Dlaczego nie kupię polskiego VOD?

9366_1f7dNa pojawienie się usługi VOD (Video On Demand, wideo na żądanie) w Polsce czekałem przez wiele lat jak na Mesjasza. I gdy wreszcie pojawiła się w naszym kraju odrzuciłem ją ze wzgardą. Prawdę mówiąc zapewne o temacie bym zapomniał gdyby nie tekst „Polak może zapłacić 10-15 złotych za sezon serialu w sieci” opublikowany na Gazeta.pl i wyniki badań na które powołuje się jego autor, w myśl których 55% procent polskich internautów nigdy nie zapłaciła za film oglądany w sieci.

Nie dziwią mnie te dane. Sam za dostępne w Polsce i prowadzone przez polskie stacje telewizyjne usługi VOD nie zapłaciłbym ani złotówki. I powód wcale nie jest taki, że jestem piratem.

Cena jest przystępna

W zasadzie to ubóstwo oferty jest głównym problemem omawianych platform. Tym bardziej, że drogie nie są. Otóż przyjemność obejrzenia odcinka serialu kosztuje 5 złotych. Co więcej wiele dostępnych w obydwu sieciach filmów, zwłaszcza pełnometrażowych dostępnych jest za darmo.

Owszem w takim, biednym kraju jak USA za konto w Netflix płaci się bodajże 8 dolarów / miesiąc i oglądać można na co ma się ochotę. Prawdę mówiąc zdzierżyłbym jednak tą różnicę cen, tak samo, jak mogę zdzierżyć, że Steam przelicza Euro na Dolary w kursie 1:1. Tym bardziej, że tak naprawdę nie oglądam dużo filmów i seriali. Nie należę do tych ludzi, którzy nie mogą zasnąć bez 6 godzinnego seansu kinowych nowości, tak więc nawet przy tych cenach być nie zbankrutował. Powiedzmy sobie szczerze: pięć złotych to nie dużo, tyle co piwo albo paczka chipsów. Zapłaciłbym te pieniądze telewizji bez żalu.

Nie mam duszy złodzieja

Podejrzewam, że jeśli chodzi o mój stosunek do dóbr kultury, to wydawcy chcieliby więcej takich klientów jak ja. Nie dość, że konsumuje je na kilogramy, to jeszcze robię to legalnie i mam stałe źródło dochodu. Gier obecnie nie kupuje wiele; pewnie jedną na kwartał. Jednak zawsze robię to w sklepach, a nie ściągam z torrentów. Znacznie chętniej czytam książki, miesięcznie wyrabiając kilkuletnią, narodową średnią. I nigdy żadnej nie ściągnąłem z Chomika. A powiem, że z biblioteki też nie korzystam.

Tak więc jaka jest tego przyczyna? Przyczyna kryje się w odpowiedzi na następujące pytanie:

A po co?

Pierwszy powód, żeby nie kupować polskiego VOD to oferta filmów, jakie można obejrzeć uiszczając abonament. Usługi tego typu dumnie nazywane „cyfrowymi wypożyczalniami wideo” trudno porównać z tym wymarłym tworem, który ongiś działał na każdym osiedlu. Powód ku temu jest prosty: o ile tamte często pękały w szwach od wszelakich filmów, tak oferta polskich platform Video On Demand jest zwyczajnie żałosna.

Chyba najciekawsze, a przynajmniej najbogatsze oferty mają platformy NC+, TVN-u oraz, co może budzić zdziwienie: TVP. Tak więc TVN proponuje nam wypożyczenie około 300 filmów pełnometrażowych, co jest ofertą prawie godną rozważenia, tym bardziej, że katalogi pozostałych stacji jest o rząd wielkości mniejsze. Piszę prawie, albowiem niestety TVN-owski katalog w większości składa się z takich świeżynek jak „Akademia Pana Kleksa”, „Baza Ludzi Umarłych” czy „Znachor”. Zawiera też kilka relatywnie dobrych, wartych obejrzenia filmów i nadal popularnych filmów jak: „Ogniem i Mieczem”, „Ghost in the Shell”, „Faraon”, „Iron Sky” czy obie części „Krzyżaków”, by wymienić wszystkie.

Odnoszę wrażenie, gwóźdź programu stanowią seriale. Oprócz czterech sezonów „Spartacusa” i „Czterech Pancernych” otrzymujemy więc dzieła takie jak „Sędzia Anna Maria Wesołowska”, „Lekarze” wraz ze wszystkimi ich spinoffami, „Ukrytą Prawdę”, „Wawa Non-Stop” czy wiele, wiele więcej.

Pod tym względem szczególnie bogata jest oferta TVP. Ambitne produkcje w rodzaju „Klanu”, „Nad Rozlewiskiem”, „Mody na sukces”, „M jak Miłość”, „Na dobre i na złe”, „Barw Szczęścia”, „Ludzkich spraw”, „Złotopolskich” czy „Ojca Mateusza” odsłaniają misję tej stacji: wygnać telewidzów na dwór.

W pozostałych stacjach oferta jest mniej-więcej podobna, choć nie aż tak bogata.

Powiedzmy sobie uczciwie: musiałbym upaść na głowę, żeby oglądać to za darmo, a co dopiero za to płacić.

Dlaczego nikt nie chce moich pieniędzy?

Źródło problemu leży chyba w tym, że TVN i TVP za rozrywkę najwyższej klasy uważa coś zupełnie innego niż ja oraz (jak mniemam) owe 55 procent internautów. Ja preferuje filmy sensacyjne i kryminalne, kostiumowe i fantastyczne. Chętnie oglądam też filmy przyrodnicze i kulinarne (choć głównie z tej przyczyny, że Animal Planet i Kuchnia HD są jednymi z nielicznych stacji, których oglądanie nie boli). Nie gardzę też japońskimi kreskówkami.

Telewizja Polska natomiast za szczyt wyrafinowania uważa ciągnącą się od siedemnastu lat telenowelę. TVN: durnowate programy z naturszczykami i pretensjonalną dziwaczkę nawiedzającą restauracje. Pozostałe stacje poglądy mają podobne.

Tak więc w ich ofercie próżno szukać hitów. Próżno szukać nowych produkcji, dobrych produkcji, starych, klasycznych produkcji czy nawet średniaków. Jest tylko ten chłam wycelowany do typowego odbiorcy: starszych pań nie potrafiących się posługiwać komputerem oraz ludzi, którzy chętnie obejrzą po raz trzydziesty Szklaną Pułapkę i Kevina w święta.

Osobiście nie dziwi mnie taka strategia. Przeciwnie wydaje mi się wręcz racjonalna. Po co kupować nowe filmy , których można by użyć do przyciągnięcia do VoD takich ludzi jak ja, skoro można pozostać przy swoim? Przecież licencje kosztują spore pieniądze (a na pewno większe, niż jakiś serial o życiowych sprawach zagrany przez naturszczyków) i mogą się niestety nie zwrócić. Sukces też jest relatywny. Co więcej: bezrobocie wśród osób do 25 roku życia sięga w Polsce 30 procent. W grupie do 30 roku życia jest podobne, połowa pozostałych pracuje na śmieciówkach ledwie wiążąc koniec z końcem.

A starsze panie?

Mają emerytury, renty, zapomogi. Owszem, może nie są to wielkie pieniądze, ale nie są też całkiem spłukani, jak ich potomstwo. Zresztą: ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka.

Fakt, że VOD się nie sprzedaje też ma swoje zalety. Na tym przykładzie Dyrekcja może udowodnić Radzie Akcjonariuszy, że inwestycje w nowe technologie są zbędne, bo nikt w Polsce nie korzysta z VOD. Albo trzymać Netflix poza polskim rynkiem, bo skoro kilka największych stacji nie dało sobie rady z piratami, to on też polegnie…

Podaż rodzi popyt:

Do tego prostego zwrotu sprowadzić można jedno z głównych prawideł ekonomii klasycznych czyli Prawo Saya. Zaobserwował on, że w momencie, gdy na rynek trafia jakiś produkt, to często powoduje on wzrost popytu na inne towary. Przykładowo: niskie ceny młotków sprawiają, że ludzie chętniej wbijają gwoździe. Ekonomia klasyczna ma swoje wady, które przynajmniej raz doprowadziły świat do bankructwa. Niemniej jednak prawda jest taka, że w kraju, w którym nie ma młotków nikt nie kupi gwoździ.

I w dużej mierze jak mniemam to jest przyczyną faktu, że 55 procent polskich internautów nigdy nie zapłaciła za oglądane w sieci czegokolwiek. Zwyczajnie żadna stacja nie ma ich w ofercie. Gdyby w ofercie coś było, poza tymi nieszczęsnymi serialami kategorii F, to najpewniej znalazłby się ktoś, kto by za to płacił.

Czy telewizjom by się to opłacało?

Odpowiedź na to pytanie jest już tematem na inny wpis.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmy, Komputery, Seriale, Telewizja, Wredni ludzie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dlaczego nie kupię polskiego VOD?

  1. Furiath pisze:

    Ci, którzy te seriale oglądają, pewnie nie wiedzą, że istnieje VOD, a przez internet można oglądać film. A Internauci chcą Gry o Tron, Big Bang Theory, Sons of Anarchy i podobnych tytułów. A tam licencja kosztuje już sporo.

  2. Taka ciekawostka: jak się okazało dzisiaj na ten sam temat piszą Wirtualne Media (całość artykułu tutaj http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/netflix-pojawi-sie-w-polsce-czy-rodzimi-operatorzy-powinni-sie-bac-opinie ). Rzuca on ciekawe spojrzenie na logikę naszych mediów. Pozwolę sobie zacytować:

    – Nad Wisłą najważniejsze są lokalne produkcje i tylko nimi można skutecznie konkurować o polską widownię – uważa Maciej Maciejowski, członek zarządu TVN, nadzorujący m.in. Player.pl. – Kochamy też „tradycyjną” telewizję. Każda inna, ograniczona tylko do filmów i seriali (zwłaszcza zagranicznych) oferta jest skierowana do dosyć wąskiego grona. Netflix wzbudza ogromne emocje – głównie w naszej branży. Widzowie dokonują racjonalnych, opartych o ofertę programową i cenę wyborów. Na tym polu Netflix musiałby sporo w nasz rynek zainwestować.

    Czyli „nie ma co się bać Netflixa, bo nie ma w nim Klanu”.

    Mam wrażenie, że ten gość nie ma w domu komputera. Jeśli widzowie dokonują racjonalnych, opartych o ofertę programową i cenę wyborów, to TVN zbudzi się z ręką w nocniku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s