Dlaczego wolałbym żyć w PRL-u niż w II RP?

Red_Communist_PartyNa wpis ten naciągnęła mnie Eire. Temat wbrew pozorom bardzo mocno związany z fantastyką, bowiem duża część naszych, rodzimych pisarzy ma bardzo mocno zarysowane, konserwatywne poglądy polityczne. W efekcie więc znaleźć w nich można nie tylko (co zrozumiałe) liczne słowa krytyki pod adresem poprzedniego ustroju, ale także (co jest już dużo mnie racjonalne) wyrazy uwielbienia dla II RP. Ta ostatnia obrasta momentami w prawdziwy mit arkadyjski.

Odnoszę wrażenie, że wynika to z tego, że myśląc o II RP każdy myśli sobie, że w tamtych czasach urodziłby się gentlemanem, oficerem, kasiarzem, bogatym ziemianinem, fabrykantem lub przynajmniej fordanserką. A nie, jak wskazuje statystyka: bezrolnym lub małorolnym chłopem, drobnym rzemieślnikiem, bezrobotnym lub robotnikiem.

Z mojego punktu widzenia:

Otóż: moim zdaniem historyk w ogóle powinien unikać tematyki młodszej, niż 100 lat. O źródła bowiem jest trudno, w większości nie są opracowane, a wśród żywych pozostaje zbyt wiele osób, które chciałyby wybielić pamięć jeśli nie swoją, to swych ojców, dziadków i pradziadków. Niemniej jednak w niektórych chwilach zwyczajnie wytrzymać się nie da.

Jako popperysta nieswojo się czuję broniąc socjalizmu, który uważam za jeden z gorszych wrzodów intelektualnych w dziejach ludzkości. Niemniej jednak nie da się ukryć, że państwo ludowe wykazało się dużą skutecznością w dziedzinach, w których jego poprzednik zawiódł.

Nie zmienia to prostego faktu, że tak naprawdę nie chciałbym żyć w żadnym z tych dwóch państw. Powody są proste: z rzeczy, które uważam za dobre i piękne zdobyć w nich można było jedynie alkohol. Oprócz tego dziewczyny brzydko się ubierały, muzyka była do bani, książki pisano do tyłka, a japońskie kreskówki, komputery, gry fabularne i sklepy z żywnością świata miano dopiero wymyślić. Tak więc pozostawało jedynie pić wódkę.

Ten argument może zostać uznany za śmieszny, ale dziś żyjemy w społeczeństwie o dużo wyższym poziomie ogólnego dobrobytu. Nie chciałbym z niego rezygnować. Gdybym jednak musiał wybrać, w którym z tych państw musiałbym żyć, to wybrałbym właśnie PRL.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka.

1) Bo to było z grubsza jedno i to samo:

wampir-z-mo-duze

Nie ma związku z fantastyką? A właśnie, że ma!

Po pierwsze: zarówno PRL jak i II RP były państwami mniej-więcej podobnymi. Władzę w nich sprawował autorytarny, niedemokratyczny rząd, który doszedł do niej metodami nielegalnymi, za pomocą siły i oszustw oraz manipulacji wyborczych, a utrzymywał ją prześladując zarówno opozycję polityczną, jak i robotniczą oraz krwawo tłumiąc protesty tych ostatnich. Władzę sprawowała natomiast klika kolesi dobrana nie według umiejętności merytorycznych, a po kluczu pochodzeniowym i zasługach dla dla owej kliki oraz rozwijająca kult jednostki. Nie da się ukryć, że oba systemy prowadziły także prześladowania religijne.

To, że różniły je ideologie nie stanowi dla mnie znaczącego szczegółu, bo powiedzmy szczerze: już Makiavelli zauważył, że polityk nie może być niewolnikiem własnych słów. A ideologia jest właśnie wyłącznie słowami. To, co się liczy to praktyka.

Natomiast różnicę widać w ilości przelanej krwi. Pod tym względem oczywiście, przynajmniej w świetle dostępnych dowodów przewagę ma oczywiście PRL. Wydaje mi się jednak, że wynika to o tyle z jego większego okrucieństwa co też z jego większego zorganizowania. II Rzeczpospolita pod wieloma względami chciała, ale nie mogła, a jej działania po prostu pod były nie tyle łagodniejsze, co gorzej zorganizowane i przeprowadzone oraz niekonsekwentne. Siłą rzeczy więc nie pociągały za sobą takiej ilości ofiar. Tak więc nie mamy tu do czynienia moim zdaniem z przewagą moralną, ale raczej z przykładem nieudolności.

Wiele wydarzeń z okresu II RP mniej krwawa także z powodu uwarunkowań społecznych. Dobrym przykładem może być tu porównanie Marszu Głodnych z Sanoka z choćby Wydarzeniami Radomskimi. Oba miasta mają w XX wieku podobną historię: od mniej-więcej lat 70-tych XIX wieku stanowią ważne ośrodki przemysłowe. Ich ludność natomiast znacząco wzrosła w okresie PRL-owskiej urbanizacji. O ile zarówno Radom jak i powiat Sanocki w latach 30 zamieszkiwało około 90 tysięcy mieszkańców, tak w latach 70-tych ludność obydwu była już trzy razy liczniejsza, a większość z niej stanowili robotnicy. Tak więc siłą rzeczy wystąpienia mogły być większe, a do ich stłumienia konieczna była większa brutalność.

II RP natomiast zwyczajnie nie miała tyle ludności zatrudnionej w przemyśle, by mogły w niej wybuchnąć protesty robotnicze na dużą skalę. Po prostu: w latach 30-tych 75% ludności Polski zatrudniona była w rolnictwie, a tylko zaledwie około 10% procent w przemyśle, pozostałe 15% w usługach, które w tamtym okresie tworzyło głównie drobne rzemiosło (kowalstwo, szewstwo, krawiectwo) jak w średniowieczu. W latach 60-tych w przemyśle natomiast pracowało już około 40% populacji. Cyfry te wskazują, dlaczego mimo tragicznej sytuacji w przemyśle II RP nie musiała używać czołgów (których nawiasem mówiąc i tak nie miała) do tłumienia wystąpień robotników fabrycznych: zwyczajnie nie było komu występować.

2) Przynajmniej było wiadomo, że władza jest wrogiem

kossakKolejna przewaga ma naturę estetyczną. Otóż: o ile władze obydwu minionych wcieleń Polski robiły mniej-więcej to samo, to różnica polega na tym, że władze II RP składały się z Polaków i teoretycznie miały reprezentować polski interes narodowy, natomiast władze PRL w moim rozumieniu były rządem typu kolonialnego, powołanymi przez obce i zdecydowanie wrogie narodowi polskiemu mocarstwo w celu zabezpieczenia jego, egoistycznych dążeń imperialnych.

Nie wiem jak wasze, ale ja wolę mieć do czynienia z osobami, które są wobec mnie nastawione otwarcie wrogo niż z kłamcami, hipokrytami i nieudacznikami. Na tych drugich nie dość, że nie da się polegać, to zwykle ani nie są przewidywalni, ani nawet nie wiadomo o co im chodzi. Prawdziwi wrogowie to co innego. Po prawdziwych wrogach natomiast wiadomo czego się spodziewać: nic dobrego.

Dlatego, gdybym musiał, to wolałbym radzić sobie z jednym z nich.

3) Faktycznie rozwiązał kilka problemów

prl3Kolejna rzecz o której warto wspomnieć to fakt, że zarówno PRL jak i II RP musiały radzić sobie z tymi samymi problemami, ale to PRL zdołał je rozwiązać. Nie licząc odbudowy kraju po wojnie światowej, obydwa te państwa postawiły sobie za cel:

  • zwalczenie analfabetyzmu
  • reformę edukacji i umożliwienie ogólnego dostępu do niej
  • reformę rolną
  • zwalczenie plagi przestępczości
  • stworzenie silnej bazy przemysłowej i nowoczesnej gospodarki
  • poprawę jakości życia swoich obywateli
  • budowę spójnej sieci dróg i kolei

Powiedzmy sobie szczerze: jakość życia w Polsce Ludowej wzrosła „tak bardzo”, że pewnego dnia ludzie się wściekli i ją rozwalili, przemysł zreformowano tak skutecznie, że połowę z tego, co powstało później trzeba było zamknąć, a drogi spełniające światowe standardy zaczęły powstawać masowo dopiero za Tuska.

Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że jakieś tam, całkiem niezłe drogi pobudowano, stworzono też wreszcie spójny system kolejowy. Udało się też pokonać szereg innych problemów.

Chyba największym sukcesem PRL-u była walka z analfabetyzmem, którą podjęto bardzo wcześnie, także z pobudek ideologicznych. O ile w latach 30-tych nieco ponad 30 procent ludności polskiej była niepiśmienna Polsce Ludowej udało się rozwiązać ten problem już na początku lat 50-tych, po zaledwie kilku latach istnienia.

Głównym powodem, dla którego możliwy był tego typu sukces, a dla którego II RP się to nie udało było podejście do funkcjonowania szkół. W teorii niewiele się zmieniło, w obydwu państwach obowiązek szkolny obejmował wszystkich mieszkańców, faktycznie jednak w II RP, z racji na drastyczne oszczędności oraz merkantylistyczny protekcjonizm, jaki inteligencja stosowała wobec swoich miejsc pracy, podkreślany przede wszystkim przez bardzo kosztowną edukację połączoną z niezwykle restrykcyjnym systemem egzaminów niewielu uczniów kończyło szkoły, tym bardziej, że obowiązek szkolny (zwłaszcza na wsiach) nie był przestrzegany. W efekcie więc ponownie około 30% młodzieży szkolnej w ogóle nie uczęszczało do szkół, a około 35% nie kończyło więcej, niż czterech pierwszych klas. Ilość osób, które osiągały wyższe wykształcenie była natomiast alarmująco niska.

Problemy te były dobrze znane władzom i często przewijały się w deklaracjach polityków. Niestety ich słowa rzadko przybierały ciało, a kształcenie się w zasadzie utrudniano, bowiem było ono dla państwa bardzo kosztowne.

W II RP, w momencie jej upadku zaledwie 2,5% ludności legitymowała się wyższym wykształceniem, co już w tamtych czasach było odsetkiem alarmująco niskim na tle krajów nowoczesnych. W PRL, po 20 latach jego istnienia poziom ten wzrósł do 4,5% procent, co nawiasem mówiąc nadal było wynikiem słabym.

Elektryfikacja kraju, do której II RP przymierzała się przez 20 lat zakończyła się tym, że w roku 1945 zelektryfikowane było 10% powierzchni kraju, w tym zalewie 3512 wsi. W tym: 1680 na Ziemiach Odzyskany, 1263 w granicach dawnych Ziem Polskich oraz 569 przez władze okupacyjne (co moim zdaniem świadczy o blamażu II RP w tej dziedzinie).

Odsetek ten wzrósł do 20% w roku 1950, 37% w roku 1956, 58% w roku 1960 i 79% w roku 1966.

Chyba najbardziej kontrowersyjną reformą Polski Ludowej była Reforma Rolna odpowiedzialna za wiele późniejszych problemów naszego kraju w tej dziedzinie. Kłopoty z rolnictwem nawiasem mówiąc są naszą dziedziną już od drugiej połowy XIX wieku, w którym to, na skutek zachodzących w świecie zmian ludność rolna Europy (tak, całej Europy, to nie była tylko polska specyfika) podzieliła się na: ziemiaństwo i bezrolnych chłopów.

O ile o bezrolnych chłopach po dziś dzień wiadomo, że przymierali głodem, to wokół ziemiaństwa narosło wiele mitów. Wyobraża się ich często jako bogaczy, spędzających czas na rautach i przyjęciach, podczas, gdy faktycznie w owym okresie posiadali oni głównie długi. W obydwu przypadkach ludzie ci nierzadko głodowali i marzli. Znane są przypadki międzywojennych hrabiów, książąt i innych bonzów (i to nie tylko z Polski, ale też z Włoch, Hiszpanii, Węgier, Rumunii etc.) którzy, mimo posiadania rozległych majątków utrzymywali rodziny głównie z prostytucji swoich sióstr i córek.

Powiem uczciwie: moim zdaniem PRL-owska reforma rolna była totalnym failem, a założenia, na których ją oparto (kolektywizacja rolnictwa) okazały się zupełnie błędne (choć na szczęście nie udało się ich ukończyć). Niemniej jednak nie da się ukryć, że przynajmniej udało się ją zrealizować, co pozwoliło przedłużyć agonię polskiej wsi na kolejne pięćdziesiąt lat.

Ostatnim sukcesem była walka z przestępczością. Z tą – powiedzmy sobie szczerze – PRL radził sobie różnie. Generalnie jednak w powojennej Polsce, po stłumieniu fali przestępczości wojennej największy wybuch przestępczości miał miejsce w latach 80-tych i 90-tych, gdy popełniano ponad trzykrotnie więcej zabójstw oraz przestępstw z użyciem przemocy, niż współcześnie.

Na tym tle II RP wypada na pierwszy rzut oka identycznie. Faktycznie jednak dane są niepełne. Podejrzewa się, że, z racji na niewielką sieć posterunków władzom zgłaszano zaledwie co trzecie lub może nawet co piąte morderstwo i co dziesiąte (a być może zaledwie co dwudzieste) przestępstwo z udziałem przemocy.

Nie jestem zwolennikiem państw policyjnych, ale nie da się zaprzeczyć, że miewają one swoje zalety.

4) Bo udało mu się doprowadzić kraj do bankructwa, a II RP tylko próbowała

prl2Jak pisałem wyżej budowa silnej bazy przemysłowej była celem obydwu państw, przy czym obydwu się to nie udało. Przyczyny są różne: II RP upadła zanim udało jej się plany wdrożyć. Plany Polski Ludowej weszły w życie, niemniej jednak okazały się zawierać rozliczne błędy o charakterze strukturalny, w efekcie czego w dużej mierze okazały się klęską, a znaczna część stworzonej bazy została zlikwidowana. Niemniej jednak jednak moim zdaniem i tak miał on przewagę nad planami przemysłowymi II RP.

Po pierwsze: ten projekt przynajmniej udało się wcielić w życie.

Miłośnicy II RP często przywołują przykład Centralnego Okręgu Przemysłowego, zakładając apriorycznie, że stanowiłby on sukces. Faktycznie nie ma na to dowodów. Przyczyny są proste: tak naprawdę rzadko kiedy jakiekolwiek plany wytrzymują konfrontację z rzeczywistością. Nawet jeśli uda je się wdrożyć w życie, to statystyka jest nieubłagana: 50% wszystkich nowych przedsiębiorstw upada po pierwszych 5 latach swego działania, a kolejne 25% bankrutuje po dekadzie. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że COP podzieliłby losy inwestycji Gierka.

Po drugie: opierając się na tym, jak w II RP realizowano państwowe inwestycje to raczej nie daję COP dużych szans na przetrwanie. Przykładem tego procesu może być budowa Poczty Głównej w Gdyni.

W skrócie: Poczta Główna w Gdyni została zbudowana przez inżyniera Edwarda Ruszczewskiego, kolegę ze studiów ministra Poczt i Telegrafu Bogusława Miedzińskiego. Początkowo Ruszczewski nie miał zostać przyjęty do tej budowy, nie miał bowiem odpowiednich kwalifikacji (był inżynierem budownictwa, a zapotrzebowanie było na inżyniera elektryki) jednak otrzymał posadę po osobistej interwencji Miedzińskiego, który szantażem zmusił dyrektora departamentu ogólnego ministerstwa do zmiany decyzji. I to mimo faktu, że podówczas Ruszczewski znajdował się już na oficjalnej, czarnej liście dostawców, którzy oszukali wojsko.

Ruszczewski pracę zaczął od powołania firmy budowlanej, w której zarząd oddał przypadkowo spotkanemu w pociągu (!!!) inżynierowi Machajskiemu, która to firma, będąca jednoosobową działalnością gospodarczą, wygrała przetarg na budowę poczty. Biorąc pod uwagę, że przetarg rozstrzygał Ruszczewski nie było dziwne. Na tym nasz bohater oczywiście nie poprzestał: dodatkowo zorganizował jeszcze, korzystając z podstawionych słupów około 20 przedsiębiorstw, którym zlecał różne zlecenia oraz gang złodziei, który okradał plac budowy, przywłaszczając sobie między innymi dwa wagony cementu, 110 metrów sześciennych drewna i około 50 metrów sześciennych drutów zbrojeniowych.

22

Budowa Gdyni.

Jednym z tych przedsiębiorstw było studio filmowe, które powołał, by tworzyć filmy instruktażowe dla pracowników. Pierwszy z nich miał budżet początkowy o wysokości 23 tysięcy złotych (na dzisiejsze pieniądze byłoby to około 2,5 miliona złotych), powstawał cztery lata i ostatecznie przekroczył początkową kwotę dziesięć razy.

Ogólnie rzecz biorąc budynek poczty gdyńskiej został przepłacony około dziesięciokrotnie, ministerstwo nie zwróciło jednak na to najmniejszej uwagi. Prawdopodobnie władze nigdy by się faktem nie zainteresowały, gdyby nie Machajski, który, będąc zwykłym nieudacznikiem nie całkiem wiedział co się wokół niego święci i w swej naiwności próbował zawiadomić o wszystkim Ruszczewskiemu, a gdy to nic nie dało poszedł do Naczelnej Izby Kontroli.

Zachowanie Ruszczewskiego było tak niestety symptomatyczne dla „Epoki Gentlemanów” zwanej też „Epoką Hipokryzji” czyli okresu 1850-1939 oraz ogólnoświatowego ducha czasu, obejmującego wszystkie, wysoko rozwinięte kraje, od państw europejskich poczynając, przez państwa obydwu Ameryk, na Japonii kończąc. Wszędzie tam istniało jawne przekonanie, że prawo w zasadzie zostało stworzone po to, by trzymać w ryzach tłuszczę, a odpowiednio ustosunkowana „elita” jest z niego zasadniczo wyłączona.

Kolejnym powodem, dla którego nie jestem przekonany, by II RP udało się zbudować przemysł i go utrzymać jest fakt, że jej plany, to jest:

  • 1939-1942 – nacisk na kontynuację rozbudowy sektora zbrojeniowego
  • 1943-1945 – inwestycje w infrastrukturę komunikacyjną, motoryzację i lotnictwo
  • 1946-1948 – modernizacja rolnictwa
  • 1949-1951 – przyśpieszenie urbanizacji i uprzemysłowienia
  • 1952-1953 – działania na rzecz ograniczenia podziału kraju na Polskę A i B

tak naprawdę nieznacznie różniły się od pomysłów Gomułki i Gierka. Zakładanie, że skończyłyby się inaczej jest naiwnością. Tym bardziej, że czas na realizacje kolejnych punktów jest nader krótki.

Nie da się też ukryć, że PRL dysponował znacznie lepszym, wyjściowym zapleczem w postaci dobrze rozwiniętych gospodarczo, skomunikowanych i bogatych w surowce mineralne Ziem Odzyskanych.

5) Upadł mniej drastycznie

Kolejną cechą wspólną obydwu państw jest fakt, że upadły w sposób bardzo gwałtowny, pociągający za sobą utratę dorobku życia i społecznej pozycji milionów ich obywateli oraz długofalową traumę dla całego społeczeństwa.

Jednak upadek PRL nie wiązał się ze śmiercią 16% populacji kraju.

6) Miał lepsze powody, żeby strzelać do własnych obywateli.

gajowy

Na tym zdjęciu to nie strażnik graniczny strzela do przemytnika, tylko kłusownik do gajowego. Morderstwa gajowych były w II RP bardzo popularną zbrodnią, tym bardziej, że plagą było kłusownictwo i kradzież drewna z lasu. Pierwsze dla wielu było jedynym sposobem utrzymania. Drugie najczęściej miało na celu zdobycie opału. Inną śmieszną zbrodnią były napady band desperatów na pociągi celem kradzieży węgla na opał…

Ustalmy jedno: obydwa ustroje biły dysydentów i robotników protestujących z powodu zbyt niskich zarobków. Obiektywnie patrząc w tej dziedzinie PRL faktycznie był od II RP dużo okrutniejszy. Nie mniej jednak jej głównymi ofiarami nie były te grupy ludzi. Była to kategoria dość specyficzna, dziś mogąca wydawać się groteskową: przemytnicy cukru.

Amerytoryczny rząd II RP wśród swych hochsztaplerskich pomysłów na poprawę sytuacji gospodarczej kraju posiadał między innymi ideę zdominowania europejskiego rynku cukru. W tym celu zalewał go polskim produktem sprzedawanym po cenach dumpingowych czyli poniżej kosztów produkcji. Oczywiście takie coś doprowadzić musiałoby nasz przemysł cukrowniczy do bankructwa, jednak z problemem poradzono sobie sztucznie windując ceny cukru w Polsce oraz nakładając wysokie cła na jego przywóz. W efekcie czego ta wynosiła 1,5 złotego (około 15 współczesnych złotych), podczas, gdy w Niemczech lub Czechach zaledwie 14 groszy. W połączeniu z ogromną biedą wywołało to falę przemytu na bezprecedensową skalę.

Jako, że drakońskie kary (za samo kupienie nielegalnego cukru można było trafić na miesiąc do aresztu bez wyroku sądu, przekroczenie z nim granicy mogło zakończyć się nawet 25 latami pozbawienia wolności) nie wystarczyły, by odstraszyć desperatów wydawano im prawdziwą wojnę. Wystarczy powiedzieć, że w samym roku 1930 na polskiej graniczy aresztowano 10.000 przemytników, a 400 osób zastrzelono.

Podobne cła obowiązywały też na: tytoń, alkohol, pieprz oraz inne przyprawy zamorskie, sól, zapałki i zapalniczki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że cukier, sól i zapałki należą do towarów pierwszej potrzeby (w wypadku zapałek rząd dodatkowo odsprzedał produkcję obcokrajowcom pozwalając im jednocześnie na likwidacje polskiej produkcji), bez których życie i normalne funkcjonowanie jest niemożliwe, a nie używki. Tak więc był to przynajmniej przemyślany i nieuzasadniony wyzysk społeczeństwa, jeśli nie zorganizowana grabież.

7) Bo cukier był na kartki

kartkiTak, dokładnie. I wiem co piszę.

Generalnie sytuacja gospodarcza na terenie całej Europy (i Polska nie była tu wyjątkiem) w pierwszej połowie XX wieku była tak zła, że wprowadzenie reglamentacji żywności które odbyło się albo w trakcie II Wojny Światowej, albo tuż po jej zakończeniu bynajmniej nie pogorszyło sytuacji całego społeczeństwa, ale w wielu wypadkach (w szczególności wśród chłopów i robotników, którzy stanowili większość ludności) wręcz poprawiło aprowizację, w szczególności jeśli chodzi o zaopatrzenie w cukier, mięso oraz produkty nabiałowe.

Sytuacja taka wynikała z fatalnego stanu, w jakim znajdowało się europejskie rolnictwo od dłuższego czasu, co było dziedzictwem po epokach wcześniejszych. Otóż: tradycyjnie europejskie rolnictwo opierało się o wielkie folwarki obrabiane albo przez chłopów pańszczyźnianych albo przez bezrolnych dzierżawców. Rozwiązanie to sprawdzało się do połowy XIX wieku, gdy upowszechnił się transport parowy: czy to koleją, czy dużymi statkami morskimi oraz liczne metody konserwacji żywności. Wówczas okazało się, że żywność pochodząca z Ameryki Północnej, Australii, Argentyny i dzisiejszego RPA jest wielokrotnie tańsza, niż ta produkowana na miejscu. Lokalne, zacofane rolnictwo przegrało konkurencję z kolonialnymi, zmechanizowanymi farmami.

W efekcie czego we wszystkich krajach Europy, za wyjątkiem ZSRR (które miało, własny, głupszy system rolny), Francji (gdzie większość gospodarstw przejęły banki) oraz Holandii i Wielkiej Brytanii (które już od dawna były zależne od sprowadzanej żywności) struktura rolna podzieliła się na:

  • zadłużonych po uszy właścicieli majątków ziemskich, które nic nie produkowały, bo się nie opłacało, a poza tym nie miały czym i za co
  • bezrolnych i małorolnych chłopów, którzy nic nie produkowali, bo nie mieli na czym.

Co jak łatwo zgadnąć wywoływało to poważne problemy z zaopatrzeniem się w żywność. Krzywica i inne choroby wywołane niedożywieniem nabrały zasięgu epidemicznego, litr śmietany kosztował (w przeliczeniu na dzisiejsze) 15 złotych, kostka masła: 20 złotych, lit mleka: 7 złotych, a jajko 5 złotych. Większość ludzi żywiła się kartoflami.

Powojenne racjonowanie żywności objęło tak naprawdę wszystkie kraje naszego kontynentu, w tym także Wielka Brytania. W tym ostatnim kraju zakończyło się ono dopiero w roku 1954. W porównaniu z sytuacją, gdy dla ogromnej części społeczeństwa większość posiłków stanowiły ziemniaki bez omasty bon uprawniający do zakupu określonej ilości mięsa, cukru, mleka i paru innych produktów jest postępem.

8) Bo jestem ze wsi

wiesOstatnim powodem dla którego wolałbym żyć w PRL niż w II RP jest fakt, że moja rodzina ma wiejskie pochodzenie, a w II RP szanse na wyjście chłopa z owej wsi były zerowe. System edukacyjny, mimo, że niekiedy wychwalany przez miłośników tego kraju był wyjątkowo nieefektywny: jak pisałem ponad połowa uczniów nigdy nie kończyła więcej, niż czterech klas szkoły podstawowej, materiał obciążony był wieloma, niepotrzebnymi przedmiotami, sama edukacja długa i kosztowna. W efekcie czego dostęp do niej dla mieszkańców wsi był niemalże zerowy. A niestety: edukacja jest głównym sposobem na awans społeczny dla tych ostatnich.

System PRL-owski również był pod tym względem daleki od doskonałości i niemal dwukrotnie mniej wydajny, niż współczesny, jednak nie zmienia to faktu, że przynajmniej działał.

Źródła:

A. Jezierski, C. Leszczyńska, „Historia gospodarcza Polski„, Warszawa 2006

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Dlaczego wolałbym żyć w PRL-u niż w II RP?

  1. Grisznak pisze:

    Dobra, ale jednak trochę przekłamujesz rzeczywistość. II RP miała problem z analfabetyzmem, ale głównie na ziemiach wschodnich, których PRL już nie odziedziczył, więc siła rzeczy część problemu rozwiązała się niejako sama. Aby porównać oba systemy należałoby wziąć startowy odsetek analfabetów i zapoznać się z jego spadkiem. Bo historycy PRLu często robili ten myk, że brali końcowy odsetek analfabetów II RP, po czym pokazywali spadek w PRL – i takie porównanie musiało robić wrażenie.
    Kwestia edukacji – tu kwestia podobna co wyżej, plus to, że PRL w pierwszym okresie chętnie „produkował” sobie kadry, różnymi kursami itd, po których dawano papiery ukończeń szkół i uczelni.

  2. olo pisze:

    Mój przodek miał pochodzenie wiejskie. W II rp ukończył szkole kadetów a poznie oficerska. Czyli się dało.

  3. cherokee pisze:

    @”na ziemiach wschodnich, których PRL już nie odziedziczył”

    Ziem nie ale ludzi chyba tak.

    @”zdecydowanie wrogie narodowi polskiemu mocarstwo”

    Nie wiem czy to nie za mocne stwierdzenie. Polskiej racji stanu może tak ale nie narodowi. Wrogi to narodowi polskiemu był Hitler, Stalin, choć swoje ma za uszami, zostawił Polakom własny kraj (ba, nawet zrekompensował utratę ziem wschodnich), w którym uczyło się polskiej kultury i historii w j. polskim. Trochę przyciętej na potrzeby przyjaźni ze Związkiem Radzieckim ale jednak. Zdecydowana wrogość skończyłaby się wcieleniem do ZSRR i kolejną próbą rusyfikacji.

    • Grisznak pisze:

      Nie. Odziedziczył jedynie pewien procent tej ludności, w dodatku procent polski, zwykle nieco lepiej wykształcony od Ukraińców i Białorusinów, którzy stanowili na tych ziemiach większość.

  4. Raging Goblin pisze:

    ZSRR był Polsce bardziej wrogi, niż III Rzesza. Zaczął eksterminację Polaków już w 1936 roku, kiedy to Hitler w ogóle eksterminacji Polaków nie planował. Nie zostaliśmy wcieleni do ZSRR z tego samego powodu, co Rumunia i Węgry i absolutnie nie miało to nic wspólnego z jakąś sympatią do narodu tego czy tamtego 0_o

    • cherokee pisze:

      Nie napisałem, że Stalin żywił sympatię. Napisałem, że nie był wrogi narodowi jako takiemu. Nie bardziej w każdym razie wrogi niż wobec narodu rosyjskiego.

  5. Kasztelan pisze:

    Porównanie młodego państwa po stuletniej nieobecności po I WŚ i wojnie bolszewickiej mającego mniej więcej 13 lat prawdziwie stabilnej sytuacji z tym samym państwem tylko później z dłuższym okresem czasu na wdrożenie ustaw i posprzątaniu po wojnie z całym dorobkiem technologicznym.i zapleczem politycznym. Wystarczy że RP II nie miało traktorów a PRL miał i już wychodzi plus dla PRL.
    Przyznaje że reforma edukacji rzeczywiście się PRL udała i jest to jeden z największych powodów że ludzie wierzą w ten ustrój.
    Mit II RP istnieje dlatego że o ile jest mała szansa że byłoby się tym „gentlemanem, oficerem, kasiarzem, bogatym ziemianinem, fabrykantem lub przynajmniej fordanserką” to przynajmniej można o nich marzyć, PRL daje nam takie stanowiska jak członek partii, sekretarz partii, pani z kiosku ruchu co mięso ma.
    RP II to z chińskiego ciekawsze czasy, kiedy w pociągu możesz spotkać ministra i dostać zlecenie o priorytecie państwowym. PRL to przypały z milicją i cukierki z RFN.

  6. Dojkstra3 pisze:

    Wcale nie zrekompensowano Polsce utraty ziem wschodnich, po prostu w momencie ogłoszenia informacji o nadaniu Polsce Ziem wschodnich, wiadome było że Polska będzie komunistyczna, ale nie było wiadomo kto wygra wyścig do Berlina, i jak ułożona będzie ostatecznie granica, między komunizmem a kapitalizmem. Więc, oczywistym było, anektowanie tych ziem, jest oddaleniem granicy od własnych ziem.
    Trzeba też pamiętać o podstawowej, zasadzie PRL’u oraz całego systemu komunistycznego, fałszowanie statystyk. O ile dane na temat produkcji III Rzeszy są bardzo rzetelne, o tyle Wszystkie kraje komunistyczne, prowadziły radosną Twórczość w zakresie księgowania statystyk.

    Co do analfabetyzmu, Podałeś nieprawidłowe dane 30 % analfabetyzmu było w 1921 r. , w 1930, już tylko 23 %. I liczba ta spadała. To raz, druga sprawą był przepływ ludności po wojnie.
    Przed wojną w Polsce było dużo mniejszości narodowych, wobec których edukacja szła dosyć ciężko (głównie chodzi o Ukraińców i Białorusinów, nauka była po Polsku, co stanowiło duży problem dla nich, nie tylko jako obcego języka, ale bardziej jako nauka w języku „okupanta”/”wroga klasowego”)
    Po wojnie, utraciliśmy ziemie wschodnie, a wraz z nimi całkiem sporą ilość niewykształconych chłopów Ukraińców i Białorusinów.

    Co do zamordyzmu stosowanego przez rząd Sanacyjny, cóż nie jestem w stanie nic dodać, i ogólnego zakłamania owych czasów o których mówisz. II RP nie była aż tak straszna jak to opisujesz, ani tak wspaniała jak to opisuje wielu obecnych pisarzy, i to nie jest przypadłość tylko fantastów. Polscy fantaści, (Pilipiuk, Komuda, Kołodziejczak), zaznali komuny i II RP wydaje im się lepsza i do niej się odnoszą, dlatego że zachowała się we wspomnieniach ich, rodziców, oraz wspomnieniach z książek jako dużo lepsze państwo. Niekoniecznie było lepszym państwem, ale na pewno było Państwem który sami zbudowaliśmy i zrujnowaliśmy. A jest to jednak różnica gdy sami zmarnujemy swój potencjał, a gdy ktoś przyjdzie i nam wszystko ukradnie.

  7. niczego s0bie pisze:

    „dziewczyny brzydko się ubierały, muzyka była do bani, książki pisano do tyłka”

    Po tym fragmencie darowałem sobie lekturę. Jesteś idiotą albo słabym trollem, a najprawdopodobniej jednym i drugim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s