Nauczycielu: jak zachować się w miejscu kultury?

3841_afa5_500Majowy długi weekend jest w branży turystycznej, do której jakiś czas temu się przekwalifikowałem momentem otwarcia sezonu. Oznacza to, że niedługo moje obecne miejsce pracy zostanie zalane przez turystów, w tym naszego wroga głównego: wycieczki szkolne i kolonie. Oznacza to też, że zostanę wystawiony na wzmożony kontakt z jedną z moich „ulubionych” grup społecznych.

Jak pisałem już kilka razy: osobiście nie mam nic przeciwko uczniom i młodzieży. Przeciwnie: w zasadzie to im człowiek młodszy, to tym mniejszy problem stanowi. Dzieciaki i młodzież zasadniczo przyzwyczajone są do posłuszeństwa i tego, by wykonywać polecenia, są zwykle relatywnie nieduże i mają problemy z nabyciem alkoholu. Tak więc szturm grupy gimnazjalistów lub licealistów jest zwykle niewielkim problemem w porównaniu z np. desantem niedopitych wiceprezesów przyzwyczajonych, że to oni wydają polecenia… Z dzieciakami nie byłoby problemów, gdyby nie poruszały się one w eskorcie mojej, jak już pisałem: „ulubionej” grupy społecznej: nauczycieli.

Podstawy: czego nie należy robić w placówce kultury?

Jeśli ktoś czytał moje poprzednie posty o szkole i nauczycielach zapewne domyślił już się, że nie lubię nauczycieli głównie dlatego, że stawiają pały za brak wiedzy i obniżają oceny z zachowania, a sami bardzo często prezentują kołtuństwo, brak inteligencji oraz żenująco niski poziom obycia i wychowania. Niestety im dłużej mam kontakt z tą grupą zawodową tym niższe jest moje zdanie o niej. Coraz bliższy jestem też opinii, że jedynym sposobem, w jaki nauczyciel jest w stanie wychować uczniów to anty-przykład i wprawienie ich w zażenowanie swoim własnym zachowaniem. Jednak by być konstruktywny przedstawię zasady korzystania z tego typu placówek.

Zacznę oczywiście od podstaw, czyli rzeczy, które każdy, bywały w świecie człowiek z wyższym wykształceniem pretendujący do bycia osobą kulturalną wie. Powiem więcej: są to rzeczy, które najczęściej rozumieją nawet dresiarze. Co nie znaczy, że nie istnieją w Polsce grupy zawodowe, które nie są owych kanonów świadome. Tak więc specjalnie na ich potrzeby przypomnę, że:

  • W placówkach kulturalnych, takich, jak muzea, teatry czy kina obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych, (nawet w celu omówienia programu nauczania z innym nauczycielem), gdyż może to przeszkadzać i rozpraszać innych użytkowników tego obiektu
  • Szczególnie niegrzeczne jest rozmawianie przez telefon w trakcie seansu, przedstawienia lub w momencie, gdy grupa oprowadzana jest przez płatnego przewodnika. Jest to wyrazem braku szacunku zarówno dla innych osób znajdujących się w sali, jak i dla cudzej pracy. Stopień nietaktu jest co najmniej równy rozmowie telefonicznej w trakcie lekcji.
  • Podobnie w tego typu miejscach (i sytuacjach) nie rozmawia się głośno z kolegami.
  • Do placówek kultury nie wprowadza się zwierząt (wyjątek: psy-przewodnicy).
  • W tego typu budynkach nie wykonuje się też zdjęć z lampą błyskową.
  • W ich wnętrzu także się nie je (wyjątki: osoby o specjalnych potrzebach jak diabetycy). Na ekspozycji muzealnej nie otwiera się też napojów gazowanych ani torebek z chipsami.
  • Jeśli coś w tego typu miejscu jednak się jadło, to opakowanie należy wyrzucić do kubła, a nie cisnąć na podłogę. To, że tego typu ośrodki czasem zatrudniają sprzątaczki lub wynajmują serwis sprzątający nie zwalnia nas z obowiązku dbania o czystość, ani podstawowych zasad kultury.
  • Eksponatów muzealnych się nie dotyka, zwierząt w ogrodach zoologicznych się nie karmi i nie głaszcze, w szyby akwariów nie należy pukać, kwiatów w ogrodzie botanicznym się nie zrywa.
  • W szczególności nie należy siadać na zabytkowych meblach, nawet, jeśli bolą nas nogi. Nie należy sadzać też na nich uczniów. Jeśli uczniowie na nich usiądą, to należy ich z tego typu przedmiotów natychmiast przegonić (a nie fotografować ich telefonem).
  • Koszt naprawienia przez konserwatora rysy długości 1 centymetra powstałej na typowym zabytku to około tysiąca złotych. Instytucja ma prawo obciążyć nim prawnego opiekuna grupy, która dokonała zniszczeń lub samego niszczyciela.
  • Barierki zabezpieczające, tabliczki z napisem „zakaz wstępu” i kolorowe taśmy w krzykliwych kolorach nie są rozwieszane bez powodu i nie należy ich forsować.
  • Toalety dla zwiedzających znajdują się w specjalnie wyznaczonych punktach. Nie należy więc włamywać się do pokoju socjalnego celem zaspokojenia potrzeb fizjologicznych.
  • Toalety dla zwiedzających przeznaczone są (jak nazwa wskazuje) dla zwiedzających. Sprowadzanie do muzeum, kina lub teatru grupy tylko po to, by miała gdzie oddać mocz nie należy do kanonów dobrego wychowania.
  • Po załatwieniu swoich potrzeb w sedesie należy spuścić wodę.
  • Aby skorzystać z usług muzeum, kina lub teatru należy kupić bilet.
  • Raczej zauważamy zorganizowane grupy próbujące wbić na ekspozycję „na krzywy ryj”.

Zanim przejdę do następnego punktu chciałbym zauważyć jedną rzecz. Otóż: autorytet buduje się głównie dając przykład. Nie można po prostu wymagać od innych, by robiliśmy rzeczy, których sami nie zamierzamy robić: pracowali, gdy sami się lenili, uczyli się, gdy prezentujemy intelektualną pustkę lub byli grzeczni, gdy sami reguł dobrego wychowania nie przestrzegamy. Osoba, która z jednej strony np. głośno rozmawia przez telefon komórkowy na sali kinowej, a z drugiej wpisuje do dziennika uwagi za rozmowy rozmowy w trakcie lekcji nie uczy dobrego wychowania. Uczy jedynie, że rację ma silniejszy, a każdy system można obejść.

Osoba taka nie powinna więc dziwić się, że jej wychowankowie próbują ów system obchodzić.

Kto odpowiada za twoich uczniów?

Kolejny błąd jaki popełniają nauczyciele na wycieczce do miejsca kultury polega na założeniu, że zachowanie i kontrola nad ich uczniami jest sprawą pracowników danego miejsca. Otóż: nie wiem, jak jest w innego rodzaju placówkach, ale choć Ustawa o Muzeach stwierdza, że pracownik ekspozycji jest odpowiedzialny, za powierzone mu eksponaty oraz odwiedzających ekspozycję turystów, to jednak zarówno kodeks cywilny jak i ustawy określające ramy prawne zawodu nauczyciela jasno stwierdzają, że to właśnie on jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za czyny znajdującego się pod jego opieką nieletniego. Co więcej zachodzi tutaj jeden z nielicznych w naszym prawie przypadków domniemania winy. Oznacza to, że – jeśli uczniowi w chwili, gdy znajdował się pod opieką nauczycielka – stanie się jakaś krzywda, lub też dokona jakiegoś wykroczenia, to właśnie nauczyciel musi najpierw udowodnić, że podjął wszelkie możliwe kroki by wypadkowi zapobiec.

Jeśli zaś chodzi o pracowników instytucji kultury, to tutaj sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Otóż: instytucje takie oraz ich zawartość opiekują się kulturowym dziedzictwem naszego narodu. Owo dziedzictwo ma wartość niewycenialną tak samo, jak ludzkie życie. Obowiązkiem pracownika tego typu instytucji jest natomiast w pierwszej kolejności owego dziedzictwa ochrona.

By cokolwiek mu zrobić musicie najpierw udowodnić mu, że w momencie, gdy miał miejsce wypadek nie był zajęty sprawdzaniem, czy któryś z uczniów przypadkiem nie dotyka eksponatów.

Po trzecie: nie zwiedzaj!

4027_a23aJeśli ktoś jest nauczycielem i chciałby zwiedzić muzeum, obejrzeć przedstawienie teatralne lub film, to najlepiej zrobisz, jeśli przyjdziesz po pracy i kupisz bilet, jak każdy inny zwiedzający. Jeśli natomiast zamierzasz zrobić to z grupą dzieciaków, to najlepiej zostań w szkole.

Prawdę mówiąc nie ma chyba nic gorszego, od grupy, która została puszczona samopas i biega po budynku, bije się lub stoi przed wejściem i czeka, aż szanowny pan profesor skończy zwiedzać. A szanowny pan lub pani profesor dostojnym krokiem sobie idzie korytarzami, żywo zainteresowany sztuką współczesną i ogląda to jeden obraz, to drugi.

I bynajmniej tutaj nie przesadzam. Przeciwnie, jest to praktyka powszechna. Najbardziej drastycznym przypadkiem, jaki widziałem była przyprowadzona przez jedną ze szkół wycieczka z zaprzyjaźnionego miasta partnerskiego, mówiąca w bliżej nieokreślonym języku romańskim, którego nie znał nikt. Grupa ta składała się z bandy dzieciaków obcojęzycznych, ich nauczycieli oraz jednej, polskiej nauczycielki, która potrafiła się z nimi porozumieć. Po wejściu do budynku ta pani zajęła się zwiedzaniem i znikła z radarów tak obsługi ekspozycji jak i swoich podopiecznych, by znaleźć się dopiero trzy godziny później…

W tym czasie jej podopieczni kłębili się bezradni po ekspozycji. Obcokrajowe nauczycielki nie mówiły bowiem ani po polsku, angielsku ani w żadnym z innych trzech języków, jakimi władała obsługa (co zresztą mnie specjalnie nie dziwi, tak naprawdę mało która, polska matematyca lub pani geograf zna obce języki, więc trudno tego oczekiwać po bliżej niezidentyfikowanych obcokrajowcach), dzieciaki niby coś tam potrafiły i nawet próbowały się porozumiewać, jednak swą edukację zakończyły na „I am” oraz „You are”, więc także poległy.

Pilotująca grupę polska nauczycielka miała natomiast daleko w tyle, że być może chcą do toalety, albo śpieszą się do hotelu lub mają umówiony obiad bądź na przykład bolą ich nogi… Dla niej liczyło się tylko to, że jest w muzeum i chce sobie pooglądać.

Przypadek ten wydał mi się szczególnie drastyczny nie tylko dlatego, że jest przejawem lekceważenia dla zasad pracy, ale też gościnności. Wiadomo: kiedy przyjmujemy gości Ich potrzeby stawiamy na pierwszym miejscu, a nie własne!

Oczywiście każdy chce skorzystać z okazji i obejrzeć ekspozycję, niestety jednak, tak to nie działa. Będąc w muzeum z wycieczką szkolną nadal pozostaje się nie dość, że odpowiedzialnym za uczniów, to jeszcze w pracy. Zmienia się tylko miejsce jej świadczenia, ale nie sam fakt. Oznacza to, że nie możemy sobie pozwolić na relaks i zaniedbanie obowiązków, tylko skupić się na nich nawet bardziej.

Niestety z tego co zauważyłem wielu, albo nawet większość nauczycieli tego nie robi. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze: niedbalstwo i cwaniactwo, które niestety cechują bardzo wielu przedstawicieli tego zawodu. Po drugie: przekonanie o własnej wielkości. Trzeci powód to niestety brak dyscypliny. Zawód nauczyciela niestety nie jest zawodem, który poddany jest jakiegoś rodzaju, skrupulatnej kontroli przez dyrekcje, wiem to zresztą z własnego doświadczenia, bowiem kiedyś przez blisko rok zastępowałem innego historyka w pracy. I niestety w porównaniu z pracą dziennikarza, leminga z korporacji czy nawet moją obecną była to robota nader mało kontrolowana i nader mało narażona na kontakt z przełożonymi. Owszem, potem przez dwa lata okazywało się, że sekretariat zapomniał poprosić mnie o ten czy inny dokument, jednak sytuacja, gdy mogłem zostać w jakiś sposób poddany ocenie przez dyrekcję zdarzyła się dwa razy w trakcie roku. Pomiędzy tymi okresami wystarczyło, że przychodziłem na lekcje, opowiadałem swoje, sprawdzałem obecność i nikogo nie obchodziło, czy dobrze to robię, czy źle… Sytuacja taka niestety mocno rozleniwia.

Po czwarte: niestety ogromna część nauczycieli wycieczkę do muzeum traktuje tak samo, jak uczniowie: jako rozrywkę i sposób na wyrwanie się z lekcji. Wydawałoby się, że dorośli ludzie powinni do tego poważniej podchodzić. Niestety jak widać tak się nie dzieje. Cóż, jak widać z kim się zadajesz takim się stajesz…

Po czwarte: zrezygnuj z roszczeniowej postawy!

To zjawisko dotyczy nie tylko nauczycieli. Ja rozumiem, że każdy, kto do nas przychodzi jest klientem, a przez to naszym panem. Rozumiem też, że w Niemczech, gdy ktoś kupi bilet za trzy Euro, to rozwija się przed nim czerwony dywan, niemniej jednak prosiłbym o zrozumienie, że w sezonie, prócz grupy szkolnej w budynku znajduje się zwykle 150-200 innych zwiedzających, którzy również kupili bilety i w związku z tym mają takie samo prawa, jak Wy. Nie należy oczekiwać więc, że pracownicy będą przychylać nieba tylko Państwu.

Po drugie: jeśli ktoś nie płaci za dodatkowe usługi, to niestety chyba logicznym jest, że takich się nie otrzymuje. Owszem, pracownicy są po to, żeby pomagać zwiedzającym, dbać o ich bezpieczeństwo (oraz bezpieczeństwo eskponatów), wskazywać drogę oraz odpowiadać na ewentualne pytania. Niemniej jednak, jeśli np. nie zapłaciło się za przewodnika nie należy oczekiwać, że takiego się dostanie.

Próby przechytrzenia losu i cwaniakowania w postaci np. podchodzenia do każdego pracownika i pytania z głupawym uśmieszkiem „a co może pan nam opowiedzieć o eksponatach zgromadzonych w tym pomieszczeniu?” świadczy tylko o Tobie.

PS. Wpis popkulturowy będzie w środę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wredni ludzie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Nauczycielu: jak zachować się w miejscu kultury?

  1. Kasztelan pisze:

    Z przykładami nie będe dyskutował, bo pewnie są niestety prawdziwe, ale przykro się czyta jak to nauczyciel to jeden wielki darmozjad niekontrolowany i w dodatku jeszcze dzieci rozpuszcza, kiedy sytuacja jest odwrotna. Jednym z pierwszych powodów siwienia u nauczyciela to właśnie wycieczki szkolne, które w większości przypadków są dłuższe niż normalny dzień pracy i w którym nauczyciel doskonale wie że cokolwiek się stanie będzie na niego. To o braku kontroli to też nieprawda wywiadówki, spotkania z rodzicami, podsumowania to wszystko papierkologia dnia codziennego i spróbuj mieć kogoś z jedynką na koniec roku. Chociaż nie zaprzecze że są którzy za skończoną pracę uznają przeczytanie obecności. Plus nie rozumiem krytyki braku kontroli. Kontrola lub jej brak jest dobra tak długo jak dziala. Oba rozwiązania są dobre i jak brak kontroli rozleniwia tak kontrola doprowadza że Słowacki wielkim poetą był.
    Co do tego sadzania na eksponatach. Naprawdę częściej spotkałeś się z sytuacją że to nauczyciel zachęca do macania niż po prostu uczeń sobie pomacał kiedy nauczyciel był zajęty patrzeniem na resztę z 30-sto osobowej grupy?

  2. :kako: pisze:

    Kto nigdy nie był nauczycielem/wychowawcą kolonijnym/nianią/rodzicem gromadki… niech pierwszy rzuci kamień 😛 A poważnie, trudno się nie zgodzić. Z własnego doświadczenia mogę tylko zapewnić, że po drugiej stronie też nie bywa różowo a nauczyciele (zwłaszcza młodsze pokolenie) naprawdę zdają sobie sprawę z konsekwencji jakichkolwiek zniszczeń spowodowanych przez podopiecznych. pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s