Argumenty (pseudo)wegetarianina okiem mięsożercy:

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge”

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge”

Dziś nie będzie o fantastyce.

Kilka tygodni temu trafiłem na blogu Wizjoner.org na niezwykle poruszający tekst „demaskatorski”, w którym autor (trener osobisty oraz wynalazca metody dezynfekcji wody za pomocą myśli) „rozprawia się” z argumentami mięsożerców, jak Korwin z lewakiem. Artykuł ten jest tak miażdżąco głupi, że przyzwoitość wymaga, by interweniować.

1) Człowiek ma kły (szczątkowe) jesteśmy więc stworzeni do jedzenia mięsa

Autor pisze:

Mamy kły – owszem, ale jakie? Czy widziałeś kiedyś jak wyglądają kły lwa, albo nawet zwykłego kota domowego? To są prawdziwe kły, a nie jakieś małe kiełki, którymi można z trudem przeżuć kotleta.

Druga sprawa, zauważ jak szeroko zwierzęta drapieżne mogą otworzysz swoją szczękę, a jak człowiek. Jak myślisz dlaczego?

A jeśli to do Ciebie nie przemawia, to spróbuj upolować swoimi wielkimi kłami i pazurami jakieś zwierzę…

Ludzie dajcie spokój. Nie jesteśmy drapieżnikami, mimo że tak się zachowujemy i chcemy nimi być.

Należy w tym momencie zauważyć, że obydwie strony dyskusji popełniają błąd: człowiek nie jest sensu stricte drapieżnikiem, nie należymy do do rzędu Drapieżnych ale do Naczelnych. Co więcej nawet zwierzęta sensu stricte drapieżne dość mocno różnicują swoją dietę. Przykładowo w wypadku psowatych w niektórych okresach roku dieta składa się głównie z pokarmów roślinnych. Poświadczyć to może dieta lisów, którą, na przełomie lata i jesieni niemal w 100% stanowią owoce, które podówczas po prostu są łatwo dostępne.

Autor tekstu błądzi jednak bardziej, ulegając wizji eko-pra-człowieka, podczas, gdy nasz gatunek jest tak naprawdę sam z siebie owocem kultury i nie można mówić, by homo sapiens kiedykolwiek żył zgodnie z naturą. Zgodzić się można natomiast z tezą, że człowiek współczesny faktycznie je więcej mięsa, niż jego kopalni przodkowie.

Jednak argumenty ewolucyjne o niedostosowaniu człowieka do spożywania mięsa są zwyczajnie nietrafione. Wręcz przeciwnie: człowiek jest idealnie wyprofilowany do polowania według naszych strategii myśliwskich (tzn. z użyciem broni). Dowieść tego można przyglądając się naszej ewolucji.

Słowa te prawdopodobnie nie przekonają autora tak wnikliwej krytyki badań naukowych, jak pan Wizjoner, niemniej jednak warto je przytoczyć.

credits: “FreeImages.com/Victors Kozers.”

credits: “FreeImages.com/Victors Kozers.”

Otóż: najwcześniejszymi przodkami człowieka były małpy nazywane hominidami. Były to relatywnie niewielkie małpki nadrzewne, mierzące niewiele ponad metr wysokości. Ich dieta, podobnie jak w wypadku większości gatunków nadrzewnych była bardzo zróżnicowana: odżywiały się one owocami, miękkimi liśćmi oraz mięsem pod postacią owadów, gryzoni i innych małych zwierząt oraz jajkami i pisklętami ptaków. Prawdopodobnie nie polowały one aktywnie na duże gatunki, ale być może żywiły się okazjonalnie padliną.

W pewnym momencie nastąpiło rozwidlenie ewolucji, w efekcie czego hominidy podzieliły się na dwie grupy: małpy człekokształtne, z których powstały szympansy oraz australopiteki, które są naszymi bezpośrednimi przodkami. Australopiteki z jakiegoś powodu zeszły z drzew, przemieszczając się na tereny stepowe, wybrzeża morskie oraz w doliny rzek.

Były prawdopodobnie również bardziej drapieżne od swoich krewniaków, podstawą ich diety była bowiem padlina, owady i ich jaja oraz płazy, ryby, skorupiaki i mięczaki wodne, jak również pisklęta i jaja zwierząt nadwodnych. Wykształciły też w sobie dużo bardziej zaawansowane zachowania narzędziowe, prawdopodobnie nakierowane na chwytanie stworzeń wodnych oraz otwieranie ich muszli i pancerzy.

W wyniku tych zmian z padlinożernego Australopiteka powstał Homo Habilis, pierwszy człowiekowaty zdolny polować na duże zwierzęta. Zdominował on stepy i sawanny. Podstawą jego diety nadal była jednak padlina, choć także polował, najpewniej pędząc swe ofiary w stronę różnego rodzaju pułapek lub ciskając w nie kamieniami i włóczniami.

Specjalizacja doprowadziła w końcu do powstania pierwszego apex predator (czyli drapieżnika, na którego nie poluje nic innego) w dziejach człowieka. Był to Homo Erectus. Homo Erectus był też pierwszym gatunkiem, który kształtował świadomie swoje środowisko oraz nie podlegał prawom naturalnego przystosowania. Przeciwnie: dostosowywał się wyłącznie do wydajniejszego czerpania ze świata, który przystosowywał do własnych potrzeb. Czynił tak dzięki doskonałej broni, opanowaniu ognia oraz umiejętność budowy trwałych schronisk i szycia ubrań. Jego dieta składała się (w zależności od klimatu) od 40 do 80% z mięsa, podobnie jak u większości współczesnych psowatych (oraz ludów pierwotnych), a jedynymi stworzeniami na które nie polował, wykorzystując jedynie ich padlinę była najpewniej megafauna.

Ewolucja człowieka doprowadziła jednak wkrótce do powstania dwóch gatunków ultra-drapieżnych wyspecjalizowanych w łowach na megafaunę właśnie. Tak więc podczas, gdy afrykańska populacja Homo Erectus przekształciła się w większego i inteligentniejszego Homo sapiens, który pozostał przy kulinarnych przyzwyczajeniach przodków (rezygnują jednak z owadów i gryzoni), tak populacja eurazjatycka przekształciła się w sensu stricte drapieżne homo neandertalis, których dieta przypominała dietę dzisiejszych wilków.

2) Czy człowiek od wieków je mięso

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

Człowiek je mięso nie od wieków, ale od milionów lat. Pierwsi, sensu stricte drapieżni przodkowie człowieka czyli homo habilis wyewoluowali około 2,5 milionów lat temu. Dieta naszego gatunku ukształtowała się ostatecznie w czasach homo erectus i podobnie jak u współczesnych ludów myśliwsko-zbierackich składała się od 40 do 80 procent z mięsa.

Tak naprawdę znaczny wzrost spożycia pokarmów roślinnych miał miejsce dopiero dziesięć tysięcy lat temu, kiedy rozpoczęła się era rolnicza. Wówczas to proporcje odwróciły się, a dieta roślinna w 70 do 90 procent zaczęła składać się z produktów roślinnych. Nie odbiło się to jednak dobrze na kondycji ludzi.

Po pierwsze: jedyne znane ludy, których pokarm w 90 lub więcej procent składa się z roślin przy okazji zasłynęły też ze swojego kanibalizmu, często masowego wręcz (dieta Hindusów nie jest roślinożerna, spożywają bowiem ogromne ilości produktów mlecznych).

Po drugie: okres przejścia od myślistwo-zbieractwa myślistwa-rolnictwa jest też okresem, gdy o blisko połowę spadła długość życia naszych przodków. Prawdopodobnie związane jest to z ciężarem prac, które na nich spadły.

Po trzecie: przejście od myślistwa-rolnictwa do pasterstwa-rolnictwa odbił się na naszym zdrowiu jeszcze bardziej. W tym momencie bowiem poznaliśmy choroby zakaźne. O ile wcześniej ich śladów na szkieletach nie notowano, tak rolnicy cierpieli masowo na próchnice, ospę, grypę oraz gruźlicę. Ślady tych chorób są jednym z czynników branych pod uwagę podczas datowania znalezisk.

Więcej o ewolucji diety będzie w punkcie czwartym.

2a) Kiedy ostatnio osobiście przegryzłem czemuś gardło?

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

Otóż: nigdy. Poluję zgodnie ze strategią rodzaju Homo. Homo są jak wie każdy, kto ma choć śladową wiedzą o biologii zwierzętami o bardzo rozbudowanych systemach społecznych oraz dzielącymi się pracą w obrębie grupy. Tak więc o ile moje zadanie polega głównie na pilnowaniu szczególnie wartościowych artefaktów nagromadzonych przez członków stada, ktoś inny (rzeźnik) zajmuje się pozyskiwaniem mięsa, a ktoś inny (sklepowa) jego dystrybucją. Żywność więc zdobywam przekazując uprawniające mnie do jej spożycia liczmany.

Po drugie: w odróżnieniu od rzędu drapieżnych (łac. carnivore) w strategii myśliwskiej naczelnych (łac. primates) kły nie odgrywają żadnej roli. W odróżnieniu od przeciwstawnego kciuka pozwalającego nam pewnie trzymać broń oraz widzenia perspektywicznego pozwalającego nam dobrze celować kamieniem.

Cechy wskazujące na ludzką wszystkożerność (nie roślinożerność i nie mięsożerność to):

  • Wysoka tolerancja na toksyny roślinne (to, co jest w czekoladzie, chrzanie, bakłażanach czy musztardzie wystarczyłoby, żeby zabić dedykowanego mięsożerne w rodzaju psa lub kota)
  • Brak tolerancji na dietę czysto białkową (gdybyśmy odżywiali się jak prawdziwi mięsożercy, to najpewniej umarlibyśmy w skutek niewydolności nerek, tak jak pies karmiony kocią karmą)
  • Brak zdolności trawienia celulozy konieczny dedykowanemu roślinożercy
  • Smak słodki, pozwalający odnajdywać pokarm bogaty w węglowodany
  • Obecność smaku umani („mięsnego”), pozwalającego odczuwać obecność białka (umani to tzw. „piąty smak”)
  • Smak gorzki i kwaśny, pozwalający odczuwać toksyny roślinne i silny odruch niechęci, typowe dla roślinożerców
  • Ogólnie rzecz biorąc silny i bogaty zmysł smaku, typowy jedynie dla gatunków łączących dietę mięsną i roślinną, jak niedźwiedzie i hieny. Aktywne drapieżniki nie czują smaku. Dla nich wszystko smakuje jednakowo.
  • Zdolność postrzegania głębi (typowa dla drapieżników) i kolorów (typowa dla roślinożerców)
  • Wysoka potliwość, typowa dla gatunków ścigających ofiary drapieżników.

2b) Drapieżnik drapieżnikowi nie równy:

Mam wrażenie też, że autor myli dwa pojęcia egzystujące pod nazwą „zwierzęta drapieżne”. Są to: rząd ssaków do którego należą między innymi psy i koty oraz zwierzęta odżywiające się mięsem. Cóż, ani rekin, ani krokodyl nie są pierwszymi, ale bez wątpienia należą do drugich.

3) Gdybyśmy nie jedli mięsa z głodu umarliby nie tylko Eskimosi

miesoO Eskimosach autor napisał, co wiedział. Nie wziął jednak pod uwagę jednej rzeczy: bez mięsa znacząco spadłaby produkcja żywności.

Wegetarianie w tym momencie bardzo lubią podawać manipulatywne statystyki jej zużycia w celach hodowlanych. Tak więc przedstawiają informację ile to milionów ton kukurydzy zwykle używa się do karmienia zwierząt, a następnie ilu ludziom moglibyśmy pomóc, gdyby karmić ich tą kukurydzą. Tym bardziej, że na wyhodowanie jednego kilograma mięsa potrzeba 10 kilogramów paszy. W teorii więc zysk ekonomiczny jest oczywisty.

W praktyce jednak jedyną, jadalną dla człowieka częścią kukurydzy jest ziarno stanowiące zaledwie 5 procent masy rośliny, natomiast na paszę dla zwierząt używa się całej zielonej części. Tak więc faktycznie produkcja żywności spadłaby o 50 procent.

W podobny sposób nawiasem mówiąc wykorzystuje się słomę, będącą efektem ubocznym produkcji ziarna innych zbóż.

Co więcej jako pastwiska najczęściej wykorzystuje się tereny nie nadające się do zwykłego rolnictwa, czyli obszary stepowe, półpustynne i stoki górskie. Gdybyśmy chcieli zastąpić hodowlę uprawą, to albo musielibyśmy z nich zrezygnować, albo też sprokurować klęskę ekologiczną pakując w nie hektolitry wody, a naturalne siedliska roślin i zwierząt zaorać i obsiać monokulturami genetycznie modyfikowanej kukurydzy.

4) Gdyby mięso było niezdrowe nikt by go nie jadł

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

credits: “FreeImages.com/Mario Carangi.”

Poziom szkodliwości mięsa, w stosunku do szkodliwości roślin jest stosunkowo niewielki. Po pierwsze: mięso, w odróżnieniu od np. roślin nadaje się dla nas do jedzenia go na surowo. Tak naprawdę jedynymi przyczynami, dla których tak nie robimy są względy kulturowo-ekonomiczne. Po pierwsze: mięso surowe jest o około 1/3 mniej wydajne energetycznie (bardzo dużo energii pochłania jego strawienie), po drugie może zawierać zarazki i larwy pasożytów, które mogą zagrozić nam zakażeniem. Z tych przyczyn przyjęło się, że je się je po obróbce cieplnej.

Dokładnie te same bakterie oraz jaja tych samych pasożytów mogą znajdować się na roślinach. Dlatego też warzywa i owoce się myje. Jest to jednak czynnik kulturowy, wynikający z obecnego w kulturze zachodu przekonaniu o wartości higieny.

Inaczej wygląda sprawa w wypadku roślin. Ogromna część najbardziej wartościowych pod względem spożywczym gatunków jest w stanie surowym dla nas trująca. Do roślin jadalnych, które nieprawidłowo przyrządzonych wyślą was na tamten świat w ciągu 24 godzin należą: fasola, ziemniaki, maniok, kapusta, kalarepa, kalafior i brokuł, jarmuż, ciecierzyca, rukiew, rzeżucha, rzodkiew, sałata, szczaw, arbuzy, migdały pszenica i inne zboża.

Ogromna część roślin, których nie trzeba przed jedzeniem pozbawiać toksyn jest dla nas niejadalna bez zastosowania bardzo skomplikowanych zabiegów. Przykładowo kartofel wymaga gotowania, zboże najpierw musi zostać wyłuskane, zmielone, wyrobione musi zostać z niego ciasto, które następnie należy upiec.

Zwierzę można zjeść np. w formie steku tatarskiego. Wystarczy je zabić i pokroić. Jeśli jest małe to i kroić nie trzeba.

Po trzecie część roślin w ogóle nie posiada wartości odżywczej i jedzone jest wyłącznie z powodów kulturowych. Przykładem takich są ogórek i sałata w 99 procentach składające się z wody i posiadające niemal dokładnie zerową wartość kaloryczną.

5) Jedzenie mięsa w małych ilościach nie jest szkodliwe

Jeśli chcesz przekonać się, jak nieszkodliwe jest jedzenie roślin, to: idź na działkę, nazrywaj fasoli z krzaka, wyłuskaj 20 deko ziaren i zjedz na surowo. A potem miej nadzieję na to, że ratownik medyczny w karetce będzie wiedział jak ci pomóc.

6) Argument o witaminie B12

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge”

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge”

Autor uważa, że normy witaminy B12 zostały ustalone pod mięsożerców, a wegetarianie mają inne.

Jest i nie jest to prawdą. Jak mi tłumaczono: „norma” w naukach przyrodniczych jest dość dyskusyjnym pojęciem, tak więc faktycznie mogą pojawiać się osoby o mniejszym zapotrzebowaniu na witaminę B12 niż reszta społeczeństwa oraz ludzie o zapotrzebowaniu większym. I to także wśród wegetarian. Z dietą nie ma to bowiem nic wspólnego.

Dlatego też normę ustala się biorąc możliwie dużą próbę przedstawicieli danego gatunku i ustalając, co im nie szkodzi. Z tej przyczyny można uważać, że 99,99% wegetarian ma dokładnie takie samo zapotrzebowanie, jak reszta populacji.

Prawdą jest, że ADA uważa, że dobrze sprofilowana dieta roślinno-mleczna może dostarczyć wszystkich, niezbędnych nam składników. Pytanie brzmi: kto z nas jest dobrym dietetykiem, by móc ją ułożyć?

Sądząc po argumentach jakimi się posługuje pan Wizjoner z całą pewnością nie jest.

7) Argument o Księdze Rodzaju

Jak zauważa mój oponent Księga Rodzaju zezwala na spożycie pokarmów mięsnych. Zabrania tylko spożywania mięsa zawierającego „krew życia”. Wizjoner (błędnie) zakłada przy tym, że chodzi o metaforyczny zakaz spożywania istot żywych podyktowany tym samym nakazem moralnym, który zawarty jest przykazaniu „nie zabijaj”. Nie rozumie jednak, że ludzie tej epoki mieli inne postrzeganie świata.

W zakazie biblijnym uniemożliwiającym spożywanie „krwi życia” nie chodzi o prawo moralne, ale o zachowanie zasady składania ofiary zwierzęcej. Bliskowschodnie religie okresu, w którym zredagowany został Pięcioksiąg Mojżesza opierały się na masowym składaniu ofiar, nie tylko zwierzęcych, ale też ludzkich. Świadczy o tym choćby mit o Abrahamie i Izaaku, uzasadniający hebrajski zakaz ludzkiej ofiary, który nawiasem mówiąc pojawił się dopiero w okresie niewoli babilońskiej oraz udowadniający łaskawość Jehowy w porwaniu z innymi bóstwami, Jehowa w tym okresie nie był bowiem jeszcze bóstwem jedynym.

Świątynie były tak naprawdę wielkimi rzeźniami, gdzie codziennie uśmiercano setki zwierząt. Tuszę następnie dzielono. Kapłan brał dla siebie około 1/3 mięsa (i zwykle później je sprzedawał na rynku), pozostałą część pieczono i spożywano na miejscu. Pewną część ofiary, to jest tłuszcz, skórę, kości i krew oddawano bóstwu, paląc je na ołtarzu.

Zakaz spożycia „krwi życia” jest prostym tabu ofiarnym, zakazującym spożywania porcji należnej Bogu.

8) Argument o Jezusie (naprawę mocarny)

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge.”

credits: “FreeImages.com/Andre Montejorge.”

Z argumentem o Jezusie-Wegetarianinie autor naprawdę pojechał. Otóż: Jezus oczywiście nie był wegetarianinem i oczywiście nie należał też do sekty Nazarejczyków. Sekta taka faktycznie istniała, jednak działała w V wieku po narodzeniu Chrystusa, a nie w jego czasach. Tak więc Jezus nie mógł do nich należeć, chyba, że dokonał niebiblijnego cudu podróży w czasie (i to dwukrotnie).

Jeśli chodzi o wyobrażenie, jakie Wizjoner ma na temat Jezusa (a które jest zapewne tym słodko-naiwnym Chrystuskiem-Hipiskiem jak z Disneyowskiej bajki), to Jezus nie przyszedł na ten świat, by palić jointy z kolegami i miłować zwierzątka, a po to, by głosić słowo Boga Ojca. I wiadomo o nim, że wypełniał wszystkie nakazy żydowskiego Prawa. Świadczą o tym jego własne słowa:

Mat: 5:17:

Nie sądzcie, ze przyszedłem zmieniać i rozwiązać Prawa, nie przyszedłem zmieniać, ale wypełnić.

Tak więc Jezus nie tylko jadł mięso, ale prawdopodobnie też osobiście zabijał zwierzęta w Paschę.

Oczywiście argument ten nie musi być trafny. Pan Wizjoner opisuje na swoim blogu między innymi, jak uzdrowił niewidomego. Oznaczać to może, że jest z Jezusem w bliższych stosunkach ode mnie i ma świeższe informacje pochodzące z pierwszej ręki.

Niemniej jednak mogę polecić mu kilku mniej kontrowersyjnych wegetarian, jak: Kain (pierwszy morderca), Albert Einstein (pomysłodawca i współtwórca bomby atomowej), Lew Tołstoj (pisarz i pedofil), Czyngis Chan (ludobójca i najskuteczniejszy gwałciciel w dziejach), Pol Pot (ludobójca i dyktator), Charles Manson (buddysta, sekciarz i seryjny morderca), Justin Bieber (symbol obciachu), Potwór Frankensteina (postać fikcyjna), Steve Jobs (beneficjent pracy dzieci), Volker van der Graff (terrorysta), Squeaky Fromme (terrorysta-pierdoła), Pitagoras (sekciarz), Platon (pedofil, twórca ideologii totalitarnej), William MacDonald (seryjny morderca), Adolf Hitler (ludobójca), Albert Bormann oraz Heinrich Himmler (jego pomagierzy), przy czym dwaj tylko udawali.

9) Argument o empatii:

Jest chyba jedynym, którym posłużył się Wizjoner, a który nie powoduje natychmiastowego raka mózgu. Tak, zgadzam się, zwierzęta w rzeźniach cierpią i są zabijane. Lepiej byłoby, gdyby nie były.

W życiu jednak nie chodzi o większe dobro, ale mniejsze zło.

Na szczęście, jak dobrze pójdzie, to za kilka lat nie będzie trzeba ich męczyć i mordować.

10) Jeśli przestaniemy jeść mięso naprawdę dużo się zmieni na świecie. Na gorsze:

Jak pisałem w odpowiedzi na argument o Eskimosach: rezygnacja z jedzenia mięsa oznaczałaby znaczący spadek produkcji pokarmów wysokobiałkowych o około pięćdziesiąt procent. Wymusiłoby to od nas nie tylko zagarnięcie dotychczasowych pastwisk pod uprawę, ale powiększenie areałów upraw, zagarniając siedliska naturalne. Co więcej znaczna część z tych obszarów nie nadaje się do uprawy z powodu zbyt łatwo ulegającej erozji glebie, zbyt niskiej wilgotności etc. Wymusiłoby to znaczące zwiększenie zużycia wody, nawozów oraz tych przerażających nasion GMO, od których dzieciom wyrastają dodatkowe głowy i zaczynają ziać ogniem. Samo w sobie byłoby to znacząco większą klęską ekologiczną, niż obecny model.

Drodzy wegeterianie:

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludzie patrzą się na Was jak na wariatów i zadają ciągle pytania w rodzaju „Ale jak to nie jesz mięsa? Nawet na obiad?” to myślę, że teraz wiecie skąd to się bierze. Jest to wina ludzi pokroju pana Wizjonera, którzy pełni zapału i przeświadczeni, że robią dobrze głoszą swoje herezje.

A tak naprawdę robią Wam tylko antyreklamę.

Wiecie, ja rozumiem, że ktoś może nie jeść mięsa dlatego, że np. mu ono nie smakuje. Lub też dlatego, że jego zdaniem jest to nieetyczne. Więcej: żyjemy w takich czasach, gdy każdy może swobodnie dobierać sobie składniki własnej diety i naprawdę nie ma sensu zmuszać się do spożywania czegoś, co mu nie pasuje (tym bardziej, że nie wiadomo, jak długo jeszcze taki dobrobyt potrwa).

Niemniej jednak nie można ludziom robić wody z mózgu.

To gorszy występek niż jedzenie mięsa.

Bibliografia:

  • D. Morris, Naga Małpa, Warszawa 1974
  • R. Dawkins, Samolubny gen, Warszawa 1996
  • R. Dawkins, Najwspanialsze widowisko świata: świadectwo ewolucji, Warszawa 2010
  • P. Gardenfors, Jak Homo stał się Sapien: O ewolucji myślenia, Warszawa 2010
  • J. Diamond, Strzelby, zarazki maszyny: losy ludzkich społęczności, Warszawa 2010
  • B. W. Higman, Historia żywności, Warszawa 2012
  • D. S. Landes, Bogactwo i nędza narodów, Warszawa 2o08
  • Reay Tannahill, Historia kuchni, Warszawa 2014
  • R. Graves, R. Patai, Mity hebrajskie, Warszawa 1993
  • J. Frazer, Złota gałąź: studia z magii i religii, Kraków 2012
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gotowanie, Offtopic, Wredni ludzie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Argumenty (pseudo)wegetarianina okiem mięsożercy:

  1. DoktorNo pisze:

    Hmm, a co by wegetarianie powiedzieli na mięso wyhodowane in vitro z komórek macierzystych mięśni krowy lub świni (PETA jest za, BTW)? 🙂

    http://blogs.scientificamerican.com/oscillator/growing-the-future-of-meat/
    http://rationalwiki.org/wiki/In_vitro_meat

  2. michas pisze:

    Jeśli chodzi o najskuteczniejszego gwałciciela w dziejach w osobie Czyngisa nie jest to takie pewne. Z pewnością istniał mniej/więcej w tamtym okresie człowiek, który jest przodkiem bardzo wielu żyjących dziś ludzi, ale tego kim był nie wie nikt. Nie wiadomo też jakim sposobem jego potomstwo osiągnęło taki sukces. Sam Temudżyn nie był nawet biologicznym ojcem wszystkich swoich „synów” i dziedziców :).
    Ale to tylko mała dygresja. Cały artykuł bardzo mi się podobał.

  3. Furiath pisze:

    Napisz jeszcze tekst o homeopatycznych lekach, na nawiedzone feministki i argumenty przeciw imigrantom a dopełnisz popularnością Wykopowi. Aby nie było, jestem mięsożercą, ale wdawać się w polemikę z debilnym tekstem jest słabe. Co ciekawe, że wśród moich znajomych to zdecydowanie mięsożercy tworzą krucjatę antywegetariańską i noszą mięsne sztandary, niż wegetarianie, którzy żrą co chcą i mają w dupie, co żresz ty.

  4. Kasztelan pisze:

    Tak z ciekawości jak można z rzodkiewki zrobic truciznę? wikipedia twierdzi że ma małą dawkę szkodliwych substancji niebezpiecznych dla ludzi z problemami układu trawiennego, ale nie dla zdrowego człowieka. To jak z nią jest?

  5. Kamil pisze:

    Doskonała interwencja. Tak trzymać! Trzeba ludziom wciskać fakty, a nie głupoty!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s