Penny Dreadful sezon 2 – recenzja

penny7Wiktoriańskie klimaty nigdy nie należały do moich ulubionych (wprost przeciwnie: dla mnie świat kończy się wraz z wojną trzydziestoletnią i zaczyna ponownie pierwszego września wiadomego roku) niemniej jednak konwencja ta ma swoje zalety. Strzelanie do wampirów jest jedną z nich. Inną możliwość połączenia tematów pochodzących z licznych, klasycznych horrorów.

Pierwszy sezon Penny Dreadful wykorzystywał obydwie te cechy. Niestety ostatni wampir został zastrzelony w finałowym odcinku, a przed naszymi bohaterami staje ważne zadanie: nowych wrogów sobie poszukać. Jednocześnie serial powraca do starych wątków z zagadkową Madame Kali oraz tych związanych z potworem Frankensteina na czele. Ethan natomiast musi zmierzyć się ze swoją mroczną historią.

Fabuła i akcja:

penny6Powiem uczciwie fabuła drugiego sezonu Penny Dreadful jest co najmniej nierówna. W zasadzie realizowane są jednocześnie cztery wątki fabularne: główny, po nim ten związany z Frankensteinem i jego potworami, Doriana Greya oraz Ethana. Wątek Ethana nie jest zbyt atrakcyjny, jednak jednocześnie nie jest też szczególnie inwazyjny, tak więc rozwija się on powoli, bez większych eskalacji, aż ku finałowi, stanowiąc neutralny w smaku dodatek. Dużo gorzej wypada paradoksalnie wątek główny. Nowi przeciwnicy, którzy jak łatwo zgadnąć szybko się znajdują nie wypadają bowiem szczególnie przekonująco. Powiedzmy sobie szczerze: czarownice nie są nawet w połowie tak ciekawym motywem, jak wampiry. Straszliwe zło, jakie czynią sprawia natomiast, że wydają się groteskowe i przerysowane. Jako, że z czarami oczywiście nie toczy się walki fizycznej, tylko taką bardziej duchową tempo opowieści siada, dodatkowo pogrzebane przez retrospekcje i wspomnienia z przeszłości.

Prawdę mówiąc główny wątek wygląda jak zapychacz, bowiem tak naprawdę najciekawsze rzeczy dzieją się gdzie indziej, to jest w wątkach Frankensteina, Kalibana i Doriana Greya. Te pozostają w prawdzie w separacji od głównej osi fabuły jednak stopniowo splatają się ze sobą nabierając siły i mocy. Tak naprawdę w nich wydarzyły się najciekawsze rzeczy. Można przypuszczać też, że będzie on głównym wątkiem któregoś z przyszłych sezonów.

Cycki przestały szokować? To pokażmy fiuta!

penny3Penny Dreadful podobnie jak większość współczesnych seriali z górnej półki nie boi się pokazywać ani przemocy, ani nagości. O ile do tej pierwszej nie mogę się przyczepić, gdyż – powiedzmy sobie szczerze – dobrze wkomponowuje się w tematykę i poetykę serii, tak goliźnie mam sporo do zarzucenia. Niestety jest jej za wiele… Penny Dreadful nie jest niestety serialem, który można oglądać w pociągu lub autobusie o nudnym dniu w pracy nie wspominając (bo dzieci to już w zupełności oglądać go nie powinny). Seksu jest w nim dużo, momentami aż za dużo. Co więcej kolejne sceny są niestety zbyt długie, przez co ponownie sprawiają, że akcja siada. Niestety w tym względzie Penny Dreadful ma ten sam problem, co Gra o Tron, którą niedawno recenzowałem. Bo prawdę mówiąc wolę oglądać jak luzie strzelają do wampirów, niż jak Frankensztein obmacuje trupa.

penny2Zaryzykuję też tezę, że sceny erotyczne są odrobinę zbyt śmiałe, a niektóre wręcz obrzydliwe. Pruderyjny nie jestem, w necie widziałem już niesamowite rzeczy, jednak niektóre kawałki tego sezonu zmuszony byłem przewijać, bowiem prezentują dość wysoki poziom perwersji.

Ilość seksu nie jest w prawdzie tak przesadzona, jak w pierwszym sezonie Black Sails (serialu, który w teorii miał być o piratach, a w praktyce opowiadał o prowadzeniu burdelu), ale nadal jest bardzo wysoka. W porównaniu z niektórymi momentami Penny Dreadful Spartacus okazuje się serialem wysmakowanym.

Ogólna realizacja:

Jeśli chodzi o samą realizację: stroje z epoki, wnętrza i zewnętrza etc. to Penny Dreadfull wygląda bardzo ładnie. W prawdzie to nie Boardwalk Empire, gdzie faktycznie poszły gigantyczne sumy na oddanie wyglądu setek lokacji, to myślę, że atmosferę XIX wiecznego Londynu, pełnego zarówno wystawnie żyjącej arystokracji i wyższych sfer jak i niewyobrażalnej dziś biedy i desperacji udało się oddać bardzo dobrze. Każdy miłośnik steampunka lub wiktoriańskich klimatów powinien ten serial zobaczyć.

Podobnie dobrze dobrana jest muzyka, nie zawodzą też efekty specjalne, choć np. transformacja w wilkołaka mogłaby akurat być lepiej dopracowana, bowiem stanowi ona najsłabszy element serii. W pozostałych przypadkach jednak to, co powinno wygląda realistycznie wygląda realistycznie, a to, co powinno być obrzydliwe wygląda sugestywnie i odpychająco. Czyli tak jak być powinno.

Ogólnie rzecz biorąc żyjemy w czasach, kiedy robi się bardzo ładne seriale. Owszem, nie aż tak efektowne, jak filmy kinowe, jednak w dalszym ciągu bardzo przyciągające dla wzroku. Mam wrażenie wręcz, że pod wieloma względami, to, co obecnie dzieje się w zagranicznych stacjach telewizyjnych jest ciekawsze, niż to, co zobaczyć możemy w kinie. Z całą pewnością gwarantuje nam to lepszą rozrywkę.

Podsumowując:

pennyTak zupełnie szczerze, to pierwszy sezon Penny Dreadful podobał mi się bardziej, niż drugi, co nie znaczy oczywiście, że mamy do czynienia ze złą kontynuacją, choć faktycznie tempo nieco siadło. Nadal jest to bardzo dobry sezon, co więcej otwierający drogę do znacznie ciekawiej zapowiadającej się kontynuacji (potwory Frankensteina są IMHO lepszym przeciwnikiem niż wiedźmy). Mimo to serial bardzo dobrze korzysta ze stylistyki. Lubię tego typu „Ligii niezwykłych gentlemanów”, a to, co widziałem satysfakcjonuje mnie na tyle, by czekać na kolejny sezon.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmy, Telewizja i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s