Historia książek, bibliotek i księgarstwa:

bohaterSpora część z odwiedzających ten blog to czytelnicy, którzy masowo pochłaniają książki. Niemniej jednak znaczna część z nich najpewniej nie ma pojęcia o tym, jak książki się kształtowały i zmieniały na przestrzeni wieków. Pora ten fakt zmienić. Dzisiejszy wpis poświęcimy więc historii książek i piśmiennictwa.

Pismo czyli prehistoria książki:

Obecnie uważa się, że pismo, samo w sobie będące niezbędne do powstania książki wynaleziono w dziejach człowieka dwa do czterech razy. Z całą pewnością uczyniono to w starożytnym Sumerze, skąd rozpowszechniło się na bliski wschód, dając początek jego licznym wariantom, w tym obecnie używanemu alfabetowi łacińskiemu oraz sanskrytowi oraz w Meksyku. Być może wynalazku tego dokonali także Inkowie, choć co do ich systemu zapisu zdania są podzielone i nie udało się ustalić, czy faktycznie służył on do tworzenia notatek, czy też raczej był narzędziem mnemotechnicznym. Ostatnim systemem są znaki chińskie, przy czym wśród uczonych nie ma pewności, czy są one całkowicie oryginalnym systemem, czy powstały pod inspiracją wczesnych form pisma pisma indyjskiego.

Bezpośrednim przodkiem pisma są tak zwane „liczmany”. Są to niewielkie przedmioty: kości zwierząt, kamienie, figurki ludzi i innych stworzeń, gliniane lub metalowe płytki, których obecność zauważono zarówno w wielu kulturach prymitywnych, jak i w wykopaliskach. Liczmany służą, jak sama nazwa wskazuje: do liczenia, a dokładniej do prowadzenia prymitywnej księgowości oraz jako pomoc mnemotechniczna. „Jestem wodzem, dałem 10 krów starszemu synowi, by je wypasał w górach, 11 młodszemu, by wypasał je na równinach i 15 niewolnikom, by paśli je wokół mojego domu. Starszy syn zgodził się zabrać 3 krowy od niewolników w góry! Ile teraz mam krów i gdzie się znajdują?”

Odpowiedź na to prawdopodobnie znajdowano przesuwając owe liczmany.

Z czasem ktoś wpadł na pomysł, że zamiast posługiwać się żetonami wygodniej mu będzie wykonać tabliczkę z gliny, na której narysuje wizerunki przedmiotów będących obiektem księgowości. Taka tabliczka miała szereg zalet: łatwo było ją skopiować, a poza tym można było ją wysuszyć na słońcu lub wypalić w ogniu, przez co zawarta nań treść nie mogła zostać zmieniona. Powstawała więc jednakowo brzmiąca kopia. Często po zakończeniu procesu tabliczkę łamano, po czym każdy podpisujący umowę brał ze sobą własną połowę. Dało się je następnie złożyć, co potwierdzało jej autentyczność.

8871_78eb_500Pismo takie posiadało szereg wad. Składało się bowiem z samych rzeczowników, nie posiadało natomiast czasowników, liczebników czy innych znaków wyrażających abstrakcje. Nie nadawało się więc do tworzenia literatury, a jedynie notatek administracyjno-skarbowych. Także i do tego było niewygodne: aby na przykład zilustrować stado liczące tysiąc krów należało owych krów narysować tysiąc. Problemy te rozwiązano na kilka sposobów.

Po pierwsze: samo pismo stawało się coraz bardziej abstrakcyjne. Tak więc zamiast rysować obiekt kreślono kilka kresek w kształt, co do którego umówiono się, że oznacza on to lub tamto.

Po drugie: niektóre znaki przybrały znaczenia abstrakcyjne. Tak więc przykładowo w piśmie klinowym symbol, który wcześniej znaczył strzałę mógł teraz nadal ją oznaczać, a oprócz tego: ruch lub wędrówkę (bo strzała leci), wiatr (bo kołysze się na wietrze) lub śmierć (bo służy do tego, by zabijać). Dodano też liczebniki.

Takie pismo pozwalało na utrwalanie bardziej skomplikowanych treści, niemniej jednak było ono niezwykle skomplikowane. Wymagało posługiwania się kilkoma tysiącami znaków, pełne opanowanie sztuki czytania i pisania pochłaniało najpewniej kilka lat pracy, a swoim skomplikowaniem przypominało naukę obcego języka. Co więcej, wraz z ewolucją pisma pojawiały się nowe znaki, a starsze wychodziły z użycia. Zaistniał więc problem objaśniania znaczenia oraz wymowy starszych oraz egzotycznych znaków. By rozwiązać ten problem stworzono więc abugidy sylabiczne.

W zależności od języka abugidy sylabiczne składały się od 40 do 200 znaków będących połączeniem spółgłoski z domyślną samogłoską. Początkowo służyły do zapisu fonetyki słów, by objaśnić ich znaczenie ignorantom. Jako, że były dużo prostsze do nauki zaczęto je wykorzystywać jako alternatywne pismo dla osób niższych stanów. Posługiwały się więc nim kobiety, kupcy oraz wykorzystywano je do pisania listów o prywatnym charakterze i mało poważnych utworów o szerokim zasięgu. Uroczystą korespondencję, pisma królewskie, teksty religijne i kroniki dotyczące żywotów królewskich pisano pismem pełnym.

Abugida była nadal zbyt skomplikowana, tak więc w pewnych środowiskach, zwykle kojarzonych z kupcami fenickimi została ona jeszcze raz skrócona tworząc pisma abdżadowe. Są one bezpośrednimi przodkami współczesnego alfabetu, a składały się one tylko z niewielkiej ilości znaków, będących odpowiednikami spółgłosek. Pismo takie było wyjątkowo proste do nauki, składało się bowiem z zaledwie kilkunastu głosek. Szybko znalazło więc swoich zwolenników w niższych warstwach, w szczególności wśród kupców. Było jednak dość niewygodne i pełne niejasności. Tak naprawdę każdy użytkownik musiał się domyślać, co w tekście było napisane, a jego interpretacja wymagała pewnego, kulturowego obycia i nierzadko znajomości kontekstu. Niemniej jednak pisma tego dało się nauczyć w kilka dni, choć uzyskanie biegłości wymagało miesięcy.

bohater2Jednym z pism abdżadowych był alfabet fenicki, który uległ szerokiemu rozpowszechnieniu w całym basenie Morza Śródziemnego. Fenicjanie w prawdzie nie tworzyli literatury, ale ich pismo okazało się doskonałe do prowadzenia rachunków kupieckich. Przejęli je więc Grecy, Latynowie, pospólstwo Egipskie oraz Hebrajskie, Etruskowie, Iberowie i wiele innych ludów. Niemniej jednak to właśnie Grecy zmienili je najbardziej.

Wkładem Greków było dodanie osobnych znaków przeznaczonych dla samogłosek. Alfabet ten długo nie był doskonały, zmieniał się przez wiele stuleci, brakowało w nim dwuznaków, znaków przestankowych, małych i dużych liter czy znaków diakrytycznych. Dał jednak początek między innymi współcześnie używanemu alfabetowi łacińskiemu.

Kształt książki i materiały piśmienne:

Przez wieki ewoluował też oczywiście i wygląd książek. Początkowo jak już wspominałem zapiski robiono na twardych powierzchniach. Najczęściej były to gliniane tabliczki, rzadziej kościane płytki, po których pisano rylcem. Suszono je na słońcu lub wypalano w ogniu, by nadać im trwałości. Często też treści o dużym znaczeniu ryto w kamieniu.

Materiał ten nie był zbyt wygodny. Przeciwnie: płytki z pismem były dość ciężkie. Mimo to tabliczki okazały się chyba najtrwalszym materiałem piśmiennym w historii. Wynika to z faktu, że wykonane z oprawionego w drewno wosku lub gliny, po których pisano rylcem lub też z łupku (po którymi pisano kredą) tabliczki wykorzystywane były do ręcznych notatek. Zaletą tych narzędzi był fakt, że dało się zmazać ich zawartość (np. wyrównując powierzchnię) i użyć ich do ponownego zapisu.

10568818_809476982479309_8631340800579714444_nRozwiązanie tych problemów odkryto w Egipcie, gdzie jak wiadomo z pewnej trzciny wyrabiano papirus. Papirus był lekki i mocny, ale też twardy. Co więcej do zapisu nadawała się tylko jedna strona. Niemniej jednak wykonywano z niego pierwsze książki. Te miały postać rotulusów czyli zwojów, niejednokrotnie bardzo długich. Przechowywano je natomiast w przypominających słoje lub dzbany, pieczętowanych od góry pojemnikach. Tego typu wynalazek również daleki był od wygody, w szczególności odnalezienie konkretnego fragmentu tekstu było trudne. Niemniej jednak w czasach klasycznych papirus stał się ważnym, egipskim produktem eksportowym i głównym środkiem pisarskim aż do V wieku naszej ery, choć tak naprawdę całkowicie wyparty został dopiero w wieku X.

Konkurentem, który pokonał papirus był oczywiście pergamin. Pomimo, że na skórach zwierzęcych pisano w zasadzie „od zawsze” sam pergamin wynaleziono o wiele później, w mieście Pergamon. Powodem wynalazku była potrzeba chwili. W owym czasie istniały dwa, konkurujące ze sobą ośrodki nauki: Aleksandria i Pergamon. Panujący nad Egiptem, hellenistyczny monarcha Ptolemeusz, pragnąc pozbawić swego konkurenta Eumenesa II prestiżu wydał zakaz wywozu papirusu z Egiptu. Poddani tego ostatniego obeszli problem odpowiednio wyprawiając skóry cielęce, baranie i kozie.

Rozwiązanie okazało się jednak mało wydajne. Pergamin miał liczne zalety: dało się go produkować w każdym kraju (w odróżnieniu od papirusu, który wytwarzano jedynie w Egipcie), ponadto nadawał się do zapisu dwustronnego. Niemniej jednak jego wytwarzanie było kosztowne. Generalnie z pojedynczego zwierzęcia dało się wyprodukować tylko 3-4 karki owego materiału.

Zdobył jednak popularność w świecie chrześcijańskim wraz z jego ekspansją na północ oraz podbojami Islamu. Obydwa zjawiska utrudniły transport materiałów piśmiennych, sprawiając, że papirus stał się zbyt drogi.

Pergamin miał też inną cechę: otóż w odróżnieniu od papirusu nie dało się z niego wytwarzać zwojów o nieskończonej długości, musiał być więc cięty na karty. Poradzono sobie z tym zszywając karty z jednej strony i oprawiając je w drewniane okładki. Sposobem tym powstały kodeksy, przypominające współczesne książki. Tego typu publikacje nie niszczyły się tak prędko, jak ich krewniaczki, a dodatkowo były wygodniejsze w użyciu.

Następcą pergaminu był papier. Papier powstał około I wieku przed naszą erą w Chinach, gdzie szybko okazał się wybawieniem dla skrajnie zbiurokratyzowanej administracji państwa. Uważano, że był tak potrzebny, iż pieczę nad jego produkcją przejął cesarz. Wytwarzano go, jak wiele innych cennych materiałów w wyspecjalizowanych manufakturach, w których zatrudniano niewolników i więźniów. Pracę w bardzo podobnej manufakturze (wytwarzającej jednak jedwab, a nie papier) opisał arabski podróżnik Ibn Batut w XIV wieku:

Cytadela znajduje się w centrum tego miasta (Hangzhou). W jej środku znajdują się warsztaty, w których siedzą robotnicy wykonujący piękne stroje i broń. Przebywa tutaj tysiąć sześciuset majstrów, każdy z trzema-czterema czeladnikami pracującymi pod ich nadzorem. Wszyscy oni bez wyjątku są niewolnikami pochodzącymi z Qan, a na stopach mają łańcuchy i nie mogą wychodzić poza bramę. Zwyczajem jest, że niewolnikowi po dziesięciu latach niewoli zdejmowane są łańcuchy. Gdy niewolnik osiągnie wiek pięćdziesięciu lat nie musi już pracować i otrzymuje wikt i opierunek.

91193ee9587380a0c8fd011cad40ede7W ósmym wieku naszej ery, po bitwie nad rzeką Talas Arabowie wzięli do niewoli chińskich papierników i stworzyli pierwsze, własne papiernie. Te początkowo również były dużymi wytwórniami w rękach władców, a monopol na papier miało państwo. Ten traktowany był jako produkt strategiczny, bowiem niezwykle ułatwiał pracę administracji.

Do kręgu kultury łacińskiej papier trafił w XII wieku, pojawiając się najpierw w Italii i Hiszpanii. Początkowo kupowany był od Arabów, z czasem jednak wraz z podbojami Europejczycy również nauczyli się go wytwarzać. Najstarszą, europejską papiernię otwarto w roku 1268 w Fabriano.

Styl czytania:

Warto zauważyć, że ewoluował też styl czytania. Tak naprawdę trudno powiedzieć, jak rozpowszechniona była treść książki w czasach dawnych. Z całą pewnością zdolność czytania i pisania posiadało relatywnie niewiele osób, jednak tak naprawdę posiadamy bardzo niewiele danych, na podstawie których dałoby się wyciągnąć jakieś wnioski. Paradoksalnie najwięcej z nich zgromadziliśmy o piśmie najdawniejszym. Spowodowane jest to użyciem trwałych materiałów piśmiennych (gliniane tabliczki), które łatwo się przechowywały.

Prawdopodobnie pismo najdawniejsze było stosunkowo mało rozpowszechnione. Szacuje się przykładowo, że pismem linearnym A posługiwało się nie więcej, niż kilkaset osób w całej historii jego istnienia. Powodem była jego niewielka atrakcyjność: przypuszcza się, że pismo to nie miało innych zastosowań, niż tworzenie notatek księgowych, a jakakolwiek korespondencja lub literatura z jego udziałem nigdy nie istniała.

Podobnie większością późniejszych pism posługiwali się jedynie kapłani, często uczący się przez wiele lat. Pełnili oni funkcję wyspecjalizowanych urzędników, a pismo było ich głównym narzędziem pracy. Było ono prawdopodobnie zbyt skomplikowane, by niższe warstwy społeczeństwa były w stanie nauczyć się go. Przyczyną prawdopodobnie był prozaiczny brak czasu.

9564_ef8b_500Nieco inaczej wyglądała sytuacja w czasach późniejszych. Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie powiedzieć jaki procent ludności znał treść książek i listów w klasycznej Grecji, Cesarstwie Rzymskim czy w Średniowieczu. Z całą pewnością książki nie były częste, a ich koszta były wysokie, choć np. Paul Veyne w Historii Życia Prywatnego twierdzi, że tomiki najpopularniejszych wierszy trafiały na prowincję Cesarstwa Rzymskiego krótko po ich premierze w stolicy. O ich statusie świadczy fakt, że zarówno w domostwach starożytnych jak i średniowiecznych (np. w pałacach biskupich, domach patrycjuszy) biblioteki zawsze stanowiły punkt najpilniej strzeżony (obok skrzyni z kosztownościami oraz szafy w kuchni służącej do przechowywania przypraw), a klucz do nich posiadał jedynie pan oraz jego zaufany sługa albo niewolnik.

Z drugiej strony znajomość książek mogła być dość wysoka. Przypuszcza się bowiem, że w czasach tamtych obowiązywał nieco inny model czytelnictwa niż obecnie. Książki oraz korespondencję czytano bowiem na głos, tak by mogła zapoznać się z nią możliwie największa ilość osób, tak jak współcześnie w trakcie czytania na mszy. Nauka w szkołach polegała natomiast na wspólnym czytaniu książki i dyskusji nad jej treścią, prawdopodobnie również czytanie dla przyjemności odbywało się w większym gronie i na głos.

Wraz z wynalezieniem druku książka staje się artykułem wiele mniej kosztownym i relatywnie często spotykanym, pojawia się też literatura ludowa i popularna, biuletyny, a z czasem także gazety. Nie zmienia to faktu, że książki nadal są drogie, wielokrotnie droższe niż współcześnie, a ich wartość można byłoby porównać do wizyty w drogiej restauracji. Niemniej jednak trafiają pod strzechy i to czasem dosłownie. Jednocześnie zmienia się model ich czytania: począwszy od XVI stulecia podręczniki dobrego wychowania zaczynają zauważać, że zbyt głośne czytanie może przeszkadzać bliźnim i zalecają robić to szeptem lub najlepiej bezgłośnie.

Historia księgarstwa:

Historia księgarstwa dosłownie niknie w dziejach. Można jednak przyjąć, że początkowo nie istniało coś takiego, jak rynek książki, a jeśli już to raczej był to rynek antykwaryczny. Książki bowiem traktowane były z jednej strony jak towar zbytkowy, z drugiej: jak przedmiot władzy. Wytwarzano je natomiast jak wszystkie, cenne przedmioty w owych czasach, to jest na indywidualne zamówienie. Zajmujący się ich kopiowaniem rzemieślnicy byli najpewniej niewolnikami lub półwolnymi, żyjącymi w specjalnych osiedlach nieopodal świątyń i pałaców, wykonującymi cenne przedmioty zarówno na potrzeby bliskowschodnich władców, kapłanów jak i ich współpracowników.

7963_8c97Niemniej jednak już w czasach hellenistycznych istnieli zorganizowani wydawcy, stawiający sobie za cel dotarcie do jak najszerszego grona czytelników. Posiadali one warsztaty zatrudniające rzemieślników, najczęściej niewolników zajmujących się wytwarzaniem książek. Często pracowało w nich od 50 do 200 osób, zajmujących się jedynie kopiowaniem ksiąg. Repertuar ich był różny, poczynając od zbiorów wierszy i scenariuszy sztuk teatralnych o jawnie rozrywkowym (a niekiedy pornograficznym wręcz) wydźwięku, po prace filozofów (z których wielu dziś nazwalibyśmy raczej trenerami osobistymi, niż myślicielami). Nakłady nie były imponujące: zwykle nie przekraczały kilkudziesięciu sztuk opracowanych na zamówienie. Inni korzystali z usług antykwariatów, gdzie handlowano książkami używanymi.

Upadek, w jakim Cesarstwo Rzymskie pogrąża się stopniowo od II wieku naszej ery powoduje, że ten typ wydawnictw powoli zanika, pozostając domeną głównie Cesarstwa Bizantyjskiego. W VI wieku naszej ery model tej pracy przejmują jednak klasztory i opactwa, a od XII także uniwersytety i katedry. Zmienia się jednak charakter kopiowanej książki. Ta służyć ma głównie wewnętrznemu, kościelnemu zapotrzebowaniu, tak więc zanika literatura rozrywkowa, a naukowa służy jedynie jako podpora teologii. Wzrost zapotrzebowania na uniwersytety sprawia, że także przy nich zaczynają powstawać warsztaty kopiujące księgi.

W XV wieku ma miejsce wynalazek druku, który na stałe odmienia oblicze książki. Drukarnie spotykają się z bardzo ostrą krytyką środowisk zarówno kościelnych jak i uniwersyteckich. Włoski dominikanin Filipo di Strata pisze o nich, że jest niebezpieczne dla chrześcijan albowiem rozpowszechniało błędy. Ponadto kopie wykonywane są przez nisko wykwalifikowanych drukarzy, a nie wysoko wykształconych skrybów i kopistów, w efekcie czego wypuszczane przez nie edycje są płytkie, a ich autorzy nie są zdolni zauważyć owych błędów. Co jeszcze gorsze książki drukowane są wyłącznie dla pieniędzy, przez co nakłaniają do rozpusty i psują umysły. Ponadto brakuje im kontroli duchownych. Największą wadą druku jest natomiast fakt, że druk psuje wiedzę poprzez udostępnianie jej głupcom. Ponadto zdaniem di Straty czytanie prowadzić może do pomieszania zmysłów.

Mimo tej krytyki drukarnie, jak na tamte czasy upowszechniają się bardzo szybko. Już w 1460 działa ich około 50, w roku 1480 liczba ta rośnie blisko dziesięciokrotnie, a we Frankfurcie w trakcie odbywających się dwukrotnie w roku targów książek wystawiano ćwierć miliona tytułów. Nakłady nie były imponujące, jednak w stosunku do książki rękopiśmiennej wzrosły wykładniczo. Średni nakład książki drukowanej w owych czasach wynosił 250 sztuk.

Książki nabywano bezpośrednio u drukarza, a następnie rozprowadzano. Rynek księgarski rozrósł się znacząco i bardzo wyspecjalizował. W dużych miastach działały księgarnie, zwykle ulokowane w najbardziej prestiżowych punktach, najczęściej tuż obok sklepów jubilerskich oraz handlujących zamorskimi przyprawami, książkę nadal uważano bowiem za artykuł luksusowy. Obok nich działali też wędrowni księgarze sprzedający książki na straganach oraz dorocznych jarmarkach. Rozkwitł też rynek antykwaryczny.

Mimo wysokich cen książki stają się popularne, ponownie znaczenie odzyskuje literatura rozrywkowa i codziennego użytku. W krajach zachodnich popularne stają się komedie, ballady rycerskie, zbiory wierszy, nierzadko odnoszące się do aktualnych wydarzeń i bardzo pikantne, pisane ludowym językiem. W XVII wieku przy giełdzie w Amsterdamie zaczynają wychodzić pierwsze gazety codzienne. Nadal na książkę nie wszyscy mogą sobie pozwolić, zakup jej jest wydatkiem, który dziś moglibyśmy porównać do nabycia najnowszego iPhone-a. Niemniej jednak wielu sobie pozwala.

W roku 1811 w Niemczech skonstruowana zostaje pośpieszna maszyna drukarska drukująca książki w tempie 2000 arkuszy na godzinę, a około pół wieku później proces druku przyśpiesza jeszcze około 10-krotnie. Rozpoczyna się epoka druku codziennego, książki, gazety i inne wydawnictwa stają się coraz tańsze, trafiają też do najniższych warstw społecznych.

Historia bibliotek:

7734_d889_500Biblioteki istnieją w zasadzie od momentu, gdy pojawiło się pismo, jednak ich funkcje ulegały zmianie, co wynikało po części też ze zmian funkcji książki. Początkowo bowiem biblioteki były w zasadzie archiwami, w których gromadzono dane handlowe, przechowywano umowy, spisy podatkowe, zapisy procesów sądowych etc.

Z czasem zaczęto gromadzić wśród nich także inne informacje, o bardziej naukowo-literackim zakresie. Były to najczęściej teksty religijne, zapisy historyczne, zapisy mitów, a także teksty poradnikowo-magiczno-medyczno-naukowe (w owym okresie rozróżnienie między tymi dziedzinami było trudne) zawierające sposoby pozwalające w istotny sposób poprawić swą doczesną egzystencję.

Biblioteki takie nie były jednak najczęściej bibliotekami publicznymi. Znajdowały się przy pałacach władców lub świątyniach, a prowadzono je na użytek królów, książąt lub kapłanów. A raczej: ludzi owym królom i książętom służących. Służyły też do kształcenia następców tronu. Chrześcijaństwo szybko przejęło ten zwyczaj, tworząc własne biblioteki przy klasztorach i znaczniejszych kościołach, przeznaczone do edukacji duchownych.

Wróćmy jednak do starożytności. Najsławniejszą biblioteką starożytności była biblioteka Aleksandryjska, a na drugim miejscu biblioteka w Pergamonie. Obydwie istniały na potrzeby władcy i finansowanych przez niego uczonych i nie były dostępne publicznie, aczkolwiek można było wkupić się w przywilej korzystania z nich. Wbrew pozorom ich zbiory nie były imponujące. Biblioteka w Aleksandrii gromadziła zaledwie około 400 tysięcy tomów, tyle, co współczesna, średniej wielkości biblioteka miejska. Z czasem bibliotekom w Pergamonie i Aleksandrii wyrosła też niezwykle silna konkurencja w postaci chrześcijańskiej biblioteki w Cezarei.

Biblioteki starożytne, a także średniowieczne były bardzo mocno związane z warsztatami skrybów i rynkiem księgarskim. Nie były one prowadzone bezinteresownie, by powiększyć wiedzę (choć wykorzystywano je także do kształcenia lekarzy, prawników, członków administracji etc.), a przeciwnie: utrzymywały się same, dzięki przepisywaniu i rozprowadzaniu ksiąg.

Co ciekawe w starożytnym Rzymie istniały tylko biblioteki prywatne, a nie państwowe, choć wiele z nich również nastawionych było na biznes i dystrybucję cennych towarów luksusowych, jakimi były księgi. Biblioteki prywatne praktycznie zanikły jednak we wczesnym średniowieczu, ustępując miejsca biblioteką kościelnym. Dopiero po XIII wieku zaczynają pojawiać się nowe księgozbiory przy dworach wysokiej szlachty, a później także w rezydencjach kupieckich. Jednocześnie w tym samym okresie pojawia się nowy ich typ: biblioteka uniwersytecka.

Żadna z nich nie jest jednak dostępna publicznie.

Zmienia się to dopiero w roku 1659, gdy elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm wydaje dekret, by jego biblioteka pałacowa została udostępniona publiczności, a następnie przekształca ją w publiczną Pruską Bibliotekę Państwową. Krok ten jest później naśladowany w innych krajach. Jednocześnie prowadzone są badania mające ułatwić funkcjonowanie bibliotek.

Są one bardzo owocne.

7679_0683Prawdopodobnie żaden z obecnych amatorów książki nie zdołałby się ani odnaleźć w dawnej bibliotece, ani nawet rozpoznać, że ma z taką do czynienia. Biblioteki takie były bowiem najczęściej po prostu pomieszczeniem, w którym zgromadzono książki. Te początkowo nie były w żaden sposób katalogowane, a na katalogi centralne potrzeba było czekać do XIV wieku, gdy wprowadzili je mnisi angielscy. Upowszechniły się jednak dopiero na początku wieku XX. Jeśli istniały katalogi to najczęściej był to tak zwany „katalog topograficzny” określający w którym miejscu i na jakiej półce dana książka leży. Wynikało to z faktu, że książek nie dzielono wedle działów rzeczowych, ale wedle formatów. Nie ustawiano ich też w kolejności alfabetycznej, co utrudniało ich odnalezienie.

Zmieniono także zasady funkcjonowania bibliotek i ich architekturę. Szymański uważa, że do XIX wieku biblioteki traktowano, jak „miejsca, w których składuje się książki celem uchronienia ich przed zniszczeniem”. Działały bardziej jak muzea, a wszystkie pozostałe ich funkcje, w tym udostępnianie zbiorów były drugorzędne i wypełniano je tylko, jeśli nie przeszkadzały w pierwszym.

Zmianę w filozofii zapoczątkował Antoni Panizia, XIX wieczny kierownik British Muzeum i Włoch z pochodzenia. Wyszedł on z założenia, że biblioteka powinna mieć charakter usługowy wobec kultury i nauki (a nie odwrotnie, że kultura i nauka służy zapełnieniu biblioteki) i to musi decydować o jej organizacji, funkcjonowaniu, a nawet architekturze.

Za jego czasów podjęto więc wysiłek celem wygodnego zewidencjonowania zbiorów, wprowadzono też dotychczas nieznane, duże czytelnie usytuowane centralnie, gdzie dostęp do książek był łatwy. Wcześniej – w dużej mierze w obawie przed złodziejami – starano się go raczej ograniczać, posuwając się nawet do tego, że w niektórych bibliotekach przykuwano książki do półek.

Historia cenzury:

Urząd „cenzora” istniał już w republikańskim Rzymie, jednak nie miał on wiele wspólnego z faktyczną cenzurą niewygodnych książek. Przeciwnie, zajmował się on dbałością o obyczajne zachowanie obywateli i nie kojarzył się pejoratywnie, a wręcz przeciwnie.

Po upadku Rzymu urząd ten zanikł. Częściowo wynikało to z faktu, że duchowni, którzy zajęli się problemem rozpowszechniania książki jednocześnie zajmowali się jej selekcją i dbałością o to, by ideologicznie wspierała ona cel, jakim było zbawienie ludzkości. Problem kontroli wydawnictw powrócił jednak w XIII wieku. Pierwszym jego elementem była uniwersytecka pecja.

Pecja podówczas była systemem kontroli pisarzy kopiujących księgi, a współpracujących z uniwersytetem. Jej celem było początkowo zapewnienie zgodności przepisywanych ksiąg z oryginałem. Jako, że działania te nie przyniosły skutku w roku 1275 zabroniono rozprowadzania książek bez zgody uniwersytetu.

Wynalazek druku wzmógł problem. Rynek z jednej strony zalany został publikacjami zawierającymi istotne błędy, a z drugiej niezgodnymi z linią ideologiczną. W roku 1526 nakazano więc uniwersytetom cenzurę książek teologicznych oraz usunięcie heretyckich. Zakazano też duchownym publikowania dzieł drukiem bez wcześniejszej zgody biskupa. Nawiasem mówiąc podobną zgodę zaczęto stosować też w innych dziedzinach, np. w książkach medycznych, jako potwierdzenie ich zgodności ze stanem wiedzy naukowej. W roku 1559 wydano też pierwszy Index librorum prohibitorum czyli indeks ksiąg zakazanych.

Władze kościelne szybko spotkały się z poparciem władz świeckich oraz uniwersytetów. Powody tych działań były różne. Kościół chciał walczyć z herezją, monarchowie z opozycją, która często drukowała pisma o charakterze politycznym, a uniwersytety z drukiem dzieł niezgodnych ze stanem wiedzy (oraz naruszających ich na ów stan wiedzy monopol).

Od tego okresu powstały dwa, główne modele cenzury. Była to:

  • Cenzura prewencyjna, stosowana początkowo przez kościół polegała głównie na kontroli druków, pisarzy i osób przygotowujących je do druku oraz na niedopuszczeniu gotowych dzieł do obrotu. W tym modelu dzieło musi zostać najpierw zatwierdzone, a dopiero gdy do tego dojdzie uzyskuje ono zezwolenie na dystrybucje. Początkowo obejmowała tylko dzieła heretyckie (acz funkcjonowała tak naprawdę w każdym kraju, w tym także protestanckim) i była dość łagodna, z czasem objęła nawet dzieła o charakterze matematycznym. Po prostu dzieło przed drukiem czytano, autor otrzymywał listę błędów do poprawki, a gdy te usunął zezwalano na druk książki.
  • Cenzura reglamentacyjna działała na odmiennej zasadzie i stosowana była przez władze świeckie. Polegała ona na zakazie druku określonych treści i poddaniu ich ściganiu prokuratorskiemu. Prokuratorzy czytali książkę, a w momencie, gdy znajdowali w niej coś nieprawomyślnego wytaczali proces publikującemu, usuwając cały jej nakład z rynku i zakazując dalszych publikacji. Autor mógł natomiast spotkać się z karami zarówno finansowymi jak i zostać skazanym na więzienie. Początkowo miało to na celu zwalczanie wszelkich form obrazy majestatu, z czasem zaczęło dotyczyć też różnego rodzaju przestępstw obyczajowych. Charakterystyczne jest jednak to, że działający w ten sposób cenzorzy nie starali się uniemożliwić publikacji książki, a przeciwnie, przestępstwa doszukiwali się już (nierzadko miesiące lub lata) po tym, jak trafiła na rynek. Obecnie śladem po tym typie cenzury są obecne w prawie krajów liberalnych zapisy o zniesławieniu.

Bibliografia:

  • J. Szymański, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2001
  • Różni, W kręgu codzienności, Warszawa 2000
  • Różni, Historia życia prywatnego, Warszawa 2005
  • J. Diamond, Strzelby, zarazki, maszyny: losy ludzkich społeczeństw, Warszawa 2012
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Książki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Historia książek, bibliotek i księgarstwa:

  1. C pisze:

    Jakżeż pięknie to przepisałeś! Winszuję!

  2. dzemeuksis pisze:

    „Biblioteki prywatne praktycznie zanikły jednak we wczesnym średniowieczu, ustępując miejsca biblioteką kościelnym. Dopiero po XIII wieku zaczynają pojawiać się nowe księgozbiory przy dworach wysokiej szlachty, a później także w rezydencjach kupieckich. Jednocześnie w tym samym okresie pojawia się nowy ich typ: biblioteka uniwersytecka.

    Żadna z nich nie jest jednak dostępna publicznie.”

    Tymczasem (XII w.) w samym tylko Bagdadzie miało ponoć funkcjonować 36 bibliotek publicznych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s