O niewolnikach i niewolnictwie:

1710_c018_500Jak chwaliłem się niedawno: w lutym przeczytałem bardzo ciekawą książkę zatytułowaną „Niewolnictwo”. Legendarne małżeństwo historyków: Izabela i Marian Małowistowie opowiadali w nim o dziejach dość ponurego procederu, który gnębił ludzkość od wieków: handlowaniu innymi ludźmi. Jako, że zjawisko jest co najmniej ciekawe napiszę kilka słów o nim koncentrując się jednak głównie na niewolnictwie klasycznym i średniowiecznym. Niewolnictwo nowożytne, jako, że epoki nie lubię zostawię w spokoju. Tekst jak zwykle pisany będzie raczej pod fantastów niż historyków.

Skąd się wzięło niewolnictwo?

Wbrew obecnemu w kulturze popularnej paradygmatowi traktującemu niewolnictwo jako objaw zupełnej perwersji niewolnictwo przez większość dziejów człowieka było czymś zupełnie normalnym. Tak naprawdę okres, gdy przynajmniej oficjalnie niewolnictwo jest zakazane (bowiem wg. organizacji zajmujących się zwalczaniem handlu ludźmi na świecie nadal pracuje najmniej 30 milionów niewolników), jest jedynie mgnieniem w porównaniu z tym, gdy było ono zjawiskiem spotykanym często.

Niewolnictwo jest tak stare, że o jego początkach milczą zarówno mity jak i legendy nawet najstarszych cywilizacji. Spowodowane jest to faktem, że (jak większość plag) pochodzi z czasów jeszcze dawniejszych, z okresu, nim w ogóle ukształtowały się cywilizacje, a mianowicie z okresu przejścia ludzkości od kultur zbieracko-łowieckich do rolniczych.

Generalnie łowcy-zbieracze żyli głównie wykorzystując swoje terytorium i jego zasoby. Oznacza to niestety, że ich możliwości pozyskiwania żywności z otoczenia były niewielkie, w sprzyjających okolicznościach pozwalając na utrzymanie kilkudziesięciu osób. Zwykle nie mieli też możliwości składowania żywności ani pozostawania w jednym miejscu dłużej. Gromadzą więc niewiele własności, a większe ilości ludzi na ich terenie są dla nich problemem. Przeciążenie możliwości odnawiania się zasobów na terytorium było głównym źródłem konflików, a zapotrzebowanie na pracę ludzkich rąk było wśród nich niewielkie. W trakcie wojen łowcy-zbieracze wybijali przeciwników do nogi, oszczędzając jedynie kobiety i małe dzieci. Co do mężczyzn, to po dziś dzień najważniejszą przyczyną śmierci wśród mężczyzn należących do ludów prymitywnych jest inny mężczyzna.

W wypadku społeczeństw rolniczych lub pasterskich możliwa staje się natomiast akumulacja dóbr: osiedlenie się, zawłaszczenie ziemi, zbudowanie chaty, gromadzenie większej ilości dóbr, niż jesteśmy w stanie nieść na plecach, przechowywanie zapasów na zimę. Społeczeństwa takie przestały opierać się na prawach natury, a zaczęły podlegać prawom ekonomii. Ta natomiast opiera się na pracy… Jeśli więc do tej pory najbardziej opłacało się przepędzić obcego z terytorium, to wśród rolników najkorzystniejsze jest że darowanie mu życia i zagnanie do roboty. Tak więc w niemal każdej dawnej kulturze niewolnictwo istniało i było kultywowane.

Źródła niewolników:

Zasadniczo istniało siedem głównych źródeł niewolników:

Kobieta uprowadzana w niewolę.

Kobieta uprowadzana w niewolę.

Wojna: pierwszym źródłem niewolników była wojna. W niewolę obracano jeńców, zarówno poddających się żołnierzy wroga, jak i mieszkańców zajętych miast. Wiele wskazuje, że chęć pojmania niewolników była istotną motywacją jeśli nie do rozpoczynania konfliktów, to dla samych żołnierzy. Część badaczy i antropologów uważa, że istnienie niewolnictwa mogło być też metodą ograniczania ludobójstwa, bowiem wroga bardziej opłacało się obezwładnić i pojmać niż zamordować. Prawdopodobnie tym sposobem gromadzono też najwięcej niewolników. Informacje z okresów podboju Aleksandra Wielkiego i wojen Republiki Rzymskiej informują niekiedy o dziesiątkach tysięcy schwytanych.

– Korsarstwo oraz porywanie ludzi: IMHO ciekawszym źródłem niewolników był proceder piractwa oraz porywania ludzi. Piractwo w historii było w niektórych regionach świata powszechne, w szczególności na terenie Morza Śródziemnego, gdzie wojny toczyły się non-stop, za wyjątkiem (relatywnie krótkiej) przerwy w okresie Cesarstwa Rzymskiego. Piraci, przynajmniej teoretycznie stanowią zagrożenie dla wszystkich mieszkańców akwenu, a porwani przez nich ludzie: ofiary przestępstwa. Sprzedanie ich nie powinno być legalne. Faktycznie jednak korsarze korzystali z faktu, że na akwenie zwykle działali przedstawiciele przynajmniej kilku, nie zawsze pozostających w pokojowych stosunkach cywilizacji jak Grecy, Fenicjanie i Latynowie lub oficjalnie zwalczających się jak Arabowie i Chrześcijanie.

Częstokroć też piractwo przybierało formę wojny zastępczej. w trakcie której władcy, zbyt słabi, by w konwencjonalny sposób rozprawić się z przeciwnikiem wspierali napady pirackie na jego terytorium. Przykładowo w starożytności po ten sposób sięgnęli walczący z Rzymem królowie Cylicji. W średniowieczu ofiarami piratów polujących na niewolników często bywali bałkańscy Bogomili, będący heretykami z punktu widzenia katolików i prawosławnych oraz innowiercami dla muzułmanów. Kolejnym powodem, dla którego coś takiego tolerowano była zwykła chciwość: piractwo zwyczajnie przynosiło duże dochody oraz zapewniało dostęp do tanich niewolników, na których był popyt. Trzecim: dawna etyka kupiecka. Kupiec był po prostu człowiekiem, który udawał się w obce strony, by zdobyć tam cenny towar i sprzedać go na rynkach własnego miasta. To, w jaki sposób wszedł w jego posiadanie w niewielkim stopniu kogokolwiek obchodziło.

Piraci polujący na niewolników rzadko atakowali statki, skupiali się raczej na pustoszeniu osad przybrzeżnych. Na mniejszą skalę miały miejsce uprowadzenia lądowe, polegające często na zwabienie kogoś naiwnego do karawany i sprzedaży jako niewolnika w obcym miejscu. Często też porywano dzieci, by sprzedać na obcych rynkach (jak Cyganie, którymi kiedyś babcie straszyły dzieci).

Niewola za długi: w niewolę można było popaść też za niespłacone długi, zarówno samemu jak i z rodziną. Osoby takie, zależnie od umowy lub lokalnego prawa mogły albo stawać się niewolnikami dożywotnio, albo też być nimi do chwili odpracowania długo. W niektórych regionach mogły być sprzedawane osobom trzecim, w innych nie. Stosunku władz do tego procederu nie znamy. Z całą pewnością został on w pewnym momencie zakazany w Atenach, jednak regulacje na ten temat z innych polis greckich nie są znane. Ja osobiście stałbym za tezą, że był to proceder raczej dość powszechny.

Porzucone dzieci: Jakkolwiek szokujące może nam się wydawać porzucanie dzieci stanowi najprostszą metodę regulacji populacji oraz rozwiązywania problemu niechcianego potomstwa. Jako, że starożytność nie znała zjawiska sierocińców czy innych form instytucjonalnej opieki nad dziećmi niechcianymi porzucone potomstwo albo umierało, albo też było brane pod opiekę przez kogoś, kto opłacał jego wychowanie i czynił z niego niewolników. Trudno powiedzieć, jak częsty był to proceder, choć z całą pewnością był masowy. Przykładowo archeolodzy badający pozostałości rzymskiej łaźni w Aszkelocie znaleźli w pozostałościach śmietnika szkielety ponad setki niemowląt, będące prawdopodobnie pozostałościami porzuconych i zmarłych z wycieńczenia noworodków, których zwłok w ten sposób się pozbyto.

Sprzedaż dzieci oraz samosprzedaż: po piąte w chwilach desperacji sprzedawano także starsze, a niekiedy nawet dorosłe potomstwo, żony, a nawet siebie. Wbrew pozorom nie zawsze traktowano to jako los najgorszy. Przeciwnie, w niektórych wypadkach był to awans społeczny. W starożytnym Rzymie, wśród turków i w muzułmańskim Egipcie płacono nawet łapówki, by zostać niewolnikiem na dworze cesarza lub sułtana. Zjawiska tego nie była w stanie nawet powstrzymać moda na eunuchów. Działo się wręcz przeciwnie. Późnorzymski historyk Eunapios pisał:

Za czasów eunucha Eutropiusza, urzędnika na dworze cesarza Arkadiusza plemię kastratów stało się tak liczne, że ci nieliczni, którzy wciąż nosili brody tak pragnęli stać się jednym ze stronników Eutropiusza, że rozum tracili i jądra, by móc cieszyć się jego względami.

Prócz kombinatorów sprzedawała się też wolna biedota nie mogąca liczyć na intratne stanowiska urzędowe. Wynikało to z faktu, że los niewolników nie był wcale taki zły, a oni sami nie należeli wcale do najgorzej sytuowanej warstwy ludności. Do tej ostatniej należeli natomiast robotnicy najemni zatrudniani do prac sezonowych i dorywczych. O ile niewolnik posiadał swoją określoną wartość, trzeba było o niego dbać, karmić i zajmować się nim w chorobie, tak robotnik dniówkowy zatrudniany był tylko w momencie, gdy w gospodarstwie potrzebna była dodatkowa praca, zwykle w momencie intensyfikacji prac rolnych lub w trakcie budowy. Ludzie ci żyli w nędzy i niejednokrotnie głód zaglądał im w oczy. Możliwość sprzedania samych siebie wielu z nich musiała więc wydawać się kuszącą alternatywą.

Generalnie ludzie w przeszłości nie mieli oporów, by kupować swoich pobratymców. Niewolnictwo nie było rasistowskie, jedynym wyjątkiem jest tutaj niewolnictwo amerykańskie. W starożytności i średniowieczu nikt nie myślał kategoriami krzywdzenia rodaków, czy też niższych ras. Przeciwnie: murzynów bardzo ceniono, uważając ich za towar luksusowy i wielce ozdobny. Najbliżej myśli rasistowskiej byli filozofowie greccy z okresu wojen perskich, którzy doszli do wniosku, że posiadanie Greka jest dla innego Greka hańbiące (lecz jedyne, co byli w stanie wymyślić to zalecenie natychmiastowej odsprzedaży takiego nieszczęśnika obcokrajowcom) oraz myśliciele chrześcijańscy, żydowscy i muzułmańscy, którzy zakazywali sprzedaży braci w wierze innowiercom, w obawie, by ci nie zawrócili ich ze ścieżki zbawienia.

Potomstwo niewolników: Kolejnym źródłem niewolników byli ci urodzeni w domach swych panów. W starożytnym Rzymie obowiązywała zasada wedle której potomek niewolnicy sam stawał się niewolnikiem i wydaje się, że była ona zasadą ogólną, występującą w większości kultur i cywilizacji, nawet tych odległych od siebie. Potomstwo niewolników prawdopodobnie było wcale liczne, najpewniej też, przynajmniej w okresach pokoju to właśnie ono stanowiło główne źródło dostaw ludzi na rynek. Tego typu niewolników uważano zresztą za najlepszych, bowiem przyzwyczajonych do trudów niewoli, dobrze wychowanych oraz mało buntowniczych i pracowitych.

niewolnicy2 Handel: Ostatnim oraz jednocześnie największym był źródłem niewolników legalny handel. W czasach starożytnych, podobnie jak w średniowieczu istniały miejsca wyspecjalizowane w dostarczaniu na ludzi na rynek oraz wyspecjalizowane targi. W Średniowieczu do tych drugich należała położona na Krymie Kaffa oraz Wenecja. W starożytności duże centrum handlu niewolnikami znajdowało się na Rodos oraz Delos. To drugie posiadało targ, na którym jednorazowo można było wystawić na sprzedaż 10 tysięcy osób.

Zgodnie z rzymskimi rozporządzeniami każdy sprzedawany niewolnik musiał mieć opis na dołączonej do niego tabliczce glinianej, na którym znajdowała się jego informacja o pochodzeniu (kluczowa, bo niektóre ludy uważano za lepszych niewolników od innych, ograniczało to też kradzież niewolników i proceder porywania wolnych), przebytych chorobach, stanie zdrowia oraz wyszczególniająca niektóre jego cechy charakteru mogące być wadą (skłonność do pijaństwa, ucieczek, buntowniczość, złodziejstwo).

Głównymi źródłami niewolników w starożytności były Syria, Frygia (obecna środkowa Turcja), Lydia (obecna północna Turcja), Scytia (stepy czarnomorskie), Paflagonia (północna Turcja), Tracja (południowa Bułgaria), Iliria (Jugosławia), Dacja (obecna Rumunia), prowincja Afryka (obecna północna Algieria, Tunezja i Libia), Etiopia i Afryka Subsaharyjska. W okresie Republiki Rzymskiej doszły jeszcze Galia i Germania.

Ludzi kupowano najczęściej od przybywających w te regiony przybyszów z zagranicy. Byli to najczęściej jeńcy chwytani w wyniku prowadzonych przez obcokrajowców wojen odsprzedawani do Greckich i Fenickich kolonii, a później rzymskich miast i sprzedawanych na kolejne rynki. Do takich wymian mogło dochodzić wielokrotnie, ze źródeł znamy przypadki ludzi, którzy, nim trafili w ręce ostatecznego odbiorcy sprzedawani byli nawet siedem i więcej razy.

Obecność dużych rynków zbytu prawdopodobnie inspirowała wojny toczone w celu zdobycia niewolników, zwłaszcza wśród zamieszkujących stepy czarnomorskie Scytów. Prowadziła też do powstawania państw specjalizujących się w handlu niewolnikami jak Chanat Krymski, Wielkie Zimbabwe, Ghana czy istniejące na Krymie państwo Gotów. Kupowały one chętnie broń, wyposażenie wojskowe oraz produkty luksusowe, a zaopatrzone w ten sposób organizowały napady na gorzej uzbrojonych sąsiadów, by pojmać ich i sprzedać w niewolę.

Interesującym przykładem była natomiast Syria, gdzie w dużej mierze handlowano niewolnikami pochodzącymi z państw bliskiego wschodu. Najczęściej była to biedota z ludnej Mezopotamii, która poprzez samosprzedaż i sprzedaż dzieci uciekała przed biedą. Niewolnicy syryjscy mieli też bardzo dobrą opinię.

Formy niewolnictwa

Jak już pisałem, aż do czasów nowożytnych praktycznie rzecz biorąc nie istniały państwa w których niewolnictwa nie było. Jeśli już to mówić możemy o krajach, w których zjawisko to było mniej lub bardziej rozpowszechnione. Tak więc podzielić je można na trzy kategorie:

  • Regiony, gdzie niewolnictwo występowało rzadko, w których populacja niewolników wahała się między 0 a 10 procent społeczeństwa. Do państw takich należało większość krajów Mezopotamii i Egipt. Niewielka ilość niewolników była dla tego ostatniego charakterystyczna do czasów rzymskich. Najczęściej występuje w nich wyłącznie tzw. niewolnictwo pałacowe, a większość posiadaczy ludzi to władcy, kapłani lub wysocy rangą urzędnicy.
  • Regiony o umiarkowanej ilości niewolników, w których ich populacja osiąga przedział między 10 a 20 procent całości społeczeństwa. Była ona typowa dla państw-miast greckich okresu Wojny Peloponeskiej, królestw hellenistycznych oraz większości bardziej zurbanizowanych prowincji Cesarstwa Rzymskiego (znaczącymi wyjątkami był tylko Egipt, gdzie niewolników było bardzo mało oraz prowincje Italii i Sycylii, gdzie było ich nadzwyczajnie dużo), a także Indii, państw muzułmańskich, średniowiecznej Hiszpanii i państw-miast Włoskich oraz wielu krajów azjatyckich. Posiadaczami niewolników zostają w nich osoby prywatne, a niewolnicy używani są w codziennych pracach domowych.
  • Kraje o bardzo dużej liczbie niewolników, w których ich populacja sięga powyżej 20 procent ogółu ludności, a niekiedy osiągając nawet 40 i więcej procent. W historii odnotowano w zasadzie tylko dwa takie przypadki. Są to niektóre prowincje Rzymu (Italia i Sycylia) oraz kolonie amerykańskie. Niewolnictwo było tam tak powszechne, że wykorzystywano tego typu siłę roboczą powszechnie do obrabiania pól lub pracy w kopalniach.

1) Niewolnictwo pałacowe i państwowe

niewolnicy3Niezależnie od sytuacji niemal zawsze największymi posiadaczami niewolników byli najbogatsi. Sami niewolnicy w prawdzie nierzadko byli relatywnie tani, jednak ich utrzymanie bywało już dość kosztowne. Najbogatszymi ludźmi byli jak łatwo zgadnąć często królowie i inne głowy państw. Także oni byli głównymi posiadaczami niewolników. Władcy i państwo niewolników wykorzystywali na różne sposoby. Tak więc, poza najbardziej oczywistą obsługą władcy i dbaniem o jego luksusy niewolnicy pełnili także funkcje w:

  • wojsku
  • administracji
  • oraz wykonywali wszelkie prace porządkowe

W szczególności pierwsze dwa punkty mogą wydawać się kontrowersyjne. Pierwszy jednak na pomysł wykorzystania żołnierzy-niewolników wpadł o ile mi wiadomo król Asyrii Esarhaddon (681-669 p.n.e) masowo przyłączając do swoich wojsk jeńców, w szczególności woźniców rydwanów. Podobnie bardzo chętnie obsadzano też niewolnikami stanowiska w administracji. Robili tak władcy hellenistyczni oraz Rzymianie. U tych ostatnich proceder ten zapoczątkował cesarz Klaudiusz, próbując w ten sposób walczyć z wpływowymi rodami senatorskimi, jednakże już wcześniej cała niższa administracja i personel pomocniczy (tzn. wszelcy skrybowie, stenografowie, kopiści, archiwiści etc.) byli niewolnikami.

Wykorzystanie niewolników na nawet najwyższych stanowiskach może wydawać się dziwne, jednak uważano ich za bardziej godnych zaufania od wolnych (mimo, że np. w Rzymie popularne było powiedzenie „ilu niewolników tylu wrogów”). Spowodowane było to faktem, że myślano o nich tak, jak my moglibyśmy myśleć o obdarzonych sztuczną inteligencją androidach: dosłownie jako o mówiących narzędziach. O ile wolni mieli swoje cele i swoje pragnienia, tak niewolnicy byli całkowicie zależni od jego łaski. Bez niej byli nikim. Musieli więc bardziej dbać o jej zachowanie bardziej, niż ludzie dysponujący osobistą wolnością, a i niezadowolenie też można było łatwiej im okazywać.

Po trzecie: niewolników państwowych wykorzystywano też do utrzymywania porządku publicznego. Tak więc ich ekipy zajmowały się naprawą gmachów publicznych, dróg, sprzątaniem ulic czy wyłapywaniem (jak w Atenach, które utrzymywały złożoną ze Scytów policję) przestępców.

2) Niewolnictwo domowe

Drugi typ niewolnictwa i jednocześnie najbardziej podstawowy dla tej instytucji to niewolnictwo domowe. O jego znaczeniu jako głównej odmiany zjawiska świadczą zresztą same nazwy, jak greckie słowo „Oeikos” znaczące „niewolnika” lub „domownika” „współlokatora” oraz łacińskie zwroty Familia Urbana oraz Familia Rustica („rodzina miejska” i „rodzina wiejska”) oznaczające zespoły niewolników przeznaczone do prac domowych i polowych.

Wykorzystanie niewolników przede wszystkim do prac domowych wiąże się bezpośrednio z tym, o czym pisałem już kilkakrotnie. Otóż: w czasach dawnych wszystkie zadania, które dziś wydają nam się proste i niezbyt skomplikowane był trudne, czasochłonne i bardzo nieprzyjemne. My żyjemy w wygodzie dzięki mediom ułatwiającym życie, jak centralne ogrzewanie, sieć przesyłu energii elektrycznej, wody i gazu czy wreszcie sklepy. Starożytni wyręczali się niewolnikami. Było to koniecznością życiową.

Przykładowo: dziś, by zjeść bułkę z masłem wystarczy, że pójdziemy do sklepu i jedno z drugim kupimy. Kiedyś musielibyśmy zmielić zboże w żarnach, wyrobić ciasto, upiec bułkę (najpierw narąbawszy drewna na ogień) i w międzyczasie wydoić krowę i ubić masło. Nic więc dziwnego, że nawet średniozamożni korzystali z pomocy osób trzecich. Życie bez takich było synonimem biedy. „Nie ma szaty na zmianę ni niewolnika” – tak opisywano w Rzymie i Grecji ludzi znajdujących się w złej sytuacji życiowej. Niewolnikom domowym zlecano wszystkie czynności niezbędne do normalnego funkcjonowania domostwa, z kobietami też sypiano. Zwykle w mniej zamożnych rodzinach właściciele również pracowali, ale to niewolnicy wykonywali najcięższe i najmniej przyjemne zadania. Do tych należało przede wszystkim mielenie zboża w żarnach, które niejednokrotnie traktowano jako karę.

Jeśli chodzi o bogatszych właścicieli, to ci często otaczali się dużo bardziej rozbudowaną służbą. Cyceron pisząc o rodach senatorskich wspomina nawet o orszakach liczących po kilka tysięcy ludzi. W ich skład wchodzili specjaliści od wielu dziedzin, jak kucharze, służący, masażyści, nałożnice, muzycy, myśliwi, rybacy i ptasznicy, a nawet tak wyspecjalizowane osoby, jak podczaszy, czy krajczy wyspecjalizowani w ładnym krojeniu mięsa. Do tego dochodził też personel intelektualny: pisarze, stenotypiści, lektorzy, nadzorcy i zarządcy posiadłości, a nawet lekarze (w rzymskiej Italii zawód w niemal 100% wykonywany przez niewolników i wyzwoleńców).

Co ciekawe niewolnikom taki pozwalano niejednokrotnie na prowadzenie interesów w imieniu swych panów, a często nawet wysyłano do obcych miejsc, by tam prowadzili sklepy, składy i dokonywali transakcji na zlecenie swego właściciela. Traktowano ich ponownie jako bardziej godnych zaufania, niż wolnych.

3) Niewolnictwo produkcyjne

Obok niewolnictwa domowego i państwowo-pałacowego (w starożytności i średniowieczu często nie dało się odróżnić własności państwowej od prywatnego dobytku głowy państwa) jednocześnie rozwijało się też niewolnictwo produkcyjne, nastawione na wytwarzanie dóbr różnego rodzaju. Były to przede wszystkim:

– Pasterstwo: pasterstwem zajmowały się dwa typy ludzi. Byli to albo biedni właściciele stad doglądający ich osobiście, albo wyznaczeni do tego niewolnicy. Co ciekawe tego typu niewolnicy posiadali sporą ilość swobody, można im było nosić także broń. Z jakiegoś powodu nie obawiano się z ich strony buntu ani ucieczek. Mimo to pasterze cieszyli się bardzo złą sławą, częstokroć bowiem dokonywali rabunków i różnego rodzaju gwałtów. Byli też stałym elementem band zbójeckich.

– Rzemiosło: po drugie bardzo ceniono pracowników wykwalifikowanych. Już Sargon Wielki ze zdobytych miast uprowadzał rzemieślników, by osiedlać ich niedaleko swego pałacu. Tych zwykle sprzedawano razem z narzędziami ich fachu, częste były też umowy o nauczenia niewolnika zawodu, dzięki czemu panowie mogli zarabiać na sprzedaży dóbr wytwarzanych przez takiego fachowca. W Grecji, Rzymie i wśród Arabów często dochodziło też do tego, że właściciel wyposażał swemu niewolnikowi warsztat, zapewniał mu mieszkanie, po czym przestawał się nim interesować, wymagając tylko, by co jakiś czas dostarczał mu określonej sumy pieniędzy. Ludzie tacy często wynajmowali wolnych pomocników, a nawet kupowali własnych niewolników. Instytucja taka (niewolnicy niewolników) po łacinie nazywała się vicari.

Bardzo często tego typu pracownicy zatrudniani byli w wielkich wytwórniach państwowych, mających produkować przedmioty czy to niezbędne z punktu widzenia obronności kraju czy to dobra konsumpcyjne nabijające kabzę władcy. Przykładowo w dobie wojny peloponeskiej istniała w Atenach wytwórnia zatrudniająca 120 niewolników wytwarzających tarcze i 30 wytwarzających miecze oraz kilka podobnych manufaktur skupiających specjalistów od produkcji innych typów uzbrojenia. W Rzymie warsztaty wyrabiające szkło, należące do cesarza, a w Bizancjum przędzalnie jedwabiu, podobnie jak znaczna część korporacji rzemieślniczych obsługiwane były wyłącznie przez niewolników, począwszy od rzemieślników, na administracji i kierownictwie kończąc.

Identyczne zakłady istniały też w świecie islamskim, Indiach i Chinach. Arabski podróżnik Ibn Batutta opisywał szczególnej wielkości zakład tego typu działający w mieście Hangzhou słowami:

Cytadela znajduje się w centrum miasta. W jej środku znajdują się warsztaty, w których siedzą robotnicy wykonujący piękne stroje i broń. Przebywa tutaj tysiąc sześciuset majstrów, każdy z trzema, czterama czeladnikami pracującymi pod ich nadzorem. Wszyscy oni bez wyjątku są niewolniami pochodzącymi z Qan. Na stopach mają łańcuchy i nie mogą wychodzić poza bramę. Zwyczajem jest, że niewolnikowi po dziesięciu latach niewoli zdejmowane są kajdany. Gdy niewolnik osiągnie wiek pięćdziesięciu lat nie musi już pracować i otrzymuje wikt i opierunek.

Jak widać niektóre rzeczy nie zmieniły się po dziś dzień.

4) Niewolnictwo masowe

Natomiast, co ciekawe i co wiele osób może zdziwić przez większość historii nie wykorzystywano niewolników w rolnictwie. Wyjątki są dwa, za to dość znaczące. Były to niewolnictwo italskie pod koniec Republiki Rzymskiej oraz niewolnictwo amerykańskie. Badacze wysuwają więc wniosek, że, aby pojawiła się taka forma eksploatacji musi zostać spełniony jeden z poniższych punktów:

  • niewolnicy muszą być bardzo tani, jak w Rzymie po wojnach tocznych przez Republikę.
  • uprawy, którymi się zajmują muszą przynosić bardzo duże dochody, jak bawełna lub trzcina cukrowa
  • uprawy, do których zatrudnia się niewolników wymagają stałej, całorocznej pracy, ponownie jak bawełna i trzcina cukrowa.

W przeciwnym wypadku masowe rolnictwo z użyciem niewolników nie rozwijało się. Spowodowane było to kilkoma czynnikami. Po pierwsze: w odróżnieniu od wolnych najemników niewolników trzeba utrzymywać przez cały rok. Robotnikom rolnym można było zapłacić, a po wykonaniu pracy odesłać.

Ma to ogromne zalety jeśli weźmie się pod uwagę dwa fakty. Pierwszym było zapotrzebowanie rolnictwa na liczną siłę roboczą. Katon podaje, że do uprawy 60 hektarów oliwek potrzeba było 13 osób, a do 25 hektarów winnicy aż 16. Drugim sezonowy charakter rolnictwa. Tak więc oprócz pór intensywnej pracy, jak siewy lub zbiory zdarzają się okresy spokoju, w trakcie których niewolnicy, a raczej ich koszt utrzymania stanowią znaczny koszt.

Rolnictwo wreszcie jest działalnością dość od strony biznesowej ryzykowną. Szkodniki, przymrozki lub zła pogoda mogą zniszczyć zbiór, co sprawia, że do niewolników będzie trzeba dopłacać. Podobnie zbyt duży zbiór może doprowadzić do spadku wartości plonów i ponownie do biznesowej plajty.

Wiele mniej ryzykowne jest odstąpienie ziemi dzierżawcom i pobieranie wyłącznie czynszu za jej korzystanie. Zdejmuje to z właściciela konieczność prowadzenia interesów, sprzedawania dóbr czy martwienia się o urodzaj. Dlatego też na wsiach najczęściej pracowało wolne lub półwolne chłopstwo. Także w Rzymie w I wieku naszej ery wielkie majątki obrabiane przez niewolników zaczęły znikać zastępowane przez system kolonatu czyli dzierżawy ziemi przez wolnych chłopów.

Chłopiniewolnik podstawowe różnice:

W tym momencie ktoś może powiedzieć „ale przecież chłop też był niewolnikiem” bo takie przekonanie pokutuje w ludowej wersji historiografii. Faktycznie należy zauważyć, że obok niewolników zawsze istniały różne warstwy półwolnych, które pojawiały się zarówno w starożytności, w średniowieczu jak i w czasach nowożytnych. Różnice między wolnym, niewolnikiem, a członkiem ludności zależnej polegają na tym, że Niewolnik:

  • stanowi własność i może być obiektem handlu
  • podlega prywatnemu sądownictwu swego pana
  • nie może z własnej woli trwale zmienić miejsca zamieszkania
  • nie może z własnej woli oddalać się z miejsca zamieszkania
  • nie może wybierać sposobu zatrudnienia
  • nie otrzymuje wynagrodzenia za swą pracę
  • nie może podejmować decyzji o sposobach spędzania wolnego czasu
  • nie może przekazywać majątku w spadku potomstwu
  • nie posiada zdolności prawnej i jako taki nie może zawierać umów oraz prowadzić interesów we własnym imieniu. W domyśle traktowany jest jako osoba występująca w imieniu swego pana.

Wolny posiada wszystkie te możliwości. Półwolny, w rodzaju chłopa pańszczyźnianego: posiada większość lub przynajmniej niektóre z nich, z szczególnym uwzględnieniem ostatniej.

Gdzie niewolników nie używano

We wcześniejszych punktach pisałem, do czego używano niewolników. Przejdźmy teraz do profesji, które zawsze były domeną wolnych i niewolników było w nich niewiele. Profesje te to:

niewolnicy4górnictwo: co może się wydawać dziwne poza wyjątkami, jak greckie Laurion, rzymskie kopalnie w Hiszpanii, czy niektóre, szczególnie bogate kopalnie chińskie i arabskie niewolników w górnictwie nie używano, ani w starożytności, ani w średniowieczu ani w nowym świecie. Jeśli już się to zdarzało, to najczęściej kończyło się to ekonomiczną porażką. Spowodowane było to szeregiem czynników.

Po pierwsze: problem polegał na samej organizacji wydobycia. Aż do XVIII wieku i wynalezienia pomp próżniowych z racji na niedoskonałość techniczną sprzętu eksploatowano głównie złoża powierzchniowe (co pozostało główną metodą wydobycia aż do początków XX wieku) i rozsypiskowe. Posługiwano się w tym celu metodą znaną z dzikiego zachodu: dzielono teren na działki, a następnie dzierżawiono je chętnym. Ci albo płukali ziemię, by uzyskać minerały, albo kopali konstrukcje, które my moglibyśmy nazwać „biedaszybami” i albo im się udało trafić na złoża, albo nie… W tym drugim przypadku szli z torbami.

Po drugie: górnictwo było zawsze pracą bardzo niebezpieczną i fizycznie wyczerpującą. Istniały więc duże szanse, że pracownik umrze, czy to z wycieńczenia, czy w skutek wypadku.

Z tej przyczyny, mimo, że było bardzo dochodowe rzadko wykorzystywano w nim niewolników. Istniała bowiem obawa, że ci, zostaną przysypani w biedaszybie kopanym na pustej działce, zanim poniesione na ich zakup wydatki zwrócą się. W kopalniach wykorzystywano więc albo skazańców, którzy byli darmowi i w których wypadku była to zwyczajnie kara odsuniętej w czasie śmierci, albo też zatrudnienia w nich szukali wolni desperaci. Inaczej jednak wyglądała sprawa, jeśli złoża były bardzo bogate lub bardzo łatwo dostępnych z powierzchni.

prace sezonowe: niewolników nie wykorzystywano też w pracach sezonowych w rodzaju większości prac rolnych jak siewy czy orka. Oczywiście pracowali na polach razem ze swoimi panami, zdarzały się też przypadki wynajmowania ich innym osobom tylko na czas intensyfikacji robót rolnych, jednak nigdy nie było to ich główne zatrudnienie. Zawodowi robotnicy sezonowi rekrutowali się prawie wyłącznie z wolnej biedoty.

budownictwo: budownictwo, niezależnie czy murarstwo, kamieniarstwo czy ciesielstwo zawsze było zawodem bardzo dochodowym, jednak niewolników wykorzystywano w nim rzadko. Spowodowane jest to inną jego cechą: podobnie jak w wypadku rolnictwa nie gwarantuje stałego zatrudnienia. Prac budowlanych nie prowadzono w zimie, co więcej kiedyś się one kończą, co generuje przestoje w zatrudnieniu, w trakcie których do niewolnika trzeba było dopłacać. Ponadto budowniczowie i cieśle musieli stale wędrować, by znaleźć nowe miejsca zatrudnienia i zmieniać swoje miejsce zamieszkania, co było kolejnym przeciwwskazaniem do zatrudniania w tej roli roli niewolników. Co gorsza niewolnik, utrzymywany przez swojego pana, w odróżnieniu od wolnego wcale nie miał motywacji, by szukać sobie zajęcia.

Istniały w prawdzie grupy robocze, które składały się wyłącznie z niewolników-murarzy, jednak powstawały one albo na potrzeby pojedynczych, dużych projektów lub celem podtrzymania ważnej infrastruktury wymagającej stałej opieki (np. napraw drogowych) albo też działały w największych miastach, gdzie zwyczajnie zleceń nie brakowało.

marynarka: z wielu powodów niewolników nie zatrudniano też na statkach, w szczególności na galerach. Praca ponownie, mimo, że dochodowa była niebezpieczna i groziła śmiercią z wycieńczenia. Tak więc stosowano albo skazańców, albo ponownie biedaków, którzy otrzymywali za nią wynagrodzenie pieniężnie. Niewolnych galerników często wykorzystywali natomiast piraci, gdyż oni za niewolników nie musieli płacić.

Wyzwalanie niewolników

W starożytności niewolników dość często wyzwalano, a wyzwoleńcy stanowili warstwę ludności co najmniej tak samo liczną, jak wolni. Ich status był różny w zależności od lokalnego uwarunkowania. Przykładowo w Atenach i innych miastach greckich wchodzili oni, podobnie jak cudzoziemcy osiadli w mieście w skład warstwy Metojków (dosłownie „wspólnie mieszkających”), mieszkańców mających pełnię praw i obowiązków obywateli, lecz nie wszystkie ich przywileje. Służyli w wojsku, lecz nie mogli nabywać ziemi uprawnej, piastować urzędów ani brać udziału w zgromadzeniach publicznych. W Rzymie natomiast osoba wyzwolona przez obywatela rzymskiego sama stawała się obywatelem. Był to jeden z najprostszych sposobów uzyskania tego statusu przez nie-rzymianina, tak więc istniał nawet proceder fikcyjnej samo-sprzedaży.

Generalnie niewolnik mógł odzyskać wolność na dwa sposoby:

niewolnicy1 wykupić za peculium: peculium był to majątek przyznawany niewolnikowi, którym mógł samodzielnie gospodarować. Rozmiary peculium bywały różne, przy czym większość pisarzy starożytnych zalecała, by przyznawać niewolnikom choćby niewielki skrawek ziemi lub jedną krowę, którymi mogliby się swobodnie zajmować i z której mogliby czerpać wyżywienie. Często, jeśli jakiś niewolnik reprezentował swego właściciela w interesach np. prowadził w jego imieniu sklep lub warsztat, był jego agentem handlowym etc. majątek ten był dość znaczy. Po godzinach pracy niewolnicy powiększali peculium wynajmując się do prac sezonowych, trudnili się różnymi zajęciami za pieniądze, zajmowali drobnym handlem i rzemiosłem, a kobiety (w starożytności także mężczyźni) prostytuowały się. Niewolnicy byli też znani ze złodziejstwa i bandytyzmu, częstokroć po kryjomu upłynniając majątek swoich panów. Uzyskane w ten sposób dochody stanowiły ich peculium, które mogło posłużyć do wykupienia ich z niewoli.

Należy zauważyć, że peculium podobnie jak każda inna własność zdobyta przez niewolnika w sensie prawnym należała do właściciela. Ten mógł mu ją w każdej chwili odebrać. Robiono to jednak rzadko, co wydawać może się dziwne.

Wyjaśnienie jest jednak proste: czysta biologia. Ludzie mają tą przypadłość, że się starzeją. Właścicielom po prostu bardziej opłacało się umożliwić niewolnikom wykup wolności, by ci, będąc w podeszłym wieku mogli odejść i żyć na własny rachunek, cierpiąc głód i nędzę, niż utrzymywać schorowanego starca. Za tak zdobyte pieniądze mogli natomiast kupić sobie nowego, młodego niewolnika.

zostać wyzwolonym w interesie pana: po drugie niewolników często wyzwalano, by zyskać coś, co nazwać można „dodatkową osobowością prawną”. O ile bowiem niewolnik zawsze traktowany był jako działający z polecenia pana, tak wyzwoleniec już był osobą prywatną. W chwilach, gdy jego właściciel, czy raczej patron angażował się w jakąś ryzykowną działalność jak udzielanie pożyczek, handel etc. mogącą przynieść znaczne straty lepiej było posłużyć się wolnym. Wyzwoleniec, nie posiadający żadnej własności ani miejsca w społeczeństwie był pod tym względem nadal ekonomicznie zależny od łaski lub niełaski dawnego pana.

Z tego typu manewru korzystały np. rzymskie rody senatorskie celem prowadzenia lichwy. Senatorom nie wolno było czerpać dochodów z tego typu procederu. Oficjalnie przyczyną był fakt, że tego typu dochód uznano za nieetyczny. Faktycznie był to proceder bardzo zyskowny, który umożliwiał szybkie wybicie się osobom z pomniejszych stanów, tak więc zabroniono go, by chronić grupowy monopol senatorów przed zewnętrzną konkurencją. Senatorowie jednak korzystali z pomocy wyzwolonych niewolników, którzy, jakoby na własny rachunek (a faktycznie w ich imieniu) udzielały pożyczek i kredytów.

Ten sam proceder opisany jest w biblijnej opowieści o talentach.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s