Gwałt, a sprawa literacka:

grejWiecie po czym poznać literacką tandetę? Po tym, że główny zły kogoś (najlepiej nieletniego) gwałci.

Nie cierpię tego motywu. I to bynajmniej nie dla tego, że jestem feministą. Bo nie jestem. Motyw ten jest po prostu kipski. I często nadużywany.

Wsadzając palec do kontaktu:

Poruszanie tego tematu nie jest może najbardziej dyplomatyczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakie flejmy na ten temat były na Poltergeiście. Dwa, że może się ktoś czepić, że szukam sensacji małym kosztem. Niemniej jednak gwałt jest dość mocno nadużywanym motywem przez kiepskich autorów fantastyki. Gwałcił główny zły u Terrego Goodkina (a jeden z jego potomków także mordował prostytutki), u Janny Wurst mieliśmy gwałt małżeński po to, by podkreślić stopień porażki związku bohaterki, a u Mercedess Lackey był to w zasadzie temat dyżurny. Nowszych przykładów wymienić nie potrafię, bo w pewnym momencie zacząłem lepiej selekcjonować lekturę.

Zacznijmy od tego, dlaczego ludzie w książkach się gwałcą. Otóż: gwałt jest bardzo atrakcyjnym narzędziem dla autora tandetnych, pozbawionych ambicji książek.

Jednoznacznie negatywna ocena:

Po pierwsze, nie ma chyba drugiego, równie nagannie ocenianego i (co chyba ważniejsze) trudnego do uzasadnienia czynu. Gwałt w większości kultur jest postrzegany jako czynność negatywna i haniebna. Co więcej w odróżnieniu od innych, poważnych zbrodni jak kradzież, morderstwo, tortury czy zdrada trudno znaleźć dla niego uzasadnienie. Ocenę pozostałych występków można jakoś złagodzić, da się je popełnić ze szlachetnych pobudek lub przynajmniej znaleźć im pragmatyczne uzasadnienie. Morderstwo może być wynikiem wypadku, nieporozumienia, działania w afekcie, może być uzasadniane większym dobrem lub dążeniem do jakiegoś politycznego celu, który je uświęci. Popełnione może zostać wreszcie w samoobronie, może być też aktem kary wymierzonym za większe zbrodnie. Kradzież może być zbrodnią surwiwalową* lub stanowić sposób redystrybucji bezprawnie zagarniętych dóbr. Tortury mogą mieć cel pragmatyczny (wydobycie inaczej niedostępnych informacji) lub też stanowić sankcję karną, za wyrządzone (być może opacznie rozumiane) krzywdy.

*Przestępstw surwiwlowe to w kryminologii takie przestępstwo, którego głównym celem jest doraźne przedłużenie własnej egzystencji. Przykładem może tu być kradzież chleba celem zaspokojenia głodu lub prostytucja celem zarobienia pieniędzy na ów chleb.

0018_1a70_620Gwałt natomiast jest przestępstwem, które popełnia się w zasadzie tylko dla przyjemności, celem zaspokojenia swojego popędu płciowego i uzyskania osobistej satysfakcji. Trudno znaleźć więc jakikolwiek wyjątek, który czyniłby go moralnie dopuszczalnym, nie zdarzają się bowiem ani gwałty w samoobronie, ani też gwałty surwiwalowe, ani uzasadnionym pragmatyczną potrzebą. Jedynym wypadkiem mogą być chyba te popełnione przez osoby niedorozwinięte, nie kontrolujące swoich czynów.

Po drugie: z samej swej natury gwałt stanowi przede wszystkim nadużycie władzy nad drugą osobą. Wymaga bowiem doprowadzenia jej do stanu bezbronności, czy to wykorzystując przemoc, czy to podstęp, groźbę jej użycia, ekonomiczno-społeczną przewagę, sytuację materialną, jej młody wiek, sytuację życiową czy chwilową niedyspozycję. Jest więc to przestępstwo tak naprawdę wyjątkowo paskudne. Przykładowo: zabicie wrogiej amazonki ma na celu głównie jej unieszkodliwienie i uniemożliwienie jej stosowania przemocy wobec nas. Jej zgwałcenie natomiast może być możliwe tylko wówczas, gdy cel ten (uniemożliwienie stosowania przemocy) został już osiągnięty i leży ona ogłuszona / związana u naszych stóp.

Okazja do bycia konytrowersyjnym:

Gwałt jest też przez wszystkich ludzi (poza wąską grupą erotomanów) uważany za wydarzenie tragiczne dla ofiary, choć istnieją różne sposoby jego oceny. Dominują dwa nurty:

  • Patriarchalny: „gwałt jest tragedią, bowiem w jego rezultacie kobieta (i nierzadko cała jej rodzina) zostaje całkowicie i nieodwracalnie zhańbiona.
  • Feministyczny: „gwałt jest tragedią, bowiem kobieta została sprowadzona do roli trofeum przez samca”.

Obie wersje są nawiasem mówiąc równie paskudne, bowiem przedkładają ideologię nad zwykłą, ludzką empatię. Czynią z poszkodowanego przedmiot kultu „nienaruszalną świątynie kobiecego ciała” której sacrum zostało pogwałcone, zamiast skupić się na faktycznej krzywdzie.

Temat ten wywołuje też taką śmieszną, pruderyjną reakcję „jak autor śmie pisać o seksie, przecież to dzieci mogą przeczytać i zostać całkowicie i nieodwracalnie zbrukane”. Co więcej, jak się feministki z konserwatystami zejdą, to musi dojść do wybuchu. Co to znaczy każdy wie: milion komci, flejm na pół internetu, cały nakład książki wykupiony celem spalenia go na stosach oraz publicznego darcia. Innymi słowy: instant sukces komercyjny.

Nie okalecza fizycznie:

1867_7864_500Gwałt dla pisarza ma dla autora tandety ma także inną zaletę. Otóż, w odróżnieniu od innych przejawów okrucieństwa takich, jak piętnowanie rozgrzanym żelazem, odcinanie rąk, obdzieranie ze skóry czy dekapitacja nie powoduje trwałych zmian fizycznych, które uczyniłyby postać trudniejszą do prowadzenia fabularnie, to jest brzydką, kaleką lub nieżywą.

Owszem, w efekcie tego typu wydarzenia postać może zajść w ciąże, zostać zarażonym niebezpieczną chorobą lub doznać trwałych obrażeń ciała, jednak wcale coś takiego nie musi się wydarzyć. Przeciwnie: postać może zostać poszkodowana, ale wyjść z tego cało.

Jednocześnie jest to dobry powód, by całą resztę życia chodziła smutna.

Randomowa scena erotyczna:

Kolejny powód dla którego gwałty umieszczane są w książkach to szansa na ostrą scenę erotyczną, która łatwo daje się wkomponować w fabułę oraz posiada silne uzasadnienie i łatwo ją wybronić przed krytykami prostym zaklęciem „Pan to uważa za erotykę? Pana to podnieca? Pan zboczeńcem jesteś!” albo „Spadaj smarkaczu, ja tu o ważnym problemie piszę!”.

Faktem jest, że fantazje o zadawaniu lub doświadczaniu przemocy seksualnej są najczęstszymi fantazjami erotycznymi wśród obydwu płci. Poza tym wszystkie inne typy, ostrej, zakazanej erotyki mogą albo zrażać czytelników (jak homoseksualizm albo zoofilia) albo idzie się za nie do więzienia.

Dlaczego w moich książkach nigdy nikogo nie zgwałcą?

Może nie jest to szczególnie wartościowa deklaracja w ustach pisarza, który napisał dopiero dwie książki (z których jedna utknęła u wydawcy) jednak u mnie nigdy nikogo nie zgwałcą. Jeśli zgwałcą, to oznaczać to będzie iż wzbogaciłem się na tyle, by wynająć ghostwrittera (nie mówiąc o tym, że do tej pory najbliższa seksowi scena którą napisałem była rozbieranym pokerem).

Powody takiej sytuacji są trzy. Po pierwsze: zaimki dzierżawcze, których w języku polskim jest bardzo mało, bo coś koło trzech (mój, twój, swój, odmienione przez liczby i osoby). Sprawiają one, że sceny seksu bardzo źle się pisze, ponieważ po prostu są bardzo ubogie językowo i pełne powtórzeń (wziął swój i wsadził jej… ona wypięła swój i rozchyliła swoje.. chwycił jej biust w swoje.. ona ujęła jego w swoje etc.). Nawiasem mówiąc z tej samej przyczyny bardzo źle się pisze sceny walki (uniósł swój miecz i zamierzył się w jej głowę. Ona w odpowiedzi zasłoniła się swoim… etc.). Drugi problem to słownictwo, które albo jest skrajnie medyczne (wagina, prącie, penis, wargi sromowe, aureola sutka), albo obsceniczne (cipa, chuj), albo totalnie naiwne (kwiatek, siusiak).

To jednak by mnie totalnie nie powstrzymało, gdyby nie inna rzecz.

Otóż: ten motyw jest tandetny. Służy marnym pisarzom tylko temu, by podkreślić tanim kosztem demoniczność ich szwarccharakterów. „O jestem wcieleniem zła! Będę więc gwałcić! Bez względu na płeć! Nieletnich! Nożem!”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki, Pisanina, Wredni ludzie i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Gwałt, a sprawa literacka:

  1. Lurker pisze:

    „do tej pory najbliższa seksowi scena którą napisałem była rozbieranym pokerem”
    Spokojnie – dopiero się rozkręcasz. XD

    Odnośnie ostatniego podpunktu.
    1. Zaimki dzierżawcze – przecież wiadomo, że bohater zamachuje się SWOIM mieczem(no bo czyim – jeśli nie pisało wcześniej, że przechwycił drugi miecz, to nie ma żadnych wątpliwości) – nie musisz tego powtarzać w każdym zdaniu.
    przykład:
    „Zegarmistrz wziął szybki zamach i ciął zdecydowanym ruchem przed siebie. Amazonka jednak zwinnie uskoczyła, wykonała piruet i odpowiedziała atakiem z flanki. Bohater ledwie zdołał wykonać blok, jednak nie stracił rezonu. Kopnięciem odepchnął przeciwniczkę, wytrącając ją w równowagi. Nie czekając, natarł na nią ponownie. Wykonał szybki skok, unosząc w locie miecz wysoko nad głowę i łupnął z całej siły. Jedynym, co mogła w tej sytuacji zrobić, była próba zasłonięcia się przed jego miażdżącym atakiem. Jednakże nie zdołała już zmienić swojego przeznaczenia. Miecz Zegarmistrza ponownie tego dnia zasmakował krwi…”
    No popatrz – chyba nie użyłem ani jednego tegoż zaimka dzierżawczego.
    No i co? Da się? Da. 😉

    A w scenie seksu tak samo – też się tak da. ;P

    Poza tym – w innych językach jest ich więcej? Tych niby zaimków?

    2. Słownictwo
    To jest kwestia tego, jaką konwencję przyjmiesz. Jak bohaterowie się wypowiadają na co dzień, jakim językiem operuje narrator, itd. Ja np. uważam, że – zależnie od sytuacji oczywiście – mogą używać wulgarnych określeń, albo i tych dziecinnych – słownictwo, jakiego używają ponadto w danej scenie, również jest sposobem autora na oddanie nastroju postaci, czyż nie?
    Narrator zaś – który to opisuje, co oni tam robią, relacjonuje to nam – powinien jednak używać bardziej „poetyckich” określeń. A w każdym razie – tak operować tymi „medycznymi”, by nie brzmiało to sztucznie, mechanicznie.
    Pozwolę sobie jednak żadnych przykładów nie podawać, chyba że bardzo będziesz chciał, to coś postaram się naskrobać. 😉

    W każdym razie – w wielu miejscach spotkałem się z opinią, że sceny erotyczne są najtrudniejsze dla pisarza i najłatwiej się na nich wyłożyć. Więc jeśli ci nie leżą, to faktycznie lepiej żebyś się do nich nie zmuszał.

  2. amenarhi pisze:

    Hmm, widzę, że Martina wysłałbyś w związku z tym do piekła z tabliczką „Najgorszy pisarz fantasy ever”?:) Sceny gwałtu są średnio 2 na tom powieści i nie każda podkreśla jakim bohater jest uber-gnojem. Mnie to tez razi, źle się czyta, ale nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że każdy, kto tych scen używa, jest pisarzem do d*.

    Sceny walk i seksu, jako najtrudniejsze, są jednak moimi ulubionymi. Złoty środek? W tych drugich używam form opisowych, zwykle nie pada ani jedno „konkretne” słowo. W walkach, cóż, kwestia korekty, najlepiej tak z 50 razy i koniecznie czytając na głos.

  3. Jakkubus pisze:

    Nie żebym się czepiał, ale powinno być „zhańbiona” zamiast „zchańbiona”.

  4. Strategiusz pisze:

    Zaimki dzierżawcze używa się częściej w angielskim, gdzie mogą zastępować obowiązkowe w innym wypadku „a” lub „the”. W polskim daje się je tylko gdy trzeba coś podkreślić albo uniknąć uzasadnionych wątpliwości.

    I ja też zauważyłem, że często ze złego charakteru tandeciarze robią sadystę, zboczeńca i gwałciciela, żeby nie było czasem wątpliwości, że ten ktoś jest zły. Bez tego ktoś mógłby się kapnąć, że ten zły to po prostu ktoś kto ma inne zdanie od bohatera.

  5. Torgradczyk pisze:

    Jest wiele sposobów na opisanie sceny seksu czy walki – można użyć metafor, skoncentrować się na tempie, odwołać się do wiedzy czytelnika, nie opisywać samego aktu (aktu walki lub aktu aktu;), a opisać myśli bohaterów lub to co się działo wokół. Ale zgodzę się, że to ryzykowne wyzwanie i o tandetę nietrudno.

    A scena rozbieranego pokera bardzo mnie rozczarowała – kiedy zaczęło się robić ciekawie, myślałem, że będzie jakieś napięcie, opisałeś skrótowo, że ten grał tak, ten siak i przegrał bo pił sporo wina w trakcie gry, ale i tak nie zamierzał wypłacić wygranej. Scena miała duży potencjał, który został w mojej ocenie zmarnowany.

  6. DoktorNo pisze:

    Napisałeś:

    Przykładowo: zabicie wrogiej amazonki ma na celu głównie jej unieszkodliwienie i uniemożliwienie jej stosowania przemocy wobec nas. Jej zgwałcenie natomiast może być możliwe tylko wówczas, gdy cel ten (uniemożliwienie stosowania przemocy) został już osiągnięty i leży ona ogłuszona / związana u naszych stóp.

    Niestety, ale gwałt – i ogólnie przemoc seksualna – na wojnie jest dopełnieniem przemocy fizycznej. Kobiety są traktowane jako zdobycz wojenna, a w czasie konfliktów etnicznych gwałciciele w ten sposób pokazują swoją kontrole nad innymi grupami, mniejszościami itp. nawet poprzez umyślne zakażanie chorobami wenerycznymi. Przykładów jest całkiem sporo:

    „How did rape become a weapon of war?”, BBC: http://news.bbc.co.uk/2/hi/4078677.stm

    „Rape and HIV as Weapons of War”, United Nations University: http://unu.edu/publications/articles/rape-and-hiv-as-weapons-of-war.html

    To są oczywiście przykłady współczesne, w historii dawniejszej na pewno takich przykładów nie brakowało, i były one zinstytucjonalizowane: https://en.wikipedia.org/wiki/Sexual_slavery

  7. DoktorNo pisze:

    Proszę o domknięcie taga w poprzednim moim komentarzu. Z góry dziękuję.

  8. Taktylko pisze:

    Po przeczytaniu tforu pani Michalak trudno mi się z tobą nie zgodzić. Co prawda sam akt seksualny w książkach potrafi raczej dodać niż ująć, weźmy taki Zamek Kafki, niby nic, a jednak mówi sporo o bohaterach. Myślę, że tu sprawdza się zasada, że im mniej tym więcej i przy odpowiednim podejściu oraz pokazaniu, gwałt także może mieć swoje miejsce w opowieści i przyczynę, weźmy takiego Martina. W oczy kole, ale nie można udawać, że ta brzydka rzecz na G nie istnieje.
    Może wyjdę na przewrażliwioną, ale zaznaczę tylko, bo strasznie mi się to rzuciło w oczy, ze obok zoofilii postawiłeś homoseksualizm. Ja wiem, ja wiem. Może takie twoje poglądy, nie oceniam, bo i nie chce brzmieć pretensjonalnie, ale jako, że 21 wiek no i tak jakby stawianie osób o innej orientacji z zoofilami w kontekście przegiętych zaburzeń seksualnych jest lekko krzywdzące. Myślę że gdybym znalazła sie w grupie kobiet lubiących kobiety troche by mnie to zasmuciło.

    • Taktylko pisze:

      I nie chodzi nawet o poprawność polityczną, tylko o typ przykładu. Zwłaszcza, że mówię z perspektywy osoby znającej twórczość markiza de Sade. Jako elementy rażące zamiast homoseksualizmu podsunęłabym raczej koprofilię, także w jego twórczości, i zapewne nie tylko jego, obecnej.

      • Ja bym prosił jednak, żeby czytać te posty ze zrozumieniem.

        Z punktu widzenia pisarza, w szczególności komercyjnego ważne jest, by powieść nikogo nie raziła i gładko wchodziła każdemu: zarówno zwolennikowi obyczajowej swobody, jak i moherowej babci. Z tej przyczyny w książkach, o których mówię (kiepskiej fantastyce) seks homosekualny jest niedopuszczalny: przeczyta to jakiś wariat, narobi szumu i książkę usuną z sieciówek.

      • Taktylko pisze:

        Starałam się, a że nasze odczucia są ambiwalentne, to taka słabość odbiorcy. Nie odwołuję się do twoich intencji, a do tego co zrozumiałam lub też nie. Co do punktu widzenia komercyjnego pisarza czy Martin nie jest jednym z nich? Ludzie chcąc czy nie chcąc stykają się z przemocą, w tym seksualną. O pedofilii mówi się w wiadomościach, podobnie jak o morderstwach, a w historii zdarzała się nawet poezja(całkiem wysokich lotów) pisana przez osobników łączących oba wyżej wymienione. Pozwolę sobie zacytować „Z tej przyczyny w książkach, o których mówię (kiepskiej fantastyce) seks homosekualny jest niedopuszczalny” Za każdym razem gdy stykałam się z bardzo złą, albo nie, wiele razy kiedy stykałam się z horrendalnie złą prozą z gatunku f/sf zawiera ona sceny homoseksualne(najczęściej kobieta-kobieta) skąd więc to stwierdzenie? Pytam bo jestem ciekawa. Rzecz jasna mogę się mylić, ale czy nie jest dokładnie na odwrót? „Wrzucę sobie gwałcik, tylko z inicjatywy seksownej brunetki albo bogatego przystojniaka i zaraz gupie napalone ludzie usłyszo o mnie, będzie hajs”.

      • George R. R. Martin bardzo pracowicie budował swoją pozycję pisarską od 40 lat, więc go może nie obrażajmy.

        IMHO myli pani „horendalnie złą F/SF” z „S/SF tandetną”. Różnica polega na tym, że pierwszą piszą ludzie, którym brakuje talentu, wyczucia i doświadczenia oraz często na tyle sprytu, żeby słuchać redaktorów. Te drugie najczęściej ludzie, którym po prostu brakuje iskry bożej (ale często mają bardzo dobre wyczucie rynku).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s