Przeczytane: Październik 2015

maskiW październiku udało mi się przeczytać dwa komiksy i cztery książki (piątą skończyłem 2 listopada), co jest niestety winą wydawnictwa Mag oraz księgarni Aros. Pierwsze bowiem opóźniło premierę nowych książek z cyklu Akta Dresdena, a drugie wprowadziło je do sprzedaży z dwutygodniowym poślizgiem. Tak więc przez chwilę nie było co czytać. Gdyby nie to prawdopodobnie udałoby mi się ukończyć książek pięć, a pracowałbym aktywnie nad szóstą i siódmą. Pewną przeszkodę stanowił też Amazon.com, który ciągle nie dostarcza towaru teleporterami.

Tym razem lekturę stanowiły:

17704953Fables vol. 19: Snow White

Ocena: 8/10

Fabletown zieje pustkami. Większość Baśni powróciła do swoich światów, przeniosła się do własnych pod-serii komiksowych lub zginęła. Pozostali nieliczni. Buffkin walczy o wyzwolenie Oz z pod władzy Króla Nomów i odnosi sukces, a następnie odchodzi, by wieść życie pełne przygód. Śnieżka i Bigby przeszukują światy w nadziei na znalezienie swoich zaginionych szczeniąt. W tym czasie jednak do Fabletown przybywa pierwszy mąż naszej bohaterki.

Poważną wadą tomu są zakłócenia opowieści wywołane z jednej strony czasowym przeskokiem w akcji, z drugiej crosoverem jej z Fairests czyli drugim (obok Jack of the Fables) spinoffem serii. Komiks jest mimo to moim zdaniem bardzo dobry, choć niestety mógłby być lepszy. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że skupia się w zasadzie na trzech postaciach, w fabule zionie więc pustka. O ile wcześniejsze tomy opierały się w dużej mierze na licznych, barwnych postaciach, tak tym razem tej zalety nie ma. Nie zmienia to faktu, że linia akcji jest nadal dobra, a sama intryga wciągająca.

18275594Fables vol. 20: Camelot

Ocena: 8/10

Po tym, jak Bigby został zaspoilerowany przez pierwszego męża Śnieżki między tą, a Różą Czerwoną dochodzi do konfliktu, na temat tego, co z owym panem należy zrobić. Co gorsza Róża Czerwona zabiera się do odtwarzania Okrągłego Stołu. Pod jej sztandarem zaczynają gromadzić się liczni rycerze poszukujący drugiej szansy. Niestety nie wie ona, że nad Camelot wisi fatum…

Przez dłuższy czas zastanawiałem się, o co tak naprawdę Róży Czerwonej chodzi. Po namyśle dochodzę do zdania, że zapewne o nic. Ona po prostu jest walnięta.

Ogólnie rzecz biorąc tom ten jest najmniej dobry, niestety jednak nie idealny. Bardzo widać, że seria zmierza ku końcowi i tak naprawdę jest już na ostatniej prostej.

5106158355Człowiek Grecji w kręgu codzienności:

Ocena: 8/10

Drugi tom z liczącego osiem cyklu (przy czym kupiłem tylko cztery). Ciekawszy od poprzednika z prostej przyczyny: na tapetę wzięto bardziej interesujący okres w dziejach. Analiza dotyka dwóch miast greckich o których mamy najwięcej danych (czyli Aten i Sparty). Jako, że mamy tu do czynienia z wiele bardziej złożonym systemem społecznym, niż w Egipcie oraz ciekawszym sposobem życia, tak więc książkę czyta się przyjemniej.

Pozycja ta składa się z artykułów pisanych przez różnych autorów. Każdy z nich porusza inny temat, jednak zsumowane tworzą całościowy obraz życia greckiego. Wadą takiego rozwiązania jest natomiast fakt, że twórcy wielokrotnie powielają ten sam materiał, pisząc czasem o rzeczach, które wcześniej opisał już ich współpracownik lub cytując te same źródła. Ogólnie niestety, nawet jak na pozycję historyczną lektura jest dość trudna.

czynnikPrzypadek i głupota: czynnik zwrotny w bitwach:

Ocena: 5/10

Słaba książka pseudo-popularnonaukowa. W zasadzie nie mamy tu do czynienia z próbą przekazania rzetelnej wiedzy, a z tworzeniem fikcji historycznej. Autor omawia szereg bitew, począwszy od zdobycia Troi po wojnę w Iraku, siląc się na literackie opisy, wprowadzając rozbudowaną narrację oraz dialogi.

Coś takiego nie powinno mieć miejsca w książce historycznej z prostej przyczyny: czy autor był pod Troją, albo pod Waterloo? Widział, że wiatr delikatnie chylił trawy na dzień przed bitwą i czół, że kwiaty aromatycznie pachniały? Rozmawiał z Wellingtonem i Rommlem, że wie, co czuli w trakcie wydawania rozkazów? Był przy nich w chwili, gdy te padły?

Nie?

To dlaczego pisze, że w ich głosie drżały emocje? A nie, że scena wyglądała zupełnie inaczej?

mity-hebrajskie-o7676Mity hebrajskie:

Ocena: 7/10

Graves, znany jako autor kilku świetnych powieści historycznych oraz ze swej analizy mitologii greckiej zabiera się wraz z przyjacielem do omówienia Księgi Rodzaju. Rezultaty są w najlepszym razie rozczarowujące.

Biorąc do rąk książkę miałem nadzieję, że autor napisze coś porównywalnego z Mitologią Grecką, rozbierając temat na najdrobniejsze kawałki i zestawiając z podobnymi motywami z wierzeń innych ludów, pokazując wątki wspólne z tymi wszystkimi Teszubami, Baalami i Elami czczonymi w najbliższej okolicy. Tym bardziej, że w Białej Bogi oraz Mitach Greckich pokazał już, że faktycznie jest coś na rzeczy.

Niestety książka jest wyjątkowo zachowawcza, brakuje jej odwagi i śmiałości tez. W zasadzie jest to przepisana Księga Rodzaju uzupełniona o Talmud i średniowieczne midrasze. Nic tak naprawdę godnego uwagi.

maskiŚmiertelne maski:

Ocena: 8/10

Bummm! Na kłopoty najlepsze jest orbitalne bombardowanie!

Czyli piąty tom Akt Dresdena. Tym razem Harry musi poradzić sobie z podwójnym zadaniem. Niemal w tej samej chwil i wyzwanie rzuca mu jeden z przywódców wampirzego Czerwonego Dworu, toczącego właśnie wojnę z Białą Radą magów. Po drugie musi odnaleźć ukradziony z katedry Całun Turyński. Nie byłoby to łatwe nawet wówczas, gdyby w sprawę nie wmieszali się Rycerze Krzyża, banda wrednych demonów oraz pewien, dyżurny gangster.

Ogólnie rzecz biorąc: Akta Dresdena nie są cyklem, który zwalałby z nóg. To po prostu dobre rzemiosło zapewniające rozrywkę na odpowiednim poziomie. Tom ten jest moim zdaniem umiarkowanie dobry: Rycerz Lata oraz Śmiertelna Groźba podobały mi się bardziej. Niemniej jednak do gry wprowadzone zostaje kilka ciekawych postaci oraz całkiem fajnych pomysłów.

Bardzo interesującym bohaterem wydaje mi się Kincaid, choć coś czuję, że nie jest to niestety przedstawiciel mojego ulubionego typu postaci czyli Badass Normal. Fajny jest Sanya, choć posługuje się nieco opatrzonym już w popkulturze rodzajem dziwności. Interesującym motywem i naprawdę ciekawym pomysłem są srebrniki Denarian.

Ogólnie fajna lektura, nad którą przyjemnie spędziłem kilka wieczorów. Chcę więcej. Szkoda, że będę musiał na to czekać zapewne do lutego. Tym bardziej, że w chwili, gdy opublikuje te słowa Krwawe Rytuały (IMHO trochę lepsze) powinienem również już zakończyć.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki, Przeczytane i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Przeczytane: Październik 2015

  1. Dąbi pisze:

    Z tą Różą to ja się sam mocno zastanawiałem o co kobiecie może chodzić. Bo jak już wychodzi na to, że zachowuje się jak powinna bo nagle następuje zwrot i pojawiają się w jej głowie naprawdę dziwne pomysły + nieodgadnione są dla mnie motywacje stron które ją popierają.
    W takim przedstawieniu sióstr Śnieżka wypada zdecydowanie bardziej korzystnie. Nie pamiętam na czym konretnie kończy się historia zawarta w Camelot więc nie będę spoilerował bo Happily Ever After tam wiele wątków dopina.

    P.S
    Pomysł Śnieżki w którym przeszkodziła Róża był doskonały 😀 Pokazywał jak można sobie radzić w sytuacjach beznadziejnych przy pomocy odpowiednich środków finansowych i głowie na karku 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s