Jedwabny szlak 1250-1350

Kupcy podróżujący po Jedwabnym Szlaku.

Kupcy podróżujący po Jedwabnym Szlaku.

Tematyka Jedwabnego Szlaku zafascynowała mnie po lekturze książki Europa na Peryferiach, którą kilka razy już reklamowałem. I to zafascynowała na tyle, że (gdybym jeszcze zajmował się takimi rzeczami) pisałbym właśnie system autorski poświęcony temu zjawisku.

Jedwabny szlak był drogą spinającą w zasadzie wszystkie cywilizacje Eurazji, wykorzystywaną od starożytności do czasów nowożytnych. Utracił jednak na znaczeniu po stworzeniu przez Portugalczyków morskiej drogi do Chin, a następnie wytyczeniu przez Rosjan nowego, lądowego szlaku przez Syberię. Kluczowym było jednak to pierwsze. Kupcy portugalscy, a potem holendersc zdominowali bowiem handel na Oceanie Spokojnym i Indyjskim, a dzięki znacznie lepszym statkom, jakimi dysponowali handel lądowy przegrał konkurencję (aczkolwiek w krajach azjatyckich nadal na znacznie mniejszą jednak skalę odbywa się po tych samych, starożytnych ścieżkach).

Trasa ta była wykorzystywana od III wieku przed naszą erą do XVII wieku naszej ery. Liczyła 12 tysięcy kilometrów i sięgała od Pacyfiku po Atlantyk. Mimo nazwy, nadanej w XIX wieku przez niemieckiego historyka Ferdinanda von Richtofena jedwab nie był nigdy głównym towarem, którym handlowano na szlaku. Przeciwnie: sama droga składała się z sieci przystanków, na których kupowano i sprzedawano różne obiekty. Faktycznie jednak znaczną część obrotu stanowiły tekstylia. Prócz jedwabiu chińskiego, który obrósł nieco niezasłużoną legendą był to także jedwab syryjski i indyjski, flandryjskie tkaniny wełniane, egipski len i indyjska bawełna.

Wybór tekstyliów na jeden z najcenniejszych produktów nie jest przypadkowy. Otóż: tkaniny stanowią z jednej strony produkt bardzo skomplikowany w produkcji, ich wykonanie jest trudne i czasochłonne. Wymaga nie tylko wyprodukowania przędzy, ale też wykonania z nich nici, a następnie utkania gotowego surowca. Wykonywanie ich w większych ilościach wymaga wyspecjalizowanych narzędzi oraz równie wyspecjalizowanych rzemieślników obsługujących każdy etap wykonania. Są one jednocześnie bardzo poszukiwane, a ich niewielka waga jednostkowa sprawia, że można je łatwo przewozić. Czyni je to bardzo wartościowym towarem.

Sam Jedwabny Szlak miewał swoje wzloty i upadki. Jego najsilniejszy rozwój przypada na trzy okresy: między panowaniem Aleksandra Wielkiego do upadku Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, następnie na odżył na krótko w VII i VIII wieku za sprawą kupców żydowskich oraz między XI a XIV wiekiem. W pierwszym wypadku jego funkcjonowanie zostaje poważnie zakłócone przez przypadkową zbieżność i upadek dwóch wielkich państw: Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego i rządzonych przez dynastię Sui Chin.

W drugim wypadku przyczyną odżycia szlaku był wzrost potęgi Bizancjum, Persji i rządzonych przez Tangów Chin. Po tym okresie ponownie upada, by w okolicach X wieku zostać przerwanym. Później handel odżywa jednak ponownie.

Kolejny renesans szlaku ma miejsce w XII, XIII i XIV wieku za sprawą tak zwanego Pax Mongolica. Pod rządami Mongołów środkowoazjatyckie stepy stają na tyle bezpieczne, by europejscy kupcy mogli docierać bezpośrednio do Pekinu. Szlak traci w końcu na przepustowości w skutek wybuchu epidemii dżumy oraz rozpadu Imperium Mongolskiego na małe, rywalizujące państwa.

Jednocześnie istnieje szlak morski, który funkcjonuje z podobnymi trudnościami.

1) Organizacja handlu

Lądowy i morski szlak jedwabny.

Lądowy i morski szlak jedwabny.

Organizacja firm

Wbrew współczesnym wyobrażeniom obecnym w kulturze popularnej handel w średniowieczu był działalnością dość prymitywną. Znano już wtedy w prawdzie szereg narzędzi prawnych ułatwiających handel i rozwiązań finansowych, jednak cały czas kupcy pozostawali postaciami relatywnie mało wpływowymi. Sama gospodarka też stała na niewysokim poziomie. Rozwiązania handlowe różniły się w znaczącym stopniu zależnie od okolicy, przyjętych w niej praw i (równie podówczas ważnych) zwyczajów. Nie wszędzie stały one na równie wysokim poziomie i nie wszędzie znano te same rozwiązania.

Przykładowo w wypadku kupców włoski podstawowymi sposobami organizacji firmy były:

Fraterna: czyli „braterstwo” będące sposobem tworzenia firm rodzinnych. Polegała ona na podziale ról: jeden z braci zostawał w rodzinnym mieście (lub mieście, w którym prowadził interesy) pozostali natomiast jeździli na obce rynki, nabywać towar.

Commenda: była wyższym poziomem przedsiębiorstwa. Polegała ona na zawarciu układu z osobą z poza rodziny. Pozostający na miejscu wspólnik wykładał 2/3 kapitału niezbędnego do przeprowadzenia interesu, drugi: pozostałą sumę, po czym udawał się po towar. Po zakończeniu przedsięwzięcia obaj przedsiębiorcy dzielili się zyskami. Początkowo tego typu kontrakty zawierano jedynie celem przeprowadzenia pojedynczych, krótkich interesów, z czasem jednak układy zaczęły być coraz dłuższe.

Spółki kupieckie: była organizmem podobnym do powyższej, z tym, że dzieliła się na „uśpionych” i „czynnych” partnerów. Partnerzy uśpieni wykładali całość niezbędnych do przeprowadzenia transakcji pieniędzy, podczas gdy czynni podróżowali po świecie, prowadząc w ich imieniu transakcje. Po powrocie otrzymywali natomiast 1/4 zarobionych przez siebie pieniędzy jako udział w zyskach. Często pracowali na rzecz kilku spółek jednocześnie, łącząc tym samym interes. Podobnie partnerzy uśpieni często byli udziałowcami wielu spółek.

Stali faktorzy: z czasem spółki kupieckie jak i pojedyncze rody zaczęły korzystać także ze stałych faktorów. Byli to ludzie zamieszkali na terenie obcych miast, którzy zajmowali się prowadzeniem tam interesów (zakupem dóbr eksportowych, sprzedażą dóbr dostarczanych przez spółkę, udzielaniem kredytów i organizacją transportów). Ci nie byli partnerami, a za swoją działalność otrzymywali stałe wynagrodzenie. Faktorzy często byli właścicielami lub udziałowcami własnych firm, stanowiącymi jednocześnie pracowników zewnętrznych spółek. W innych wypadkach byli przedsiębiorcami, którzy swoje (często niemałe) dochody czerpali głównie z obsługi interesów obcych kupców.

Praktyka kupców włoskich znała też szereg narzędzi udogadniających handel. Prócz kredytu i kredytu pod zastaw były to:

Weksel i weksel trasowy: czyli listy płatnicze. Typowy weksel był listem polecającym partnerowi wydać okazicielowi określoną sumę pieniędzy (z obietnicą ich późniejszego zwrotu). Weksel trasowy natomiast stanowił obietnicę późniejszej zapłaty. Obie formy papieru dłuższego zanikają pod koniec XIV wieku, by powrócić dopiero w XVI.

Locum: było sposobem finansowania wypraw morskich. Polegało ono na sprzedaży „wioseł” gdzie każdy nabywca zgadzał się opłacić jednego członka załogi (było to przedsięwzięcie kosztowne, więc często locum dzielono na ułamki, do nawet 1/64 „wiosła”), w zamian za co, po udanym powrocie statku wypłacano mu określony procent z zysków przedsięwzięcia. Locum handlowano na podobnych zasadach, jak współczesnymi akcjami i obligacjami. Praktyka ta zanikła wraz z pojawieniem się „książąt-kupców” w XV wieku, gdy finansowanie wypraw kupieckich ze zbiórek wśród mieszkańców traci sens.

Opcja: ostatnim z ważnych instrumentów finansowych była transakcja na z góry ustaloną cenę będąca praprzodkiem współczesnej opcji. Handlowano w ten sposób towarami, których ceny często się wahały. Tego typu umowy zawierano głównie na zboże.

Kupcy arabscy funkcjonowali na bardzo podobnych zasadach, jednak stworzyli dodatkowo jeszcze trzy instrumenty. Był to:

Sharikat al-milk: czyli „spółka o niepodzielnej własności” odpowiadająca współczesnej „spółce z ograniczoną odpowiedzialnością” w której poszczególni partnerzy wnosili pewien wkład do działalności handlowej. Wkład ten mógł mieć postać zarówno wyłożonego kapitału, pieniędzy jak i (bardzo często) świadczenia usługi pracy. Z kapitału tego typu spółka regulowała wszelkie należności (jej członkowie nie odpowiadali swoim osobistym majątkiem), nabywała towary i narzędzia pracy. Z wypracowanych zysków natomiast wypłacała wspólnikom pensję. Wykorzystywano ją często poza handlem, do prowadzenia przedsiębiorstw produkcyjnych, jak duże zakłady farbiarskie, tkackie etc. Bogatsi udziałowcy niejednokrotnie zamiast samemu pracować dostarczali niewolników, za których usługi otrzymywali wypłaty, podczas, gdy biedacy wynajmowali sami siebie jako rzemieślników, robotników, poganiaczy wielbłądów lub tragarzy.

Sharikat al-‚aqd: czyli spółka kontraktowa lub handlowa, działająca na analogicznych zasadach, przy czym po finalizacji transakcji zysk spółki był dzielony między wszystkich udziałowców zgodnie z ich wkładem w przedsięwzięcie. Spółka taka mogła mieć dwie odmiany. Były to: ‚inan, czyli spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, której członkowie odpowiadali osobistym majątkiem tylko do pewnego, określonego z góry stopnia oraz mafawada której udziałowcy byli zobowiązani pokryć z własnej kieszeni wszelkie długi i straty poniesione przez spółkę. Przy czym spółki typu mafawada były zabronione przez prawo islamskie. Wielcy kupcy egipscy zwani Karimi obchodzili jednak ten zakaz posługując się innowierczymi wyzwoleńcami.

Spółki kredytowe: około ósmego wieku w praktyce arabskiej pojawia się też spółka kredytowa, czyli instytucja, której jedyną działalnością było udzielanie i skupowanie kredytów. Była to forma obejścia religijnego zakazu lichwy (spółka posiadała własną osobowość prawną i to ona popełniała grzechy, a nie jej członkowie). Nie był to bank sensu stricte, gdyż nie prowadził kont oszczędnościowych, a jego działanie było finansowane w całości z wkładu własnego wspólników. Działalność tego typu spółek była bardzo korzystna dla kupców prywatnych, zdejmowała z nich bowiem problem radzenia sobie z dłużnikami. W efekcie ci odsprzedawali spółkom kredytowym wierzytelności, a te już na własny rachunek zajmowały się ich ściąganiem.

Warto zauważyć, że w świecie arabskim, mimo większego rozwoju narzędzi prawnych najwięksi kupcy rzadko zawierali umowy o współpracę z mniej zamożnymi partnerami, a jeśli już, to najczęściej celem przeprowadzenia jednej, intratnej transakcji. Spora część powyższych przepisów stanowiła natomiast domenę kupców drobnych i średnich. Spowodowane było to wysokim rozwojem niewolnictwa. Bogaci Arabowie zdecydowanie woleli, by ich przedstawicielami i faktorami byli zaufani niewolnicy lub wyzwoleńcy, bowiem tym nie trzeba było płacić ani dzielić się z nimi zyskiem. Uchodzili też za bardziej godnych zaufania, niż wolni (kwestię stosunku do niewolników w Eurazji omówię w innym artykule, który napisze prawdopodobnie w marcu).

System jarmarków

Powyższe przepisy budują niezbyt romantyczny obraz średniowiecznego kupca, przypominający znanego z lat 80-tych i 90-tych ruskiego handlarza z bazarów, który jeździł do Polski z towarem, sprzedawał go na placach miast, kupował za zarobione pieniądze inny towar i wiózł go pod Moskwę, gdzie jego brat prowadził inny bazar. Skojarzenia te są dość słuszne. Innym typem skojarzenia mogą być handlarze obwoźni handlujący między jarmarkami lub ciągle pojawiający się w niektórych miastach w Polsce w dni handlowe (w mojej okolicy takim, uświęconym od przynajmniej kilku wieków dniem handlowym jest środa). Faktycznie wiele wskazuje na to, że cały, ciągnący się przez Eurazję szlak handlowy działał w oparciu o ten prymitywny system.

Owe „dni handlowe” wymieniam celowo, bowiem stanowią one pozostałość przed-nowożytnego systemu wymiany. Służą one jako umowna data zjazdu zarówno lokalnych handlarzy jak i ich klientów w jedno miejsce. Pojawiają się oni, nabywają licencję na handel oraz prezentują swe wyroby. Wraz z nimi pojawiają się też ich klienci. Dni takie nie służą do normalnego handlu przedmiotami codziennego użytku i wytwarzanymi na miejscu (te nabyć można w sklepach lub na permanentnych kramach), a pewnymi specyficznymi dobrami i produktam. Tak więc: po pierwsze są to tak zwane dobra szybkozbywalne, czyli szybko tracące przydatność do użytku (np. łatwo psujące się) lub kupowane jedynie sezonowo (np. fajerwerki przed sylwestrem). Po drugie: są to dobra pochodzenia obcego, które przywożone są transportami przez obcych kupców. Podówczas jarmark jest przeznaczony dla osób, które chcą nabyć ich większe ilości. Po trzecie: odbywają się na nich głównie transakcje hurtowe. Prezentowane produkty stanowią głównie próbki i zaspokajają potrzeby klientów detalicznych (choć należy zauważyć, że na takie imprezy często ciągną różni drobni handlarze, korzystający z faktu, że trafia się większy spęd ludzi i można im zaoferować także inne atrakcje). Główne transakcje odbywają się na uboczu między dostawcami, a kupcami lokalnymi / przybyłymi z prowincji / innych państw chcącymi wypełnić swoje stoiska.

Jarmarki średniowieczne miały głównie te dwie ostatnie funkcje. Działały bardzo często w cyklach, w trakcie których każde miasto organizowało swój własny jarmark w innym dniu, a handlarze dalekosiężni dążyli od jednego centrum wymiany do drugiego, poruszając się po okręgach. Nabyty towar sprzedawali w jednym miejscu, za zarobione pieniądze uzupełniali go o lokalne lub dostępne po okazyjnych cenach produkty i jechali dalej. W niektórych obszarach łańcuchy wymiany stykały się ze sobą, w efekcie czego kupcy obsługujący inne sieci jarmarków wymieniali się swoimi towarami. W efekcie te mogły dotrzeć do odbiorców znajdujących się na drugim końcu świata.

2) Handel Śródziemnomorski i Szampański

Z punktu widzenia Europejczyka Jedwabny Świat zaczynał się na Morzu Północnym, między wybrzeżami obecnej Francji, Niderlandów i Wielkiej Brytanii. Faktycznie w XIII wieku obszary te stanowiły jedynie jego peryferia i najdalszy kres. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego Europa praktycznie nie uczestniczyła w handlu z innymi kontynentami. Wyjątek stanowiło oczywiście Cesarstwo Bizantyjskie (przy czym w większości leżało ono w Azji Mniejszej), a głównym towarem, na jaki Europejczycy byli w stanie znaleźć nabywców poza swoim kontynentem były srebro i niewolnicy.

Sytuacja odmienia się w momencie, gdy w Niderlandach rozwijają się miasta, a w nich rzemiosło tkackie. Jak już pisałem: tekstylia są w tym okresie bardzo poszukiwanym towarem, rozpoczyna się więc ożywiony handel. Głównym rynkiem, na którym odbywa się wymiana są odbywające się w szampani jarmarki. Ich głównymi (z naszego punktu widzenia) klientami są natomiast kupcy włoscy z trzech regionów: Lombardii, Genui i Wenecji. Ważna dla ich funkcjonowania była też aktywność rodzimych kupców Flandryjskich.

Lombardowie i Flandrowie:

Lombardia leży w północnych Włoszech, podówczas jednak stanowiła część Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. W odróżnieniu od dwóch pozostałych regionów jej mieszkańcy trudnili się głównie handlem lądowym. Dość szybko też wyspecjalizowali się w transakcjach finansowych. Podróżowali do północnej Francji, Północnych Niemiec i Wielkiej Brytanii, by prowadzić tam interesy. Ich podstawą była wymiana towarów włoskich oraz pochodzących ze świata arabskiego na niderlandzkie płótno oraz inne towary dostępne w północnej Europie.

Ważnym elementem lombardzkich interesów była lichwa oraz pożyczki pod zastaw (stąd nazwa instytucji „lombard”). Ciekawą usługą w ich repertuarze było też odpłatne przechowywanie gotówki i kosztowności. Działało to podobnie jak współczesne konta oszczędnościowe, przy czym to bankier pobierał procent z zatrzymanych pieniędzy. Zapewniał im jednak bezpieczeństwo. Usługa ta była dość mocno poszukiwana z kilku powodów. Pierwszy to oczywiście ochrona przed kradzieżą. Drugi: problemy związane z pieniądzem kruszcowym, z których pierwszym jest jego masa. Trzecim: łatwa zużywalność. Monety złote i srebrne pozostające w użyciu ulegały z czasem zniszczeniu, w efekcie czego traciły na wartości. Ostatnią z usług kupców lombardzkich były prowadzone przez nich kantory wymiany monet.

Flandrowie natomiast swoje działania opierali głównie na handlu rodzimym płótnem, usługi finansowe spychając na dalszy plan. Tworzyli sieć wymiany, której centrum stanowiła Brugia. Z tego obszaru wyruszali do wszystkich najważniejszych miast ówczesnej Europy. Flandrowie bezpośrednio docierali do Londynu i Yorku w Anglii, Nowogrodu w Rusi, Kolonii, Ratyzbony, Wiednia, Budy oraz Pesztu na Węgrzech, Paryża, Lyonu, Genewy, a także Genui i Bolonii we Włoszech oraz Toledo, Lizbony, Sewilii i Kadyksu w Hiszpanii. Ich partnerzy transportowali produkowane przez nich dobra dalej, do Krakowa, Kijowa, Wenecji, na Sycylię oraz do Tunisu, Aleksandrii, Syrii i Kaffy na Krymie.

Szlaki Lombardów prawdopodobnie były podobne.

Wenecjanie i Genuańczycy:

polo2

Szlaki handlowe Genuańczyków, koniec XIV wieku. Niestety opisane po włosku.

Wenecja i Genua (oraz kilka innych, mniej istotnych miast włoskich) były podówczas wolnymi republikami czerpiącymi pokaźne dochody z handlu i piractwa. Wenecja, założona na bagnach początkowo formalnie była lennem Konstantynopola, faktycznie jednak władza Cesarstwa Wschodniego nad nią nie była mocna. Kontrolowała chrześcijański handel we wschodniej części Morza Śródziemnego dzięki partnerom w Konstantynopolu i później w Państwach Krzyżowców. Z czasem odegrała główną rolę w upadku tego pierwszego, weszła też w strategiczny sojusz z muzułmańskim Egiptem.

Genua analogicznie kontroluje część zachodnią morza, z czasem, wraz z postępami hiszpańskiej rekonkwisty jej statki uzyskują dostęp do Oceanu Atlantyckiego i zaczynają docierać do portów Morza Północnego.

Ważnym elementem interesów obydwu państw było piractwo. Piractwo, wytępione przez Rzymian w czasach antycznych było w średniowieczu plagą Morza Śródziemnego. Plagą, której kres udaje się położyć ostatecznie dopiero Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych. Wynika to ze specyficznych uwarunkowań tego akwenu, na którym wiatry są rzadkie i słabe. W efekcie najlepiej radzącymi sobie na nim jednostkami są galery. Użycie tych ostatnich wymaga wioślarzy, którymi w średniowieczu są głównie niewolnicy. Włosi dokonują więc rajdów na wybrzeża arabskie, by porwać ludność, analogicznie łupią wybrzeże Bałkańskie, atakują też każdy statek, który nie pływa pod banderą ich rodzinnego miasta. Podobnie postępują zresztą Arabowie, którzy łupią chrześcijańskie wybrzeża. Po XI wieku przewagę mają jednak zdecydowanie chrześcijanie.

Wszyscy uczestnicy handlu śródziemnomorskiego serdecznie się nienawidzili. Statki handlowe najczęściej pływały w zbrojnych konwojach. Handel odbywał się głównie z koloniami i miastami, w których żyją przybysze z jednej z głównych stron konfliktu. Konkurencja jest bardzo zażarta. Początkowo wydawała się wygrywać w niej Wenecja, potem karta odwraca się na stronę Genui, ostatecznie jednak to ta pierwsza była górą, nie na długo jednak.

Handel odbywa się po charakterystycznych, kolistych trasach. Genuańczycy wypływali do Tunisu lub Trypolisu. Nabywano tam kość słoniową i złoto, jednak głównymi celami było schronienie się na relatywnie bezpiecznym wybrzeżu arabskim i uzupełnienie zapasów. Stamtąd mogli skierować się na zachód, ku Grenadzie i następnie angielskim portom w Southampton i Londynie lub Brugii. Jeśli zdecydowali się na podróż na wschód udawali się do Aleksandrii, gdzie nabywano artykuły lokalnego rzemiosła i towary importowane ze wschodu. Ważnym źródłem dochodów byli też arabscy pielgrzymi udający się do Mekki zabierani w portach Tunisu i Algieru. Włoscy kupcy nie zawsze jednak obchodzili się z nimi uczciwie i często zdarzało, że pasażerowie, miast w portach docelowych kończyli na targach niewolników.

Następnie kierowano się do Akki, Antiochii i Tyru bądź na Cypr gdzie handlowano przyprawami, jedwabiem (chińskim i syryjskim) oraz do Laocydei, gdzie repertuar wymiany obejmował też kamienie szlachetne i inne towary pochodzenia armeńskiego. Porty syryjskie najważniejsze były prawdopodobnie jednak z powodu produkcji jedwabiu. Większość tego materiału dostępnego w Europie nie pochodziła z Chin tylko właśnie z Syrii. Tajemnica jego produkcji dotarła w ten region około roku 550 naszej ery. Z czasem ośrodki jedwabnictwa pojawiają się w Grecji i Anatolii, około XI wieku we Włoszech, w XV wieku we Francji, w czasach nowożytnych staje się powszechnie znana. W czasach o których mówimy stanowiła jeden z najgłębiej strzeżonych sekretów. Każdy nowy ośrodek produkcji powstaje za sprawą szpiegowskiej afery, godnej przynajmniej jednego z filmów o Jamesie Bondzie.

Następne przystanki stanowiła Fokaja, gdzie na pokład zabierano ałun (używany jako lekarstwo i środek do garbowania skór) i Chios, znane z handlu winem. Krok kolejny to leżąca niedaleko Konstantynopola, zaprzyjaźniona Perra. Z niej wypływano na Morze Czarne ku Kaffie. Leżące na Krymie miasto było prawdziwym centrum handlu gdzie sprzedawano zboże z lokalnych upraw, futra i wosk z Rusi, solone ryby również lokalnej produkcji, jedwab sprowadzany z Chin i niewolników pojmanych przez Tatarów. Wracano do domów tą samą drogą po drodze wyprzedając się z towaru.

Wenecjanie poruszali się w dokładnie odwrotnym kierunku, zahaczając o Dubrowik, Zadar, Kretę, Konstantynopol, położony na Krymie Sudak, a następnie kierując się do Akki i Aleksandrii. Z ich punktu widzenia najważniejsza była wymiana Krym-Egipt. Dzięki dostawom tureckich niewolników, którzy w Egipcie zasilali niewolnicze oddziały mameluków posiadali zagwarantowane przez władców tego kraju prawo do nabycia sprowadzanych w dużych ilościach właśnie w tym celu przypraw i lokalnie produkowanych tkanin lnianych. Inne ważne towary, jakie dostarczali: drewno i wszelkiego rodzaju metale również służyły głównie do celów wojskowych, jak budowa okrętów, czy produkcja broni. Egipt, dysponujący niewielkimi własnymi zasobami naturalnymi był od nich zależny.

Papieże oczywiście starali się zakazać tego procederu, jednak kupcy ich ignorowali. Jedynym skutkiem tych działań był rozwój cypryjskiego i joannickiego piractwa w XIII wieku.

3) Jedwabny Szlak

Sam szlak nie był jedną drogą, a raczej siecią lokalnych dróg wymiany spinających państwa bliskiego i środkowego wschodu, ciągnącą się przez Państwa Arabskie i Tureckie, Imperium Perskie leżące na terenie współczesnego Iranu i Pakistanu, Wyżynę Tybetańską oraz współczesną Ukrainę, Kazachstan, Kirgistan, Mongolię i Mandżurię. Szlak wielokrotnie rozgałęział się, zbaczając na południe lub północ, bardziej stanowiąc lokalne drogi wymiany. Generalnie istniały jednak trzy jego odnogi. Były to:

  • Szlak północny: Zaczynał się w Kaffie i obiegał od północy Morze Czarne i Kaspijskie, a następnie zbiegał się ze szlakiem centralnym w Samarkandzie. Głównym towarem wymiany na nim byli Chazarscy, Słowiańscy i Tureccy niewolnicy
  • Szlak centralny: biegł przez wymienione już miasta syryjskie, wytwarzające jedwab i inne produkty rzemieślnicze ku Palmirze, następnie skręcał do Bagdadu, gdzie produkowano cukier, kwitło wszelkiego rodzaju rzemiosło i bardzo chętnie kupowano niewolników. Z Bagdadu kierowano się albo Tygrysem ku Basrze, gdzie kończył się „Szlak Sindbada” albo ku Hamadanie i Teheranowi oraz dalej ku Niszapur i Marze. Przecinał Iran, Bucharę i docierał do Samarnandy, skąd, po sforsowaniu górskich przełęczy biegł przez pustynię Takla Makan. Jest to niegościnne pustkowie otoczone przez najwyższe góry świata: Kunlun, Karakorum i Tienszyn. Pustynia jest niemożliwa do sforsowania, chyba, że podróżuje się jej północnym skrajem, wzdłuż koryta rzeki Tarym lub od południa, przez sieć miast-oaz. Po jej sforsowaniu docierało się do Anxi, ongiś jednej z najważniejszych metropolii handlowych tej części świata i ważnego ośrodka garnizonowego Chin. Dziś: kiepsko przebadanego stanowiska archeologicznego na zupełnym bezludziu. Dalej docierało się do Jiayguan, Wuwei i Tianshui. Miasta te leżały na terenach spornych, w głębokiej starożytności stanowiły osobne królestwa, z czasem władzę nad nimi rozciągnęły imperia Chin, Ujgurów i Tybetu. Ostatnim przystankiem było Baoji, skąd otwierała się droga do Chin właściwych.
  • Szlak południowy: Szlak Południowy zaczynał się w Aleksandrii, skąd kupcy mogli podróżować w dwóch kierunkach: albo ku Al-Kusajr i portom Morza Czerwonego, skąd rozpoczynali podróż morską po Szlaku Sindbada albo ku Palmirze, gdzie dołączali do Szlaku Centralnego. Odnoga ta posiadała duże znaczenie dla Europejczyków. Egipt pod wieloma względami zależny był od dostaw niewolników, metali i drewna na budowę statków którymi handlowali Wenecjanie i kupcy z Genui. Pomijając klasyczne formy niewolnictwa spowodowane było to tym, że siły zbrojne Egiptu opierały się głównie na mamelukach, czyli żołnierzach-niewolnikach stanowiących podstawę ich armii. Sam Egipt jest też bardzo ubogi w zasoby naturalne i nie dysponował własnymi zasobami leśnymi. Z tej przyczyny w interesie władców Egiptu było zabezpieczenie strategicznych dostaw towarów wschodnich, które mogli następnie wymienić na niewolników.
Marko Polo w Bucharze.

Marko Polo w Bucharze.

Niezależnie od odcinka Jedwabny Szlak bardzo mocno się rozgałęział, odbiegały od niego też drogi poboczne. Od głównych tras wymiany biegły rozgałęzienia prowadzące do blisko setki, w owych czasach ważnych miast handlowych, stolic krajów i ważnych księstw. Podróż nim wyglądała inaczej na różnych jego częściach.

Zarówno na Bliskim Wschodzie jak i Dalekim Wschodzie, w krajach arabskich i Persji jak i na Dalekim Wschodzie, na Wyżynie Tybetańskiej i w Zachodnich Chinach w dużej mierze wymiana miała charakter lokalny, brali w niej natomiast udział głównie kupcy zaangażowani w handel między licznymi, lokalnymi centrami produkcji.

Dystanse między wymienionymi stacjami Szlaku Jedwabnego są bardzo duże, często dzieli je odległość 300-500 kilometrów. W średniowieczu wszystkie te miasta były ważnymi metropoliami, co najmniej o znaczeniu regionalnym, a niektóre, jak Bagdad, Pekin czy Aleksandria miały podstawy, by uważać się za stolice świata. Mimo handel rzadko miał aspiracje światowe, a towary zamorskie miały drugorzędne znaczenie, mimo ich ceny. Bardziej znaczące były natomiast produkty krążące między dużymi miastami kilku regionów lub transportowane z ich satelitów.

Nieco inaczej wyglądała sytuacja w regionie pustyni Takla Makan. Miejsce to zostało bardzo słabo zbadane zarówno pod względem historycznym, jak i archeologicznym, wiele wskazuje na to jednak, że w przeszłości było centrum mieszania się cywilizacji. Znaleźć tu można relikty kultury perskiej i arabskiej, podobnie jak święte miejsca buddyzmu. Teren nie obfituje w żadnego rodzaju surowce naturalne, z roślinnością włącznie. Głównym źródłem bogactwa dla mieszkańców był więc prawdopodobnie handel. Wymieniano tu więc towary pochodzące z Bliskiego Wschodu, w tym dobra sprowadzone z Indii (wbrew pozorom transport towarów okrężną drogą, przez Hindukusz i Takla Makan mógł być szybszy, niż przez Himalaje) na te chińskiego pochodzenia. Ludność, w znacznej mierze koczownicza częstokroć żyła z karawan: jeśli nie była kupcami, to przynajmniej wynajmowała się jako pracownicy i przewoźnicy. Przyjazd karawan był też ważnym wydarzeniem w życiu znajdujących się tu osad: zarówno dużych miast jak i niewielkich wsi skupionych wokół pojedynczych ujęć wody.

Głównymi typami towarów dostarczanych przez świat arabski i perski były: produkty rzemieślnicze, w tym metalowe (z żelaza, cyny i miedzi) i szklane, afrykańska kość słoniowa, cukier, jedwab, zarówno indyjski jak i syryjski, tkaniny lniane i bawełniane (ponownie pochodzenia indyjskiego), srebro, złoto oraz rtęć, a także różnego rodzaju drogie kamienie, niekiedy ponownie pochodzenia indyjskiego. Przynajmniej od XIII wieku ważnym produktem, wytwarzanym w Egipcie był też papier.

Produkcja chińska była bardzo podobna. Chiny także dostarczały wyrobów rzemieślniczych, jedwabiu i niektórych cennych kamieni oraz przypraw. Dodatkowo wytwarzały porcelanę oraz papier, bardzo chętnie kupowały natomiast jadeit w Chinach bardzo ceniony ze względów kulturowych.

4) „Szlak Sindbada

Czwartym szlakiem łączącym Europę z Chinami był tak zwany Szlak Sindbada. Biegł on od Al-Kusajr i Basry, wzdłuż handlowych portów Jemenu i Omanu do Zachodnich Indii i leżących tam miast: Goa, Diu, Kalikat i Kollam. Z Indii płynięto do Indonezji i miast Kedah i Mallaka, a następnie odbijano do Kantonu korzystając z gościny khmerskiego portu w Panduranga.

Indie:

Marco Polo w Ormuzie.

Marco Polo w Ormuzie.

Indie miały bardzo specyficzne znaczenie dla Szlaku Jedwabnego. Z jednej strony kwitnąca na subkontynencie cywilizacja była w stanie produkować w zasadzie wszystkie dobra znane w owych czasach. Szkło, rtęć, tkaniny jedwabne i bawełniane, kość słoniową, wysokiej jakości wyroby miedziane, cynowe i żelazne, pachnidła i przyprawy oraz barwniki i drogie kamienie. Co więcej: produkty te były w porównaniu z innymi krajami tanie i wytwarzane na dużą skalę. Niestety Indie w handlu uczestniczyły tylko w znikomej skali, wyłącznie za pośrednictwem osiadłych na wybrzeżu kupców muzułmańskich, którzy monopolizowali też handel z Indonezją i Chinami.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne. Głównym powodem jest prawdopodobnie właśnie obfitość, którą cieszyły się Indie. Sprawiała ona, że sprowadzanie do nich towarów z zewnątrz było mało opłacalne: lokalne wyroby były zwyczajnie tańsze. W efekcie czego wymiana towarów była dość trudna, gdyż o ile Hindusi mieli dużo do sprzedania, tak niewiele towarów chcieli sami nabywać.

W zasadzie leżące w głębi lądu królestwa nabywały tylko kilka rodzajów dóbr: złoto, niewolników i konie do jazdy wierzchem oraz bojowe sprowadzane ze wszystkich stron świata, z krajów arabskich: miedź i pachnidła, szkło z Chin oraz niektóre przyprawy nie występujące w Indiach: głównie goździki, kwiat i gałkę muszkatołową. Zwłaszcza złota władcy Indii gromadzili wielkie ilości.

Sumatra:

Następnym przystankiem była Sumatra i leżące na jej terenie miasta, lub może raczej: permanentne emporia handlowe. Sumatra między VII, a XIII wieku była stolicą „imperium Śriwidżajańskiego”, które sprawowało władzę nad cieśninami Malaka i Sundra łączącymi Ocean Indyjski z Pacyfikiem. Mieściły się tam porty, które obsługiwały ruch handlowy między Chinami i Indiami oraz, co za tym idzie: światem arabskim.

Funkcję tą pełniły przez kolejne stulecia kolejno: Kalah, Pase, Palembang i Malakka. Ich mieszkańcy początkowo byli wyznawcami hinduizmu i buddyzmu, z czasem jednak na terenach tych osiedli Arabowie oraz rozpowszechnił się Islam. Funkcja tych „miast” była bardzo nietypowa. Na tyle nietypowa, że gdyby opisać je w grze RPG lub innym dziele fikcji autor najpewniej naraziłby się na kpinę.

Otóż: typowe miasto zamieszkiwane jest głównie przez ludność trudniącą się zawodami nierolniczymi, uczestniczącą w wymianie z otaczającymi je okolicami wiejskimi. W regionie Sumatry czegoś takiego nie było. Dumne „Imperium Śriwidżajańskie” potrafiło kontrolować rozległą sieć pomniejszych, rolniczych księstw, szczepów leśnych i morskich koczowników oraz kilka stanowiących źródło jego bogactwa portów przeładunkowych, które pojawiały się znikąd, rozwijały się, traciły na znaczeniu, zmieniały się w gniazda piractwa i nierzadko znikały tak skutecznie, że dzisiejsi historycy nie są w stanie nawet wskazać ich lokalizacji.

Pod wieloma względami owe porty były bardziej emporiami niż miastami. „Emporium” to w języku archeologów i historyków to po prostu stałe punkty wymiany, najczęściej pozbawiony osadnictwa, w których raz na jakiś czas dochodzi do spotkań kupców, odbywa się targ, po czym owi kupcy wracają do swoich siedzib. Podobnie działało to i tutaj, przy czym wszystko wskazuje na to, że porty były co najmniej permanentnie zasiedlone. Brakuje w prawdzie źródeł pisanych z omawianego okresu (w regionie znano pismo, jednak pisano głównie na liściach palmowych, które okazały się wyjątkowo nietrwałym materiałem), jednakże europejskie źródła pisane z XVI i XVII wieku wskazują na to, że w Malacce istniał duży port posiadający pięciu kapitanów portowych, z których każdy obsługiwał przybyszy z innego zakątka świata. Tych było bardzo wielu, stanowili większość mieszkańców miasta.

Wymiana w tym regionie prawdopodobnie w owym okresie polegała głównie na lokalnych koloniach kupców arabskich. Obsługiwała natomiast kilka najważniejszych towarów. Pierwszym towarem byli kupcy arabscy wywodzący się z Indii, którzy przywozili na te tereny głównie tekstylia, szkło i wyroby metalowe. Drugim typem kupców byli Chińczycy, przywożący jedwab, porcelanę, niektóre przyprawy oraz również wyroby metalowe. Z Malezji i położonego tam Imperium Khmerów sprowadzano kość słoniową, kolejne przyprawy oraz metale kolorowe. Z Imperium Jawy: pieprz, cynamon i inne przyprawy korzenne. Ludy zamieszkujące wnętrze Sumatry: kamfory, kolejnych przypraw i cyny.

Kanton:

Ostatnim przystankiem na Szlaku Sindbada był Kanton. Kanton w owym okresie był główną bazą chińskiej floty wojennej i handlowej. Dodatkowo zbiegały się tu najważniejsze lądowe szlaki wymiany cesarstwa. XIII wiek stanowi szczytowy moment zainteresowania Chin morzem. Cesarstwo toczy podówczas wojny z Sumatrą, a jego flota trybutarna dociera do Indii i wybrzeży Afryki. Z czasem to oczywiście się zmieni z winy cesarzy dynastii Ming, którzy, by odciąć wszechwładnych na dworze eunuchów od źródeł finansowania zakażą między innymi podróży morskich. Kanton jednak nadal będzie otwarty dla kupców z Sumatry, którzy, jako formalni trybutariusze cesarstwa przybywać będą, by złożyć mu podarki. W XIII wieku zwyczaj składania podarków nawiasem mówiąc też funkcjonuje, jednak zasada jego działania bardziej przypominała opłatę celną.

Kanton posiadał rozwiniętą dzielnicę kupców muzułmańskich oraz kilka meczetów. Najsłynniejszym z nich jest Meczet Huaisheng, wzniesiony zgodnie z chińskimi zasadami urbanistycznymi przez (jak głosi legenda) wuja samego Mahometa. W mieście znajdowało się co najmniej dziesięć placów handlowych, targ rybny i położony poza murami miasta targ przeznaczony na transakcje hurtowe. Kanton dysponował też rozwiniętym życiem kulturowym i szeregiem różnego rodzaju udogodnień.

Chińczycy tych czasów dysponowali najlepiej rozwiniętym rolnictwem świata, szeregiem doskonale zorganizowanych zakładów produkcyjnych, produkowali też niespotykanej nigdzie indziej jakości wyroby metalowe i ceramikę. Oraz oczywiście doskonałej jakości jedwab. Nabywali nieobrobione metale kolorowe, rtęć, pachnidła, kość słoniową i przyprawy. Regionalną specjalnością Kantonu (a raczej Perłowej Rzeki) były (jak wskazuje nazwa) perły.

Mimo tak wielkiej i doskonale zorganizowanej produkcji byli partnerem trudnym. Władcy Chin raz doceniali korzyści płynące z handlu, innym razem obawiali się nadmiernej penetracji obcych kupców i wzrostu potęgi bogacących się na nim regionalnych namiestników. Wówczas nakładali nań poważne ograniczenia.

Specyfika żeglugi na Oceanie Indyjskich i Pacyfiku

Dhow. Tradycyjny, arabski statek używany od starożytności po czasy współczesne. Fotografia wykonana w roku 1936.

Dhow. Tradycyjny, arabski statek morski używany od starożytności po czasy współczesne. Fotografia wykonana w roku 1936.

Warunki panujące na obydwu oceanach były bardzo odmienne od tego, co czekać mogło żeglarza zarówno na Atlantyku jak i Morzu Śródziemnym. Na obydwu oceanach występują bowiem pory monsunowe, które zbiegają się ze sobą wyraźnie. Wiatry wieją jednak w przeciwnych kierunkach, powodując, że na obydwu oceanach niemal jednocześnie w tym samym momencie rozpoczyna się pora żeglugi w kierunku Indonezji, pora sztormów, pora powrotów do domu i pora ciszy morskiej. Pogoda jest w miarę przewidywalna, a morze możliwe do sforsowania przez stosunkowo małe statki z niedużą załogą. Wszystkie jednostki wyruszać muszą jednak niemal w tym samym momencie i w tym samym kierunku, inaczej ich załogi ryzykują śmierć.

Z drugiej strony korzystne wiatry powodują jednak, że statki mogą docierać do Indii, Indonezji i Chin forsując ocean. Nie muszą natomiast trzymać się wybrzeża, co wbrew pozorom podnosi bezpieczeństwo podróży: „ukryte w bezkresie mórz” były znacznie mniej narażone na piractwo. To oczywiście nadal istniało, jednak nie było permanentnym, paraliżującym zjawiskiem jak na Morzu Śródziemnym. Głównymi obszarami działań piratów było Morze Czerwone, ujście Zatoki Perskiej, liczne księstwa Jemenu i Omanu, następnie wybrzeże Gudżaratu (zachodnie Indie) i Cejlon oraz wreszcie cieśniny Indonezji. Na Pacyfiku poważnym problemem byli natomiast Wokou: japońscy piraci grabiący całe wybrzeże. Ich aktywność była na tyle duża, że koniec końców posłużyła Dynastii Ming za pretekst celem zakazania handlu morskiego.

5) Inne szlak handlowe okresu:

Jedwabny Szlak nie był jedynym szlakiem handlowym czynnym w XII i XIII wieku. Prócz niego funkcjonowało jeszcze przynajmniej kilka innych, ważnych dróg. Wśród najważniejszych były:

Szlak Węgiersko-Bałtycki

Łączył ze sobą wybrzeża Morza Czarnego i Bałtyku, funkcjonując w różnych okresach na różnych zasadach. Za jego początek uznać można Kaffę leżącą na Krymie, gdzie kupowano niewolników, pochodzących od ludów stepowych i Słowian, wysyłanych następnie dalej na południe i wschód przez Wenecjan. Na miejsce przywożono głównie towary wschodnie: cynę, wyroby szklane i metalowe, wino, przyprawy, tkaniny lniane, bawełniane i jedwabne. Przybywający z północy, głównie z Kijowa i Budy (Budapeszt powstaje dopiero w roku 1875 z połączeniu trzech miast: Budy, Obudy i Peszty) kupcy handlują solą, srebrem, miedzią, miodem, woskiem i łojem. Na miejscu handluje się też zbożem uprawianym bezpośrednio na Krymie.

W późnym średniowieczu ważnym odnogami tego szlaku stają się Kraków i Wrocław. Z tego drugiego towary szlakami lądowymi i rzekami śródlądowymi trafiają do Lipska, a następnie portów Lubeki i Antwerpii. Z Krakowa natomiast transportowane są Wisłą w stronę Gdańska. Oprócz towarów zakupionych od obcych kupców w obydwie strony kursują też produkty lokalne. Polska staje się ważnym dostawcą zboża, oprócz niego w regionie wydobywa się sól i metale kolorowe, zwłaszcza srebro i złoto.

Basen Bałtyku jest źródłem dostaw solonych ryb, drewna, zboża (Wybrzeże Krzyżackie) futer (Nowogrów), żelaza, miedzi, łoju i ponownie drewna (Skandynawia). Z Morza Północnego przywozi się produkty tekstylne (Niderlandy), węgiel drzewny i smołę otrzymywaną z wypalania drewna (Anglia), cynę (Walia) oraz poławiane bezpośrednio na morzu północnym, a następnie zasolone ryby. Po Rekonkwiście porty kanału La Manche stają się też ważnym punktem przeładunkowym dla towarów pochodzących z południa Europy. Jest to jedną z przyczyn stopniowego upadku znaczenia szlaku.

Szlak Wschodnioafrykański

Biegnie z Półwyspu Arabskiego i Indii do kolonii arabskich, które między IX a XIII wiekiem powstają na wschodnim wybrzeżu Afryki. Kolonie te to Mogadiszu, Malindri, Mombasa, Zanzibar, Kilwa, Mozamnik, Qulimande, porty Madagaskaru, Reunionu i Mauritiusu. Jego ostatecznymi partnerami są ludy Swahili z głębi lądu, w tym z Królestwa Wielkiego Zimbabwe, którego potęga zależna była w dużej mierze od handlu. Nawiasem mówiąc szlak jest bardzo stary: pierwsze wzmianki o nim w źródłach rzymskich pochodzą z I wieku naszej ery. Znaleziska chińskiej porcelany datuje się natomiast od XII wieku.

Szlak Wschodnioafrykański dostarcza kamieni szlachetnych i metali kolorowych: cyny, miedzi, srebra i złota pochodzących z głębi lądu, a także soli, skór zwierzęcych, piór i kości słoniowej. Z północy dostarcza się tkaniny, ceramikę, szkło, alkohol, przyprawy, wyroby metalowe i wszelkiego rodzaju dobra konsumpcyjne. Najcenniejszymi towarami, którymi handluje się w tym regionie jest jednak broń oraz nabywani za nią czarni niewolnicy.

Szlak Zachodnioafrykański

Biegnie przez Saharę w kierunku położnych w Mali i Nigrze arabskich miast handlowych. Ponownie główne nabywane na miejscu towary to złoto, sól z saharyjskich kopalni, kamienie szlachetne, metale kolorowe (zwłaszcza złoto), kość słoniowa, skóry zwierzęce i czarni niewolnicy. Towary przewożone są na grzbietach wielbłądów (i niewolników) ku Morzu Śródziemnemu. Nabywane są głównie za tkaniny oraz wyroby metalowe, w tym broń.

Szlak Riukiu

Królestwo Riukiu leżało na współczesnej Okinawie. Istniejące tam, niewielkie osady urosły w siłę stosunkowo późno, a pierwsze, silne organizmy państwowe organizują się dopiero w XIV wieku. Szybko jednak zaczynają odgrywać ważną rolę w handlu. Lokalni władcy płacili trybut Cesarstwu Chińskiemu, co otwierało im drogę do portów tego państwa. Riukiu było ważnym (ważniejszym niż Japonia, będąca wówczas totalnymi peryferiami) ośrodkiem łącząc ze sobą cały region. Handlowało z Koreą i Japonią, z których przywoziło drewno budowlane, wachlarze i inne wyroby papierowe oraz srebro, Syjamem (dzisiejsza Tajlandia), Sumatrą, Jawą i Malakką, będącymi źródłem towarów indyjskich oraz producentami cenionego drewna, wonności, dostawcami metali kolorowych i przypraw, rogów nosorożca oraz kości słoniowej. Ostatnim partnerem były oczywiście Chiny, skąd pochodziły inne rodzaje przypraw i ziół medycznych, herbata, wyroby metalowe, broń i porcelana.

Riukiu zostało w roku 1590 podbite (po minimalnym oporze) przez Japonię po czym funkcjonuje jako podwójny trybutariusz Chin i Japonii. Handel był kontynuowany, a Okinawa stanowiła drugie (po Nagasaki) miejsce wymiany dóbr pochodzenia zewnętrznego (w tym produktów europejskich) na towary japońskie. Jego ranga spadła jednak na rzecz Portugalczyków, którzy w XVI wieku opanowali wschodnioazjatycki handel morski.

Bibliografia:

  • T. Mantteufel, Historia powszechna: Średniowiecze
  • R. Cameron, L. Neal, Historia gospodarcza świata: Od paleolitu do czasów najnowszych
  • J. Abu-Lughold, Europa na peryferiach: średniowieczny system-świat w latach 1250-1350
  • J. Le Goff, Średniowiecze i pieniądze
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Jedwabny szlak 1250-1350

  1. Jarek pisze:

    Bardzo ciekawy (jak zwykle) tekst, niemniej mam parę uwag:
    Ciekawostka – jeśli wierzyć Wikipedii, jedna z wymienionych form organizacji przedsiębiorstwa (zdaje się, że chodzi o ,,Commenda” to istniejąca po dziś dzień także w polskim prawie spółka komandytowa.
    Myślę, że przeciętny czytelnik łatwiej skojarzy Ratyzbonę niż Regensburg.
    Pierwszy z autorów wymienionych w bibliografii ma na nazwisko Manteuffel, nie Mantaufel.
    ,,Dzięki dostawą tureckich niewolników” – nie chciałbyś może zatrudnić mnie jako korektora? 😉

  2. Morg pisze:

    Troszkę pokićkałeś z wekslami. Generalnie weksle dzielą się na własne i trasowane (nie trasowe).

    Weksel własny to weksel, w którym wystawca zobowiązuje się do tego, że osobiście zapłaci określonej osobie (remitentowi) w określonym miejscu i dacie określoną sumę pieniędzy.

    Natomiast weksel trasowany, bardzo popularny w międzywojniu, dzisiaj już praktycznie zupełnie zaniknął. W wekslu trasowanym wystawca poleca osobie trzeciej (akceptantowi) zapłacić określoną sumę pieniędzy w określonym miejscu i dacie wymienionemu na wekslu remitentowi.

    W żadnym przypadku nie ma tu mowy o żadnym zwrocie, bo weksel z samej swojej istoty zawiera *bezwarunkowe przyrzeczenie zapłaty*.

  3. Ekhem... pisze:

    Ostatni podpunkt.
    Chyba powinna być Okinawa, zamiast Osaka? 😉

  4. Tak, oczywiście chodziło o Okinawę. Dzięki za zwrócenie uwagi.

    Co zaś się tyczy wekslów i spółki komandytowej: możliwe. Nie jestem prawnikiem, więc tylko przepisuje to, co wyczytałem. Tłumaczenie średniowiecznych terminów prawnych na język współczesny wymaga dość dużej wiedzy interdyscyplinarnej, więc w książce może być coś pokićkane. Tym bardziej, że mamy tam też ten nieszczęsny Regensburg.

  5. Karoluch pisze:

    Naprawdę gigantyczny był handel między Rzymem, a Indiami na Oceanie Indyjskim w czasach świetności Imperium. Do tego stopnia, że rzymskie monety były masowo używane jako środek płatniczy w południowych Indiach. Jednak nie tylko pieniądz był ceniony w Indiach, a także tkaniny importowane z Imperium.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s