeba było się przy tym narobić, chociaż może są tacy, którzy mają szczęście i u nich wszystko poszło ot tak. Ja np. mam złe doświadczenia ze sterownikami ATI, za to Nvidia zawsze u mnie działała tak jak powinna, bez kombinowania. Z przejściówką kwestia producenta, są, nie ma, takie, inne – ja np. mam odwrotną w komplecie, taką jak potrzebowałeś, więc gdybym Twoją chciał, to też bym latał i szukał.

    Router – tutaj nie rozumiem problemu, routery, za wyjątkiem tanich wynalazków (takie też miałem okazję poznać) mają na prawdę prostą konfigurację, na zasadzie zakładka wifi i lecimy z instrukcji, gdzie musi to wyglądać zawsze podobnie: sid, kanał, szyfrowanie, hasło – obojętnie jak ubrane jest to graficznie, musi to być, więc dowolna instrukcja, nawet od innego routera powinna wystarczyć, aby każdy kto raz to robił, wie co to router i wifi, potrafił skonfigurować sieć w domu. Domyślnie DHCP jest włączone, kwestia ustawienia ip komputera i gotowe. Chyba, że to router dziwnego producenta, może to być nieco bardziej ukryte w opcjach.

    Nie jesteś przeciętnym użytkownikiem, więc nie oczekuj, że sprzęt dla takowego Ciebie zadowoli. Przeciętny użytkownik jak nie ma w opcjach, to by nie wyłączał hymnu Lenovo. Z routerem poszedłby do sklepu, że instrukcja nie pasuje, dostał nową. Ew. pomógłby jakiś znajomy gimnazjalista, kolega komputerowiec itp. Monitor to samo, sklep i informacja (awantura?), że ten nie działa z moim monitorem, i zapewne informacja, że po VGA to nie zadziała w takiej rozdzielności, stare złącze, trzeba DVI/HDMI/DisplayPort. To są przeciętni użytkownicy, skoro sam diagnozujesz, kopiesz internet, znajdujesz rozwiązania, kombinujesz i działa – to jesteś Power User, +1 do Dumy 😉 I dlatego dziwi mnie nieco pytanie, jak przeciętni użytkownicy mają sobie z tym radzić – nie mają wcale, to nie oni będą sobie z tym radzić, tylko sklep/znajomi. Co się da to zaakceptują, że tak jest, inne wychodzą w sklepie/serwisie/znajomych i zapomną o problemie. Przeciętni użytkownicy z komputerami działają jak z lekarzami, coś dolega to idę do specjalisty, a nie szukam w necie, biorę leki na chybił-trafił, a jak nie pomaga, to przychodnia.

    • No i właśnie tu dochodzimy do sedna: Instrukcja nie odpowiadała temu, co było w menu.

      Na obrazku w instrukcji było co innego, na płytce: co innego, na stronie TP-Linka też co innego.

      A co do przeciętnego usera: myślę, że to przede wszystkim krótkowzroczność sprzedawców. Bo ok, chrzanić PC-ta, wiadomo, to jest składak, mogą być różne cuda. Natomiast gorsza sprawa jest taka, że analogiczne problemy bywają też w gotowych zestawach. Głównym problemem jest oczywiście ten cały firmware.

      I potem jest „Pecet / Android to dno, kupiłem komputer, od razu był zepsuty! Następnym razem trzeba kupić konsole”.

  4. none pisze:

    A co do „Co nawiasem mówiąc też oznacza koszta, bo jak nie mam czynnego kompa to nie skrobię jakiegoś mini-zlecenia albo książki kucharskiej, więc nie zarabiam pieniędzy.” To już zupełnie inna bajka, mnie np. nie stać na kupno niektórych tanich rzeczy, bo też zarabiam przez komputer i musi on być sprawny. Nie mogę mieć kiepskiej myszki, nie oczekuję od taniej klawiatury, że będzie ergonomiczna i solidna itd. I jak na razie wszystko co kupiłem ze średniej, a nie taniej półki działa bez problemów. Oczywiście cena to nie jedyne kryterium, wcześniej czytam dużo na temat tego co chcę kupić, a klawiaturę/myszkę/tablet muszę dotknąć i sprawdzić empirycznie, aby mieć pewność, że jest takie jak chcę, pasuje do mojej wielkości dłoni, materiały nie są tandetne i podatne na pęknięcia itd. Przeciętnych użytkowników to nie interesuje.

    • Ja też robię tak samo.

      To znaczy: klawiatury i myszki zwykle kupuje w supermarkecie, ale mam swój ulubiony wzór klawiatury, który wszędzie jest, więc nie stanowi to problemu. Myszy dawno nie zmieniałem.

      Natomiast z tabletami miałem śmieszną sytuację. Przychodzę do sklepu, specjalnie wybrałem taki, gdzie sąsiad pracuje, żeby ten dostał prowizję. Sąsiad mnie obsługiwał:
      Ja: To mam 500 złotych do wydania.
      On: Za 500 złotych to możesz mieć taki, albo taki za 50 złotych droższy.
      I pokazał mi jakiegoś śmiecia, firma Noname, pierwszy raz o takiej słyszę, 2 rdzeniowy procesor.
      Ja: Ale Lenovo mają 4 rdzenie w tej cenie.
      On: Panie! Marka nie ma znaczenia! W każdym tablecie za taką samą sumę są te same rzeczy! A jak znajdziesz Lenovo za pięć stów, to gratuluję!

      To poszedłem i znalazłem. Lebowo A3500FL podówczas za 399 zeta.

  5. DoktorNo pisze:

    Ja największe problemy to miałem pod Linuxem z wbudowaną kartą graficzną Radeon, która chodzi dobrze tylko z pewnymi wersjami jądra. Raz trzeba było zrekompilować moduły do jądra i zastosować sterownik producenta, potem po aktualizacji systemu (Debian) firmowy sterownik przestał działać i trzeba było odinstalować i użyć otwartego (trudniej zrobić niż powiedzieć), a na koniec karta tak się zestarzała że nawet otwarty sterownik jej nie obsługuje…

    Takie jazdy uodporniły mnie na problemy ze sprzętem, także pod Windowsem. 🙂

    A teraz problemem na horyzoncie jest Windows 10 ewolucja pecetów w kierunku tabletów i komórek, czyli „odinstalowaliśmy panu program i co pan nam zrobi”. 😛

    • A tak! To jest po prostu piękne!

      Ja właśnie dziś doświadczyłem, że Windows 10 ma „planowane uruchomienia ponowne”. Wyskakuje ci okno i komputer oświadcza: postanowiłem za 15 minut uruchomić się ponownie i zainstalować aktualizacje”. Masz ten czas, by zakończyć pracę. Czyste dobro! (Ciekawe czy to się gdzieś da wyłączyć?).

      • DoktorNo pisze:

        To samo było w starszych Windowsach.

      • Miałem siódemkę i nie pamiętam, żeby arbitralnie stwierdzała, że ona teraz wyłączy komputer, bo tak, mam cię gdzieś userze.

        Ósemkę ominąłem.

        Natomiast, gdyby nie gry, to też bym się pewnie przesiadł na Ubuntu lub został przy Windows XP.

      • DoktorNo pisze:

        Siódemka czasami mi robi takie numery, ale to z reguły efekt zapomnienia o koniecznym restarcie po aktualizacjach w tle. 😉

        Sam kilka aplikacji które są „Windows only” i które często używam, więc przesiadka na Linuxa nie uśmiecha mi się. 😦

    • none pisze:

      Ja wyłączyłem aktualizację do Windows 10, mam to na razie z głowy – jestem na Windows 8.1, niestety, bo Samsung Update był tak cudowny, że w którejś aktualizacji podmienił mi system na partycji do odzyskiwania, z Windows 7 na Windows 8…

      Nie wiem czy nie zmienię dysku na 256 SSD i przy tej okazji nie przesiądę się na Ubuntu, ostatnio na nim pracowałem i po instalacji ze zdziwieniem odkryłem, że wreszcie wszystko działa, od razu, nic nie trzeba kombinować ze sterownikami, czysta przyjemność. Na pewno wolę Ubuntu niż Windows 10, również nie podoba mi się kierunek w jakim ten system poszedł.

  6. none pisze:

    Stare dzieje. Walka o każdy kilobajt na dyskietce (maxizip), o każdy kilobajt ram (menu w autoexec i config, aby mieć różne wariany mniej i bardziej zoptymalizowane), kluczyk do obudowy, aby zablokować klawiaturę, przycisk turbo na obudowie… Piękne czasy 🙂 I ta radość jak się przegrało od kogoś grę, bez opisu, recenzji itp, samemu trzeba było kombinować co to jest, jak w to się gra… To se ne wrati 😉

  7. DoktorNo pisze:

    Ależ oczywiście, i nie ma za czym tęsknić bo dyskietki były małe i notorycznie się psuły i pracowało permanentnie pamięci itp.

    Dla programistów to też były ciężkie czasy bo nie można było ot tak napisać kodu w Javie czy C# tylko musieli dłubać w assemblerze. A C to był luksus zarezerwowany dla tych co mieli dużo RAM i mocy procesora.

    Mi chodzi o to że irytuje mnie to ciągle inwigilowanie użytkownika, utykanie potrzebnych funkcji i zakulisowe gmeranie w systemie. Tak jak juz pisałem, najbliżej starej filozofii jest jeszcze Linux, ale spróbuj na nim odpalić gry z Windowsa czy Manga Studio…

  8. none pisze:

    Globalizacja. Śledzą nas telefony, komputery, czytana jest nasza poczta, GPS/BTS powie gdzie bywamy. Nie tak to sobie wyobrażałem 20 lat temu, powieści SF były tylko powieściami SF, a teraz część z tamtych pomysłów to obecne realia.

    Gram coraz mniej (ale XCOM2 nie przepuszczę) i jedyne rozwiązanie jakie widzę to laptop z Ubuntu do pracy i konsola do gier, ew. jakiś średni składak na gry PCtowe ze starszej epiki, a jest ich sporo (wystarczy popatrzeć na GOG).

    Windows 10 to nie moja bajka, kolejnego telefonu nie chcę z Androidem, więc nie wiem czy nie skończę z BlackBerry, bo innej alternatywy chyba nie ma. Chociaż Ubuntu też chyba jest na telefony, muszę się zainteresować, może wystarczy na moje potrzeby.

  9. DoktorNo pisze:

    To efekt polityki monopoli z Doliny Krzemień które nikogo nie pytają o zdanie. Plis spacyficzna kultura startupów pełna bzdur o „naprawianiu świata” aplikacjami i gamifikacją…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s